Wiara (fides) a ufność (fiducia) w ujęciu teologii katolickiej. Wpływ nominalizmu na pojęcie fiducii (cz. 5 z 7)

w. ockhamWpływ nominalizmu na teologię

Pomimo dosyć wczesnego potępienia samego Ockhama, pomimo potępienia nominalizmu w 1339 roku przez paryski Wydział Sztuk Wyzwolonych, dzisiaj rzeklibyśmy Wydział Filozofii, pomimo potępienia poszczególnych twierdzeń filozoficznych poszczególnych nominalistów, nominalizm jako via moderna czyli „nowoczesna droga” (tak, tak zawsze ta nowoczesność) stał się w dużej mierze kośćcem myślenia filozoficznego sporej grupy teologów.

Warto wtrącić pytanie o przyczynę popularności tego nowego nurtu lub o to, dlaczego tomizm w ujęciu św. Tomasza się nie ostał, gdyż zwykle ochocze przejęcie nowości świadczy o jakichś mankamentach tego, co było dotychczas. Wydaje się, że idee samego św. Tomasz zostały przez jego bezpośrednich następców, do których w jakiejś mierze zaliczyć można nawet samego Dunsa Szkota (1266-1308), sławnego doctor subtilis, tak bardzo rozczłonkowane lub pod wpływem szkotyzmu doprowadzone do takiego stopnia wysubtelnienia i abstrakcji, iż w okresie bezpośrednio Ockhama poprzedzającym mało kto już wiedział, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Dodając do tego fakt, iż spory pomiędzy tomistami a szkotystami przekształciły się w spory pomiędzy dominikanami a franciszkanami, przyjąć można, iż świat filozofii był trochę za „brzytwę Ockhama” i jak można by mniemać zdrowego rozsądku wdzięczny, sprowadzającego na pierwszy rzut oka filozofię z wyżyn abstrakcji i pojęć ogólnych do rozpatrywania konkretnych, poszczególnych rzeczy. Jednak mało kto był wówczas w stanie przewidzieć całą niszczycielską siłę, którą za sobą myśl Ockhama niosła. Podobnie jak zła konstrukcja szkieletu żelbetonowego prowadzi przy budowie domu do jego zawalenia się lub przynajmniej do problemów ze statyką, tak też przejęcie idei nominalistycznych wpłynęło na silne i, jak ukaże to przykład Lutra, destrukcyjne przesunięcie akcentów teologicznych.

    Ponieważ wiara ma swój przedmiot materialny (objectum materiale), którym jest przede wszystkim Bóg oraz swój przedmiot formalny (objectum formale) czyli motyw, dla którego się wierzy, toteż nominalistyczna wizja Boga oraz możliwości poznania ludzkiego przy faktycznym braku przyczynowości, które głosił Ockham, zdecydowanie musiały wpłynąć na teologiczną koncepcję wiary i wpłynęły. Jeżeli zdaniem nominalistów Wszechmoc Boża jest absolutna, a Bóg może wywoływać wrażenia rzeczy nieistniejących oraz teoretycznie może zmieniać definicję zła na dobro i dobra na zło, to poznanie takiego wewnętrznie sprzecznego i nieracjonalnego Boga jest praktycznie i teoretycznie niemożliwe. Pozostaje jedynie nieracjonalne podporządkowanie się Bogu ze względu na wiarę. Również działanie nominalistycznie pojmowanego, wszechmocnego Boga jest względem człowieka całkowicie arbitralne. Sam Ockham twierdzi, iż Bóg będąc całkowicie niezależnym względem stworzenia, nie jest też niczyim dłużnikiem (debitor nullius) i dlatego nic w człowieku, ani dobrego ani złego, ani też żadna łaska czy cnota wlana czyli dary samego Boga, słowem nic i nikt nie może Boga do tego zmusić, by kogoś potępił lub zbawił.23 Można od razu zapytać, czy Bóg sam sobie nie zaprzecza dając ludziom łaski, na podstawie których mogą czynić dobro, a następnie tego dobra nie uznając? Ockham stwierdziłby, że owszem, ale Wszechmoc Boża jest absolutnie ponad wszystkim i nie nam w to wnikać. Ponadto, wedle Ockhama, żaden akt ludzki nie stanowi przed Bogiem jakiejkolwiek zasługi, nawet wówczas, gdy sam Bóg w człowieku go zdziałał. Akt ten staje się zasługą dopiero wtedy, gdy Bóg go za zasługę poczyta.24 Można to porównać z sytuacją ucznia, który rozwiązał, nawet przy podpowiedzi nauczyciela, bezbłędnie wszystkie zadania matematyczne. Jednak uczeń ten nie wie, czy jego rozwiązania, obiektywnie poprawne, zostaną przez nauczyciela za poprawnie rozwiązane uznane. Zatem raz może on otrzymać za to samo rozwiązanie piątkę czy szóstkę a raz jedynkę, gdyż nie liczy się poprawność rozwiązanego zadania jako taka, lecz uznanie go za poprawnie rozwiązane ze strony nauczyciela. „Ależ toż to całkowity arbitralizm!” – zakrzykną ludzie zdrowo myślący. „No właśnie, dokładnie tak,” odpowiedzą Ockham i nominaliści, gdyż Bóg jest wszechmocny i niezgłębiony i nic nam do tego. Jeżeli zatem ani dobre czyny, ani doświadczanie łaski np. przez sakramenty nie dają człowiekowi pewności zbawienia, to co ją daje? „Nic”, odpowiedziałby Ockham, jedynie absolutnie wolny wybór Boga, który może być, ujmując kwestię kolokwialnie, raz taki (zbawienie), a raz siaki (potępienie), czyli na kogo wypadnie na tego bęc. I tego rodzaju nominalistyczny koszmar błędnej filozofii leżał u podstaw reformacji.

     Tego rodzaju poglądy głosił nie tylko sam Ockham, lecz głosili je także jego uczniowie, którzy je dodatkowo zradykalizowali, twierdząc, w przeciwieństwie do Ockhama, że Bóg nie jest związany w swoich decyzjach niczym, nawet prawem logiki i dlatego może On czynić rzeczy wewnętrznie sprzeczne. Do uczniów tych należał wywierający bezpośredni wpływ na Lutra Gabriel Biel (1432-1495), zwany nie wiedzieć czemu, „ostatnim scholastykiem”. Ujmując wpływ Biela w dużym skrócie rzecz można, iż przeniósł on na grunt teologii twierdzenia Ockhama w skali prawie 1:1. Tym samym Biel może uchodzić za jednego z ojców reformacji, gdyż jak wiadomo sukces ma wielu ojców, nawet, gdy sukcesem nie jest. Według świadectwa Melanchtona Luter znał dzieła Biela prawie na pamięć, chociaż twórca Reformacji odciął się później od niektórych twierdzeń swojego mistrza,25 pogrążając się naszym zdaniem jeszcze bardziej w herezjach.

     Zdaniem Biela, który akurat w tym punkcie nie zgadzał się z Ockhamem, Bóg jest bezpośrednim sprawcą wszystkich czynów stworzeń, a nie pierwszą przyczyną tych ostatnich, jak głosi prawowierna scholastyka. W rozumieniu katolickim Bóg jest Pierwszą Przyczyną (causa prima) wyprowadzającą z siebie poprzez akt stworzenia przyczyny drugorzędne (causae secundae) będące stworzeniami. Jednak przyczyny drugorzędne lub drugie (causae secundae) kierują się w swoim działaniu pewną autonomią względem Pierwszej Przyczyny (causa prima), a na poziomie bytów rozumnych czyli osób (aniołowie, ludzie) wolnością. Dlatego Bóg powoduje przyczynami drugorzędnymi nie bezpośrednio, lecz jedynie jako Pierwsza Przyczyna (causa prima), dając niejako pierwszy impuls drugim przyczyną (causae secundae). Zależność tę można wyobrazić to sobie na kształt pierwszej kuli bilardowej dającej impuls dalszym kulom lub jako energię inicjacyjną, umożliwiającą zaistnienie pewnej fizykalnej lub chemicznej reakcji. Oczywiście jest to ujęcie bardzo skrótowe i jak możemy sobie wyobrazić, ujęcie działania Boga w świecie jest dużo bardziej złożone. Jednak odrzucenie pewnej autonomii stworzeń prowadzi do panteizmu głoszącego, że Bóg jest wszystkim i wszystko jest Bogiem, co jest poglądem niezgodnym z myśleniem chrześcijańskim i katolickim oraz oficjalnie potępioną herezją (DH 806, 960, 2901, 3023, 3024). Sobór Watykański I w konstytucji Dei Filius potępia między innymi nastepujące twierdzenia:

Kan. 3 Jeśli kto twierdzi, że wszystkie rzeczy mają z Bogiem jedną i tę samą substancję czy istotę – niech będzie wykluczony ze społeczności wiernych. (BF V. 23)”

„Kan. 4 Jeśli kto twierdzi, że rzeczy skończone, tak materialne jak duchowe albo przynajmniej duchowe, wyłoniły się z substancji Boże przez emanację albo że wszystko dokonywa się przez okazywanie się lub rozwój Bożej istoty, albo wreszcie że Bóg jest najogólniejszym i nieokreślonym bytem, który urzeczywistniając się wytwarza wszystkie rzeczy dzielące się na rodzaje, gatunki i jednostki – niech będzie wykluczony ze społeczności wiernych. (BF V. 24)”

Oczywiście stwierdzić trzeba, że Gabriel Biel nie głosił panteizmu w rozumieniu potępionych zdań z Dei Filius, jednakże jego poglądy dały podwaliny pod nowożytny panteizm w przeciwieństwie do wczesnośredniowiecznego panteizmu Eriugeny i późnośredniowiecznego Mistrza Eckharta, którego podstawę filozoficzną stanowił neoplatonizm. Z praktycznego punktu widzenia przyjęcia poglądów Biela skutkuje twierdzeniem, że Bóg działa bezpośrednio wszystko. Pisząc te słowa wiem jednak, że to nie Pan Bóg bezpośrednio naciska klawisze mojego komputera i to nie Pan Bóg będzie odpowiedzialny za efekt i jakość tych wysiłków czyli za formę końcową niniejszego artykułu. To bowiem ja, jako przyczyna drugorzędna (causa secunda) na ten efekt znacznie i to w sposób wolny wpływam. Bóg jako Pierwsza Przyczyna i Stwórca świata jest co prawda odpowiedzialny także za moje istnienie, gdyż sam z własnej woli się nie narodziłem. Tym niemniej w moich czynach kieruję się wolną wolą i dlatego jestem za nie odpowiedzialny.

     Jednak w rozumieniu Biela Bóg jest odpowiedzialny i to w sposób bezpośredni za absolutnie wszystko, gdyż jako Bóg jest wszechmocny.26 Sam Biel ujmuje rzecz następująco:

Samo stworzenie nie posiada bowiem niczego, o ile mu Bóg tego nie udzieli, a mianowicie jedynie i wyłącznie decyzją swojej Boskiej woli i to w wolny i przygodny sposób”.

To twierdzenie, na pierwszy rzut oka wydaje się prawowierne, chociaż takie nie jest. W ujęciu katolickim przygodność (contingentia) oznacza sensu stricto coś, co jest, a być absolutnie nie musi. Zatem każdy człowiek i każde stworzenie jest bytem przygodnym (ens contingens), bo nikt absolutnie być na tym świecie nie musi. Bytem koniecznym jest tylko Bóg, bo nikt Go nie stworzył i jako odwieczny, ani nie zaczął istnieć, ani jako wieczny istnieć nie przestanie. Natomiast świat, jak twierdzi teologia i choćby Teoria Wielkiego Wybuchu (Bing Bang Theory), kiedyś zaczął istnieć, więc, jak mówi metafizyka, jako nie odwieczny, bo czasowy, absolutnie konieczny nie jest. Świat jako taki jest zatem przygodny i także wszystko, co jest na tym świecie, co powstaje i ginie, także jest przygodne. W szerszym rozumieniu pojęcia przygodności (contingentia) czyli w rozumieniu sensu lato coś jest przygodne wtedy, gdy raz może być takie, a raz inne, czyli przygodność jest wszędzie tam, gdzie u rzeczy istniejących może zajść jakaś zmiana. Tak na przykład twierdzenia matematyczne czy logiczne przygodne nie są, bo są zawsze takie same. Jednak zdaniem Biela Bóg jest także odpowiedzialny za przygodność (contingentia) nie tylko jako Pierwsza Przyczyna i Byt Konieczny, lecz w każdym możliwym zakresie. Świadczy o tym kolejna wypowiedź Biela:

Każda przyczynowość przyczyny drugorzędnej staje się udziałem stworzenia jedynie i wyłącznie z powodu wolnej woli Bożej, która w przygodny sposób decyduje, iż przy obecności lub ustanowieniu jednego stworzenia wyprowadza ona z niego inne stworzenie.”27

Wypowiedź ta oznacza, że Bóg jest odpowiedzialny nie tylko za każdą przyczynowość, jak np. za to, że w czasie gołoledzi samochód A najeżdża na samochód B, a ten na samochód C itd., lecz także za wszelką przygodność, jak np. za to, że ćwicząc podrzucanie naleśników na patelni jeden naleśnik ląduje na posadzce, drugi na suficie, a trzeci na patelni. Zdaniem Biela karambolaż samochodów i różne zachowanie naleśników sprawia bezpośrednio sam Bóg. Także wszelkie wyprowadzanie jednych bytów z drugich, dzieje się, zdaniem Biela, zarówno przygodnie jak i bezpośrednio przez wolę Boga. Tak na przykład przy rozmnażaniu się koal, które jako takie są przygodne, podobnie jak ichkoala4_0 rozrodczość, sam Bóg bezpośrednim aktem własnej woli wyprowadza małe koale z dużych koal. Gdzie zatem miejsce na jakąkolwiek autonomię stworzeń? Nie ma jej i jak widać system Biela, prowadzi za pośrednictwem Lutra bezpośrednio do kalwinizmu wykluczającego praktycznie wolną wolę. Co ciekawe sam Biel, na skutek późnośredniowiecznej zapaści Kościoła, nigdy potępiony nie został.

      Na gruncie teologii moralnej Biel twierdzi, podobnie jak Ockham, że: „Nie dlatego Bóg chce czegoś, bo jest ono jest coś słuszne i sprawiedliwe, lecz ponieważ Bóg tego chce, jest ono słuszne i sprawiedliwe.”28 Jest to bardzo skrajny pogląd tzw. pozytywizmu moralnego polegającego na twierdzeniu, że coś jest moralne dlatego, że jako takie jest przedłożone (pozytywizm od łac. ponere – „kłaść”) w tym wypadku przez Boga. Bóg nie musi się z niczego nikomu tłumaczyć, gdyż nie jest niczyim dłużnikiem – debitor nullius. Oczywiście Bóg także nie musi się tłumaczyć z tego, że komuś łaski udziela, a komuś nie udziela, że jednych zbawia, a innych potępia. Dlatego jedyną możliwą reakcją na takiego Boga jest „Bojaźń i drżenie”, które opisał Kirkegaard – jeden z twórców egzystencjalizmu – w dziele o tym samym tytule. I właśnie egzystencjalizm chrześcijański, kierunek filozoficzny tak bardzo przez nominalizm i protestantyzm inspirowany, trafił po ostatnim Soborze na liczne wydziały teologiczne czyniąc na nich niepowetowane szkody. Najwyraźniej mało kto, podobnie ja przy początkach nominalizmu, był w stanie przewidzieć szkody wynikające z teologicznej akceptacji egzystencjalizmu, czyli w sumie ponownego nominalizmu. Ponieważ w ujęciu nominalistycznym człowiek ani Boga, ani racji teologicznych, ani racji moralnych zrozumieć nie może, dlatego też we wszystkich dziedzinach swego życia winien kierować się wiarą. Tego jednak, czy się przez to zbawi nie wie.

 

23 Ockham, I Sent. d. 17 q. 1 M; q. 2 E; III Sent. q. 5 L; Quotl. VI q. 1.

24 Ockham, Quotl. VI q.: „solum (actus) est meritorius per potentiam dei absolutam acceptantem”; I Sent. d. 17 q. 1 L quanto: „… ut deus per nullam rem possit necessitari ad conferendum unicuique vitam aeternam et sic ista (propria) opinio maxime recedit ab errore Pelagii”; por. E. Iserloh, Gnade und Eucharistie in der philosophischen Theologie des W.v. Ockham, Wiesbaden 1956, 127. Podaję za: Jedin, H., Handbuch der Kirchengeschichte (=HKG), [III. Die mittelalterliche Kirche: Zweiter Teil: Das Spätmittelalter. HKG, 5915 (por. HKG Bd. 3,2, S. 426) (c) Verlag Herder http://www.digitale-bibliothek.de/band35.htm%5D

25 Wegbereiter der Reformation: 2. Scholastiker. Klassiker des Protestantismus, 171 (vgl. KdP Bd. 1, S. 70) http://www.digitale-bibliothek.de/band127.htm%5D.

26 Poglądy Biela relacjonuję za Kobusch, Theo, Die Philosophie des Hoch- und Spätmittelalters, w: (wyd.) Röd, Wolfgang, Geschichte der Philosophie, T. V, Monachium 2011, 490-493.

27 Biel, Collectorium IV, d. I, q. 1, ed. Werbeck/Hofmann, Tübingen 1973-1977, IV/7 oraz 33, w: Perler/Rudolph, Occasionalismus. Theorien der Kausalität im arabisch-islamischen und im europäischen Denken, Göttingen 2000, 198.

28 Biel, Collectorium, I, d. 17, q. 1, ed. Werbeck/Hofmann I, 423. II, d. 37, q. un., ed. Werbeck/Hofmann II, 643.

/wotiw/

error: Content is protected !!
pl_PLPolski
en_USEnglish pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: