Tradycja i Wiara

Antydemoniczny niezbędnik (2) Dbać o formę fizyczną

O tym, jak ważna jest kondycja fizyczna w walce duchowej.
Posłuchaj
4.6/5 - (9 głosy)

Czas lektury: 6 minut

W kolejnej części naszego Antydemonicznego niezbędnika zajmiemy się materią, która bywa przez prawie wszystkich duchownych i świeckich w kontekście duchowości i demonów pomijana. Chodzi o sport, o kondycję fizyczną, o dbałość o ciało.

A dlaczego jest pomijana?

Ponieważ:

  • ludzie, którzy regularnie uprawiają sport zwykle nie są uduchowieni i w demony nie wierzą;
  • księża, którzy w konfesjonale rady dają rzadko sami sport uprawiają, a jeśli nawet to czynią, to nie łączą go z duchowością lub antydemoniczną obroną;
  • ludzie, którzy doświadczają demonicznych dręczeń są zdania, że należy stosować wyłącznie środki duchowe.

Problem polega niestety na tym, że niejeden otyły i leniwy duchowny odrzuca „zbytnią dbałość o ciało” jedynie wtedy, gdy rozumie przez to wysiłek fizyczny lub sport, nie odrzuca jej jednak wówczas, gdy chodzi o objadanie się, picie alkoholu lub siedzenie przed telewizorem. I będąc przekonanym, że trzeba żyć tak jak on, podobnie radzi innym. Istnieją również księża młodzi, wysportowani i gorliwi, którzy jednak wiążą wysiłek fizyczny z walką o czystość, a niekoniecznie z obroną przeciw demonom. Zwykle ci księża, którzy cokolwiek sportowo uprawiają, czynią tak w seminarium, a przestają, gdy trafiają na parafię, szczególnie po trzecim roku kapłaństwa, gdy dopada ich rzeczywistość.

Niniejszy blog powstał między innymi dlatego, ponieważ nasi kochani kapłani naprawdę w 99,9% przypadków nie mają pojęcia o życiu duchowym, a ten odsetek, który jakiekolwiek pojęcie ma, czyta jedynie posoborowe, nie przedsoborowe traktaty ascetyczne lub demonologiczne, bo nie zna łaciny i mu się nie chce. Dlatego naprawdę cennych rad w poradnictwie duchowym w konfesjonale nie otrzymujemy.

Kartezjanizm wiecznie żywy

Kartezjusz truje do dziś

Problemem jest jednak nie tylko lenistwo i nieuctwo, ale pokutująca nadal oświeceniowa, a w sumie kartezjańska antropologia. Jak pamiętamy bądź nie Kartezjusz (1596-1650) twierdził, że ciało i dusza są zupełnie odrębnymi bytami, które pozostają nie wiadomo jak ze sobą połączone. Poczytajmy o tym, tj. o dylemacie psychofizycznym w przystępnej wikipedii:

Jego stanowisko nazywane jest dualizmem: W świecie istnieją tylko dwie substancje rozciągłe i myślące, które nie sprowadzają się do siebie – stanowią dwa oddzielne światy. Poza jednym wyjątkiem, jakim jest człowiek, w ogóle się ze sobą nie stykają. Nie mogąc wymyślić nic innego, na miejsce ich złączenia w człowieku wyznaczył szyszynkę, bo jej rola w jego czasach była w ogóle nieznana. Kartezjusz z jednej strony radykalnie oddzielił od siebie dusze i ciała, z drugiej zaś strony nie mógł nie zgodzić się z tym, że jakoś na siebie oddziałują. Zaproponował rozwiązanie, które tak naprawdę nikogo, łącznie z nim samym, nie zadowalało. Ciało nie może powodować żadnych zmian w duszy ani dusza w ciele, ale ciało wpłynąć może na zmianę tego, co dzieje się w duszy, a dusza wpłynąć na zmianę tego, co dzieje się w ciele.

Nie każdy wie, że Kartezjusz był na indeksie, a jego twierdzenia to po prostu bzdura, bo oczywiście ciało może spowodować zmiany w duszy, a dusza w ciele, tyle, że nie w systemie Descartesa. Co prawda francuski filozof już dawno pożegnał się z tym światem, ale kartezjanizm trafił w XIX wieku pod strzechę i pokutuje do dziś. Większość ludzi przyjmuje istnienie tzw. psychiki, a dusza, w rozumieniu katolickim, jest czymś zwiewnym i nieokreślonym tudzież do psychiki niepodobnym. Księża i wierni może jakoś przyjmują, że ciało ma wpływ na psychikę, a psychika na ciało, ale tego o duszy raczej powiedzieć nie można, bo nie wiadomo, co to dusza.

Właściwa antropologia wszystko wyjaśnia

Otóż trudno dojść do prawdziwej praktyki wychodząc od fałszywej teorii, a dualizm duszy i ciała Kartezjusza jest po prostu fałszywy. Co prawda Kościół definiuje duszę jako „formę [substancjalną] ciała, która może istnieć samodzielnie bez niego”, ale aby to zrozumieć, trzeba wiedzieć, co to „forma”, a co „substancjalna”, przez co wkraczamy na pole filozofii. Najlepszym, naszym zdaniem, jest określenie człowieka przez św. Augustyna, wedle którego

człowiek to dusza posługująca się ciałem.

Chyba najlepszą metaforą stosunku duszy i ciała jest obraz dwóch cieczy. Jedna z nich jest lekka i przeźroczysta, druga ciężka i skondensowana. Tak wygląda stan duszy i ciała w stanie psychicznego i duchowego spoczynku.

Stan spoczynku

Stan spoczynku

Tak natomiast wygląda ten związek na co dzień, kiedy „ciecze” duszy i ciała przenikają się nawzajem i na siebie wzajemnie oddziaływają:

Codzienny zamęt

Jeśli przyjmiemy zasadność fizykalnej teorii strun (string theory), a w kontekście tym warto polecić popularnonaukowe książki i wykłady Briana Greena, to wzajemne oddziaływanie duszy na ciało, a demonów na duszę bardzo łatwo wyjaśnić. Wedle tej teorii wszystko składa się ze strun, będących najmniejszymi cząstkami materii, które drgając, wytwarzają różne frekwencje postrzegana przez nas na poziomie makroskopijnym jako przedmioty o stanie skupienia materii stałym.

Zatem dusza i ciało drgają, tylko inaczej i na różnych częstotliwościach. Stąd też to, co postrzegamy jako granicę lub ścianę tkanki jest jedynie naszą ludzką i makroskopijną perspektywą. W rzeczywistości żadnych granic lub barier nie ma, a jedynie różne przenikające się frekwencje. W sumie teoria strun to nic nowego, ale nowa interpretacja tzw. ruchu tonicznego Stoików uzasadniona ostatnimi osiągnięciami fizyki.

Demony nie znają granic

Ponieważ demony jako anioły upadłe nie są cielesne, w kartezjańskim tego słowa znaczeniu, toteż z łatwością przenikają one wszystko, także tkanki. Dlatego też trudno powiedzieć, czy są na zewnątrz czy wewnątrz ciała. I dlatego, jak twierdzi cytowany przez nas o. Poulain SJ, przejście pomiędzy osaczeniem, dręczeniem lub opętaniem jest płynne. Stąd też przedsoborowa teologia przynajmniej dopuszczała odmawianie egzorcyzmu nad samym sobą, tak w przypadku osaczenia jak i opętania. Tymczasem nasi kochani księża wychodząc z założeń kartezjanizmu mówią:

Jeśli demon jest wewnątrz ciała, to jest to opętanie i wówczas jedynie kapłanowi z pisemną zgodą od biskupa egzorcyzmować wolno.

Jeśli demon jest na zewnątrz ciała, to jest to jedynie osaczenie lub dręczenie i wówczas sam świecki modlić się nad sobą może, najlepiej na różańcu.

Myślenie to zawiera trzy błędy:

  1. Nie ma żadnego „zewnątrz” i „wewnątrz”, a istnieją jedynie gradualne przejścia.
  2. Stąd nie można stwierdzić, gdzie jest demon.
  3. Ani też jasno odróżnić dręczenia od opętania.

Jeśli zatem przyjmiemy, że demony mają wpływ na duszę, ta na psychikę, a ta ostatnia na ciało, to zaczynając od ćwiczenia ciała utrudnimy im życie. Przypomnieć sobie trzeba, że dopóki żyjemy w tym ciele absolutnie wszystko odczuwamy cieleśnie, organicznie, fizjologicznie i fizycznie. Każdy ból, każdą bezsenność, każdy stres, każde wzburzenie emocjonalne. Po prostu wszelkie dręczenia i osaczenia, które tak szczegółowo opisuje o. Poulain SJ, patrz wpisy od (68) do (75), są dla ciała bardzo silnym stresem.

A co pomaga przy silnym stresie? – Sport albo intensywna praca fizyczna.

Otóż każdy stres wyzwala na poziomie fizjologicznym chęć ataku lub ucieczki, a organizm czeka na to, że zostanie wprawiony w ruch, by uciekać lub atakować. Jeśli stan stresu nie zostanie przez ruch rozładowany, wówczas stres wraz ze swoimi wszystkimi negatywnymi konsekwencjami potrwa długo. W sumie są to rzeczy powszechnie wiadome, ale ludzie zwykle rozładowują stres pijąc alkohol, objadając się fast foodem lub słodyczami czy oglądając telewizję. Jest to niestety dla ciała, psychiki i duszy szkodliwe, a demonom pomocne, ponieważ przy słabym organizmie łatwiej osiągną swój skutek. Chcą dręczyć i dręczyć będą.

Każde doświadczanie demonicznych ataków jest dużym wyzwaniem dla organizmu, bo demony potrafią wywoływać choroby lub zrzucić kogoś ze schodów, co przydarzyło się św. Teresie. A każdą chorobę znosi się lepiej, podobnie jak zrastanie kości, gdy człowiek jest wysportowany. I dlatego w razie wątpliwość co w jakimś duchowym kryzysie robić, należy najpierw pójść na siłownię lub pobiegać, a następnie ewentualnie odmówić różaniec, jak zaleca ksiądz dobrodziej, a nie odwrotnie. To jest właściwe podejście, taka jest nasza asceza.

Argument, że kiedyś święci sportu nie uprawiali jest zwodniczy, gdyż owi święci albo się intensywnie fizycznie umartwiali, co jest formą radyklanego sportu, albo żyli w dużo mniej zmechanizowany sposób od nas. W klasztorach była zawsze praca fizyczna, podłogi się same nie umyły, a wszelkie przemieszczanie się piechotą, koniem lub powozem było sportem wyczynowym.

Św. Albert Wielki OP będąc prowincjałem Zakonu Dominikańskiego na terenie Niemiec odbył wszystkie wizytacje podległych sobie klasztorów piechotą. Z kolei św. Piotr Kanizjusz kilka razy przemierzył na koniu Alpy i prawie raz utonął. Jeśli to nie było sportem ekstremalnym, to co nim jest? O tym, że pustelnik musiał pójść do strumienia i z powrotem, korzonków nazbierać i zanieść wyplecione przez siebie kosze na targ do miasta wspominać nawet nie warto. Wszędzie ruch, wysiłek i asceza, a my chcemy mieć inaczej. Dlatego demonom jest dzisiaj tak łatwo, bo ludzie są gnuśni i niewysportowani, jak i nie przyzwyczajeni do jakiegokolwiek boju. Zatem, gdy nie wiem, co robić, idę na siłownię, a wtedy poziom stresu mi się obniży i wpadnę na pomysł, co dalej. Na pohybel demonom. Amen.

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 zł

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Najnowsze komentarze

Popularne

Czy Desiderio desideravi szykuje Nową Ekumeniczną Mszę? (1 z 3)
Rod Dreher się rozwodzi lub o religijnych mężczyznach
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
2-go Lipca. Uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.
Komu wolno błogosławić lub o błogosławieństwach przez świeckich
Refleksje po lekturze “wszystkich” objawień maryjnych (1 z 3)

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
Tradycja i Wiara