Tradycja i Wiara

Kardynał Ratzinger krył w latach 1977-1982 księży pedofilów

Refleksje na temat druzgoczącej lektury odnośnie krycia księży pedofilów przez kardynała Ratzingera z archidiecezji Monachium-Freising w latach 1977-1982.
Posłuchaj
4.6/5 - (13 głosy)

Czas lektury: 4 minuty

Dnia 20. stycznia 2022 monachijska kancelaria prawna Westpfahl-Spilker-Wastl wynajęta przez archidiecezję Monachium – Freising do zbadania postępowania władz kościelnych wobec nadużyć seksualnych w latach 1945 – 2019 przedłożyła swój raport (=Raport), który ściągnąć można tu. Raport liczy blisko 1900 stron i sporządzony jest do tego stopnia fachowo i rzetelnie, iż w przyszłości trafić może do podręczników, nie bójmy się tego porównania, podobnie jak jak orzecznictwo Trybunału Norymberskiego. Treść raportu jest tak absolutnie druzgocąca i obciąża wszystkich arcybiskupów i wikariuszy generalnych tej archidiecezji, iż sama obala podejrzenie o stronniczość. Można bowiem zadać sobie następujące pytania:

  • Na ile obiektywna może być kancelaria wobec swojego klienta, u którego przeprowadza swego rodzaju audyt, a który jest jej płatnikiem?
  • Na ile miała dostęp do wszystkich akt i teczek personalnych?
  • Na ile miały miejsce jakieś tajne ustalenia pomiędzy zleceniodawcą a zleceniobiorcą odnośnie publikacji ustaleń?

Treści raportu i jego wnioski są tak niesamowicie porażające, iż przyjąć trzeba, że jeśli coś zostało ukryte, zamataczone lub ocenzurowane, to było tego tak mało, iż nie wpłynęło na ostateczny wynik. Piszący te słowa obejrzał wczoraj konferencję prasową kancelarii:

oraz jej streszczenie:

Jak przeczytał 56 stron raportu (Raport, 682-738) na temat zarzutów wobec kardynała Ratzingera, arcybiskupa Monachium-Freising w latach 1977-1982. Lektura ta jest do tego stopnia porażająca, iż autor jest tak przygnębiony, iż nie chce mu się żyć, ani pisać, ma ochotę siedzieć w kącie w ciemnym pokoju z kołdrą nałożoną na głowę i w takich stanach musi unikać alkoholu, bo tylko o to złemu duchowi chodzi. Położył się też na trzy godziny, trochę zregenerował siły po to, by napisać tę zajawkę.

A co jest tak przerażającego?

Przerażające nie jest to, że Ratzinger tych księży pedofilów krył, skoro bowiem robili to wszyscy biskupi i arcybiskupi, to przypuszczać było można, że i on nie stanowi wyjątku. Przerażające nie jest to, że się tłumaczy i sam siebie wybiela. Przerażające jest natomiast to, jak głupio się tłumaczy, jak bardzo idzie w zaparte i jak niestety kłamie.

A skąd wiemy, jak się tłumaczy?

Ponieważ kancelaria przed opublikowaniem raportu pozwoliła mu zapoznać się z nim, przejrzeć za pomocą zaufanej osoby archiwa i ustosunkować się do zarzutów, co też Benedykt XVI na 82 stronach uczynił (Raport, Anlage 2). Na temat poziomu i linii tej obrony rzec tylko można: si tacuisses philosophus fuisses – „gdybyś zmilczał, byłbyś filozofem”. Benedykt sam siebie tak pogrąża, tak demontuje swój wizerunek, że dobry prawnik po prostu by mu taki ruch odradził. Tezę tę uzasadnimy oczywiście w kolejnym wpisie, ale argumentacja ta daje dostęp do umysłu samego Benedykta i niestety przyjąć trzeba, że tymi samymi kryteriami kierował się w swojej funkcji jako Prefekt Kongregacji ds Wiary, odpowiedzialnej między innymi za księży pedofilów oraz jako papież.

Jeśli ktoś zechciałby założyć, że to nie sam Benedykt, ale jego „sobowtór’, jak rzekomo w przypadku Pawła VI, jest odpowiedzialny za te treści lub odpowiedzialne jest otoczenie Benedykta, jak Gänswein, które chce go pogrążyć, to stwierdzamy, że, gdyby nawet tak było, to sam prawdziwy Benedykt jest za te treści moralnie odpowiedzialny, skoro niby abdykował i oddał się w ręce tych ludzi. Niestety teza o „Benedykcie robocie” (BenedictBot) jest po prostu psychologiczną strategią radzenia sobie z przykrą rzeczywistością oraz próbą uzasadnienia, iż Benedykt jest „dobrym gliną”, a Franciszek „złym”. Oczywiście, że Benedykt nie napisał tej 82 stronicowej apologii sam, oczywiście, że radzili mu prawnicy i kanoniści, ale wynik jest tak porażający, że zapytać się chwilami można, czy to żart, czy serio. Benedykt jawi się jako niesamowity narcyz zatroskany o własną reputację i zainteresowany wydarzeniami sprzed ponad 40 lat (sic!). Na to ma czas i siły, podobnie jak na korespondencję z rabinami, pisanie artykułów do bawarskiego Klerusblatt, a na zaopiniowanie Amoris Laetitia czy Traditionis Custodes czasu nie ma.

Piszący te słowa jest tak na Benedykta wściekły, że chyba ta wściekłość i poczucie bezsilności go tak osłabiły. Co za tupet! Co za pogarda dla ludzi i prawdy! Co za obraza czyjejkolwiek inteligencji! O aspektach duchowych wolimy w tej chwili milczeć. Przypomina to nieco obecny spór autora z drugą stroną, w którym nie irytuje go to, że druga strona pragnie go oszukać, że go okłamuje, zataja ważne informacje, ciągle obraża, stawia warunki nie do spełnienia oraz utrudnia, co tylko może, ale że robi to tak głupio, tak nieudolnie, iż bardziej lękać się trzeba tej głupoty niż podłości czy przebiegłości. Z jednej strony to dobrze, bo gdyby druga strona była inteligentniejsza byłoby trudniej, z drugiej strony trudno te idiotyzmy czytać i na nie spokojnie reagować. Z apologią Ratzingera jest tak samo, że ręce opadają i nogi też. To, że, naszym zdaniem nadal jest papieżem, nie oznacza niestety tego, że jest dobrym papieżem lub dobrym człowiekiem. Jednak jest to druga bomba neutronowa, którą odpala. Pierwszą była jego niby-rezygnacja, drugą jest ta 82 stronicowa apologia. Ludzie będą teraz masowo występować z Kościoła, dusze zdążać do piekła, gdyż wierzyli Ratzingerowi – Benedyktowi, a teraz nie wierzyć będą w nic i nikomu, kto w jakimś stopniu reprezentuje Kościół. Niektórzy jak gloria.tv będą nadal kłamać i iść w zaparte powodując równie wielkie szkody. Apologia Benedykta ujawnia po prostu, jak sprawy gardłowe i kluczowe załatwiał przez całe życie przyczyniając się do obecnej zapaści Kościoła. Akta Kongregacji ds Wiary jego kadencji dostępne dla prawników świeckich jeszcze nie są, ale kiedyś udostępnione zostaną, o ile ktoś ich przedtem nie zniszczy, a ich treści będą równie skandaliczne i porażające jak ten raport. Pomódlmy się nie za Benedykta, ale za tych, których tą apologią pogrąża, bo będą ich setki tysięcy lub miliony.

Warto jednak zadać kolejne pytanie:

Czy szantażowano Benedykta tymi treściami zmuszając do abdykacji?

Wydaje się, że nie bo to tylko cztery ponad wszelką wątpliwość udokumentowane przypadki podczas pięciu lat kierowania diecezją. Inni arcybiskupi Monachium – Freising mają dużo więcej „trupów w szafie”. Wydaje się, że szantażowano Benedykta czymś poważniejszym, ale jego zachowanie w sprawach monachijskich ukazuje nam, że jest on bardzo podatny na szantaż, skoro zależy mu tak bardzo na własnej reputacji i to tej z ponad 40 lat. Przecież Benedyktowi nic nie grozi. Sprawy się przedawniły, a Watykan i tak nie dokona jego ekstradycji, po co więc w ogóle się odzywa? Bo mu ambicja każe i dbałość o własny wizerunek. Jest niestety równie pyszny co próżny i dba wyłącznie o siebie, nie o ludzi, których tym niszczy i gorszy. Przecież nie znamy osobiście Ratzingera/Benedykta. Wiemy o nim jedynie to, co przedstawia nam prasa, a prasa niekiedy kłamie, ta katolicka niestety też, co jasno widać dopiero za Franciszka. Pamiętajmy jednak o tym, że prawda zawsze wyjdzie na światło dzienne, więc lepiej się pilnować, a jeśli już nabroiliśmy to się przyznać, a nie głupio tłumaczyć, bo to naprawdę wstyd. Amen.

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 zł

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Rod Dreher się rozwodzi lub o religijnych mężczyznach
Kard. Bona, "Feniks odrodzony czyli ćwiczenia duchowne", (1) Wstęp
Monachijska ekspertyza bezlitośnie nokautuje Benedykta XVI.
Rozmyślania na każdy dzień maja – DZIEŃ 15

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
Tradycja i Wiara