Portal dla katolików. Duchowość, doktryna polemika.

Ze względu na dużą ilość komentarzy Forum zostanie zamknięte. Pytania niezwiązane z poszczególnymi wpisami prosimy kierować tutaj, to jest na stronę Pytania do Redakcji.

66 odpowiedzi

  1. Nie mogę odnaleźć tego wpisu, gdzie podawało się uwagi techniczne, więc piszę tutaj:

    Obiecałem napisać kilka słów nt. czcionek, ale za Chiny nie mogę się do tego zabrać… zwłaszcza, że strona wygląda coraz lepiej i bez moich uwag. Proszę tylko uważać, żeby nie przesadzić z grubością (wagą) czcionek i unikać skrajności. Zarówno czcionki zbyt tłuste, jak i zbyt cienkie są słabo czytelne. W nagłówkach artykułów, w górnym menu i jeszcze w paru miejscach przewija się właśnie taki „chudzielec”. Jeśli to się komuś podoba, to oczywiście jego sprawa, natomiast przy małym rozmiarze jest właśnie słabo czytelne, takie cieniuśkie, wychudzone…

    1. Dziękuję, poprawki trwają. Ten temat ma możność zrobienia podglądu na komputer, tablet i komórkę, wiec niestety to, co wygląda dobrze na jednym, nie wymaga dobrze na drugim. Więc zdecydowałem się na taki kompromis. Myślę, ze większość czyta na komputerze, a potem na komórce, a te też są różnej wielkości.

  2. Mam pytanie. Zostałem ostatnio zapytany o akcje „różaniec do granic nieba” i modlitwy które są tam zawarte. Po przeczytaniu ich mam bardzo sceptyczną opinie, te modlitwy brzmią dziwnie co tez powiedziałem w odpowiedzi. Mógłby Pan zobaczyć te dwie modlitwy i napisać jak one oraz ta akcja z teologicznego punktu widzenia wyglądają?

    W linku poniżej treść modlitw oraz całego wydarzenia.
    https://rozaniecdogranic.pl/modlitwa

  3. Przeczytałem i mogło być gorzej. Jest to jakaś kolejna pobożna bogoojczyźniana akcja, która większych szkód nie wyrządzi ani też korzyści nie przyniesie.

    1. Dlaczego „do granic nieba”? Niebo nie ma granic, a nasza modlitwa do świętych w niebie na żadne granice nie napotyka.

    2. Jeśli „Bóg Ojciec jest całkowicie wolny w swoich decyzjach, On decyduje jakie łaski nam ofiaruje,” to po co ta akcja i modlitwa? Może jest to jakaś liturgiczna tęsknota za oktawą Wszystkich Świętych, którą zniesiono?

    3. Modlitwa do Boga Ojca jest sentymentalna, „za życiem” i większych szkód nie powoduje.

    4. Modlitwa do dzieci zawiera natomiast poważny błąd teologiczny, bo dzieci nieochrzczone Boga twarzą w twarz nie oglądają, so są w limbusie, który jest częścią piekła i ich kara, z powodu grzechu pierworodnego, polega właśnie na tym, że tego oglądu nie mają. Czy są potępione? Tak są, bo są pozbawione oglądu Boga, jak i pozytywnych kar piekła. A modlić się do dusz potępionych nie wolno.Być może otwiera się furtkę demonowi, który się za takie dziecko poczęte podszyje.

    Niedawno ktoś zapytał mnie, czy wolno modlić się do dusz czyśćcowych, a nie tylko za nie. Odpowiedź jest taka, że nigdy takiej liturgicznej tradycji nie było, ale Kościół tego nie zakazywał i tolerował, Istnieją pozytywne wypowiedzi na ten temat synodów prowincjonalnych z XIX wieku, w 1885 w Wiedniu i w 1865 w Utrechcie oraz modlitwa Leona XIII z 1889 roku (Acta Sedis XXII, 743, która jednak nie figuruje już w zbiorach odpustów z 1937 i z 1950 roku), podaję za Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, Wil 2012, 1203. Ale dusze w czyśćcu są w czyśćcu, a dusze dzieci nieochrzczonych nie.

    Myślę, że była powściągliwość odnośnie tych dusz czyśćcowych, ponieważ granica z kultem przodków i spirytyzmem może być płynna. Modlę się do mojej babci w czyśćcu, żebym zdał egzamin.

    Ta akcja to takie „wszystko w jednym”: Bóg, ojczyzna, dzieci poczęte etc., a tymczasem Tradycją Kościoła jest prosić konkretnie o konkretne łaski i taka jest modlitwa liturgiczna obecna choćby w kolektach Vetus Ordo.

    Więc dobrze Pan sprawę czuje, odradzam.

  4. Szukam artykułów na temat biskupa Schneidera. W marcu zaczął się cykl „Papież heretyk automatycznie traci urząd lub błędy biskupa Schneidera 1z 4”, potem ukazał się jeszcze jeden artykuł z tego cyklu, a powinny być 4. Czy pozostałe w ogóle się ukazały, a jeżeli tak to kiedy? Pamiętam też, że Redakcja pisała o biskupie w kontekście przynależności do jakiegoś zgromadzenia, co tłumaczyłoby jego tok myślenia. Być może było to w komentarzach.Byłabym wdzięczna za odnalezienie tego tekstu.

  5. Chciałabym zapytać o dar języków czyli bełkot szamański. Jak się go pozbyć oprócz tego, że się przestało używać ? Czy Pan coś wie na ten temat? Kiedy zaczynam myśleć o tym darze i zwracam swoje myśli czy on jest i czy mogę go używać, to okazuje się, że to się włącza i dalej mogę tak bełkotać? Kto wie czy to nie jakieś zlozeczenie Bogu?

  6. Matko!!! Z tym opętaniem to zaczęłam nawet się zastanawiać, ale później przeczytałam gdzieś, że to jakis objaw emocjonalnej i infantylnej histerii u ludzi, którzy wiarę opierają na emocjach. Uspokoiłam się trochę i przestałam myśleć, że mogę tak bełkotać dziwnymi sylabami.

  7. Redakcjo, chciałabym spytać czy jak Pan znajdzie siły i możliwości to czy Pan mógłby napisać coś o relacji psychologii jako części filozofii tomistycznej?Ta zależność teologia, filozofia a psychologia współczesna ta od Freuda. A może już Pan coś wie na temat. Otóż, kiedy zaczęłam burzyć gnostycko-charyzmatyczna duchowość też zostałam nakierowana na psychologię racjonalna opartą o sw. Tomasza. Psycholog p. Wasiukiewicz mówi o tym, że psychologia jest częścią filozofii i krytykuje ta współczesną. Jak słucham teraz różnych psychologów i to chrześcijańskich. To nie mogę tego wysłuchać bez irytacji kiedy wcześniej uważałam to za prawdę objawiona:) Odbieram to często jako atak na rodzinę, siedlisko wszystkich problemow i jacy to rodzice są dysfunkcyjni, bo niezaspokojone zostały przez nich takie i takie potrzeby dzieci wyszczególnione przez tego i tamtego psychologa…a wszystko to mimo,że myślę,że jeśli rodzice nie prowadzą życia duchowego i nie korzystają z sakramentów to wielu popadając w nałogi rzeczywiście szkodzi dzieciom….może kiedyś jakiś cykl o tej zależności?Mam wrażenie że teraz psycholog od Freuda czy tz chrześcijański zastępuje księdza i ta linie że należy walczyć z wadami i kształtować cnoty?

    1. @ Daria

      Tak, mam to w planach. W sumie zrobił to już w swoim doktoracie ks. Ripperger, ale to bardzo suche i zbyt szczegółowe. Obecnie zacząłem montować rodzaj filmów animowanych, które będą tutaj prezentowane jako forma wykładów i myślę, że to świetna forma rysunkowego przybliżenia św. Tomasza. Można prosto, ale nie prostacko.

  8. Zanika pojęcie, że jesteśmy dotknięci grzechem pierworodnym i dzieci mają skłonność do złego i do kształtowania wad, a rodzice mają nakierowywac ku dobru i formowaniu się cnoty. Teraz to trzeba wg współczesnych nurtów złość czy gniew dzieci znosić bez nagany, że gniew należy poddać pod kontrolę rozumu…posłuszeństwo dzieci lepiej nie mówić o czymś takim….

  9. Redakcjo, przeczytałam wpis o rezygnacji z bloga polskiego. Bardzo mi smutno. Dopiero niedawno odkryłam miejsce i nie dam rady tego zgłębić tak szybko przy rodzince i trojgu dzieci. Co ja zrobię? Czy rzeczywiście za jakiś czas nie będzie dostępu do tych treści?Nie znam języka niemieckiego:( Czy mogę jakoś zapłacić i te treści kupić?

  10. Czy są tu osoby, które się boją nadchodzących być może wydarzeń? Śledzę niezależne dziennikarstwo w Ameryce np. Andy Choinski. Mamy już informacje, że platforma paszportów szczepionkowych to ta sama platforma co system kredytowej kontroli społecznej w Chinach…to koń trojański do wprowadzenia na zachodzie. Segregacja,kontrola,ocenianie, odejmowanie punktów,komuna. O ile w komunie było gdzie uciekać to w takiej sytuacji cały świat wchodzi w ucisk. Może będą odejmować punkty i nie możesz pójść na mszę świętą…brzmi to absurdalnie, ale w Chinach to jest i paszport to precedens. Jak można przyjąć szczepionkę z linii aborcyjnych?To zaciąganie grzechu?

  11. Dziękuję bardzo za wsparcie. Wiem, że teologicznie to na Redakcję mogę liczyć 🙂Paraliżuje mnie jeszcze strona medyczna, ale ciężko o coś konkretnego. Znam co to są powikłania poszczepienne. A dodatkowo mówi się, że to są preparaty eksperymentalne genetyczne, które mogą namieszać w ludzkim ciele krótko mówiąc. Wolałabym już chyba świadomie ponieść śmierć męczeńską niż dać sobie wstrzyknąć jakiś eksperymentalny preparat ze skutkiem np. stwardnienie rozsiane, bo to jest na listach powikłań… będę się modlić.

  12. Ps. Przepraszam, że tak spamuje. To dla mnie ważne i mam zaufanie. Wypowiadają się naukowcem niezależni w Stanach czy w Polsce np. dr Hałat, że trudno nazwać te preparaty eksperymentalne genetyczne szczepionkami. Nie zostały stworzone jak szczepionki dotychczas tworzone. To tylko nazwa ,żeby uspokoić ludzi. A są to eksperymentalne leki oparte o inżynierię genetyczną. Sztuczne białko, które wstrzyknięte ma wbudowywać się w nasze komórki, to zupełnie nie szczepionki jeśli chodzi o produkcję. I dodatkowo badania trwają.

    1. @ Daria
      Niech się Pani tak tym nie przejmuje. Nie jest powiedziane, że:
      1. w ogóle Pani to szczepienie przyjmie,
      2. jest w nim rzeczywiście jakiś składnik, a nie tylko woda lub placebo,
      3. są jakieś skutki uboczne
      4. i jakieś będą Pani dotyczyć.

      Radzę zająć się zupełnie czymś innym. Odmówić Majowe, wyjść na spacer, posprzątać na działce, jeśli Pani ma, upiec ciasto etc.

      Bo jeśli, co nie daj Boże i w co osobiście nie wierzę, Panią po tej szczepionce sparaliżuje, to będzie Pani się zastanawiać, dlaczego lepiej przedtem nie wykorzystała czasu, gdy była zdrowa 🙂

      1. Redakcjo, zgodnie z chęcią głębszej modlitwy, mam pytanie czy spis modlitwy i praktyk pobożnych w pdf z 1890 roku, tych wcześniej z odpustami jest jeszcze do ściągnięcia?Jak klikam na stronie w plik pdf to niestety już pokazuje błąd niedostępny.

      2. @Daria

        Proszę o cierpliwość. Robię z tego książeczkę wraz z mp3 z wymową. Jest tego 101 stron. Będzie można nabyć drogą kupna za cenę „co łaska”.

    1. Jakbym to wszystko wymyślał, to sam bym stwierdził, że ta informatyka już nudna, mało kto rozumie, o co chodzi. Może jakąś lewitację wprowadzić albo kosmatą łapkę? A tutaj nic, stara informatyczna bieda, bo prawdziwe. Ale coś ciekawego i innego. Ponieważ bardzo źle śpię, budzę się w bólach i cały spięty, ze względu na koszmary, lekarka przepisała mi środek mający zapobiegać „zbyt żywym snom”. Brałem, ale albo mało co dawał, albo może 10% polepszenia. Wczoraj mi się skończył i spałem dobrze jak rzadko, piękne, pozytywne sny i odprężenie. Koszmary miałem jak niczego nie brałem, jak brałem, teraz nie biorę i było dobrze. Może to jedynie chwilowe, a może nie? Ale taka paradoksalna reakcja na leki jest przy dręczeniach dosyć częsta. Leki nie działają wcale, albo odwrotnie. Najlepiej więc nie brać. Chciałem spróbować, ale widać, że to na nic.

      I jest to oczywiście działalność przemyślana i po najmniejszej linii oporu. Bo jak źle śpię, to się nie regeneruję i na drugi dzień gorzej myślę, kiedy trzeba nowe awarie reperować lub coś sensownego napisać. I co robić? Ano wytrzymać i czynić akty rezygnacji. Do św. Magdalena da Pazzis się pomodlić, czego jeszcze nie zrobiłem. Może on pomoże?

  13. Redakcjo! Czy w tym roku będzie możliwy do kupienia ten pakiet modlitw dla ciężarnej? Mam możliwość poproszenia o księdza odprawiającego mszę świętą wszechczasów (co prawda już 80 wiosen, ale mam nadzieję, że się zgodzi) do duchowego wsparcia tymi modlitwami? Z pozdrowieniami, Daria Harmasz

  14. Czy Redakcji znana jest tzw. Biblia Nawarska? Czy można ją traktować jako wiarygodne źródło komentarzy biblijnych? Co prawda powstała ona z inspiracji Josemarii Escrivy, ale to nie musi oznaczać, że treść jest zgodna z jego duchowością. A może jest…?

    1. Owszem z nazwy. Ale od Opus Dei odradzam, bo są duchowo bardzo „cieńcy”, a chodzi im wyłącznie o promowanie pism Ojca Założyciela. Podobno nie jest pewne, czy w ogóle coś napisał, może to złośliwość, a może nie. Czytałem „Drogę” i bardzo słaba, a cytowana jest w OD jak swego czasu „Czerwona Książeczka Mao”. Jeśli szuka Pan głębi u Escrivy, to jej Pan tam nie znajdzie. Natomiast niemieckie FSSPX wydało coś dobrego. Niemieckie tłumaczenie Wulgata z aparatem krytycznym komentarzy Ojców Kościoła. A komentował znany nam już jezuita Augustyn Arndt, ten od odpustów. Nie kupiłem sobie tego jeszcze, bo naprawdę drogie, trzy tomy 4096 stron kosztuje 189 EUR, co jest bardzo wysoką sumą jak na ceny książek w Niemczech. Ale chcę komuś podarować, to przedtem rzucę okiem. Jak mi zwróci, to będę miał. https://www.sarto.de/allioli-bibel-in-3-banden

      Może polskie FSSPX wpadnie na podobny pomysł, chociaż wątpię, bo to jest reprint z 1916 roku. Piszę o tym, bo jest to dokładnie to, czego Pan szuka. Niemiecko-łacińskie z komentarzem Ojców i mądrego jezuity.

    2. A może takie wydanie, jest w tłumaczeniu Wujka z jego i ks. Menochiusza SJ komentarzami. Reprint z połowy XIX wieku, więc język będzie trochę archaiczny.
      ksiazkiprzyherbacie.pl/biblia-lacinsko-polska-wulgata-reprint-ks.-jakob-wujek
      Nie wiem czy link wejdzie, ręcznie wpisałem i nie mogę tego wydania w twardej białej oprawce na innych stronach znaleźć.
      Posiadam owo wydanie i komentarze są pomocne oraz bardzo obszerne, a język jest zrozumiały. Cena to mniej więcej 400 zł, a w cenie kontrreformacyjne komentarze.

      1. Mam nadzieję, że chodzi tu o jakieś nowe wydanie. Mam 2 tomy wydania 4-kolorowego z Wydawnictwa Antyk i zdecydowanie forma wydania nie nadaje się do użytku. Grubaśne cegły wydane w formie klejonej. Próba otworzenia książki natychmiast powoduje jej „złamanie”. Faktyczne użytkowanie kończy się więc stosem karteczek. Doceniam wysiłki wydawnictwa i samego wydawcę, ale niestety do estetów nie należy.

  15. @Traditio, @ Prospector

    Dziękuję za podpowiedzi. Na niemiecką raczej się nie skuszę, bo nie znam języka. Wujek wygląda zachęcająco, choć trochę drogi… Musiałbym poszukać wśród znajomych kogoś, kto to ma, żeby sobie przejrzeć zanim zdecyduję się na zakup.

  16. Wydaje się, że temat powinien był już się pojawić, ale próby wyszukania czegoś nie dały pozytywnych wyników. Chciałem zapytać o homeopatię. Od zawsze miałem do niej stosunek raczej mocno zdystansowany, żeby nie powiedzieć wrogi. Ostatnio jednak wysłuchałem rozmowy z o. Norkowskim OP, którego bardzo szanuję, bo argumentuje bardzo racjonalnie. Będąc lekarzem np. rozpracował temat tzw. „śmierci mózgowej”. W poniższej rozmowie stara się wykazać, że homeopatia jest dobra, godziwa i zalecana jako naturalna metoda leczenia. Podobno stosowali ją papieże Leon XIII, Pius IX, Pius XI. Stosować więc czy nie stosować?

    1. @ efati
      Odradzam. To, że papieże coś stosowali niekoniecznie dobrze o nich świadczy i takie decyzje nie są ex cathedra 🙂

      Może się tym kiedyś zajmę, ale mój obecny stan wiedzy jest następujący:

      Rozcieńcza się i rozcieńcza aż z pierwotnej rozcieńczanej substancji nic nie zostaje. Przy okazji się potrząsa i „dynamizuje”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Homeopatia

      Jeśli więc coś tam działa, to co, skoro niczego nie ma?

      Istnieją dwa rodzaje przyczyn:

      1. Naturalne
      2. Paranormalne

      Jeśli homeopatia rzekomo działa, a o ile wiem, żadne badania tego nie potwierdziły, to jest to albo efekt placebo albo 2, przyczyny paranormalne czyli demony.

      Nie wiem, jak to jest obecne, ale przypuszczam, że tendencja jest taka sama, ale jeszcze w latach 1990 Polacy byli „lekomanami” Europy, bo lekarze bardzo dużo przepisują, ale ludzie chętnie dużo biorą. A skoro tyle osób leczy się prywatnie, to pacjent oczekuje, że wyjdzie z garścią leków z apteki, bo wtedy czuje się potraktowany poważnie. Więc jak sobie jeszcze dodatkowo leki homeopatyczne weźmie, to mu to, z medycznego punktu widzenia nie zaszkodzi.

      Ci duchowni nie mają co ze sobą robić i zajmują się bzdurami. Były biskup Lublina wahadełkiem, ten homeopatią … ech…

      Efekt placebo jest tak przemożny, że czasami przy badaniu leków grupa placebo wypada dużo lepiej niż grupa kontrolna. Lekarze o tym wiedzą i stosują to w praktyce. Bo kiedy ludzie szybciej do zdrowia wracają:

      1. Gdy przemawia do nich mężczyzna w białym fartuchu, a nie kobieta bez fartucha.
      2. Jeśli daje pigułkę. Duża działa lepiej niż mała, a kolorowa niż biała.

      Ja nie żartuję, tak jest. Więc coś co się egzotycznie nazywa, „homeopatia”, bo jest trochę tajemnicze, co lekarze zwalczają, „bo chcą więcej pieniędzy”, to może zadziałać.

      Nie pamiętam, czy już o tym pisałem, ale historia podobna dotycząca tzw. medycyny chińskiej. Było to jeszcze w Warszawie, gdzie chodziłem do pewnej siłowni mieszczącej się w przebudowanej piwnicy, więc warunki skromne, a ponieważ byłem inny od reszty klienteli właściciel mnie bardzo polubił. Był otyły, pił, palił i wyglądał jakby miał problemy z wątrobą, z powodu mało sportowego trybu życia i diety.

      Opowiadał, jak to mu się nagle wszystko poprawiło, jak tybetańska lekarka stwierdziła, że ma „za male czi” i zaczął zażywać zioła zbierane w Tybecie przy pełni księżyca. Ja nie zmyślam, ani nie żartuję, tak było. Z wyglądu nie można było go o takie poglądy podejrzewać, ale był przekonany, bo działało lepiej niż przedtem u lekarzy. Chłop jak tur, więc się widać bali mu powiedzieć:
      „Panie, przestań Pan palić, zacznij się Pan ruszać, pij mniej alkoholu i zmień dietę”.

      to by mu się też „czi” poprawiło względnie zdrowie. Ale dopiero tybetańska medycyna zadziałała choć nie zmienił stylu życia. Ja mu najpierw delikatnie a potem stanowczo powiedziałem, że jest to bardzo dziwne i jakiś okultyzm i dlaczego go nie dziwi, że na niego jako na Europejczyka tak fenomenalnie działają „zioła tybetańskie zbierane w pełni księżyca”? Żeby jeszcze europejskie lub wschodnioeuropejskie, bo ma te geny, ale tybetańskie? Sporo Europejczyków cierpi na tzw. syndrom kuchni chińskiej i źle znosi sos sojowy, a Azjaci wiadomo dużo mniej znoszą alkohol i zdaje się też mleko. I zioła mają w sposób naturalny tak działać, gdzie znajdują się jakieś śladowe ilości leków? Dało mu to do myślenia, ale nie wiem, jak się to skończyło. Ale przy tybetańskich ziołach coś tak przynajmniej jest, a przy homeopatii niczego nie ma.

  17. No właśnie: nic tam nie ma. Mówi się o jakiejś „pamięci wody”, ale to brzmi już naprawdę odlotowo, żeby nie powiedzieć okultystycznie. Ciągot do homeopatii na szczęście nie mam, ale jakoś mnie sprowokował do pytań ten dominikanin. Bo chyba do ziołolecznictwa i szerzej medycyny naturalnej nie będziemy mieć zastrzeżeń? Pomijając te tybetańskie ekstrawagancje.

      1. @efati

        „Pamięć wody”

        Woda nie jest istotą świadomą, więc żadnej pamięci mieć nie może. Co innego demon, który w niej przebywa. Już to pisałem w kontekście sakramentaliów, że zasada jest taka:

        Po grzechu pierworodnym diabeł ma prawo do natury, nie tylko do człowieka.

        Stąd egzorcyzmy i błogosławieństwa Kościoła, by go stamtąd wygonić i to miejsce „zaklepać”. Jak wynika z mojego zestawu średniowiecznych błogosławieństw błogosławiono prawie wszystko, a liczne błogosławieństwa zawierały też egzorcyzmy egzorcyzmujące daną rzecz np. ziele.

        Istnieje do dziś błogosławieństwo ziół na MB Zielnej to jest 15.08, ale nie wiem, czy jest tam część egzorcyzmująca.

        Owszem jest, ale w najnowszym Rituale romanum dopiero na drugim miejscu. To znaczy, najpierw się błogosławi te zioła, a następnie prosi, by Bóg nadał im moc egzorcyzmu contra morbos, pestes, ulcera, maleficia,incantationes – przeciwko chorobom, zarazom, wrzodom, czarom i inkantacjom.

        Przejrzałem też pod tym kątem Franza, Die kirchlichen Benediktionen im Mittelalter, t. I, 393-421.

        Jest materiału tyle, że starczy na cykl.

        Wnioski:
        – Od zawsze u pogan zbieraniu ziół towarzyszyły zaklęcia, jak w przypadku tych tybetańskich. S. 396
        – Dlatego na szepczących (por. ukraińska szeptucha) zielarzy nakładano kary kościelne, S. 396
        – Błogosławieństwo ziół na 15. 08 było bardzo rozległe, zachowało się częściowo w aktualnym błogosławieństwie RR
        – Wszystkie te błogosławieństwa zawierały egzorcyzmy
        – Poświęconych ziół używano jak medalika św. Benedykta to znaczy jako narzędzia egzorcyzmującego i broniącego przed czarami, 405
        = Istniał też rozległy egzorcyzm samych ziół 404
        – Przy egzorcyzmach stosowano rutę, o czym pisze jeszcze w XVI Menghi, 419
        – Istnieje specjalne błogosławieństwo ruty dla opętanych, 418-419
        – Co ciekawe, są błogosławieństwa ziół, które mogą stosować także świeccy, 412

        Słyszałem niedawno wypowiedź, że każdy katolik, kto ma własny kanał na youtubie uważa się za nieomylnego. Ja jeszcze nie mam, za nieomylnego się nie uważam, ale zawsze się cieszę, jak się moje założenia sprawdzają.

        Zatem:

        Zioła same w sobie nie są „neutralne światopoglądowo”, bo by ich ani nie błogosławiono ani nie egzorcyzmowano. Zbierającym zioła kazano odmawiać Ojcze nasz i Credo, S. 396, 421.

        Można więc zbierać i stosować, o ile zostały uprzednio solidnym błogosławieństwem pobłogosławione. Jak Pan nie znajdzie księdza, może sam. Zrobię książeczkę i nagraniem, bo musimy radzić sobie sami.

      2. @efati

        I jeszcze coś odnośnie wody. Już chyba o tym pisałem w jakimś komentarzu, ale powtórzyć mogę.

        oglądałem dokument o nawiedzonym domu z pobliżu stawu. Staw przyciągał dziecko, które w jego kierunku lunatykowało, dochodziło do telekinezy i miał on coś groźnego. Protestanci się nam nim modlili i ktoś miał wizję, że siedzi w nim zło. W domu z pobliżu jeziora lokatorzy przebywali krótko i uciekali.

        Kiedyś bym się z tego śmiał, ale myślę, że coś takiego istnieje, skoro we wszystkich kulturach mowa jest o jakichś demonach wód lub stawów: nereidy, nimfy etc.

        Stąd też jest też w kościele prawosławnym do dziś błogosławieństwo wód Jordanu na 6.1, kiedy to duchowny zanurza krzyż w jakiejś pobliskiej wodzie. A krzyż, jak wiadomo, działa jak egzorcyzm. Skoro się to co roku powtarza, to widać ma sens. Historia z tym stawem była w USA i widać stawu nigdy nie błogosławiono.

        I tak woda mogła mieć pamięć 🙂

      3. @efati

        I jeszcze jedno, Franz, j.w., 193-201 podaje przykłady łacińskiego tłumaczenia tego wschodniego zwyczaju błogosławieństwa wód, ale zdaje się, że na Zachodzie robiono to wyłącznie w kościołach. Franz nie rozumie, dlaczego zanurzano krzyż w wodzie, bo tych filmów o duchach nie oglądał 🙂 A to jest właśnie na pozostałość egzorcyzmowania wód za pomocą krzyża.

        Co ciekawa w 1890 zmieniono formułę błogosławienia wody na epifanię na Zachodzie i dołączono do niej część WE, więc dobrze czuli pismo nosem.

        Byłoby ciekawe porównać wschodnie, to jest greckie błogosławieństwa z łacińskimi. Muszę takie teksty zdobyć, ale zwykle Grecy badań źródłowych nie prowadzą, robią to zwykle Niemcy lub Anglicy, ale byłoby ciekawe znaleźć jakiś wschodni odpowiednik Franza. Może nie ma, bo się nikomu nie chciało 🙂

        I to są „owoce Soboru”. Świeccy zajmują się greckimi egzorcyzmami wody, a dominikanie homeopatią. Namieszał ten diabeł, namieszał.

  18. W jednym z miejsc napisała Redakcja o antyfonach/modlitwach adwentowych, dzięki którym można doświadczyć „bolesnego oświecenie”, poprosiłbym o wstawienie, albo wysłanie ich. Z chęcią też dowiedziałbym się o nich czegoś więcej 🙂

    A z innej beczki, czy słyszała Redakcja o książce „Disquisitionem maleficarum” Martina del Rio? W jednej książce znalazłem informację, że to dzieło zawiera naukę o magii z wcześniej publikowanych pozycji (wymieniono między innymi dzieło sędziego Remy, Flagellum daemonum i kilka innych) wraz z „wykładem tez demonologicznych w formie kazuistycznej odwołujących się do autorytetów teologicznych i do orzeczeń sędziów”.
    W każdym razie sama krótka wzmianka brzmi zachęcająco o tej książce.

    1. @ Prospector

      Ale ma Pan pamięć, jak ta babcia w sklepie mięsnym w stanie wojennym 🙂

      Tak, pamiętam, że coś takiego napisałem i trzeba się będzie wziąć za ten antyfony.

      Owszem, słyszałem, bo jestem na jakiejś liście mailingowej, gdzie przysyłają mi wszystkie traktaty o czarach, które muszę kolejno przeczytać. Obecnie jestem w połowie „Młota na czarownice”, jak skończę to wezmę sie za del Rio.

      Ale z tego, co zdążyłem zauważyć, to sporo jest tez dyskusyjnych. Niektórych autorów cytują wszyscy, a niektóre tezy pochodzą z ich własnego doświadczenia. Oni byli naprawdę bardzo rzetelni, Kramer, autor „Młota” również. Jak nie wiedzą, to tak piszą lub o tym, że są różne opinie. Myślę, że piszą też pod różnym kątem, bo Remy był śledczym, Menghi egzorcystą etc. Nie każde rzucanie czarów kończy się opętaniem, więc kąt badawczy może być różny. Ale poczytać trzeba.

    2. Te antyfony właśnie dały się zapamiętać przez to oświecenie, które przydatne by było.
      To patrząc po tych książkach będzie można się spodziewać dalszych wiadomości o czarach. Czekam cierpliwie zatem co Redakcja przekaże w recenzjach 😉

      1. Bóg zapłać!
        Właśnie wszedłem wczoraj i dziś i zacząłem je czytać. Są piękne 🙂

Dodaj komentarz

FacebookTweetPin
You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
Tradycja i Wiara