Zadaniem lekarza jest leczenie, a nie bycie miłym. Co prawda do bardzo opryskliwego lekarza pacjent nie podejdzie, bo będzie się go bał, ale zwykle ci mili nie są dobrymi diagnostykami, często przymilają się, by ukryć braki. Podstawą leczenie jest właściwa diagnoza, a podstawą diagnozy wywiad. Niestety częściej spowiednikom niż lekarzom się zupełnie nie chce, bo penitent nie może ich o błąd w sztuce zaskarżyć, w przeciwieństwie do możliwości zaskarżenia lekarza. Nawet taki grzech i przestępstwo kościelne jak solicytacja, tj. namawianie penitenta do seksu udowodnić trudno, a co dopiero braki w sztuce spowiadania. Spowiednikom się nie chce, nic ich niestety penitent nie obchodzi, są znudzeni i mają dość. Czasami trochę po psychologizują – ot, to wszystko. Tak niestety wygląda konfesjonałowa codzienność. Ludzie oczywiście często spowiadają się z tych samych grzechów, ponieważ sami nie widzą ich przyczyny, czasami naturalnej, czasami duchowej. Jeśli więc ksiądz na penitenta sarka, iż ten ma coraz to same grzechy, to dzieje się tak często między innymi dlatego, ponieważ spowiednik mu ich przyczyny nie wykazał, a bez uleczenia przyczyny nie uleczymy skutków.


Jak podobał Ci się ten wpis?
Kliknij na gwiazdkę, by go ocenić!
Średnia ocena / 5. Policzone głosy:
Jeszcze bez oceny. Bądź pierwszy!
















Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.