Tekst polski Traditionis Custodes. Game over: Franciszek znosi Summorum Pontificum

Data

Tekst motu proprio Traditionis Custodes znoszącego Summorum Pontificum z komentarzami Redakcji.

Niniejszym przedstawiamy na gorąco automatyczne tłumaczenie Traditionis Custodes, opublikowanego przed chwilą po angielsku na Rorate Caeli. Komentarze na zielono w nawiasach, pochodzą od Redakcji. Z czasem tekst zostanie wygładzony językowo, ale treść jest tutaj mniej ważna od intencji, gdyż na zbicie tradycyjnego psa zawsze znajdzie się bergogliański kij. W sumie ruch ten był do przewidzenia, chociaż nastał dopiero w ósmym roku antypontyfikatu. Dlaczego tak późno? Bo najpierw trzeba było w postaci Vos estis lux mundi i Come una madre amorevole i planowanej zmiany prawa karnego utworzyć straszaka na biskupów. Każdy ma coś na sumieniu, a obecnie każdego można szybko wyrzucić, gdyby chciał rzeczywiście bronić Mszy Trydenckiej. Więc się żaden nie odważy. Franiczek się przyznał: Novus Ordo jest liturgią Anty-Kościoła, a myśmy długo myśleli, że to nasz Kościół. Szkoda. Teraz zacznie się prawdziwy podział i będzie gorzej niż po 1970-tym roku, bo ludzie zaznali prawdziwej liturgii i poczują się zdradzeni i oszukani. A biskupi bardziej niż kiedykolwiek będą potakiwać i grać na zwłokę, skonfrontowani z prośbą o Tridentinę, o ile od razu nie odmówią, w „posłuszeństwie Ojcu Świętemu”.

LIST APOSTOLSKI WYDANY jako „MOTU PROPRIO” PRZEZ PAPIEŻA FRANCISZKA

Traditionis Custodes („Strażnicy tradycji”)

W SPRAWIE KORZYSTANIA Z LITURGII RZYMSKIEJ PRZED REFORMĄ Z 1970 r

Strażnicy tradycji, biskupi w jedności z Biskupem Rzymu (przekazanie sprawy biskupom, przez co Franciszek zdejmuje odium z siebie), stanowią widzialną zasadę i fundament jedności ich Kościołów partykularnych (i dokładnie to motu proprio doprowadzi do podziełu w Kościele, bo jeden biskup zadecyduje tak, inny siak). [1]  Pod przewodnictwem Ducha Świętego przez głoszenie Ewangelii i sprawowanie Eucharystii rządzą powierzonymi sobie Kościołami partykularnymi. [2]

W celu promowania zgody i jedności Kościoła (ha, ha), z ojcowską troską o tych, którzy w jakimkolwiek regionie trzymają się form liturgicznych poprzedzających reformę zamierzoną przez Sobór Watykański II, moi Czcigodni Poprzednicy, św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, przyznali i uregulowali możliwość używania Mszału Rzymskiego zredagowanego przez Jana XXIII w 1962 r. [3]  W ten sposób zamierzali „ułatwić komunię kościelną (zatem chodziło o integrację FSSPX, a nie o udostępnienie Tradycji wszystkim) tym katolikom, którzy czują się przywiązani do niektórych wcześniejszych form liturgicznych”, a nie do innych. [4]

Zgodnie z inicjatywą mojego czcigodnego poprzednika Benedykta XVI, aby zaprosić biskupów do oceny stosowania motu proprio  Summorum Pontificum  trzy lata po jego opublikowaniu (błąd, bo trzy lata to 2010, powinno być chyba 13 lat, jeśli chodzi o rok 2020), Kongregacja Nauki Wiary przeprowadziła w 2020 roku szczegółowe konsultacje z biskupami (Franciszek zadecydował sam nie konsultując się z nikim). Wyniki zostały dokładnie przeanalizowane w świetle doświadczeń, które nabrały w ciągu tych lat doświadczenia (te były pozytywne, więc trzeba było całej sprawie ukręcić łeb).

W tym czasie, po rozważeniu życzeń wyrażonych przez Episkopat (akurat) i wysłuchaniu opinii Kongregacji Nauki Wiary (która nie ma nic do powiedzenia), pragnę teraz, w tym Liście Apostolskim, kontynuować nieustanne poszukiwanie komunii kościelnej (ha, ha). Dlatego uznałem za właściwe ustalenie, co następuje:

Art. 1. Księgi liturgiczne ogłoszone przez św. Pawła VI i św. Jana Pawła II, zgodnie z dekretami Soboru Watykańskiego II, są jedynym wyrazem  lex orandi  rytu rzymskiego (zatem jest tylko jeden, jedyny ryt katolicki, to jest Novus Ordo, żadna tam forma extraordinaria, mili Państwo).

Art. 2. Do biskupa diecezjalnego, jako moderatora, promotora i opiekuna całego życia liturgicznego powierzonego mu Kościoła partykularnego [5]  należy kierowanie sprawami liturgicznymi w swojej diecezji. [6]  Dlatego jego wyłączną kompetencją jest upoważnienie do używania w swojej diecezji Mszału Rzymskiego z 1962 r. (każdy biskup robi, co chce, protestantyzm 2.0), zgodnie z wytycznymi Stolicy Apostolskiej.

Art. 3. Biskup diecezji, w której do tej pory istnieje jedna lub więcej grup odprawiających zgodnie z Mszałem poprzedzającym reformę z 1970 r.:

§ 1. jest ustalenie, że grupy te nie zaprzeczają ważności i prawowitości reformy liturgicznej, podyktowanej przez Sobór Watykański II i Magisterium Papieży (egzamin dogmatyczny z Novus Ordo i podpisywanie lojalek);

§ 2. jest wyznaczenie jednego lub więcej miejsc, w których wierni wyznawcy tych grup mogą gromadzić się na celebrację eucharystyczną (ale nie w kościołach parafialnych [tylko w lesie, na cmentarzach, na stacjach benzynowych, gdziekolwiek bądź, też po domach] i bez erygowania nowych parafii personalnych [bo się ta zaraza rozprzestrzeni]);

§ 3. Ustalenie w wyznaczonych miejscach dni (powszednich w nocy, bez niedzieli i świąt oczywiście), w których dozwolone są celebracje eucharystyczne, za pomocą Mszału Rzymskiego promulgowanego przez św. Jana XXIII w 1962 r. [7]  W tych celebracjach odmawia się czytania w języku ojczystym (więc to już nie Vetus Ordo), z użyciem przekładów Pisma Świętego zatwierdzone do użytku liturgicznego przez odpowiednie Konferencje Episkopatów (to jest najnowszych i odbiegających od wulgaty);

§ 4. Wyznaczyć księdza, któremu jako delegata biskupa powierzono te celebracje i opiekę duszpasterską nad tymi grupami wiernych. Kapłan ten powinien być odpowiedni do tego zadania (a takiego w naszej diecezji nie ma), biegły w posługiwaniu się  Missale Romanum (będzie egzamin z celebry, którego nikt nie zda) poprzedzającym reformę z 1970 r., posiadać znajomość języka łacińskiego (też będzie egzamin) wystarczającą do gruntownego zrozumienia rubryk (ma znać na pamięć, bo egzamin będzie) i tekstów liturgicznych oraz być animowany przez żywe duszpasterstwo miłosierdzie (przyjmować rozwodników, homoseksualistów, heretyków, LGTBQ etc.) i poczucie wspólnoty kościelnej. Ten kapłan powinien mieć na sercu nie tylko prawidłowe sprawowanie liturgii, ale także opiekę duszpasterską i duchową wiernych (prowadzić ich do apostazji i kultu Pachamamy);

§ 5. należy postępować w celu sprawdzenia, czy parafie kanonicznie erygowane dla dobra tych wiernych są skuteczne dla ich duchowego wzrostu (nie są), a także ustalić, czy je zachować, czy też nie (znieść i to natychmiast);

§ 6. Dopilnować, aby nie zezwalać na tworzenie nowych grup (pewnie, że nie, trzeba dać im wymrzeć).

One-Time
Monthly
Yearly

Jednorazowo

Miesięcznie

Rocznie

Wybierz kwotę

20,00 PLN
50,00 PLN
100,00 PLN
20,00 PLN
60,00 PLN
400,00 PLN
20,00 PLN
60,00 PLN
400,00 PLN

lub wprowadź dowolną kwotę

PLN

Bóg zapłać!

Bóg zapłać!

Bóg zapłać!

DatekDatekDatek

Art. 4. Kapłani wyświęceni po ogłoszeniu niniejszego motu proprio, którzy chcą celebrować z wykorzystaniem  Missale Romanum  z 1962 r., powinni złożyć formalną prośbę do biskupa diecezjalnego (która zostanie rozpatrzona odmownie), który przed udzieleniem takiego upoważnienia zasięgnie opinii Stolicy Apostolskiej (na pewno odmownie, a takiego księdza już odpowiednio odnotują).

Art. 5. Kapłani, którzy już celebrują zgodnie z  Missale Romanum  z 1962 r., powinni poprosić biskupa diecezjalnego o zezwolenie na dalsze korzystanie z tego uprawnienia (nie da).

Art. 6. Instytuty życia konsekrowanego i stowarzyszenia życia apostolskiego, erygowane przez Papieską Komisję  Ecclesia Dei , podlegają kompetencji Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego (aż do ich rozwiązania).

Art. 7. Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego w sprawach należących do ich szczególnej kompetencji sprawują władzę Stolicy Apostolskiej w zakresie przestrzegania tych postanowień (rozwiąże, kogo trzeba).

Art. 8. Poprzednie normy, instrukcje, zezwolenia i zwyczaje niezgodne z postanowieniami niniejszego  Motu Proprio  zostają uchylone (Summorum Pontificum do kosza).

Wszystko, co zadeklarowałem w tym liście apostolskim w formie  motu proprio , nakazuję , aby było zachowane we wszystkich jego częściach, bez względu na wszystko inne, nawet godne szczególnej wzmianki, i postanawiam, aby było ono promulgowane w drodze publikację w „L’Osservatore Romano”, wchodzącą natychmiast w życie, a następnie opublikowanie w oficjalnym Komentarzu Stolicy Apostolskiej,  Acta Apostolicae Sedis.

Wydano w Rzymie, u św. Jana na Lateranie, 16 lipca 2021 r., we wspomnienie liturgiczne Matki Bożej z Góry Karmel, w dziewiątym roku Naszego Pontyfikatu.

FRANCISZEK

________________________

[1]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 23 AAS 57 (1965) 27.

[2]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 27: AAS 57 (1965) 32; Sobór Watykański II, Dekret dotyczący urzędu pasterskiego biskupów w Kościele „Christus Dominus”, 28 października 1965, nr. 11: AAS 58 (1966) 677-678; Katechizm Kościoła Katolickiego , nr. 833.

[3]  Por. Jan Paweł 2, List apostolski wydany  jako motu proprio  „Ecclesia Dei”, 2 lipca 1988: AAS 80 (1988) 1495-1498; Benedykt 16, List apostolski wydany  motu propio  „papieże”, 7 lipca 2007: AAS 99 (2007) 777-781; List apostolski z  motu propio  „jedność”, 2 lipca 2009: AAS 101 (2009) 710-711.

[4]  Jan Paweł II, List Apostolski wydany  Motu proprio  “Ecclesia Dei”, 2 lipca 1988, nr. 5: AAS 80 (1988) 1498.

[5]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja o świętej liturgii „Sacrosanctum Concilium”, 4 grudnia 1963, nr. 41: AAS 56 (1964) 111; Caeremoniale Episcoporum , przyp . 9; Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentu, Instrukcja o pewnych sprawach, których należy zachowywać lub których należy unikać w odniesieniu do Najświętszej Eucharystii „Redemptionis Sacramentum”, 25 marca 2004, nn. 19-25: AAS 96 (2004) 555-557.

[6]  Por.  KPK , kan. 375 § 1; mogą. 392.

[7]  Por. Kongregacja Nauki Wiary, Dekret „Quo magis” zatwierdzający siedem prefacji eucharystycznych dla   formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego, 22 lutego 2020 r. oraz Dekret „Cum sanctissima” o celebracji liturgicznej ku czci Świętych  forma extraordinaria  rytu rzymskiego, 22 lutego 2020:  L’Osservatore Romano , 26 marca 2020, s. 6.

***

[Dołączony list]

Rzym, 16 lipca 2021 r.

Drodzy Bracia w Episkopacie,

Tak jak mój poprzednik Benedykt XVI w  wydaniu Summorum Pontificum , pragnę dołączyć do  Motu proprio Traditionis custodes  list wyjaśniający motywy (jak zwykle szczere i katolickie), które skłoniły mnie do podjęcia decyzji. Zwracam się do Was z ufnością i  parrezją , w imię tej wspólnej „troski o cały Kościół, która w najwyższym stopniu przyczynia się do dobra Kościoła powszechnego” (bo inaczej mam na was „kwity”, prawo karne w Kościele zostało zreformowane), jak przypomina nam Sobór Watykański II. [1]

Większość ludzi rozumie motywy, które skłoniły św. Jana Pawła II i Benedykta XVI do zezwolenia na korzystanie z Mszału Rzymskiego, promulgowanego przez św. Piusa V i zredagowanego przez św. Jana XXIII w 1962 r., w Ofierze Eucharystycznej. Uprawnienie — przyznane indultem Kongregacji Kultu Bożego w 1984 r. [2]  i potwierdzone przez św. Jana Pawła II w  Motu Proprio Ecclesia Dei  w 1988 r. [3]  — było przede wszystkim motywowane pragnieniem wspierania uzdrowienia schizmy z ruchem Mons. Lefebvre (aha, to ciekawe, to dlaczego nie dano im urzędów w Kościele i dlaczego są nadal nieregularni). W kościelnej intencji przywrócenia jedności Kościoła biskupi zostali zatem poproszeni o hojne przyjęcie „słusznych aspiracji” wiernych, którzy domagali się posługiwania tym Mszałem.

Wielu w Kościele zaczęło postrzegać tę władzę jako okazję do swobodnego przyjęcia Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez św. Piusa V i używania go w sposób równoległy do ​​Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez św. Pawła VI (Bo dokładnie o tym stanowi Summorum Pontificum, każdy ksiądz może, nie potrzebuje zgody biskupa). Chcąc uregulować tę sytuację na przestrzeni wielu lat, Benedykt XVI interweniował, aby rozwiązać ten stan rzeczy w Kościele. Wielu księży i ​​wspólnot „z wdzięcznością skorzystało z możliwości, jaką daje  motu proprio ” św. Jana Pawła II. Podkreślając, że tego rozwoju nie można było przewidzieć w 1988 r.,  Motu proprio Summorum Pontificum  z 2007 r. zamierzało wprowadzić „jaśniejsze uregulowania prawne” w tej dziedzinie. [4] Aby umożliwić dostęp tym, w tym ludziom młodym, którzy „odkrywając tę ​​formę liturgiczną, czują się do niej pociągnięci i znajdują w niej formę szczególnie dla nich odpowiednią, aby zetknąć się z tajemnicą Najświętszej Eucharystii” 5. ]  Benedykt XVI ogłosił „Mszał promulgowany przez św. Piusa V i nowo zredagowany przez bł. Jana XXIII jako nadzwyczajny wyraz tego samego  lex orandi ”, dający „bardziej szerszą możliwość użycia Mszału z 1962 roku”. [6]

Podejmując decyzję byli przekonani, że takie postanowienie nie poddałoby w wątpliwość jednego z kluczowych środków Soboru Watykańskiego II ani nie umniejszało w ten sposób jego autorytetu (dobrze mówi, bo Summorum Pontificum było formą odwołania i zniesienia Vat.II, ludzie zaczęli zadawać pytania):  Motu proprio  uznało, że sam w sobie „mszał ogłoszony przez Pawła VI jest zwykłym wyrazem  lex orandi  Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego”. [7]  Uznanie Mszału promulgowanego przez św. Piusa V „jako nadzwyczajnego wyrazu tego samego  lex orandi ” nie umniejszało w żaden sposób reformy liturgicznej, lecz zostało dekretowane z pragnieniem uznania „natarczywych modlitw tych wiernych”. ”, pozwalając im „odprawiać Ofiarę Mszy zgodnie z  editio typica Mszału Rzymskiego promulgowanego przez bł. Jana XXIII w 1962 r. i nigdy nie uchylonego, jako nadzwyczajna forma Liturgii Kościoła”. [8]  Pocieszyło to Benedykta XVI w jego rozeznaniu, że wielu pragnęło „znaleźć drogi im formę świętej liturgii” (ale im teraz już nie damy), „wyraźnie zaakceptowało wiążący charakter Soboru Watykańskiego II i było wierne Papieżowi i Biskupom”. [9]  Co więcej, uznał za nieuzasadnioną obawę podziału (który nastąpił, parafie Novus Ordo się wyludniały, ludzie jeździli na Tridentinę) we wspólnotach parafialnych, ponieważ „dwie formy posługiwania się rytem rzymskim ubogaciłyby się nawzajem”. [10] W ten sposób wezwał biskupów, aby odłożyli na bok swoje wątpliwości i obawy i przyjęli normy, „uważając, aby wszystko przebiegało w pokoju i zgodzie”, z obietnicą, że „możliwe będzie znalezienie rozwiązań” w przypadku (rozwiązanie trudności przez rozwiązanie Summorum Pontificum), gdy „poważne trudności wyszły na jaw” we wdrażaniu norm „po  wejściu w życie Motu proprio ”. [11]

Po upływie trzynastu lat (więc nie trzech, błąd w tekście) poleciłem Kongregacji Nauki Wiary rozesłanie do Biskupów kwestionariusza dotyczącego realizacji  motu proprio Summorum Pontificum (żeby zobaczyć kto jest po linii, a kogo znieść z urzędu). Odpowiedzi ujawniają sytuację, która mnie niepokoi, zasmuca (bo się katolicyzm szerzy i Pachamama nie pomaga) i przekonuje o potrzebie interwencji. Niestety, cel duszpasterski moich poprzedników, którzy zamierzali „zrobić wszystko, co możliwe, aby wszyscy, którzy naprawdę mieli pragnienie jedności, mogli w tej jedności pozostać lub odkryć ją na nowo” [12] często był poważnie lekceważony. Okazja, jaką dał św. Jan Paweł II i jeszcze bardziej wspaniałomyślnie Benedykt XVI, mający na celu odzyskanie jedności ciała kościelnego (bo wtedy to naprawdę groziła schizma, drogie dzieci) o różnych wrażliwościach liturgicznych, została wykorzystana do poszerzenia luk, wzmocnienia rozbieżności i zachęcania do niezgody (oj dolo, dolo), która krzywdzi Kościół, blokuj jego drogę (do apostazji) i narazi go na niebezpieczeństwo podziału (na Kościół i Anty-Kościół).

Jednocześnie zasmucają mnie nadużycia w sprawowaniu liturgii ze wszystkich stron (tylko nie te związane z Pachamamą). Wspólnie z Benedyktem XVI (killerów dwóch) ubolewam nad faktem, że „w wielu miejscach przepisy nowego Mszału nie są przestrzegane podczas celebracji, ale rzeczywiście bywają interpretowane jako upoważnienie lub wręcz wymóg kreatywności, co prowadzi do wypaczeń prawie nie do zniesienia.”. [13]  Niemniej jednak smuci mnie to, że instrumentalne użycie  Missale Romanum 1962 często charakteryzuje się odrzuceniem nie tylko reformy liturgicznej, ale samego Soboru Watykańskiego II (bo tak rzeczywiście jest), twierdząc, z bezpodstawnymi i nie do utrzymania, że ​​zdradził Tradycję i „prawdziwy Kościół” (bo tak rzeczywiście jest). Droga Kościoła musi być postrzegana w dynamice Tradycji, „która wywodzi się od Apostołów i rozwija się w Kościele z pomocą Ducha Świętego” ( DV  8) (aż do niepoznania katolicyzmu w religii z Abu Zhabi pod patronatem Pachamamy). Ostatnim etapem tej dynamiki był Sobór Watykański II (rzeczywiście ostatnim), na którym episkopat katolicki zebrał się, aby słuchać i rozeznawać (jak zniszczyć Kościół) drogę Kościoła wskazaną przez Ducha Świętego (przez złego ducha). Wątpić w sobór to wątpić w intencje tych samych Ojców, którzy sprawowali władzę kolegialną w sposób uroczysty  cum Petro et sub Petro  (bo papież na zawsze rację) na Soborze Ekumenicznym [14]. i, w końcowej analizie, wątpić w samego Ducha Świętego, który kieruje Kościołem (niekiedy się wątpi).

Cel modyfikacji pozwolenia udzielonego przez moich poprzedników został podkreślony przez sam Sobór Watykański II. Z  wotum  złożonego przez Biskupów wyłonił się wielki nacisk na pełne, świadome i czynne uczestnictwo całego Ludu Bożego w liturgii (i tak lud Boży od Novus Ordo ucieka, a teraz nie ma niczego innego[15],  zgodnie z liniami wskazanymi już przez Piusa XII w encyklice  Mediator Dei  o odnowie Kościoła. liturgia. [16]  Konstytucja  Sacrosanctum Concilium  potwierdziła ten apel, dążąc do „odnowy i rozwoju liturgii” [17]  oraz wskazując zasady, którymi powinna kierować się reforma. [18] W szczególności ustaliła, że ​​zasady te dotyczą rytu rzymskiego i innych prawowitych rytów tam, gdzie ma to zastosowanie, i zażądała, aby „obrzędy zostały starannie zrewidowane w świetle zdrowej tradycji i aby nadano im nowy wigor, aby sprostać współczesnym okolicznościom i wymagania” (i zrobić coś nowego przy kawiarnianym stoliku). [19]  W oparciu o te zasady podjęto reformę liturgii, której najwyższy wyraz znalazł się w Mszale Rzymskim, opublikowanym in  editio typica  przez św. Pawła VI [20]  i zrewidowanym przez św. Jana Pawła II. [21]  Należy zatem stwierdzić, że ryt rzymski, wielokrotnie dostosowywany na przestrzeni wieków do potrzeb dnia (ach tak, a kiedy to?), nie tylko jest zachowywany, ale odnawiany „z wiernym zachowaniem Tradycji”. [22] Kto chce celebrować z pobożnością według wcześniejszych form liturgii, może znaleźć w zreformowanym Mszale Rzymskim według Soboru Watykańskiego II wszystkie elementy rytu rzymskiego (ciekawe), w szczególności Kanon Rzymski (nawet tego nie ma), który stanowi jeden z jego bardziej wyróżniających się elementów.

Ostateczny powód mojej decyzji jest taki (nienawidzę Boga i Jego Kościoła, niszczę, co mogę): coraz jaśniejszy w słowach i postawach wielu jest bliski związek między wyborem celebracji według ksiąg liturgicznych przed Soborem Watykańskim II a odrzuceniem Kościoła i jego instytucji w imię tego, co nazywa się „prawdziwym Kościołem” (no tu ma rację, bo na ile „Kościół Pachamamy” jest jeszcze katolick?). Jeden z nich ma do czynienia z zachowaniem, które jest sprzeczne z komunią i pielęgnuje skłonność do podziałów – „Należę do Pawła; Zamiast tego należę do Apolla; należę do Kefasa; Należę do Chrystusa” — na co tak energicznie zareagował apostoł Paweł. [23] W obronie jedności Ciała Chrystusa (cóż za heroizm, a gdzie „różnorodność”?) jestem zmuszony odwołać upoważnienie udzielone przez moich poprzedników. Wypaczone wykorzystanie tego uprawnienia (bo prowadziło do pobożności) jest sprzeczne z intencjami, które doprowadziły do ​​przyznania wolności sprawowania Mszy św. z  Missale Romanum  z 1962 r. Ponieważ „nabożeństwa liturgiczne nie są czynnościami prywatnymi, ale celebracjami Kościoła, który jest sakrament jedności” (żadnych mszy prywatnych) [24]  muszą być realizowane w komunii z Kościołem. Sobór Watykański II, potwierdzając zewnętrzne więzy włączenia do Kościoła — wyznanie wiary, sakramenty, komunię — potwierdzone także „sercem” jest warunkiem zbawienia. [25]

Drodzy bracia w biskupstwie,  Sacrosanctum Concilium  wyjaśnił, że Kościół, „sakrament jedności”, jest tym, ponieważ jest „ludem świętym, zgromadzonym i rządzonym pod zwierzchnictwem biskupów”. [26]  Lumen gentium , przypominając, że Biskup Rzymu jest „stałą i widzialną zasadą i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak i rzeszy wiernych” (o ile jest prawdziwym papieżem), stwierdza, że ​​wy, Biskupi, jesteście „widzialną zasadą i fundamentem jedności waszych Kościołów lokalnych, w których i poprzez które istnieje jeden i jedyny Kościół katolicki” (i dlatego żaden z was nie piśmie, bo mam na was kwity)[27]

Odpowiadając na Wasze prośby, podejmuję stanowczą decyzję o zniesieniu wszystkich norm, instrukcji, zezwoleń i zwyczajów, które poprzedzają niniejsze  Motu proprio i oświadczam, że księgi liturgiczne ogłoszone przez świętych Papieży Pawła VI i Jana Pawła II są zgodne z dekrety Soboru Watykańskiego II stanowią jedyny w swoim rodzaju wyraz  lex orandi  rytu rzymskiego (żadnej litości dla Mszy Trydenckiej i ponieważ jest jedynie jeden wyraz, dlatego żaden biskup nie wyrazi zgody na celebrację czegoś niekatoliskiego, jak Tridentina, w jego diecezji). Pocieszam się w tej decyzji z faktu, że po Soborze Trydenckim św. Pius V zniósł również wszystkie obrzędy, które nie mogły rościć sobie praw starożytnych (nieprawda, miały mieć przynajmniej 200 lat i nie trącić reformacją), ustanawiając dla całego Kościoła łacińskiego jeden  Missale Romanum (nieprawda, pozostawiono ryt mozarabski, terezjański, dominikański, ambrozjański i parę innych jeszcze). Przez cztery stulecia ten  Missale Romanum promulgowany przez św. Piusa V był zatem głównym wyrazem  lex orandi rytu rzymskiego i działał w celu utrzymania jedności Kościoła (ale ten Mszał zapewniał jedność, a Novus Ordo podział, bo każdy może celebrować tę mszę inaczej i to jest legalne). Nie negując godności i wielkości tego rytu, biskupi zgromadzeni na soborze ekumenicznym poprosili o jego reformę; ich intencją było, aby „wierni jako obcy i milczący widzowie nie asystowali w tajemnicy wiary, ale przy pełnym zrozumieniu obrzędów i modlitw, świadomie, pobożnie i czynnie uczestniczyli w świętym działaniu” (mają klaskać, trzymać się za ręce i machać flagami)[28]  Św. Paweł VI, przypominając, że praca nad adaptacją Mszału Rzymskiego została już zainicjowana przez Piusa XII (no nie wiem, Bugnini już knuł), oświadczył, że rewizja Mszału Rzymskiego, dokonana w świetle starożytnych źródeł liturgicznych (które nie istnieją), miała na celu umożliwienie Kościół wznosił w różnych językach „jedną i identyczną modlitwę” (jak w różnych językach, to nie jedna i identyczna, kłania się prawo wyłączonego środka), która wyrażała jego jedność. [29] Tę jedność zamierzam przywrócić w całym Kościele obrządku rzymskiego (jedność jak za Stalina, a jeśli katolicyzmowi szkodzi, to różnorodność).

Sobór Watykański II, opisując katolickość Ludu Bożego, przypomniał, że „w komunii kościelnej” istnieją Kościoły partykularne, które cieszą się własną tradycją (droga do protestantyzmu, każdy robi, co chce), bez uszczerbku dla prymatu Katedry Piotrowej, która przewodniczy komunii powszechnej miłości, gwarantuje słuszną różnorodność (tylko nie dla Tridentiny) i razem zapewnia, że ​​to, co szczególne, nie tylko nie szkodzi temu, co powszechne, ale przede wszystkim mu służy”(ha, ha, dobre)(. [30]  Podczas gdy w pełnieniu mojej posługi w służbie jedności (schizmy, która teraz nastąpi) podejmuję decyzję o zawieszeniu upoważnienia udzielonego przez moich poprzedników, proszę was, abyście podzielili się ze mną tym ciężarem jako formą uczestnictwa w trosce o cały Kościół właściwe biskupom. W  Motu proprio Pragnąłem stwierdzić, że do biskupa, jako moderatora, promotora i strażnika życia liturgicznego Kościoła, którego jest zasadą jedności, należy regulowanie celebracji liturgicznych (bo inaczej poleci). Do was należy zezwolić w waszych Kościołach, jako ordynariusze miejscowi, na korzystanie z  Missale Romanum  z 1962 r., stosując się do norm niniejszego  motu proprio (bo inaczej polecicie, „rozwiązanie chilijskie”, a przyczyny – krycie pedofili – zawsze się znajdą). Do was należy postępowanie w taki sposób, aby powrócić do jednolitej formy celebracji (to jest do niejednolitego Novus Ordo) i ustalać każdy przypadek z osobna realia grup (1. wyłapać, 2. podzielić, 3. wybić), które celebrują ten  Missale Romanum .

Wskazania, jak postępować w waszych diecezjach, podyktowane są przede wszystkim dwiema zasadami: z jednej strony troską o dobro tych, którzy są zakorzenieni w dotychczasowej formie celebracji i muszą w odpowiednim czasie powrócić do rytu rzymskiego ogłoszonego przez świętych Pawła VI i Jana Pawła II (Novus Ordo ponad wszystko), a z drugiej strony zaprzestanie budowy nowych parafii personalnych (bo się zaraza rozszerzy i ludzie zaczną chętnie do Kościoła chodzić, nawet konwersje brr na katolicyzm będą) związanych bardziej z pragnieniem i życzeniami poszczególnych kapłanów (bo chcą się samorealizować, a jako showmani w Novus Ordo tego nie mogą) niż z rzeczywistą potrzebą „świętego Ludu Bożego” (ludzie nigdzie Tridentiny nie chcieli i dlatego to motu proprio wprowadzam). Jednocześnie proszę was, abyście czuwali nad tym, aby każda liturgia była sprawowana z godnością i wiernością książkom liturgicznym ogłoszonym po Soborze Watykańskim II (czy muszę się powtarzać?), bez dziwactw (jak łacina i versus Deum), które łatwo mogą przerodzić się w nadużycia. Seminarzyści i nowi kapłani powinni być formowani w wiernym przestrzeganiu przepisów Mszału i ksiąg liturgicznych (bo się ich nie wyświęci, nawet, gdyby byli homoseksualistami).

Wzywam dla was Ducha (złego) zmartwychwstałego Pana, aby was umocnił i umocnił w służbie ludowi Bożemu powierzonemu wam przez Pana (was będą ludzie nienawidzić i przestaną na tacę dawać, nie mnie, he, he), aby wasza troska i czujność wyrażały komunię nawet w jedności jednego, jedynego Obrzęd, w którym zachowane jest wielkie bogactwo rzymskiej tradycji liturgicznej. Modlę się za Was. Módlcie się za mnie.

FRANCISZEK

__________________

[1]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 23 AAS 57 (1965) 27.

[2]  Por. Kongregacja Kultu Bożego, List do Przewodniczących Konferencji Episkopatów „Quattuor abhinc annos”, 3 października 1984: AAS 76 (1984) 1088-1089.

[3]  Jan Paweł II, List apostolski wydany  motu proprio  „Ecclesia Dei”, 2 lipca 1988: AAS 80 (1998) 1495-1498.

[4]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 796.

[5]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 796.

[6]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 797.

[7]  Benedykt 16, List apostolski  motu propio  „papieże”, 7 lipca 2007: AAS 99 (2007) 779.

[8]  Benedykt 16, List apostolski  motu propio  „papieże”, 7 lipca 2007: AAS 99 (2007) 779.

[9]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 796.

[10]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą 1970, 7 lipca 2007: AAS 99 (2007) 797.

[11]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 798.

[12]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 797-798.

[13]  Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji opublikowania Listu Apostolskiego „Motu proprio data”  Summorum Pontificum  o używaniu Liturgii Rzymskiej przed reformą z 1970 r., 7 lipca 2007 r.: AAS 99 (2007) 796.

[14]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 23: AAS 57 (1965) 27.

[15]  Por. Acta et Documenta Concilio Oecumenico Vaticano II apparando, Seria I, Tom  II, 1960.

[16]  Pius XII, Encyklika o świętej liturgii „Mediator Dei”, 20 listopada 1947: AAS 39 (1949) 521-595.

[17]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963, nr. 1, 14: AAS 56 (1964) 97.104.

[18]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963. 3: AAS 56 (1964) 98.

[19]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963. 4: AAS 56 (1964) 98.

[20]  Sakralne rzymskie postanowienia Soboru Watykańskiego 2 zostały powtórzone przez Pawła. 6 ogłoszony,  Rewizja, 1970.

[21]  Rzymska sakralna decyzja Soboru Watykańskiego 2 została powtórzona przez Pawła. 6 ogłoszone przez Jana Pawła. 2 opieka nad poprawionym,  editio typica altera, 1975; Typowe wydanie trzeciego, 2002; (przedruk z poprawkami 2008).

[22]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963. 3: AAS 56 (1964) 98.

[23]  1 Kor 1,12-13 .

[24]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963. 26: AAS 56 (1964) 107.

[25]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 14: AAS 57 (1965) 19.

[26]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963. 6: AAS 56 (1964) 100.

[27]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 23: AAS 57 (1965) 27.

[28]  Por. Sobór Watykański II, konstytucja o świętej liturgii, „Sobór”, 4 grudnia 1963. 48: AAS 56 (1964) 113.

[29]  Paweł 6, Konstytucja Apostolska „Rzym” o nowym Mszale Rzymskim z 3 kwietnia 1969: AAS 61 (1969) 222.

[30]  Por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 21 listopada 1964, nr. 13: AAS 57 (1965) 18.

Ten post ma 23 komentarzy

  1. Spodziewałam się tego ale i tak to cios w samo serce. Boli bardzo. U nas przerwa urlopowa, niedawno zmienił nam się biskup i nie wiem w takim razie czy po wakacjach będzie dokad wrócic (przepraszam za błędy, niektóre polskie litery na tej stronie mi nie działaja)…

    A jak obecnie wyglda sytuacja FSSPX? Jak Pan wspomniał, nadal nieregularni? Wielu wiernych do nich ucieknie i co z nimi wtedy? Przewidział Pan to już kilka lat temu. Jakie na dzisiaj będa skutki? Neokatechumenatu oczywiscie Franciszek nie dotyka. Wspominam o nich, bo zmieniono nam jakis czas temu duszpasterza na takiego, który jest celebransem w Neokatechumenacie i u nas (sic!). Traktuja nas jak rozkapryszone dzieci, którym w końcu postanowiono zabrac zabawki…

    1. @hannah

      Tak, boli. Odnośnie sytuacji FSSPX nie zmieniło się nic. I to przy następujących założeniach:

      a. Franciszek jest dobrym, Bożym, prawdziwym papieżem i jego decyzje mają moc prawną:
      i) nie udzielił księżom FSSPX żadnej władzy (potestas) ani delegowanej ani stałej. Udzielił im, co prawda, prawo do słuchania spowiedzi w roku miłosierdzia, co zostało przedłużone, ale nadal nie mają oni
      żadnego urzędu w Kościele, z czym związana jest potestas i prawo legalnego udzielania sakramentów. Gdyby chciał uregulować ich status prawny, to dałby im delegację, czego nie zrobił. Danie prawa do
      słuchania spowiedzi bez delegacji jest bergogliańskim novum i jest, moim zdaniem nieważne, bo niezgodne z prawem.
      1. papież może posługiwać się zastanym prawem
      2. może nowe prawo stanowić, patrz Traditionis custodes
      Ale musi zrobić 1. albo 2., aby jako najwyższy prawodawca w Kościele wyrazić swoją wolę. A on tego nie zrobił, bo nie chciał, bo lubi chaos.

      ii) Franciszek został legalnie wybrany, ale popadł w herezję i apostazję i według Bellarmina i innych papiestwo stracił, jest papieżem li tylko materialnym, nie formalnym i winien być zniesiony z urzędu przez Kościół, stąd wszystkie jego zarządzenia po Amoris Laetitia są nieważne.
      iii) Franciszek nigdy papieżem nie był, bo Benedykt nie abdykował i stąd żadne jego zarządzenie nie było ważne.

      To od strony prawnej. Natomiast od duchowej i moralnej, to są to niestety rejony działania złego ducha, skoro wszystko tkwi w grzechu ciężkim, księża, że w nieregularności kanonicznej trwają i sakramenty udzielają, wierni, że je przyjmują. A poziom ukrywania pedofilii i nadużyć seksualnych jest jeszcze ponad to, co dzieje się w Novus Ordo. https://www.churchmilitant.com/news/article/sspx-complete-coverage https://traditionundglauben.com/category/mitgliederbereich/nachrichten/vatikanum-ii-und-seine-folgen/seine-folgen/piusbruderschaft/church-militant-ueber-fsspx/ Jak można mieć jakiekolwiek pojęcie o świętości kapłaństwa, jeśli robi się takie rzeczy? Bardzo nadal przed FSSPX przestrzegam. Czułem, że jest źle, ale nie wiedziałem, że do tego stopnia. Z czasem przetłumaczę to też na polski.

      Myślę, że nie jest to zabrania zabawki rozkapryszonemu dziecku, ale wypatroszenie ukochanego misia na oczach dobrego, posłusznego i ufnego dziecka, któremu przez to łamie się serce.

      „Wiem, na czym Ci najbardziej zależy i dlatego to Ci zniszczę”.

      1. Traditio et Fides

        @hannah

        Może być i tak, że Franciszek najpierw zaczeka aż sporo wiernych przejdzie do FSSPX, a następnie tychże wiernych i całą FSSPX ekskomunikuje lub każe to zrobić biskupom, bo były już takie pogróżki: https://www.catholicculture.org/news/headlines/index.cfm?storyid=23110

        1. Czy wierni FSSPX znajdują się obecnie w ekskomunice? Nie.
        2. Czy księża? Nie.
        3. Czy biskupi? Obecnie nie, ale znajdowali się od 1988 do 2009.

        Trzeba mieć sporo kryminalnej energii, by wyobrazić sobie, do czego będzie zdolny Bergoglio, ale nasuwa się tutaj paralela z Niemcami podczas wojny. Najpierw Żydów izolowali i zapędzali np. do stodoły, a potem ją podpalali.

        Dlaczego?

        Bo dotychczas tradycjonaliści, nie FSSPX, byli rozproszeni i trudno było ich „namierzyć”. Nie wiadomo było też, który ksiądz po cichu odprawia Mszę prywatną, a teraz będzie to wszystko centralnie sterowanie, bo:

        1. ksiądz podanie do biskupa
        2. biskup podanie do Rzymu

        ponieważ Tridentiny nie będzie, część przejdzie do FSSPX i dam będzie można ich zniszczyć.

      2. hannah

        Oj tak, wypatroszenie misia jak najbardziej, trafniejsze porównanie. Biskup mojej diecezji na razie milczy. Zobaczymy czy dobrze to czy nie.
        15 lipca zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi w Licheniu, a tu bomba następnego dnia. Tak, to perfidia godna psychopaty. Niestety mam ostatnio do czynienia z bratem, który ujawnił w pełnej krasie swoje cechy psychopatyczne i wiem, że to ludzie całkowicie bez sumienia. Nie prosic, nie dyskutowac. Ignorowac i robic swoje. Tylko tak można pokonac psychopatę. Lubi wszczynac wojnę i patrzec jak ofiara się wykrwawia. Obojętnosc to cos, czego żaden psychopata nie zniesie.

      3. Traditio et Fides

        @hannah
        Dobrze znowu Panią tutaj widzieć.

        Też tak sobie pomyślałem, że dokładnie po końcu Ars Celebrandi, więc Licheń liczy się w kalendarzach watykańskich. Trochę mi to przypomina wprowadzenie stanu wojennego po „karnawale Solidarności”. Psychopaci są bez sumienia i zastanawiam się, że Bergoglio to samego w ogóle cieszy, bo destrukcja jednak nie daje poczucia sensu, tak mi się wydaje, a budowanie owszem.

        Problem jest taki, że ludzie, którzy są cnotliwi, to jest od lat żyją w obrębie Dekalogu, po prostu nie rozumieją motywacji ludzi złych. Czytałem, że do FBI przyjmują ludzi o wysokiej energii kryminalnej, którą są w stanie powściągnąć i opanować. Trzeba myśleć jak kryminalista, by kryminalistów namierzyć, a równocześnie trzeba być urzędnikiem i słuchać przełożonych. Stąd trudno się tam dostać, a przejścia na „ciemną stronę mocy” są niestety dosyć częste. Ale w teologii jest to trudne, by człowiek sprawiedliwy myślał jak demon i chyba temu służą różne dręczenia i noce wiary, by to zrozumieć, jak oni myślą i działają.

        Św. Augustyn napisał gdzieś, że zło trzeba czynić tak samo bezinteresownie jak dobro. I to mnie zawsze dziwiło, że ludzie tak robią, chociaż są świadomi skutków i ponoszą tego koszty. Ale taki jest los demonów, wiedzą, że są przegrane, a mimo to czynią jak czynią.

      4. hannah

        Tak, zli ludzie sa całkowicie bezinteresowni. Nawet więcej. Potrafia bardzo wiele poswięcic, żeby tylko komus zaszkodzic. Pózno poznałam tę prawdę ale mam nadzieję, że nie za pózno. Psychopaci potrafia się dobrze maskowac, głównie dzięki temu, że normalnym ludziom w głowie się nie miesci, że można byc aż tak nikczemnym i znajduja liczne usprawiedliwienia dla poczynań takiej osoby. Ciekawi mnie ten temat od strony teologicznej. Psychologia opisuję psychopatę jako osobę pozbawiona sumienia, osobę, która robi wszystko to, co chcieliby robic inni (z całkowicie egoistycznych pobudek), ponieważ nie ma hamulców w postaci empatii, która to posiadaja inni ludzie. Człowiek z natury (skazonej grzechem pierworodnym oczywiscie) jest skłonny tylko do złego ale sumienie i boża łaska pozwalaja mu walczyc ze swoja natura. Większosc specjalistów przychyla się do tezy, że psychopatia jest wrodzonym defektem, nie powstaje poprzez wychowanie (wychowac można socjopatę, a to jest nieco inna osobowosc). Potwierdzałby to przypadek mojego brata, jego ojciec był klasycznym psychopata znęcajacym się nad rodzina. Dlaczego Pan Bóg pozbawia tych ludzi sumienia od urodzenia? Czy maja oni możliwosc zbawienia, skoro na swoja psychopatię nie maja wpływu? Terapia u nich nie działa, ponieważ nie maja oni motywacji do zmiany. Skoro maja to, co chca bez wyrzutów sumienia, jest im z tym dobrze. Nie mogę rozgryzc tego, jak Pan Bóg to może widziec. Może chce nam pokazac jaki byłby swiat, gdyby nie Jego łaska i decyzja odkupienia nas na Krzyżu? Może ktos już się nad tym zastanawiał. Problem zła jest przecież stary jak swiat…

        A tymczasem już jeden z biskupów w USA zastosował obejscie na druciku, o którym wspomina Rorate Caeli, czyli dyspensę od częsci postanowień dokumentu. Ks. Kneblewski podsuwa także linię obrony tym, którzy moga zastac oskarżeni o sprzeciw wobec SWII. To własnie twórcy Novus Ordo nie trzymali się postanowień Soboru, bo łaciny on nie zakazywał ani księdzu nie nakazywał stania tyłem do tabernakulum.

        Czy tylko ja mam tutaj problem z polskimi znakami? Irytujace to jest.

      5. Traditio et Fides

        @hannah

        Problemy z polskimi znakami mają chyba wszyscy, ale tylko z niektórymi. U mnie nie działa ś, ć, a inne owszem. Napisałem do producentów i jeszcze mi nie odpowiedzieli. Czasami kolejna wersja zawiera jakieś błędy, które następna wersja usuwa. Nie jest to złe ustawienie czcionki, by nie byłoby wszystkich znaków. Sprawa rozwojowa.

      6. Traditio et Fides

        @hannah
        Właśnie o tym „obejściu na druciku” przeczytałem i coś o tym napiszę. Nie wiedziałem w ogóle, że taki kanon istnieje, bo można go zastosować wszędzie.

        A odnośnie psychopatów i teologii, to w jakimś momencie życia, czasami bardzo wcześnie się na to decydują. Wiem, że szkodzę, ale oni nie są ludźmi i mi na tym nie zależy. A teologicznie, to jest tzw. zatwardziałość w grzechu. I więcej człowiek grzeszy, tym mniej to dostrzega aż wydaje mu się to normalne i pożądane.

        Odnośnie Pani brata, to chyba czysta psychopatia nie jest, tylko wola zaszkodzenia Pani, rywalizacji rodzeństwa i taka ogólna zemsta. Bo psychopaci potrafią być bardzo mili, jak chcą, więc różnicę pomiędzy dobrem i złem znają. Myślę, że chodzi u brata także o władzę. On ją miał, Pani mu ją zabrała, to dyszy żądzą odwetu. Można by się zastanowić, jak mu część tej władzy przywrócić, względnie, by mu się wydawało, że tak jest. Ale może już za późno? W sumie to proste. Kobiety chcą być dobre i kochane, a mężczyźni chcą mieć władzę. Więc, by manipulować, bo czasami i tak trzeba, trzeba dać poczucie, że tak jest.

        A czy to nie grzech?

        Nie, bo nakłonienie chorego by zażył lekarstwa, którego by normalnie nie zażył, jest czymś dobrym. Musiałbym o tym w grubych teologiach moralnych poczytać, ale myślę, że to godziwe. Bo inaczej będzie latami na noże. Ja od 2018 tyle tych procesów prowadzę, to się trochę wycwaniłem. Ale nie przeciwko rodzinie, więc to coś innego. Czasami można zyskać więcej jak się człowiek po kimś, jak walcem, nie przejedzie. Niech się Pani raczej zastanowi nad jego potrzebami emocjonalnymi i zajdzie go od tej strony.

      7. hannah

        No niestety moja mama zgodziła się z moja ocena brata. Psychopatia ma różne odcienie, nie każdy ma w takim samym stopniu nasilone cechy. On zawsze był patologicznym kłamca i manipulował innymi tylko tego wczesniej nie widziałam. Wyjasniło mi się całe jego wvczesniejsze postępowanie kiedy przeszłam już z nim jedna sprawę sadowa o zapłatę czegos, co mu się nie należało. Wynajmowałam niemal 3 lata temu od niego mieszkanie dla pracowników i rozwiazałam umowę ustnie, kiedy przestało mi by potrzebne. Odczekał prawie półtora roku i złożył na próbę pozew do sadu o zapłatę za jeden miesiac. Sprawę przegrałam, ponieważ nie miałam dowodu na rozwiazanie umowy. Kłamał przed sadem bez mrugnięcia okiem, że umowy nie rozwiazałam. Powołałam swiadków na tę okolicznosc ale i tak to nic nie dało. W sprawach gospodarczych jak nie ma dowodu na papierze a druga strona kłamie, nic się nie wskóra. Sędzia powiedział mojemu bratu, że ma nadzieję, że na tym zakończy i nie będzie mnie dalej nękał. Niestety złożył pozew o zapłatę reszty, czyli za 15 miesięcy i dostałam kilka dni temu nakaz zapłaty. Mogę go zaskarżyc i mam może 50% szans na wygrana, bo trudniej będzie mu udowodnic, że wynajmowałam mieszkanie przez tak długi czas a on nie dopominał się wtedy zapłaty. Postanowiłam jednak zapłacic i nie bawic się ponownie w sprawę w sadzie. Wtedy odgrywał pokrzywdzonego, który musiał się przeze mnie leczyc u psychiatry z depresji. Dobrze wiem, że miał lewe zwolnienia na pół roku, żeby pobierac zasiłek z ZUS-u (bo tyle czasu maksymalnie w Polsce ZUS wypłaca zasiłek chorobowy, potem cudownie ozdrowiał). Pieniadze dostanie z majtku, który przypadałby mu w spadku po mamie, więc mnie to finansowo nie zaboli. Z moja mama nie utrzymuje żadnych konaktów od niemal 2 lat. W czasie „pandemii” nie zainteresował się ani razu jej losem. Z reszta nie utrzymuje z nia kontaktów od kilkunastu już lat, wyjatek zrobił na rok tylko wtedy, kiedy było widac, że mój ojciec może wkrótce umrzec. Po jego smierci, kiedy nic nie dostał, z łatwoscia znów je zerwał. Nie chcę z tym człowiekiem miec nic wspólnego. Niegdy nie miał zasad moralnych i wiem dzisiaj, że okradał firmę jeszcze za życia ojca, to nie był jednostkowy przypadek z zemsty. Nie jest dla mnie bratem ktos, kto tak bardzo krzywdzi swoja i moja przecież matkę, bo ona przez niego bardzo cierpi. Nie odzywał się 2 lata a na dzień matki wysłał jej SMS-em życzenia w wyjatkowo perfidny sposób, żeby wzbudzic w niej litosc choc jednoczesnie pracował nad kłamliwym pozwem przeciwko mnie, bo złożył go w sadzie 28 maja, czyli dwa dni pózniej. Tak nie postępuje normalny, chocby najbardziej rozżalony człowiek.

      8. Traditio et Fides

        @hannah

        To bardzo przykre i z pewnością się Pani zastanawia, dlaczego się tak wszystko wali i to na tylu płaszczyznach równocześnie. Ale niestety sprawiedliwi są próbowani na każdy możliwy sposób, nie tylko przez Traditionis Custodes. Musi się Pani jeszcze bardziej odseparować emocjonalnie i działać jak strateg podczas wojny. Z pewnością Pani wie, że każda Pani słabość zostanie bezwzględnie wykorzystana. Bardzo współczuję.

      9. hannah

        Dziękuję za dobre słowo. Tak, pozwolenie na pozorna wygrana pozwoli mi się emocjonalnie odseparowac. Kolejna rozprawa kosztowałaby mnie zbyt dużo emocjonalnie i duchowo. Zeby nie było zbyt łatwo, w tym samym czasie ZUS zażadał ode mnie bezprawnie składek z tytułu bycia wspólnikiem spółki z o.o. za 6 lat… Sprawa całkowicie do wygrania ale sady w Polsce orzekaja jak chca i na sprawach gospodarczych słabo się znaja. Jesli ZUS zdecyduje się pociagnac sprawę, czeka mnie wiele miesięcy a może i lat walki. Władza szuka obecnie pieniędzy w każdym miejscu i czytałam już o podobnych przypadkach. Nie maja podstaw prawnych ale próbuja, a nuż sie uda. Sprawa mojej mamy z sasiadka o wycięty bluszcz, który zasadziła po naszej stronie ciagnie się już 4 rok i końca nie widac. Bluszcz w tym czasie całkowicie odrósł ale sad musi sprawę w swoim tempie przemielic… Pocieszam się, że Pan Jezus został niesłusznie oskarżony i skazany. Czuję się czasami w pewien sposób wyróżniona i to dodaje mi sił.

      10. Traditio et Fides

        @hannah

        Pomodlimy się za Panią. To rzeczywiście straszne, ale jak się wali, to zwykle wszystko naraz.
        Chyba Pani wie, że nie jest tak źle, jak się wydaje, bo widzi się kłębek, który się potem sam rozplątuje. Trzeba myśleć krok po kroku. Tak się zastanawiałem, dlaczego ja mam te procesy i sprawy sądowe, a teraz wiem, żeby rozumieć innych.

        W Polsce też bym się nie ośmielił procesować, ale tam nie miałem ubezpieczenia od kosztów sądowy, a tutaj mam, to jestem odważniejszy, chociaż wynik też niepewny. Współczuję i pomodlę się za Panią. Dzisiaj św. Anny, matka, to może coś poradzi.

      11. hannah

        Serdeczne Bóg zapłac za modlitwę.

  2. MariaMagdalena

    Patrząc z perspektywy doczesnej słabo to wygląda. Książę tego świata buduje swoje królestwo i wiedzie kolejne duszyczki na wieczne potępienie. Pocieszające jest to, że skoro Bóg nas powołał i traktuje jak własne dzieci to nie powiedzie nas na zatracenie i da narzędzia do rozwiązania problemu.

    1. @ MariaMagdalena

      Tak, jest. Kiedyś to przejdzie. A skoro się już „blogowe dzieci” poczęły, z przeznaczeniem do kapłaństwa względnie bez wykluczenia przyszłego kapłaństwa, to nic się na próżno nie dzieje. Zawsze coś pozytywnego z tego wyjdzie. Myśmy już dawno temu mówili o porywaniu księży i prywatnych kaplicach 🙂 Żarty niby, ale prorocze.

      1. MariaMagdalena

        Pożyjemy zobaczymy. Na decyzje zarządców wpływu nie mamy. Pozostaje Wiara, Nadzieja i Miłość.

  3. MariaMagdalena

    Napisał Pan w jednym z nawiasów jako komentarz redakcyjny, a więc Pana własne spostrzeżenie w pierwszej osobie, o nienawiści do Boga i Kościoła. Czym to zdanie ma być? Kto tak uważa? Przecież nie znamy myśli Papieża Franciszka. Przyznam, że trochę mnie to zdumiewa i zastanawia.

Dodaj komentarz

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

error: Content is protected !!
pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: