Historia adwokata diabła (2 z 3)

Data

Rygorystyczne postępowanie Promotora Fidei (adwokata diabła) miało uniemożliwić kanonizację osób niegodnych i długotrwałe ośmieszenie Kościoła.

Piszący te słowa czuje się czytając poniższy fragment jak jakiś zagłodzony chłop podczas głodu na Ukrainie, który cudem trafia do jakiegoś arystokratycznego pałacu i stwierdza: „Więc tak to kiedyś było? Taki poziom, taki zasób, takie piękno. Dlaczego to zniesiono?” Kościół nie musi szukać sensownych ustaleń prawnych u świata, skoro miał je do 1962 sam. Przecież ten cały krzyżowy ogień pytań i rygoryzm miał służyć właśnie obronie wiary maluczkich, by nie czcicieli tego (np. „kremówek”), co na cześć nie zasługuje.

Ustanowienie i rola Promotora Fidei

Chociaż urząd Promotora Fidei (advocatus diaboli) nie istniał w czasach św. Dominika, możemy już wówczas dostrzec podstawowe zasady, które zostały później przejęte przez Promotora Fidei. Czytając kanonizację Dominika, widzimy zeznania wielu świadków, ale widzimy również przesłuchanych świadków, którzy potencjalnie mogliby podważyć twierdzenia o świętości Dominika. Na przykład, przesłuchiwany jest spowiednik św. Dominika i chociaż oczywiście nie podaje się szczegółowej treści spowiedzi Dominika, inkwizytorzy chcą wiedzieć, czy św. Dominik kiedykolwiek popełnił grzech śmiertelny. Spowiednik, brat Bonawentura z Werony, oświadczył, że nie wierzy, by Dominik kiedykolwiek popełnił grzech śmiertelny.[1] Brat Wilhelm z Monferratu, który spędził znaczną ilość czasu w towarzystwie Dominika, został zapytany, czy kiedykolwiek widział św. Dominika odstępującego od Reguły. Odpowiedział przecząco.[2] Widzimy w tym przykład mentalności procesowej, która rozwinęła się w kanonizacjach: świadkowie mogą składać zeznania na korzyść świętości błogosławionych (beati), ale tych świadków trzeba przesłuchać krzyżowo. Tak, byłeś świadkiem cudu, ale czy byłeś świadkiem odstępstwa od reguły? Tak, byłeś świadkiem ekstremalnych aktów cnoty, ale czy zdawałeś sobie sprawę z jakiejś sytuacji, w której dana osoba mogła zgrzeszyć? Kiedykolwiek? Podczas gdy wysokie kanonizacje średniowieczne są skierowane głównie w stronę oskarżonego, widzimy w nich obecność „oskarżenia” jak i linii przesłuchań, która szuka słabych punktów w obronie. Zatem kanonizacje są bardzo podobne do rozpraw inkwizycyjnych; nie jest to zaskakujące, ponieważ obie instytucje rozwijały się jednocześnie. Czasami występowało skrzyżowanie między nimi; podczas przesłuchań kanonizacyjnych Dominika duchowni odpowiedzialni za przesłuchanie świadectw byli również inkwizytorami.

Przechodzimy teraz do okresu protestanckiej rewolty, kiedy to cała doktryna Kościoła świętych obcowania i kultu świętych została podważona, a także praktyki, które powstały z tego kultu (kult relikwii, dla przykład). Idąc za przykładem humanistów renesansu, takich jak Erazm, który szydził z kultu relikwii i uważał większość XV-wiecznego kultu świętych za wątpliwą, protestanccy reformatorzy przypuścili atak na katolicki kult świętych. Chociaż wysuwano wiele argumentów teologicznych i biblijnych, wielu reformatorów, w tym Luter, podobnie jak przed nim Erazm, kwestionowało kultu świętych podnosząc, iż relikwie nie zostały odpowiednio uwierzytelnione, kilka lokalnych kultów miało wątpliwą historyczność, różne akta i vitae krążące wokół wielu świętych były w większości legendarne, a czyny wielu świętych nie zostały dostatecznie zweryfikowane. Podczas katolickiej kontrreformacji, Kościół zdawał się przyznać, że biorąc pod uwagę epokę piśmienności i coraz większy postęp w nauce, medycynie itp., dokładniejsza analiza życia i czynów rzekomych świętych byłaby właściwa. Dlatego w 1587 roku papież Sykstus V. stworzył urząd Promotora Fidei, który przejął wiele praktyk prokuratorskich występujących już w średniowiecznych kanonizacjach i skupił je wszystkie na jednej osobie.

Otwierając komisję śledczą w sprawie świętości św. Dominika, Grzegorz IX. stwierdził, że celem śledztwa jest upewnienie się, że Kościół jest „chętny do potwierdzania pewników i nieskory do przypisywania spraw wątpliwych”[3]. Tak więc, zgodnie z modelem procesu ustanowionym w średniowieczu, Kościół mianuje własnego „prokuratora”, który ma próbować obalić świętość rzekomych świętych. Władza powierzona Promotorowi Fidei była wielka; w 1708 r. został najważniejszym urzędnikiem rzymskiej Kongregacji Obrzędów. Jego zadaniem było zbadanie wszystkiego, co dotyczyło życia i czynów świętego; 1913 Catholic Encyclopedia podsumowuje swoją rolę jako:

„Aby  uniknąć pochopnych decyzji dotyczących cudów lub cnót kandydatów na ołtarze wszystkie dokumenty dotyczące procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych muszą zostać poddane jego badaniu, a trudności i wątpliwości, jakie stawia w związku z cnotami i cudami, winny być przedstawiane kongregacji i muszą uzyskać satysfakcjonującą odpowiedź, zanim będzie można podjąć dalsze kroki w tym procesie. Jego obowiązkiem jest sugerowanie naturalnych wyjaśnień rzekomych cudów, a nawet przedstawianie ludzkich i samolubnych motywów czynów, które zostały uznane za heroiczne cnoty … Jego obowiązkiem jest przygotowanie na piśmie wszystkich możliwych argumentów, nawet tych pozornie niewielkich, przeciw wyniesieniu kogokolwiek do chwały ołtarza. Dotyczy to interesu i honoru Kościoła uniemożliwiając komukolwiek otrzymanie tych zaszczytów, których śmierć nie została prawnie udowodniona jako „cenna w oczach Bożych[4].

Wszelkie dokumenty lub procesy, które nie zostały poddane kontroli Promotora Fidei, stają się nieważne właśnie z tego powodu. Ze względu na swój obowiązek zaproponowania alternatywnych wyjaśnień rzekomych cudów i cnót nazywano go „adwokatem diabła” (advocatus diaboli). W ten sposób służył jako rodzaj filtru do odfiltrowywania kandydatów, których świętość nie była niewątpliwa, lub których być może kanonizowano z powodu pochopności, apelacji lub nastrojów dnia. Myślano, że jeśli czyny świętego naprawdę byłyby cudowne, to wytrzymałyby wszelkie badania; rzeczywiście, [kandydaci na ołtarze] muszą stanąć do wglądu, jeśli mają być postawieni przed wiernymi i niewierzącymi światami jako świadkowie realności Bożej łaski.

Należy dokładnie zbadać każde działanie świętego, nawet te, które wydają się nieszkodliwe. Ostateczna potrydencka praca nad przebiegiem postępowania kanonizacyjnego została napisana przez Prospero Lambertiniego, który przez dwadzieścia lat był Promotorem Fidei, a później został papieżem Benedyktem XIV (1740-1758). Jego klasyczne dzieło De Servorum Dei Beatificatione et de Beatorum Canonizatione ustanowiło zasady, którymi kierowano się w postępowaniu kanonizacyjnym do czasów posoborowych. W tej pracy mamy do czynienia z pozornie drobnymi pytaniami, które Promotor Fidei zadawał w sprzeciwie wobec świętości kandydata. W tym fragmencie widzimy postawione pytanie, czy kandydat, który poświęcił wiele uwagi pisaniu, może być winny próżności:

Byli słudzy Boży, jak widzieliśmy, którzy na polecenie przełożonych poświęcali swoje życie pisaniu, opowiadając w nim nie tylko o swoich chwalebnych czynach, ale także o różnych darach i łaskach, którymi zostali obdarzeni  przez Boga. I są jeszcze inni, którzy chociaż takich rzeczy nie opublikowali, to jednak przekazali je ustnie swoim spowiednikom, towarzyszom lub innym. W takim stanie rzeczy nasuwa się zatem wątpliwość, czy byli winni grzechu zarozumiałości, czy próżnej chwały. Z pewnością nie brakuje przykładów świętych, którzy uczynili to i tym podobne [dalej przytacza przykłady św. Pawła, św. Ignacego Loyoli i innych świętych, którzy byli płodnymi pisarzami].


Gdyby ktoś przypuszczał na podstawie tych i podobnych przykładów, że każdy może bez winy chełpliwości  i próżnej chwały prezentować swoje własne chwalebne działania, ten oszukałby siebie … Dlatego każdy widzi, że jest to konieczne zaznajomić się z pewnymi regułami, aby wydać prawidłowy osąd, tak często, jak analizuje się przyczyny tych sług Bożych, którzy zobowiązali się do napisania lub odnosząc się do innych swoich własnych wielkich i szlachetnych czynów; sąd, mam na myśli, co do tego punktu, czy to czynienie przypisuje się cnocie, czy występkowi, występek, to znaczy próżnej chwały, która jest potępiana przez Apostoła w jego Liście do Galatów[5].


Ten fragment wskazuje na poziom kontroli, jakim zostali objęci kandydaci. Może przyszło nam do głowy zapytać, czy kandydat na świętość ma poważne wady charakteru; Lambertini sugeruje, że powinniśmy zapytać o samolubne motywy nawet w ich dobrych uczynkach, takich jak pisanie. Ilu ludzi pomyślałoby o zakwestionowaniu uczciwości kandydata do świętości na podstawie tego, że dużo napisali? Jednak Lambertini i idąca za nim Tradycja Kościoła nalegają, aby kwestionować każdy czyn i motyw, niezależnie od tego, jak drobny. Chociaż żaden święty nie jest absolutnie doskonały, zadaniem Promotora Fidei było naleganie, aby osoby wyniesione do świętej godności świętości były tak doskonałe, jak to tylko możliwe – co z łaską Bożą było bardzo, bardzo wysokim standardem.

Można by przypuszczać, że taka analiza motywów świętych osób byłaby sprzeczna z Wiarą, byłaby rodzajem bezbożności. Przecież św. Paweł mówi nam, że miłość „wszystkiemu wierzy” i że powinniśmy raczej radować się dobrym życiem świętych mężów i niewiast, niż badać ich w poszukiwaniu wad.[6] Prawdą jest, że miłość musi „wszystkiemu wierzyć”, ale jesteśmy także napominani, aby okazywać naszą łatwowierność: „Sprawdzaj wszystko, trzymaj się tego, co dobre”[7]; innymi słowy, mierzcie wszystko względem miernika Chrystusa, zachowujcie wszystko, co się mierzy, a potem wierzcie w to. Pamiętajcie, jak stwierdziła Encyklopedia Katolicka, „interes i cześć Kościoła dotyczą” kwestii kanonizacji, jako wiary ludu chrześcijańskiego i integralności Kościoła”. Jego przesłanie zostaje osłabione, jeśli na ołtarze zostaną wyniesieni nieodpowiedni kandydaci. Tak więc rzeczywiście byłoby grzechem przeciwko wierze nie badać życia kandydatów; zaniedbanie zadawania wystarczających pytań o ich świętość oznaczałoby podważenie pewności wiary, przynajmniej subiektywnie, w umysłach wiernych. Dlatego Lambertini cytuje ks. Bartoli, biograf, tak jak św. Robert Bellarmin, mówiąc, że pożądanym celem każdej kanonizacji jest „zbudowanie Jego Kościoła, chwała Jego imienia” i dlaczego papież Aleksander III. karci biskupa w 1173 r. za pozwolenie na to, że niewystarczająco zbadaną osobę uhonorował świętego, posuwając się nawet do stwierdzenia:

„Dlatego nie odważysz się czcić go w przyszłości; bo nawet gdyby dokonywały się przez niego cuda, nie wolno ci czcić go jako świętego bez autorytetu Kościoła katolickiego”.[8] 


[1] Bolońskie przesłuchania kanonizacyjne Dominika Guzmana, Świadectwo Bonawentury z Werony (5).

[2] Tamże, Świadectwo Wilhelma z Montferratu (12)

[3] DEKRET GREGORIA IX, INSTYTUCJA KOMISJI DOCHODZENIOWEJ, Rzym, 13 lipca 1233.

[4] Fanning, William. „Promotor Fidei”. Encyklopedia katolicka. Vol. 12. Nowy Jork: Robert Appleton Company, 1911. 11 lipca 2013 <http://www.newadvent.org/cathen/12454a.htm; patrz również, Burtsell, Richard. „Advocatus Diaboli”. Encyklopedia katolicka. Vol. 1. Nowy Jork: Robert Appleton Company, 1907. 11 lipca 2013 . <http://www.newadvent.org/cathen/01168b.htm&gt;

[5] Lambertini, Prospero, De Servorum Dei Beatificatione et de Beatorum Canonizatione, „ On Heroic Virtues ”, c. 1: 3,8

[6] 1 Kor. 13:7.

[7] 1 Tes. 5:21

[8] Lambertini, De Servorum Dei , „On Heroic Virtues”, c. 1:21 i Gregory IX, Decretales , III, „De reliquiis et veneratione sanctorum”.

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.


[the_ad id="53441"]

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk