Tradycja i Wiara

Nasze Subskrypcje - Tanio jak nigdy

Miesięczna online

19,90 zł

3 dni próby gratis
Subskrybuj

Roczna online

199 zł

7 dni próby gratis
Subskrybuj

3 miesiące przelewem

60 zł

Przelewem z góry
Subskrybuj

6 miesięcy przelewem

120 zł

Przelewem z góry
Subskrybuj

12 miesięcy przelewem

240 zł

Przelewem z góry
Subskrybuj

Rodzinna miesięczna

Online do 6 osób

29,90 zł

3 dni próby gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Online do 6 osób

349 zł

7 dni próby gratis
Subskrybuj

Jak rozpoznać “katolicką sektę”? (2 z 6) Sekty w historii Kościoła i brak reakcji Kościoła

Posłuchaj
5/5 - (1 głosy)

Sekty i herezje odwiecznymi towarzyszkami Kościoła

Ponieważ większość z nas nie jest historykami Kościoła, dlatego wydaje nam się, że „sekt katolickich” nigdy lub przynajmniej przed Soborem nie było, co nie jest prawdą. Co prawda się tak ich nie określało, ale od początku Kościoła głównemu nurtowi prawowierności, który czasami musiał się długo krystalizować, patrz kryzys ariański, towarzyszyły przeróżne sekty, czyli herezje, schizmy, odstępstwa, „kościoły prywatne” i tego rodzaju społeczności. Kościół dawał czasami długo wzrastać kąkolowi i pszenicy, zanim potępienie i czasami przekazanie władzy świeckiej, jak to miało miejsce u schizmatyckich donatystów za czasów św. Augustyna, którzy posuwali się do aktów terrorystycznych. Osobom wychowanym na ideale wspólnoty jerozolimskiej lub pierwotnej wydaje się, że wtedy było sielsko-anielsko, co także nie jest prawdą. Gnostyccy nikolaici, określenie, które stosowano od VIII/IX wieku jako określenie księży żyjących w konkubinacie, otóż ci nikolaici wywodzili się rzeczywiście od Mikołaja (greck. Nikolaos) jednego z pierwszych diakonów (por. Dz 6,5).

Także walka świętego Pawła z tzw. judaisantes, czyli z chrześcijanami, którzy chcieli zmuszać pogan do przestrzegania Prawa mojżeszowego stanowi o tym, że sekty lub tendencje sekciarskie występowały zawsze. Cała działalność apostołów, a szczególnie św. Jana, który żył przecież najdłużej, służyła walce z sektami, w tym czasie z gnostyckimi. „Im dalej w las, tym więcej drzew”, względnie im dalej posuniemy się w historii Kościoła, tym więcej sekt. Nie zamierzamy tutaj pisać historii wszelkich herezji, ale jedynie dowieść tezy, że sekty towarzyszyły Kościołowi od zawsze. Sekty istniały po upadku Rzymu, w VIII wieku pojawili się katarzy i bułgarska sekta bogomilów, sekciarscy byli katarzy francuscy, czyli albigensi, sekciarski był ruch Piotra Waldo lub Waldes oraz ruchy głoszące skrajne ubóstwo, z których z czasem powstał zakon franciszkański. Wiele sekt uformowało się pod wpływem wojen krzyżowych, sekciarzami byli protestanci, następnie janseniści, iluminaci, kwietyści. W XIX wieku mamy różne sekty socjalizujące oraz mnóstwo sekt wyrosłych z rzekomych objawień maryjnych lub innych, jak nasi rodzimi mariawici. Pewne sekty miały zasięg jedynie lokalny i krótkotrwały, inne obejmowały cały kontynenty i wieki. Nie zamierzamy tutaj pisać krótkiej historii herezji oraz ich odparcia, bo zrobili to już inni.[1] Chcemy jedynie ukazać, że heterodoksja i sekciarstwo istniało zawsze. Zadanie Urzędu Nauczycielskiego Kościoła polegało zawsze na odsianiu ziarna od plewy na pozostawieniu zdrowego zaczynu. Osoby, który obruszają się na problemy św. Franciszka z zatwierdzeniem jego pierwotnej reguły, która jako nieżyciowa zatwierdzona nie została i dobrze, nie znają kontekstu historycznego tamtej epoki, gdzie takich „nawiedzonych Franciszków” było sporo, a trudno zorientować się było, czy to wariat czy święty, skoro proponuje zakon żebraczy, którego dotychczas w Kościele nie było. Historia matką narodów, narodów Kościoła również.

Kościół wspólnotą wspólnot czy sektą sekt?

O ile jednak w okresie przedsoborowym wszystko, co nowe było z gruntu podejrzane, ponieważ odwieczny Bóg działa w ten sam sposób, a Kościół też wczoraj nie powstał, o tyle w okresie posoborowym, wszystko, co nowe, jest z gruntu dobre, bo nowe i posoborowe. I rzeczywiście w dokumentach soborowych można znaleźć podstawy do takiego myślenia i w sumie nic dziwnego, że władza kościelna pozwalała i nadal pozwala na „ruchowe eksperymenty” dowodzące rzekomo posoborowej odnowy, na co przed Soborem nikomu do głowy by nie przyszło pozwalać. Rzec też trzeba, że po prostu nie było żadnej skali porównawczej, bo przed Soborem takich ruchów, to jest obejmujących kołchozowo-kolektywnie wszystkich, nie było. Wydaje się także, że jakieś siły wrogie Kościołowi wewnątrz Watykanu, które niestety też istnieją, bardzo sprytnie i destrukcyjnie tymi ruchami sterują w sumie po to, by jak najwięcej katolików od Kościoła odciągnąć. Są to co prawda bardzo mocne stwierdzenia z częściowym pokryciem, ale niestety doświadczenie lat od 1962 wzwyż dowodzi, że katolicy ruchowi mają tożsamość bardziej „ruchową” niż katolicką, jeżeli tę ostatnią za pontyfikatu Franciszka jeszcze można jakkolwiek określić. Pomiędzy zwolennikiem Bractwa św. Piusa X, czy Opus Dei, a zwolennikiem neokatechumenatu występują nie tylko różnice, ale całe otchłanie różnic doktrynalnych i to naprawdę wszelkiej maści. Teoretycznie i praktycznie obydwaj są katolikami, bo nie są ekskomunikowani, ale więcej ich dzieli niż łączy. I tego rodzaju różnic pomiędzy np. zwolennikami duchowości ignacjańskiej, a na przykład franciszkańskiej nigdy nie było. A w sumie każdy posoborowy ruch jest faktycznie oddzielnym kościołem w łonie Kościoła. Opus Dei jest nawet niezależną jednostką terytorialną jako prałatura personalna, co być może dotyczyć będzie także FSSPX, jeśli dojdzie do porozumienia. Neokatechumenat na swoją strukturę, swoje seminaria kształcące księży dla potrzeb ruchu, parafie są albo neokatechumenalne albo katolickie. O święceniu własnych księży dla oaz marzył ks. Blachnicki, ale Pan Bóg miał inne plany i zabrał go z tego świata. Ponieważ redakcja czyta wiadomości z innych krajów, to wiadomo, że także różne ruchy w Polsce mało znane odznaczają się swoistą eksterytorialnością i w sumie własną doktryną i strukturą. Mówi się o własnej „duchowości”, ale niestety posoborowa duchowość, to wszystko i nic. Dzięki Bogu nie wszystkie skandale wszystkich ruchów docierają do Polski, jak skandal Wspólnoty Błogosławieństw lub Opus Angelorum, ten ostatni wyrosły na objawieniach prywatnych, angelologicznych Gabrieli Bitterlich, które Bogu dziękować do Polski nie dotarły, bo by je z pewnością nasza „siostrzana strona” zaczęła publikować. Wieści o naszym Ruchu Rodzin Nazaretańskich też się zagranicę nie przedostały i dobrze. Ofiarami tych ruchów są jednak najlepsi katolicy, to znaczy ludzie, którzy chcą swoją wiarę pogłębiać, którzy szukają, którym niestety posoborowa, bo przedsoborowa jest inna, msza niedzielna nie wystarcza. Wydaje nam się, że przed Soborem potrzeby ruchów nie było, bo Msza Trydencka jest takim ładunkiem głębi i świętości, co piszący to może osobiście zaświadczyć, że naprawdę wystarcza za wszystko, albo prawie za wszystko. Jeżeli jeszcze mamy możliwość przeżycia różnych niejako stopni mszy od missa sicca, poprzez missa cantata, missa solemnis i wreszcie missa pontificalis, to naprawdę jest to przeżycie niebiańskiej liturgii i niebiańskiej na ziemi. Wydaje się, że wszystkie te ruchy żerują na posoborowym liturgicznym i duchowym niedożywieniu. I jakoś „nieźle to sobie wymyślili”, owi soborowi reformatorzy obdarzeni jakąś naprawdę ponadprzeciętną inteligencją i dalekowzrocznością, do której żaden człowiek nie jest zdolny. Plan zdaje się wyglądać następująco:

  1. Najpierw zredukować i odchudzić liturgię zmniejszając przekaz świętości.
  2. Następnie popchnąć niedożywionych duchowo ludzi w objęcia ruchów.
  3. I wreszcie doprowadzić do agnostycyzmu u tzw. „zwykłych, niedzielnych katolików”, a „katolików aktywnych” uczynić sekciarzami.

I w sumie to zamierzenie zostało osiągnięte, może w Polsce jeszcze mniej, ale na Zachodzie w sumie normalnych katolików już nie ma, a jedyni dominicantes i communicantes czynią to w ruchach. Istnieją także pojedyncze jednostki, do których nasza redakcja ma nadzieję się nie zaliczać, które biskup Williamson, ex-FSSPX, nazywa „home aloners”, czyli siedzący sami w domu, niechodzący do żadnego kościoła, bo Novus Ordo nie, Bractwo nie, bo modernistyczne, kaplice sedewakantystów też nie, bo nie wiadomo, który sedewakantysta ma ważne święcenia, bo biskup święcący jego biskupa mógł być masonem etc. Ci home aloners uważają się za jedynych „prawdziwych katolików”, chociaż w żadnym życiu sakramentalnym nie uczestniczą, za to wyczekują pomsty Bożej i końca świata. No niestety, ale Kościół doby franciszkańskiej rozpada się, a nasz papież Franciszek ten proces na niekorzyść Kościoła przyspiesza.[2] I dlatego został też wybrany, przez któreś z kolei „posoborowe pokolenie”, gdyż ten był uczniem tego, faworytem tego, sekretarzem tego i mamy swojego rodzaju klerykalne dynastie w kuriach diecezjalnych, w episkopatach, na uczelniach katolickich, ale przede wszystkim w kurii rzymskiej. Można powiedzieć, że zawsze tak było, ale było tak, pomijając okres saeculum obscurum oraz Renesansu raczej na korzyść, a nie tak ewidentnie na niekorzyść Kościoła jak jest obecnie. Ale wróćmy do tematu o sterowaniu ruchami, sławnymi movimenti Jana Pawła II, które mają w Watykanie swoich mocnych popleczników. Nie będziemy podawać nazwisk i przynależności, bo może nie mamy najświeższych informacji i w sumie jest to obojętne. Jednak w Watykanie działa nie tylko homolobby, ale także lobby Opus Dei, bardzo wpływowe i wsławione ostatnimi skandalami, lobby neokatechumenatu, Foccolare, San Egidio i w sumie chyba wszystkich ruchów. Za pontyfikatu Jana Pawła II z pewnością Ruch Rodzin Nazaretańskich miał tam swoich opiekunów, dzięki czemu tak długo trwało to, co trwało.

[1] Wystarczy przeczytać pod tym kątem jakąś większą historię Kościoła. Oprócz tego: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/112457/sredniowieczne-herezje-od-reformy-gregorianskiej-po-reformacje http://historia.org.pl/2011/06/07/narodziny-herezji-t-manteuffel-recenzja/

[2] Pisał o tym trafnie Roberto de Mattei: http://www.corrispondenzaromana.it/2013-2014-motus-in-fine-velocior/ http://www.pch24.pl/de-mattei–konczy-sie-epoka-w-zyciu-kosciola,21385,i.html http://sspx.org/en/news-events/news/motus-fine-velocior-3306

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Ks. Arndt - Zestawienie odpustów nieautentycznych: 15 Modlitw św. Brygidy (całość)
Świadectwo: Moje doświadczenie z 15 Modlitwami św. Brygidy
Czy ks. Dariusz Olewiński - Katolicki teolog odpowiada - jest rzeczywiście kapłanem archidiecezji wiedeńskiej?
Ponowne święcenia kapłańskie ks. Jacka Bałemby SDB. Kapłaństwo jako takie (1 z 4)
Czyżby kolejny łańcuszek? 12 "złotych piątków"
Teologia ruchu lub "a teraz przyniosą wiadro"

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
%d bloggers like this: