Tradycja i Wiara

Objawienia prywatne o. Rodrigue lub ponownie o tym, czy Ann Barnhardt jest opętana?

Posłuchaj
5/5 - (5 głosy)

Czas lektury: 6 minut

Apokaliptyczny filmik i jego rozbiór teologiczny

Piszący te słowa rzadko ogląda telewizję, częściej youtube czekając na to, co też przygotował dla niego algorytm. I właśnie w ten sposób zetknął się kilka dni temu z czymś, czego by w inny sposób nie odkrył, a chwilowe odłączenie internetu wskazuje, że należy o tym napisać.

Otóż youtube zaproponował obejrzenie filmiku pod tytułem Ekumeniczna Msza zostanie wprowadzona do Kościoła, Ciemność nadejdzie na świat. Autor nie przywiązałby do takiego filmiku większego znaczenia [filmik nie daje się w tej chwili odegrać], ale ta ekumeniczna msza, o której informowała też Ann Barnhardt, go zainteresowała, więc postanowił materiał obejrzeć.

Filmik zaczyna się według uznanych standardów objawień prywatnych znanych z naszej „siostrzanej strony”. Zażywny ksiądz w średnim wieku twierdzi, że ma objawienia i to od razu od samego św. Michała Archanioła przekazującego je księdzu w imieniu Trójcy Świętej. W sumie objawienie, o które prosił ksiądz, miało pochodzić od samego Boga Ojca, ale Bóg Ojciec zlecił je św. Michałowi Archaniołowi z przyczyn jedynie sobie wiadomych. W sumie można by już na tym etapie odrzucić autentyczność tych wizji, skoro zgodnie z dogmatyką katolicką wszystkie czynności Trójcy Świętej na zewnątrz (ad extra) są czynnością całej Trójcy, tak że wizje lub lokucje pochodzące jedynie od Ojca, są mocno podejrzane, bo niedogmatyczne. Ale niech tam.

Ponadto św. Michał Archanioł zwraca się do Boga Ojca per „Ojciec”, co jest też dziwne. Z jednej strony nie odpowiada to służebnej roli aniołów, a z drugiej jest kolejnym podziałem Trójcy Świętej na poszczególne Osoby w działaniach ad extra. Ale niech tam.

Kolejno ks. Rodrigue widzi drzewo z trzema gałęziami obrazującymi trzy najważniejsze denominacje chrześcijańskie w dobie posoborowego ekumenizmu. I na tym etapie jasne jest już chyba dla wszystkich, że wizje ks. Rodrigue od Boga nie pochodzą. Życiorys kanadyjskiego duchownego podany tutaj, tak bardzo przypomina losy ks. Natanka lub ojca duchowego „siostrzanej strony” z Siedlec, że zachodzi podejrzenia, że jest to jedna i ta sama osoba poddająca się transformacji na różnych kontynentach. Mamy bowiem:

– koniec świata,

– przesłanie dla wybranych,

– odcięcie się biskupa od tych bredni i jego autora,

– odmawianie różańca,

– wezwanie do nawrócenia,

– nowa „pieczęć Boga Żywego” tym razem w formie Świętej Rodziny i żłóbka w domu,

– pewną nowością jest zachęcanie do prepperstwa w związku z nadchodzącą katastrofą.

Jak to pisał przed laty dziennikarz Gazety Wyborczej recenzujący horrory „wszystko odbywa się zgodnie z wymaganiami gatunku”. I tutaj również mamy wszystko, czego gatunek apokaliptyki wymaga, a co publiczność lubi. Mamy więc do czynienia albo z sytuacją, w której jakiś podejrzany ksiądz tworzy sobie swoją sektę spisując z objawień prywatnych, co się tylko da. Lub też z sytuacją, w której tenże ksiądz ma rzeczywiste objawienia, ale pochodzące od złego ducha. Innej możliwości niestety nie ma: oszustwo lub diabelskie mamienie do opętania włącznie. Na swojej stronie ks. Rodrigue przypisywane są różne cudowne umiejętności, co niekoniecznie musi być kłamstwem, bo coś ludzie zobaczyć muszą, zanim pieniądze wyłożą. Dosyć komicznym jest mimo wszystko przesłanie z 2022 podające, iż diabeł „subtelnie wprowadza komunizm” do Stanów Zjednoczonych, jakby w czasach senatora McCarthy’ego i Belli Dodd tego nie robił. Ale niech tam.

W przesłaniu św. Michała Archanioła pojawia się zachęta do spowiedzi generalnej, do czego przed laty zachęcał opiekun duchowy „siostrzanej strony” z „grzechów popełnionych i zaniechanych”. Co w przypadku tych ostatnich jest rzeczą trudną, bo „grzech zaniechany” przecież żadnym grzechem nie jest, a ponadto raczej trudno przypomnieć sobie coś, czego się zaniechało.

A teraz przechodzimy do treści naprawdę interesujących. Pada sformułowanie „Apostołowie Dni Ostatecznych” [7:09] oraz „Ostrzeżenie” [7:30], które rozpocznie czas Prześladowań, a zakończy się „okresem pokoju obiecanym w Fatimie” [7:44], gdy „Niepokalane Serce zatriumfuje”. Zapowiedziane zostanie „prześladowanie chrześcijan”, pochodzące z „bezprawia” [9:04], co przyniesie „ucisk przez państwo” [9:13]. Głoszone jest zagrożenie dla Kościoła pochodzące „od Kościoła niemieckiego” [9:11] oraz zapowiedź „ekumenicznej mszy” [9:22], której pomysł weźmie się jednak od Kościołów lokalnych, przedłożony następnie papieżowi – Bergoglio – do podpisu. Wszystko to wiązać się będzie z zapowiedzią schizmy, jak u Marii od Miłosierdzia oraz ze zmianą słów Konsekracji podczas nowej ekumenicznej mszy.

Gdy piszący te słowa tego wysłuchał, pomyślał, że są to identyczne leitmotiwy, których używa od dłuższego czasu Ann Barnhardt. Jakby ks. Rodrigue przemawiał do mało wykształconej prostej publiczności, a ona do ludzi wykształconych. Mamy bowiem tematykę:

– apokaliptyki,

– prześladowania przez antychrześcijańskie, totalitarne państwo,

– zejście Kościoła do podziemia, jak Chrystusa, do grobu,

– wszechobecność grzechu i zepsucia,

– czekanie na „Triumf Niepokalanego Serca”

U Rodrigueza brakuje, inaczej niż u Barnhardt, pomstowania na sodomitów, ale może występuje ono w innych wizjach. Piszący te słowa miał wrażenie jakby czytał newsy podawane przez jedną i tę samą agencję informacyjną, które przetwarzane są przez różne gazety. Zależnie od wybranej publikacji czasami jest w niej raz więcej tego lub tamtego, ale w sumie „message” jest ten sam.  Najciekawsze i najbardziej porażające są zapowiedzi „nowej ekumenicznej mszy”. Ann Barnhardt twierdzi, że ma informatorów w Watykanie, co może być prawdą, ale może też ich sobie wymyśla.

Ale skąd „wizjoner z Kanady” i Ann Barnhardt mogą mieć te same informacje?

Albo mają tych samych informatorów ludzkich albo demonicznych względnie niezależnie od siebie dochodzą w sposób racjonalnych do tych samych wniosków. O ile do różnych kwestii można dojść wyłącznie racjonalnie, to dane o „nowej ekumenicznej mszy” oraz o unieważnieniu konsekracji jakościowo poza to wykraczają. Skoro bowiem Novus Ordo jest wszędzie inny i mniej lub bardziej „ekumeniczny”, to po co jeszcze coś nowego wprowadzać? Przecież Novus Ordo jest do tego stopnia skuteczny w niszczeniu tożsamości katolickiej wszędzie na świecie, że po co zastępować coś, co i tak już działa. Jeśli objawienia ks. Rodrigue pochodzą od złego ducha, a wszystko na to wskazuje, to demon skutecznie miesza prawdę z fałszem, a my do końca nie jesteśmy w stanie co jest co, przynajmniej w odniesieniu do przyszłości. Być może zatem ta „ekumeniczna msza” to tylko groźba demona, która się nie spełni?

Piszący te słowa ceni Ann Barnhardt za zdolność analizy i bezkompromisowość, jak i za dużą wiedzę teologiczną. Czasami amerykańska autorka ma 100% racji, czasami mniej, a czasami do błędu nie chce się przyznać. Co sprawia jednak wielkie wrażenie na autorze, to swoistego rodzaju „ogląd” lub „wiedza wlana” jej wypowiedzi, która u teologów fachowców nie występuje. Ann Barnhardt niejako widzi prawdy teologiczne od wewnątrz, chociaż ma też dużo wiedzy. Jednakże tego typu wiedza jest raczej inspiracją niż rozumowaniem dyskursywnym. Ten rodzaj „widzenia od wewnątrz” autor zaobserwował też u Stevena Skojeca, zanim ten popadł w apostazję oraz u Hilary White, zanim ta przestała pisać. Obecnie w sferze anglojęzycznej nikt nie ma nic ciekawego do powiedzenia ani też żadnych zainspirowanych pomysłów. W innych sferach językowych jest przypuszczalnie tak samo. Mimo wszystko niektóre wypowiedzi Ann Barnhardt, zwłaszcza te od początku wojny na Ukrainie, są do tego stopnia nasycone nienawiścią i wolą potępienia bliźnich, że zdradzają więcej niż temperament, ale obecność złego ducha. Nie jest to jedynie piętnowanie grzechów, ale radość z zatracenia lub potępienia wiecznego grzeszników. Przypomina to nieco pewną scenę z „Potopu”, gdzie Kmicic siedząc przy ognisku, skąpany we krwi wrogów, cieszy się z tego, że pełni wolę Bożą. Kardynał Bona pisze, że zły duch, będąc bezlitosnym, nakłania do wyrżnięcia grzechu wraz z grzesznikami. Takim właśnie jest demon, bo będąc przegranym nie chce, by komukolwiek było lepiej.

Natura, łaska, demon i anioł

Piszący te słowa, odkąd znowu jeździ na Msze Trydenckie obserwuje u siebie zmiany na lepsze. Jest bardziej cierpliwy, wyrozumiały i ma więcej miłości bliźniego. Dostrzega też u siebie grzechy i przewinienia (lekkie, ale zawsze), których dotychczas nie zauważał. Ma więcej empatii i litości niż przedtem, a z natury zbyt empatyczny raczej nie jest. To z pewnością działanie łaski, bo nic innego się w jego życiu nie zmieniło. Żal mu ludzi, którzy się zabijają, którzy grzeszą, żal mu tego, że nikt im niczego nie wyjaśnił i że nie mieli szans poznać prawdziwej wiary. Wie również, że piekło istnieje, że jest realne, a opisane w wizjach kary piekielne, jak ogień wieczny, mają naprawdę miejsce. To straszne wpaść w takie miejsce, czego swojemu najgorszemu wrogowi życzyć nie można. I dlatego dziwi go, że Ann Barnhardt chodząca codziennie na Mszę Trydencką jest do tego stopnia pozbawiona empatii. Przecież łaska powinna i w niej działać.

Niestety, jak trafnie podaje o. Poulain SJ, demon nie zatrzymuje się na zewnątrz tkanki, przez co rozróżnienie pomiędzy osaczeniem i opętaniem jest płynne. Oznacza to, że ci, którzy osaczeń doświadczają, doświadczają też „osobowości demona” zyskując demoniczne postrzeganie rzeczywistości, o czym pisano już tu. Ale czasami przekazanie całej swojej osobowości przez demona nie jest konieczne, wystarczy przedłożenie pierwszej „emocjonalnej przesłanki”.

A to jak?

Otóż demon wpływa tak silnie na nasze emocje, że na początku racjonalnego rozumowania emocjonalnie zakładamy, że ktoś chce nas zniszczyć lub jest nam mało przychylny. Początek jest zatem emocjonalny, nie racjonalny. Tak wychodząc z tej pierwszej przesłanki budujemy całe rozumowanie, które jest wewnętrznie spójne, ale podpada pod błąd petitio principii. Piszący te słowa niedawno padł ofiarą takiego postępowania, gdy na początku pewnego rozumowania przyjął błędną emocjonalną przesłankę. Okazało się, że źle myślał i pobłądził. Powinien był to lepiej rozeznać, bo na początku jego myśli pojawiła się jakby znikąd jakaś skondensowana, paląca nienawiść. Ale nie po wnioskowaniu, a przedtem, zupełnie nieracjonalnie i dosłownie znikąd. Zarówno kard. Bona, jak i św. Ignacy z Loyoli każą pod tym kątem badać nasze emocje. Czy są nagłe i ostre? Wtedy pochodzą przypuszczalnie od złego ducha. Czy też są miękkie i łagodne, wtedy pochodzić mogą od natury lub dobrego ducha. Musimy też wiedzieć, jacy jesteśmy sami i co jest naszej naturze przeciwne. Z drugiej strony, jeśli na skutek dręczeń czy osaczenia zły duch się często przez naszą tkankę przebija, wówczas możemy zyskać jego cechy i właściwości, a zatracić własne. Ludzie opętani bardzo długo o swoim opętaniu nie wiedzą, a mogą być bardzo religijni. Zły duch wybierając sobie kogoś ma w tym jakiś cel i prowadzi go stopniowo, stopniowo też przejmując nad nim kontrolę. Zapamiętajmy, że cechą złego ducha jest nienawiść, a to, do czego on zdolny nie jest to empatia, do której my z kolei powinniśmy dążyć. I chyba najprostszym rozwiązaniem pytania o te same treści u ks. Rodrigue i Ann Barnhardt jest, stosując brzytwę Ockhama, zły duch.

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Najnowsze komentarze

Popularne

Demony kpią z Trójcy Świętej, bo się jej boją lub znowu o liturgii
Ofiara Kalwarii czy „Braterska uczta” lub kiedy Msza jest ważna?
Ponowne święcenia kapłańskie ks. Jacka Bałemby SDB. Kapłaństwo jako takie (1 z 4)
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
„Dzieje grzechu” lub o tym, że Bractwo św. Piusa X nie jest ratunkiem Kościoła (18 z 22).
Objawienia prywatne o. Rodrigue lub ponownie o tym, czy Ann Barnhardt jest opętana?

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
Tradycja i Wiara