Czy protestanci są „anonimowymi katolikami”? Raczej nie są.

Data

Oceń post

7250400318_994c57aa36

Status quaestionis

Nasz stały czytelnik przesłał nam następującą wypowiedź:

W momencie przyjęcia sakramentu chrztu przez heretyka czy schizmatyka (będącego jeszcze dzieckiem), staje się on członkiem Kościoła Katolickiego. Dopiero w miarę rozwoju przyjmuje treści heretyckie stawiając się poza Kościołem.

Co skomentowaliśmy następująco:

Z tym automatycznym członkostwem Kościoła Katolickiego to nie jesteśmy pewni, że tak jest. Musimy sprawdzić, ale pierwsze wyczucie mówi, że nie. To znaczy, że heretycy czy wszyscy ochrzczeni nie są „anonimowymi katolikami”. Podobno przed Soborem u konwertytów był przeprowadzany chrzest sub conditione, ale to też musimy sprawdzić. Z pewnością ochrzczony protestant nie ma tego ładunku sakramentaliów jak np. egzorcyzmy, które są szczególnie przy chrzcie Vetus Ordo.

Argumentacja dopuszczalności chrztu heretyków była taka:

Zostali oni wszczepieni przez chrzest w Chrystusa, nie w Kościół.

[…] Musimy to sprawdzić, a w tej chwili nie wiemy za bardzo gdzie, bo pytania Pana są jak zwykle bardzo szczegółowe, co nas cieszy. Ale tematykę podrążymy i odpiszemy szerzej.

Sprawdziliśmy i pozostajemy przy naszym zdaniu, gdyż wydaje nam się, że zarówno przytoczony artykuł Bractwa św. Piusa X. [1] jak i przedstawiona homila ks. Śniadocha (minuta 16:30) idą w swej interpretacji zbyt daleko. FSSPX pisze co następuje:

4. Chrzest ważny – chrzest bezowocny

Zakładając, że wszystkie warunki dla ważności chrztu zostały spełnione, to jednak chrzest taki jest owocny tylko do momentu, kiedy pojawi się obex czyli przeszkoda. Przeszkoda pojawia się w chwili przyjęcia niekatolickiego wyznania wiary, w wyznaniach protestanckich dzieje się tak w zazwyczaj przy okazji tzw. konfirmacji.

6. Skoro chrzest jest sakramentem, który włącza wiernych do Kościoła, to czy można mówić, że chrzty luterańskie włączają do Kościoła?

Chrzty u heretyków włączają wiernych do Kościoła, dopóki nie pojawi się obex.

Czym jest obex?

Naszym skromnym zdaniem Bractwo zbyt szczodrze szafuje pojęciem obex. Obex, gen. obicis, to „przeszkoda“ w rozwoju łaski, będąca świadomym wyborem, np. grzechem ciężkim. I tak Sobór Trydencki w Sesji VII, Kan. 6 mówi:

„Jeśli ktoś twierdzi, że sakramenty Nowego Przymierza nie zawierają łaski, którą oznaczają, albo że nie dają tej łaski tym, którzy jej nie stawiają przeszkody (non ponere obicem), jak gdyby były tylko znakiem zewnętrznym łaski lub sprawiedliwości otrzymanej przez wiarę czy jakimiś cechami chrześcijańskiego wyznania, które pozwoliłyby ludziom odróżniać wiernych od niewiernych niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych” (DH 1606, BF VII. 214)

Kilka słów komentarza. Zdaniem reformatorów sakramenty nie działają same przez się, czyli ex opere operato (dosłownie „na mocy czynu”), a są jedynie znakami wiary do społecznej przynależności do wspólnoty. Tak np.

  • Ktoś uwierzył w Chrystusa, przyjął Ducha Świętego i wtedy można go niejako ochrzcić, bo jest już „swój”, mówiąc w ogromnym skrócie, ale to niestety teologia zielonoświątkowców i wolnych kościołów protestanckich.
  • I dlatego konfirmacja jest znakiem przyjęcia członków do wspólnoty, którzy się świadomie na tę przynależność decydują.

Niestety nasi charyzmatyczni lub neokatechumenalni katolicy głoszą podobne poglądy, że sakramenty w sumie niczego nie dają, a liczy się wiara i wspólnota. Oczywiście zawsze się ludzie pytali, dlaczego u jednych sakramenty działają bardziej, a u innych mniej. A odpowiedź brzmiała, bo jedni bardziej współpracują z łaską, a inni mniej. Jednak łaska sakramentalna w ogóle i to jest bardzo ważne rozróżnienie, może zacząć dopiero wtedy działać, jeżeli jej ktoś przeszkody (obex) nie stawia. I tak ktoś, kto przyjmuje chrzest jako dorosły nie mając prawdziwej intencji przejścia na chrześcijaństwo, a czyni tak z przyczyn np. politycznych czy ekonomicznych stawia łasce tamę (obex). Żadne łaski chrztu w nim nie działają, bo im działać nie daje. To mniej więcej tak, jakby ktoś jakiejś ożywczej substancji w swoim ciele postawił jakąś nieprzenikalną zaporę. Substancja jest, ale nie przechodzi do komórek, bo jest właśnie ta tama. Dotyczy to także wszystkich innych sakramentów. Jeżeli ktoś w stanie grzechu śmiertelnego przyjmuje bierzmowanie, bo tak wypada, zawiera ślub lub daje się wyświęcić będąc niewierzącym, to znajduje się on w stanie moralnej niedyspozycji (fictio), a wówczas łaska tego sakramentu nie może się w nim rozwinąć. Sakrament jest ważny i w przypadku tych sakramentów wyciskających znamię (character) jak chrzest, bierzmowanie i kapłaństwo, jest niepowtarzalny, o ile nie zachodzi wątpliwość co do jego ważności, ale rozwijać się nie może. W chwili jednak usunięcia przeszkody łaski (obex gratiae), to jest nawrócenia i spowiedzi (recedente fictione), łaska sakramentalna odżywa i Kościół określa to jako reviviscentia sacramentorum – ponowne odżycie sakramentów.[2] Należy zauważyć jednak, że mamy tutaj trzy stopnie rozwoju:

  1. Udzielenie sakramentu
    1. Ważnie i
    2.  godziwie
  2. Obex lub jego brak.
  3. Współpraca z łaską po usunięciu fictio czyli niesienie przeszkody (obex).

Jednak kwestia przeszkody (obex) dotyczy ludzi dorosłych i zdolnych do aktów ludzkich, to jest do aktów świadomych i dobrowolnych. Niemowlę lub dziecko chrzczone nie jest zdolne do obexu, ani też zdolna do tego nie jest osoba upośledzona umysłowo, nawet dorosła. Dlatego ktoś chrzczony jako dziecko u heretyków żadnego obexu stawiać nie jest w stanie. Otrzymuje on co najwyżej chrzest niejako „najniższej klasy”, bo jest to chrzest jedynie ważny, to znaczy 1.1 w naszym powyższym rozróżnieniu. Skoro w rozumieniu katolickim chrzcić ważnie i godziwie może tylko katolicki ksiądz i to nie suspendowany, to chrzest przez np. metodystycznego świeckiego, bo nie ma tam kapłanów we właściwym tego słowa znaczeniu, jest co najwyżej ważny, podobnie jak „chrzest z wody” przez położną. I dlatego zdanie Bractwa:

Chrzty u heretyków włączają wiernych do Kościoła, dopóki nie pojawi się obex.

Jest niepoprawne, bo nie ma żadnego obexu ex post, a przynajmniej piszącemu te słowa nie jest znany. Bardzo proszę nas poprawić w tym względzie, jeżeli się mylimy, ale wedle naszej wiedzy Kościół mówi o obexie w momencie udzielania i przyjmowania sakramentu, a nie na przykład po piętnastu latach. Gdyby to była prawda to w przypadku wszystkich ochrzczonych katolików łaska sakramentu chrztu działałaby do chwili grzechu śmiertelnego, a od momentu grzechu śmiertelnego grzesznicy przestawaliby być członkami Kościoła. Ale tak nie jest. Grzesznik śmiertelny jest członkiem Kościoła (por. DH 1128, 1139, 1151, 1163; 4137), o czym już pisaliśmy,[3] członkami Kościoła nie są jedynie ekskomunikowani, czyli ci, którzy członkami byli, a zostali prawomocnym aktem lub latae sententiae odłączeni, to jest dokonując tajnie czynu, np. aborcji, który pociąga za sobą ekskomunikę.

FSSPX pisze:

Zakładając, że wszystkie warunki dla ważności chrztu zostały spełnione, to jednak chrzest taki jest owocny tylko do momentu, kiedy pojawi się obex, czyli przeszkoda. Przeszkoda pojawia się w chwili przyjęcia niekatolickiego wyznania wiary, w wyznaniach protestanckich dzieje się tak w zazwyczaj przy okazji tzw. konfirmacji.

Jest to jednak niepoprawne ujęcie całej kwestii i w sumie mocno absurdalne. Zakładając nawet, że istniałby obex ex post, to obex jako grzech śmiertelny musi być aktem (1) świadomym i (2) dobrowolnym. W jaki sposób młody protestant w lasach Szwecji lub Wyoming chowany w wieku 14 lat może mieć świadomość, że:

  1. Jest tak naprawdę „anonimowym katolikiem”?
  2. I przyjmując niekatolickie wyznanie wiary dokonuje aktu apostazji?
  3. Dokonując tym samym aktem odłączenia się od prawdziwego Kościoła?

Przecież on działa w całkowitej ignoracji dotyczącej jego rzekomego katolicyzmu oraz nie ma pojęcia o nauce katolickiej, bo mu jej nikt albo w ogóle nie przedstawił, albo uczynił to w sposób nieadekwatny (odpusty, Lucrecia Borgia, papieże renesansu, palenie czarownic etc.). Piszący te słowa przeczytał w swojej młodości traktaciki protestantów amerykańskich na temat Kościoła Katolickiego i do dziś mu się włos na głowie jeży i byłoby straszną rzeczą, gdyby to była prawda. Prawdą to nie jest, ale skąd ten nasz młody protestant może to wiedzieć?

Czy chrzest protestantów włącza ich do Kościoła Katolickiego?

Ale jak to jest z tym „anonimowym katolicyzmem” wszystkich ochrzczonych? Jest to kwestia interpretacji zależnej od tego, czy widzi się szklankę bardziej pustą, czy bardziej pełną. Prawda leży tutaj pośrodku. Rzeczywiście w niektórych dogmatykach przedsoborowych, jak np. u Diekampa-Jüssena, wyczytać można, że ponieważ Kościół Katolicki jest Mistycznym Ciałem Chrystusa toteż każdy ochrzczony, włączony w Chrystusa, zostaje po ważnym chrzcie mocą chrztu włączony do Kościoła Katolickiego i podlega jego jurysdykcji. Jest to wizja bardziej inkluzywna.[4] Inni autorzy, jak np. ks. Adolphe Tanquerey, też są tego zdania, ale dokonują gruntowniejszych rozróżnień i widzą te kwestie bardziej restrykcyjnie, są zatem bardziej ekskluzywni.[5] Jednak należy tutaj rozróżnić pomiędzy pojęciem:

a. Membrum – członek, a

b. Subiectum passivum – poddany podmiot.

Dając wniosek na sam początek: wszyscy ważnie ochrzczeni zaliczają się do subiectum passivum (b), ale nie wszyscy są membrum (a).

Ad a. Kto jest pełnym członkiem Kościoła (membrum)?

Tanquerey ukazuje trzy wymogi pełnej przynależności do Kościoła (membrum), które przedstawimy w dużym skrócie:

  1. Baptismi sacramenti susceptio – Przyjęcie sakramentu chrztu
  2. Verae fidei professio – Wyznanie wiary prawdziwej
  3. Catholicae communionis vinculum – Więź prawdziwie katolickiej komunii

Ad 1. Przyjęcie sakramentu chrztu

Chodzi o chrzest ważny, gdyż „poprzez chrzest stajemy się członkami Chrystusa i ciałem urzeczywistniamy Kościół (Denz. 696, 861, 895). Zatem członkami Kościoła nie są nieochrzczeni, jak poganie czy Żydzi.[6]

Ad 2. Wyznanie wiary prawdziwej

Należy wyznawać wiarę prawdziwą, czyli katolicką. Herezja zewnętrzna i notoryczna (heresia externa et notoria) rozrywa społeczną więź Kościoła. Heretykiem natomiast jest ten, kto po przyjęciu chrztu uporczywie (pertinaciter) kwestionuje jakieś prawdy wiary lub o nich powątpiewa. Heretycy ukryci pozostają członkami Kościoła. Natomiast heretycy publiczni i notoryczni członkami już nie są, zdaniem ks. Tanquereya i nie tylko jego.[7] Zdaniem wszystkich teologów, tak Tanquerey, biskupi i proboszczowie będący tajnymi heretykami zachowują jurysdykcję,[8] co się nam też przyda w naszych rozważaniach o sedewakantyzmie i papieżu Franciszku. Przypominamy jednak, że notoryczny i publiczny heretyk musi zostać zniesiony z urzędu prawomocnym aktem prawnym, a dopóki zniesiony nie został jego decyzje jurysdykcyjne obowiązują.

Ad 3. Więź prawdziwie katolickiej komunii

Konieczne jest tutaj posłuszeństwo pasterzom oraz łączność kanoniczna (canonica cum Ecclesia communio), której Bractwo św. Piusa X nadal nie ma, bo nie ma urzędów w Kościele.

Ad b. Kto jest podmiotem biernym (subiectum passivum)?

Do kategorii tej należą jedynie wszyscy ochrzczeni,[9] zatem ani nieochrzczeni ani katechumeni. Ponieważ Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, do którego każdy przez chrzest jest wszczepiony, a poza Kościołem nie ma zbawienia (nulla salus extra Ecclesia), dlatego każdy ochrzczony poza Kościołem Katolickim w bardzo niepełny sposób rzeczywiście należy do Kościoła. Można to porównać to jakiegoś genu recesywnego lub do jakiejś komórki, która jest, ale się nie ujawnia. Orzeczenia de fide na ten temat, czyli na temat przynależności ochrzczonych poza Kościołem do Kościoła, są dosyć powściągliwe. Cytowane przez Diekampa-Jüssena orzeczenia twierdzą, że nie ma podstaw do porzucenia wiary katolickiej po chrzcie. (DH 1627, 3013, 3036). I tak Sobór Trydencki w Sesjii VII, O chrzcie stanowi:

Kan. 14 Jeśli ktoś twierdzi, że tak ochrzczone dzieci trzeba zapytać, gdy dorosną, czy chcą uważać za ważne obietnice, które składali rodzice chrzestni w ich imieniu przy chrzcie, a gdyby odpowiedziały, że nie, wtedy pozostawić je własnej woli i nie zmuszać ich do chrześcijańskiego życia inną karą niż niedopuszczaniem do przyjmowania Eucharystii i innych sakramentów, dopóki się nie opamiętają niech będzie wykluczony… (DH 1627, BH VII. 253)

Cytowany powyżej kanon dotyczy dzieci ochrzczonych jako dzieci w katolicyzmie, które po osiągnieciu wieku dojrzałości decydują np. przejść na protestantyzm. Kościół neguje, że trzeba ich pozostawić ich własnym wyborom, gdyż są one szkodliwe, a argumentuje tak, ponieważ dzieci te na mocy chrztu są już katolikami i przynależą do Kościoła. Z kanonu tego wnioskować można, że każdy ochrzczony jest już zarodkowym katolikiem, jednak do takiej interpretacji należy znać także inne kanony.

Przyznać trzeba, że do Vaticanum II Kościół mało zajmował się położeniem heretyków, a konkretnie ich przynależnością do Kościoła Katolickiego, a jedynie tym, jak ich do Kościoła nawrócić, żeby nie poginęli oraz tym, jak w Kościele do powstawania nowych herezji nie dopuścić. Jednak soborowa nauka subsistit in, o której jeszcze napiszemy, bardzo poszerzyła kręgi przynależności do Kościoła, chociaż może być ona interpretowana prawowiernie. Na mocy tej nauki przedstawianej głównie w Lumen gentium, rozdz. II. 13-17 rzec można, że do Kościoła Katolickiego należy każdy, czy tego chce, czy nie. Karol Rahner SJ ukuł sformułowanie o poganinie jako o „anonimowym chrześcijaninie”. Tego rodzaju wątki przejawiają się też niestety w nauczaniu Jana Pawła II, które przy dobrej woli można, ale nie trzeba, interpretować prawowiernie. Jednak według nauki przedsoborowej jedynie ochrzczeni, także ochrzczeni w herezji bez własnej winy, są nie tyle członkami (membra) Kościoła, co „biernymi podmiotami” (subiectum passivum), czyli przynależą do Kościoła w sposób bardzo niekompletny. Każdy człowiek jest powołany do nawrócenia, do chrztu oraz do życia w Kościele Katolickim, jako religii prawdziwej, dysponującej pełnią środków uświęcenia. A skoro jedna religia jest prawdziwa, to zgodnie z logiką zero jedynkową inne muszą być fałszywe. Są w nich oczywiście elementy prawdziwe, ale do Soboru chodziło o to, by te elementy fałszywe ukazać i zachęcać do nawrócenia, a nie podkreślać elementy prawdziwe, aby pozostali w swojej wierze.

Wydaje nam się, że mówienie o heretykach jako o „anonimowych katolikach” jest bardzo mylące.

„Bo skoro i tak są katolikami, to po co ich nawracać? Niech tam sobie będą niższej klasy, jak ja jestem wyższej.”

To bardzo przypomina posoborową interpretację Lumen gentium:

„Po co w ogóle nawracać? Skoro wszyscy są anonimowymi chrześcijaninami, to jest git. A i katolik musi się mniej męczyć.”

Jest to nastawienie niestety bardzo złudne i zgubne, a obecny pontyfikat ukazuje dokładnie do czego to wszystko doprowadziło.

Reasumując rzec można:

  • Nauka Bractwa Piusa X. o obex ex post jest nieprawidłowa.
  • Nauka o heretyku jako o „anonimowym katoliku” jest mocno wątpliwa i wprowadzająca w błąd.
  • Ochrzczeni heretycy rzeczywiście są „biernymi podmiotami” (subiectum passivum) Kościoła, które muszą zostać wprowadzone w stan czynny poprzez konwersję.
  • Publikacji Bractwa lepiej unikać, bo sieją zamęt i nie są 100% teologicznie poprawne.

My publikujemy tutaj nasze artykuły nie twierdząc zawsze, że jest to 100% nauka Kościoła. Czasami jest, czasami jest to jedynie opinio theologica.  Jeżeli nie jesteśmy czegoś w 100%, jak kwestii obex ex post to o tym piszemy i jesteśmy otwarci na argumenty.  Bractwo natomiast sugeruje, że ma „100% cukru w cukrze”, co jest bardzo mylące, bo prezentuje bardzo często opinio theologica jako naukę Odwiecznego Magisterium Kościoła. Na polskim blogu jeszcze nikt nic sensownego nam nie zarzucił, pomijając mało sensowne obelgi, na niemieckim trzeba się trochę pogimnastykować, bo tam się ludzie jednak znają. Zatem przedstawiamy nasze zdanie teologiczne – opinio theologica na temat „anonimowego katolicyzmu” protestantów i chętnie opublikujemy jakąś ugruntowaną polemikę, jeżeli takowa nadejdzie.

[1] http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/262

[2] Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, Will 2013, 852-8555.

[3] https://wobronietradycjiiwiary.com/category/kosciol-posoborowy/synod-ds-rodziny-2015/

[4] Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, 870.

[5] Tanquerey, A., Synopsis theologiae dogmaticae, Vol. I, Paris 1937, 665-679.

[6] Tanequerey, Synopsis, 669-670.

[7] Tamże, 671.

[8] Tamże.

[9] Tamże, 674-675.

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 


Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk