Covid, szczepionka i odpowiedzialność moralna. (Część 1). Czy mamy jakąś pandemię?

Data

Pierwsza część cyklu kwestionująca obecną pandemię. Za bardzo to podobne i za dużo już wcześniej tego było.

Piszący te słowa wraz z Ann Barnhardt i innymi covid-sceptykami uważa, że żadnej pandemii nie ma. Sądzi on, iż Covid-19 albo nie istnieje wcale albo jest on pewną odmianą sezonowej grypy, o dwóch nowych objawach: utrata węchu i smaku po chorobie. Poznał on osobiście dwie osoby, które Covid przeszły i u których nie różnił się on od zwykłej grypy, pomijając wyżej wymienione objawy. W miejscu jego zamieszkania i w klasztorze sióstr ze średnią wieku 82 wybuchł COVID. Kilka sióstr było w szpitalu, nie zmarła żadna. W pobliskim domu z mieszkaniami dla seniorów umarły dwie osoby, jedna mocno otyła. Więc coś ma miejsce, ale przy normalnej grypie nie byłoby inaczej. W klasztorze i należącym do niego domu starców co raz wybuchały różne epidemie, co jest normalne, ale mowy o żadnej pandemii nie było.

Pandemia ma głównie miejsce w zglajchszaltowanych środkach masowego przekazu posługujących się danymi, których nikt z nas nie jest w stanie sprawdzić. Jest to co prawda podejście skrajnie sceptyczne, podobne do kartezjańskiego wątpienia, kiedy to Descartes pytał samego siebei:

„A co, jeśli cała moja zewnętrzna rzeczywistość jest snem lub wytworem złośliwego demona?”

Jak wiemy sny bywają bardzo realne, z złośliwy demon (daemon malignus) potrafi także tworzyć pozory rzeczywistości. Jak wiadomo dręczone demoniczne osoby widzą często rzeczy (węże, robactwo, krew), których faktycznie nie ma, więc założenie Kartezjusza nie jest li tylko metaforą. Jeśli zakwestionuje się jednak całą zewnętrzną medialną rzeczywistość wówczas można narazić się na pytanie o metodę.

Dlaczego posługujesz się wybiórczymi informacjami z internetu, skoro „cały internet kłamie”? Jakie kryterium obierasz uznając, że coś jest prawdziwe lub fałszywe.

Jednym kryterium jest zasada niesprzeczności, a drugim zdrowy rozsądek. Na takie założenie każdy prawnik lub propagandysta wtrąci, że to nic pewnego, gdy narracja niekoniecznie musi być prawdziwa, musi być jedynie wewnętrznie spójna. I tak na niejednym procesie sędzia lub przysięgli skonfrontowani są z dwiema wewnętrznie spójnymi, lecz różnymi wersjami wydarzeń. Z wersją oskarżyciela i z wersją adwokata. I tak mając przed sobą dwa kontrastujące ze sobą punkty widzenia dwóch wewnętrznie spójnych narracji jedynie poprzez przyzwolenie umysłu, to jest akt wiary, wybieramy jedną z nich.

Dlaczego COVID-19 nie istnieje?

Ponieważ dynamika COVID-19 za bardzo przypomina dynamikę innych pseudo-chorób pochodzących z rzekomych wirusów, jak:

Śledząc informacje o tych chorobach przypuszczać można, że chodziło o przećwiczenie i udoskonalenie pewnego scenariusza, który, gdy czas dojrzeje, zostanie poprawnie wykonany. Przeczytajmy choćby dane Wikipedii na temat ptasiej grypy:

Zagrożenie pandemią

Największym niebezpieczeństwem dla ludzi byłoby pojawienie się mutacji w strukturze genetycznej wirusa, która pozwoliłaby mu na przenoszenie się od człowieka do człowieka. W chwili obecnej człowiek może zakazić się jedynie od zwierzęcia, ale zupełnie prawdopodobne jest pojawienie się (na drodze mutacji) zmiany w genetycznej strukturze wirusa umożliwiającej mu przenoszenie się od człowieka do człowieka, choć wymaga to niekorzystnego zbiegu okoliczności: aby doszło do tej mało prawdopodobnej sytuacji człowiek lub zwierzę (np. świnia) musi zarazić się równocześnie wirusem ludzkim i zwierzęcym. W skrócie można powiedzieć, że dzięki podziałowi na segmenty możliwa jest wymiana genów pomiędzy dwoma wirusami pasożytującymi na tej samej komórce. W takiej sytuacji może powstać zupełnie nowy szczep zdolny do wywołania pandemii.

Do 26 czerwca 2006 stwierdzono jeden przypadek przejścia wirusa z człowieka na człowieka bez utraty zjadliwości. 25 czerwca 2006 w Indonezji zmarł na ptasią grypę ojciec, zaraziwszy się uprzednio od swojego 10-letniego syna. Stwierdzono to na podstawie drobnej zmiany w genomie wirusa znalezionego u chłopca, która również była obecna w genomie wirusa ojca. Zmiana ta jednak nie wydaje się dotyczyć ani zjadliwości, ani zaraźliwości.

2005 odtworzono strukturę genetyczną wirusa, który wywołał epidemię grypy hiszpanki w latach 19181919. Okazało się, że wirus był bardzo podobny do wirusa ptasiej grypy i najprawdopodobniej od niego pochodził. Na razie nie wykryto jeszcze pojawienia się takiej mutacji.

Widzimy tutaj co prawda jeszcze tryb przypuszczający, ale:

  • Gdyby nastąpiła mutacja wirusa, doszłoby do pandemii.
  • Mutacja wirusa umożliwiająca przenoszenie się od człowieka do człowieka jest prawdopodobna. Ergo: pandemia jest możliwa.
  • Przejście z człowieka na człowieka w jednym przynajmniej przypadku zostało udowodnione, ale pandemii nie wywołało.
  • Ptasia grypa to z grubsza to samo co grypa hiszpanka, więc bomba pandemii tyka.

W przypadku wirusa Zika mamy natomiast do czynienia, z chorobą, której nie ma:

Wirus ZikaZIKVZIKAV (ang. Zika virus) – wirus RNA z rodzaju Flavivirus, z rodziny Flaviviridae[1]. Przenoszony przez komary. Pochodzi z Afryki, jednak rozprzestrzenił się w Azji, Ameryce, Europie. Infekcja zazwyczaj cechuje się przebiegiem bezobjawowym lub samoograniczającym. Niekiedy występują objawy grypopodobne, wysypka. Zakażenie w ciąży może wiązać się z małogłowiem. Leczenie zazwyczaj przebiega w warunkach ambulatoryjnych. Nie istnieje leczenie przyczynowe.

Chodzi więc o chorobę „bezobjawową i samoograniczającą”, jak w przypadku Covid-19. Dziwna zbieżność. Jeśli ta jest, to skąd więc wiadomo, że to w ogóle jakaś choroba? Objawy grypopodobne i wysypka występują co prawda tu, ale jedynie niekiedy. Mało prawdopodobne zakażenie w ciąży nieistniejącą chorobą może wiązać się z małogłowiem narodzonego dziecka. Przypomnijmy sobie, że Bergoglio zezwolił wówczas na antykoncepcję u kobiet narażonych na zarażenie się wirusem Zika, a prasa w roku 2016 donosiła:

Światowa Organizacja Zdrowia w specjalnym komunikacie uznała wirus Zika za „globalne zagrożenie dla zdrowia”, apelując o pilną, natychmiastową reakcję wszystkich krajów.

Ekspertów martwi szybkie tempo rozprzestrzeniania się wirusa oraz poważne konsekwencje, jakie on ze sobą niesie. Zarażenie nim podczas ciąży spowodowało narodziny tysięcy dzieci z małogłowiem, skutkującym niepełnym rozwojem mózgu. Ostrzeżenie wydane przez WHO stawia wirus Zika w jednej linii z tak niebezpiecznymi chorobami, jak np. Ebola. Oznacza to, że badania nad lekami i szczepionkami, które mogą mu zapobiec, prowadzone będą według specjalnego, przyspieszonego scenariusza.

Podobny i przez lata dopracowywany scenariusz

Najwyraźniej z Ziką jeszcze coś nie wyszło, tak iż w roku 2020 wprowadzono COVID. W przypadku czterech ostatnich „pandemii”: SARS (2002-2003), ptasia grypa (2003-2004), wirus Zika (2013-2016) i Covid-19 (od 2019) mamy do czynienia z bardzo podobną etiologią:

  1. Powstanie w dalekim, egzotycznym kraju: SARS i ptasia grypa – Azja, wirus Zika – Afryka, Covid-19 – Chiny.
  2. Przekroczenie bariery gatunkowej, tj. zwierzę człowiek (ptasia grypa, przedtem prawdopodobieństwo przy chorobie szalonych krów) i rasowej (wirus Zika, SARS, Covid-19).
  3. Błyskawiczne rozpowszechnienie się po świecie szczególnie na kraje Pierwszego Świata lub możliwość tego rodzaju rozpowszechnienia.
  4. Ustanie pandemii po tym, jak rządy wykupiły odpowiednie szczepionki lub inne profilaktyczne leki.

 Ad 1.

Ponieważ kraje pochodzenia choroby są egzotyczne, a porozumienie dzięki barierze językowej skomplikowane, toteż bardzo trudno dotrzeć to tzw. „pacjenta 0”, od którego się wszystko zaczęło. Covid 19 pojawił się w komunistycznych Chinach, w państwie totalitarnym, które prawdomównością nie grzeszy, a które może wykreować każdą dowolną wirtualną lub totalitarną rzeczywistość i to rzeczywiście na masową skalę dzięki ilości populacji i zasobom finansowym. Ponieważ w miejsce wybuchu zarazy jadą sprawdzeni, to jest oportunistyczni, eksperci WHO, po to, by coś znaleźć, toteż wynik ich dociekań wydaje się być z góry przesądzony. Trudno wyobrazić sobie eksperta, który by z ramienia WHO w miejsce pandemii pojechał i napisał w raporcie, że to jedno fałszerstwo i bzdura.

Niestety również medycyna i nauki ścisłe są konstruktem społecznym, kiedy to grono naukowców przyzwoleniem lub banicją decyduje o tym, co naukowe, a nienaukowe. Dowodzi o tym, jak już pisaliśmy, przykład AIDS. Chociaż uznany wirolog Peter Duesberg z Berkeley i noblista-biochemik Kary Mullis twierdzą, że żadnego wirusa HIV nie ma, to opinia o jego istnieniu nadal utrzymuje się w środowisku naukowym. Nikt nie chce się wychylić, by nie stracić prestiżu i pracy, a byli wyżej wymienieni naukowcy, których dokonań naukowych nikt nie kwestionował, zostali po wygłoszeniu swoich kontrowersyjnych opinii przesunięci do szuflady o nazwie „spiskowa teoria dziejów”. Jeśli bowiem wymyśli się chorobę, najlepiej wirusa, którego nie ma i przekona on tym czynniki polityczne, to dla naukowców (granty i projekty badawcze), przemysłu farmakologicznego (zamówienia rządowe) i polityków (wybór w przyszłych wyborach do dalszy dostęp do „kasy”) otwiera się Eldorado. Taka bowiem choroba, choć jako nieistniejąca nieszkodliwa, może być dla nich latami, co od roku 1981 potwierdza przypadek AIDS, pożądaną dojną krową.

Ad 2.

Przekroczenie granicy gatunku lub przejście choroby z człowieka na zwierzę lub odwrotnie zdarza się bardzo rzadko, jeśli to w ogóle możliwe. Piszący te słowa ma za mało wiadomości, by wypowiadać się na ten temat. Wydaje mu się jednak, że taka możliwość nie istnieje wcale, w przeciwnym razie występowałaby zawsze i wszędzie. Musi być jakiś mechanizm zabezpieczający ludzi przed chorobami zwierząt. Skoro zwierzęta i my nie chorujemy na takie same choroby, a i różne gatunki zwierząt chorują na różne choroby, to założyć można, że możliwości przekroczenia gatunku po prostu nie ma.

A czy istnieje „granica rasowa”?

Już samo posługiwanie się tym terminem może kojarzyć się z rasizmem i być z tej przyczyny kontrowersyjne. Tymczasem istnieją różne rasy, różne występujące u nich choroby lub różne symptomy tych samych chorób u ludzi innych ras. O tym, że na różne czynniki różne rasy reagują inaczej świadczy choćby „syndrom chińskiej restauracji” u Europejczyków lub mówiąc językiem antropologii fizycznej u rasy kaukaskiej lub słaby metabolizm alkoholu u Azjatów. Wiedzieli o tym już pierwsi odkrywcy i kolonizatorzy, wiedzą o tym lekarze europejscy pracujący w Krajach Trzeciego Świata. Po prostu system odpornościowy jest także uwarunkowany genetycznie, stąd choroby niebezpieczne dla np. Azjatów nie muszą być niebezpieczne dla Europejczyków i vice versa. A dlaczego? Ponieważ nasi przodkowie już pewne choroby, jak Czarną Dżumę, przeżyli i pozostawili nam to w genach. Warto także zauważyć, że kraje będące ogniskami rzekomych pandemii nie odznaczają się wysokimi standardami higieny. Stąd bardziej prawdopodobne jest uwarunkowanie danej choroby brudem i złym żywieniem niż jakimś nowym wirusem, jeśli jest to w ogóle jakaś nowa choroba.

Ad 3.

Piszący te słowa pracował przez jakiś czas w świecie szeroko pojętej logistyki i sam wie, jak często towar nie trafia punktualnie na miejsce, a niektóre rzeczy po prostu w sposób niewyjaśniony giną. Nie dzieje się tak jedynie za przyczyną kłamstwa i kradzieży. Niekiedy zupełnie nie wiadomo, co się z czymś stało i dotyczy to naprawdę wszystkich firm z najbardziej niezawodną i drogą logistyką. I dlatego dziwne jest zakładać, że rzekomo zarażona jednostka X rzeczywiście dotrze z miejsca A na miejsce B, by zarazić jednostkę Y. Zarażonych jednostek musiałoby być więcej, by jedna gdzieś dotarła. Ponadto w przypadku Covidu-19 dziwi bardzo fakt, że pandemii, która rzekomo w Chinach wybuchła w samych Chinach już nie ma, jeśli wierzyć tej interaktywnej mapie. Gdyby była to prawdziwa epidemia, to rozprzestrzeniłaby się drogą lądową najpierw na całą Azję, a następnie przeszłaby do Europy. Natomiast, jeśli wierzyć mapie, głównym ogniskiem „pandemii” w Azji są Indie i Turcja. Dlaczego akurat one? W Europie przodują Francja, Włochy, Wielka Brytania, Hiszpania i Niemcy, natomiast w zachodniej hemisferze USA i Brazylia, jednak bez krajów pośrednich. Jest to przynajmniej bardzo dziwne jak bardzo wybiórczy jest Covid-19. Można też sceptycznie założyć, że te wszystkie statystyki kłamią, bo taką wirtualną mapę każdy wykoncypować może sobie sam.

Ad 4.

Przemysł farmaceutyczny jest podobno piątym najbardziej dochodowym przemysłem na świecie.  Najbardziej dochodowym jest handel bronią. Obroty farmaceutyki rosną wszędzie na świecie.

Czy to dlatego, że ludzie coraz bardziej chorują?

Nie dzieje się tak dlatego, że powstają coraz to nowe leki na nieistniejące choroby finansowane przez kasy chorych i rządy. Ponieważ amerykański przemysł zbrojeniowy jest również największym lobbystą amerykańskim, toteż USA mając armię zawodową muszą prowadzić wszędzie na świecie wojny, by tworzyć rynek i zbyt. Inaczej lobbysta przestanie płacić, bo nie będzie miał zamówień rządowych, a polityk będzie musiał wyżyć z „gołej pensji”. Podobnie jest z przemysłem farmaceutycznym, który jest w Unii Europejskiej lobbystą tak wielkim, że żadnemu z rządów, pomijając małą i prawie wcale nieskorumpowaną Danię, nie udało się pewnych rozwiązań, np. z dziedziny płodności godzących w interesy tegoż przemysłu przeforsować.[1] Ponieważ w większości krajów Zachodu albo istnieją obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne, albo nie ma wolnego rynku usług medycznych, toteż przemysł farmaceutyczny wszędzie zarabia krocie. I tak lek A może w jednym kraju kosztować 2 EUR, w drugim natomiast z obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym aż 20 EUR. Przemysł farmaceutyczny będzie zarabiać, a zarabiać musi, skoro większość z tych firm, to spółki akcyjne wypłacające dywidendy swoim akcjonariuszom, jeśli ludzie będą chorować. Jeśli nie na choroby realne, to na te wymyślone.

A czy ludzie nie chorują?

Chorują, ale rzadko. Piszący te słowa poznał dwóch lekarzy prowadzących prywatne praktyki. Jednego z Niemiec, drugiego z USA. Obydwaj stwierdzili, że mają jedynie 10% rzeczywiście chorych pacjentów, 90% to chętni do zwolnienia, symulanci, hipochondrycy lub ludzie chcący się przed kimś wyżalić. Zatem z prawdziwie chorych mało który lekarz by wyżył. Podobnie jest w szpitalach, tyle że na większą skalę. Mało jest rzeczywiście niezawinionych chorób, mnóstwo jest tych na własne życzenie jak cukrzyca typu 2 – obżarstwo, marskość wątroby – alkoholizm, choroby kardiologiczne (pierwsza przyczyna zgonów wśród Polaków) – papierosy, alkohol, wieprzowina, brak ruchu, stres. Medycyna mówi o chorobach life style’owych, bo jakie życie taka choroba.  

Piszący te słowa wykonywał przez dziewięć miesięcy pracę, która była związana multitaskingiem, a stąd bardzo dużą dozą stresu, co zaowocowało u niego następującymi objawami i leczeniem:

  • Nadciśnienie tętnicze – wizyta u (1) lekarza rodzinnego i przepisanie tabletek na nadciśnienie.
  • Problemy ze wzrokiem – wizyta u (2) okulisty i przepisanie kropel oraz nowych okularów do komputera.
  • Bóle mięśni pleców górnych i dolnych – wizyta u (3) fizjoterapeuty i cykl masaży oraz zestaw do ćwiczenia w domu.
  • Zawroty głowy i nudności:
    • wizyta u (4) laryngologa – przyczyny organicznej brak, przepisanie kropel na lepszy sen.
    • wizyta u lekarza rodzinnego – przyczyny organicznej brak, przepisanie środka przeciw mdłościom.
    • wizyta u (5) neurologa/psychiatry – przyczyny organicznej brak, przepisanie środka przeciwko koszmarom sennym.
    • wizyta u (6) radiologa i prześwietlenie górnej partii ciała – przyczyny organicznej brak, lekkie zużycie kości odpowiednie do wieku.
    • wizyta u (7) ortopedy w celu zinterpretowania wyników radiologicznych – przyczyny organicznej brak, przepisanie zestawu ćwiczeń.
    • w planach kolejna wizyta u radiologa w celu wykonania MRT (rezonansu magnetycznego), które tym razem interpretować będzie lekarz neurolog.

Piszący te słowa odwiedził 7 (słownie: siedmiu!) lekarzy różnych specjalizacji, a będąc bardziej precyzyjnym sześciu lekarzy i jednego fizjoterapeutę. Sam wiedział, że te wszystkie dolegliwości są spowodowane stresem związaną z nielubianą pracą. Był dwa razy na zwolnieniu, ale chcąc upewnić się, czy nie występuje żadna przyczyna somatyczna zdecydował się na tę małą „orgię usług medycznych”, za którą zapłaciła pośrednio jego kasa chorych, a bezpośrednio jego pracodawca. Z usług kasy chorych korzysta bardzo rzadko, więc kasa od wyżej wymienionych usług nie zbiednieje. Gdyby jednak miał płacić za wszystko z własnej kieszeni i nie byłby zdany na zwolnienie, to nie poszedłby nawet do pierwszego lekarza, a po prostu najpierw zmienił pracę, a potem odpoczął. I taka jest natura ludzka. Człowiek korzysta, jeśli może, szczególnie, gdy potrzebuje zwolnienia, by trochę odpocząć. Dolegliwości były faktyczne, ustąpiły po zmianie pracy, a obecnie autor powrócił do biegania, co mu zrobi dobrze na wszystko. Widzimy więc na tym, przykładzie, że człowiek choruje jak może i tylko wtedy, gdy może chodzi w ogóle do lekarza. Gdy naprawdę jest chory nie ma na to siły. W jego firmie w szczytowych okresach napływu pracy aż 30% załogi było za zwolnieniu i jest to też branża, która choruje najbardziej. Ponieważ prawie wszyscy mamy mentalność usługową, to jest czekamy na to, że na obsłużą, że nasza choroba będzie poważna, jak my sami, toteż projekt likwidacji kas chorych i liberalizacji rynku usług medycznych nigdzie się nie powiedzie. Przemysł farmaceutyczny zawsze będzie zarabiał i uprawiał lobbying, to jest dawał w łapę politykom, bo łatwiej jest wziąć tabletkę niż biegać czy ćwiczyć lub zmienić dietę. Skoro nawet zdrowi ludzie lubią sobie pochorować i choroby się boją, to jakim argumentem przetargowym może być nieistniejąca pandemia?


[1] Chodzi o usunięcie kremów zawierających czynniki, które działają jak estrogeny, a które negatywnie wpływają na płodność męską.

Ten post ma 8 komentarzy

  1. MariaMagdalena

    Mnie osobiście, w tej pseudo-pandemii, najbardziej niepokoi kwestia duchowa. Przecież, gołym okiem widać, że mamy do czynienia z jakimś masowym opętaniem lub (w łagodniejszej wersji) ze zbiorową halucynacją. Katolicy podczas najdonioślejszego święta w całym roku liturgicznym klęczą przed ekranem i nie widzą w tym problemu (w piekle muszą mieć niezły ubaw). Oczywiście kwestia zrobienia z człowieka produktu na rzecz przemysłu farmaceutycznego przy pełnym błogosławieństwie Watykanu woła o pomstę o do Nieba.

    1. @ MariaMagdalena

      Tak, to prawda, ale kwestia używania „pozostałości aborcyjnych” w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym jest znana od lat. Napiszę o tym w kolejnej części, proszę o cierpliwość.

      1. MariaMagdalena

        Jeszcze taka mała adnotacja. Po tym eksperymencie medycznym na masową skalę, bajeczka ” O złym wirusie i dobrej kwarantannie” (autentycznie mam w domu taka historyjkę – córka w przedszkolu dostała) może naprawdę się uwiarygodnić.

  2. MariaMagdalena

    Po dodaniu adnotacji znikł cały długi komentarz:( Jeszcze raz w skrócie. Pisząc o zrobieniu z człowieka produktu nie miałam na myśli kwestii aborcji ( chociaż to kolejny poważny argument). Uwaga moja dotyczyła faktu utylizacji w ciałach dorosłych (podobno) zdrowych na umyśle ludzi ( w tym katolików) substancji (w fazie eksperymentalnej), od której skutków długofalowych umywają ręce producenci. Co więcej producenci nie wiedzą nawet czy to coś działa, na to coś co na zdrowy rozum nie istnieje. Moje pytanie retoryczne brzmi: czy Szatan ma jeszcze coś do roboty wśród tak sformatowanych ludzi.

  3. Nie mogłam przez tydzień komentować, nie wiem coś mi nie działało ani w telefonie ani w komputerze. Myślałam, że wirus został przeniesiony w laboratorium Wuhan ze zwierząt na ludzi tylko nie okazał się tak śmiertelny. Jestem jednak zszokowana, ogólnie prowadzę dość ukryte życie bardziej w domu z dziećmi, ale jestem aktywna na Facebooku czy w grupach katolickich. Jak tam ruszę temat, że wirus nie jest zagrożeniem i fakty, które i tym mówią, to zostaje uznana za ” rakowisko” tak się tam mówi o ludziach z tymi poglądami. Kto to zwariował, bo chyba nie ja?

Dodaj komentarz

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: