Tradycja i Wiara

Rozmyślania na każdy dzień maja – DZIEŃ 25

Posłuchaj
()

Madonna-and-Child-401x500

„Mądrość prowadząca do miłości”

I. Zrozumieć i ukochać, to podobno cała zagadka życia – i całe zadanie wieczności i to jest ta mądrość, o której mówi Mędrzec Pański; „Mądrość zbudowała sobie przybytek”. Szczęśliwy ten, komu życie wystarczy na budowę tego przybytku, kto nie zmarnował czasu bez pracy nad tą budową. Mądry miłujący, to z pewnością najpiękniejszy widok na ziemi, najszczęśliwsze spotkanie, najszacowniejszy towarzysz; bo kto go raz spotka, nie odejdzie go więcej, – a jeżeli odejść musi, nie zapomni go – i pamięcią będzie się doń często zwracał, szukając w tym pokrzepienia i znajdując je zawsze.

Naczyniem pełnym mądrości miłującej, była Najświętsza Panna. Oddana całkowicie Synowi swemu Boskiemu, objęła sercem sprawę, dla której On zstąpił na ziemię i w tym oddaniu, w tym odstąpieniu siebie, znalazła spokój życia, prowadzący do widzenia prawdy; osiągnęła ten punkt szczęśliwy, gdzie się kończą małe troski i wielkie z nich powstające szamotania, – gdzie się osiąga usposobienie gotowe na przyjęcie wszelkiej łaski i pomocy Bożej w działaniu.

Dlatego widzimy w Maryi trafność cudowną w każdej kolei życia, w każdym z bliźnim zetknięciu; mądrość dojrzałą, przebijającą się w każdym Jej czynie, w każdym Jej słowie, spokój i równowagę w działaniu. Jeżeli czyniła co skwapliwie, to i w tej skwapliwości była rozwaga; poszła skwapliwie do Elżbiety, bo obliczyła sercem, że stąd będzie pożytek dla krewnej, potrzebującej opieki; że będzie chwała Boża z wielkiego szczęścia, jakie Ją samą spotkało. Chciała, aby z Nią razem dziękował ktoś rozumiejący jak Ona, nadzieję zbawienia, – a wokół siebie nie miała mądrych i życzliwych, więc poszła z Józefem przez góry Judei, aby się darem wielkim podzielić z wybranymi, co także w cichości z Bogiem przestawali.

Opowiadają Pisarze święci, że cały czas pobytu swego u Elżbiety, Najświętsza Panna była na posługach w Jej domu. Przedstawmy sobie, czym dla tego domu był pobyt Maryi; jak się tam wszystko do ładu ułożyło, jak się ułatwiło życie, jak się na wszystkim odbiło piętno mądrej dobroci i dobrej, świętej mądrości.

O szczęśliwa Elżbieto! Gdybyśmy jak Ty, mieli Maryję, zarządzającą chudobą naszą, – domem naszym, duszą naszą; – gdybyśmy zechcieli od Niej uczyć się, jak dalej żyć mamy!

II. Mądrość Boża, owoc bojaźni, pobożności, mocy, umiejętności, rady i rozumu, wynika z tych korzeni, jak kwiat woniejący, miły Bogu i ludziom. Kupią się koło niej ludzie, bo każdemu przyda się na coś; czerpią z niej wszyscy, bo się do każdego nachyla. Mądrość kochająca! Już w tym słowie jest balsam.

Mądrość taka czuje się obowiązaną do dobrego – i w tym leży wielka jej wartość. Podczas gdy ogół ludzi szuka, jakby się z wszystkiego co ciężkie wyzwolił, mądry po Bożemu, szuka, co by mógł zrobić; – staje się to jego potrzebą, jego żywiołem, warunkiem jego bytu. Nigdy prawie niezrozumiany, często wyzyskany i porzucony, nie czuje on swej krzywdy, bo mu nie idzie o siebie. Przechodzi, dobrze czyniąc, jak Chrystus Pan i jak On, nie mając często, gdzie by głowę oparł; – spokojny, swobodny, ze wszystkiego zadowolony. Dobro drugich, to jego zysk, dobroć drugich to jego cel. Ale i na ten cel się nie ogląda, powodzenie go nie zatrzymuje, zawód go nie dziwi; – dojrzał już tyle, że używać nie potrzebuje, że się oswoił z nędzą natury ludzkiej.

Kiedyż dojdziemy do takiej mądrości, że nam się wszystko dobre co byśmy uczynić mogli, stanie obowiązkiem? Kiedyż bliźni stanie się dla nas przedmiotem troskliwości, a dusza jego nieskończenie droga Panu Jezusowi, i nam przedstawi się w swojej prawdziwej wartości? Spojrzyjmy, ile roboty przed nami, – jaki olbrzymi materiał leży odłogiem? Pola dojrzałe do żniwa, bo złe dojrzało w świecie w ogromnej liczbie i sile, – a nie ma, kto by mądrze gospodarzył, bo zbyt mało mądrych miłujących.

O, prośmy Boga o nich. Prośmy i dla siebie o światło tej mądrości, o ciepło tej miłości; prośmy przez Maryję, która była ubogacona tymi dary i Matką naszą być nie przestała i nigdy nie przestanie.

Westchnienie. Stolico mądrości, przyczyno naszej radości, – Maryjo, najukochańsza Matko nasza, zapraw nas do dobrego, któreś umiała pełnić tak mądrze, – oświeć nas mądrością, która Cię taką dobrą czyniła.

Praktyka: Zacznę się przygotowywać do postanowienia, które uczynię ostatniego dnia miesiąca Maryi – i poszukam sumiennie, co ma być tego postanowienia przedmiotem.

–––––––––––

Rozmyślania na każdy dzień maja. Zapiski z konferencyj majowych ks. Zygmunta Goliana. Dodano najwyborniejsze modlitwy i pieśni do Matki Najświętszej. Kraków 1931. Wydawnictwo Księży Jezuitów, ss. 140-146.

Jak podobał Ci się ten wpis?

Kliknij na gwiazdkę, by go ocenić!

Średnia ocena / 5. Policzone głosy:

Jeszcze bez oceny. Bądź pierwszy!

Jeśli podobał Ci się ten wpis ...

Obserwuj nas na mediach społecznościowych!

Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp
Email

Translate

Ostatnie wpisy

Popularne

"Stul pysk" lub "a neonom wolno ..."
Czy ks. Dariusz Olewiński - "Katolicki teolog odpowiada" - jest rzeczywiście kapłanem archidiecezji wiedeńskiej?
Miesięcznik Egzorcysta: Ksiądz Sopoćko – oszustem?
Przy braku Przeistoczenia pobożności eucharystycznej brak
Czy Neokatechumenat jest sektą?
"Faustyna wiecznie żywa" lub przegląd stanu badań

Nasz youtube

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Nasze Produkty

Datki

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Odwiedź nas na:

Rozmyślania na każdy dzień maja – DZIEŃ 25

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski