Tradycja i Wiara

Carol Byrne, „Msza dialogowana” (4 z 94): Msza dialogowana narzędziem demokratyzacji liturgii

To Dom Beauduin wprowadził najpierw powszechność mszału dla świeckich, a następnie brewiarz dla nich. I po co? Widać, żeby duchownych odciążyć i demokratyzować liturgię zasypując fosę pomiędzy świeckimi i duchownymi. Uff,
Posłuchaj
Oceń post

Chociaż sam Beauduin brewiarz i mszału nie znosił, to przymusił skutecznie wiernych do czytania mszału podczas Mszy, czego nigdy nie było. Dlaczego? Bo mało kto po łacinie biegle ze zrozumieniem czyta, a jeszcze gorzej jest śledzić „gdzie jesteśmy”. To tak jakby bywalców filharmonii czy opery zmuszać do czytania partytura podczas słuchania muzyki. Bardzo męczące i trudne oraz uniemożliwiające skupienie się na samej muzyce. Chodziło o wybicie prywatnej pobożności oraz o totalitarny „podsznuryzm”, którego też nigdy nie było, bo celem liturgii dla wiernych był kontakt z Bogiem, a nie wspólny śpiew czy choreografia. Przecież nawet zdolność odczytania mszału nie świadczy o tym, że ktoś na wszystkich stopniach rozumie, o co w tym chodzi, bo liturgia to nie katecheza i nie działa tylko gestem.

Rok 1909 to decydujący moment, kiedy robak rozkładu wkroczył na scenę liturgiczną i powoli zaczął pożerać tradycyjne obrzędy od środka. Był to rok, w którym Dom Lambert Beauduin przedstawił swoje pomysły na bardziej „aktywny” udział świeckich w liturgii na Krajowym Kongresie Akcji Katolickiej w Malines na zaproszenie kardynała Désiré Josepha Merciera.

Jego przemówienie nosiło tytuł „Prawdziwa Modlitwa Kościoła” (La Vraie Prière de l’Église) i zostało opublikowane jako część książki Beauduin Pobożność Kościoła (La Piété de l’Église ) w 1914 r.[1] W niej zaproponował on „duszpasterski” plan dotyczący tego, co uważał za wytyczne papieża Piusa X dotyczące „aktywnego uczestnictwa”.

W swoim wykładzie wspomniał między innymi o swoim zamiarze zaznajomienia świeckich z tekstem Mszy i Oficjum poprzez powszechne stosowanie dwujęzycznych mszałów ręcznych.

Ideą tej propozycji było, jak zapewniał, spełnienie celu papieża Piusa X, aby pomóc świeckim w osiągnięciu większego stopnia uczestnictwa w liturgii jako „pierwotnym i nieodzownym źródle ducha chrześcijańskiego”.

Wszyscy powinni mieć mszały

Ale za tą nieszkodliwie brzmiącą strategią kryło się znacznie więcej. Już teraz w jego umyśle nabierała rozpędu wielka rewolucja, a kongres w Malines w 1909 r. był tylko pierwszą platformą do przedstawiania poglądów, które wypracowywał od jakiegoś czasu.

Na szczycie jego agendy na Kongresie znalazła się propozycja opublikowania i rozpowszechnienia tysięcy mszałów z tłumaczeniami na języki narodowe, nie po to, aby wierni mogli czytać po cichu jako opcja, ale po to, aby Msza Dialogowana stała się normą dla wszystkich. 

„Zmieńmy rutynową i monotonną obecność przy aktach kultu na aktywne i inteligentne uczestnictwo; nauczmy wiernych modlić się i wyznawać te prawdy w [liturgicznym] ciele”- zapowiedział Beauduin.[2] 

Kaplica dzisiejszego opactwa Chevertogne założona przez Beauduina w 1925 roku

Ta strategia opierała się wyłącznie na jego własnych, wysoce subiektywnych wyobrażeniach o uczestnictwie świeckich. Wskazywało to na głupi optymizm, jeśli chodzi o pielęgnowanie „ducha wspólnoty” poprzez szczekanie każdego członka kongregacji jak wytresowane foki, z kapłanem jako zarządcą pierścienia.

Przyznał nawet, że chciał pozbawić katolików ich tradycyjnej metody uczestnictwa poprzez wyeliminowanie wszelkich form prywatnych modlitw, które odmawiali po cichu podczas Mszy św.[3] Obejmowały one różaniec, nabożeństwa, a nawet medytacje.

Innymi słowy, Beauduin chciał, aby zbiorowe odpowiedzi były nośnikiem uczestnictwa świeckich. Ściśle „modlitwa liturgiczna” byłaby de rigueur [pod rygorem] dla wiernych.[4]  Ale jego plan na tym się nie zakończył. W swoim programie działania sformułowanym na Kongresie w Malines wyraził życzenie, aby wierni również poza liturgią zaniechali nabożeństw [prywatnych] i wzorowali swoje modlitwy na Brewiarzu księdza: np. Kompletna zajęła miejsce prywatnych modlitw wieczornych.

Zasadniczo był to zamach na ich wolność indywidualnego modlenia się na swój własny sposób – wolność potwierdzona później przez papieża Piusa XII w 1947 r (Mediator Dei, § 108). Ten sam Papież potępił tych, „którzy są oszukiwani pod pretekstem przywrócenia liturgii lub bezmyślnie twierdzą, że tylko obrzędy liturgiczne mają jakąkolwiek rzeczywistą wartość i godność” (tamże. § 176), a także odrzucił jako „złą i niebezpieczną” każdą próbę ze strony reformatorów ograniczenia praktyk pobożności ludowej do metod i norm obrzędów liturgicznych (tamże, § 184).


Cichy udział zabroniony

Palące pragnienie pozbycia się cichej modlitwy i osobistych nabożeństw

Ważne jest, aby nie lekceważyć powagi propozycji uczynienia ze Mszy Dialogowanej rezultatu uczestnictwa wszystkich wiernych [Red. Msza dialogowana miała za cel włączenie wszystkich do aktywnej partycypacji]. Wielowiekowy zwyczaj cichej modlitwy, który wypłynął z wiary i praktyki pokoleń katolików, miał zostać zniesiony, złożony w ofierze na ołtarzu destrukcyjnego egalitaryzmu, w którym „czynny udział” wszystkich – duchownych lub świeckich – jest traktowany jak równy status.

Był to również środek totalitarny, w którym jednostka jest poświęcana zbiorowości. Wierni, zachęcani do przyłączenia się do zbiorowych odpowiedzi, nie będą mogli już wybrać tej metody cichego uczestnictwa, która będzie dla nich najlepsza. Doświadczenie pokazuje, że dla tych, którzy chcą połączyć swoje umysły i serca z odtwarzaniem Najświętszej Ofiary na ołtarzu, wewnętrzne skupienie może być rozproszone przez natrętne głosy innych w ławkach.


Odtąd wszędzie tam, gdzie Msza Dialogowana się zakorzeniła, atmosfera katolickiego kultu w rycie rzymskim ulegała zmianie na zawsze, gdy wypowiedziane odpowiedzi zagłuszały ciche uczestnictwo. Co więcej, ciche uczestnictwo stało się rodzajem piorunochronu nienawiści liturgicznych reformatorów. Rzeczywiście, obecnie uważa się, że jest to obraza wartości demokratycznych w „epoce laikatu” zainaugurowanej przez Sobór Watykański II.

To wyjaśnia, dlaczego księża Novus Ordo byli znani z tego, że reagowali mieszaniną przerażenia i oburzenia na widok każdego katolika siedzącego w ławkach, dotykającego różańca lub czytającego z modlitewnika w tradycyjnym stylu, i dlaczego narażają ich na powszechne pośmiewisko zebranych wiernych.


Wierzchołek góry lodowej


Zwolennicy Mszy Dialogowanej i śpiewów zbiorowych twierdzą, że te formy „aktywnego uczestnictwa” były tym, czego chciał papież Pius X w swoim motu proprio z 1903 roku. Ale jest to po prostu nieuzasadnione założenie, które wyrosło z gorączkowego mózgu Dom Lamberta Beauduina, który chciał rozpocząć liturgiczną rewolucję, aby „zdemokratyzować” liturgię.[5] 

Co znamienne, nie było powszechnego żądania ze strony świeckich „aktywnego udziału” lub chęci przypisania im ról duchownych. Msza Dialogowana, która pomaga w takim odwróceniu ról, była tylko widocznym wierzchołkiem góry lodowej „aktywnego uczestnictwa”, której ogrom był ukryty pod falami za czasów papieża Piusa X.

Jak pokażą poniższe artykuły, przełomowa data 1909 r., kiedy to Beauduin zapoczątkował Ruch Liturgiczny, jest pomnikiem stanu degeneracji, w który liturgia wpadła po Soborze Watykańskim II.


[1] Beauduin,  La Piété de l’Église: principes et faits, Louvain: Monastery of Mont César, 1914, opublikowane w angielskim przekładzie Virgila Michela jako Liturgy the Life of the Church , Collegeville, Minnesota, 1926.

[2] Lambert Beauduin, Liturgia the Life of the Church , przekład Virgil Michel, Collegeville, Minnesota: The Liturgical Press, 1914, s. 11.

[3] W ten sposób wszyscy wierni będą zmuszeni wyrzec się swoich prywatnych modlitw podczas świętych ceremonii – Mszy i Oficjum” (Ainsi tous les fidèles seront amenés à renoncer pendant les office divins à la récitation de prières privées). Lambert Beauduin, „La Vraie Piété de l’Eglise, Rapport au Congrès de Malines 1909”, w: Pytania Liturgiques et Paroissiales , 40, 1959, s. 221, apud Marc Chatanay, Emergeance du Mouvement Liturgique en France , Pampeluna, 2009, s. 215.

[4] Nawiasem mówiąc, założyciel Opus Dei, Mgr. Josemaría Escrivá miał ten sam cel. In The Way (zbiór maksym adresowanych do katolików, schizmatyków i protestantów), Mgr. Escrivá stwierdził: „Wasza modlitwa powinna mieć charakter liturgiczny. Jakże bym chciał, żebyś używał psalmów i modlitw z mszału, a nie osobistych modlitw według własnego wyboru ”(n. 86).

[5] Keith Pecklers, The Unread Vision: Liturgical Movement in the United States of America, 1926-55, Liturgical Press, Collegeville, Minnesota, 1998, s. 11.

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Bractwo św. Piusa X nie jest wyjściem: Przyczyny moralne (3 z 3)
Objawienia prywatne o. Rodrigue lub ponownie o tym, czy Ann Barnhardt jest opętana?
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
O. Wojciech Gołaski OP odchodzi do FSSPX lub "gdy zabraknie cukierków".

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
Tradycja i Wiara