Arcybiskup Vigano o Traditionis Custodes (4 z 6): Sprzeczności i tyrańska natura

Data

Traditionis Custodes ogranicza łaski i dzieli Kościół oskarżając tradycjonalistów o to samo.
Posłuchaj
Oceń post

Vigano ma rację: podział i brak kontynuacji trwa od Soboru (1962-1965), ale najwyraźniej przed Traditionis Custodes nikt w Watykanie tego nie zauważył. Z nadprzyrodzonego punktu widzenia TC ogranicza wiernym dostęp do łaski i skarbów Kościoła, czego dotychczas żaden papież nie czynił, bo był papieżem, uwaga nasza.

Inne sprzeczności

Nigdy w historii Kościoła Sobór ani reforma liturgiczna nie stanowiły punktu rozłamu między tym, co było przed, a tym, co nastąpiło później! Nigdy w ciągu tych dwóch tysiącleci rzymscy papieże nie wytyczyli celowo ideologicznej granicy między Kościołem, który ich poprzedzał, a tym, którym musieli rządzić, unieważniając i zaprzeczając Magisterium ich poprzedników! Przed  i  po , a nie stał się obsesją, zarówno tych, którzy przezornie insynuowali błędy doktrynalne za wyrażeń niejednoznacznych, a także tych, którzy – z odwagą tych, którzy wierzą, że wygrali, propagowane Watykański II jako „1789 Kościóła”, jako wydarzenie „prorocze” i „rewolucyjne”. Przed 7 lipca 2007 r., w odpowiedzi na rozpowszechnienie się tradycyjnego rytu, znany papieski mistrz ceremonii odpowiedział z rozdrażnieniem: „Nie ma odwrotu!” A jednak widocznie z Franciszkiem można cofnąć się do promulgacji Summorum Pontificum – i jak! – jeśli służy zachowaniu mocy i zapobieżeniu rozprzestrzenianiu się Dobra. To hasło, które złowrogo przypomina okrzyk pandemicznej farsy „Nic nie będzie tak, jak było przedtem”.

Franciszka przyznanie się do rzekomego podziału między wiernymi związanymi z liturgią trydencką a tymi, którzy w dużej mierze z przyzwyczajenia lub z rezygnacji przystosowali się do liturgii zreformowanej, jest odkrywcze: nie stara się on uzdrowić tego podziału poprzez uznanie pełnych praw do rytu, który jest obiektywnie lepszy w odniesieniu do rytu montyńskiego, ale właśnie w celu zapobieżenia uwidocznieniu się ontologicznej wyższości Mszy św. Piusa V oraz tego, by nie pojawiła się krytyka zreformowanego rytu i wyrażonej w nim doktryny, zakazuje jej, określa ją jako dzielącą, ogranicza ją do indiańskich rezerwatów, starając się jak najbardziej ograniczyć jej rozprzestrzenianie się, aby całkowicie zniknęła w imię kultury anulowania, której niefortunnym zwiastunem była soborowa rewolucja. Nie jest w stanie tolerować tego, że Novus Ordo  i Vaticanum II wyłaniają się jako nieubłaganie pokonane w konfrontacji z  Vetus Ordo  i wiecznym Katolickim Magisterium. I dlatego jedynym rozwiązaniem, jakie można przyjąć, jest zlikwidowanie wszelkich śladów Tradycji, zepchnięcie ich do nostalgicznego schronienia jakiegoś nieredukowalnego osiemdziesięciolatka lub kliki ekscentryków, czyli przedstawianie go – jako pretekst – jako ideologicznego manifestu mniejszości fundamentalistów. Z drugiej strony konstruowanie wersji medialnej spójnej z systemem, powtarzanej aż do znudzenia w celu indoktrynacji mas jest elementem powracającym nie tylko w sferze kościelnej, ale także w sferze politycznej i obywatelskiej, tak że wydaje się z niepokojącymi dowodami, że głęboki Kościół i głębokie państwo to nic innego jak dwa równoległe tory biegnące w tym samym kierunku, a ich ostatecznym celem jest Nowy Porządek Świata, z jego religią i prorokiem. 

Podział oczywiście istnieje, ale nie pochodzi on od dobrych katolików i duchownych, którzy pozostają wierni doktrynie wszechczasów, ale raczej od tych, którzy ortodoksję zastąpili herezją, a Świętą Ofiarę braterską agapą. Ten podział nie jest dziś nowy, ale sięga lat sześćdziesiątych, kiedy „duch soboru”, otwartość na świat i dialog międzyreligijny zamienił dwa tysiące lat katolicyzmu w słomę i zrewolucjonizował całe ciało kościelne, prześladując i ostracyzując ognisko oporu [dosł. refractory – „materiał ogniotrwały”]. Jednak ten podział, dokonany przez wprowadzenie zamieszania doktrynalnego i liturgicznego w sercu Kościoła, nie wydawał się wtedy tak godny ubolewania; podczas gdy dzisiaj, w pełnej apostazji, są paradoksalnie uważani za dzielących ci, którzy proszą, nie o wyraźne potępienie Vaticanum II i  Novus Ordo, ale po prostu o tolerowanie Mszy „w nadzwyczajnej formie” w imię tak osławionego wieloaspektowego pluralizmu.

Co znamienne, nawet w cywilizowanym świecie ochrona mniejszości jest ważna tylko wtedy, gdy służą zniszczeniu tradycyjnego społeczeństwa, podczas gdy taka ochrona jest ignorowana, gdy gwarantowałaby słuszne prawa uczciwych obywateli. I stało się jasne, że pod pretekstem ochrony mniejszości jedynym zamiarem było osłabienie większości dobrych, podczas gdy teraz, gdy większość składa się z tych, którzy są skorumpowani, mniejszość dobrych może być bezlitośnie zmiażdżona: w najnowszej historii nie brakuje pouczających precedensów w tym zakresie. 

Tyrańska natura Traditionis Custodes

Moim zdaniem nie tyle ten czy inny punkt motu proprio jest niepokojący, ale raczej jego ogólny tyrański charakter, któremu towarzyszy zasadnicza fałszywość argumentów przedstawionych w celu uzasadnienia nałożonych decyzji. Skandal wywołuje także nadużycie władzy przez władzę, która ma swoją rację bytu nie w utrudnianiu lub ograniczaniu Łask, które są udzielane jego wyznawcom przez Kościół, ale raczej w promowaniu tych Łask; nie w odebraniu Chwały Boskiemu Majestatowi rytem, ​​który mruga do protestantów, ale raczej w doskonałym oddaniu tej Chwały; nie w sianiu błędów doktrynalnych i moralnych, ale raczej w ich potępianiu i wykorzenianiu. 

Również tutaj paralela z tym, co dzieje się w świecie obywatelskim, jest aż nazbyt oczywista: nasi władcy nadużywają swojej władzy, tak jak robią to nasi prałaci, narzucając normy i ograniczenia z pogwałceniem najbardziej podstawowych zasad prawa. Co więcej, to właśnie ci, którzy są ustanowieni władzą na obu frontach, często korzystają z czysto de facto uznania przez szeregowych – obywateli i wiernych – nawet wtedy, gdy metody, którymi przejęli władzę, naruszają, jeśli nie literę, to przynajmniej ducha prawa. Przypadek Włoch – w którym niewybieralny rząd ustanawia obowiązek szczepień i zielonej przepustki, łamiąc włoską konstytucję i prawa naturalne narodu włoskiego – nie wydaje się bardzo odmienny od sytuacji, w której Kościół zostaje z papieżem, który zrezygnował i zastąpiony został przez Jorge Mario Bergoglio, wybranym – a przynajmniej docenionym i wspieranym – przez mafię Saint Gallen i ultra-postępowy episkopat. Jest oczywiste, że istnieje głęboki kryzys autorytetów, zarówno świeckich, jak i religijnych, w którym ci, którzy sprawują władzę, robią to wbrew tym, których mają chronić, a przede wszystkim wbrew celom, dla których ta władza została ustanowiona.

Źródło

Darowizna przez Paypal

Podoba Ci się ten blog, masz konto Paypal-Konto i chcesz pomóc? Możesz wybrać dowolną kwotę mnożąc ją przez 20 zł. Bóg zapłać!

20,00 zł

 

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page
pl_PLPolski
×
×

Koszyk

Tradycja i Wiara