Tradycja i Wiara

Placuit Deo lub przygotowanie list proskrypcyjnych (1 z 7). Z dziejów totalitaryzmu (i)

Posłuchaj
5/5 - (1 głosy)

Piszący te słowa zdaje sobie sprawę z tego, że nikogo to nie obchodzi, jak mu ciężko i ile musi sam zrobić. A jak wprowadzi system komercyjny nie będzie to interesowało zupełnie nikogo, bo płaci i wymaga. Tym niemniej sporo publikacji niemieckich pozostaje nieznanym czytelnikom polskim i vice versa, ponieważ nie ma nikogo, kto by to sprawnie i dobrze przetłumaczył. Ludzie, którzy takie sprawy tłumaczyć potrafią są zawodowymi tłumaczami specjalizującymi się w humanistyce, trzeba znać tematykę i terminologię, a za darmo nikt nie chce. Piszący te słowa nie ma siły pisać wszystkiego podwójnie, tym bardziej, że zawsze nudziła go praca odtwórcza, a nią jest tłumaczenie nawet własnych tekstów, więc sprawy leżą, a szuflada pęcznieje. A tymczasem Opatrzność posłużyła się w tym celu autotranslatorem worda 365 na windows 10, bo nasza Redakcja zainwestowała w nowy sprzęt z odszkodowania przyznanego przez sąd, więc tego rodzaju narzędzie rozwiązuje nieco problemów, bo korygować i tak trzeba, gdyż zarówno z niemieckim, jak i z angielskim auto translator, przynajmniej w kontekście blogowych wpisów sobie nie radzi, ale lepsze to niż nic i szybsze niż tłumaczenie własne. I dzięki temu cudowi techniki przedstawić możemy cykl opublikowany już na blogu niemieckim na temat chyba mało zauważonego pisma Kongregacji ds Wiary Placuit Deo, gdzie co rusz mamy do czynienia z fenomenem Afery Rywina czyli „lub czasopisma”. Odcinki będą krótkie, ale będą.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż katastrofa przewidziana, między innymi przez Hilary White związana z publikacją dokumentu Placuit Deo nie nastąpiła. Na pierwszy rzut oka tak rzeczywiście wygląda, ale przyjrzyjmy się temu bliżej. Placuit Deo jest „jedynie”  Dokumentem Kongregacji ds Wiary, a nie papieską encykliką. Ale nie cieszmy się zbyt wcześnie, ponieważ żyjemy w totalitaryzmie Bergoglio, którego celem jest zniszczenie ziemskiego Kościoła. Spójrzmy na jego pisma „magisterialne”:

  1. Laudato si (2015) lub gadu, gadu – „ratujcie wieloryby”
  2. Ewangelium gaudii (2013) lub gadu, gadu – antyglobalizm, antykapitalizm
  3. Vultum Domini quaerere (2014) lub zniszczenie zniszczenie zakonów kontemplacyjnych
  4. Mitis iudex Dominus Jezus (2015) lub unieważnienie małżeństwa dla każdego
  5. Miłość Laetitia (216) lub „seks ponad wszystko”, uchylenie szóstego przykazania, etyka sytuacyjna
  6. Jak kochająca matka (2016) lub każdy biskup może w każdej chwili wylecieć

Widzimy więc, jak Kościół Bergoglio, przez 1. i 2., staje się organizacją pozarządową, a poprzez 3. pozbywa się swoich duchowych zasobów. Nakłania katolików przez 4. i 5. masowo do w grzechu śmiertelnego, a każdy biskup może w każdej chwili, z powodu domniemanego lub rzeczywistego tuszowania skandali seksualnych zostać zniesiony z urzędu. Dlatego nie dziwi fakt, że papieskie pisma nie wróżą nic dobrego. Jesienią ma nadejść „synod amazoński” lub zniesienie celibatu kapłańskiego, nie wiadomo czy nadejdzie także obligatoryjne błogosławienie homo-związków, na co godzi się już kard. Marx. Tak w Watykanie jak i poza nim znajdzie się wielu chętnych do przeprowadzenia tych ostatnich.

Ale to, czego wielu krytyków bergoglianizmu zdaje się nie zauważać, jest fakt, że sami od dawna stali się ofiarą syndromu sztokholmskiego i jak wszystkie ofiary psychopaty, tego ostatniego uważają za dobrego, siebie samych za kogoś złego. Jakże odetchnęła rzesza wiernych, gdy „katolicka” Konferencja Biskupów Niemiec, podczas swojego ostatniego wiosennego zgromadzenia, nie wprowadziła jednak błogosławieństwa par homoseksualnych, a jedynie komunię dla protestantów. Ta ostatnia decyzja jest tak samo heretycka, schizmatycka i bluźniercza, ale ludzie wydają się być bardziej poirytowani, gdy chodzi o moralność niż o doktrynę. Tak więc kardynał Marx i jego ludzie w episkopacie Niemiec sprawę rozegrali dobrze. Nie jest aż tak źle, o czym świadczy reakcja publiczności, do najgorszego nie doszło, możemy być spokojni. I tej samej metody używa Franciszek i jego zespół (sodomitów), by psychologicznie, kanonicznie i teologicznie przygotować drogę do apostatycznego rozwiązania końcowego Kościoła. Chodzą słuchy, że szykowany jest dokument, iż wszyscy duchowni winni ślubować Wierność  Osobie Bergoglio. Ale to byłoby naprawdę precedensem, ponieważ duchowny musi przysięgać wierności doktrynie Kościoła, a nie osobie danego papieża. Dlatego też poglądy osobiste i niewykwalifikowane uwagi Bergoglio mają zostać przemienione w wypowiedź Magisterium, tak by opinia przeciwna mogła zostać uznana za contra fidem catholica – „przeciw wierze katolickiej”. Dlatego konieczne jest stworzenie sztucznej herezji, być móc o niż oskarżyć wszystkich, którzy przeczą Bergoglio i na podstawie tejże niby to herezji mogli zostać suspendowani lub wydaleni z innej służby kościelnej, jak np. nauczanie teologii. Nieźle sobie to wymyślili, nieprawdaż?

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Rod Dreher się rozwodzi lub o religijnych mężczyznach
Kard. Bona, "Feniks odrodzony czyli ćwiczenia duchowne", (1) Wstęp
Monachijska ekspertyza bezlitośnie nokautuje Benedykta XVI.
Rozmyślania na każdy dzień maja – DZIEŃ 15

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
Tradycja i Wiara