Tradycja i Wiara

Święta Katarzyna z Genui (1447-1510) i trzeźwość mistyki

Posłuchaj
Oceń post

Ponieważ listopad jest okresem, w którym bardziej rozmyśla się nad rzeczywistością czyścca, dlatego spełniając obietnicę daną w roku ubiegłym pragniemy niniejszym przedstawić Traktat o czyśccu św. Katarzyny z Genui, który prezentować będziemy w odcinkach na przemian z innymi naszymi materiałami. Trakt ten jest zarówno mistyczny, jak i poprawny teologicznie, ale nie gotuje on czytelnikom żadnych dreszczyków, w przeciwieństwie do literatury objawieniowej popularnej w naszym kraju, przechodzącej z rąk jednej pobożnej niewiasty w wieku mocno średnim do rąk drugiej pobożnej niewiasty w wieku jeszcze „średniejszym”, czasami za pośrednictwem jakiegoś nawiedzonego patrioty zwykle z wąsami. Co ciekawe prezentowane na naszych łamach objawienia prywatne jak św. Jana Vianneya, opętania z Loudun czy traktatu demonologicznego o. Menghi OFM nie biją rekordów popularności, który bije nadal artykuł pt. Używajmy wody święconej, będący nie do zdarcia. Cieszymy się, że go mamy, bo dzięku niemu trafiają tutaj różni czytelnicy i zostają, ale wydaje nam się, że znaleźliśmy wreszcie odpowiedź na pytanie, dlaczego te objawienia prywatne, które nawet my tutaj publikujemy, nie są aż tak poczytne.

Nie są, ponieważ nie spełniają oczekiwań emocjonalnych czytelników, którzy dokładnie wiedzą, a raczej czują, co być musi, bo w objawieniach prywatnych to głównie o „czucie” chodzi  („Czy czuje Pani czaczę?”, śpiewał Andrzej Rosiewicz). A „przeczuwane” oczekiwania są następujące:

  • żeby błysło, świsło, zgasło i prasło,
  • niebo się rozwarło,
  • smok apokaliptyczny wyjrzał,
  • ogonem zamachał,
  • Polska wywyższona została,
  • spisek żydowsko-masońsko-niemiecko-rosyjski zdemaskowany został,
  • Druga Wojna Światowa po czasie wygrana była,
  • Jan Paweł II i Faustyna Kowalska nam z nieba pomachali,
  • i tak ogólnie, żeby dobrze było, głównie w rodzinie własnej .

I oto, drodzy czytelnicy, między innymi przyczyny popularności „apokaliptyki” ks. Murzińskiego, do której też się odniesiemy, bośmy obiecali, a przy okazji samych siebie umartwimy. Tego ludzie emocjonalnie oczekują, a jak się ich oczekiwania spełni, to wówczas dane objawienie jest „porządne” i „prawdziwe”, bo ludzie tak „czują”, chociaż „się nie znają”. A tymczasem, drodzy czytelnicy, Bóg jest totum aliud – „tym, co całkowicie inne” i dlatego objawienia pochodzące od Niego dokładnie takimi nie będą, jakimi ludzie chcą je mieć. Będą inne od naszych oczekiwań czy lęków i stąd będą też niepopularne.

Piszący te słowa dokonał niedawno epokowego, jak na swoje skromne możliwości, odkrycia, że ludzie kręcą się wyłącznie wokół siebie, mówią wyłącznie o sobie, chociaż niekoniecznie w pierwszej osobie i chodzi im przede wszystkim o potwierdzenie i rozszerzenie ich własnego Ja. I dlatego wypowiedź typu:

„Faustyna Kowalska jest największą mistyczką katolicką”

tłumaczyć trzeba:

„To jedyna mistyczka, którą znam. I dlatego jest dobra, bo ja chcę być dobry. Są tam stwierdzenia, które mi pomagają i dlatego chcę, żeby było to prawdziwe. A ponieważ to, co ja czytam musi być 'naj’, bo taki jestem, dlatego Faustyna Kowalska jest największą mistyczką katolicką”.

lub

„Dla niej czy dla niego jest największa, więc niech mu czy jej będzie”.

I dlatego 98% słuchaczy słucha wyłącznie tego, co potwierdza ich dotychczasowe wybory, przeżycia, a przede wszystkim uczucia. Dlatego też Państwo czytacie ten blog, bo potwierdza on Państwa przeczucia i werbalizuje to, co w sobie jakoś nosicie. A dlaczego tak mało osób interesuje się np. ciągiem Fibonacciego? Bo nie jest on z nimi osobiście związany i nie mają do niego emocjonalnego stosunku. I dlatego tak mało ludzi interesuje się nauką w każdej jej możliwej formie i to nie dlatego, że są za mało inteligentni, ale dlatego, że interesują się wyłącznie samymi sobą oraz tym, co jest „ich”, jako przedłużeniem ich własnego Ja (mąż, żona, dzieci, dom, rodzina, kraj – „dobre, bo moje”). Ale niestety każdy rozwój zakłada to, by porzucić siebie, dla czegoś, co z czasem zostanie inkardynowane w moje Ja i je rozszerzy. Więc jest to forma rezygnacji z Ja na rzecz innego Ja, to jest początkowo na rzecz Nie-Ja (patrz Fichte).

A tym największym Nie-Ja, totum aliud lub totaliter aliter (całkowicie innym) jest właśnie Bóg. I dlatego rozwój życia religijnego i duchowego zakłada stopniowe wyzbywanie się własnego Ja, by być pustym dla Boga  – vacare Deo – jak pięknie ujęli to kartuzi. I przykładem owego vacare Deo jest życie mistyków, także życie św. Katarzyny z Genui. Bóg ją przemieniał, przepalał, przeistaczał i przetapiał, a ona na to pozwalała, bo zawsze mogła powiedzieć „nie”. I dlatego jej traktaty są prawdziwe i jak powiedzieli uczeni teologowie prowadzący jej kanonizację same te traktaty dowodzą jej świętości. Dlaczego? Bo są inne i nie odpowiadają naszym emocjonalnym oczekiwaniom, którymi głównie kierujemy się w życiu. I po tym wstępie przechodzimy to jej biograficznego szkicu.

Święta Katarzyna z Genui, autorka Traktatu o czyśccu miała czyściec za życia, co jest przypadłością większości świętych. Nazywała się Caterina Fieschi Adorno i należała do genuańskiej rodziny arystokratycznej Fieschi, która wydała światu dwóch papieży Innocentego IV (1243-54) i Hadriana V (1276).[1]  Pomimo tego, iż od wczesnego dzieciństwa odznaczała się dużą pobożnością, a w wieku 13 pragnęła wstąpić do zakonu, jej spowiednik odradził jej ten krok argumentując zbytnią młodością. Podobno przyjęła tę radę bez żalu, a w wieku lat 16 została wydana przez rodziców za mąż za genuańskiego szlachcica Giuliano Adorno, które to małżeństwo miało położyć kres waśni rodów.[2] Małżonek był odpowiednią partią dla przyszłej świętej: pił, bił, zdradzał, dręczył i przepuszczał majątek. Małżeństwo było dla Katarzyny zarówno bezdzietne jak i i nieszczęśliwe. Przez pierwsze pięć lat Katarzyna trwała w melancholijnym poddaniu losowi i mężowi, a przez następne 5 lat szukała dosyć niewinnych rozrywek światowych, które zaowocowały w jej życiu smutkiem, depresją, letniością oraz prośbą do Boga o przywrócenie jej dawnej gorliwości. Nawróciła się w momencie spowiedzi 22 marca 1473, kiedy to Boskie światło miłości przeszyło jej duszę i uświadomiło jej zarówno miłość Boga jak i jej grzeszność. Objawienie to było tak silne, iż straciła świadomość i wpadła w ekstazę, po czym wyszła z kościoła nie dokończywszy nawet spowiedzi. Od tej chwili trwała prawie ciągle na modlitwie i oddawała się umartwieniom.[3] Nie zamierzamy w tym miejscu drążyć duchowości św. Katarzyny z Genui, co zrobimy być może gdzie indziej, a jedynie opowiedzieć pokrótce jej żywot.[4] Ponieważ mąż zrujnował ich finansowo, toteż św. Katarzyna żyła w szpitalu, a w sumie w przytułku, gdzie oddawała się ofiarnie pielęgnacji chorych. Jej mąż także się nawrócił i został tercjarzem franciszkańskim, a ona do końca życia nie wstąpiła do żadnego zgromadzenia. Zmarła w roku 1510, a jej powolna śmierć poprzedzona była zarówno wielkim cierpieniem jak i wizjami.

Naszkicowany powyżej życiorys świętej Katarzyny ukazuje nam prawdę o tym, że Pan Bóg dusze wybrane bardzo długotrwale przysposabia poprzez cierpienie, nawet te, które od wczesnej młodości skłaniały się ku Niemu. To wieloletnie cierpienia małżeńskie przygotowały św. Katarzynę na jej nawrócenie, a cierpienia, także te pochodzące od męża, towarzyszyły jej stanom mistycznym i wizjom. Dopiero po wielu latach naprawdę bolesnych oczyszczeń, wewnętrznych i zewnętrznych, gdyż jako córka pierwszego rodu z Genui skończyła wraz z mężem rozrzutnikiem w przytułku, czego jej własna rodzina z pewnością jej nie wybaczyła, św. Katarzyna mogła spisać swoje traktaty, które budują nas do dziś. Zatem nie ma nic za darmo, a prawdziwa mistyka poprzedzona jest z woli Boga olbrzymim cierpieniem, które hartuje duszę jak ogień stal. Im stal wyższej jakości, tym wyższa temperatura niestety. Co uderza w pismach św. Katarzyny z Genui, jak i w pismach prawdziwych mistyków, powiedzmy sobie szczerze tych przedsoborowych i kanonizowanych przed zmianami procesu kanonizacjnego z roku 1983, to całkowity brak sentymentalizmu i czułostkowości tych relacji.

„Sentymentalizm to kwas religii”,

powiedział św. Kardynał Henry Newmann i miał rację, bo sentymentalizm religię rozkłada i rozpuszcza. A wtedy mamy „pomroczności jasne”, „siostrzane strony”i 90% wpisów na glorii.tv, o tym, jak to mistyczka ….. Pan Bóg jest trzeźwy i prosty, a oczyszczona przez Niego dusza jest taka sama, więc sentymentalizmu być nie może, bo jak coś jest za słodkie, to nie jest to Boże. Osoby, które czytały Dialog św. Katarzyny ze Sieny być może w tym miejscu zaoponują, ale trzeba im powiedzieć, że ta słodkawość je pism to tłumacz Leopold Staff, poeta  – owszem – nie grafoman, ale poeta młodopolski odznaczający się właśnie estetyką swoich czasów, który nie był teologiem i uważał, że mistyczkę trzeba tłumaczyć wzniośle, a nie zwyczajnie. A tymczasem właśnie zwyczajnie to, co nadzwyczajne. Św. Katarzyna ze Sieny nie pisze aż tak czułostkowo czy patetycznie we włoskim oryginale, który też w pewnym kontekście przejrzeliśmy i dlatego możemy to jako tako stwierdzić. Mistyka zatem to nie wybujałość lub nadprzyrodzoność, ale komunikowanie prostego światła prostego Boga i z tym nastawieniem przeczytajmy Traktat o czyścu św. Katarzyny z Genui.

katarzyna-z-genui-sarkofag

[1] http://www.catholic.org/encyclopedia/view.php?id=2675

[2] https://en.wikipedia.org/wiki/Catherine_of_Genoa#cite_note-1

[3] http://images.google.de/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fwww.traditioninaction.org%2FSOD%2FSODimages6%2F270_Cath.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.traditioninaction.org%2FSOD%2Fj270sd_Genoa_3-22.html&h=408&w=300&tbnid=bUeoTcBWYFBkDM%3A&docid=GG8z00XW_oGR6M&ei=gMr0V9bZNsWPsAGUjZiQBA&tbm=isch&client=firefox-b&iact=rc&uact=3&dur=5574&page=0&start=0&ndsp=32&ved=0ahUKEwjWmdW3r8PPAhXFBywKHZQGBkIQMwgmKAgwCA&bih=731&biw=1344

[4] Więcej na jej temat przeczytać można tu oraz tu

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Najnowsze komentarze

Popularne

Czy Desiderio desideravi szykuje Nową Ekumeniczną Mszę? (1 z 3)
Rod Dreher się rozwodzi lub o religijnych mężczyznach
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
2-go Lipca. Uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.
Komu wolno błogosławić lub o błogosławieństwach przez świeckich
Refleksje po lekturze “wszystkich” objawień maryjnych (1 z 3)

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
Tradycja i Wiara