Tradycja i Wiara

Św. Tomasz z Akwinu o złych duchach. (5 z 5). Czy pokonany diabeł przestaje innych napastować?

Obchodzony w całkiem dawnym kalendarzu św. Ubald jest dobrym sprzymierzeńcem przeciwko złym duchom, a podstawę teoretyczną przeczytać można u św. Tomasza z Akwinu.
Oceń post

Summa theologiae, Ia, Quaestio 114: Napastliwość złych duchów.

Artykuł 5

CZY ZŁY DUCH – PRZEZ TO, ŻE ZOSTAŁ POKONANY PRZEZ KOGOŚ – PRZESTAJE INNYCH NAPASTOWAĆ ?

Zdaje się, że zły duch – przez to, że został przez kogoś pokonany – nie przestaje innych napastować, bo:

  1. Chrystus najskuteczniej pokonał swojego kusiciela, a jednak potem on Go napastował, podżegając Żydów do zabicia Go. A więc nie jest prawdą, że diabeł pokonany przestaje napastować.

  2. Karząc zwyciężonego w walce, pobudza się go jeszcze do bardziej zaciętej walki. Ale to nie zgadza się z miłosierdziem Bożym. A więc pokonane złe duchy nie przestają napastować.

Wbrew temu czytamy w Ewangelii: „Wtedy opuścił Go diabeł” (Mt 4,11), tzn. Chrystusa pokonującego.

Odpowiedź: Zdaniem jednych[1] zły duch raz pokonany już odtąd żadnego człowieka nie może kusić, ani do tego samego grzechu, ani do innego. Zdaniem drugich, może kusić innych, ale nie do tego samego grzechu. I to zdanie wydaje się prawdopodobniejsze, byleby je tylko rozumieć z tym zastrzeżeniem: nie może kusić tego samego aż do jakiegoś czasu; stąd to u Łukasza czytamy: „Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu” (Łk 3, 13).

Ma to dwojakie uzasadnienie: jedno ze strony Bożej łaskawości, bo jak pisze Chryzostom, wyjaśniając tekst Ewangelii Mateusza o kuszeniu Chrystusa: „Diabeł nie kusi ludzi tak długo, jak długo chce, ale na jak długo Bóg mu zezwala; bo chociaż zezwala nieco kusić, jednak odpędza z powodu naszej słabej natury”[2]. Drugie, ze strony przebiegłości szatana; stąd to Ambroży, wyjaśniając Ewangelię Łukasza, pisze: „Diabeł wystrzega się nadmiernej natarczywości, bo lęka się częstszej porażki”[3]. – A że jednak szatan niekiedy wraca do tego, kogo opuścił, świadczą o tym słowa Ewangelii: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”5.

W świetle tego jasne są odpowiedzi na zarzuty.

Powyższy bardzo ciekawy tekst zalicza się do gatunku literatury, „o tym, o czym się większości ludzi nie śniło” lub „o tym, o co większość ludzi nigdy nie pytała”. Chociaż piszący te słowa znajduje u św. Tomasza odpowiedzi na większość swoich pytań, to rzadko bywa, by znalazł on odpowiedź na to, nad czym się nigdy nie zastanawiał. A to jest właśnie taka kwestia. Wiele osób zadaje sobie obecnie pytanie, dlaczego jest tyle opętań i dręczeń? A czym można to mierzyć? Ilością egzorcystów w Polsce, bo inne statystyki mamy jedynie z Włoch. O tym, że ilość egzorcystów w Polsce wzrasta przeczytać można wszędzie,[4] a wiadomość o tym, że egzorcyzm pomaga dotarła nawet do mediów mainstreamowych.[5] O czym to świadczy? O tym, że narosło tego tak wiele, że psychiatrzy i psychologowie sobie po prostu z tym nie radzą, ale wreszcie odsyłają do kolegi – egzorcysty. Jest to także jakaś zmiana paradygmatu kulturowego, jak by to ujęli z kolei koledzy kulturoznawcy, dzięki której egzorcyzm jest „przeżytkiem ciemnego średniowiecza”, ale remedium na jednostką chorobową, której na imię “opętanie” według klasyfikacji ICD-10, F44.3),[6] na którą nic innego nie działa. Zatem odkąd istnieje oficjalna klasyfikacja zaburzenia psychiatrzy mogą odsyłać i mieć spokój. Dlaczego jednak jest tyle opętań i dręczeń rozważając kwestię od strony teologicznej? Przyczyny widzimy następujące:

  1. Zmiana rytu sakramentów – mniej łaski dla Kościoła, świata i jednostki.
  2. Zmiana i zniesienie prawie wszystkich sakramentaliów – demony „mają używanie”.
  3. Brak przepowiadania prawdziwej nauki wiary – ludzie nie wiedzą, co robić.
  4. Coraz więcej grzechów, także najcięższych (aborcja, homoseksualizm, satanizm, świętokradztwo) – podobno więcej demonów uwalnianych jest przez to z piekła.
  5. Zainteresowanie okultyzmem, ezoteryką, magią, religiami Wschodu, technikami poszerzania umysłu – drzwi otwarte na demony na skutek głodu sacrum.
  6. Dopust Pana Boga – Bóg wie.

Wydaje się, że nigdy pod względem zagrożenie demonicznego nie było gorzej i to w skali całej historii Kościoła. Dlaczego?

  1. W okresie pogańskiego państwa i panowania demonów, tak mniej więcej do roku 380, kiedy to chrześcijaństwo stało się religią państwową, demony hulały, ale chrześcijanie byli bardzo ascetyczni, święci, a nauka czysta i jasna.
  2. Podobnie bywało w krajach misyjnych. Diabeł działał od zewnątrz, przez pogan, chrześcijanie byli święci i doświadczani.
  3. Podczas spokoju zewnętrznego diabeł działał wewnętrznie poprzez mniej lub bardziej widoczne herezje.
  4. W okresie obecnym nie mamy ani świętych chrześcijan, ani świętych duchownych, ani prawdziwej nauki, skutecznych sakramentów, za to zalew wszelkiej maści okultyzmu, papieża heretyka i zasiew wszelkich możliwych herezji w łonie Kościoła.
  5. Prześladowania chrześcijan w Europie i Ameryce jeszcze sensu stricto nie ma, ale jak się islam tutaj umocni i rozszerzy, głównie demograficznie, to i będzie.
  6. Jest niewesoło.

I być może dlatego Pan Bóg dopuszcza nękania, dręczenia i opętania po to, by szatan raz przez kogoś zwyciężony miał niejako okres karencji w kuszeniu innych.

Dręczenie a opętanie oraz niematerialność złego ducha

O ile współcześni teologowie rozróżniają pomiędzy opęteniem (possessio) a dręczeniem (obsessio) demonicznym, o tyle teologowie starsi tego nie czynią, rozróżniając jedynie pomiędzy stopniami dręczeń (vexationes) diabelskich (Bischofsberger, De benedictionibus et exorcismis, Suevica Gemunda 1854, 58, Poulain, The Graces of Interior Prayer, Westminster 1949, Rozdz. XXIV, § 6. 59, str. 428; Św. Alfons Liguori, Praxis Confessarii, No.110 seq.). Zatem dręczenia diabelskie przebiegają gradualnie, zaś najwyższy ich stopień stanowi opętanie (possessio), w którym diabeł posługuje się ciałem osoby opętanej, która to z tej przyczyny traci władzę nad własnym ciałem oraz miewa okresy nieświadomości, w których nie wie, co robi (Poulain, Graces, Rozdz. XXIV, § 6. 60, 428). Jak słusznie stwierdza o. Augustyn Poulain SJ opętanie od dręczenia różni się sposobem działania demona, a nie miejscem jego działania. Zatem dosyć mylącym jest stwierdzenie, iż demon działa przy opętaniu “od wewnątrz“, zaś przy dręczniu “od zewnątrz”. Dlaczego? Ponieważ demon jest duchowy i dla niego nie ma żadnego “wewnątrz” lub “zewnątrz” materii (Poulain, Graces, Rozdz. XXIV, § 6. 61, 429). Jedynie obszar jego działania jest zlokalizowany (Św. Tomasz z Akwinu, Summ. theol. I q. 52 a.1), zatem gdy demon dręczy człowieka, to może być on w naszym ciele, tworzyć nasze myśli, emocje, wywoływać choroby, etc. Demon nie jest powietrzem, jak trafnie ujmuje tę kwestię o. Poulain SJ, które znajduje się jedynie na zewnątrz naszych płuc, ale jest on duchem, dla którego przenikanie materii, w rozumieniu czegoś trójwymiarowego wywierającego opór, jest możliwe. I stąd nie wszystkie uporczywe myśli, emocje i wszystko to, co jest intelektualne lub psychiczne od nas samych pochodzi. I tylko na tej teoretycznej podstawie rozróżnianie duchów, o którym pisze np. św. Ignacy z Loyoli, jeśli chodzi o napływające do nas myśli, jest możliwe:

Rachunek sumienia ogólny 32.

Z góry przyjmuję, że są we mnie trzy [rodzaje] myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, jedną od ducha dobrego, druga od ducha złego. […]

Dwa są sposoby zdobywania zasługi, gdy nachodzi nas myśl zła z zewnątrz. […]

Zatem 2/3 naszych myśli nie jest naszych, co jest mocno zastanawiające. Jeśli myśl przychodzi “z zewnątrz”, to oznacza to, że nie jest moja. Ale jak coś może przychodzić z zewnątrz do mojego mózgu? W ten sposób, że diabeł jest duchem, może do mózgu przenikać i wewnątrz mózgu takie myśli bądź uczucia wywoływać. A czy skan mózgu to wykaże? Nie, ponieważ skan ujmuje wydarzenia materialne, a nie duchowe. Jeśli odrzucimy tę koncepcję i przyjmiemy, że działania złego ducha zatrzymują się na naszej tkance lub na komórkach, to jego możliwość kuszenia byłaby bardzo ograniczona. Bo w jaki sposób mógłby nas kusić? Przez innych ludzi? A jak do nich mógłby się dostać, skoro “bariery tkanki” nie przekroczy? Poprzez wizje lub wydarzenie paranormalne? Przecież zawsze można złożyć to na karb złudzenia lub choroby psychicznej. Wyżej podane, bardzo tomistyczno-tradycyjne zresztą rozwiązanie ojca Poulain SJ daje wreszcie odpowiedź na szereg pytań, które piszący te słowa odnośnie teoretycznego uzasadnienia dręczeń od dłuższego czasu sobie stawiał. Rozwiązanie Poulaina ma w sobie prostotę jajka Kolumba i brzmi następująco: diabeł dręczy jedną osobę naraz i jest tą akcją niejako związany, gdyż jego modus operandi nie dzieli się na wewnątrz lub na zewnątrz ciała. Zatem stopnie dręczeń wyznacza Opatrzność Boże, która dopuszcza raz mniej, a raz więcej, a nie bariera komórki, natomiast “sprawcę naszych myśli” w rozumieniu 1. ja sam, 2. diabeł, 3. anioł poznajemy po ich a) konsekwencjach, b) naszych odczuciach (zły duch: odczucie przykre i “gryzące”, dobry duch: odczucie pokoju, słodyczy). I w świetle powyższej teorii założenia św. Ignacego mają sens:

Św. Ignacy z Loyoli, Reguły rozeznania duchów I.

315. Wtedy bowiem właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie; właściwością zaś ducha dobrego jest dawać odwagę i siły, pocieszenie, łzy, natchnienia i odpocznienie, zmniejszając lub usuwając wszystkie przeszkody, aby [mogli] postępować naprzód w czynieniu dobrze.

Reguły rozeznania duchów II.

335

Reguła 7. U tych, co postępują od dobrego do lepszego, anioł dobry dotyka takiej duszy słodko, lekko i łagodnie, jakby kropla wody wnikała w gąbkę; duch zaś zły dotyka takiej duszy ostro, z odgłosem i niepokojem, jak kiedy kropla wody spada na kamień. U tych zaś, co postępują od złego do gorszego, te same duchy dotykają duszy w sposób odwrotny. Powodem tego jest usposobienie duszy aniołom tym przeciwne lub podobne. Kiedy jest im przeciwne, wchodzą do duszy z hałasem, dając się odczuć wyraźnie; kiedy znów jest im podobne, wchodzą w milczeniu, jak do własnego domu przez drzwi otwarte.

Jeśli niektórzy nasi czytelnicy wpadną teraz w panikę i zarzucą nam, że głosimy jakiś niekatolicki “pandemonizm”, to odpowiemy, że po pierwsze jest on katolicki, gdyż taka jest katolicka nauka o działaniu aniołów także upadłych, skoro według św. Tomasza (IaIIae, q. 52 a. 1) aniołowie są obecni w jednym miejscu poprzez swoje działanie lub poprzez zakres swojego działania (per applicationem virtutis ad locum), podczas gdy ciało jest obecne poprzez swoją rozciągłość (per contactum dimensivae quantitatis). I dlatego anioł jest w danym miejscu całą swoją substancją, przy czym nie wiemy, jak szeroki jest zakres jego działania. A po drugie zły duch i tak na nich w wymieniony powyżej sposób od dawna działa podsuwając i tworząc różne myśli i odczucia, które stają się własnymi dopiero wówczas, gdy wola daje na nie przyzwolenie. Zarówno przy dręczeniach (obsessiones) jak i przy opętaniu (possessio) człowiek zachowuje mimo wszystko wolność woli, chociaż przy tych ostatnich traci chwilami możliwość posługiwania się własnym ciałem, co przydarzało się np. św. Magdalena da Pazzis (opisuje to także Poulain, Graces, Rozdz. XXIX, § 7, 73, 438; § 8, 93, 446-447), której święto obchodzimy w Brewiarzu Trydenckim dni 29/27 maja, to jest w momencie uzupełniania tego wpisu. Dręczeń nie należy się obawiać, bo po pierwsze każdy ich w jakimś stopniu doświadcza, a po drugie ich dozowaniem steruje dobry Pan Bóg, który nie dopuszcza na nas więcej niż znieść możemy. Jednak każde pokonanie demona przez nas, choćby przez uświadomienie sobie, że tak myśl jest “jego” i zastanowienie się nad tym, “co on chce przez to zyskać” osłabia jego działanie także względem innych.

Wracając do św. Tomasza to jego zdaniem, jak wynika z powyżej cytowej kwestii:

[diabeł] może kusić innych, ale nie do tego samego grzechu.

Oznacza to, że dręczeni i opętani, jeśli zwyciężą choć jedną pokusę pomagają przez to innym, nie tylko przez dobry przykład oraz poprzez większą wiedzę na temat strategii szatana, ale także dosłownie poprzez blokowanie na jakiś czas jego mocy względem konkretnego grzechu. Ktoś zatem zwyciężywszy szatana nr. 89465, który kusił go do gniewu, według św. Tomasza, osłabi działanie tegoż demona nr. 89465 względem gniewu na jakiś czas. Ponieważ, zdaniem niektórych egzorcystów, u demonów występuje specjalizacja, jedne kuszą do tego, inne do owego, to takie zwycięstwo na pewien czas sadza demona na ławce karnej, jak w hokeju na łodzie i wyłącza go z gry. Skoro diabeł jest bytem osobowym, przekazującym nam swoje emocje, to można mniemać, że raz pokonany po prostu się wstydzi i nie ma już odwagi atakować, skoro ktoś mu raz, mówiąc kolokwialnie, „spuścił łomot”. Jest to myśl dosyć nowa i u nikogo innego nie wyczytana, ale wydaje się to możliwe, skoro jedynie na wzmiankę św. Antoniego, którego obchodzimy 17. stycznia, w dniu pisania tego wpisu, demony w Egipcie uciekały, co potwierdza Brewiarz Trydencki, skoro samo wezwanie św. Antoniego działało jak egzorcyzm.

Sic autem daemonibus erat formidolosus ut multi per Aegyptum ab illis agitati, invocato nomine Antonii liberarentur:

Tak bowiem był demonom straszny, iż wielu w Egipcie przez nie nękani wezwawszy imienia Antoniego uwalniani byli ..

(Matutinum, Nocturnus I, Lectio 6)[7]

Jest to w sumie logiczne, gdyż tak samo działa egzorcyzm do św. Michała Archanioła. Szatan i inne demony dokładnie pamiętają jak i przez kogo byli zwyciężeni i bojąc się uciekają, gdy św. Michał przychodzi lub bywa jedynie wzywany.  Zatem demony atakując, za przyzwoleniem Bożym, św. Antoniego były przez niego zwyciężane, a potem zawstydzone nie miały już odwagi atakować innych, szczególnie tych, którzy jego imienia wzywali. Dlatego przyjąć można, że wszyscy dręczeni i atakowani, którzy zwyciężają jakąś pokusę pomagają wszystkim innym, osłabiając na jakiś czas, moc konkretnego, zwyciężonego demona. I być może dlatego był w Średniowieczu taki spokój, bo demonom wolno było zdecydowanie mniej, o czym informują same w Egzorcyzmie szwajcarskim. Nawet jeśli jego autentyczności nie uznamy, to przyjąć można, że w czasach, gdy więcej osób się modliło, wiodło zbożne życie, jedna trzecia Europejczyków była w zakonach, prawie wszystko było święcone, a sakramentalia stosowane, natomiast przeciętny wierny bał się piekła i nie chciał do niego trafić, to demonom było ciężko, bo mniej mogły. Być może dlatego właśnie w owych czasach widzialnych manifestacji szatana było więcej, bo jak diabeł jest już bardzo wykończony i zrozpaczony, wówczas się pokazuje. Więc nie były to „pobożne średniowieczne legendy”, ale fakty. A dlaczego tych ataków szatana było mniej? Ponieważ zakonnicy i zakonnice z prawdziwego zdarzenia zwalczając pokusy osłabiali działanie złych duchów także dla innych i to na dłuższy czas. Zapaść duchowieństwa zaczęła się poprzez renesansowy kult człowieka i już jakieś 150 lat później nastała reformacja, po której było coraz gorzej. Skoro od Oświecenia począwszy Średniowiecze jest opluwane i wyśmiewane, a ówczesne życie zakonne przedstawiane jest jako „oderwane od realiów i zacofane”, to argumentując ex contrario, że było bardzo dobrze i święcie, na tle innych epok i diabłu przeszkadza to do dziś. A skoro, także od Oświecenia począwszy, zakony tolerowane są o tyle, o ile działają charytatywnie, a nie modlitewnie, to przyjąć trzeba, że to nie do końca Boża droga.

Dlatego, idąc za św. Tomaszem, przyjąć można, że nasza własna walka duchowa pomaga innym nie tylko w rozumieniu dobrego przykładu i wiedzy w ten sposób pozyskanej, ale także pod kątem osłabianie działania złego ducha. Osobom przeżywającym dręczenia Bischofsberger (De benedictionibus, 73) zaleca się modlitwę do następujących świętych, którzy sami w swoim ziemskim życiu dręczeń doznawali i demona skutecznie pokonali. Są nimi:

[1] Uwaga tłumacza: a. 5 odp. Zdaniem jednych: Magister (Sent., L. 2, d. 6, c. 7 (QR I, 333) przypisuje to zdanie Orygenesowi (In Lib. Jezu Nave, hom. 15 : PG 12 903). Zdaniem drugich bliżej nie wymienieni u Alberta Wielkiego (In Sent. L. 2, d. 6n a. 9 (BO XXVII, 138). Mówi o tym – ale nie jako o czyimś zdaniu – Aleksander z Hales (Summa Theol., IiaIIi, n. 105 (QR III, 124).

[2] Jan Chryzostom, L. 4, super Luc. 4, 13 : PL 15, 1707.

[3] Mt 12, 44.

[4] http://gosc.pl/doc/1287951.W-Polsce-lawinowo-wzrosla-liczba-egzorcystow http://gosc.pl/doc/1287951.W-Polsce-lawinowo-wzrosla-liczba-egzorcystow

[5] http://natemat.pl/80661,egzorcysta-potrzebny-od-zaraz-w-polsce-dynamicznie-rosnie-liczba-egzorcystow-rownie-szybko-wzrasta-zainteresowanie-ich-pomoca https://www.youtube.com/watch?v=Nx-A-SzHIOI https://www.youtube.com/watch?v=MueWVfa-en4

[6] https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_transowe_i_op%C4%99taniowe http://neurocritic.blogspot.de/2013/01/possession-trance-disorder-in-dsm-5.html https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2953657/

[7] http://divinumofficium.com/cgi-bin/horas/officium.pl Patrz 17 stycznia, Trident 10, Matutin.

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Podział sprawności według św. Tomasza z Akwinu
Czy Desiderio desideravi szykuje Nową Ekumeniczną Mszę? (1 z 3)
Trzy linie frontu lub przed świętem św. Michała Archanioła (3 z 3) Walka z demonem
Monika Chomątowska, Problemy ruchu oazowego. Część 1. (2 z 2)
Ks. Ripperger - Spiritual Warfare Prayers - Modlitwy Walki Duchowej
„Dzieje grzechu” lub o tym, że Bractwo św. Piusa X nie jest ratunkiem Kościoła (15 z 22).

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
Tradycja i Wiara
%d bloggers like this: