Dlaczego demon boi się odpustów?

Data

Demony boją się odmawiania odpustów po łacinie. Niniejszy wpis wyjaśnia dlaczego.

Pewna czytelniczka napisała:

Boję się modlić modlitwami po łacinie, szczególnie wieczorem i nocą. […] Mam takie myśli, żeby się nie modlić, bo mnie demon fizycznie zaatakuje. 

Nie ona jedna miewa takie myśli. Ludzie boją się odmawiać egzorcyzmy prywatnie, „żeby sobie demonów nie ściągnąć”, boją się także innych modlitw, w tym wypadku modlitw odpustowych po łacinie. Oczywiście reakcja czytelniczki jest dziwna i nieracjonalna, bo dlaczego się ich bać? Modlitwy po łacinie wymagają większego skupienia, nawet dla znających ten język, ale straszne nie są. I tutaj wypada od razu stwierdzić, że to nie czytelniczka się boi, ale boją się otaczające ją demony, które udzielają jej swoich odczuć.

A czy jest to możliwe?

Jak najbardziej, ponieważ przejście pomiędzy osaczeniem (obsessio) i opętaniem (possesio) jest gradualne. Pisze o tym o. Poulain SJ, którego tutaj zacytujemy:

Zdolny jednak jest [demon] i do straszliwych, otwartych napaści, jakimi są opętanie i osaczenie (possessio i obsessio).

Rytuał rzymski nie robi różnicy między tymi dwoma wyrazami. Podobnie i św. Alfons Liguori w swojej Praxis confessarii (n. 116 i nn). Mimo to wielu teologów wprowadza takie rozróżnienie. Nie są oni całkiem jednomyślni w opisywaniu tej różnicy, godzą się wszakże z tym, że napaści złego ducha są dwojakiego rodzaju i że te dwie kategorie wykazują znaczne różnice. (Rozdz. XXIV, § 6, nr. 60)

Zatem granica pomiędzy opętaniem i osaczeniem, według Rituale, jest płynna i podobnie twierdzi św. Alfons Liguori, moralista i Doktor Kościoła. A dlaczego? Ponieważ zły duch jest duchem i nie zatrzymuje się on na tkance zewnętrznej, ale przenika organizm do środka. Dobiera się do mózgu, do naszego układu hormonalnego i tam wywołuje stresy i lęki. Przytoczmy o. Poulain SJ:

61. Mówi się nieraz dla scharakteryzowania obu stanów, że u opętanych szatan działa na ich ciało od wewnątrz, u osaczonych zaś od zewnątrz. Ten skrótowy sposób mówienia jest bardzo dobry, byleby dano tym wyrazom właściwe znaczenie. Ci, którzy sądzą, że są one jasne same w sobie, pokazują, że mają błędne pojęcie o istocie aniołów. Sądzą, że zajmują oni miejsce w przestrzeni, jak rzeczy materialne. Przedstawiają ich sobie jak powietrze, które może być w płucach, i na zewnątrz. Rzecz ma się inaczej. Duch anielski nie zależy od przestrzeni (zob. św. Tomasz, I, 52, 1). Tylko działanie ducha na materię jest zlokalizowane. Dlatego, ściśle mówiąc, trzeba by się zawsze wyrażać, że jest on w ciele ludzkim o tyle, o ile na nie działa.

Dlatego to w moim określeniu odróżniłem opętanie od osaczenia biorąc za podstawę sposób działania, który jest rzeczywiście różny, a nie miejsce, w jakim zły duch działa, bo byłby to tylko przenośny sposób mówienia.

Zły duch, o czym piszą o. Poulain SJ i kardynał Bona może podsuwać myśli i obrazy, może także powodować, że słyszymy zewnętrzne głosy, nawet gdy nie jesteśmy alkoholikami w delirium, gdzie występuje to dosyć często. Zatem nie wszystko, co odczuwamy w sobie pochodzi od nas. No dobrze, więc demony komunikują nam, skoro nas niekiedy przenikają, swoje odczucia.

Ale dlaczego boją się łacińskich modlitw?

Ponieważ te modlitwy są skuteczne i przeganiają demony z ich miejsca w człowieku lub z miejsca przez człowieka zamieszkiwanego. Wielki Egzorcyzm wielokrotnie zwraca się do demona: da locum – „daj miejsce” lub „ustąp miejsca”. Dlaczego? Ponieważ demony są bardzo terytorialne. Jak już gdzieś wejdą, to jak Armia Czerwona, niechętnie wychodzą. Jeśli modlitwy łacińskie dosłownie tworzą przestrzeń wolną od demonów, co stwierdził każdy, kto był w jakimś miejscu łaskami słynącym (lepiej się tam oddycha), to demony muszą tę przestrzeń opuścić. I dokąd się udają? Przypuszczalnie do piekła lub w jakieś mniej przyjemne miejsca, z czego się zwierzają na egzorcyzmach. Boją się opuścić ciało, bo boją się, że demon wyższy rangą je ukarze, skoro się nie spisały, patrz choćby Egzorcyzmy Annelise Michel.

Ale dlaczego przy modlitwach odpustowych?

Jeśli przyjąć poprawność powyższego rozumowania, to zgodzić się można na to, że demony boją się egzorcyzmów, skoro te je bezpośrednio wyganiają i odsyłają ad loca a Deo parata – „w miejsca przygotowane przez Boga”, to jest do piekła. Ale dlaczego boją się odpustów? Ponieważ demony poprzez kary doczesne za grzechy są do nas niejako przyklejone i wolno im nas dręczyć. Bo czym są odpusty? Darowaniem lub odpuszczeniem doczesnych kar za grzechy. A co to znaczy? Każdy grzech, nawet powszedni, pociąga za sobą kary po śmierci i kary doczesne za życia. Kara potępienia wiecznego następuje w przypadku grzechu śmiertelnego, ale także w tym życiu grzeszników spotykają doczesne kary jak nieszczęścia i katastrofy. W przypadku grzechu powszedniego kara po śmierci jest czasowa w czyśćcu oraz na ziemi. Odpusty służą nie tylko niejako zabezpieczaniu się na przyszłość, ale również pomniejszaniu kar doczesnych za życia. Wyobraźmy sobie te kary doczesne jak jakąś smugę brudu, którą ciągniemy za sobą.

Dlaczego muchy lubią śmietniki?

Bo znajdują tam pożywienie. A dlaczego takie niedobre? Bo mają taką naturę. Przyciągają je odchody i odpadki, to co nieświeże, zgniłe i zepsute. Podobnie jak demony. One żywią się naszymi grzechami, namiętnościami oraz tym „grzechowym brudem”, który po każdym grzechu nawet powszednim ciągniemy za sobą.

A jak pozbyć się tego brudu?

Pozyskując odpusty, najlepiej dawne, najlepiej po łacinie. Demony nie mają się wtedy do czego „przylepić” i boją się, że stracą swoje terytorium i zostaną ukarane. Dlatego też komunikują swoje lęki czytelniczce. Nie czyniłyby tego, gdyby nie miały w tym swojego interesu. Jest to dla nich dosyć ryzykowne, bo w ten sposób się ujawniają, a ujawniają się, jak przegrywają. Piszący te słowa zaczął odmawiać codziennie modlitwę odpustową Ante oculos tuos z intencją pozyskania odpustu i jako zadośćuczynienie za grzechy. Sam widzi, że to działa, bo nagle inaczej ocenia różne wydarzenia z przeszłości, które go niejako mniej „gryzą” lub dręczą. Jakby ten dopust się skończył, bo demon nie ma tam już dojścia. Jeśli by zapytać, co najbardziej jest ośmieszane i znienawidzone w nauce katolickiej, to śmiało odpowiedzieć można: odpusty i demony, demony i odpusty. Odpusty większość ludzi łączy z zapłaceniem z Średniowieczu za odpuszczenie grzechów po to, by papież mógł budować sobie Katedrę św. Piotra. Natomiast demonów, wiadomo, nie ma, bo to też Średniowiecze i „magiczny sposób myślenia.” Niestety demony są i są bardzo realne, a brud grzechowy ciągnie się za nami i zakrywa nam słońce, bo mało kto o konieczności codziennego pozyskiwania odpustów pamięta. Nie szkodzi, że nam sumienie niczego nie wyrzuca lub niektórych rzeczy nie pamiętamy. Grzech jest czymś obiektywnym i kara zań niestety też. Jeśli pozyskujemy odpusty dla zmarłych, to nasze modlitwy są bardziej skuteczne, jeśli jesteśmy sami czystsi i bliżsi Boga. Skoro więc demony odpustów po łacinie się boją, to wiedzą, co robią.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Dobrze, że napisałam. Sama męczyłam się, a teraz już wiadomo i lepiej z tą wiedzą. A może jeszcze komuś pomoże.

Dodaj komentarz

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

error: Content is protected !!
pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: