Czy kanon 87 jest sposobem na Traditionis Custodes?

Data

Rozważania na temat, czy kanon 87 jest obejściem prawnym Traditionis Custodes.

Wreszcie wytrych?

W Polsce przyzwyczajeni jesteśmy od wieków, że każde prawo można obejść nawet się do niego stosując, o czym świadczy słynny wóz Drzymały. Aby jednak obejść prawo trzeba tego (1) chcieć, a następnie (2) szukać sposobów ku temu. Skoro Traditionis Custodes (=TC) przekazuje całą władzę liturgiczną w ręce, nie rad tym razem, ale biskupów, to jakiś biskup musiałby się do katolickości poczuć i się za luką prawną rozejrzeć.

Biskup Paprocki z Springfield

Rzeczywiście biskup amerykański ze Springfield Paprocki, sądząc po nazwisku polskiego pochodzenia, więc wyposażony odpowiednimi genami (pęczniejemy z dumy!) znalazł bardzo prosty sposób na TC udzielając w swojej diecezji dyspensy od stosowania tego motu proprio. Powołał się przy tym na kanon 87 § 1, który znajduje się w dziale dyspens kodeksu i brzmi następująco:

Kan. 87 – § 1. Biskup diecezjalny może dyspensować wiernych – ilekroć uzna to za pożyteczne dla ich duchowego dobra – od ustaw dyscyplinarnych (legibus disciplinaribus), tak powszechnych, jak i partykularnych, wydanych przez najwyższą władzę kościelną dla jego terytorium lub dla jego podwładnych, jednak nie od ustaw procesowych lub karnych ani od których dyspensa jest specjalnie zarezerwowana Stolicy Apostolskiej lub innej władzy.

Dlaczego nie wcześniej?

Kanon też brzmi jak wytrych do wszystkiego lub sposób na wszystko będąc swojego rodzaju przyciskiem resetującym dyscyplinarne ustawodawstwo kościelne.

To dlaczego nikt nie zastosował go po Vat. II?

Dobre pytanie. Może tego kanonu w dawnym kodeksie z 1917 jeszcze nie było, a może nikt na to nie wpadł, bo był na głupi. Poza tym postanowienie Soboru odnośnie liturgii były nie tylko „ustawami dyscyplinarnymi”, ale ustawami wykonawczymi do konstytucji dogmatycznych. Piszący te słowa nie jest na tyle wprawnym kanonistą, by stwierdzić, w jaki sposób prawnokanoniczny implementacji dokumentów Soboru miała miejsce, ale jak zna życie, było to na łapu capu, na zasadzie „wicie-rozumicie”, chociaż może się tutaj mylić.

Nie jest też pewny, czy ostatnie motu proprio miłościwie nam panującego Franciszka, jest rzeczywiście ustawą dyscyplinarną. Trzeba by zapytać fachowców lub rabinów, z których jedni będą mówić tak, inni tak, jak w znanym dowcipie.

A dlaczego rabinów?

Bo po Nostra Aetate rabinów pytamy o wszystko, czy im czasami nie przeszkadza. A mówiąc na serio Benedykt XVI zmienił przecież wielkopiątkową modlitwę za Żydów, eliminują wyrażenie niewierni Żydzi – perfides Judaei – i napisał własną, bo przeszkadzało to rabinom. Piszący te słowa musi naprawdę uważać ze swoimi żartami, bo czasami ziszczają się one mając niejako moc wykonawczą.

Czy to coś da?

Pojawia się u wszystkich oczywiste pytanie:

Czy kanon 87 § 1 załatwi sprawę?

Wydaje się, że nie, ale da krótkie wytchnienie. Ponieważ za § 1 idzie § 2 o treści następującej:

§ 2. Jeżeli trudno jest zwrócić się do Stolicy Świętej (recursus ad Sanctam Sedem) i równocześnie zwłoka grozi niebezpieczeństwem poważnej szkody, każdy ordynariusz może dyspensować od tychże ustaw, nawet jeżeli dyspensa zarezerwowana jest Stolicy Świętej, jeśli tylko chodzi o dyspensę, której ona w tych samych okolicznościach zwykła udzielać, z zachowaniem przepisu kan. 291 [co dotyczy dyspensy od celibatu Red.]

Zależnie od interpretacji terminu „ustawy dyscyplinarne” (leges disciplinares) oraz od uznania, czy TC co nich należy, zastosowanie przy „obejściu na druciku” TC może znaleźć też kan. 87 § 2, gdzie mowa o możliwości dyspensy od dyspens zarezerwowanych Stolicy Apostolskiej przy niemożności rekursu. Jeśli więc jakiś biskup w dżungli nie może wysłać gołębia do Watykanu, bo daleko, a konie padły lub zostały zjedzone przez ludność tubylczą, to może one nawet dyspensować od tego, od czego w normalnych okolicznościach dyspensować nie może. Jeśli więc zaliczy się TC do ustaw, od których może dyspensować jedynie Watykan, to niestety nigdzie obecnie na świecie łączność nie jest utrudniona, o ile sieć nie padnie i rekurs do Stolicy Apostolskiej wydaje się być możliwy.

Czy Watykan kanon 87 przewidział?

Wydaje się, że nie, ale nie było to konieczne, ponieważ Bergoglio może zwolnić każdego biskupa za cokolwiek, czego już wielokrotnie dowiódł, jeśli mu któryś „podskoczy” – kanonicznie lub niekanonicznie. Śladami biskupa Paprockiego poszli inni, ku radości niektórych.

Appeasement i dążenie Bergoglio do schizmy

Dużo ciekawsze jednak od strony strategicznej i kanonicznej jest wystąpienie Latin Mass Society, które to stowarzyszenie (=LMS) dało TC do ekspertyzy swoim kanonistom. Kanoniści ci dochodzą w orzeczeniu pt. „Some Notes on the Application of Traditionis Custodes in light of Canon Law from Latin Mass Society” (Kilka uwag na temat zastosowania Traditionis Custodes w świetle prawa kanonicznego wyrażonych przez Latin Mass Society) do zadziwiających wniosków, które przeczytać można tu, że Franciszek chce dobrze, że TC służy wiernym oraz że św. Mikołaj istnieje naprawdę i rzeczywiście przynosi dzieciom prezenty, chciałoby się uzupełnić. Piszący te słowa się z uwagami LMS nie zgadza, ale jest pełen podziwu dla kultury intelektualnej i irenistycznego podejście pełnego dyplomacji i dobrej woli. Kiedyś napisałby, że wazelina przeszkadza im w jasnym poglądzie, ale to nie wazelina, a strategia ratowania tego, co się da i ugłaskiwania psychopaty.

Niestety nic to nie da, podobnie jak nic nie dała polityka appeasementu Chamberlina wobec Hitlera. Chciał wojny z Polską – wkroczył do Polski. Bergoglio chciał zniszczyć Mszę Wszechczasów – wydał TC. LMS daje możliwość Bergoglio wyjścia z twarzą, ale z czego? Jego celem jest wywołanie schizmy choćby między diecezjami stosującymi i niestosującymi kanon 87 § 1, podział pomiędzy episkopatami, krajami i kontynentami. Próbował Amoris Laetitia i nic, próbował Synodem ds. Rodziny i nic, próbował uniważnieniem małżeństwa na życzenie w Mitis iudex Dominus i nic, próbował Pachamamą i nic, próbował Abu Zabi i nic, więc próbuje TC myśląc:

Boże, kiedy się ci ludzie wreszcie ruszą? Kiedy wywołam wreszcie schizmę?

A skąd wiemy, że tego pragnie? Po jego własnych wypowiedziach, bowiem z wywiadzie ze zdaje się Die Zeit (załączymy źródło) Bergoglio powiedział:

Może wejdę do historii jako papież, który wywołał schizmę?

O tym, że się „schizm” (tak, w liczbie mnogiej) mówił na swoich licznych „latających konferencjach prasowych” . Być może apokaliptycy mają rację i Anty-Kościół oddzieli się widzialnie od Kościoła, chociaż obecnie zajmują jedno miejsce, o czym tak trafnie powiedział ks. Linus Clovis. Bergoglio chce sprowokować schizmę, by winić drugą stronę, jak Hitler Polskę, która rzekomo Trzecią Rzeszę napadła. Franciszek chce bronić katolickich biskupów, których po prostu nie ma. Nie chcą oni ryzykować schizmy, bo tak daleko nie myślą, boją się utraty swoich stołków emerytury i czegoś tam jeszcze. Jeśli Bergoglio został wybrany po to, by wprowadzić schizmę, to sam się dziwi, że nie ma żadnego oporu i że tak łatwo mu poszło. Ale w sumie to na jedno wychodzi, bo niszczy albo przez herezje i apostazję, albo prowokuje do schizmy, która dzięki „roztropności = tchórzostwu” naszych biskupów jakoś nie nastaje. Pożyjemy, zobaczymy.

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.


[the_ad id="53441"]

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk