Awantura demonologiczna lub analiza przyczyn

Data

1Medieval_Monsters_3274890k

Ponieważ od momentu omawiania tematyki dręczeń demonicznych, które nazywamy potocznie i na własny użytek „gryzieniem”, mamy stałe problemy z zapisywaniem komentarzy lub wpisów, dlatego też to, co miało być opublikowane w komentarzach, zostanie opublikowane jako wpis, żeby się zły duch, który się przynajmniej pośrednio za tym kryje, nauczył.

Nie jest rzeczą miłą czytać na własny temat, że „skręcamy w kierunku sekty” pomijając już zarzuty o brak kompetencji teologicznych, na co możemy się jedynie uśmiechnąć. Jednak dosyć bolesnym jest zarzut, że szkodzimy ludziom, którym chcemy pomóc, poprzez sugerowanie osobom doznającym demonicznych dręczeń, by odmiawiały prywatnie Wielki Egzorcyzm. Zakazu takich modlitw nie ma, a tego rodzaju porada jest naszą opinio theologica, to jest opinią teologiczną. Jeżeli ktoś się z nią nie zgadza, niech przedstawi argumenty, literaturę czy jakieś autorytety, gdyż trudno traktować poważnie wpisy na Facebooku typu:

Kolejni samozwańczy „obrońcy Tradycji”. Anonimowi świeccy „specjaliści” bez rozpoznawalnej kompetencji czy chociażby po studiach teologii. Za to sprawni w zbieraniu datków na swoją conajmniej wątpliwą teologicznie działalność…

To, kim są, wykazują chociażby w sprawie prywatnego „odmawiania” exorcyzmów czyli posługiwania się księgą liturgiczną Rituale Romanum przeznaczoną do sprawowania obrzędów przez duchownych. Zarówno ta praktyka, jak też reakcje owego grona na zastrzeżenia w tej sprawie mają cechy dość wyraźnie demoniczne niestety.

Po przyjrzeniu się tej stronce nasuwa się jednoznaczny wniosek: to jest robota modernistycznych mącicieli i prowokatorów podszywających się pod katolików tradycyjnych.[1]

 Bawi sam język, jakaś bardzo stereotypowa gazetowa nowomowa, rodem z PRLu, a w sumie ze sceny wiecu w „Misiu“ Bareji, brak tylko wzmianki „o intrydze grubymi nićmi szytej”. Za szczególnie udane uważamy następujące zdanie:

Zarówno ta praktyka, jak też reakcje owego grona na zastrzeżenia w tej sprawie mają cechy dość wyraźnie demoniczne niestety.

Zatem „owo grono” wiedzione „demoniczną inspiracją” sugeruje modlenie się najbardziej antydemoniczną modlitwą, tj. Wielkim Egzorcyzmem z Rituale, jaką zna Kościół, by tymże demonom zaszkodzić. Czy nie jest to aby wewnętrznie sprzeczne? Jak najbardziej jest. Ale dlaczego ks. Dariusza J. Olewińskiego, „kapłana Tradycji”, tak bardzo ten nasz blog i wpis irytuje? Przecież jest mnóstwo pomylonych bloggerów, oszołomów, nawiedzonych, tradycjonalistów i nietradycjonalistów, którzy, dzięki wolności słowa piszą sobie, co żywnie chcą i nikt im tego nie broni. Dlaczego nie zaszeregować nas do tego grona i dać sobie z nami spokój? Jeżeli kogoś coś tak bardzo emocjonalnie porusza, bo jest to związane egzystencjalnie z nim samym. Punctum. Czy chodzi może o to?

Za to sprawni w zbieraniu datków na swoją conajmniej wątpliwą teologicznie działalność…

Przecież ks. Olewiński tego nie wie, czy jesteśmy sprawni, czy nie, bo nie ma dostępu do naszego konta. Niestety sprawni nie jesteśmy, bo „datki” (ostatnio ktoś przesłał całe 2, 25 zł) wpłaca poniżej 0,5% wszystkich korzystających, co niestety sprawnością z naszej strony nie jest żadną. Ale to inny problem. Zanim znowu wrócimy do osoby ks. Olewińskiego – „kapłana Tradycji” – rozeznajmy to wydarzenie w szerszym kontekście. Co wydarzyło się przedtem?

  1. Cykl o Le Barroux
  2. Zmiana miejsca odprawiania Mszy Trydenckiej z Le Barroux na Fontgombault
  3. Kontynuacja cyklu angelologicznego, obecnie część demonologiczna
  4. Porady na forum w sprawie demonicznych dręczeń wraz z przypominieniem opublikowanego już Wielkiego Egzorcyzmu
  5. Irytacja niektórych czytelników ciągłym „gryzieniem” oraz „skręcaniem w stronę sekty”
  6. Ksiądz Dariusz J. Olewiński jako autorytet i „kapłan Tradycji”, który suchej nitki na nas nie pozostawia.

Ad 1.  Cykl o Le Barroux

Cykl o Le Barroux, a szczególnie jego poczytna szósta część, ukazuje, że bycie „kapłanem Tradycji”, czego nie odnosimy jedynie do ks. O., lub nawet klasztorem Tradycji nie daje licencji na świętość, poczytalność czy słodycz charakteru. Przedstawiliśmy także, naszym zdaniem teologicznie udokumentowaną tezę, że trwanie w suspensie czy innej karze kanonicznej rzutuje na duchowość, gdyż taki duchowny, sprawując sakramenty lub inne przejawy kultu, po prostu grzeszy ciężko. Zanieczyszcza ciemnością Kościół i kościół, która metaforycznie rzecz biorąc w miejscu tym osiada. Zaprezentowaliśmy także tezę o „kilołaskogodzinie”, to jest o odczuwalności grzechu lub świętości przez ludzi w stanie łaski w różnych miejscach lub u różnych księży, „kapłanów Tradycji” także. Kto mógłby obrazić się za taki wpis, oprócz samego Le Barroux, które przypuszczalnie naszego bloga nie czyta? Ktoś, kto jako ksiądz sam trwa suspensie, nieregularności kanonicznej lub nie posiada inkardynacji do diecezji, a jedynie status tzw. clericus vagans, to jest „błąkającego się duchownego”. Kto jeszcze mógłby na taki wpis tak emocjonalnie zareagować? Ktoś, kto sakramenty od takiego księdza przyjmuje lub który się go w kwestiach duchowych radzi.  Stąd zrozumiałe są reakcje na nasz cykl „Dzieje grzechu”, ponieważ dowiedliśmy, że FSSPX trwając w nieregularności kanonicznej grzeszy ciężko, jego wierni również. Dotknięci poczuli się księża Bractwa św. Piusa X, „kapłani Tradycji” oczywiście oraz ich wierni.

Wydaje się także, że całe Le Barroux potraktować można za metaforę FSSPX po ewentualnej rekoncyliacji, gdyż, nawet gdyby Franciszek był prawdziwym papieżem,[2] a raczej sądzimy, że nie jest, to po powrocie na łono Kościoła, w kanoniczno-prawnym tego słowa znaczeniu, samo FSSPX musiałoby odbyć jakąś solidną ekspiacyjną pokutę, by, jeśli można się tak wyrazić, duchową atmosferę wokół siebie rozjaśnić i oczyścić. Natomiast, skoro Franciszek papieżem nie jest, bo nadal jest nim Benedykt, a dwóch być nie może, to po formalnej rekoncyliacji rekoncyliacja duchowa, naszym skromnym zdaniem, nie nastąpi.

Ad 2. Z Le Barrox do Fontgombault

Zmiana miejsca Mszy Trydenckich na Fontgombault ukazała, że jesteśmy konsekwentni i nasze skromne środki przenosimy gdzie indziej. Chociaż niektóry osoby wspierające nasz blog, miewały także dręczenia przy Mszach w Le Barroux, o czym informowały nas prywatnie na poczcie, to wydaje nam się, że ilość dręczeń przed Mszą Trydencką w Fontgombault wzrosła, bo donoszą o tym wszyscy, którzy ją za naszym pośrednictwem zamówiły. Zatem najbardziej antydemonicznie działa właśnie Msza Święta, co żadną teologiczna nowinką nie jest. Nie jest jednak tak, że jeśli zamówimy Mszę Święta Trydencką lub będziemy w niej wspominani, wówczas doświadczamy dręczeń. Piszący te słowa łoży np. na blog Ann Barnhardt i na blog onepeterfive, którzy także za swoich dobroczyńców odprawiają Mszę Św. i żadnych dręczeń z tego powodu nie miał albo też nie był ich świadomy, choć przypuszcza, że przy ostrych dręczeniach raczej by ich był. Zatem dręczenia w tym kontekście nie dotyczą wszystkich i nie ma się czego bać.

Jednakże dla „kapłana Tradycji”, który jest suspendowany, clericus vagans etc. taka informacja, że ludzie świętość jego Mszy jak i jego stan łaski odczuwają i innym, a nie jemu, na Msze dają, mogłaby stanowić zagrożenie jego ekonomicznych interesów.

Ad 3. Demonologia

Chociaż publikacja cyklu angelologicznego rozpoczęta została 8.09.2016, natomiast część demonologiczna zaprezentowana została 24.11.2016, to najwyraźniej nikomu to nie przeszkadzało ani intelektualnie ani duchowo. Jedyna różnica polega na tym, że tym razem publikujemy cykl do końca, z literaturą uzupełniającą, co może sprawiać wrażenie, że wspomniana tematyka jest nam szczególnie droga. Nie jest, stanowi jednak także o naszej codziennej duchowej, ale i doczesnej rzeczywistości.

Ad. 4 Świadectwa dręczeń

Chociaż świadectwa i informacje na temat różnych dręczeń („gryzień”) i wydarzeń paranormalnych pojawiały się okazjonalnie na blogu, to również nikomu one nie przeszkadzały, podobnie jak treść Wielkiego Egzorcyzmu opublikowana już w październiku 2016. Biorąc pod uwagę interesy, nazwijmy to kościelnego establishmentu lub mainstreamu rzec można, że na tym blogu znajduje się tyle „skandalicznych” tekstów, że niejednego księdza, „kapłana Tradycji”, profesora teologii lub biskupa powinno po przeczytaniu ich podrzucać. Stąd zapytać można, dlaczego akurat tak ostre i nieracjonalne reakcje pojawiają się na poradę odmawiania prywatnego Wielkiego Egzorcyzmu? Ponieważ szatan jest realny, drogie dzieci, ponieważ jest osobą, ponieważ potrafi kusić i inspirować ludzi, ponieważ poprzez Wielki Egzorcyzm realnie traci grunt pod nogami. Teologia jest czymś teoretycznym, porządkuje myślenie i pomaga prawdziwej pobożności, jednakże dopiero odmówienie prywatne Wielkiego Egzoryzmu stanowi najwyraźniej bombę jądrowa przeciwko złemu duchowi, który uczyni wszystko, by do tego nie dopuścić.

Ad 5. „Sekta”?

I dlatego te zupełnie nieracjonalne irytacje, lęki, ataki ze strony ludzi, którzy byli nam bardzo przychylni, a czego nie robili przedtem. Dlaczego nie przedtem? Bo diabeł aż tak bezpośrednio nie był atakowany, więc aż tak bezpośrednio nie musiał się bronić. Co ciekawe doradcy duchowni Viridis i Tomasza M. podają identyczne argumenty, wedle których:

  1. robimy coś zabronionego, np. modlitwy po łacinie;
  2. coś co jest grzechem lub nieposłuszeństwem Kościołowi;
  3. co przyniesie nam zgubę.

Nie mają oni jednak merytorycznie racji, bo żadnego zakazu nie ma, co przyznaje nawet „kapłan Tradycji” ks. Olewiński.

Formalnego zakazu stosowania exorcyzmu jako „odmawianej” modlitwy nie ma z tej prostej przyczyny, że władze kościelne widocznie nie zetknęły się jeszcze z takowym pomysłem.

Zatem zakazu nie ma, a o motywach ks. O. może jedynie domniemywać. Jednakże ks. Olewiński się kompetencją, której rzekomo nie posiadamy, nie popisał, bo oczywiście sporo osób już takie pomysły miało, egzorcyzm w rozumieniu odprawiania nad opętanymi odmawiało, co bywało i chyba jeszcze bywa nadal praktykowane w różnych grupach charyzmatycznych, przynajmniej tam, gdzie egzorcystów nie ma. I dlatego między innymi w roku 1983 kardynał Suenens, którego tutaj nie lansujemy, napisał swoją książkę Odnowa w Duchu Święty i moce ciemności, by właśnie świeckich od takich praktyk odwieść. Zatem władze kościelne zetknęły się z tym już nie raz. Jednakże ks. Olewiński żadnych argumentów obalających nasze twierdzenia nie podaje.

Ponieważ zawiść ludzka dotyczyć może różnych spraw, to jest niestety niewykluczone, że osoby, który na blog łożą, we Mszy Trydenckiej są uwzględniane, ale żadnych dręczeń czy wydarzeń paranormalnych nie doznają, czują się mniej lub bardziej zawiedzione, gdyż uważają „gryzienie” za dowód świętości. Otóż po pierwsze nie ma czego zazdrościć, bo to żadna przyjemność, a po drugie dręczenia demoniczne są objawami obecności złego ducha, a nie świętości jednostki. Piszący te słowa czytał niekiedy fora ezoteryczne, gdzie ludzie zgłaszali się za takimi problemami jak wizje demonów, zapachy, przesuwające się przedmioty, koszmary nocne, duszenie we śnie (tzw. zmora na piersi), lewitacji, co w domniemanej skali o. Poulaina SJ 0 do 10, daje 9 lub 10, a niekiedy jest po prostu identyczne z opętaniem. A były to osoby, ponieważ blog był niemieckojęzyczny, niewierzące, niepraktykujące, często nieochrzczone, które radziły sobie niekompetentnie nawzajem, bo nie miały się do kogo zwrócić. Zatem dręczenia miały, świętymi nie były. Dręczenia nie są oznakami świętości, ale oznakami obecności złego ducha. Także czytając regularnie życiorysy świętych stwierdzić można, że być może 10% wszystkich brewiarzowych świętych jakieś warte uwagi , w rozumieniu widowiskowe, przejścia ze złym duchem miały, co stanowi zdecydowaną mniejszość. Więcej dowiemy się z lektury o. Poulain SJ. Oczywiście diabeł kusił wszystkich, ale nie każdy doświadczał fenomenów paranormalnych. Zatem jak dręczony, to jeszcze nie święty. A skąd bierze się to przekonanie, że:

takie dręczenia, to tylko święci mieć mogą?

Stąd, że te fakty są bardzo dobrze w przedsoborowych. dodać trzeba aktach. kanonizacyjnych udokumentowane. A zwykli ludzie o takich sprawach nie mówią, ani nie piszą, bo się wstydzą, a jak wynika z reakcji na niektóre ostatnie świadectwa, mają jak najbardziej ku temu powody.

Ad 7. Kim jest ks. Olewiński?

Prawdę mówiąc za bardzo nie wiemy. Piszący te słowa być może się z jakimś wywiadem tego „kapłana Tradycji” zetknął, ale nie jest, czy był to rzeczywiście on. Krótka kwerenda w internecie zdradza nam, że ks. Dariusz J. Olewiński zyskał doktorat w roku 2002 na uniwerstytecie w Monachium na podstawie pracy: Theologische Motive der Bilderverteidigung bei Johannes von Damaskus (Teologiczne motywy czci obrazów u Jana Damasceńskiego)[3], w latach 2007/8 był najwyraźniej pracownikiem naukowym Wydziału Teologicznego w Monachium, gdyż prowadzony jest w spisie pracowników.[4] Publikował także w bardzo konserwatywnym czasopiśmie teologicznym Theologisches osławionego Davida Bergera, o którym jeszcze w innym kontekście będzie mowa, natomiast w internecie  figuruje jako „kapłan archidiecezji wiedeńskiej”. [5] Sprawdzając stronę tejże diecezji nigdzie go nie znajdujemy ani pod pisownią polską ani pod niemiecką. Internet nie informuje nas zatem, gdzie ks. Dr. Dariusz J. Olewiński jest inkardynowany, co jest dosyć zastanawiające. Także uwagi godny jest fakt, że prowadzi on swoją działalność na facebooku zamiast czynić to bardziej otwarcie, choćby w formie bloga. Dlaczego jednak nie można znaleźć żadnych informacji na temat jego diecezji i posługi duszpasterskiej? Być może dlatego, że jej po prostu nie ma. Chociaż rzadko wchodzimy na FB oraz czytamy, co tam o nas wypisują, to kolejna wypowiedź „kapłana Tradycji” zdaje się potwierdzać naszą wstępną tezę. Przyczyną tego wybuchu był nasz cykl o Le Barroux. Ks. O. pisze bowiem:

Facit: bluzganie na tradycyjnych katolickich mnichów Le Barroux oraz na FSSPX, w połączeniu z twierdzeniem, że Franciszek nie jest papieżem…[6]

Chyba musimy doprecyzować z ksiądzem Olewińskim pojęcie „bluzgania”, bo naszym zdaniem nie bluzgamy, a jedynie krytykujemy merytorycznie, jak możemy, pozostawiając wnioski czytelnikom.

Zbierając fakty, domysły, przypuszczenia i poszlaki jest rzeczą możliwą, że ks. Dariusz J. Olewiński jest suspendowanym clerius vagans mieszkającym w Austrii lub gdzieś indziej, który ma mnóstwo czasu, na śledzenie blogów teologicznych i wypisawania obraźliwych uwag na FB, jako „kapłan Tradycji”. My na osobiste wycieczki czasu nie mamy, bo mamy „dość swojej biedy”, jak każdy dzień zresztą. Uważamy, że „występy gościnne” rzeczonego „kapłana Tradycji” na naszym blogu rozpatrywać trzeba w szerszym kontekście działania złego ducha, który naszego bloga nie lubi. Piszemy tutaj do dorosłych, inteligentnych ludzi, którzy sami mogą sobie osąd w różnych kwestiach wyrobić. Do odmawiania Wielkiego Egzorcyzmu za księdza Olewińskiego nie zachęcamy, bo to byłaby już rzeczywiście przesada. Przypuszczamy, że różne awantury i niesnaski dziać się będą do ostatniego wpisu naszego angelologicznego cyklu, który planowany jest na 9.06.2017. Potem zrobimy sobie małą demonologiczną przerwę, zanim przejdziemy do sakramentaliów. W sumie cieszymy się, że tyle sprzeciwu, co znaczy, że z wpisów tych będą obfite owoce, według słów św. Ignacego z Loyoli:[7]

Doświadczenie uczy nas, że tam, gdzie napotyka się na liczne sprzeciwy można zazwyczaj spodziewać się większych owoców.”
Hev XI 30

„Kiedy wszystko układa się bardzo pomyślnie, istnieje groźba, że co do służenia Bogu, mogłoby być o wiele lepiej.”

[1] https://www.facebook.com/groups/418441435016560/permalink/655964414597593/

[2] Warte lektury: http://www.barnhardt.biz/2017/05/20/another-acknowledgment-of-the-invalidity-of-pope-benedicts-attempted-bifurcation-of-the-papacy/  https://lesfemmes-thetruth.blogspot.de/2017/05/guest-post-invalid-abdication.html http://www.barnhardt.biz/2017/05/21/when-someone-tries-to-claim-ratzinger-has-never-said-that-he-intended-to-only-partially-resign-the-papacy/

[3] https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/fb2/reihenzeitschriften/thrv/service/diss.-habil._2002-2003.pdf

[4] http://www.kaththeol.uni-muenchen.de/studium/lehrveranst/vorlesungsverzeich/kommvorlesungen.pdf

[5] http://katholisch-informiert.ch/2012/02/die-theologie-der-pfarrer-initiative/ http://gefluesterinderkirche.blogspot.de/2012/03/wenn-priester-ihr-eigenes-spiel-treiben.html

[6] https://www.facebook.com/groups/418441435016560/permalink/655964414597593/

[7] http://www.madel.jezuici.pl/inigo/index.htm

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.


[the_ad id="53441"]

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk