Ks. Bp. Andrzej Siemieniewski „Ogień w Kościele” – geneza i analiza Odnowy Charyzmatycznej (1 z 2)

Data

Godny lektury cykl o protestanckich źródłach katolickiego ruchu charyzmatycznego.

„Zanim odejdziemy stąd do Pana, nasze oczy ujrzą największe ewangeliczne żniwa w całej historii chrześcijaństwa. Żyjemy w najwspanialszych dniach historii Kościoła” – wołał do zgromadzonych tłumów pod koniec lat 90. baptysta Alberto Mottesi, nazywany „Billym Grahamem” Ameryki Południowej, w czasie swojej krucjaty ewangelizacyjnej w Argentynie. To triumfalne zwiastowanie jest typowym wyrazem ducha, charakterystycznym także dla współczesnego ruchu doświadczenia Ducha Świętego, a więc dla tzw. pentekostalizmu. Aura ta wynika z pewności bycia w samym centrum dziejącej się na naszych oczach historii zbawienia, przekonanie o niezwykłej bliskości Boga dotykalnej w przebudzeniowym ruchu ewangelikalnej oraz pentekostalnej „Reformacji” w Ameryce Łacińskiej, która ze szczególnym nasileniem trwała przez całe lata 80. i 90. i nic bynajmniej nie straciła na swojej dynamice w pierwszym okresie nowego tysiąclecia .

W 1981 roku Peter C. Wagner, ekspert do spraw wzrostu Kościołów z Los Angeles, obliczał ilość charyzmatycznych chrześcijan w świecie na 90 milionów; w roku 1995 podawał ich liczbę na 400 milionów, co dałoby około 25% chrześcijan na świecie . Ta forma wiary, kładąca niezwykle silny nacisk na „resakralizację”, w przeciwieństwie do zauważanej dawniej „desakralizacji”, występująca w społecznościach zarówno przednowoczesnych, jak i postmodernistycznych, pociąga co roku około 20 milionów nowych zwolenników w skali światowej . Liczbę pół miliarda podaje z kolei Walter J. Hollenweger , najbardziej zapewne znany badacz pentekostalizmu w skali globalnej, przez 18 lat profesor misjologii Uniwersytetu Birmingham. Są to liczby absolutnie zdumiewające. Strona internetowa pentekostalnych Kościołów szwedzkich podawała prognozę liczby uczestników pentekostalno-charyzmatycznego sposobu przeżywania wiary na rok 2025: przy zachowaniu dzisiejszej dynamiki wzrostu liczba ta ma sięgnąć 812 milionów .
Niezależnie od tego, czy przychylać się do pozytywnej, czy negatywnej oceny tego zjawiska, liczby potwierdzają, że „ruch pentekostalny jest jednym z najważniejszych doświadczeń religijnych minionego wieku [.] chodzi tu o globalne zjawisko społeczno-religijne i o alternatywny ruch życia i misji Kościoła” .
Omawiany tutaj fenomen dotyczy katolików nie tylko w tym sensie, że często ma miejsce na terytoriach tradycyjnie uważanych za katolickie, jak Ameryka Południowa. Promieniowanie stylu duchowości ewangelikalno-pentekostalnej na katolików dalej pozostających wiernymi członkami swojego Kościoła zachodzi także w ramach zataczającej coraz szersze kręgi Odnowy Charyzmatycznej w Kościele katolickim, a także wskutek faktu uważania się sporej liczby katolików za „katolików ewangelikalnych” (evangelical Catholicś).

NOWY KOŚCIÓŁ CZY NOWA WSPÓLNOTA W KOŚCIELE?

Wielu badaczy opisujących zjawisko dwudziestowiecznego pentekostalizmu dzieliło jego historię na etapy, mówiąc o kolejnych „falach”. Na przykład Margaret M. Poloma zaczyna się od wskazania na przebudzenie w Walii (1903-04) znajdujące swoje ukoronowanie w kalifornijskim przebudzeniu w Los Angeles przy Azusa Street (1906-07), co zaowocowało powstaniem klasycznych denominacji (wyznań) zielonoświątkowych. Była to tak zwana pierwsza fala. Dominującym elementem uważanym za znak działania Ducha Świętego był wtedy dar języków, przez bardzo wielu wczesnych zielonoświątkowców uważany za faktyczną zdolność głoszenia Ewangelii w nieznanych im uprzednio językach używanych przez rozmaite ludy na ziemi.

„Druga fala” zaczęła się w latach czterdziestych XX wieku od ruchu nazywanego przez aluzję do tekstu proroka Joela „deszczem jesiennym” (The Latter Rain, por. Jl 2, 23), a uzupełniona została w latach 60. i 70. naszego stulecia przez Ruch Charyzmatyczny, czyli przenikanie duchowości pentekostalnej do tradycyjnych Kościołów, łącznie z Kościołem katolickim (od roku 1967). Spektrum oczekiwanych zwyczajowo znaków działania Ducha Świętego poszerzyło się nieco w porównaniu z pierwszą falą, chociaż dalej kładziono główny nacisk na modlitwę o chrzest w Duchu Świętym i na modlitwę w językach. Duchowość tego etapu oddaje na przykład niezwykle popularna książka Davida Wilkersona Krzyż i sztylet.
„Trzecia fala” to nowy styl duchowości pentekostalnej ucieleśniony w postaci Johna Wimbera, najbardziej rozwinięty w latach osiemdziesiątych. Uczestnicy tej fal kładli największy nacisk na „znaki i cuda”, przez co rozumieli zarówno fizyczne uzdrowienia, jak i niezwykłe manifestacje na spotkaniach modlitewnych (padanie na podłogę, śmiech, drgawki). Ten ostatni element miał wyraźnie zdominować oczekiwania modlitewne członków grup charyzmatycznych końca XX wieku, zarówno w Kościołach pentekostalnych, nowo powstałych wolnych Kościołach, jak i w Odnowie Charyzmatycznej, w tym także katolickiej.
Niezmiernie ważny jest pewien nurt z lat 90. związany z centralnym „sanktuarium pentekostalnym” w Toronto (od 1994), ale przejawiający się także w miejscowości Pensacola na Florydzie (1995) i w wielu innych miejscach, jak Sunderland w Anglii, Pasadena w Kalifornii, Portland w Oregonie, australijskie Sydney czy wreszcie południowoafrykańska Pretoria . Zradykalizował on oczekiwania „trzeciej fali” do niespotykanego wcześniej stopnia, upatrując dowody działania Ducha Świętego w padaniu na podło¬gę, w konwulsjach i drgawkach, w głośnych, długotrwałych i zbiorowych śmiechach, a nawet w wydawaniu przypominających zwierzęce odgłosów.

 Idea „chrześcijaństwa ponadwyznaniowego”

Część „biblijnych chrześcijan” związanych z duchowością penteko-stalną głosi tezę, że uczeń Jezusa nie powinien być w ogóle członkiem denominacji (katolickiej, prawosławnej, luterańskiej, baptystycznej, zielonoświątkowej czy jakiejkolwiek innej), gdyż wszystkie one, według nich, opierają się tylko na ludzkich ideach i interpretacjach wiary. Prawdziwe chrześcijaństwo, jak głoszą, ma być „ponaddenominacyjne”, czyli niezwiązane z żadnym dotychczasowym wyznaniem. Ludzie tacy nazywają się „chrześcijanami” w bardzo specjalnym znaczeniu. Mówią: „nie jestem ani katolikiem, ani baptystą, ani luteraninem: jestem za to chrześcijaninem”. Często tacy chrześcijanie głoszą, że jest rzeczą niewłaściwą, aby na da¬nym terenie lub w danej miejscowości były różne wyznania chrześcijańskie. Uczą, że zgodnie z Biblią lokalna wspólnota chrześcijan ma być tylko jedna i powinna nazywać się „Kościołem lokalnym”. Nie trzeba dodawać, że w praktyce spodziewają się, że wszystkie inne grupy i wyznania zanikną, a wierzący bez wyjątków przyłączą się do ich wspólnoty.

Druga forma omawianego zjawiska to cały szereg organizacji „ponaddenominacyjnych” w innym jeszcze sensie. Oto w takich grupach,jak Młodzież z Misją, Nawigatorzy czy Ruch Nowego Życia, proponuje się chrześcijanom różnych wyznań wspólny cel: ewangelizację. Zdarza się, że zakorzenienie ich członków w swoich wspólnotach wyznaniowych jest czysto zewnętrzne, a formacja proponowana w takiej organizacji w praktyce zastępuje uczestnikom poprzednie sposoby modlitwy i chrześcijańskiego życia. Powstaje wspólnota chrześcijan, która wszystkie formy modlitwy ma wspólne, podejmuje wspólne dzieła i w praktyce nie dba o regularne, cotygodniowe kontakty z macierzystymi Kościołami, a więc w praktyce jest to nowe wyznanie, choć noszące nazwę „wspólnoty ponaddenominacyjnej”.
Zarysowane w ten sposób istotne zróżnicowanie organizacyjne jest niezmiernie ważne dla zrozumienia istoty zjawiska ekspansji pentekostalizmu. Duchowość pentekostalna może występować jako odrębne wyznanie, może stanowić formę przeżywania tożsamości protestanckiej we wspólnocie luterańskiej, metodystycznej lub prezbiteriańskiej, może istnieć w postaci któregoś z nowych Kościołów charyzmatycznych lub organizacji ponaddenominacyjnych, wreszcie – może być osnową ruchu eklezjalnego w Kościele katolickim.

„Pentekostalizm jest przede wszystkim ruchem religijnym, a nie «denominacją» albo organizacją religijną. I chociaż istnieją wspólnoty religijne określające same siebie jako «pentekostalne» i grupy religijne znane jako «charyzmatyczne» pośród katolików, to jednak tym, co nadaje im dynamikę i udziela widzialnego i całościowego kształtu, jest ruch pentekostalny (el movimiento de lo Pentecostal)” .

Walter Hollenweger, światowej sławy badacz pentekostalizmu, przypomina, że w duchowości pentekostalnej nie chodzi o jakiś zewnętrzny jedynie atrybut zachowania, ale o „odmienny sposób bycia chrześcijaninem” . Jego zdaniem ten półmiliardowy ruch najszybciej rosnący w całym chrześcijaństwie, rozwijający się nie tylko w krajach trzeciego świata: Afryki lub Ameryki Łacińskiej, ale także w USA i w Europie, do tego stopnia jest trudny do zdefiniowania, że Hollenweger dochodzi do wniosku: „w skali globalnej różnorodność jest tak wielka, że wszystko, co można powiedzieć, to tyle, że chrześcijaninem pentekostalnym jest ten, kto sam siebie nazywa chrześcijaninem pentekostalnym”. Dlatego jest on zwolennikiem definicji nie tyle teologicznej, co raczej fenomenologicznej: o ile na przykład Amerykanie z upodobaniem podkreślają dar języków, o tyle w innych miejscach świata bardziej ceni się uzdrawianie lub dary „racjonalne”, takie jak organizacja lub budowanie szkół.
Jedną z przyczyn jest ogromna różnorodność kulturowa związana z występowaniem pentekostalizmu praktycznie wszędzie. W Afryce i w Meksyku, jak przypomniał Hollenweger, modlitwa w językach lub uzdrawianie nie uchodzi za coś nadzwyczajnego, jako że stanowi normalny element lokalnych religii pogańskich. W wielu krajach trzeciego świata chrześcijanie pentekostalni nie modlą się w językach, a zamiast tego koncentrują się na wspólnotowym uwielbianiu, śpiewaniu i na edukacji chrześcijańskiej.

 PENTEKOSTALIZM A TEOLOGICZNE EKSTRAWAGANCJE

Rodney Howard-Browne, jeden z najbardziej znanych propagatorów „błogosławieństwa z Toronto”, ostatniej w XX wieku fali pentekostalnych fenomenów, w 1994 roku w wywiadzie telewizyjnym na temat początków tego przebudzenia wyznał: „Moc Boża spadła bez ostrzeżenia. Ludzie zaczęli spadać z krzeseł i tarzali się po podłodze. Im mniej głosiłem, tym więcej ludzi dostępowało zbawienia” . W obliczu takich postaw, wcale nierzadkich w pentekostalnym świecie, trzeba koniecznie zadawać pytanie, które padło już na początku głoszenia (tak, jednak właśnie głoszenia) Ewangelii: „Cóż mamy czynić, aby dostąpić zbawienia?” (por. Dz 2, 37 i 16, 30).

Mistycyzm materializmu praktycznego: pentekostalny New Age?

Czy łączenie tak bardzo biblijnej – w pragnieniach i deklaracjach -duchowości, jak pentekostalizm, z mglistymi i synkretycznymi wątkami New Age nie jest niesprawiedliwe? Z powodu zdecydowanego radykalizmu tych surowych ocen trzeba nam się odwołać do autora z całą pewnością niezmiernie przychylnego pentekostalizmowi, jakim jest protestant Harvey Cox:

„Pentekostalizm mógłby zniknąć, rozpływając się w fali New Age. Popularność «teologii zdrowia i zamożności» pokazuje, jak szybko mogłoby to nastąpić” .

Cóż takiego niewłaściwego jest z zdrowiu i zamożności, aby wywołać taką reakcję zdecydowanie sympatyzującego z pentekostalizmem teologa? Nie chodzi mu oczywiście o pragnienie zdrowia i zabezpieczenia materialnego, co każdy człowiek uzna za normalne i pożądane. „Teologia zdrowia i zamożności” (health-and-wealth theology) oznacza jednak przekonanie, że Bóg zobowiązał się „na piśmie” (to jest w Biblii) do obdarowania chrześcijan doskonałym zdrowiem i obfitością materialną jako należną nagrodę za wiarę. H. Cox nazywa taki kierunek myślenia „poważnym odstępstwem od Ewangelii chrześcijańskiej, pochodzącym z takich źródeł sekciarskich (cultic sources), jak New Thought czy dziewiętnastowieczne ruchy leczenia umysłem (mind-healing m o vem en ts ) ”  .
Dziewiętnastowieczny mistyczny i magiczny ruch New Thought i pochodzący z tego samego stulecia pseudochrześcijański Kościół pod nazwą Christian Science mają jedną wspólna cechę: Bóg był przedstawiany w tych ruchach nie tyle jako byt osobowy, co raczej na sposób Uniwersalnego Umysłu. Myśl ludzka miała mieć moc uruchamiania potęgi tego Boskiego Umysłu. Jedynym problemem stojącym przed człowiekiem była znajomość metody dostępu do Uniwersalnej Mocy. Wychodząc z założenia, że natura człowieka jest boska, wyprowadzono cały system sterowania rzeczywistością za pomocą potęgi myśli. Nie bez przyczyny jeden z autorów systematyzujących mnogość amerykańskich prądów religijnych nazwał ugrupowania tego nurtu sektami egocentrycznymi . Wliczył do ich grona Christian Science, Divine Scientists, Unity School of Christianity i New Thought. Wszystkie one stopniowo przekształciły religię chrześcijańską w system osobistych gratyfikacji dla wyznawców Ewangelii. Główną ich tendencją było zapewnienie wiernym psychicznego komfortu, powodzenia życiowego i zdrowia fizycznego. Chrystus jawił się w tych systemach jako człowiek, który posiadł tajemnicę dostępu do boskiej mocy. Celem członka egocentrycznych sekt było nauczenie się, jak wejść w posiadanie tej samej uzdrawiającej mocy i jak za jej pośrednictwem dowolnie sterować rzeczywistością.
Mary Baker Eddy, założycielka Christian Science, najbardziej wpływowego z tych ruchów, była niewątpliwie największą gwiazdą na firmamencie tak pojętego „naukowego chrześcijaństwa”, obiecującego pewną i ściśle naukową drogę do życia bez bólu, bez chorób i problemów, za to będącego nieustannym pasmem satysfakcji i wewnętrznego zadowolenia. M. Baker Eddy najodważniej też sformułowała tezy, które miały znaleźć tak szeroki oddźwięk w późniejszym New Age. Głosiła mianowicie, że świat ma naturę dogłębnie duchową, że jest fundamentalnie dobry i że dla osób wtajemniczonych dostępne są techniki dowolnych manipulacji rzeczywistością. Nieprzyjemne strony życia (na przykład choroba) miałyby być jedynie iluzją zbłąkanego umysłu. Deformacja chrześcijaństwa coraz wyraźniej szła w stronę, którą zdefiniować można jednym słowem: okultyzm.
W ostatnich latach pojawiły się interpretacje wskazujące na zastanawiające dzieje idei ruchu New Thought i New Age w obrębie pentekostalnego nurtu protestantyzmu amerykańskiego . Pentekostalizm, nurt protestantyzmu amerykańskiego werbalnie przywiązany do biblijnej ortodoksji, okazał się (paradoksalnie) szczególnie podatny na inwazję chrześcijaństwa zdominowanego przez teorie psychologiczne, coraz bardziej redukowanego do sfery przeżyć. Linia rozwoju tradycji New Age biegnie od ruchu New Thought, poprzez skrajne formy pentekostalizmu. W ten sposób tak zwana ewangelia sukcesu (prosperity Gospel), absolutyzująca wartość osobistego sukcesu i redukująca chrześcijaństwo do techniki sterowania rzeczywistością, znalazła drogę do serca chrześcijaństwa. Zjawisko to reprezentuje wewnątrz Kościoła to samo, co New Age w świecie laickim.
Liczni obserwatorzy pentekostalnej sceny potwierdzają istnienie takiego niebezpieczeństwa. R.H. Krapohl, pisząc o takich środowiskach przebudzeniowych w USA jak na przykład Ruch Słowa Wiary (Word of Fa-ith Movement), w którym udzielają się Kenneth Hagin, Kenneth G. Cope-land, Ch. Capps czy R. Tilton, stwierdził jasno: wywodzą się one z dziewiętnastowiecznych sekt uzdrawiania umysłem, jak New Thought czy Christian Science. Wynikiem tych historycznych i teologicznych powiązań jest obecność wielu elementów gnostycznych w Word of Faith Movement i w innych podobnych grupach. Doszło w nich do ubóstwienia amerykańskiego pojęcia świeckiego sukcesu i materialnej pomyślności aż do utrzymywania, że choroba jest złudzeniem, a materialna zamożność naturalnym prawem każdego dziecka Bożego .
Jeden z początkowych liderów Ruchu Odnowy Charyzmatycznej w Kościele baptystów w Anglii, główny superintendent unii baptystów w Londynie (skądinąd wyrażając swoje wielkie nadzieje i sympatie związane z Odnową: „jestem pewien, że odnowa charyzmatyczna jest darem od Boga dla całego Kościoła”), stwierdza jednocześnie, nie pozostawiając cienia wątpliwości co do swojej oceny nurtu pseudoewangelii dobrobytu:

„Kościół na Zachodzie jest łatwym łupem pochodzących od Antychrysta duchów konsumpcjonizmu i materializmu. Najnowsza osobliwa dewiacja wspierana przez kilku nauczycieli tak zwanej ewangelii powodzenia (prosperity Gospel) jest dziwacznym przykładem tego, co dzieje się, jeśli ludzie ceniący sobie Biblię stracą z pola widzenia wielkie zasady sprawiedliwości, prawości i posłannictwa. Bezbożny wiek łaknie alternatywy: samozaspokojenia w obfitości zdrowia i powodzenia (health and weal-th)” .

Inni jeszcze sugerują, że pseudopentekostalne „nowe religie”, takie jak wspomniany Ruch Słowa Wiary, posuwają się do wejścia w świat magii. W ostrych słowach bywa wyrażane przekonanie, że wiara objęta hasłem health and wealth i towarzyszący jej „metafizyczny” rytuał jest schlebianiem „tępemu materializmowi – współczesnej religii kłaniającej się temu światu” .

„Kultura amerykańska przeżywa obsesję bezmyślnego materializmu, a [Ruch Słowa Wiary] spełnia w tym rolę stręczyciela. Tuczy się on, propagując ideę, że «dzieci Boże» mogą nabywać bogactwo bez pracy […] Smutne jest to, że tak duża część współczesnego chrześcijaństwa weszła w to orędzie, mówiące, że przecież raz się żyje i trzeba korzystać, póki tujesteśmy. Zamiast śpiewać: «Wszystko Tobie oddać pragnę», mówimy: «Mogę wszystko powołać do istnienia magiczną formułą mojej wiary» .

Tragiczny stan, do jakiego zostali doprowadzeni wyznawcy pociągnięci orędziem „ewangelii sukcesu” obrazuje konieczność przypominania dziś w środowisku pentekostalno-charyzmatycznym dawniej zupełnie fundamentalnych oczywistości: „głoszone przez nas orędzie ma więcej wspólnego z problemem grzechu niż z bólami głowy, winy i przebaczenia – niż reumatyzmu” . Pewne nurty pentekostalizmu zeszły na dno tak głębokie, że należy wygłaszać takie właśnie zdania, informujące, co to jest chrześcijaństwo.

ks. Andrzej Siemieniewski: „Ogień w Kościele” – Zapis z konferencji I sesji Apologetycznej, Ziębice 24-26.08.2001

Ten post ma 14 komentarzy

  1. Andrzej

    Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa .
    Długo zastanawialiśmy się, czy w ogóle o tym napisać, ale po konsultacji z liderką wspólnoty Dorotą Drążkiewicz postanowiliśmy odnieść się do stawianych nam ostatnio zarzutów, że nasza Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa działa poza Kościołem i w nieposłuszeństwie biskupowi.

    Osoby, które zarzucają nam nieposłuszeństwo powołują się na Kodeks Prawa kanonicznego paragrafy 298, 299 i 305.

    A więc po raz kolejny przypominamy, że Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa od 2010 roku należy do struktur Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym (http://odnowa.org), która jest zaakceptowana przez Kościół, a w Polsce istnieje od prawie 40 lat. Należymy do koordynacji Częstochowskiej. Koordynatorem w naszej diecezji jest Wiesław Jarząbek. Na stronie Odnowy częstochowskiej http://odnowa.czest.pl/statut/ można znaleźć statut oraz dekret arcybiskupa Stanisława Nowaka i jego błogosławieństwo dla naszego koordynatora. Każda wspólnota Odnowy w Duchu Świętym podlega pod ogólny statut i nie ma potrzeby tworzyć własnego.

    Poprzedni arcybiskup Stanisław Nowak był na jednym z naszych spotkań i nam pobłogosławił. Zapis audio tego momentu jest na naszej stronie w widocznym miejscu z prawej strony. Podaję też link bezpośredni do nagrania mp3: http://mimj.pl/media/biskup.mp3

    Prawdą jest natomiast, że jest nas już ponad 500 członków, czyli mocno przerośliśmy „normalne” wspólnoty Odnowy (choć wspólnota Mocnych w Duchu z Łodzi ma podobną liczebność) i obecny abp. Wacław Depo poprosił naszą wspólnotę o stworzenie własnych statutów, przez co nie będziemy już w szeregach Odnowy w Duchu Świętym, ale będziemy mieli własną, odrębną strukturę. Statuty są od kilku miesięcy u arcybiskupa i wciąż czekamy na akceptację.

    Wszystkie nasze działania podejmujemy w posłuszeństwie naszemu arcybiskupowi. Organizując spotkanie na boisku w Olsztynie mieliśmy na to pisemną zgodę arcybiskupa, kiedy arcybiskup poprosił byśmy wrócili do kościoła św. Józefa to wróciliśmy, mimo że kościół św. Józefa większości osób po prostu nie pomieści, bo na spotkaniu w Olsztynie było ok. 12 tys. osób, a w kościele mieszczą się 2-3 tys. Jeżeli ks. abp. Wacław Depo nie zatwierdzi naszych statutów i powie, że mamy przestać organizować spotkania to bez wahania tak zrobimy, bo wiemy że „Gdzie nie ma posłuszeństwa, tam nie ma i cnoty. Gdzie nie ma cnoty, tam nie ma dobra, nie ma miłości, a gdzie nie ma miłości, tam nie ma Boga”, jak pisał św. Ojciec Pio.

    Czy w świetle tego wszystkiego można mówić o nieposłuszeństwie i powoływać się na wspomniane paragrafy Kodeksu Prawa Kanonicznego?

    Mimo wszystko wierzymy, że osoby które wciąż rozsiewają nieprawdziwe informacje o naszej Wspólnocie mają na uwadze dobro Kościoła i ludzi. Błogosławimy im z nadzieją, że Dobry Bóg da im łaskę dobrego poznania +

    „Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” – Rz 8, 31

    Proszę byście, jeżeli możecie udostępniali ten wpis, bo niestety wiele osób pisze o nas negatywnie opierając się na kłamstwie.

    Pamiętając w modlitwie błogosławimy +
    https://www.facebook.com/WMiMJ/posts/614629291942019:0

    1. Administracja

      Drogi Bracie w Chrystusie Panu,

      W naszym artykule http://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2014/02/15/santa-maria-szallalalaj-chadise-masaja-ele-fekolite-let-maria-lalala-laj odnieśliśmy się do „modlitwy uwolnienia” o. Daniela. Nikt nie powoływał się na wymienione paragrafy Kodeksu Prawa Kanonicznego. Proszę zatem kierować swoje zastrzeżenia do tych, którzy w jakikolwiek sposób się na nie powoływały. Nie twierdziliśmy, że Odnowa w Duchu Świętym działa bez zezwolenia władz kościelnych. Dlatego między innymi publikujemy artykułu ks. Bp. A. Siemieniewskiego, który merytorycznie uzasadnia wątpliwości dotyczące ruchów charyzmatycznych w Kościele. Poddaliśmy pod dyskusję „modlitwę językami” o. Daniela.
      W w/w artykule nie ma nic z oszczerstwa, czy krytyki, o której Brat wspomina.
      Zauważyliśmy pewną niekonsekwencję pomiędzy Waszymi Statutami
      http://mimj.pl/media/statut_pustelni.pdf a spontanicznością o. Daniela i uczestników spotkań. Wspólnota powinna mieć – według statutów – par. 1 „charakter pustelniczo-monastyczny”. Czy tak on wygląda podczas spotkań? Rozumiemy spontaniczność działania Ducha Świętego, ale Duch Święty jest eklezjalny. Czy Duch Święty, Który inspiruje duchowość statutową, potem ją jeszcze koryguje?
      Oczywiście decyzja zatwierdzenia statutów Waszej Wspólnoty należy do kompetencji Biskupa Ordynariusza – i tego stanowiska nikt nie podważa.
      Uważamy jednak, że opracowania ks. Bp Andrzeja Siemieniewskiego także są drogocenna wskazówką w rozeznawaniu duchów jak również znaku czasu. Proszę łaskawie zapoznać się z tym materiałem, który zaproponowaliśmy jako dyskusję.
      Tak, to prawda, mamy na uwadze dobro Kościoła z cała Jego Tradycją. „Wyznając naszą wiarę, zarówno w chwili przyjęcia sakramentu Chrztu, jak również recytując «Credo» podczas niedzielnej Mszy św., jakkolwiek wypowiadamy je co prawda w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale czynimy to jednocześnie wspólnotowo, łącząc ze wszystkimi, których jednoczy ta sama wiara i miłość Boga. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że «Wiara jest aktem eklezjalnym. Wiara Kościoła poprzedza, rodzi, prowadzi i karmi naszą wiarę. Kościół jest Matką wszystkich wierzących. Nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za Matkę» (181). W Dniu Zesłania Ducha Świętego wspólnota apostołów otrzymała Boży impuls, moc głoszenia ewangelicznej prawdy o zbawieniu, podjęła misję przepowiadania powierzoną przez Zmartwychwstałego Chrystusa. Kościół od początku staje się miejscem przekazu wiary, głoszenia Bożego Słowa, celebracji sakramentów, zachowania Tradycji. Sobór Watykański II przypomniał, że Bóg pragnie zbawić ludzi tworząc z nich jedną wspólnotę Ludu Bożego. Wiara osobista rodzi się, wzrasta i dojrzewa we wspólnocie Kościoła” (Benedykt XVI, Audiencja Ogólna „Tradycja to łańcuch wiary” 2012-10-31)
      Serdeczne pozdrowienia z Chrystusowym błogosławieństwem dla liderki oraz dla o. Daniela.
      Administracja wotiw

    2. Administracja

      Bracie Andrzeju, w imię zasady wolności i równości wypowiedzi, prosimy również o opublikowanie naszej odpowiedzi na stronach internetowych, do których wysłaliście powyższy list. Będzie to sprawiedliwa dyskusja. My również mamy prawo do obrony naszego punktu widzenia. W przeciwnym wypadku każdy będzie mógł interpretować na swój – nie zawsze uczciwy – sposób.
      /wotiw/

      1. Andrzej

        Wspólnota opublikowała oświadczenie na swojej stronie na facebook`u. Pozwoliłem sobie to tu zamieścić. Sam nie jestem członkiem wspólnoty,a jedynie jej sympatykiem. Zrobiłem to jako osoba prywatna a nie w imieniu wspólnoty do czego nie posiadam żadnego prawa.

      2. Administracja

        W takim razie jako sympatyk, powołujący się na Liderkę, proszę ją o tym poinformować. Wtedy będziemy mieć jasność wypowiedzi i nie wykorzystywanie na przyszłość naszych komentarzy jako personalnych ataków na Wspólnotę czy o. Daniela.
        /wotiw/

    3. pyza70

      Biskup Depo

  2. Maciek

    Zauważam tutaj błąd rzeczowy. Statut Pustelni nie ma nic wspólnego ze Wspólnotą Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Czemu przywołuje się Statut wspólnoty pustelniczej w kontekście wspólnoty charyzmatycznej?

    1. Administracja

      Bardzo dobre pytanie. Może należałoby zadać założycielom wspólnoty pytanie, dlaczego Statut w ogóle nie odzwierciedla się w charakterze i działalności Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie?

  3. Arvedui

    Modlę się codzienne by MIMJ w końcu się rozpadło albo zostało suspendowane. Mówię: nie -denominacjom i pełzającym schizmatykom.

    1. Traditio et Fides

      @ Arvedui

      Nie ma potrzeby się o to modlić. Zadziałają jak zwykle w takich wypadkach siła ciążenia i siła odśrodkowa.

  4. ma

    Zastanawiające jest to, że egzorcyści, którzy, było nie było, są największymi specjalistami w rozróżnianiu dobra od zła, tak często korzystają z posługi osób świeckich należących do Odnowy w Duchu Św.

    1. Traditio et Fides

      @ ma

      Przypuszczalnie są to względny praktycznie, bo gdzie indziej znajdzie się ludzi, którzy jakieś regularne życie duchowe i sakramentalne prowadzą, wiedzą, co to egzorcyzm i w razie czego mogą opętanego przytrzymać? W oazach – za młodzi, w bractwie różańcowym – za starzy, w neokatechumentacie – za bardzo zamknięci i pod wpływem własnych katechistów, w duszpasterstwach – za niedojrzali. Pomocnik przy egzorcyzmach musi być w stanie łaski, modlić się i w razie czego przytrzymać, a nie odznaczać się heroizmem cnót za życia. Więc nie są to aż tak wysokie wymagania, ale przecież proboszcz w ogłoszeniach parafialnych o to nie zapyta.

      Myślę, że obecnie egzorcyści zostawili zupełnie niesłusznie postawienie na piedestale i stali się, o czym mówią inni księża, jakby zastępczym Urzędem Magisterskiem. A tymczasem jest to ksiądz ze specjalnym upoważnieniem do odmawiania pewnych modlitw. Nic mniej, nic więcej. Oczywiście, że doświadczenie rośnie i z pewnego typu ludźmi tylko oni mają do czynienia. Ale bycie egzorcystą nie jest równoznaczne z byciem świętym. Piszący te słowa osobiście poznał dwóch, jak okazało egzorcystów nie wiedząc o tym, że pełnią tę posługę. No cóż, nie wszystko złoto, co się świeci, delikatnie rzecz ujmując, a jednego z nich on by z tej posługi zwolnił, bo ksiądz ten zachowywał się już mocno dziwnie.

      Bywa i tak, o czym się czasami słyszy, że osoby posługujące przy egzorcyzmach okazują się opętane, a czasami i jakiś egzorcysta także. Te ostatnie przypadki są rzadkie, ale diabeł nikomu nie przepuści, a tam, gdzie widać samozadowolenie, butę i jurność świętości mało, a otwarcie na złego ducha, z którym konfrontuje się bezpośrednio, naprawdę wielkie. Podobno niektórzy biskupi zastanawiają się, czy nie wprowadzić tej posługi rotacyjnie lub okresowo na 2-3 lata, bo ci księża podobno mają problemy i szybko się wypalają. Szczegółów nie znamy, ale jest to możliwe.

      1. pyza70

        Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!”

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

error: Content is protected !!
pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: