Tradycja i Wiara

„Lame people blame other people“ lub co wiemy naprawdę o Piusie XII?

Prezentowane są raczej mało znane fakty z życiorysu Piusa XII, by odpowiedzieć na pytanie, kim był papież, który pozwolił na takie reformy.
Posłuchaj
Oceń post

Piszący te słowa zetknął się niedawno w amerykańskim powiedzeniem:

„Lame people blame other people“,

co przetłumaczyć można jako:

„Nieudacznicy winią innych”.

Jest bowiem cechą ludzi niestety z niższych sfer lub tych, „którym się w życiu nie powiodło”, że winią bardziej, winią, jak tylko mogą, zawsze innych, nigdy siebie. Najwyraźniej bycie ofiarą jest pozycją wygodniejszą psychologicznie, gdyż zwalnia ona od konieczności odpowiedzialności za własne życie. Są oczywiście także całe narody, które winią inne narody jak: Niemców, Rosjan czy narodowości np. Żydów, Cyganów czy Tatarów, nie mówiąc już o Rozbiorach lub Podziale Dzielnicowym. Piszący te słowa, gdy mieszkał jeszcze w Polsce, uważał to obwinianie innych za cechę typowo polską, a mieszkając w Niemczech widzi, że jest to cecha po prostu niższych sfer, biedoty ludzi, którzy stanęli na jakimś poziomie własnego rozwoju.

Oczywiście czasami rzeczywiście winni są inni, gdy na przykład nasz partner w interesach nas okrada albo ktoś najeżdżając na nas samochodem powoduje, że znajdujemy się na wózku. Wtedy zmiana okoliczności nie zależy bezpośrednio od nas, jednak pośrednio można się zapytać, dlaczego wybraliśmy sobie akurat tego partnera lub dlaczego znaleźliśmy się akurat w tym miejscu, by ulec wypadkowi. I wtedy trzeba skupić uwagę na pozytywnych stronach sytuacji, które zawsze jakieś są. Ponieważ piszącemu te słowa ludzie często się żalą, toteż wie, że prawie wszyscy winią innych, a osoby w pełni przejmujące odpowiedzialność za siebie należą do rzadkości. I zwykle to te za bardzo winią same siebie.

A co to ma wspólnego z reformą liturgii i z Piusem XII?

Ano to, że nawet przy powyższym wstępnie trudno przypisać odpowiedzialność za reformę liturgiczną komu innemu jak papieżom, a Piusowi XII w szczególności. Jakkolwiek byśmy wykręcali się lub jego sianem, to jedynie papież jako najwyższy ustawodawca Kościoła całą tą reformistyczną maszynerią zapuścił, mowa tutaj o Piusie X, a reszta go w tym naśladowała, bo najwyraźniej tak wypadało.

Pius X

Carol Byrne broni Piusa X. Piszący te słowa nie, gdyż to ten ostatni stworzył precedens. Okazuje się, że Pius X został kanonizowany przez tegoż Piusa XII w 1954 roku jako pierwszy papież po Piusie V (1504-1572), to jest dokładnie 242 lata po kanonizacji Piusa V lub 382 po tegoż śmierci.

Pius V

Warto zadać sobie pytanie, czy Pius X rzeczywiście na kanonizację zasługiwał, skoro liturgiczne decyzje pontyfikatu Piusa XII były tak chybione. Może kanonizacja Piusa X miała spetryfikować i kanonizować reformy liturgiczne samego Piusa XII, jego poprzedników i następców, podobnie jak kanonizacje (sic!) Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II są po prostu kanonizacją Soboru? Piszący te słowa za mało zna życiorys Piusa X, by o tym stanowić i ma nadzieję, że przynajmniej ta kanonizacja była uzasadniona. Mimo to jej timing jest podejrzany.

Dlaczego?

Ponieważ przypada ona na czas pomiędzy reformą Wielkie Nocy z 1951 a reformą Wielkiego Tygodnia z 1955. I jak można było argumentować? Ponieważ święty Pius X te reformy zapoczątkował, to my je kontynuujemy. Jeśli je kwestionujecie, to kwestionujecie świętość Piusa X i nieomylność Kościoła w sprawach kanonizacji, jesteście „be” i heretykami. O!

Obserwując liturgiczne poczynania Piusa XII, co bardzo trafnie ukazuje Carol Byrne, nietrudno skonstatować, że był on papieżem chwiejnym i szukającym kompromisu, czego usiłował dokonać w Mediator Dei. Z jednej strony jest ona potwierdzeniem nauki tradycyjnej, z drugiej otwarciem wrót Ruchowi Liturgicznemu na oścież. To sam Pius XII wybrał progresywistycznych duchowych do swoich komisji, to on sam był zafascynowany Jungmannem, to on dokonywał wysoce sprzecznych decyzji.

Dlaczego?

Ponieważ przez całe życie był dyplomatą, a nie teologiem, ponieważ za bardzo pobożny nie był, ponieważ są podejrzenia, że był homoseksualistą i tą drogą mógł być szantażowany lub poddawany presji. Zacznijmy od tego ostatniego. Otóż Frédéric Martel w swojej książce „Sodoma” podaje pogłoskę o homoseksualizmie Piusa XII. Piszący te słowa o tym przedtem nie słyszał, więc zajrzał do tzw. dzieła referencyjnego, to jest to Rite of Sodomy Randy Engel, która w naprawdę wiekopomnym i wysoce wiarygodnym dziele zebrała wszelki możliwe informacje na temat homoseksualnej infiltracji Kościoła w ogóle, a amerykańskiego w szczególności.

I jaki wniosek?

Dowodów na homoseksualizm Piusa XII nie ma, ale są niestety pewne poszlaki. Istnieje niestety duży paralelizm pomiędzy życiorysem niestety ewidentnie homoseksualnego Pawła VI,[1] a Piusa XII.

Pacelli jako młodzieniec

Obydwaj pochodzili z rodzin wydawców związanych z Watykanem, obydwaj nie odbyli normalnej formacji seminaryjnej, tylko studiowali w domu, obydwaj po święceniach wstąpili do drogę kariery dyplomatycznej, nie mając żadnego doświadczenia duszpasterskiego. O ile Paweł VI miał w młodości gruźlicę, to trudno wytłumaczyć „słabe zdrowie” Eugenio Pacelliego, którego krewni dożyli 102 lub 103 roku życia, jak donosi Engel.[2] Najwyraźniej protektorzy obydwu zadbali o to, by przyszli papieże w seminarium nie byli, być może dlatego, by przed czasem nie robili skandali pielęgnując tzw. „szczególne lub wyłączne przyjaźnie”. Po święceniach obydwaj ruszyli do watykańskiego korpusu dyplomatycznego, gdzie być może łatwiej było coś ukryć. Ktoś złośliwy powiedziałby, że być może tam pewne inklinacje były właśnie mile widziane.

Pacelli na początku kariery

Ale przyjrzyjmy się przyszłemu Piusowi XII. Jego możnym protektorem był sławny kardynał Rampolla,[3] który dlatego zamiast Piusa X nie został papieżem, ponieważ na konklawe w 1903 kardynał z Krakowa Jana Puzyna zgłosił weto w imieniu cesarza Austrii i przedstawił rzekomo dowody na to, że Rampolla jest masonem.

Kardynał Rampolla

Widocznie zarzuty Puzyny były na tyle wiarygodne, że Rampolli nie wybrano. Jak informuje Engel chociaż papież Leon XIII potępił encykliką Humanum Genus w roku 1894 masonerię, to po objęciu przez Rampollę Sekretariatu Stanu w roku 1897 wszystkie papieskie potępienia masonerii nagle ustały i Humanum genus jest rzeczywiście ostatnią antymasońską encykliką.[4] Jeśli zatem protektor przyszłego Piusa XII posądzany był o przynależność do masonerii, to właściwie nie ma już większego znaczenia, czy Eugeniusz Pacelli był homoseksualistą czy nie był. Jak informuje Engel po śmierci Rampolli okazało się, że ów kardynał i mentor Pacielliego był członkiem O.T.O. Ordo Templi Orientis, satanistyczno-okultystycznej sekty współzałożonej przez Crowleya, gdzie przynajmniej podczas rytualnych orgii praktykowano homoseksualizm.[5]

Herb Ordo Templis Orientis – Gnostyckiego Kościoła

Zdaniem francuskiego księdza Msgr. Ernesta Jouin kardynał Rampolla był nie tylko członkiem OTO, ale i Wielkim Mistrzem, gdyż doświadczył inicjacji do tej sekty w Szwajcarii.[6] Podobno ks. Jouin nie znalazł nikogo w Watykanie kto by mu uwierzył, a uwierzył mu Franciszek Józef, który zgłosił weto. Wygląda więc na to, że protektor przyszłego Piusa XII był masonem, homoseksualistą i satanistyczno-orgiastycznym gnostykiem i przypuszczalnie z tego powodu nie został papieżem.

Skąd jednak pogłoski o homoseksualizmie Pacelliego?

Ponieważ łączyła go głęboka przyjaźń z kilkanaście lat młodszym i ewidentnym homoseksualistą Amerykaninem Francisem Spellmanem (1889-1967) późniejszym kardynałem.[7]

Kardynał Spellman

Poznali się w Berlinie w 1927, gdzie 38-letni Monsignore Spellman podróżował w towarzystwie Monsignore Giuseppe Pizzardo, jednego z najdawniejszych przyjaciół Pacelliego.[8] Pacelli miał wówczas 50 lat, a obydwaj księża tak bardzo przypadli sobie do gustu, że potem przez wiele lat spędzali razem urlopy w towarzystwie osławionej siostry Pascaliny Lehnert. Spellman nazywany był „Pacelli’s Pet”, to jest „zwierzątkiem Pacelliego” i awansował. Dobrze poinformowana Randy Engel nie przedstawia żadnych dalszych dowodów na domniemany homoseksualizm Pacelliego. Relacjonuje jedynie konkurowanie o względy przyszłego papieża między Spellmanem a siostrą Pascaliną, którzy ostatecznie zawarli pokój i nawet się zaprzyjaźnili.[9]

Czy wspólne wyjazdy na urlop dwóch duchownych to dowód na ich homoseksualizm?

Spellman zdecydowanie był homoseksualistą i zapoczątkował cała „dynastię” homoseksualnych amerykańskich biskupów. Czy zatem Pacelli podróżujący z homoseksualistą sam był homoseksualistą, a będą protegowanym masona i homoseksualisty sam był masonem i homoseksualistą? Tego nie wiemy. Nie jest to ani pewne, ani wykluczone. Ale homoseksualizm byłby dobrym wyjaśnieniem zupełnego braku wyczucia rozwoju liturgicznego oraz zmysłu wiary. Bo homoseksualizm to niestety habitualny grzech ciężki. Według świadectw dyplomatów działających w Watykanie, które przytacza Engel[10]  Piusa XII uchodził za mało inteligentnego, słabego i wpływowego, co wyjaśnia komisje liturgiczne, które utworzył. Był także pod silnym wpływem swoich spowiedników.

des Lauriers

W czasie, gdy jego spowiednikiem był Michel-Louis Guérard des Lauriers (1898-1988), jeden z późniejszych „ojców sedewakantyzmu” Piusa XII był bardziej tradycyjny, niż w okresie, gdy jego spowiednikiem był o. Augustyn Bea SJ.

Kardynal Bea SJ

Swoją drogą wybór tak różnych spowiedników też dobrze o Piusie XII nie świadczy, bo to przecież dzień i noc. Jeśli był homoseksualistą to najwyraźniej szukał „silnego mężczyzny”, co wyjaśnia też wybór i dużą zależność od siostry Pascaliny Lehnert (1894-1983), która wyglądała pod koniec życia tak:

S. Pascalina Lehnert
S. Pascalina za młodu

i którą wystarczyło postraszyć, by wszyscy sobie poszli. Zwana była „La Papessa” – „papieżowa”, co bynajmniej nie sugerowało romansu Piusa XII z nią, a jedynie to, że był on ewidentnie pod jej pantoflem.

Dlaczego wybrał sobie akurat taką gosposię i powiernicę?

Pius XII był zatem słaby i wpływowy, imponowała mu „niemiecka uczoność” Jungmanna, bo sam był teologicznie niedokształcony, a jego encykliki pisali inni. I dlatego najwyraźniej tak wielu rzeczy nie widział, a inne popierał. Być może jako dyplomata zainteresowany bardziej światowym losem Kościoła, a mało ważną dziedzinę liturgii pozostawił „fachowcom”? Być może nie mamy pojęcia, jak bardzo wyizolowany od „wiary prostych ludzi” był całe życie Pacelli jako arystokrata, dyplomata, kardynał i papież. Może czuł się z tego powodu winny i łatwo było nim pod tym względem manipulować. Prostego człowieka nie znał, prostemu człowiekowi chciał pomóc.

Być może mamy nadal zbyt idealistyczny obraz duchownych. Myślimy, że „na księdza” idzie się z powołania, całe dnie i noce spędza się na modlitwie i czytaniu Ojców Kościoła w językach oryginalnych, a grzechy polegają na nieodmówieniu całego Brewiarza Trydenckiego na kolanach. A tymczasem to dobry „zawód dla chleba” ludzi, którzy potrafią się ustawić i dla kariery zrobią wszystko: heteroseksualnie czy homoseksualnie. Wzajemna wyrozumiałość jest wielka, podobnie jak wzajemny szantaż. Z drugiej strony, jeśli homoseksualizm w watykańskim korpusie dyplomatycznym był tak rozpowszechniony, to czy można było Piusa XII nim rzeczywiście szantażować, jeśliby miał go dotyczyć? Zawsze można było powiedzieć, że i tak wszyscy wiedzą, a ludzie nie uwierzą, bo uznają to za „pomówienie Bożego kapłana”.

I znowu można zapytać, gdzie ta łaska stanu?

Co ciekawe Pius XII (pontyfikat 1939-1958) jako mąż stanu nie był wcale naiwny. Nie miał żadnego sekretarza stanu po roku 1944 i ufał jednemu, jedynemu pułkownikowi francuskiemu, który zastępował mu cały wywiad, ponieważ jako były dyplomata wiedział, że bardzo wszyscy będą go jako papieża okłamywać. I właśnie on ślepo wierzył reformatorom liturgii. Może uważał liturgię za mało ważną dziedzinę w przeciwieństwie do polityki. Wikipedia informuje, że w 1939 kardynałowie stanęli przed wyborem papieża-duchownego i papieża-dyplomaty i w związku z nadchodzącą wojną zdecydowali się na tego ostatniego. Politycznym wymiarem pontyfikatu Piusa XII zajmiemy się w innym miejscu. Warto jednak podać już teraz, iż zarzucano mu, że jest „na niemieckim oku ślepy”, przypuszczalnie przez wpływ jego niemieckiej gosposi siostry Pascaliny. Niestety prawdą jest, że sam Pius XII, który z jednej strony ratował Żydów, umożliwił po wojnie sporej liczbie nazistów ucieczkę do Argentyny lub w inne kraje tolerując przynajmniej tzw. „ratlines” (szczurze drogi). Podobno obawiał się, że „dobrzy patriotyczni katolicy” w mundurach Trzeciej Rzeszy zostaną powieszeni bez sądu przez komunistycznych ateistów. Są to sprawy zakończone i polityczne, a wpływy reformy liturgicznej trwają niestety do dziś. Z pewnością papież wielkiej duchowości i rozeznania duchów by takiej reformy nie wprowadził, ale Pius XII szedł jedynie po linii swoich poprzedników, których być może uważał za mądrzejszych i pobożniejszych od siebie. Czy możemy go winić? Lame people blame other people.


[1] Engel, Rite of Sodomy. Homosexuality and the Roman Catholic Church, vol. VI : The Vatican and Pope Paul VI – A paradigm shift on homosexuality, Pennsylvania 2012, 1129-1168.

[2] Tamże, 1119, przypis 38.

[3] Tamże, Vol. VI, 1090-1093.

[4] Tamże, Vol. VI, 1090 przypis 10.

[5] Tamże, Vol. VI, 1092-1094.

[6] Marinez, Mary Ball, The Undermining of the Catholic Church, Mexico 1991, 37.

[7] Engel, Rite, vol. III: AmChurch and the Homosexual Revolution, 638-639, 640, 642, 1120 n 63.

[8] Tamże, III 638.

[9] Tamże, III 638-640.

[10] Tamże, III 1119 n.38

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Bractwo św. Piusa X nie jest wyjściem: Przyczyny moralne (3 z 3)
Objawienia prywatne o. Rodrigue lub ponownie o tym, czy Ann Barnhardt jest opętana?
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
Czy Neokatechumenat jest sektą?

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
Tradycja i Wiara