Gdyby ogłosić plebiscyt na „najbardziej emocjonalnego świętego” to św. Bernard z Clairvaux miałby dobre szanse na wygraną. Gdy czyta się jego komentarze do Pieśni nad Pieśniami lub chrystocentryczne teksty można odnieść wrażenie, że cały czas bujał w emocjonalnie-mistycznych obłokach. Jednak życie miał bardzo ciężkie, gdyż przeciwstawiwszy się ojcu uprowadził niejako swoich krewnych, tak iż ci stali się mnichami, zwalczał Abelarda, konkubinaty księży, co do upadku i rozwiązłości w Rzymie nie miał żadnych złudzeń, o czym przestrzegał papieża Eugeniusza III, swojego ucznia, miał wizje, wezwał do wyprawy krzyżowej, która zakończyła się klęską, za co ludzie go obwiniali i nienawidzili. W jego mistycznych tekstach tego nie znać, chociaż bez tych przeżyć do mistyki by niejako nie doszło. Zawsze jest cena, którą się za jakąś wybitność płaci.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.