Tradycja i Wiara

„Faustyna wiecznie żywa” lub przegląd stanu badań

O utwierdzeniu się w przekonaniu o fałszywości objawień Faustyny po przeczytaniu literatury przedmiotu.
Posłuchaj
5/5 - (9 głosy)

Piszący te słowa postanowił rozpisać swoje publikowane na blogu cykle o Faustynie i przymiocie miłosierdzia Bożego do rozmiarów książki i dlatego rozpoczął lekturę prac naukowych na temat Faustyny i Kultu Miłosierdzia. Poziom prac teologicznych jest porażająco nisko i trudno o przyporządkowanie ich jakiejś konkretnej dziedzinie, bo człowiek zadaje sobie pytanie:

  • Czy to literaturoznawstwo?
  • Czy kulturoznawstwo?
  • Czy poetyka?
  • Czy w ogóle jakaś dziedzina naukowa?
  • Czy istnieje jakiekolwiek inne źródło teologii oprócz ostatniego Katechizmu?

Autor przypuszczał co prawda, że w teologii polskiej i światowej, dodajmy od razu patriotycznie, dzieje się źle, ale nie myślał, że do tego stopnia. Lepiej od prac teologów sprawa ma się z pracami historyków Kościoła, którzy podają przynajmniej jakieś źródła, literaturę i są w stanie przeprowadzić jakieś dowodzenie, co prawda bezkrytycznie pod kątem prawdziwości objawień Faustyny i Kultu Miłosierdzia, ale zawsze. Na uwagę zasługują artykuły ks. Tomasza Błaszczyka:

oraz praca ks. Henryka Ciereszko

Prace te trzeba czytać nieco między wierszami pod kątem krytyki kultu oraz kwestii autentyczności manuskryptu i tekstu Dzienniczka. Piszący te słowa znajduje w artykule ks. Błaszczyka (Wkład Pallotynów, 272) sporo argumentów popierających jego tezę, że prawdziwego tekstu Dzienniczka nie znamy, a to, co czytamy obecnie, jest bardzo uładzoną i ocenzurowaną kopią manuskryptu, który pozostaje ukryty. A mimo to obecne wersja także zawiera dogmatyczne błędy, patrzy tu, tu, tu i tu. Ks. Błaszczyk ujmuje kwestię następująco:

Arcybiskup krakowski [Wojtyła] miał świadomość, że Notyfikacja Kongregacji opierała się na nieścisłym, podwójnym tłumaczeniu Dzienniczka na język francuski, a z francuskiego na włoski, co stało się przyczyną pozbawienia poprawności i autentyczności tłumaczonych słów, które wypaczały oryginał36. Po śmierci s. Faustyny (+1938) rękopis jej Dzienniczka pozostawał w Zgromadzeniu Matki Bożej Miłosierdzia najbardziej strzeżonym dokumentem, o którym, poza nielicznym gronem, nikt nie wiedział.

Dopiero na polecenie generalnej Zgromadzenia s. Michaeli Moraczewskiej, s. Ksawera Olszamowska dokonała odpisu Dzienniczka, który okazał się procesem nieścisłym. Jak się okazało niektóre teksty z oryginału przez ludzką nieuwagę zostały pominięte, zmianie uległy także pewne określenia, opuszczone zostały pewne wyrazy, a niektóre przez s. Ksawerę Olszamowską dodane, co w zasadzie wypaczało oryginalny tekst37. Mimo, że oryginał Dzienniczka został w latach 50-tych XX w. zmikrofilmowany, to przy dokonywaniu następnych odpisów nie korzystano ani z oryginału ani z mikrofilmu, a jedynie z maszynopisu s. Ksawery Olszamowskiej, który uważano za autentyczny38. To właśnie ten tekst służył jako podstawa tłumaczenia na język francuski i włoski. W późniejszym okresie ośrodek ołtarzewski księży pallotynów dokonał odpisu Dzienniczka w oryginalnym brzmieniu na maszynie, w czym szczególny wkład miał ks. Paweł Góralczyk SAC39. (Wkład Pallotynów, 272)

Zreasumujmy tę wypowiedź:

  • Rękopis pozostaje w zgromadzeniu (Wersja A),
  • S. Olszamowska dokonuje odpisu, zmieniając oryginał (Wersja B),
  • W latach 1950-tych oryginał, nie odpis s. Olszamowskiej, jest zmikrofilmowany (Wersja A’),
  • Kolejne odpisy dokonywane są z wersji s. Olszamowskiej (Wersja B’, B”),
  • Pallotyni z Ołtarzewa dokonują odpisu, nie wiadomo czy z wersji A czy z wersji A’ (Wersja C)

Skoro siostry Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia nadal nikomu nie udostępniają ani rękopisu ani mikrofilmu, toteż nikt nie jest w stanie stwierdzić, na ile Wersja B i Wersja C odbiegają od oryginału. Skoro odpisu dokonywała s. Olszamowska na zlecenie przełożonej generalnej, to przyjąć trzeba, że zmieniała tekst na korzyść, a nie na niekorzyść zmarłej Faustyny. Skoro ostatecznego odpisu dokonywał pallotyn Góralczyk ze zgromadzenia, które bardzo intensywnie promowało Kult Miłosierdzia, patrz Wkład Pallotynów, to założyć trzeba, że odpis ten był kolejną cenzurą. Zatem naprawdę nie wiemy, ile z obecnej formy Dzienniczka rzeczywiście pochodzi od Faustyny.

A dlaczego akurat Pallotyni?

Ponieważ to polscy Pallotyni we Francji zaczęli jeszcze podczas wojny Kult Miłosierdzia promować, a chociaż prowincja była podzielona, to promowali oni później Faustynę wraz z własnym zakonem, co bardzo pięknie i treściwie ukazuje ks. Błaszczyk. Poprzez promocję rozumiemy tutaj różne religijne usługi nie tylko nieodpłatnie przez Pallotynów prowadzone jak i sprzedawanie publikacji pallotyńskich wydawnictw w Polsce i za granicą. Oczywiście każdy musi z czegoś żyć, piszący te słowa także chciałby sprzedać swoje książki, ale w tym celu pseudo-mistyki wymyślać ani promować nie będzie. To właśnie główni polscy Pallotyni uprawiali lobbying na rzecz Faustyny organizując sympozja, konferencje i inne prace zlecone polskim teologom, przede wszystkim tym z KULu. Z drugiej strony, jak ukazuje ks. Ciereszko, sama Faustyna i Kult Miłosierdzia był do początków lat 1970 krytycznie postrzegany przynajmniej przez część episkopatu polski, który z pewnością miał dość ciągłym interwencji ks. Michała Sopoćki na rzecz jego mistyczki i kultu. Ks. Sopoćko jest naprawdę świadkiem wątpliwej wiarygodności, gdyż ten powoływał się na poparcie prymasa Hlonda, którego faktycznie nie miał. Sprawa Faustyny i Kultu Miłosierdzia jest od samego początku tak niesamowicie zagmatwana i mętna, że nawet piszący o niej księża i zakonnicy muszą o tych kontrowersjach jakoś napomknąć.

Z przeczytanej literatury przedmiotu wynika, że nie znalazł się ani jeden sprawiedliwy, który by przeciwko tym bzdurnym nowinkom wystąpił. Może i był taki, co jest wątpliwe, ale go pominięto, a może go po prostu nie było, co świadczy, że już od lat 1960 nie było w Polsce żadnego teologa, który by znał teologię na tyle, by przeciwko Kultowi Miłosierdzia protestować lub miał na tyle odwagi, by to faktycznie uczynić. Okazuje się, że potępienie Faustyny i Kultu Miłosierdzia z 1959 roku poprzedzone było bardzo szerokimi konsultacjami z episkopatem Polski. I tak ks. Ciereszko (Ks. Michał Sopoćko, 112-113) podaje:

Ogłoszenie notyfikacji poprzedziło, jak było w niej zaznaczone, zbadanie wizji i objawień siostry Faustyny, czyli wcześniej musiały być przeprowadzone odpowiednie działania Kongregacji, które doprowadziły do wskazanego orzeczenia. Jaki był przebieg tych badań, w jaki sposób je przeprowadzono, skąd zaczerpnięto informacje co do objawień siostry Faustyny oraz szerzącego się nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, informacji dostarczyć mogłaby dokumentacja zachowana w Kongregacji św. Oficjum. […]

Nie wykluczone jest natomiast, że Kongregacja posłużyła się innymi sposobami służącymi urabieniu zdania o objawieniach i nabożeństwie. Takim niewątpliwie było zlecenie na początku 1957 r. przez Kongregację Prymasowi S. Wyszyńskiemu zadania zebrania wiadomości od biskupów ordynariuszy na temat nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego w Polsce. Wtedy też Prymas poprosił ordynariuszy, ażeby udzielili mu takich wiadomości, głównie poprzez odpowiedź na trzy kwestie: jaka jest ich własna opinia o nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego; jaki zasięg ma to nabożeństwo; czy nabożeństwo to uzyskało aprobatę biskupów38. Zebrane opinie Prymas przedstawił zapewne podczas swej wizyty w Rzymie w maju i czerwcu 1957 r. Podobnemu prawdopodobnie celowi, przekazania informacji Stolicy Apostolskiej, służyło zapytanie skierowane w 1951 r. przez Komisję Główną Episkopatu Polski do Arcybiskupa Jałbrzykowskiego odnośnie objawień-widzeń siostry Faustyny oraz nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego szerzonego przez ks. M. Sopoćkę, o. J. Andrasza, Księży Marianów i innych39.

Ostateczne zwieńczenie badań Kongregacji św. Oficjum w formie postanowienia zawartego w dekrecie tejże Kongregacji nastąpiło na jej plenarnym posiedzeniu w dniu 19 listopada 1958 r. Dekret ten został zachowany w aktach Kongregacji, nigdy też nie był podany do powszechnej wiadomości. Ustalenia w nim zawarte przekazane zostały natomiast do wiadomości, jeśli chodzi o Polskę, Prymasowi S. Wyszyńskiemu z zaleceniem by przedstawił je biskupom ordynariuszom. Z treści pisma nadesłanego Prymasowi wynika, że ustalenia i werdykt Kongregacji sięgały daleko bardziej aniżeli zostało to przedstawione w notyfikacji. Zakwestionowane zostało nadprzyrodzone pochodzenie objawień siostry Faustyny oraz podobnie możliwość ustanowienia święta Miłosierdzia Bożego. Dopuszczona natomiast została możliwość zachowania i wprowadzania obrazów, które poprawnie ujmowałyby prawdę Miłosierdzia Bożego.

Zatem to nie ten zły, nie rozumiejący Polski i Polaków Watykan zabronił Faustyny, ale to sami polscy biskupi się tak negatywnie na ten temat wypowiedzieli. A przedmiotem ich wypowiedzi nie było rzekome fałszywe tłumaczenie Dzienniczka, ale sam kult i nikomu niepotrzebne nowe nabożeństwo do miłosierdzia. Są to fakty raczej powszechnie mało znane, gdyż źle wpisuję się w pokanonizacyjną narrację, przy czym na myśli mamy kanonizację samej Faustyny z 1993 oraz Jana Pawła II z 2014 roku. Piszący te słowa cieszy się z jednej strony, że w przeczytanych publikacjach znajduje potwierdzenie swoich najczarniejszych przewidywań, z drugiej strony jest przygnębiony stanem Kościoła w Polsce przynajmniej od połowy lat 1960-tych. Wtedy to przypuszczalnie ci sami ludzie, którzy po roku 1959 stosowali się do Dekretu Św. Oficjum wskoczyli po Soborze na „miłosierny wózek” i zaczęli płodzić literaturę na temat miłosierdzia wspierając świadomie lub nieświadomie heretycką teorię powszechnego zbawienia.

Ale w sumie po Amoris Laetitia, Pachamamie i Traditionis Custodes nie powinno nas to dziwić, a po dekrecie arcybiskupa Jędraszewskiego jeszcze mniej: żadnych poglądów, żadnej moralności, żadnej odwagi, bo przecież tylko z tej perspektywy ten teologiczny zwrot o 180 stopni da się wytłumaczyć, o ile zakłada się u księży, hierarchów i teologów polskich zdolność myślenia z zastosowanie zasady wyłączonego środka. A jeśli się nie zakłada, to wszystko można, a nawet trzeba i nic nie ma żadnego znaczenia. Dusza zdążają przez fałszywy kult fałszywych objawień wprost do piekła, a diabeł, który się Faustynie jako „Pan Jezus” objawiał zaciera ręce, bo z jednej strony idą za jego nauką, a po drugie oddają mu boską cześć, na czym mu zależy. Mój Boże…

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 zł

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Bractwo św. Piusa X nie jest wyjściem: Przyczyny moralne (3 z 3)
Objawienia prywatne o. Rodrigue lub ponownie o tym, czy Ann Barnhardt jest opętana?
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
O. Wojciech Gołaski OP odchodzi do FSSPX lub "gdy zabraknie cukierków".

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
Tradycja i Wiara