Wprowadzenie do cyklu „Kościół i Asmodeusz” Don Pietro Leone. B. (4 z 7) Współżycie w okresie niepłodnym. Orzeczenia Kościoła (i)

Data

enhanced-buzz-23785-1458319648-8

Współżycie w okresie niepłodnym

Załóżmy w tej chwili, że piszemy przed okresem Humanae vitae i przed Teologią ciała, skoro obydwa te dokumenty bardzo pogłębiły nastawienie antykoncepcyjne wśród katolików.[1] Czy zatem w świetle nauczania przedsoborowego współżycie wyłącznie w okresie bezpłodnym jest dozwolone?  Odpowiedź na to pytanie nie jest aż taka prosta. W Denzingerze występują trzy orzeczenia doktrynalne na ten temat: DH 3148, 3748 i 4478.

Św. Penitencjaria Apostolska

Pierwsze orzeczenie Św. Penitencjarii Apostolskiej, urzędu zajmującego się ustalaniem pokut, odpustów oraz odpowiadającym na zapytania spowiedników, które odniosło się do metody Knausa-Ogino z 16. Czerwca 1880 brzmi następująco:

Qu.: An licitus sit usus matrimonii illis tantum diebus, quibus difficilior est conceptio?

Resp.: Coniuges praedicto modo utentes inquietandos non esse, posseque confessarium sententiam de qua agitur, illis coniugibus, caute tamen, insinuare, quos alia ratione a detestabili onanismi crimine abducere frustra tentaverit. (DH 3148)

Pytanie : Czy jest godziwym korzystanie z małżeństwa jedynie w tych dniach, w których poczęcie jest trudniejsze?

Odpowiedź: Nie należy niepokoić małżonków korzystających z małżeństwa w wyżej wymieniony sposób, spowiednik może insynuować, aczkolwiek ostrożnie, zdanie, o które chodzi [tj. możliwość współżycia w okresie niepłodnym] owym małżonkom, których próżno w inny sposób usiłował odwieźć od pogardy godnej zbrodni onanizmu [tj. antykoncepcji].

Jest rzeczą możliwą, że autorem ww. odpowiedzi był jezuita, gdyż poprzez decyzję tę, w której chodzi o wybór mniejszego zła, dokonano precedensu. Według DH 3148 spowiednik, który długo i stanowczo próbował odwieźć małżonków od antykoncepcji, zwanej onanizmem małżeńskim, może delikatnie takie rozwiązanie zasugerować, gdyż współżycie w okresie niepłodnym grzechem nie jest, a onanizm małżeński jest grzechem ciężkim. Inaczej należałoby współżyć wyłącznie w okresie płodnym, który jest dosyć krótki lub w okresie menstruacji, co byłoby grzechem oraz bardzo niehigieniczne. Kościół stwierdza zgodnie z prawdą, że poczęcie w okresie niepłodnym jest trudniejsze (dificilior), ale niemożliwe nie jest. Jednakże kolejne orzeczenia z Denzingera, które się na to postanowienie precedensowe powołują, idą niestety bardziej w stronę antykoncepcji jako zasady lub tak mogą być odebrane. I tak czytamy w kolejnym zapytaniu skierowanym do Św. Penitencjarii z 20. Lipca 1932 ( DH 3748):

Qu.: An licita in se sit praxis coniugum, qui, cum ob iustas et graves causas prolem honesto modo evitare malint, ex mutuo consensu et motivo honesto a matrimonio utendo abstinent praeterquam diebus, quibus secundum quorundam recentiorum theoremata [scl. Ogino-Knaus] ob rationes naturales conceptio haberi non potest?

Resp.: Provisum est per Resp. S. Paenitentiariae, 16. Iun. 1880 [*3148].

Pytanie: Czy godziwa jest praktyka małżonków, którzy, z powodów sprawiedliwych i ważkich w sposób czcigodny pragną uniknąc potomstwa, za zgodą wzajemną z czcigodnych motywów powstrzymują się od korzystania z małżeństwa wyjąwszy dni, w których, według najnowszych teoremów [tj. nauki Ogino-Knausa] z powodów naturalnych poczęcie nastąpić nie może?

Odpowiedź: Odpowiedziano w Resp. Św. Penitencjarii 16. Czerwca. 1880 [DH *3148]

I to, co w odpowiedzi Penitencjarii z roku 1880 było wyjątkiem i wyborem mniejszego dnia, w odpowiedzi z roku 1932 stało się już metodą.  Także przed Knausem-Ogino wiedziano, że do zapłodnienia nie zawsze dochodzi i dlatego współżycie w dniach niepłodnych jest naturalne, ale dopiero od Knausa-Ogino można było ustalić w miarę dokładnie okres, w którym do zapłodnienia dojść nie może i wykorzystać tę wiedzę w celach antykoncepcyjnych. W kontekście dotychczasowych orzeczeń Penitencjarii Apostolskiej, a jeszcze przed Humanae vitae należy prześledzić nauczanie papieży, które charakteryzują się wyższym stopniem pewności dogmatycznej, aniżeli orzeczenia Kurii Rzymskiej.

Pius XI. Castii connubii

A mianowicie Piusa XI., który w Castii connubii (1930) w rozdziale 1. Zapatrywania na potomstwo, a., pisze co następuje:

Aby już, Czcigodni Bracia, przejść do omówienia spraw, sprzeciwiających się poszczególnym dobrom małżeństwa, potrąćmy najpierw o potomstwo. Wielu ośmiela się nazywać je przykrym ciężarem małżeństwa i poleca wystrzegać się go starannie, nie przez uczciwą wstrzemięźliwość (która za zgodą obojga małżonków także w małżeństwie jest dozwolona), lecz gwałceniem aktu naturalnego. Na te zbrodnicze czyny pozwalają sobie jedni dlatego, że sprzykrzywszy sobie dzieci, zażywać pragną samej rozkoszy bez ciężarów, inni tym się zasłaniają, że ani wstrzemięźliwości zachować, ani też potomstwem obarczać się nie mogą, już to ze względu na siebie, już to na małżonkę, już też na swój stan majątkowy.

Ale nie ma takiej przyczyny, choćby najbardziej ważnej, która by zdołała z naturą uzgodnić i usprawiedliwić to, co samo w sobie jest naturze przeciwne. Otóż akt małżeński z natury swej zmierza, ku płodzeniu potomstwa. Działa zatem przeciw naturze i dopuszcza się niecnego w istocie swej nieuczciwego czynu ten, kto spełniając uczynek, świadomie pozbawia go jego skuteczności.

Nie dziw więc, że według świadectwa Pisma św. Bóg w majestacie swoim haniebną tę zbrodnię straszliwym swoim ścigał gniewem i niekiedy nawet ukarał śmiercią, jak o tym wspomina św. Augustyn:

Bezprawnie i haniebnie używa małżeństwa choć z własną żoną ten, kto unika potomstwa. Tak czynił Onan, syn Judy, i dlatego uśmiercił go Bóg”(47).

Ponieważ od niedawna niejedni, jawnie odstępując od nauki chrześcijańskiej, przekazanej od początku i niezłomnie zachowanej, sądzili że w obecnych czasach inną w tym przedmiocie należy głosić naukę, dlatego Kościół Katolicki, któremu sam Bóg powierzył zadanie nauczania i bronienia czystości i uczciwości obyczajów, Kościół ten, pragnąc pośród tego rozprężenia obyczajów zachować związek małżeński czystym i od tej zakały wolnym, odzywa się prze usta Nasze głośno i obwieszcza na nowo: Ktokolwiek użyje małżeństwa w ten sposób, by umyślnie udaremnić naturalną siłę rozrodczą, łamie prawo Boże oraz prawo przyrodzone i obciąża sumienie swoim grzechem ciężkim.

Upominamy zatem najwyższą swoją powagą i powodowani troską o dusz wszystkich zbawienie spowiedników i duszpasterzy, aby wiernych swoich w sprawie tego niesłychanie ważnego przykazania Bożego nie pozostawiali w błędzie. Tym bardziej upominamy ich, by sami nie zarażali się tymi zgubnymi zapatrywaniami i w sprawach tych żadną miarą nie byli pobłażliwymi. Jeślibyś zaś spowiednik albo duszpasterz jaki – broń Boże – wiernych swoich w takie błędy wprowadził, albo ich, czy to dając zezwolenie, czy też podstępnie milcząc, w nich utwierdził, niech wie, że będzie musiał Bogu Najwyższemu Sędziemu, zdać surowy rachunek z sprzeniewierzenia się powołaniu swemu, i że do niego odnoszą się słowa Chrystusowe:

„Ślepi są, i wodzowie ślepych: a ślepy jeśliby ślepego prowadził obaj w dół wpadną”(48).

[…] Wie również doskonale Kościół Święty, że nieraz jedna strona znosi raczej aniżeli popełnia grzech, zezwalając z ważnego na ogół powodu, wbrew własnej woli, na naruszenie właściwego porządku. Strona ta jest w takim wypadku bez winy, byleby nie zapomniała o obowiązku miłości bliźniego i drugą stronę starała się od grzechu powstrzymać. Nie można i tych małżonków pomawiać o występek przeciw porządkowi przyrodzonemu, którzy z praw swoich w naturalny i prawidłowy sposób korzystają, chociaż się już potomstwa spodziewać nie mogą dla powodów naturalnych czy to wieku, czy też innych jakichś ułomności. Małżeństwo bowiem i używanie go obejmuje jeszcze drugorzędne cele, jak wzajemną pomoc, wzajemną miłość i uśmierzanie pożądliwości. Do tych celów wolno małżonkom dążyć, jeśli tylko przestrzegają prawidłowości owego aktu i podporządkowują go celowi pierwszemu.

Wielce też wzruszają Nas skargi owych małżonków, którzy srogim niedostatkiem dotknięci, z trudem ledwie dzieci wyżywić mogą.

Należy się jednak mieć na, baczności, by opłakany stan majątkowy nie stał się przyczyną jeszcze bardziej opłakanych błędów. Niema bowiem takich trudności, które by mogły znieść prawomocność przykazań Bożych, zabraniających czynów złych z swej istoty. W jakichkolwiek okolicznościach małżonkowie mogą zawsze za łaską Bożą w stanie swoim żyć uczciwie i czystość małżeńską zachować bez owych niecnych występków. Niezachwianie bowiem trwa prawda nauki chrześcijańskiej, orzeczona przez urząd nauczycielski Soboru Trydenckiego:

„Niech nikt nie przychyla się do owego zuchwałego zdania, odrzuconego przez Ojców pod groźbą wyklęcia, że człowiek usprawiedliwiony przykazań Bożych przestrzegać nie może. Bóg bowiem rzeczy nie możliwych nie nakazuje, a nakazując coś, upomina, abyś czynił, co zdołasz, uprosił sobie, czego nie zdołasz, a On pomoże, byś zdołał(50).

Tę samą prawdę ponownie i uroczyście ogłosił i zatwierdził Kościół, potępiając kacerstwo Jansenjusza, który dobroć Boga bluźnierczo zaczepić się ośmielił twierdzeniem:

„Niektóre przykazania Boże przerastają obecne siły ludzi, pragnących i usiłujących je spełnić w stanie usprawiedliwienia: brak im również łaski, dzięki której przykazania stałyby się wykonalnymi”(51).

Czytając powyższe wypowiedzi Piusa XI. jasnym staje się nie tylko to, jak bardzo Kościół posoborowy odszedł w swojej prawie nieograniczonej promocji „metody” od nauki katolickiej oraz od zamysłu Bożego, jasnym staje się także to przez co ludzkość coraz bardziej grzeszy, a wiara upada i to zdecydowanie od roku 1880. Poprzez antykoncepcję oraz chroniczne unikanie potomstwa, na końcu czego pojawia się nieograniczona, przemysłowa aborcja.  A od czego się takie myślenie zaczyna? Od tego, że seks jest wartością samą w sobie i służy przyjemności oraz, jak dodają posoborowi księża, „budowaniu związku”.  Jednakże nieśmiertelną jest dusza i od tego, jak rozwinęliśmy sobie za życia nasze życie duchowe, nie seksualne, zależeć będzie nasza wieczność. Przecież jeżeli kogoś nauczono, co czynił np. JP2 w swojej Teologii ciała, że:

  1. „płciowość” jest ważna,
  2. seks stanowi najgłębszy wyraz „osobowy”
  3. stanowi najgłębszy „dar samego siebie”
  4. rozwija „więź małżonków”
  5. daje uczestnictwo w życiu Trójcy Świętej (sic!)

to przecież ten człowiek nigdy dobrowolnie z seksu i jego przyjemności nie zrezygnuje, co jest i tak trudne, gdyż będzie miał kościelne i pseodo-teologiczne usprawiedliwienie swojej żądzy. A tymczasem kopulacja nie jest częścią składową i niezbywalną natury ludzkiej, bo tą jest dusza nieśmiertelna. Jeżeli zatem seks jest czymś „głęboko ludzkim”, to celibat, czystość lub dziewictwo jest czymś „głęboko nieludzkim”. I z tego, niekatolickiego punktu widzenia zniesienie celibatu, za które, jak się zdaje, zabiera się Franciszek, jawi się jako bardzo konsekwentne. A skoro seks ma służyć przyjemności, a nie prokreacji, to każda seksualna perwersja jest tym samym także usprawieliwiona, patrz wypowiedzi hierarchów usprawiedliwiające lub zachwalające homoseksualizm, przez co tłumaczą oczywiście samych siebie.

Joseph Sciambra, były homoseksualista, obecnie tradycyjny katolik, bardzo mądrze i głęboko rozprawia o tych kwestiach i to jako ktoś, kto zyskał wzgląd w najgorszą perwersję. W swojej rozmowie ze Stevenem Skojecem z onepeterfive Sciambra twierdzi i to z punktu widzenia dobrze poinformowanego insidera, że o ile diecezje amerykańskie rzeczywiście pozbyły się po licznych skandalach księży-pedofili w rozumieniu sensu stricto, to wszyscy homoseksualiści i efebolile wśród księży złączyli się z duszpasterstwami LGBT w celu pozyskiwania nowych partnerów seksualnych. Argumentacja ta jest przekonująca, bo gdzie znaleźć można bardziej dyskretnych chętnych niż tam? Sam Sciambra wyznał, że kiedy rozmawiał z większością księży o tym, że chce homoseksualizm porzucić, to tamci radzili mu, by tego nie robił, tylko:

„Trochę przystopował. Znalazł sobie stałego partnera etc.”

A kto może tak radzić? Ktoś, kto sam jest homoseksualistą lub ktoś, kto nie wierzy w nieśmiertelność duszy i w ogień piekielny. Wydaje się zatem, że wszystkie duszpasterstwa LGBT służą po prostu homoseksualnym księżom do pozyskiwania narybku do zaspokojenia swych żądz. W tym samym celu przecież Marcial Maciel założył Legionistów Chrystusa łącząc w ten sposób perwersję z bluźnierstwem ukrywając wszystko pod otoczką świętości, jak przyjaciel Jana Pawła II. Jak słusznie twierdzi Ann Barnhardt:

Diabolicznego narcyza cieszy nie tylko sam grzech, ale grzech publiczny przeprowadzany tak, by nikt się tego nie domyślił.

Stąd DN pociągają pozory cnoty. W Emancypantkach Prusa jakaś wolnomyślna przyjaciółka Madzi Brzeskiej chodziła do kościoła z książką, która wyglądała na zewnątrz jak książeczka do nabożeństwa, ale wewnątrz znajdowały się potępione przez Kościół Myśli Pascala służące owej emancypantce do manifestacji jej ateistycznych lub „wolnomyślnych” poglądów. Oczywiście, że przykład podany przez Prusa jest poczciwy i śmieszny, biorąc pod uwagę to, co dzieje się obecnie, ale liczy się intencja: ostentacyjna pobożność, bo do kościoła chodziła i książeczkę do nabożeństwa czytała, a tak naprawdę pielęgnowała swój ateizm lub przynajmniej antyklerykalizm. Leopold Tyrmand opisuje w jednej ze swych książek scenę, w której wszyscy kelnerzy plują swojemu szefowi do kawy, zanim mu ją co rano podają. Tyrmand będąc podczas wojny kelnerem, sam był jednym z tych plujących. Także w jednym ze wczesnych reportaży Gazety Wyborczej  pt. Sales opisany jest przypadek, w którym ktoś był tak dobrym sprzedawcą, że założył się ze swoim kolegą o to, że napluje do jakiegoś pojemnika i przekona właścicielkę kiosku Ruchu o tym, że jest to coś bardzo wartościowego, co winna wyeksponować na wystawie. Super-sprzedawca kioskarkę przekonał, nie tylko wygrał zakład, ale miał także satysfakcję z oszustwa tej kobiety, która przecież z takim obrotem sprawy się  nie liczyła.

Wszystkie wyżej podane przykłady służą nam jako ilustracja do tego, co dzieje się od Vat. II w Kościele, a co ujawnia się już naprawdę bezwzględnie porzuciwszy maskę za Franciszka:

Plują nam do wszystkiego i sprzedają jako godziwe i święte!

Jakże wielką seksualno-diaboliczno-narcystyczną satysfakcję musieli odczuwać twórcy „soborowych reform”, szczególnie liturgicznych, tworząc je wszystkie. Oni wiedzieli, po co je robią i jak się to skończy. My nie! Przecież w licznych procesach w USA dowiedziono niejednokrotnie, że ci księża, którzy powodowani rzekomą „troską duszpasterską” troszczyli się o dzieci ulicy, czynili to wyłącznie po to, by te dzieci lub dorastającą młodzież seksualnie wykorzystać. I czynili to zło pod pozorem dobra na oczach wszystkich i przypuszczalnie z wiedzą swoich biskupów, patrz film Spotlight, oparty niestety na faktach. I czemu służą te wszystkie duszpasterstwa „osób homoseksualnych”? Temu samemu, jak twierdzi Sciambra, z doświadczenia własnego i tych, z którymi rozmawia. Jakie to duszpasterstwo? Dlaczego nie „osób kradnących”, „osób niepłacących rachunków”, „osób kłamiących”, „osób oszukujących urząd podatkowy”, „osób prowadzących po pijanemu”? Dlaczego postrzegać kogoś pod kątem jednego jedynego grzechu i tworzyć mu duszpaterstwo? Założmy, że ktoś założyłby „duszpasterstwo osób niepłacących podatków i wyprowadzających pieniądze z kraju na konta szwajcarskie”. Czemu by takie „duszpasterstwo” służyło? Wymienie informacji przecież, jak robić to jeszcze skuteczniej. Wyobraźmy sobie krąg krzeseł i osoby dające „świadectwo” oraz ekscytację słuchaczy, którzy by dowiadywali się, że „tak też można”. Ten, który wyprowadziłby najwięcej pieniędzy i podatków zapłaciłby najmniej, byłby bohaterem. Przecież podobnie sprawy mieć się muszą w „duszpasterstwa osób homoseksualnych”. Jeżeli kogoś rzeczywiście ruszyłoby sumienie, że kradnie i oszukuje nie tylko osoby prywatne, ale i państwo, bo winien się z tego wyspowiadać i unikać okazji do grzechu, to jest osób, które robią dokładnie to samo. Mimo wszystko chciwość, chytrość, żądza pieniądza i wola pozyskania korzyści majątkowej jest słabsza od popędu seksualnego, bo niestety większość homoseksualistów jest seksoholikami.

O ile utyskiwanie na rozwiązłość homoseksualistów, która rzeczywiście jest wielka, stanowi standard wszystkich blogów katolickich, to pamiętać trzeba, że dzisiaj ani tego zboczenia w takiej ilości by nie było, gdyby Kościół nie zmienił swojego nauczania na temat celu współżycia seksualnego, co niestety nie tylko na płaszczyźnie praktycznej, ale i teoretycznej, uczynił.

Jeśli seks służy prokreacji – to wszystko inne jest grzeszne.

Oto nauka katolicka, oparta na prawie naturalnym i naturze.

Jeśli seks służy przyjemności – to wszystko jest dozwolone.

Oto nauka świata, które wtargnęła do Kościoła głównie poprzez ostatni Sobór. Bo dlaczego zabraniać homoseksualiście, pedofilowi lub zoofilowi tej przyjemności, której doświadcza katolik spółkujący z żoną „po Bożemu”, bo on akurat tak lubi? A jak ktoś lubi co innego, to „kim jestem by sądzić?”, zapytał antypapież Franciszek. I dlatego niestety stwierdzić trzeba, że za obecny stan moralny całego świata odpowiada Kościół i jego hierarchowie, którzy jako była ostoja moralności i latarnia morska wśród burzy zmienili etykę seksualną, która stanowiła odniesienie dla innych wyznań i całego świata. O ile przedsoborowa etyka seksualna w ww. ujęciu była logicznie i wewnętrznie spójna, o tyle etyka posoborowa taką nie jest, bo niby dla przyjemności i „utwierdzania związku” można, ale jakoś nie zawsze i wicie …rozumicie …

I tak mnóstwo katolików żyje w sprzeczności, rozdarciu jaźni i grzechu, z czego cieszy się diabeł.

[1] http://www.traditioninaction.org/Questions/Snap/B320_FamilyPlanning_1.html

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.


[the_ad id="53441"]

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk