Tradycja i Wiara

Carol Byrne, „Msza dialogowana” (9 z 94): O tym, jak Pius XI utorował drogę do Vaticanum II

Już Pius XI aktywnie popierał aktywne uczestnictwo, gdyż najwyraźniej uważał Mszę za formę wykładu. Utorował tym drogę Pawłowi VI, który chciał "wyciągnąć ludzi z ich osobistej pobożności". Sądząc po skutkach Novus Ordo można powiedzieć, że mu się udało.
Posłuchaj
Oceń post

Ten odcinek cyklu Carol Byrne każe stawiać pytanie o coraz większą omylność zwyczajnego Magisterium Kościoła reprezentowanego przez ustawy liturgiczne papieży, takich jak Divini Cultus Piusa XI. Przecież nie ulega wątpliwości, że główny impet liturgiczny szedł z góry na dół, od papieży do wiernych. Jeśli nawet reformatorzy liturgiczni do papieża dotarli, to dlaczego akurat ich słuchał? Skąd ten pomysł wprowadzania czegoś, to jest „aktywnego uczestnictwa”, którego nigdy w katolicyzmie nie było, ba, nie ma go w żadnej religii, gdzie istnieje podział na kapłanów i laików. Mit powrotu do „okresu Kościoła pierwotnego” jest jedynie mitem, bo mamy za mało źródeł, by tamtą liturgię zrekonstruować, a ponieważ wszystko było przekazywane drogą naśladownictwa, to przyjąć trzeba, że na początku żadnego „czynnego uczestnictwa” nie było, bo inaczej zostałoby ono jako takie przekazane. Ale skąd pomysł papieży, powtarzam, papieży, że świeccy mają śpiewać, odpowiadać, klaskać, cały czas słuchać i podawać sobie ręce? Odpowiedź jest dosyć prosta. Prawie wszyscy „reformatorzy” byli nauczycielami akademickimi i po prostu mylili Mszę z wykładem. Dla nich Msza była po prostu przedłużeniem ich konferencji, na której wszyscy mieli ich słuchać, bo to właśnie oni byli w centrum zainteresowania. O ile Msza Trydencka przewiduje na to kazanie, które zasadniczo częścią liturgii nie jest, to Msza Novus Ordo jest jedną wielką prelekcją z księdzem w roli głównej. Piszący te słowa znał kilka osób pragnących zdawać do szkoły aktorskiej, które marzyły o monodramacie ze sobą w roli głównej. Tymczasem monodramat jest gatunkiem scenicznym dla bardzo zaawansowanego warsztatowo aktora, który mało kto udźwignie. Po pierwsze trzeba mieć bardzo dobry tekst, dobrego reżysera, bo mało kto wyreżyseruje sam siebie oraz całą gamę środków scenicznych, by widza trzymać w napięciu i nie nudzić. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak to wyglądać powinno, niech wybierze się „Shirley Valentine” w wykonaniu Krystyny Jandy, jeśli to jeszcze jest grane. Natomiast każdy ksiądz przekształcający Mszę Św. w monodramat, pomijając dość mocny wydźwięk bluźnierstwa, musi po prostu polec, bo Msza, nawet Novus Ordo, a tym bardziej Vetus Ordo jest innym „gatunkiem scenicznym”. Można ją raczej porównać do opery, gdzie widz siedzi i chłonie i nie przychodzi mu do głowy także odśpiewać Toscę czy arię Skołuby. Skoro jednak Novus Ordo jest wykładem lub wspólnym spotkaniem, to odmawianie różańca, co tak wyraźnie gani Paweł VI, jest jak najbardziej nie na miejscu. Wyobraźmy sobie, że zostajemy zaproszeni na imieniny, na których zgromadzeni coś do nas mówią, a my, zamiast odpowiadać wyciągamy mszalik lub różaniec, żeby się pomodlić. To byłoby oczywiście bardzo niestosowne i obraźliwe dla gospodarzy. Najwyraźniej Pawłowi VI i innym reformatorom nie przyszło na myśl, że ludzie się autentycznie podczas Mszy modlą i po to przychodzą do Kościoła. Przyjąć więc trzeba, że przynajmniej niektórzy księża się podczas Mszy nigdy nie modlili, bo byli tak zajęci celebrą. Piszący te słowa księdzem nie jest, niczego nie odprawiał, ale wiedział występując jako pianista, organista, śpiewak lub inny instrumentalista, że kiedy on się męczy, to ludzie słuchają i tak to być powinno. Jednak wykonując nawet bardzo trudny utwór po raz kolejny człowiek sam zaczyna słuchać i wpada w pewien rodzaj transu, więc przypuszczalnie podczas celebry jest tak samo, inaczej odprawianie Mszy prowadziłoby każdego księdza w objęcia ateizmu. Trzeba niestety przyjąć, że Paweł VI i inni reformatorzy żadnej „zwyczajowej osobistej pobożności” nie posiadali i pragnęli innych z niej wyciągnąć. O ile świecki, zwłaszcza ten obarczony rodziną, ma jedynie te kilka chwil podczas Mszy Trydenckiej by być sam na sam z Bogiem, to świecki podczas Novus Ordo nie ma ich wcale. Cały czas jest bombardowany jakimiś informacjami, których musi słuchać i w których musi uczestniczyć. I przypuszczalnie dlatego tak mało ludzi wchodzi na wyższe stopnie modlitwy jak modlitwa spoczynku, bo nigdzie nie mają w swojej codzienności czasu, by zatopić się w ciszy i poprzebywać z Bogiem sam na sam. Vetus Ordo te chwile zapewnia, Novus Ordo nie.

Wzorce myślowe dotyczące „aktywnego uczestnictwa”, które ostatecznie podważyły liturgię Kościoła, były już obecne w umyśle papieża Piusa XI, kiedy próbował uwolnić Kościół od tradycyjnego sposobu cichego uczestnictwa.

Logicznym rezultatem jego nietolerancji w tym względzie byłaby tyrania reżimu Novus Ordo: Paweł VI stwierdził złowieszczo na audiencji generalnej 26 listopada 1969 r., że Nowa Msza

„miała na celu zainteresowanie każdego z obecnych, wyciągnięcie ich z ich zwyczajowej osobistej pobożności lub ze zwykłego letargu”.[1] 

Paweł VI posunął się nawet do zakazu odmawiania różańca podczas Mszy św.

Posunął się nawet do zakazu cichego odmawiania modlitw prywatnych podczas Mszy św., w tym różańca:

„Są tacy, którzy bez pełnych kryteriów liturgicznych i duszpasterskich mieszają praktyki pobożnościowe i czynności liturgiczne w celebracjach mieszanych. Czasami zdarza się, że nowenny lub podobne praktyki pobożne są włączane do samej celebracji Ofiary eucharystycznej. Stwarza to niebezpieczeństwo, że Obrzęd Pamiątki Pańskiej, zamiast być kulminacją spotkania wspólnoty chrześcijańskiej, staje się niejako okazją do praktyk pobożnych.”

„Tym, którzy postępują w ten sposób, pragniemy przypomnieć regułę Soboru, zgodnie z którą praktykowanie pobożności należy zharmonizować z liturgią, a nie włączyć w nią … błędem jest odmawianie różańca w trakcie sprawowania liturgii, choć niestety ta praktyka nadal tu i ówdzie się utrzymuje”.[2]  (podkreślenie dodane)

Teraz, gdy sprawy wyszły na jaw, możemy zobaczyć, co zostało przed nami ukryte w latach poprzedzających Vaticanum II i dokąd to doprowadziło.


Początek końca papieskiej ochrony tradycji liturgicznej

Popierając śpiewy wspólnotowe i odpowiedzi [wiernych] w Divini Cultus, papież Pius XI stworzył przełomowy nakaz zmiany, który nie odpowiadał ani lex orandi rytu rzymskiego, ani wymaganiom, lub pragnienia wiernych katolików, którzy przez wieki modlili się w milczeniu.

Pius XI podobno kilkakrotnie celebrował Mszę dialogowaną

Podobno Pius XI publicznie celebrował Mszę Dialogowaną osobiście w 1922 i 1925 r. i zachęcał jednostki i grupy, które świadomie wspierały rewolucję liturgiczną.[3] 

Nic więc dziwnego, że pod koniec lat dwudziestych XX wieku w Europie, zwłaszcza w niektórych klasztorach benedyktyńskich,[4] na ziemiach niemieckojęzycznych[5], a także w części Ameryki.[6] Obejmowało to „Mszę dialogowaną”, mszę skierowaną do ludu, odpowiedzi w języku narodowym, śpiewy wiernych, procesję na przygotowanie darów, uścisk dłoni itp., a wszystko to weszło do tygla, aby wyłonić się jako gotowy szablon „zdemokratyzowanej” liturgii.

Tak więc, zanim Pius XI wydał Divini Cultus w 1928 r. niejasne wyrażenie „aktywne uczestnictwo” miało [już] ograniczone znaczenie wśród reformatorów, ale było nieznane wśród zwykłych katolików, którzy nigdy o to nie prosili. Sugeruje to, że duch, który unosił się nad Piusem XI, kiedy zalecał „aktywne uczestnictwo”, był pokrewny duchowi Beauduina, co ostatecznie dało początek nowej percepcji Kościoła i kapłaństwa.

Powrót do źródeł: ressourcement

Spora sekcja Divini Cultus poświęcona jest standardowej propagandzie stosowanej przez reformatorów na temat śpiewu zbiorowego we wczesnej historii Kościoła. Proponując „czynny udział”, Pius XI z pewnością pozostawał pod wpływem poszukiwań modernistów „bardziej autentycznej” formy uczestnictwa, opartej na przekonaniu, że śpiewanie wspólnotowe z czasów wczesnego chrześcijaństwa było oryginalnym, a tym samym prawdziwym sposobem do naśladowania przez świeckich.

Opat benedyktyński Herwegen odprawił Mszę dialogowaną skierowaną do ludu w 1921 roku

Wysłuchał rad reformatorów, którzy wierzyli, że lex orandi Kościoła od wieków było wadliwe i pozbawiło świeckich ich prawdziwego udziału w nim.

Podstawowym założeniem jest to, że po 14 wiekach bezczynnego oglądania i słuchania, dopiero w XX wieku wierni katoliccy zostali przywróceni do swojej „należnej” roli śpiewania i mówienia w liturgii. W tej wizji ukryty był atak na to, co reformatorzy nazywali „pobożnością” – ale które w rzeczywistości było czcigodną praktyką osobistej modlitwy myślnej wykonywanej przez wiernych podczas Mszy – uważaną za kaleczącą czystość pierwotnej liturgii chrześcijańskiej.

Tak więc „aktywne uczestnictwo”, rozumiane jako próba odzyskania utraconego pierwotnego ideału, ma w sobie utopijny i ideologiczny wymiar. Ponieważ był pomysłem liturgistów, historyków i stron motywowanych politycznie, zainteresowanych rozwojem ich karier, trudno było nazwać ją prawdziwie duszpasterską reformą.

Teraz możemy zobaczyć tło niegodnego napomnienia Piusa XI wiernych, którzy modlili się w ciszy na Mszy jako „oderwani i milczący widzowie”: w przeciwieństwie do swojego świętego poprzednika, pozwolił sobie na to, by wpłynęły na niego preferencje progresistów dotyczące powrotu do źródła liturgii chrześcijańskiej (zwane technicznie ressourcement).


„Aktywne uczestnictwo”: królik z kapelusza czarownika


Warto zauważyć, że od zapoczątkowania ruchu liturgicznego w 1909 r. niektórzy księża zaczęli kwestionować, czy uczestnictwo świeckie zaproponowane przez Beauduina reprezentuje myślenie Piusa X, a nawet podejrzewało, że po prostu je wyczarował: jak informuje nas znany liturgik, ks. Louis Bouyer:

„Sporo czytelników musiało przecierać oczy i zadawać sobie pytanie, gdzie i kiedy Pius X zainaugurował omawianą reformę. Dom Lambert od tego momentu [1909] położył rękę na słynnym wyrażeniu [„aktywny udział”] w motu proprio [Tra le Sollecitudini ], które nieustannie propagował i o którym wielu niezadowolonych księży otwarcie powiedziałoby, że ruch liturgiczny zaczerpnął z motu proprio tak jak czarownik wydobywa królika z kapelusza ”.[7] 

Ponieważ śpiewy i dialog zgromadzenia [liturgicznego] promowane w Divini Cultus nie pochodziły ani od Piusa X, ani od konserwatywnego duchowieństwa, ani od wiernych, pozostaje tylko jedno źródło: liturgiczni sabotażyści z lat dwudziestych XX wieku, którzy pracowali pod opieką liberalnych biskupów, którym udało się pozyskać wpływ na Piusa XI.

Zapowiadając Vaticanum II

Romano Guardini – wczesny postępowiec i promotor liturgicznej rewolucji

Na szczególną uwagę zasługuje praca ks. Romano Guardini, który w latach dwudziestych XX wieku promował „aktywne uczestnictwo” w Burg Rothenfels, gdzie mieszkał we wspólnocie z członkami niemieckiego ruchu młodzieżowego [Jugendbewegung].[8] Jego związek z Vaticanum II został odnotowany przez ks. Karla Rahnera:

„Powszechnie wiadomo, że doświadczenie Rothenfels było bezpośrednim wzorem dla liturgicznych reform Soboru Watykańskiego II”.[9] 

Nie możemy przeoczyć faktu, że promowanie przez Piusa XI „aktywnego uczestnictwa” miało znaczący wpływ na kierunek rewolucji liturgicznej i było jednym z elementów ułatwiających pomieszanie ról duchownych i świeckich, które później miały wpływ na Kościół.

Mógłby stłumić rozwijający się ruch, ale zamiast zdusić go w zarodku, pozwolił i zachęcał stale rozwijającą się rewolucję do kontynuowania jej nikczemnego toru.

Nieprecyzyjny język rodzi niebezpieczną politykę

Problem z używaniem nieprecyzyjnego języka w oficjalnych dokumentach polega na tym, że może on zostać użyty do przyznania szerszych i bardziej arbitralnych uprawnień stosującym go komisjom i organom regulacyjnym – w ten sposób Konferencje Episkopatów mogłyby tak łatwo wdrożyć „aktywny udział” po Vaticanum II. Niefortunnym rezultatem, jak pokazała ponura historia reformy liturgicznej, było to, że wierni nie byli już chronieni przed arbitralną władzą biskupów do narzucania im własnego programu „aktywnego uczestnictwa”.

Fraza stała się potężnym narzędziem do późniejszego zniszczenia katolickich bastionów, których nienawidzili: nie tylko „pobożności”, ale także wyjątkowego statusu księdza, „rubryk” Mszy trydenckiej i całego systemu scholastycyzmu. Dopóki te podstawowe kwestie nie zostaną zagwarantowane przez papieski autorytet, nic z pierwotnego Kościoła nie pozostanie: w istocie nie mogło być inaczej. Można powiedzieć, że Divini Cultus, kładąc nacisk na „czynne uczestnictwo”, które było dalekie od uniwersalnego czy tradycyjnego [jego rozumienia], wniósł istotny wkład w wyłonienie się progresywizmu w dziedzinie liturgii.

Źródło


[1] Osservatore Romano, 4 grudnia 1969.

[2] Paweł VI, Marialis Cultus, 1974, § 31 and § 48.

[3] Alcuin Reid, The Organic Development of the Liturgy, Ignatius Press, 2005, p. 127.

[4] Już w 1914 r. w opactwie benedyktyńskim Maria Laach w Niemczech opat Herwegen odprawiał Mszę Dialogowaną w języku niemieckim. W 1921 roku w krypcie opactwa została odprawiona pierwsza Msza św. twarzą do ludu.

[5] Dotyczy to zwłaszcza twórczości ks. Piusa Parscha w Wiedniu i ks. Romano Guardini w Bawarii, który wyprzedził kierownictwo Beauduina w tej dziedzinie [rewolucji liturgicznej].

[6] Dom Virgil Michel w opactwie St. John’s w stanie Minnesota i Justine Ward w Nowym Jorku byli głównymi twórcami w dziedzinie „aktywnego uczestnictwa”.

[7] Przetłumaczone z L. Bouyer, Dom Lambert Beauduin: un homme d’Eglise, Paryż, Casterman, 1964, s. 45.

[8] Jako dyrektor niemieckiego ruchu młodzieżowego Quickborn, który działał w Burg Rothenfels, zamku nad Menem, przeprowadził najbardziej radykalne reformy liturgiczne. Stał się jednym z ulubionych teologów papieża Benedykta XVI.

[9] Robert Tuzic, red., How Firm a Foundation: Leaders of the Liturgical Movement, Chicago, 1990, s. 48.

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Św. Alfons Liguori, Przewodnik spowiednika (50). Rachunki sumienia (ii) Księża - słuchanie spowiedzi
Nieoczekiwana diagnoza raka lub prośba o modlitwę
Bruno Devos, Byłem w Opus Dei, (8 z 13). Wypaczenie apostolstwa
Modlitwa przed jedzeniem - krótka
Ks. Edward Skotnicki: Neokatechumenat szansa czy zagrożenie dla Kościoła?
Św. Tomasz z Akwinu o złych duchach. (5 z 5). Czy pokonany diabeł przestaje innych napastować?

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
%d bloggers like this: