Tradycja i Wiara

Koronawirus i zaćmienie widzialności Kościoła. Czarna Śmierć i różne poziomy postrzegania (2 z 5)

Posłuchaj
Oceń post

Po raz pierwszy w całej historii Kościoła Kościół hierarchiczny, to jest (anty-)papież Franciszek przy milczącej zgodzie prawdziwego papieża Benedykta XVI., kardynałowie, biskupi i kapłani zarządzili w większości krajów Europy oraz w USA zawieszenie publicznego kultu katolickiego oraz praktycznie uniemożliwili wiernym dostęp do wielkanocnych sakramentów. Jest to tak niesłychanych rozmiarów skandal, że brakuje nań zarówno słów jak i precedensów. Oficjalnym wytłumaczeniem tego zachowania jest rzekomy koronawirus (COVID-19).  

Przykład Czarnej Śmierci

Piszący te słowa w żaden koronawirus nie wierzy, a uwierzy weń dopiero, gdy zobaczy wozy zbierające zwłoki z ulic, jak miało to miejsce podczas ostatniej Wielkiej Dżumy w XIV wieku, która rzekomo spowodowała śmierć 30-60% ludności ówczesnej Europy. Oczywiście trudno po takim czasie zweryfikować te dane, ale okres trwania zarazy od 1346-1351 oraz drogi jej rozprzestrzeniania się, które było powierzchniowe, a nie jak w przypadku koronawirusa punktowe i skokowe, dają podstawy do przypuszczenia, że Czarna Śmierć mogła być rzeczywiście wysoce śmiertelna. I co ciekawe wybuchy tzw. drugiej pandemii miały w Europie miejsce do XVII wieku, a w Afryce aż do XIX wieku. Zatem okresowe i lokalne wybuchy zarazy były od XIV do XVII wieku swojego rodzaju normą w Europie. Zdaniem niektórych badaczy zaraza była obecna zawsze gdzieś w jakimś zakątku Europy pomiędzy 1346 a 1671 rokiem, zdaniem innych natomiast o drugiej pandemii mówić można jedynie w latach: 1360–1363; 1374; 1400; 1438–1439; 1456–1457; 1464–1466; 1481–1485; 1500–1503; 1518–1531; 1544–1548; 1563–1566; 1573–1588; 1596–1599; 1602–1611; 1623–1640; 1644–1654; and 1664–1667. Jakkolwiek by na to nie patrzeć prawdziwa zaraza obecna była w Europie w większym lub mniejszym natężeniu od XIV przynajmniej do XVII wieku i nikt z tego powodu nie zamykał kościołów. Odprawiano specjalne modły, a liturgia zna mszę wotywną o odwrócenie zarazy Ad vitanda mortalitate – dosł. „W celu uniknięcia śmiertelności”, co zakłada, że podczas samej zarazy kult Boży nie był zawieszony i msze te można było odprawiać.

Według interaktywnej mapy John Hopkins University na 7.8 miliarda ludzkości przypada 30.03.2020 o godz. 6:43 722.435 potwierdzonych rzekomo przypadków koronawirusa, który spowodował 33.997 śmierci. I tak w 83,1 milionowych Niemczech zmarło na nową zarazę rzekomo 541 osób, a w Polsce 22 osoby. Czy są to ilości usprawiedliwiające zakaz wyjścia z domu, zakaz zgromadzeń i praktyczne wprowadzenie państwa policyjnego? Oczywiście, że nie. Czy jest to sytuacja usprawiedliwiająca zniesienie kultu Bożego? Oczywiście, że nie.

Jeśli przyjmiemy, że zarazy nie ma, to spolegliwość naszych hierarchów wobec polityki świadczy o wyzbyciu się cienia niezależności i zdrowego rozsądku, bo jeśli po miesiącach czy latach okaże się, że żadnej zarazy nie było wstydzić będą się wszyscy. Z pewnością zakaz kultu wyszedł z Rzymu od „kochanego Ojca Świętego Franciszka”, któremu Episkopat Polski towarzyszy w drodze ku zagładzie. Co ciekawe Bergoglio nie był dotychczas tak bardzo spolegliwy, jeśli chodzi o akceptację włoskiej polityki, a raczej się jej sprzeciwiał. Włoski rząd zamknął granice do „uchodźców” – Bergoglio był przeciwko. Włoski minister Matteo Salvi poczynił katolickie wypowiedzi – Bergoglio był przeciwko. Rząd Włoski ogłasza stan wyjątkowy i zakazuje religijnego kultu – Bergoglio jest za. I jak w całym swoim pontyfikacie „papież” Franciszek popiera to, co Kościół niszczy, a najbardziej popiera samego siebie. Jeśli przyjmiemy, że koronawirus nie istnieje a jest wynikiem jakiegoś globalnego spisku dążącego do wprowadzenia ogólnoświatowego państwa policyjnego drogą zarazy, to przyjąć trzeba, że Bergoglio do tego spisku przynależy.

Jeśli natomiast przyjmiemy, że koronawirus rzeczywiście istnieje i rzeczywiście jest bardzo śmiertelny, to decyzja Bergoglio i poszczególnych episkopatów pozbawia wiernych dostępu do sakramentów w obliczu śmierci i odmawia im tego, co łagodni dziewiętnastowieczni agnostycy, nazywali „pociechą duchową”.

Argumentacja z poziomu ateizmu i agnostycyzmu

Zakładając nawet, że religia jest „opium dla ludu” (Lenin) lub „opium ludu” (Marks) lub placebo dla ludzi słabych i nierozwiniętych intelektualnie, jak chcą niektórzy, to z punktu widzenia politycznej dalekowzroczności należałoby na kult podczas zarazy zezwolić, gdyż:

  • Wzmacnia to morale ludzi religijnych,
  • Wzmacniając przez to ich system odporności,
  • Pomaga im w pogodzeniu się ze śmiercią osób bliskich.

Jeśli ludzie nie zarażają się jeżdżąc autobusami, tramwajami czy stojąc w sklepie, to dlaczego mieliby zarażać się akurat w kościele? Polityk agnostyk myślący o kolejnych wyborach nie powinien pozbawiać „pociechy religijnej” swoich wyborców w okresie, gdy tejże pociechy najbardziej potrzebują. I przypuszczalnie żaden rząd, by kultu nie zabronił, gdyby nie uczyniła tego sama hierarchia Kościoła. Bo przecież zakaz komunii do ust od żadnego rządu nie pochodzi, podobnie jak i uprzedni zakaz wystawiania wody święconej w kościołach.

Argumentacja z poziomu spirytualizmu i rytualizmu

Przynajmniej od lat 2000 lub zerowych ludzie się raczej do czystego ateizmu nie przyznają. Dobrze widziana jest jakaś forma spirytualności, a ludzie mówią o sobie, że są zainteresowani duchowością, a nie religią. Tą duchowością jest zwykle New Age, a mówiąc wprost jakaś forma tantrycznego seksu zaprawiona dużą ilością marihuany, która podobno na ten wymiar duchowości otwiera. Jedno i drugie to znane z różnych pogańskich religii praktyki otwierania się na świat „duchów” to jest demonów, do których prowadzą orgie oraz alkoholowa lub narkotyczna ekstaza.

Czym jest rytuał?

Wydaje się, że dzięki wszechobecności narkotyków oraz przez świat wirtualny, który także na świat demonów otwiera, sporo osób obecnie rzeczywiście jakiejś „duchowości” doświadcza i dzięki temu jest przekonana, że „coś tam jest”, do czego dojść można drogą „różnych rytuałów”. Ktoś na youtube już kilka lat temu zwrócił uwagę na fakt, iż świat mediów, a przede wszystkim filmów przygotowuje nas na nadchodzący „czas bestii” poprzez oswajanie nas z pewnymi symbolami i z konkretnym słownictwem. I rzeczywiście ciągle pojawiającym się słowem w pozareligijnym kontekście jest słowo „rytuał” (ritual). Nie mówi się już o „rutynie”, „nawyku” czy „zabiegu”, ale właśnie o „rytuale”. I o ile do momentu „rytualnego przewrotu semantycznego” poranne picie kawy było li tylko nawykiem, to od pewnego czasu stało się ono „porannym rytuałem”. Jest to z pewnością zmianą leksykalnego znaczenia słowa „rytuał”, gdyż Słownik języka polskiego podaje co następuje:

Rytuał – „zespół czynności stanowiący ustaloną formę zewnętrzną społecznie doniosłego aktu, uroczystości, ceremonii; w znaczeniu religioznawczym: ustalona forma zabiegów magicznych bądź praktyk religijnych”.[1]

Zatem terminu „rytuał” używa się w obecnym mainstreamie niepoprawnie lub termin ten zmienił on swój zakres semantyczny. Mówiąc inaczej obecnie rytuałem jest wszystko i nic lub tym, co ktoś za rytuał uważa. Natomiast w znaczeniu słownikowym rytuałem jest zarówno egzorcyzm jak i magia miłosna, nie jest nim natomiast gimnastyka poranna. Rytuałem w rozumieniu religioznawczym, ale i leksykalnym jest dokonywanie pewnych precyzyjnie określonych czynności w celu uzyskania nadprzyrodzonego (religia) lub paranormalnego (magia) celu. Rytuał jest zatem liturgią, którą przeprowadza się z tego względu, ponieważ ona rzeczywiście działa. Biorąc pod uwagę ten ostatni renesans „rytualności” lub „rytualizmu” przyjąć trzeba, iż świat polityki, który chętnie na mainstream patrzy, skoro tenże mainstream go wybiera jest bardziej skłonny niż kiedykolwiek od czasów Oświecenia przyjąć, że istnieją jakieś pozytywne lub negatywne rytuały, które obiektywnie coś zmieniają lub zmieniają przynajmniej dla tych, które w ten rytuały wierzą. Stąd zezwolenie na modły w czasach zarazy wydawałoby się z mainstreamowego, zainteresowanego duchowością i „rytualnego” punktu widzenia wskazane.

Argumentacja z poziomu pragmatycznego i subiektywnego katolicyzmu

Z punktu widzenia, który pragniemy określić jako „pragmatyczny subiektywizm” cechujący 99,9% duchowieństwa odprawiać kult publiczny podczas „zarazy” po prostu wypada, gdyż księża są właśnie od tego, by sprawować liturgię. Piszący te słowa nie ma dostępu do treści świadomości przeciętnych ani ponadprzeciętnych księży, ale wydaje się mu, iż duchowni widzą w rytuałach liturgicznych jakieś „wicie-rozumicie zagospodarowanie ludzi” z sobą samych w roli głównej. Mówiąc inaczej: im więcej ludzi gdzieś przyjdzie, tym ksiądz czuje się bardziej ważny i potrzebny, nawet gdy sam jest niewierzący. Niestety Novus Ordo jest pewnego rodzaju trawestacją słynnego powiedzenia Johna Lennona:

– Wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nią nie przyjdzie.

W tym rozumieniu wojny nie będzie.

Po Soborze nastawienie brzmi:

– Wyobraź sobie, że jest Msza i nikt na nią nie przyjdzie.

Faktycznie Mszy bez ludu 99,9% księży nie odprawi, więc Mszy takiej też faktycznie nie będzie, „bo trzeba dla ludzi”. Msze bez ludu nie zostały formalnie zakazane, ale bardzo zaleca się księżom koncelebrę, nie mówiąc o quasi koniecznym kapłaństwie wiernych, bez których sens odprawiania Mszy wydaje się wątpliwy. O ile teologia Mszy Vetus Ordo jak najbardziej widzi sens mszy prywatnych lub cichych, gdyż one w sumie stanowią cel i sens kapłaństwa, to Msza bez ludu jest z punktu widzenia posoborowia bezcelowa, skoro Msza jest „eucharystycznym zgromadzeniem wiernych”. Zatem zakaz publicznego kultu oraz sprawowania sakramentów absolutnie pozbawia posoborowe kapłaństwo racji bytu, bowiem to ostatnie polega na działaniu, a nie na byciu. Skoro z posoborowego punktu widzenia zadanie Kościoła nie polega tyle na prowadzeniu ludzi do życia wiecznego, ale na „towarzyszeniu” im w ich ziemskim życiu, to brak duchowego wsparcia podczas rzeczywistej lub urojonej zarazy jest po prostu samobójstwem. Przecież Kościół w Polsce, gdzie się jego znaczenie jeszcze jakoś liczy, tego zaufania społecznego i zaufania własnych wiernych przez tę decyzję już nie odzyska.

Jak można zostawić własnych wiernych na pastwę losu lub „zarazy”?

W sumie nie odgrywa większej roli, czy ta zaraza jest prawdziwa czy urojona, skoro ludziom wydaje się, że czeka ich śmierć. A zwłaszcza przysłowiowe staruszki zaludniające kościoły. O ile nic się nie zmieniło, to Kościół w Polsce nadal żyje z tacy, a nie z dotacji rządowych jak USA lub z podatku kościelnego jak w Niemczech, więc teoretycznie musi się ze swoją klientelą liczyć. Wygląda na to, że nawet pieniądze nie są żadnym argumentem. Ciekawe.

Z bardzo cynicznego i pragmatycznego punktu widzenia księża oferują pewną usługę, często odpłatnie, a wysokość odpłatności zależy od popytu i społecznego zaufania. Teraz usługi, pomimo zapotrzebowania społecznego nie ma, co powoduje utratę zaufania oraz marne widoki na odpłatność i interesy w przyszłości.  Zatem z punktu widzenia żywotnych, bo finansowych, interesów Kościoła w Polsce decyzja zakazu kultu jest katastrofalna.

Argumentacja z poziomu katolicyzmu obiektywnego

Wydaje się, że ta ostatnia perspektywa jest perspektywą absolutnej mniejszości duchowieństwa i katolików. To realno-obiektywizująca perspektywa działania res – to jest „rzeczy” w Kościele, przez co rozumie się modlitwy, sakramentalia i sakramenty. Są to rzeczywiste rytuały w poprawnym i pełnym tego słowa znaczeniu, które „sprawiają to, co oznaczają”. Oznacza to, że odpowiednie modlitwy, nabożeństwa czy Msze rzeczywiście ściągają świętość na ziemię i realnie wytwarzają obszar sacrum, przez który łaska spływa na ziemię, a demony uciekają precz. Liturgia poprzez swoje rytuały jest czymś realnym i działającym. To ona tworzy most pomiędzy niebem i ziemią, a każdy kapłan jest pontifexem to jest mostem. Taka jest rzeczywiście katolicka perspektywa, której krzywym zwierciadłem jest magia. Piszący te słowa ogląda ostatnio wszystkie filmy serii Gwiezdnych Wojen, co jest ciekawe z religioznawczego punktu widzenia. Świat filmów Lukasa cechuje gnostycko-dualistyczna i panteistyczna religia „mocy”. Pogłębimy te rozważania w innym wpisie. W tym warto wspomnieć o tym, że władcy tego świata jak Yoda, rycerze Jedi, Darth Vader i inne wysoko postawione postaci Gwiezdnych Wojen posiadają własności telepatyczne i odczuwają „zmianę mocy”, to jest to, czy góruje obecnie jej „ciemna” czy „jasna strona”. Oczywiście w Bogu nie ma żadnej ciemności, a chrześcijaństwo nie jest dualistyczne. Jednakże istnieją osoby parające się okultyzmem, które tego rodzaju „promieniowanie mocy” faktycznie odczuwają. Istnieją takie osoby także w Kościele. Sporo osób, w nich także piszący te słowa, odczuło w momencie ujrzenia Bergoglio po raz pierwszy jakieś tąpnięcie zła.  Ponieważ tak rzadko spotykamy ludzi, którzy wspomniane duchowe postrzeganie posiada, o którym pisze kardynał Bona i które jest tymczasową, nie trwałą, telepatią, toteż trudno nam uwierzyć w to, iż są ludzie, które „duchowe pola siłowe” rzeczywiście swoim „duchowym radarem” odbierają.

Okultyści odbierają jednak sacrum jako coś negatywnego i dlatego zarządzając zawieszenie kultu Bożego niejako wyłączyli przeszkadzającą im radiostację. Co prawda kult katolicki nie zanikł na całym świecie, ale stało się tak w prawie całej Europie i w USA, to jest w rejonach i tak mocno już zdechrystianizowanych. Z pewnością przez zakaz kultu oraz przez Wielkanoc zamkniętych kościołów nastąpiło „przesunięcie mocy ku jej ciemnej stronie”, mówiąc językiem Gwiezdnych Wojen. W języku katolicyzmu oznacza to, że i tak cienka „warstwa ozonowa łaski” nad Europą i USA została zupełnie zlikwidowana. Jest to praktyczne zniesienie kapłaństwa, którego nikt do niczego jak widać praktycznie i faktycznie już nie potrzebuje. O skutkach duchowych wspomnianych poczynań napiszemy w kolejnym wpisie tego cyklu, ale w tym miejscu przyjąć trzeba, że kult katolicki zakazany został przez Bergoglio z tego powodu, ponieważ kult ten rzeczywiście „działa”. Msze Novus Ordo i sakramenty są ważne, bo inaczej nie zostałyby faktycznie zniesione. Po siedmiu latach Bergoglio nastąpił odgórny i kościelny zakaz kultu i znowu nikt się nie oburza.  Bo co mówili dotychczas nasi kochani księża:

Abdykacja Benedykta:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Pierwsze herezje Bergoglio:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Amoris Laetitia:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Mitis Jesus Iudex – unieważnienie małżeństwa na życzenie:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Komunia dla rozwodników:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Stałe herezje Bergoglio:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Plany zniesienia celibatu:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Pachamama w Watykanie:

„To nic takiego, my mamy naszą intensywną pracę duszpasterską w parafii.”

Zniesienie kultu z powodu „zarazy” ….

Naprawdę nie pozostaje już nic, by spojrzeć sobie w oczy. Tam, gdzie kiedyś miało się swoją głowę.

[1] Szymczak, M. (red.), Słownik języka polskiego, R-Z, Warszawa 1999, 145.

[wpedon id=”24285″ align=”left”]

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Najnowsze komentarze

Popularne

Czy Desiderio desideravi szykuje Nową Ekumeniczną Mszę? (1 z 3)
Rod Dreher się rozwodzi lub o religijnych mężczyznach
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
2-go Lipca. Uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.
Refleksje po lekturze “wszystkich” objawień maryjnych (1 z 3)
Komu wolno błogosławić lub o błogosławieństwach przez świeckich

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
Tradycja i Wiara