Carol Byrne, „Msza dialogowana” (13 z 94): Proces ustępstw: karmienie niemieckiego krokodyla

Data

"Liturgiczny krokodyl" Ruchu Liturgicznego był międzynarodowy, nie tylko niemiecki, chociaż ten ostatni okazał się najbardziej skuteczny.

Czy „liturgiczny krokodyl” był zawsze niemiecki? Niestety nie. Był międzynarodowy i „rdzennie belgijski”, gdyż założyciel Ruchu Liturgicznego Dom Beauduin był benedyktynem i Belgiem. O ile prawdą jest, że w 1943 Piusa XII udzielił różnych koncesji liturgicznych episkopatowi Trzeciej Rzeszy, to po wojnie tych samych koncesji domagały się inne episkopaty, np. francuski, patrzy przypis 7 ostatniego wpisu. Naprawdę trudno posądzać biskupów Francji, nawet tych z Vichy o proniemieckie sympatie w roku 1946 i 1947, gdy także otrzymali zgodę na Rytuał w języku narodowym, więc musieli o nią uprzednio wystąpić. Skąd ten pomysł tego nieszczęsnego Ruchu Liturgicznego? Można dowieść i prześledzić na przykładzie szczególnie amerykańskiego episkopatu koneksję pomiędzy przynależnością do zakonu benedyktynów, homoseksualizmem późniejszego biskupa oraz jego liturgicznym liberalizmem. Świetnym przykładem jest podany w poniższym artykule biskup Weakland, którego, jak dowiadujemy się, lansował Bugnini. Czy ten ostatni był homoseksualistą? Nic na ten temat nie wiadomo. Jeśli potoczna karykatura homoseksualisty z serialu „Współczesna rodzina” (Modern family), którą odzwierciedla przedstawiona tam homoseksualna para zniewieściałych mężczyzn marzących o roli głównej, może być kobieca, w musicalu, to zdecydowanie liturgia Novus Ordo bardziej odpowiada temu ideałowi niż Vetus Ordo. W Nowej Mszy ksiądz jest konferansjerem, the leading man, aktorem pierwszoplanowym i primadonną, w Mszy Trydenckiej jest żuczkiem widzianym w ornacie skrzypcowym od tyłu. Jego osobowość, bogata lub nie, znika pod rubrykami. Z drugiej strony ilość falbanek, tiuli, kadzidła i ogólnej „teatralności”, jeśli można się tak wyrazić, zdecydowanie dominuje w Tradycyjnej Mszy, która przyciąga estetów i homoseksualistów. Więc ten homoseksualizm reformatorów zdaje się być mieczem obosiecznym. Ale jedno można stwierdzić: gdyby Pius XII był przeciw, to by do tego wszystkiego nie doszło, bo miał jeszcze na coś wpływ.

poprzednim artykule widzieliśmy, jak władza papieska znajdowała się w haniebnym odwrocie przed agresją niemieckich liturgistów, których cele wykraczały daleko poza granice rozsądnego dostosowania. Powaga wyzwania rzuconego przez biskupów niemieckich w 1943 roku może być postrzegana jako pierwsze z serii wyzwań, z których każde niosło ze sobą dodatkowy gwóźdź do trumny Tradycji Katolickiej, której kulminacją były reformy Vaticanum II.

Zastanawiali się bowiem nad zmianami w obrzędach tysiącletnich, począwszy od Wigilii Paschalnej, aby dostosować je do ducha czasów nowożytnych. Utrata łaciny i zniszczenie skarbca muzyki sakralnej były również nieodłączną częścią całego planu. (Bugnini na pewno by o to zadbał.)

Ks. Pius Parsch był pionierem reform liturgicznych i kontaktów ekumenicznych

W obliczu coraz groźniejszej międzynarodowej sytuacji antyrzymskiej wrogości i chcąc uniknąć otwartego konfliktu, papież Pius XII przyjął pojednawcze podejście do żądań reformatorów liturgicznych. Jego przesłanie do Konferencji Episkopatu Niemiec w 1943 r. Było równoznaczne z powiedzeniem:

„Kontynuuj łamanie prawa liturgicznego, a Stolica Apostolska nagrodzi cię nagrodą papieskiej aprobaty.”

Trzeba przyznać, że przytłaczająca przewaga dowodów wskazywała na daremność ustępstw na długo przed tą datą. Wraz z powstaniem Ruchu Liturgicznego w Opactwie Benedyktynów Maria Laach w Niemczech w 1914 roku i pionierską pracą ks. Piusa Parscha w Austrii w 1918 r. anarchia liturgiczna i kontakty ekumeniczne kwitły bezkarnie na ziemiach niemieckojęzycznych.

Żadna ilość koncesjonowanych łask ze strony Stolicy Apostolskiej nie mogła zaspokoić głodu bestii reformy: niemiecki krokodyl[1] nie zadowolił się kilkoma strzępami rzuconymi w jego kierunku. Jak wszyscy wiedzą, krokodyle to drapieżniki o nienasyconym apetycie.


Mediator Dei: dokument kompromisowy

Uważna lektura pokazuje, że Mediator Dei (1947) jest dokumentem „politycznym”, który bierze obie strony debaty, tak aby reformatorzy i tradycjonaliści mogli znaleźć poparcie dla swojego punktu widzenia i bez końca spierać się o to, która ze stron jest najlepsza reprezentuje myślenie Papieża.

Prawdą jest, że Pius XII ganił różne liturgiczne nadużycia, ale w tym samym dokumencie dał również reformatorom pole do posunięcia się, by poczynili postępy w ich programie „aktywnego uczestnictwa”. Co najbardziej niepokojące dla tradycjonalistów, pochwalił on partię reform i zademonstrował swoje oddanie Ruchowi Liturgicznemu tymi słowami:

„Ruch ten zawdzięczał swój wzrost chwalebnej prywatnej inicjatywie, a zwłaszcza gorliwej i wytrwałej pracy kilku klasztorów w Zakon św. Benedykta ”.[2] 

Oraz:

„Cieszymy niemałą satysfakcję z korzystnych rezultatów opisanego właśnie ruchu”.[3]

Źle ulokowana pochwała za niepoprawny ruch

Ale czy wynik był naprawdę tak wspaniały? A czy liderzy liturgiczni byli tak godni podziwu? Odpowiedź „tak” byłaby historycznie nieścisła i intelektualnie niespójna.

Dom Beauduin przewodniczył ruchowi liturgicznemu jak ponury Kolos Apeninów

Do 1947 r. nowa rasa biblistów, teologów i liturgistów była zaangażowana w eksperymenty liturgiczne z własnej inicjatywy przez dziesięciolecia.[4] Udało im się również, w dużej mierze bez przeszkód ze strony hierarchii kościelnej, propagować swój rewolucyjny program w książkach, recenzjach, wykłady, ośrodki liturgiczne, tygodnie studiów i konferencje.

I to właśnie z klasztorów benedyktyńskich te „nowe idee” po raz pierwszy rozprzestrzeniły się na kraje na całym świecie, z wysoką postacią Dom Lamberta Beauduin, która przewodniczyła temu ruchowi jak ponury kolos.[5] 

Pius XII zdawał się sugerować, że Ruch Liturgiczny, oczyszczony z nadużyć, był godny pochwały. To jest ten sam argument, którego używa się dzisiaj w odniesieniu do Novus Ordo. Ale nie mogło być żadnych dobrych wyników, żadnych „zdrowych rezultatów” reform, które nie były zakorzenione w wierze i tradycji Kościoła.[6] 

Poza tym wydaje się, że istniał „ruch” liturgiczny, zanim Beauduin pojawił się na scenie, by twierdzić, że wypełnia on cele papieża Piusa X.

Gdziekolwiek kwitła wiara katolicka, wynikało to ze zdrowej katechezy oraz właściwy duch i praktyka liturgii, zgodnie z nauczaniem Piusa X, który nigdy nie uważał się za część czyjegoś „ruchu”.


Jeśli połączymy kropki, wyłania się pełny obraz

Wśród tradycjonalistów panuje ogólna niechęć do uznania, że ​​liturgiczne reformy Piusa XII są częścią kontinuum od powstania ruchu liturgicznego w 1909 r. W opactwie benedyktynów w Mont-César do utworzenia Novus Ordo 60 lat później. A jednak były to słowa Pawła VI, gdy promulgował Nową Mszę 3 kwietnia 1969 r.:

„Uznano za konieczne zrewidowanie i wzbogacenie formuł Mszału Rzymskiego. Pierwszym etapem takiej reformy było dzieło Naszego Poprzednika Piusa XII z reformą Wigilii Paschalnej i obrzędów Wielkiego Tygodnia, które stanowiły pierwszy krok w dostosowaniu Mszału Rzymskiego do współczesnego sposobu myślenia”.[7] 

Nie bez znaczenia jest to, że przyszły opat prymas Zakonu Benedyktynów, Dom Rembert Weakland, który odziedziczył awangardowe idee Ruchu Liturgicznego Beauduina, byłby jednym z osobistych konsultorów Pawła VI w odniesieniu do Novus Ordo.[8] To pokazuje, że oficjalne reformy Piusa XII, nie mniej niż reformy Pawła VI, były smołowane tym samym pędzlem, splamionym ich benedyktyńskimi źródłami.

W USA reformy liturgiczne zostały również zastosowane w latach 40.: powyżej kościół św. Franciszka z Asyżu w Portland w stanie Oregon i kapliczka Little Flower w Royal Oak w stanie Michigan; poniżej, kaplica św. Pawła Priory Chapel w Keyport, NJ i kościół św. Marka w Burlington, VT

Wynika z tego, że Pacelli i Montini muszą ponosić ostateczną odpowiedzialność – każdy na swój sposób – za bezprecedensowe zmiany w rycie rzymskim, które podpisali.

Anarchia liturgiczna

Na początku XX wieku w krypcie opactwa Marii Laach, w krypcie opactwa Marii Laach, na rekolekcjach klasztornych, w kapelanach uniwersyteckich i stowarzyszeniach grup młodzieżowych, wśród żołnierzy pełniących czynną służbę, prowadzono potajemnie, wśród nielicznych, nieupoważnione eksperymenty liturgiczne. w czasie I wojny światowej na misjach morskich czy wśród radykalnych grup, takich jak The Catholic Worker.

Wywrotowe idee były rozpowszechniane w publikacjach samizdatowych, rozprowadzanych z rąk do rąk lub ustnie na niewielkich konferencjach odbywających się za zamkniętymi drzwiami.

Ale do 1940 r. ruch stopniowo rozprzestrzenił się na całym świecie, obejmując parafie przy jawnej lub milczącej aprobacie biskupów, których coraz więcej przekonały „nowe idee”.

Nie zapominajmy, że był to pierwotny podstęp Beauduina. Miał na myśli jasny, długoterminowy cel, równie cyniczny, co złośliwy – zdobycie poparcia biskupów i prałatów, aby jego rewolucyjny program został narzucony przez „uprawnioną” władzę[9] (patrz tutaj , s. 21). podczas gdy praktyka tradycyjnego katolicyzmu zostanie pewnego dnia zmieniona w działalność zabronioną przez te same władze. Proroczy, demoniczny czy co?

Ale co z krytyką Piusa XII w Mediator Dei nadużyć liturgicznych i błędnej teologii, która je zainspirowała? Ponieważ te łagodnie wyrażone nagany nie świadczyły o postanowieniu odpowiedniego postępowania z przestępcami (którzy albo je ignorowali, albo im zaprzeczali), uznano je za przejaw słabości – jakby chciał powiedzieć, że Kościół nie traktował zbyt poważnie swoich własnych przepisów liturgicznych.

W ten sposób Mediator Dei wysłał wyraźny sygnał kapitulacji na plecach, a ponadto zaproszenie do zejścia na bok systemu. (Bugnini chwalił się później, że niesamowity sukces reformatorów potwierdził powiedzenie, że „Fortuna sprzyja odważnym”).[10]

Łatwość, z jaką reformatorom uchodziło na sucho łamanie prawa, była ogromnym bodźcem dla Ruchu Liturgicznego. Wobec braku zdecydowanych środków przeciwko dysydentom, stało się dla nich jasne, że za Piusa XII otwierała się możliwość znacznie bardziej drastycznej reformy liturgii, niż dotychczas śniono.

W rzeczywistości, jak zobaczymy w następnym artykule, 10 lat po Mediator Dei widziało, jak Papież stale poddaje się ich żądaniom i zakorzenia niektóre z ich reform w liturgii Kościoła. Wkrótce po Soborze Watykańskim II zyskają wszystko, o co walczyli, a poza tym wiele więcej.

To głęboka ambiwalencja Piusa XII uniemożliwiła skuteczną kontrolę Ruchu Liturgicznego. Po czyjej był naprawdę stronie? Wrogie frakcje odniosły zwycięstwo.

Ale roszczenia do partii tradycjonalistycznej brzmiały pusto, gdy zostali oddani czułej łasce Bugniniego, któremu rolę wykonawczą w 1948 r. w Komisji Ogólnej Reformy Liturgii powierzył nikt inny, jak sam Pius XII.

Źródło


[1] Brytyjski mąż stanu, sir Winston Churchill, powiedział kiedyś w odniesieniu do Hitlera, że ​​uspokojenie jest równoznaczne z karmieniem krokodyla w nadziei, że zje cię jako ostatni;

[2] Mediator Dei § 4.

[3] Tamże, § 7.

[4] Obejmowało to nieuprawnione korzystanie z „Msz dialogowanych”, języka ojczystego, Mszy skierowanej do ludu, procesji Offertorium, Komunii na rękę i nabożeństw ekumenicznych.

[5] Nawiązanie do masywnej XVI-wiecznej włoskiej rzeźby znanej jako Colosso dell’Appennino lub Appennine Colossus stworzonej przez artystę Giambolognę. Olbrzymia statua siedzi rozmyślając nad sadzawką, wpatrując się w jej mroczne głębiny jak złowrogi duch. Jego korpus zawiera szereg połączonych ze sobą komór, a wewnątrz jego głowy znajduje się rodzaj kominka, który po zapaleniu wydziela kłęby dymu z nosa. Beauduin wścieka się na tradycję katolicką?

[6] Jak na ironię, odnosi się to do własnej reformy Psałterza przez Piusa XII, o której wspomniał w Mediator Dei § 6: „Zaledwie chwilę wcześniej, z zamiarem lepszego zrozumienia modlitw liturgicznych i łatwiejszego zrozumienia ich prawdy i namaszczenia. Umówiliśmy się, że Księga Psalmów, która stanowi tak ważną część tych modlitw w Kościele katolickim, zostanie ponownie przetłumaczona na łacinę z oryginalnego tekstu”.

[7] Papież Paweł 6, Konstytucja Apostolska Missale Romanum, 3 kwietnia 1969;

[8] W swoich Pamiętnikach Weakland wyjaśnił, że był protegowanym Bugniniego, który zapewniał go o wielkim szacunku papieża Pawła dla niego. Zob. Rembert G. Weakland, Pielgrzym w kościele pielgrzymów: Wspomnienia arcybiskupa katolickiego, Grand Rapids, MI: Wm. B. Eerdmans Publishing Company, 2009, s. 127-128;

[9] Beauduin nakreślił ten podstęp w artykule redakcyjnym pierwszego numeru La Maison-Dieu, styczeń 1945, s. 21.

[10] A. Bugnini, The Reform of the Liturgy: 1948-1975, The Liturgical Press, 1990, s. 11.

Dodaj komentarz

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

error: Content is protected !!
pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: