Carol Byrne, „Msza dialogowana” (16 z 94): Niespójna reforma

Data

Czas liturgiczny, to nie czas astronomiczny i dlatego można obchodzić wigilię za dnia, skoro "vigilia" oznacza czuwanie przez nadchodzącym świętem.

Każdy tradycjonalista odrzucający reformy liturgiczne Vat. II może spotkać się zarzutem, że robi dokładnie to samo, co reformatorzy z roku 1951. Odrzuca młodszą tradycję, to jest tę od 1951, na rzecz dużo starszej tradycji, to jest tej od 34 do 1950. Zarzut ten można odeprzeć dwojako: Tradycja Kościoła do 1951 była Tradycją ciągłą bez zmian i skoków, podczas której nikt nie próbował, (a) dostosować liturgię do potrzeb współczesnego człowieka poprzez rzekome (b) reaktywowanie liturgii bardziej archaicznej. Bo dlaczego to, co starsze ma bardziej odpowiadać „współczesnemu człowiekowi”, który jest przecież nowszy? Reformy 1951 do momentu ich usunięcia zakładają, że Kościół przed ich wprowadzeniem się mylił, a dopiero one mają rację. Jest to więc całkowite odrzucenie Tradycji na rzecz „tradycji nowej”, która choć krótsza jest tak uświęcona, że je odrzucić nie można. Można zatem odrzucić zwyczaj trwający trzynaście wieków, ale nie można odrzucić Novus Ordo wprowadzonego raptem 50 lat temu. Stara liturgia mogła być odrzucona, nowa nie. Jest prawdą, że wigilia wielkiej nocy była odprawiana do VI wieku w nocy, ponieważ chrześcijanie byli prześladowani, stąd też prawie wszystko działo się w nocy albo w katakumbach. Z nastaniem legalizacji chrześcijaństwa i dzięki napływowi nowoochrzczonych przesunięto obchody Wigilii Paschalne na Wielką Sobotę przed południem, by umożliwić wiernym uczestnictwo w tych obrzędach. Zastanówmy się. Kiedy przyjdzie więcej ludzi do Kościoła? Za dnia, czy w nocy? Ze pewnością za dnia, bo w nocy rodziny z dziećmi są zbyt zmęczone świątecznymi porządkami, by wybierać się „całą rodziną” na Wigilię Paschalną. Przebieg jest przewidywalny: niewyspanie, poirytowanie, krzyczące dzieci, dłużyzna, „o Boże, jak długo jeszcze?”. Człowiek czuje się winny lub niewystarczająco twardy lub pobożny i w cichości serca pyta się, dlaczego Kościół od niego tego wymaga, po czy przypomina sobie, że Wigilia Paschalna obowiązkowa nie jest i w następnym roku pozostaje w domu. Wydaje się, że w sumie chodziło reformatorom o zobaczenie ogniska przed kościołem na tle mroku, bo cała reszta dzieje się przecież w kościele, więc nie ma większego znaczenia, o której porze. Przecież żadne inne wigilie, bo pasterka jest pierwszą nocną Mszą Bożego Narodzenia, a nie wigilią, nie były obchodzone w nocy. Ani wigilia Zielonych Świątek, ani wigilia Piotra i Pawła, ani wigilia św. Wawrzyńca, ani inne wigilie, o których nic nie wiemy, bo je zniesiono, żeby anomalia Wigilii Paschalnej nie rzucała się w oczy. Wydaje się, że nocna wigilia paschalna jest jeszcze cięższa dla duchownych niż dla świeckich. Księża w Wielkim Tygodniu spowiadają, uroczystości Wielkiego Czwartku i Piątku trwają i do tego jeszcze nocna wigilia paschalna przed ranną rezurekcją, co odprawiane jest niekiedy przez jednego i tego samego proboszcza. Ciężko.

Niespójna reforma

Jakie było uzasadnienie reform Wielkiego Tygodnia, kiedy, w opinii wszystkich poza Ruchem Liturgicznym, nie było żadnej oczywistej ani nieodpartej potrzeby jakiejkolwiek zmiany? Bugnini później „wyjaśnił” w swoich pamiętnikach:

„Ruch liturgiczny był próbą zjednoczenia obrzędów i treści, ponieważ jego celem było przywrócenie możliwie najpełniejszej wyrazistości i mocy uświęcającej liturgii oraz przywrócenie wiernym pełnego uczestnictwa i zrozumienie.”[1] 


Argument błędnego koła

Ale to nie wyjaśnia niczego poza tym, że założenia, od których zaczął, determinowały wniosek, do którego doszedł. Innymi słowy, wierzył już, podobnie jak protestanci, że liturgia katolicka, tak jak była przekazywana przez wieki, jest zasadniczo sfałszowana, a także dysfunkcyjna.

Swoimi innowacjami Pius XII położył podwaliny pod zniszczenie tradycyjnych ceremonii

Według niego istniała niezgodność między ceremoniami obrządku rzymskiego a treściami, które miały one reprezentować, sprowadzając wiernych na manowce. (Powinniśmy tutaj zauważyć, że każdy katolik, który wyraził taką postawę, został uznany przez Sobór Trydencki za ekskomunikowanego).[2]  Jego „rozwiązanie” – zaadaptowanie liturgii w kierunku „aktywnego uczestnictwa”, aby ludzie mogli ją lepiej zrozumieć – po prostu wzmocniły jego z góry przyjęte poglądy na temat rzekomej

„ignorancji i ciemnej nocy dewocji… tam w nawie [kościoła]”.[3] 

Dzięki temu „wyjaśnieniu” kot wyszedł z worka. Był to dokładnie ten sam argument przedstawiony przez Komisję, która wydała dekret Maxima Redemptionis w 1955 roku. Głównym punktem ich podobieństwa był widoczny w obu relacjach ukryty nurt wrogości wobec Tradycji, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę, że inicjatorem ich było ta sama osoba – Bugnini.


Dziwna anomalia

Warto zauważyć, że ci, którzy z radością potępiają takie „wyjaśnienie” pochodzące bezpośrednio od Bugniniego, są gotowi odsunąć je na bok lub przeoczyć, gdy emanuje ono z dekretu ogłoszonego przez Piusa XII. To dlatego, że nadali Piusowi XII ikoniczny status „ostatniego tradycyjnego papieża”, wierząc, że zapewnił on ciągłość Tradycji.

Ekstrawaganckie palenisko ognia na współczesną ceremonię Wigilii Wielkanocnej

Ale dowodem ciągłości jest wierność Tradycji, a Pius XII zezwolił na istotne zmiany, w tym innowacje w obrzędach Wielkiego Tygodnia – wszystko w imię „aktywnego uczestnictwa”. Jak mógł zapewnić ciągłość, skoro nie zdołał w pełni zaangażować się w tradycję liturgiczną, która jest jej jedyną gwarancją?

Bez względu na stopień osobistego współudziału Piusa XII w reformach, nie podlega dyskusji, że arbitralna restrukturyzacja liturgii Kościoła zawsze była obca ortodoksyjnemu zmysłowi i praktyce katolickiej.

Jakie może być uzasadnienie zmiany oblicza obrzędów Wielkiego Tygodnia?

Kiedy analizujemy Dekret Maxima Redemptionis zobaczymy, że jego celem nie było dostarczenie dobrze uzasadnionych argumentów za reformą, ale przekazanie pewnej postawy. Był pozytywnie najeżony napiętymi polemikami, które służyły uprzedzeniu wiernych do własnych tradycji i zamknięcia Ruchu Liturgicznego w negatywnym stosunku do duchowego dziedzictwa Kościoła. Przyjrzyjmy się powodom, które Komisja Piusa XII uznała za godne szczególnego rozważenia i podkreślenia.

Zaciemniona reforma


Najpopularniejszym argumentem wysuwanym przez reformatorów za zmianą Wigilii Paschalnej był rzekomy nielogiczny charakter zapalania wielkanocnego ognia i świecy w godzinach dziennych. Jak absurdalne, drwili, śpiewać o ciemności „tej nocy” w biały dzień – jakby Kościół popełnił liturgiczną gafę, która przeszła niezauważona przez 13 stuleci.

I tak reformatorzy szydzili i chichotali z odwiecznej Wigilii Paschalnej, prowadzonej przez inicjatora Ruchu Liturgicznego, Dom Beauduin, który w 1951 roku stwierdził zjadliwie:

„Jak to się dzieje, że przez wieki znosiliśmy i bezkrytycznie akceptowaliśmy praktykę śpiewając Exsultet i Vere beata Nox („O naprawdę błogosławiona noc”) w biały dzień? A ile innych równie poważnych anomalii akceptujemy teraz bez mrugnięcia okiem! Z pewnością musi to prowadzić nas do wniosku, że nasza świadomość liturgiczna nie jest wystarczająco oświecona?”[4]  (Patrz tutaj)

Był to zdumiewająco arogancki pogląd, który zakładał, że wszyscy jego poprzednicy w stanie kapłańskim byli albo prześladowani przez tyrańskich przywódców Kościoła, albo byli zbyt tępi, by myśleć samodzielnie, a ponadto, że był tylko jeden sposób, aby pomyśl – po swojemu. Był to także pogląd, który do naszych czasów zdominował i wypaczył myślenie teologów i liturgistów.[5] 

 
Ale to Beauduin i jego koledzy-reformatorzy, a nie wyznawcy Tradycji, byli tymi, którzy zostali zaciemnieni. Głównym błędem w argumentacji Beauduina, zapisanym w Maxima Redemptionis, było to, że północ, a przynajmniej zachód słońca, była „właściwym” czasem na odbycie Wigilii Paschalnej.[6] 

Kardynał Wiseman usprawiedliwiał tradycyjne obrzędy Wigilii Wielkanocnych

Twierdząc, że podąża wyższą ścieżką oświecenia niż lex orandi Kościoła, Beauduin nie dostrzegł tego, co było rażąco oczywiste dla dobrze wykształconych katolików: że odniesienia do „nocy” w tradycyjnej Wigilii Paschalnej miały znaczenie mistyczne, a nie naturalistyczne.

Posłuchajmy następującego wyjaśnienia tego punktu udzielonego przez prałata, który nigdy nie był indoktrynowany ideologią Ruchu Liturgicznego. W odniesieniu do Wigilii Paschalnej kardynał Nicholas Wiseman (1802-1865), pierwszy arcybiskup Westminsteru, stwierdził:

„Nabożeństwo mówi o 'nocy'; jest to noc, w której Izrael uciekł z Egiptu i która poprzedziła zmartwychwstanie Chrystusa”.[7] 


Innymi słowy, „noc” została użyta w tekstach Wigilii w sensie prefiguratywnym[8]  jako metafora ciemności świata w niewoli grzechu przed Odkupieniem. Nie ma nieodłącznego związku z czasem, kiedy słońce znika za horyzontem.

Niespójna reforma

Tak więc pora dnia, w której odbywa się czuwanie, nie ma znaczenia: jeśli chodzi o celebrację tajemnic zbawienia; nie ma znaczenia czy niebo jest ciemne czy jasne. Sprawa nie jest trywialna. Wynika z tego, że odprawianie Wigilii Paschalnej w godzinach dziennych nie mogło, jak twierdził Maxima Redemptionis, być „szkodliwe dla znaczenia liturgii” ani przyczyniać się do jakiejkolwiek utraty jej „wrodzonej jasności”.

Nieracjonalność tego twierdzenia staje się jeszcze bardziej oczywista, gdy staje się podstawą ustawodawstwa, tak jakby reformy z 1955 r. opierały się na solidnych i niepodważalnych argumentach dla dobra Kościoła.

Dzięki Maxima Redemptionis biskupom świata powiedziano, że będą łamać prawo, jeśli będą kontynuować tradycje swoich poprzedników. Nawet dzisiaj celebrowanie Wigilii Paschalnej w świetle dziennym jest uważane za „naganne”.[9] I chociaż nie ma racjonalnego powodu, by nalegać na nocne celebrowanie Wigilii, ci, którzy popierają tradycyjną praktykę, sami są zepchnięci do zewnętrznej ciemności.

Źródło


[1] A. Bugnini, The Reform of the Liturgy 1948-1975, Collegeville, Minnesota:, Liturgical Press, 1990, p. 6.

[2] Sobór Trydencki, 22 Sesja, Kanon 7: „Jeśli ktoś mówi, że ceremonie, szaty i zewnętrzne znaki, którymi posługuje się Kościół Katolicki podczas odprawiania Mszy, są raczej zachętą do bezbożności niż instytucjami pobożności; niech będzie wyklęty”.

[3] A. Bugnini, The Reform of the Liturgyibid.

[4] L. Beauduin,  ‘Le Décret du 9 Février 1951 et les Espoirs qu’il suscitent,’ („Dekret z 9 lutego 1951 i nadzieje, które wzbudza”), La Maison-Dieu, przyp. 26 kwietnia 1951, s. 103. Tłumaczenie z francuskiego:  “Comment…pendant des siècles s’est-on résigné…a-t-on accepté presque inconsciemment de chanter l’Exsultet de la Vere beata Nox en plein jour? Et que d’autres anomalies aussi énormes se maintiennent, sans provoquer en nous aucun étonnement! Ne doit-on pas en conclure que notre conscience liturgique n’est pas suffisamment éclairée?”

[5] Radykalny teolog ks. Herbert McCabe OP, powtórzył zarówno Beauduina, jak i Maxima Redemptionis, gdy wyraził opinię: „Przed restauracją [1956] … ‘Wigilia’ było bardzo zrujnowanym wydarzeniem, a jego znaczenie zostało mocno zaciemnione przez niedorzeczną praktykę celebrowania jej w Wielką Sobotę rano zamiast w nocy” [podkreślenie dodane]. Herbert McCabe., ‘The Easter Vigil: the mystery of new life’ in God MattersContinuum, 2005, p. 103.

[6] Nie ma jednak żadnego racjonalnego sensu w przekonaniu, że Kościół powinien naśladować przykład pierwszych chrześcijan, którzy sprawowali Wigilię Paschalną o północy. Istnieją mocne dowody na to, że ich spotkania kultu odbywały się na ogół w godzinach ciemności, tj. między zmierzchem a świtem, tylko dlatego, że żyli w epoce prześladowań.

[7] Nicholas Wiseman, Four lectures on the offices and ceremonies of Holy Week, wygłoszone w kaplicach papieskich w Rzymie w okresie Wielkiego Postu MDCCCXXXVII [1837], London: C. Dolman, 1839, p. 102.

[8] Dotyczy to również wyrażeń takich jak „ta noc” i „ta błogosławiona noc”, które są powtarzane w tekście.

[9] List okólny o przygotowaniu i obchodzeniu świąt wielkanocnych, Protokół nr. 120/88, wydana przez Kongregację Kultu Bożego 20 lutego 1988.

Dodaj komentarz

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

error: Content is protected !!
pl_PLPolski
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: