Sedewakantyzm – Wprowadzenie (1). Geneza i pojęcie.

Data

Oceń post

the_fall_of_the_rebellious_angels-large

Problematyka sedewakantyzmu

Czasami bywa tak, że to czego tak skrzętnie unikamy, jest właśnie naszym zadaniem. Redakcja tego bloga unikała dotychczas tematyki sedewakantyzmu z przyczyn niezwykłej pracochłonności tego tematu. Aby bowiem wyjaśnić, dlaczego sedewakantyści się mylą, należy najpierw:

  1. Przedstawić szczegółowo kwestie nieomylności, a mianowicie:
    1. Nieomylność Kościoła jako takiego
    2. Nieomylność biskupów
    3. Nieomylność papieża
      1. Zwyczajnego urzędu nauczycielskiego
      2. Nadzwyczajnego urzędu nauczycielskiego, czyli deklaracji ex cathedra
    4. Nieomylności Soborów Powszechnych
  1. Przedstawić kwestie charakterystyki i specyfiki Soboru Watykańskiego II – pierwszego Soboru pastoralnego.
  1. Przeczytać bardzo obfitą literaturę sedewakantystyczną.
  1. Odpowiedzieć na szczegółowe pytania, jak np. ważność sakramentów Novus Ordo.

Ponieważ jest to blog skierowany nie do fachowych teologów, dlatego najpierw należałoby wyjaśnić w ogóle metody teologicznego dowodzenia, a w naszym cyklu Tradycja i tradycja, wraz z De Traditione jesteśmy dopiero na początku. Tego rodzaju cykl wpisów obejmie kilkaset stron. Z doświadczenia i lektury redakcji wynika, że sedewakantyści są bardzo dobrze przygotowani teologicznie, wykłócają się o szczegóły, a dyskusje z nimi nie kończą się nigdy, przynajmniej nie za życia redakcji. Na naszym niemieckim blogu pewien dosyć znany niemieckojęzyczny sedewakantysta przesłał nam w ciągu dwóch dni 27 komentarzy (słownie: dwadzieścia siedem!), które świadczą nie tylko o jego bardzo dobrej orientacji teologicznej, ale także o tym, że zajmuje się tymi kwestiami od lat lub dziesięcioleci. Odpisanie na pojedynczy komentarz zajmie nam kilkanaście stron. Chętnie to zrobimy, bo to zaszczyt mieć takiego dyskutanta, ale jak polscy sedewakantyści o podobnej kompetencji, których zdaje się nie ma, ruszą na nas, to strach się bać. Bo mamy też inne zadania i obowiązki.

Sedewakantyści pochodną FSSPX

Kwestiami sedewakantyzmu teologowie Kościoła posoborowego czyli regularnego kanonicznie nie zajmują się wcale, więc nie mamy od kogo odpisać, gdybyśmy nawet chcieli. Sedewakantystów wyklina Bractwo św. Piusa X, a sedewakantyści Bractwo. Sedewakantyści wyklinają się nawzajem i niestety sedewakantyzm jest pewnego rodzaju zaułkiem wielu tradycjonalistów, gdyż przebieg takiej drogi wygląda następująco:

  1. Msza Trydencka indultowa lub we wspólnota Ecclesia Dei.
  2. Msza Trydencka w Bractwie św. Piusa X.
  3. Msza Trydencka u sedewakantystów.

Ad 1.

Przeżycie Mszy Trydenckiej każe zadawać pytania o zasadność reformy liturgicznej oraz o zasadność Soboru Watykańskiego II. Ponieważ wierni często nie otrzymują na to odpowiedzi, więc następuje następny krok, to jest

Ad 2.

Przejście do kaplic FSSPX, przed czym już przestrzegaliśmy w naszym cyklu Dzieje grzechu. Ale skoro Bractwo uznaje papieża, Franciszka również, to zdaniem niektórych nie jest wystarczająco katolickie i dlatego następuje krok

Ad 3.

Kolejny i zdaje się ostateczny, czyli przejście na pozycje sedewakantyzmu, co się wielu księżom FSSPX w ostatnim czasie przydarza i nie tylko im.

Z doświadczenia wynika, że ciągłe skręcanie w prawo daje lewo, a coraz większa troska o czystość prawdziwego katolicyzmu kończy się praktycznym protestantyzmem, w którym każdy definiuje sobie wszystko sam, co prawda nie w oparciu o Biblię, ale różne tradycjonalistyczne traktaty, gdyż nie uznaje się już żadnego Urzędu Nauczycielskiego poza sobą.

Piszący te słowa poznał FSSPX i nawet jego głównych przedstawicieli, bo tak Opatrzność zrządziła, w pewnym zachodnim kraju. Nie powie „poznał bardzo dobrze”, bo byłaby to chyba przesada, ale poznał na tyle, by wyrobić sobie jakiś pogląd. Ma nadal do FSSPX dużo sympatii i stara się widzieć problemy szerzej i bez zaciekłości.

Problemem Bractwa od strony intelektualnej i tym samym kolebką sedewakantyzmu jest brak odpowiedniego poziomu akademickiego studiów teologicznych, co było problemem i bolączką od początku działalności arcybiskupa Lefebvra. Zakładając Bractwo, podówczas jeszcze, regularne kanonicznie w roku 1970, arcybiskup zdecydował się przeciwko studiom na uniwersytecie Fryburskim, bo tam miał najbliżej, na rzecz wychowania wyłącznie seminaryjnego. Być może nie każdy wie, że przed Soborem księża uczący się w seminarium, praktycznie wszędzie na świecie pomijając Niemcy i chyba Szwajcarię i Austrię, odbywali przez sześć lat seminaryjnych niejako przygotowanie zawodowe, ale nie kończyli studiów i nie otrzymywali tytułu magistra, nad czym wielu boleje do dziś. Oczywiście poziom wykształcenia wyłącznie seminaryjnego jest wszędzie dużo niższy niż studiów uniwersyteckich. Nie znamy powodów tej decyzji arcybiskupa. Przypuszczalnie chciał przyciągnąć większą ilość kandydatów, bał się zarażenia ich posoborowymi nowinkami i herezjami oraz chciał ich bardziej duchowo formować, gdyż był primo voto zakonnikiem.

Jednak decyzja ta spowodowała to, że kształceni przez niego klerycy i księża nie odebrali, delikatnie mówiąc, wykształcenia teologicznego najwyższych lotów, bo brakowało odpowiedniej kadry profesorskiej. W seminarium w Ecône lub w innych seminariach panowała duża fluktuacja nauczających, którzy często po starciu osobistym lub doktrynalnym z mocną osobowością arcybiskupa musieli odejść. Autor bloga zelozelavi, ksiądz pierwszego czy drugiego rocznika arcybiskupa opisuje, że starsi klerycy uczyli młodszych, a profesorem dogmatyki został świeżo wyświęcony ksiądz.[1] Zelozelavi opisuje, że wszystkiego nauczyć musiał się sam, podobnie jak przypuszczalnie jeden z głównych promotorów sedewakantyzmu ks. Cekada czy bp. Sandborn.

Ponieważ piszący te słowa także wiele kwestii sam sobie musiał przyswoić, chociaż formalne wykształcenie uniwersyteckie posiada i różne stopnie naukowe otrzymał, toteż wie z własnego doświadczenia, jak wielkim stresem i kłopotem jest, mieć pytania i nie mieć kogo zapytać. W tak zamkniętym środowisku jak seminarium FSSPX zadawanie pytań uchodzi prawdopodobnie za kwestionowanie „jedynej słusznej linii arcybiskupa czy przełożonych” i może zakończyć się stwierdzeniem braku powołania i wydaleniem, co również potwierdza zelozelavi. Jednak bez pewnej swobody dyskusji i braku lęku ludzi myślących po prostu się nie uformuje, a problemy intelektualne, od których w seminarium byli odseparowani uderzą ich, gdy tylko z niego wyjdą. Nic więc dziwnego, że sedewakantyzm zaczął się od wykładowców Bractwa, którzy między innymi za to zostali z FSSPX wydaleni.

Jednak w kwestiach nazwijmy je high end, czyli naprawdę trudnych i wysublimowanych, naukowiec posiadający wykształcenie formalne na poziomie uniwersyteckim będzie wiedział, że istnieje wiele rozwiązań, które trzeba na równi uszanować. Kościół mówi w tej dziedzinie o opinio theologica – o opinii teologicznej, którą można głosić, szanując poglądy przeciwne i nie potępiając ich. I nie jest to relatywizm, ale doświadczenie wszystkich, którzy się z oponentami także dysponującymi formalnym wykształceniem spotykają. Zatem człowiek bardziej restrykcyjnie, bo formalnie wykształcony, ma paradoksalnie szersze poglądy od autodydakty, gdyż temu ostatniemu wydaje się, że racja jest jedna i ma ją wyłącznie on. Prawda jest jedna, ale w głównym nurcie prawdy opinii jest wiele. Jednak podobnie jak w przypadku neokatechumenatu klerycy wstępujący do seminariów FSSPX w ogóle nie znali i nie znają normalnego, t.j. posoborowego Kościoła. Kościół to znaczyło FSSPX, który jest określany przez jego zwolenników jako „jedynie realnie egzystujący Kościół”, na podobieństwo „realnie egzystującego socjalizmu”. I to niestety nie jest żart. Ponieważ wszelkie zamknięte społeczności wykazują z czasem różne dziwactwa, toteż odrzucenie dziwactw łączy się często z opuszczeniem danej wspólnoty. Jeżeli jednak dana wspólnota jest dla kogoś tożsama z Kościołem, to jest to dla niego, z psychologicznego punktu widzenia, jednoznaczne z aktem apostazji. Radykalne odrzucenie skutkuje radykalnymi poglądami, co możemy na przykładzie najbardziej znanych sedewakantystów prześledzić.

001_GuerardJeuneScanneRetoucheI tak Michel Louis-Bertrand Guérard des Lauriers OP (1898 – 1988) primo voto matematyk, był nie tylko jednym z najbardziej znanych teologów i mariologów pierwszej połowy XX wieku, ale także spowiednikiem i doradcą Piusa XII., nie mówiąc już o tym, że był również profesorem rzymskiego Angelicum.[2] Jednak po Soborze, którego nie zaakceptował, najpierw wykładał u arcybiskupa Lefebvra, z którym się poróżnił, następnie przeszedł na pozycje sedewakantyzmu i po różnych kolejach losu dał się wyświęcić ekskomunikowanemu arcybiskupowi Thucowi na biskupa, przez co sam umarł w ekskomunice.[3] Jego zdjęcia zarówno z okresu młodości jak i starości ukazują zacięty upór, a na ostatnim przedśmiertnym zdjęciu przypomina nam nieco Jodę, przez co nie zamierzamy go (des Lauriers oczywiście, nie Jodę) obrazić. Jakby był bardziej buddystą czy jakimś mędrcem Wschodu aniżeli katolikiem. Dużo zaciętości mało miłości, jakby chciał powiedzieć: „A to właśnie ja mam rację”.

guerard_des_lauriersNie jest naszym zadaniem publikować tutaj życiorysu O. des Lauriers OP, a jest nam go w sumie bardzo żal i zastanawiamy się, jak tak, także formalnie, logicznie i matematycznie wykształcony i pobożny teolog mógł tak bardzo pobłądzić? Stało się tak, ponieważ zerwał jedność z Kościołem i diabeł mu w głowie namieszał. Bardzo go szkoda i trzeba się za niego pomodlić, może mimo wszystko do czyścca trafił, bo pod koniec żałował.

Także inni czołowi teoretycy sedewakantyzmu mają przeszłość w FSSPX, jak np.

  • Noël Barbara (1910-2002)[4]
  • Anthony Cekada
  • Donald Sanborn
  • I inni.[5]

Przypuszczalnie są czy też byli sedewakantyści z FSSPX niezwiązani, ale gros obecnych jednak była. Niestety jest tak, że do zajmowania się teologią potrzebna jest nie tylko pobożność, inteligencja, wykształcenie formalne oraz inne cechy, o których piszemy z naszym cyklu Predyspozycje do teologii,[6] ale także „trzymanie z Kościołem”, jak to nazywa św. Ignacy Loyola i to tym konkretnym, kanonicznie regularnym, w którym nam dzisiaj panuje papież Franciszek (niestety!), także jezuita. Niestety kanoniczna nieregularność nie sprzyja myśleniu, a braki edukacyjne i formacyjne byłych księży FSSPX w jakimś stopniu ten sedewakantyzm tłumaczą, bo jest to, naszym zdaniem, herezja, i to herezja posoborowa. Zatem sedewakantyzm „dzieckiem Soboru”.

W przejrzanych przez nas materiałach sedewakantystycznych uderza z jednej strony brak hierarchii myślenia, a drugie strony natomiast przeraźliwa szczegółowość. I tak na pierwsze miejsce daje się argument np. 27, ten rozszczepia na 14 podpunktów, kolejno następuje argument 2, 3, 45, 17, 4 etc. Brak jakby oglądu całości i włączania zdrowego myślenia. Ale skoro trwanie w niekanonicznej sytuacji jest dla duchownego grzechem śmiertelnym, jak dla rozwodnika stałe cudzołóstwo, to nic dziwnego, że rozum grzechem zaciemniony, cierpi. Postaramy się naszej tezy dowieść, ale najpierw sedewakantyzm w telegraficznym skrócie przedstawić tym, którzy się z tym zjawiskiem jeszcze nie zetknęli.

Czym jest sedewakantyzm?

Termin sedewakantyzm pochodzi od sede vacante, t.j. „stolica [biskupia lub Piotrowa] nieobsadzona” jest poglądem teologicznym, wedle którego Kościół poprzez Sobór Watykański II popadł w herezję. A ponieważ ostatecznym gwarantem nieomylności Kościoła jest nieomylność papieża, toteż żaden „prawdziwie katolicki papież”, zdaniem sedewakantystów, by Soboru Watykańskiego II nie zatwierdził.[7] Stąd żaden z następujących papieży, tj. :

  • ani Jan XXIII
  • ani Paweł VI
  • ani Jan Paweł I
  • ani Jan Paweł II
  • ani Benedykt XVI
  • ani Franciszek

papieżem nie był lub nie jest, gdyż popadł w herezję. I dlatego mamy sytuację sede vacante czyli stolica Piotrowa jest tak naprawdę nieobsadzona, bo prawdziwego papieża nie ma. Tak w telegraficznym skrócie poglądy sedewakantystów, które jeszcze bliżej przedstawimy, wyglądają. Zanim będziemy się oburzać, załóżmy sytuację odwrotną. To sedewakantyści mają rację, a my się mylimy. Jakie byłyby tego konsekwencje?

Gdyby sedewakantyści mieli rację, to:

  • Nieaktualną stałaby się obietnica Chrystusa dana Kościołowi i św. Piotrowi

„Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Mt 16, 18)”

  • Ponieważ od 1958 nie byłoby papieża, toteż nikt nie święciłby biskupów albo nowym rytem święceń biskupów z 1968 roku nie-papież święciłby ich nieważnie.[8]
    • Dlatego od dłuższego czasu nie byłoby księży, bo ich nie-biskupi wyświęcili.
    • Oprócz chrztu żadne sakramenty nie byłyby ważne, bo nie ma księży.
  • Zniesiona zostałaby widzialność Kościoła, która jest dogmatem de fide (DH 3300, 3301, 4103, 4118), o którym mówi przedsoborowa encyklika Leona XIII. Satis cognitum z 29. Czerwca 1896:

„Kościół jest […] zewnętrzny i koniecznie widzialny (externa et necessarioque conspicua) … (DH 3300)

„Z tego wynika, że w wielkim owym niebezpiecznym błędzie tkwią ci, którzy tworzą sobie Kościół na własną miarę i przedstawiają go jako ukryty i prawie niewidoczny (latentem minimeque conspicuam); […] Tak jak Chrystus, Głowa i Wzór, jest niepełny, gdy upatruje się w Nim tylko ludzką czy widzialną naturę – jak to czynią focjanie i nestorianie – albo tylko niewidzialną naturę boską, jak utrzymują monofizyci, ale jest jeden z dwóch i w dwóch naturach: tak widzialnej, jak i niewidzialnej – tak też Jego Ciało Mistyczne nie jest prawdziwym Kościołem bez tego, co sprawia, że jego widoczne części czerpią siłę i życie z nadprzyrodzonych darów i innych rzeczy, skąd pochodzi ich zasada i rozkwita ich natura.” (DH 3301)[9]

Ale mówi o tym także posoborowe Lumen gentium w punkcie 8:

„Chrystus jedyny Pośrednik, ustanowił swój Kościół święty, tę wspólnotę wiary, nadziei i miłości tu na tej ziemi, jako widzialny organizm, nieustannie go też przy życiu utrzymuje, prawdę i łaskę rozlewając przez niego na wszystkich. Wyposażona zaś w organa hierarchiczne społeczność i zarazem mistyczne Ciało Chrystusa, widzialne zrzeszenie i wspólnota duchowa. Kościół ziemski i Kościół – bogaty w dary niebiańskie – nie mogą być pojmowane jako dwie rzeczy odrębne, przeciwnie, tworzą one jedną rzeczywistość złożoną, która zrasta się z pierwiastka boskiego i ludzkiego. Dlatego też na zasadzie bliskiej analogii upodabnia się ona do tajemnicy Słowa Wcielonego. Jak bowiem przybrana natura ludzka służy Słowu Bożemu za żywe narzędzie zbawienia, nierozerwalnie z Nim zjednoczone, nie inaczej też społeczny organizm Kościoła służy ożywiającemu go Duchowi Chrystusowemu ku wzrastaniu ciała (por. Ef 4,16).“ (DH 4118)

  • Stan opisywany przez sedewakantystów byłby zaprzeczeniem ogólnej woli zbawczej Boga, zbawienia ludzi w Kościele i poprzez Kościół oraz zaprzeczeniem Opatrzności Bożej. O powszechnej woli zbawczej mówi Pismo Święte:

„Jest to [modlitwa za innych] bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 1, 3-4)

  • Zatem Bóg od 1958 zaprzeczyłby sam sobie gotując Kościołowi, który ustanowił, zgubę.

To przecież jakiś absurd !!!!

Błędy sedewakantyzmu w telegraficznym skrócie

  1. Przesadne podkreślane dogmatycznej roli Soboru Watykańskiego II, który w zamierzeniu i w realizacji był pastoralny, nie dogmatyczny.

Nasza odpowiedź:

  • Sprzeczności z przedsoborowym nauczaniem znajdują się w sferze interpretacyjnej i pastoralnej, a nie dogmatycznej.
  • W samych dokumentach Soboru herezji nie ma przynajmniej nie w rozumieniu rzeczywiście potępionych zdań, bo liczy się też kontekst bliższy i dalszy.
  1. Zbyt szerokie pojęcie nieomylności Kościoła i w Kościele, a szczególnie nieomylności papieża.

Nasza odpowiedź:

  • Kościół jest nieomylny jako całość, jeżeli trzyma się tego, co było.
  • Nieomylność papieska jest bardzo wąska.
  • Sobory Powszechne są nieomylne, gdy są w zamiarze dogmatyczne, nie pastoralne i posługują się wypracowaną formą (anatematyzmami) gwarantującymi nieomylność.
  1. Brak różnicowania pomiędzy ważnością sakramentów, a rytem, w którym zostają one udzielone.

Nasza odpowiedź:

  • Sakramenty Novus Ordo są ważne, gdyż spełniają minimalne wymagania ważności sakramentu.
  • Ryt Novus Ordo jest mniej katolicki i mniej łask niosący niż ryt Vetus Ordo, co nastąpiło dzięki zmianie rytu, zmianie eklezjologii oraz likwidacji większości sakramentaliów.

Oczywiście przedstawione powyżej punkty postaramy się udowodnić, ale nie chcemy cierpiących z powodu sedewakantyzmu czytelników pozostawić z niczym, więc na razie tyle tytułem wstępu.

[1] https://zelozelavi.wordpress.com/2015/05/08/ein-priester-spricht/

[2] Więcej na temat jego biografii, chociaż z sedewakantystycznego punktu widzenia przeczytać można: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/category/bp-guerard-des-lauriers/

[3] https://en.wikipedia.org/wiki/Michel-Louis_Gu%C3%A9rard_des_Lauriers https://fr.wikipedia.org/wiki/Michel-Louis_Gu%C3%A9rard_des_Lauriers

[4] https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/10/10/o-noel-barbara-w-rocznice-smierci-notka-biograficzna/

[5] Można sprawdzić tutaj: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/

[6] https://wobronietradycjiiwiary.com/category/teologia/teologia-jako-nauka/predyspozycje-do-teologii/

[7] http://www.traditionalmass.org/issues/

[8] Za https://poschenker.wordpress.com/2014/06/15/wenn-die-konsequenten-sedisvakantisten-recht-hatten/

[9] Tłumaczenie polskie za http://breviarium.blogspot.de/2011/11/leon-xiii-encyklika-satis-cognitum.html

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk