Tradycja i Wiara

Nasze Subskrypcje - Tanio jak nigdy

Miesięczna online

19,90 zł

3 dni próby gratis
Subskrybuj

Roczna online

199 zł

7 dni próby gratis
Subskrybuj

3 miesiące przelewem

60 zł

Przelewem z góry
Subskrybuj

6 miesięcy przelewem

120 zł

Przelewem z góry
Subskrybuj

12 miesięcy przelewem

240 zł

Przelewem z góry
Subskrybuj

Rodzinna miesięczna

Online do 6 osób

29,90 zł

3 dni próby gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Online do 6 osób

349 zł

7 dni próby gratis
Subskrybuj

Św. Grzegorz Cudotwórca i demony w przedmiotach

Posłuchaj
5/5 - (3 głosy)

Czas lektury: 31 minut

Święty Grzegorz Cudotwórca – życie i twórczość

Dzisiaj, dnia 17. listopada Kościół obchodzi święto świętego Grzegorza Cudotwórcy – Gregorius Thaumaturgos. Jak można domyśleć się po greckiej końcówce jego przydomka, św. Grzegorz żył na Wschodzie, co w teologii oznacza zawszę sferę języka greckiego, ewentualnie syryjskiego. Św. Grzegorz (213-270/75) Cudotwórca był biskupem Neocezarei, teologiem, pisarzem oraz oczywiście cudotwórcą, który wsławił się między innymi cudem przesunięcia góry (sic!) na tyle, by zmieścił się koło niej kościół. Homilia św. Bedy Czcigodnego na dziś dzień do Ewangelii o przesuwającej się górze (Mk 11, 22-24) stwierdza, że górą jest zawszy zły duch, nie zawsze Pan Bóg na takie cuda zezwala, a jedynie na tyle, na ile jest to konieczne, gdyż góra przesunęła się dokładnie o tyle, o ile było trzeba.  

Św. Grzegorz był uczniem Orygenesa, który odmienił jego życie oraz autorem kilku traktatów i pism teologicznych. Napisał mianowicie Panegiryk ku czci Orygenesa, Wyznanie wiary, List kanoniczny do nieznanego bliżej biskupa, Komentarz do Księgi Eklezjastyka i Dialog o zdolności czy niezdolności Boga do cierpienia. Chociaż św. Grzegorz Cudotwórca pojawia się niekiedy w wykazie źródeł patrystycznych, w argumencie ex auctoritate, to nie jest on zbytnio znany, tak iż pewne, mniej rozbudowane patrologie, w przeciwieństwie do szczegółowej Patrologii Quastena, go nawet nie uwzględniają.[1] Św. Grzegorz uchodzi za założyciela Kościoła w Kapadocji i jako taki czczony był przez Ojców Kapadockich, to jest przez św. Bazylego Wielkiego, św. Grzegorza z Nazjanzu oraz św. Grzegorza z Nyssy. Św. Grzegorz Cudotwórca był nauczycielem ojca św. Bazylego, którzy także nosił imię Bazyli.[2]

Czy demony zamieszkują przedmioty? Owszem.

Ale nie o twórczości teologicznej św. Grzegorza będzie tutaj mowa, ale o jego umiejętnościach. Jak bowiem informuje nas Brewiarz Trydencki w swoim drugim nokturnie i piątym czytaniu:

Sæpíssime dæmones ex idolórum simulacris atque ex hóminum corpóribus ejécit,

Bardzo często wyrzucał demony z podobizn bożków oraz z ciał ludzi…

O tym, że demony mogą opętać ciała ludzkie wiemy, ale przedmioty? Powyższy fragment należy interpretować najwyraźniej tak, że demony mogą przebywać w przedmiotach, stąd mogą być egzorcyzmowane, jak czynił to św. Grzegorz.  Piszący te słowa musi przyznać, że koncepcja ta, tak wyraźnie i dosadnie sformułowana, jest dla niego nowa. Wie on, co prawda, iż w świątyniach pogańskich działy się wydarzenia paranormalne, które ustawały wtedy, gdy chrześcijanie grzebali tam np. ciała męczenników.

Także różne historie świętych podają, iż demony uciekały ze świątyń pogańskich z krzykiem i hukiem, jak np. 13. Maja 609 roku przy przejęciu, egzorcyzmowaniu i poświęceniu przez papieża Bonifacego IV. rzymskiego Panteonu. Kroniki donoszą o tym, iż demony i bożki strasznie krzyczały, gdyż wiedziały, że zostaną wkrótce przepędzone. Papież Bonifacy IV. przeprowadził zatem skuteczny egzorcyzm miejsca, w którym przebywały demony. Tyle wiemy, ale dzisiejsze święto św. Grzegorza Cudotwórcy informuje nas także o tym, gdzie konkretnie przebywały: w przedmiotach – in simulacris – „w podobiznach”. Termin simulacrum oznacza bowiem:

  1. wł. 1. Obraz, wizerunek, malowidło, posąg, portret, 2. Odbicie, cień (zmarłego), zjawisko, widziadło, mara, widmo, 3. Opis, 4. Podobieństwo
  2. Naśladowanie, udawanie, pozór, cień, wygląd.[3]

Już nawet samo znaczenie leksykalne ukazuje nam teorię odbicia Platona, gdyż najpierw musi być I. „obraz, wizerunek” etc. by możliwe było II. jego „naśladowanie, udawanie” etc.

Zakaz wizerunków

Wracając do kwestii wyjściowej demony były obecne w „obrazach, wizerunkach, malowidłach, posągach i portretach”, we wszystkim więc, co dane byty osobowe – demony – obrazowało. Jeśli potraktować to wszystko realistycznie i poważnie, to zakaz sporządzania wizerunków dany w Starym Testamencie ma nagle dodatkowy sens. Nie należy czynić podobizn niczego, gdyż może ściągnąć to demony lub nie wolno uczynić żadnej podobizny demonów.  Zakaz Starego Testamentu brzmi następująco:

Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! (Wj 20,4)

non facies tibi sculptile neque omnem similitudinem quae est in caelo desuper et quae in terra deorsum nec eorum quae sunt in aquis sub terra (Wj 20,4)

Racjonalistyczna egzegeza, którą przedstawia np. O. Jacek Salij OP, rozumie ten tekst w ten sposób, iż sporządzanie podobizn przez Izraelitów doprowadziłoby ich do synkretyzmu religijnego i czci posągów, jak robiły to narody ościenne i odwiodło od kultu jednego niewidzialnego Jahwe. Nie jest to argument całkowicie chybiony, gdyż tendencje takie były, patrz kult złotego cielca (Wj 32,5), przez prawie cały czas istnienia Izraela obecne, za co Izraelici byli permanentnie upominani przez proroków i karani przez Jahwe. Istnieje także egzegeza moralna powyższego fragmentu, że człowiek ma już taką naturę, że jak sobie coś wyrzeźbi, to przed tym uklęknie i zacznie to czcić, o czym świadczy kolejny werset powyżej cytowanego fragmentu.

Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. (Wj 20,5)

Podobny tok myślenia zdaje się przejawiać tzw. satyra na bałwochwalców Iz 44, 9-20, która podaje, iż z tego kawałka drewna, które się już do niczego nie nadaje, bałwochwalca robi sobie bożka:

9 Wszyscy rzeźbiarze bożków są niczym (omnes nihil sunt); dzieła ich ulubione na nic się nie zdadzą; ich czciciele sami nie widzą ani nie zdają sobie sprawy, że się okrywają hańbą.

 10 Kto rzeźbi bożka i odlewa posąg, żeby nie mieć pożytku?

 11 Oto wszyscy czciciele tego bożka zawstydzą się; jego wykonawcy sami są ludźmi. Wszyscy oni niechaj się zbiorą i niech staną! Razem się przestraszą i wstydem okryją.

 12 Wykonawca posągu urabia żelazo na rozżarzonych węglach i młotami nadaje mu kształty; wykańcza je swoim silnym ramieniem; oczywiście, jest głodny i brak mu siły; nie pił wody, więc jest wyczerpany.

 13 Rzeźbiarz robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu (et fecit imaginem viri quasi speciosum hominem habitantem in domo).

 14 Narąbał sobie drzewa cedrowego, wziął drzewa cyprysowego i dębowego – a upatrzył je sobie między drzewami w lesie – zasadził jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost.

 15 To wszystko służy człowiekowi na opał: część z nich bierze na ogrzewanie, część na rozpalenie ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony.

 16 Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: “Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła!”

 17 Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: “Ratuj mnie, boś ty bogiem moim!”

 18 Tacy nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż mgłą przesłonięte są ich oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją.

 19 Taki się nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: “Jedną połowę spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą. Będę oddawał pokłon kawałkowi drzewa”.

 20 Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: “Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?” (Iz 44, 9-20)

Jeśli porównamy wersję Biblii Tysiąclecia, która tłumaczy, jak wiemy z „języków oryginalnych” to jest w tym wypadku z hebrajskiego, z wersją Wulgaty wówczas odkryjemy małe rozbieżności. Po pierwsze, co podają obydwa teksty, Izajasz nie mówi, że bożki są niczym, ale że „wszyscy rzeźbiarze bożków są niczym” (plastae idoli omnes nihil sunt). Natomiast w wersecie 13 mamy już większą rozbieżność.

Wersja Tysiąclatki mówi:

wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu (Iz 44,13)

co jest dosyć dokładnym przekładem greckiej Septuaginty

ἐποίησεν αὐτὸ ὡς μορφὴν ἀνδρὸς καὶ ὡς ὡραιότητα ἀνθρώπου στῆσαι αὐτὸ ἐν οἴκῳ.

uczynił go jako postać męża i jak pięknego człowieka, by postawić go w domu

Natomiast Wulgata mówi:

et fecit imaginem viri quasi speciosum hominem habitantem in domo. (Iz 44,13)

I uczynił obraz męża jakby kształtnego człowieka mieszkającego w domu.

Gwoli gramatycznej prawdy rzec trzeba, iż połączenie fecit – „uczynił” z imiesłowem habitantem in domo tłumaczy się dosłownie jako „uczynił, by dać mu zamieszkać w domu”. Zatem tłumaczenie Biblii Tysiąclecia, jeśli zostało przeprowadzone z greckiego jest poprawne, a czy z hebrajskiego, tego nie wiemy, bo hebrajski znamy za słabo, by swobodnie tłumaczyć.  Mimo to Wulgata pozostawia kwestię otwartą o jaki dom chodzi: czy o dom rzeźbiarza, jak stanowi LXX, czy też o posąg jako dom podobizny kształtnego człowieka, którego rzeźba oddaje, to jest demona.

Czy tekst Izajasza mówi o demonach?

Nie, ale nie odpowiada także na pytanie, czyje to podobizny są rzeźbą oddawane. Ale wróćmy do zakazu przedstawiania podobizn z Wj 20,4:

Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko (in caelo desuper), ani tego, co jest na ziemi nisko (quae in terra deorsum), ani tego, co jest w wodach pod ziemią (nec eorum quae sunt in aquis sub terra)! (Wj 20,5)

Teologia racjonalistyczna tłumaczy to jako zakaz portretowania stworzenia to jest idąc od góry gwiazd, ptaków, owadów, zwierząt, ryb, kretów, minerałów, co tłumaczy także brak innych ozdób w synagogach i minaretach jak ornamenty.  Jednakże być może przez to „co jest na niebie wysoko” i „to, co jest na ziemi nisko” rozumiane są demony? Demony powietrza, demony ziemi i demony podziemia?

Rodzaje demonów

Jak podaje Adolph Franz teologia przyjmowała sześć klas demonów.[4] I tak Michał Psellus (zm. 1078) wymienia:

  1. demony ognia, w górnych częściach atmosfery,
  2. demony powietrza, w dolnych częściach atmosfery,
  3. demony ziemi,
  4. demony wody,
  5. demony podziemia
  6. demony unikające światła.

Nie wchodząc w tym miejscy w szczegóły, warto wspomnieć, że dla ludzi najniebezpieczniejsze są trzy ostatnie klasy, podczas, gdy demony powietrza i ziemi uwodzą ludzi i mogą przyjmować różne kształty. Każdy, kto czytał teksty starożytne, np. greckie wie, iż obfitują one w tzw. epifanie, to jest objawienie się bóstwa. Czytając np. Iliadę i Odyseję wiemy, jak bardzo przeplatają się losy ludzi i bogów oraz jak często bogowie ukazują się ludziom. Ma to miejsce nie tylko w tekstach literackich, ale nawet filozoficznych, gdyż np. sławny poemat Parmenidesa, o tym, że „byt jest, a niebytu nie ma” objawiony mu został właśnie przez boginię Prawdę. Interpretacja Oświecenia i racjonalizmu względem tych epifanii jest taka, że są to z grubsza rzecz biorąc „bajki” lub zabiegi literackie stosujące licentia poetica.

A gdyby potraktować to poważnie?

Jeśli założyć, że istniejące realnie demony, realnie działają. Że demony od początku ludzkości tejże ludzkości się objawiały, ukazywały swoje kształty, czasami piękne, czasami brzydkie, po to, by ludzkość oddawała im boską cześć za pomogą kultu posągów i pogańskiej religii?

Apologeci o demonach

I dokładnie w ten sposób sprawę widzą wszyscy chrześcijańscy apologeci. Zacytujmy tu dla przykładu jedynie fragment dzieła Oktawiusz Minucjusza Feliksa (II/III w.).[5] Oktawiusz jest dialogiem, w którym rzeczony chrześcijanin Oktawiusz dyskutuje z poganinem i Rzymianinem Cecyliuszem. Najpierw, w interesującej nas kwestii demonów, Cecyliusz przedstawia następujące argumenty:

 7.(5) Przypatrz się świątyniom i innym miejscom poświęconym bogom, które strzegą państwa rzymskiego i są jego ozdobą. Raczej dzięki obecności zamieszkujących je bogów bije z nich pełnia majestatu, aniżeli olśniewa przepych ich wystroju, mieszczących się tak sprzętów i wotywnych darów.

(6) Stąd też może natchnieni poeci jako bliscy boga i niejako nim przepełnienie przewidują przyszłość, dają wsparcie w nieszczęściach, lekarstwo w chorobach, nadzieję, w ucisku, pomoc w utrapieniach, pociechę w klęsce i ulgę w cierpieniu. Również we śnie widzimy, słyszymy i poznajemy tych bogów, których za dnia niegodziwie się wypieramy, odrzucamy i znieważamy krzywoprzysięstwem.[6]

Na do chrześcijanin Oktawiusz odpowiada jak następuje:

(8) Istnieją błąkające się duchy nieczyste, w których niebiańską moc przydusiły ziemskie upadki i pożądliwości. Te więc duchy obciążone występkami i całkowicie w nich pogrążone, skoro już zatraciły należną im z istoty nieskalaność, szukając pociechy w swoim upadku zaczynają, same zatracone, wodzić innych na zatracenie, same sprowadzone z właściwej drogi, sprowadzają z niej też innych i same od Boga oderwane, drugich od niego odrywają, a czynią to poprzez nakłanianie do uczestniczenia w fałszywych kultach religijnych.[7]

(9) Duchy te są demonami. Wiedzą o nich poeci[8], rozprawiają filozofowie[9], znał je Sokrates[10]. To on na skinienie i polecenie towarzyszącego mu stale demona jednych spraw się podejmował, drugich zaś unikał.

(10) Również i magowie[11] nie tylko wiedzą o istnieniu demonów, lecz także twierdzą, że dzięki demonom udają im się różne sztuczki. Za ich sprawą i przy ich pomocy dokonują tych swoich oszustw pokazując, czego nie ma lub czyniąc niewidzialnym to, co rzeczywiście istnieje.

(11) Hostanes[12] mówił jeszcze o zbłąkanych demonach ziemskich wrogich rodzajowi ludzkiemu.

(12) Cóż? Czyż Platon, który twierdzi, że trudno jest boga odnaleźć, nie rozprawia bez trudu o aniołach i demonach? Czyż nie stara się o w „Uczcie”[13] wyjaśnić natury demonów? Przypuszcza, że są to byty pośrednie między istotami śmiertelnymi i nieśmiertelnymi, a więc między ciałem i duchem. Naucza dalej, że są one mieszaniną tego, co ziemskie i ciężki, z niebiańską lekkością, z czego powstaje miłosna tęsknota, która wsącza się w serca ludzkie, działa na zmysły, rodzi uczucie i wznieca płomień pożądania.

(1) Jak to więc wynika z wywodów magów, filozofów i Platona, owe nieczyste duchy kryjąc się za posągami i innymi kultowymi symbolami swoim oddziaływaniem stwarzają pozory, że to niby obecność bóstwa objawia swą potęgę. Są więc natchnieniem dla wieszczów, gnieżdżą się w świętych miejscach, niekiedy ożywiają wnętrzności zabitych zwierząt,[14] kierują lotem ptaków [Red. Stąd Rzymianie wróżyli z lotu ptaków], przesądzają o losowaniach [Red. stąd Rzymianie rzucali losy], przemawiają w wyroczniach [Red. pogańskich] będących jednym stekiem kłamstw.

(2) Same jako ofiary oszustwa oszukują również drugich, gdyż nie mają pojęcia o głębi prawdy, tego zaś, co wiedzą, na swoje nieszczęście nie ujawniają. Ściągają więc ludzi z nieba w dół, odwodzą od boga prawdziwego zastępując go materią, wprowadzają w życie zamęt, niepokoją we śnie, potrafią wkraść się niezauważalnie w ciała, gdzie jako przenikliwe duchy, sieją strach, sprowadzają na ludzi choroby, powodując zwichnięcie członków, gdyż chcą przez to zmusić do oddawania sobie czci i stwarzając pozory, że nasyceni dymami dobywającymi się z ołtarzy oraz ofiarami z bydląt wydają się uwalniać z pęt, jakie sami nam nałożyli.

(3) Do tych opętanych należą zarówno rozmaici nawiedzeni, których widać na ulicach jak i prorocy oraz ci, co szwendają się z dala od świątyń, gdzie dostępując natchnienia głośno krzyczą[15]. Wszyscy oni mają na sobie to samo piętno demona, chociaż u każdego z nich szaleństwo owo inaczej się objawia.

[…]

(5) Większość z was wie, że same demony rozgłaszają o sobie wszystkie te historie ilekroć tylko uda się nam je wypędzić z jakiegoś ciała dzięki mocy egzorcyzmów albo też żarliwą modlitwą. Sam Saturn, Serapis, Jowisz i jakie tam demony jeszcze czcicie, złamani bólem ujawniają, kim są […].

(7) Wierzcie mi, gdy dają o sobie świadectwo, że są demonami. Przebywają w ludzkich ciałach albo nagle, wbrew woli z nich uciekają, albo też tracą z wolna swą moc, a dzieje się tak, gdy tylko usłyszą przeszywający ich strachem dźwięk imienia boga jedynego i prawdziwego. Zależy to od siły wiary cierpiącego, jak i od łaski uzdrawiającego. Szczególnie unikają tych chrześcijan, których dawniej atakowali poprzez was na zgromadzeniach.

(8) Tak więc zagnieździwszy się w umysłach ludzi nierozsądnych skrycie wzniecają nienawiść do nas poprzez obawę. Jest bowiem naturalnym odruchem, że nienawidzisz tego, kogo się boisz i że mu szkodzisz, jeśli możesz. Tak też i one biorąc w posiadanie dusze i serca sprawiają, że ludzie zaczynają nas nienawidzić wcześniej, zanim poznają, aby poznawszy, nie potrafili naśladować, a jedynie byli zdolni do potępienia.[16]

Cytat z Oktawiusza jest rzeczywiście długi, ale przedstawia on zręby demonologii katolickiej, który rozwijany i uzupełniany będzie przez przyszłych pisarzy i Ojców Kościoła. Przeanalizujmy powyższy tekst punkt po punkcie. Zarówno poganin Cecyliusz jak i jego chrześcijański rozmówca Oktawiusz przyjmują całkiem realnie istnienie bogów/demonów, jak i także ich zamieszkiwanie w świątyniach (7.5) względnie w pogańskich przedmiotach kultu (27.1).

Przyjąć zatem należy, że zarówno dla pogan jak i chrześcijan przekonanie o przebywaniu demonów w przedmiotach było czymś pewnym i powszechnie znanym. Św. Grzegorz Cudotwórca mógł zatem wyrzucać demony z posągów/rzeźb/wizerunków etc., ponieważ tam przebywały. Zatem egzorcyzmowanie przedmiotów mieści się w obrębie teoretycznej i praktycznej tradycji Kościoła. Ale fragmenty Oktawiusza są tak ciekawe, że warto przyjrzeć się im bliżej. Demony wprowadzają w życie zamęt, niepokoją we śnie, potrafią wkraść się niezauważalnie w ciała, gdzie jako przenikliwe duchy, sieją strach (27.2) o czym my na blogu coś wiemy. Natomiast kolejny fragment przypomina żywnie spotkaniach charyzmatyczne i ich skutki:

(3) Do tych opętanych należą zarówno rozmaici nawiedzeni, których widać na ulicach jak i prorocy oraz ci, co szwendają się z dala od świątyń, gdzie dostępując natchnienia głośno krzyczą[17]. Wszyscy oni mają na sobie to samo piętno demona, chociaż u każdego z nich szaleństwo owo inaczej się objawia.

Ponieważ w świątyniach pogańskich lub na spotkaniach charyzmatycznych ludzie zostają opętani, toteż „dostępując natchnienia głośno krzyczą”. A co dają demony swoim? Różne dary:

niejako nim przepełnienie przewidują przyszłość, dają wsparcie w nieszczęściach, lekarstwo w chorobach, nadzieję, w ucisku, pomoc w utrapieniach, pociechę w klęsce i ulgę w cierpieniu. (7.6)

I co ciekawe wyrzucane demony same świadczą o tym, że są pogańskimi bóstwami (27.5), o czym wspominają także różni egzorcyści. Pocieszające jest, że demony wypędzić można nie tylko egzorcyzmami, lecz także „żarliwą modlitwą” (27.5), a skuteczność uwolnienia Zależy od siły wiary cierpiącego, jak i od łaski uzdrawiającego. (27.7)

Skąd widać, że uwalnianie traktowane było jako charyzmat działający ex opere operantis. Kto od demona dostawał w kość, ten nad demonem ma potem władzę, co niektórym z nas dobrze na przyszłość wróży:

Szczególnie unikają tych chrześcijan, których dawniej atakowali poprzez was na zgromadzeniach. (27.7)

Lęk demonów

Ponieważ demony boją się swego wypędzenia, toteż same powodowane strachem powodują w ludziach nienawiść do chrześcijan.

Tak więc zagnieździwszy się w umysłach ludzi nierozsądnych skrycie wzniecają nienawiść do nas poprzez obawę. Jest bowiem naturalnym odruchem, że nienawidzisz tego, kogo się boisz i że mu szkodzisz, jeśli możesz. (27.8)

Zatem ten uderzający w nas niekiedy strach, jest po prostu strachem demonów. I tutaj krótkie świadectwo. Piszący te słowa otrzymał w południe we wtorek 13. 11.2018, po ciężkim dręczeniu w nocy i mocnych dręczeniach rano, gdy poprosił czytelników o modlitwę, email od swojego kolejnego prawnika, tym razem pani prawnik. Zatem ani wieczorem dnia poprzedniego, ani przed południem niczego się nie spodziewał. Email był bardzo krótki, zawierał list od ubezpieczenia, które na podstawie akt prokuratury odmawia wypłacenia odszkodowania oraz prośbę adwokat o przejrzenie akt prokuratury w jej biurze. Jeszcze w chwili czytania emaila od adwokat, bez przeczytania załącznika od ubezpieczenia, autor tych słów poczuł taki napad lęku, który, gdyby był wiatrem, zwaliłby go z nóg.

Co ciekawe napad ten nie wykazywał żadnych medycznych symptomów ataku paniki, a odbywał się jedynie na płaszczyźnie emocjonalnej. Był jednak tak mocny, że odebrał piszącemu te słowa przynajmniej na pół godziny zdolność jasnego myślenia na jakimkolwiek poziomie i na jakikolwiek temat. Piszący te słowa zaczął sprzątać, porządkować oraz robić zestawienie dla swojego doradcy podatkowego, co przebiegało bez problemu oraz odwróciło tok myśli od problemu. Po jakichś dwóch godzinach po ataku lęku nie zostało ani śladu. Wczoraj, w czwartek, akta zostały przeczytane, argumentacja prawna przygotowana, bo adwokatom trzeba niestety płacąc im wszystko dyktować i wygląda na to, że posypie się sporo głów, gdyż sprawa jest tak poważna, że autor tego wpisu zamierza włączyć w całą sprawę dwa ministerstwa, jedną organizację i partię polityczną, która jest nowa, jeszcze poza układem i głodna sukcesu. Piszący te słowa jest całkowicie spokojny, pozbawiony wszelkich lęków, widzi każdy swój ruch jakby na szachownicy i cechuje go teraz ten zimny chłód, który sprawia, że ludzie się go niekiedy boją. Czuje się jak pan Podbipięta, który nagle widzi trzy tatarskie głowy do ścięcia, na które czekał od lat lub jak Judit Wojująca przed ścięciem Holofernesa. To jest on, to są jego odczucia i osobowość.

Czyj zatem był ten lęk?

Demonów, które przewidziały, co się stać będzie, skąd będą wyganiane, mogły się tak odgryźć, zanim sprawa z miejsca nie ruszy. Bo jak wytłumaczyć tak nagłą i radykalną zmianę nastroju i osobowości i to u kogoś, kto z myśleniem i to analitycznym zasadniczo problemów nie ma? Ano atakiem demonów, które atakują swoim własnym lękiem. Dla piszącego te słowa stwierdzenie tego, że niektóre rzeczy, które niekiedy myśli i odczuwa nie są jego, stanowią niesamowite novum. To tak jakby latami siedział w zaciemnionym kinie, w którym demon puszczałby mu taki a nie inny film. A teraz dręczony przeciął ekran i wyszedł na światło dnia. Oczywiście kwestie dotyczące teraźniejszości można jakoś skonfrontować z rzeczywistością, własne odczucia słabiej, a odnośnie przyszłości należy zdać się na Pana Boga.

Ale mimo to przestawienie myślenia jest ciężkie, gdyż ukazuje ono, że człowiek niepotrzebnie męczył się i cierpiał, bo lepiej nie wiedział, a i nikt, to jest żaden ksiądz czy spowiednik, mu tego nie powiedział. Zmiana paradygmatu ukazuje także, że autor tych słów jest od lat bardzo silnie dręczony, co przyjął już za tak normalne, że rzadko doświadcza stanów „bezdręczeniowych”, jak np. w tej chwili. Ale jak jest trafna diagnoza, to będzie i postęp. Niestety wszystkich, którzy doświadczają tego samego informujemy, że chociaż się te kwestie teoretycznie zna, to nie wie się ich w momencie samych dręczeń. O. Poulain SJ, w załączonym poniżej 24 rozdziale swego dziele opisuje przypadki różnych dręczeń, które odbywają się na płaszczyźnie motorycznej, emocjonalnej i intelektualnej, które pomagają autorowi tego wpisu zaszeregować swoje objawy. Zatem demony wywołują strach, o czym pisał już Minucjusz Feliks na przełomie II i III wieku. Demony znajdują się także z miejscach i przedmiotach, skąd można je egzorcyzmować.

Czy istnieją egzorcyzmy przedmiotów? Istnieją.

Jeśli zatem demony znajdują się z przedmiotach, to czy istniały liturgiczne egzorcyzmy przedmiotów?

Jak informuje Adolph Franz teologia Średniowiecza znała szkodliwe działanie demonów względem człowieka i jego posiadłości,[18] co powodowało działania profilaktyczne w postaci różnych błogosławieństw, gdyż tego, co błogosławione, zły duch się raczej nie ima. Chociaż Franz nie wymienia żadnych egzorcyzmów rzeczy być może dlatego, że takiej kategorii nie przewidywał, gdyż w egzorcyzmach upatrywał, zgodnie z paradygmatem Oświeceniach, pierwociny psychiatrii i medycyny. Jednakże tego rodzaju egzorcyzmy zawiera Manuale exorcismorum Eynattena.[19] I tak napotykamy tam:

  1. Rodzaj egzorcyzmowania jakichkolwiek zwierząt, na które rzucono czary (Modus exorcizandi circa quaevis animalia per maleficia et veneficia).[20]
  2. Egzorcyzm przeciwko czarom związanych z dawaniem mleka i z inną żywnością, owocami etc. (Exorcismus contra maleficia lacticiniorum, et aliorum comestivilium, frugum etc.)[21]
  3. Egzorcyzm dla [uzyskania] mleka (Exorcismus pro lacte)[22]
  4. Egzorcyzm dla [uzyskania] masła (Exorcismus pro butyro)[23]
  5. Inny egzorcyzm ogólny żywności (Alius generalis exorismus)[24]
  6. Inny egzorcyzm przeciwko niewidzialnemu ginięciu mleka, masła lub innych rzeczy spowodowanych czarami (Alius exorcismus contra invisibilem lactis, butyri, vel aliarum rerum per incantationes ablationem)[25]
  7. Egzorcyzm przeciwko grożącej burzy z piorunami, przeciw gradowi, wichurom etc. (Exorcismus contra imminentem tempestatem tonitruorum fulgurum, grandinum ventorum)[26]
  8. Egzorcyzm przeciwko jakimkolwiek szkodliwym zwierzętom, robakom, myszom, wężom lub innym, które pola lub wodę nadzwyczajnie infekują i zanieczyszczają (Exorcismus contra quaecumque noxia animalia, vermes, agro vel aquas extraordinarie inficientia et corrumpentia)[27]
  9. Egzorcyzm domu nawiedzanego przez złe duchy (Exorcismus domus a malis spiritibus vexatae)[28]
  10. Inna formuła błogosławieństwa domu nękanego przez złe duchy (Alia fromula benedicendi domum infestatam a malignis spiritibus)[29]
  11. Formuły błogosławienia jedzenia lub innych rzeczy, których używają opętani lub ci, na których rzucono czary (Formulae benedicendi tam comestibilia quam alia quibus utuntur energumeni vel maleficiati).[30]

Piszący te słowa ledwie sam wierzy w to, że to wszystko pisze, bo głęboko w nim tkwi jeszcze ten dawny sceptyk-racjonalista, choć teolog, który wyśmiewał się ze

„średniowiecznych wierzeń, że jak krowa mleka nie dawała, to czary były i czarownicę palono, która była niewinna.”

Oczywiście poglądy te usłyszał od swoich księży profesorów, którzy w przeciwieństwie do wiary w  Jana Pawła II i w Faustynę w „takie bzdury nie wierzyli”. A okazuje się, że uwierzyć trzeba, bo przecież każda grupa zawodowa lub jakbyśmy dziś rzekli „profesjonalistów” jest w stanie ocenić, co i kiedy jest naturalne, a co naturalne nie jest.

Wiele osób czytających ten blog ma tego rodzaju doświadczenia, że dzieją się rzeczy nieprawdopodobne lub wręcz niemożliwe, który znikają po odmówieniu Wielkiego Egzorcyzmu. Stąd przyczyny ich były duchowe, a nie naturalne. Dlaczego więc wykluczyć, że ktoś kto od pokoleń zajmuje się zwierzętami nie może ocenić, kiedy brak mleka jest naturalny, a kiedy paranaturalny? Czary istniały zawsze, chociaż dawniej i niekoniecznie w Średniowieczu, bo Manuale Eynattena pochodzi z XVII wieku. Wiedziano po prostu, że czary – maleficium – istnieją i że Kościół ma przeciw nim remedium. Teraz czarami zajmuje się więcej osób niż w Średniowieczu, skoro od kilku wieków nie pali się kogo trzeba, toteż prawdopodobieństwo, że staniemy się ofiarą czarów nie jest aż takie małe. Ale przejdźmy do krótkiej analizy powyższych egzorcyzmów rzeczy, na których przetłumaczenie i skomentowanie trzeba nam będzie jeszcze nieco poczekać. Nie będzie to analiza szczegółowa, a jedynie ukazanie samej struktury i elementów egzorcyzmujących.

Ad 1.  Rodzaj egzorcyzmowania jakichkolwiek zwierząt, na które rzucono czary (Modus exorcizandi circa quaevis animalia per maleficia et veneficia)

We wstępie egzorcyzm przestrzega przed zbyt pochopnym przypisywaniu czarów tam, gdzie chodzić może o przyczyny naturalne. Następnie, by uwolnić zwierzęta, należy zająć się najpierw ludźmi. Więc zalecana jest spowiedź, pokuta oraz pozostawanie w stanie łaski i to od ojca rodziny w dół, gdyż czary szkodzące – maleficium – szkodzić mają głównie ludziom, do których zwierzęta są jedynie środkiem. Egzorcyzm przestrzega przed czynnościami zabobonnymi oraz nakazuje używanie oficjalnych ksiąg liturgicznych. Na początku odmawiana jest Litania do Wszystkich Świętych, a zwierzęta kropione wodą święconą. Kapłan stojąc przodem do zwierząt, na które rzucono urok czyta Jer 14, fragment Ewangelii według św. Marka 11, Prolog Ewangelii św. Jana oraz następujące psalmy:

  • Ps 53
  • Ps 56
  • Ps 7

Oczywiście teksty te czytane są demonom siedzącym w zwierzętach, a nie zwierzętom, gdyż i kolejny egzorcyzm skierowany jest do demona:

Egzorcyzmuje cię, przeklęty demonie, nieczysty i złośliwy duchu, który to ważysz się te zwierzęta jako stworzenia Boga żywego i prawdziwego nękać i dręczyć …

po czym następuje prośba do Boga o opiekę.

Ad 2. Egzorcyzm przeciwko czarom związanym z dawaniem mleka i z inną żywnością, owocami etc. (Exorcismus contra maleficia lacticiniorum, et aliorum comestibilium, frugum etc.)

Jeśli zachodzi podejrzenie, że czary zostały rzucone na żywność, wówczas cała rodzina winna być doprowadzona przed egzorcyzmem do stanu łaski, który przebiega podobnie jak egzorcyzm pierwszy.  Okazuje się, że być może jadłowstręt jest pochodzenia demonicznego, gdyż często osoby opętane czują, że ich żywność jest czymś skażona. Może demonem. I stąd Kościół zna zwyczaj błogosławienia składników posiłków jak woda święcona, sól, olej, masło etc. dla osób opętanych.  Modlitwa w tym egzorcyzmie zwraca się do Boga, jest zatem deprekatywna i prosi by Bóg oddalił zakusy szatana. Druga modlitwa prosi o wypędzenie demonów z tego domu, by nie miały one już żadnego wpływu na domowników.

Ad 3. Egzorcyzm dla [uzyskania] mleka (Exorcismus pro lacte)

W tym egzorcyzmie mleko, a dosłownie „stworzenie mleka” – creatura lactis jest egzorcyzmowane formułą podobną do egzorcyzmowanej soli.

Ad 4. Egzorcyzm dla [uzyskania] masła (Exorcismus pro butyro)

Także „stworznie masła” – creatura butyri jest w ten sposób egzorcyzmowane, natomiast niniejszy egzorcyzm jest bardziej rozbudowany od egzorcyzmu mleka oraz zawiera prośbę o ochronę przez złośliwością szatana.

 Ad 5. Inny egzorcyzm ogólny żywności (Alius generalis exorismus)

Niniejszy egzorcyzm skierowany jest przeciwko demonowi, który ważył się czynić szkodę w danym domu, jego żywności i zwierzętom, a modlitwa zwraca się bezpośrednio – nakazująco – do złego ducha przywołując zasługi Chrystusa i wszystkich Świętych.

Ad 6. Inny egzorcyzm przeciwko niewidzialnemu ginięciu mleka, masła lub innych rzeczy spowodowanych czarami (Alius exorcismus contra invisibilem lactis, butyri, vel aliarum rerum per incantationes ablationem)

Egzorcyzm ten jest rozbudowany i rozpoczyna się od wspomnienia Siódmego Przykazania zakazującego kradzieży, gdyż stąd płynie praktyka podkradania mleka lub innych rzeczy za pośrednictwem demonów. Chociaż wydaje się to nam fantastyczne to, skoro demony potrafią jak wiemy, przestawiać przedmioty i sprawiać, by te znikały, stąd jest rzeczą możliwą, że mogą tak robić na czyjeś zlecenie, tak iż szczotka, która zaginęła u X pojawia się u Y. Demon jest podczas tego egzorcyzmu w rozmaity sposób zaklinany i przeganiany.

Ad 7. Egzorcyzm przeciwko grożącej burzy z piorunami, przeciw gradowi, wichurom etc. (Exorcismus contra imminentem tempestatem tonitruorum fulgurum, grandinum ventorum etc.)

Niniejszy egzorcyzm jest rozbudowaną ceremonią odprawianą przez kapłana, w której oprócz samych egzorcyzmów czytany jest fragment siódmego rozdziału Apokalipsy, fragment Ewangelii św. Marka oraz odmawiane liczne psalmy. Egzorcyzm ten jest tak bardzo rozbudowany, że  jego szczegółowe omówienie zachowamy sobie na inną okazję. Jego logika polega na rozkazywaniu demonom żywiołów poprzez Boga Stworzyciela tychże żywiołów, poprzez Chrystusa, który np. poprzez swój chrzest w Jordanie uświęcił wszystkie wody, poprzez zasługi Ewangelistów, którzy na cztery strony świata rozprzestrzenili Ewangelię oraz poprzez inne zasługi świętych.

Ad 8. Egzorcyzm przeciwko jakimkolwiek szkodliwym zwierzętom, robakom, myszom, wężom lub innym, które pola lub wodę nadzwyczajnie infekują i zanieczyszczają (Exorcismus contra quaecumque noxia animalia, vermes, agro vel aquas extraordinarie inficientia et corrumpentia)

Egzorcyzm ten zaczyna się podobnie jak egzorcyzm pierwszy Litanią do Wszystkich Świętych, psalmami i modlitwami. Kierowana jest prośba do Boga o oddalenie szkodliwych duchów oraz demonów powietrza. Kolejna prośba skierowana jest o oddalenie szkodników. I w tym wypadku czytana jest księga Apokalipsy Ap 9, 1-4 oraz Ewangelia Łk 11, 9-13, odmawiane są psalmy 49 i 146 oraz kolejne egzorcyzmy.

Ad 9. Egzorcyzm domu nawiedzanego przez złe duchy (Exorcismus domus a malis spiritibus vexatae)

Po części wprowadzającej zawierającej modlitwy znane z błogosławieństw Rituale jak Actiones nostras, Respice, quaesumus, Defende quaesumus następuje egzorcyzm zasadniczy zaczerpnięty z Rituale romanum. Po nim następują psalmy gradualne, kropienie wodą święconą, psalm 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, modlitwa, a następnie psalmy 129, 130, 131, 132, 133, czytanie Ewangelii według św. Łukasza 19, 1-10 oraz błogosławieństwo wodą święconą.

Ad 10. Inna formuła błogosławieństwa domu nękanego przez złe duchy (Alia formula benedicendi domum infestatam a malignis spiritibus)

Niniejsza formuła zawiera teksty alternatywne w porównaniu do formuły pierwszej oraz kończy się okadzaniem domu.

Ad 11. Formuły błogosławienia jedzenia lub innych rzeczy, których używają opętani lub ci, na których rzucono czary (Formulae benedicendi tam comestibilia quam alia quibus utuntur energumeni vel maleficiati)

Niniejsze formuły nie są modlitwami własnymi, ale powtórką błogosławienia wody święconej, soli, chleba, baranka lub innego mięsa etc., modlitw  zawartych w Rituale romanum. Zaleca się bowiem, by osoba opętana jadła wyłącznie wiktuały specjalnie pobłogosławione.

Po przeczytaniu powyższego skrótowego przedstawienia egzorcyzmów rzeczy człowiek odruchowo zastanawia się, gdzie też znajdzie takiego księdza, który mu to wszystko chętnie pobłogosławi i egzorcyzm nad danymi rzeczami w razie czego odprawi. Ano trzeba szukać, być mężnym i dusić, drodzy Panowie, bo chodzi o dziecko, drogie Panie. Panie, które męża nie mają, dusić muszą same, patrz Judyta. Takie czasy, trudno. Jeśli ksiądz będzie się bał teoretycznie biskupa, a praktycznie złego ducha oraz zasłaniał się „koniecznością posłuszeństwa władzy duchowej”, to argumentujemy, że do egzorcyzmowania ludzi i to uroczystego rzeczywiście pozwolenia potrzebuje, a do egzorcyzmowania rzeczy, w tym pokarmów i zwierząt nie. Więc „matka błogosław”, bo krucho będzie. Grubsza koperta powinna zrobić swoje, gdyż osoby, które naprawdę tych egzorcyzmów potrzebują, są w tak rozpaczliwej sytuacji, że grosza poskąpić nie powinny.

Istnieją z pewnością kapłani, którzy sami chętnie pobłogosławią, bo od tego są. Wczoraj tuż przed zaśnięciem piszącemu te słowa przyszła do głowy przewrotna myśl, choć zdaje się prawdziwa, że ta cała posoborowość naszego kleru bierze się po prostu z lenistwa. Wydaje się, że egzorcyzm domu według formuły pierwszej lub drugiej trwa bez przyjazdu, a od przekroczenia progu do wyjścia z ewentualnym okadzeniem włącznie (plus jeden ministrant) przynajmniej półtorej godziny, w szatach liturgicznych.

Jest to z pewnością wysiłek, nie mówiąc już o bardzo rozbudowanym egzorcyzmie zwierząt, który rozpoczyna się wyspowiadaniem wszystkich członków rodziny. A w stajni to ksiądz przypuszczalnie psalmy demonom czyta, a rodzina klęczy i się modli, żeby było skuteczniej. Przeprowadzenie takich egzorcyzmów wymaga naprawdę męskiego i stanowczego charakteru, który u współczesnych księży, aż tak częsty nie jest. I tak wprowadzono reformy, by swej doli ulżyć i po wsiach nie jeździć.  I o ile współcześni kapłani cierpią na acedię, to jest na lenistwo duchowe, które maskuje się jako depresja oraz na nadmiar czasu, o tyle ktoś, kto o tych wszystkich błogosławieństwach wie i ich udziela, ma z pewnością spełnione życie, gdyż od razu widzi skutek swoich modłów. Zatem, proszę księży, do broni.

Jeśli czytające nas Panie zastanowią się, czy może nie mają w swoim domu „zaklętych przedmiotów”, które mogą zaszkodzić dziecku, a nawet dzieciom w liczbie mnogiej, to stwierdzamy, iż możliwości takiej wykluczyć nie można, a jedyne co pomaga, to utrzymywanie się w stanie łaski, częste błogosławienie dzieci, domu, odprawianie tam licznych modłów, by demonom, jeśli się zabłąkają pod nasz dach lekko pod nim nie było. To tak jak przy jakiejś zarazie: na zarazki nic nie poradzimy, możemy jedynie czuwać nad własną odpornością poprzez prawidłowe odżywianie się, sport, sen oraz brak używek.

Proszę pamiętać również o tym, że dręczenia lub ich brak nie są wprost proporcjonalne do ewentualnie zainfekowanych przedmiotów z demonem w środku. Piszący te słowa miewa silne dręczenia, w mieszkaniu swym modli się naprawdę dużo, często je błogosławi, wodą święconą kropi, odprawione zostały w nim trzy Msze Trydenckie, a dręczenia bywają lub i nie. Zatem demony wyganiamy jak możemy, ale jak Pan Bóg je dopuści, to wyłącznie dla naszego dobra. Trzeba pogodzić się z tym, że demony przynależą do naszego życia jak grawitacja, wirusy lub bakterie. Trzeba o nich wiedzieć i odpowiednio działać. Amen.

Poulain, scan polski roz 24 cz 2

[1] Quasten, Johannes, Patrology, Vol. II, Allen, Texas: Christiana Classics 1995, 123-128.

[2] Quasten, Patrology, Vol. III, 204.

[3] Plezia, Marian, Słownik łacińsko-polski, Tom V. S-Z, Warszawa 1999, 153.

[4] Franz, Adolph, Die kirchlichen Benediktionen im Mittelalter, Vol. 2, Bonn 2006, 519.

[5] Stanula, Emil (red.), Apologie. Minucjusz Feliks, Oktawiusz, Zachęta do Diogneta, Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków, w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom. XLIV, Warszawa 1988, 20-77.

[6] Tamże, 29.

[7] Stanula, Emil (red.), Apologie, 59.

[8] [Red. Wszystkie następujące przypisy pochodzą od tłumacza Oktawiusza, chyba, że zaznaczono inaczej.] O demonach mówi Hezjod, Erga 122 sq:

„Lecz kiedy to pokolenie (scil. pierwsze) wchłonęła ziemia w swe łono,

Zeus ich w demony przemienił, które pod mgławic osłoną

Jako duchy życzliwe bez przerwy nad ludźmi czuwają …” (przekład W. Steffena).

[9] Temat demonów był bardzo popularny w pismach autorów I/IV. W. Plutarch pozostawił pismo O duchu opiekuńczym Sokratesa – De genio Socratis, Maksymos z Tyru (ok. 125-170), napisał również traktacik De deo Socratis – O bogu Sokratesa. Cfr. Gruntowen studia na ten temat: G. Soury, La démonologie religieuse chez Maxime de Tyr, platonicien éclectique, Paris 1942 oraz L/ Puiggali, La démonologie de l’empereur Julien, Les Études Classiques L/1982, p. 293-314.

[10] O swoim daimonion mówi Sokrates z Apologii Platona 31 D.

[11] Magami nazywano mędrców i uczonych perskich mających wielki wpływy na dworze, cf. Cyceron, Div. I 23, 46.

[12] Hostanes (Ostanes), perski teolog [uczony piszący o pogańskich bogach Red.] i mędrzec, który towarzyszył Kserksesowi w wyprawie na Grecję. Jego pisma prawdopodobnie apokryfy, były w starożytności źródłem magii, cfr Euzebiusz, Praep. I 10,52.

[13] Conv. 202 E sq.

[14] Stanula, Emil (red.), Apologie, 60.

[15] Obraz różnych szaleńców kreśli Dion z Prusy w mowie Diogenejskiej IX oraz Lukian, De morte Per. 32 sq.

[16] Stanula, Emil (red.), Apologie, 61.

[17] Obraz różnych szaleńców kreśli Dion z Prusy w mowie Diogenejskiej IX oraz Lukian, De morte Per. 32 sq.

[18] Franz, Adolph, Die kirchlichen Benediktionen im Mittelalter, Vol. 2, Bonn 2006, 527.

[19] Eynatten, Maximilianus, Manuale Exorcismorum, Sensus Traditionis Press 2014.

[20] Tamże, 239-251.

[21] Tamże 250-252

[22] Tamże, 252.

[23] Tamże, 253.

[24] Tamże, 254.

[25] Tamże, 255-257.

[26] Tamże, 257-270

[27] Tamże, 270-277.

[28] Tamże, 280-296.

[29] Tamże, 297-305.

[30] Tamże, 306-319.

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 zł

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Ks. Arndt - Zestawienie odpustów nieautentycznych: 15 Modlitw św. Brygidy (całość)
Świadectwo: Moje doświadczenie z 15 Modlitwami św. Brygidy
Czy ks. Dariusz Olewiński - Katolicki teolog odpowiada - jest rzeczywiście kapłanem archidiecezji wiedeńskiej?
Ponowne święcenia kapłańskie ks. Jacka Bałemby SDB. Kapłaństwo jako takie (1 z 4)
Czyżby kolejny łańcuszek? 12 "złotych piątków"
Teologia ruchu lub "a teraz przyniosą wiadro"

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
%d bloggers like this: