„Apocalypse now” lub o apokaliptyce słów kilka

Data

Oceń post

El_Greco_-_View_of_Toledo_-_Google_Art_Project

Film Francisa Forda Coppoli noszący polski tytuł „Czas apokalipsy” w oryginale nosi tytuł „Apocalypse now” czyli „Apokalipsa teraz”. Wszyscy, którzy oglądali ten film wiedzą, że ten epicki i warty obejrzenia obraz ukazuje na tle wojny w wietnamie kondycję natury ludzkiej skażonej grzechem, tarzającej się w grzechu i popadającej w obłęd, o czym świadczy nawiązanie scenariusza do „Jądra ciemności” Josepha Conrada alias Konrada Korzeniowskiego, Polaka i jednego z czołowych angielskich pisarzy XIX wieku.

Poczucie, że apokalipsa dzieje się tu i teraz na naszych oczach jest stare jak chrześcijaństwo, a w sumie jeszcze starsze, bo także apokaliptyka żydowska z okresu poprzedzającego narodzenie Chrystusa była dosyć bujna. W Księdze Daniela, w Księgach Machabejskich znajdują się także opisy końca świata lub fragmenty mogące za takiego uchodzić. Apokaliptyka jest biblijnym gatunkiem literackim, który charakteryzuje się tym, że przemawia językiem obrazów, których nie należy traktować dosłownie ani chronologicznie. Np. smok ogonem strącił jedną trzecią gwiazd (Ap 12,4). Można zatem zapytać:

  • Jaki smok?
  • Jakim ogonem?
  • Jakie gwiazdy?

Już w okresie patrystycznym fragment ten był intepretowany jako upadek aniołów, którzy podążając za Lucyferem – smokiem – odpadli od Boga i zostali strąceni z niebios. Dotyczyło to podobno jednej trzeciej aniołów, a ich miejsce, jak twierdzi św. Hildegarda z Bingen, ma zostać zapełnione zbawionymi ludźmi. Teologia natomiast mówi, że:

  1. Upadek aniołów z pewnością miał miejsce.
  2. Część ludzi na pewno będzie zbawiona.

I tyle. A pomiędzy tym wszystkim jest miejsce na teologiczne spekulacje i apokaliptyczny dreszczyk. Jest niestety tak, że w okresie kryzysu ludzie lubią się jeszcze dodatkowo postraszyć, co wiemy choćby ze stanu wojennego. Jest również tak, że diabeł ich straszy, a oni się dodatkowo dają. Stąd ta popularność proroctw biblijnych czy różnych wykładni apokaliptyki w okresie zawirowań. Niestety sporo, nawet świętych ludzi, w tym pobłądziło a takim okresem ostrej, jeśli można się tak wyrazić, apokaliptyki, był okres od roku 900 wzwyż, zwiany chiliazmem, kiedy to czekano na dosłowny koniec świata, skoro kończyło się pierwsze 1000 lat panowania diabła lub Chrystusa, zależnie od interpretacji. Ludzie przestawali pracować, oddawali się rozpuście lub rozpaczy, bo i tak wszystko stracone i wyczekiwali końca. Kilku papieży, bo nastali wtedy dobrzy papieże po okresie sporej zapaści, potrzebowało sporo czasu, żeby wytłumaczyć chrześcijanom, że to jeszcze nie koniec i trzeba się na tym ziemskim padole jeszcze pomęczyć.

Polacy i ogólnie Słowianie lubują się w apokaliptyce, o czym świadczy stały wysyp wizjonerów i mistyków (Mickiewicz, Słowacki, Towiański i inni w historii) lub współczesnych, których przez miłosierdzie nie wymienimy. Taka słowiańska natura już widocznie jest, że „nie lubi robić, lubi się wozić”  i dodatkowo lubi się postraszyć, jak jej ciężko. Widocznie w życiu polskich rodzin następuje taki czas, kiedy kolacja już spożyta, dzieci umyte i cieszące się tym, że jeszcze mogą posiedzieć z dorosłymi, ogień buzuje w piecu, na stole herbata i być może domowe wypieki, a kiedy po omówieniu aktualnych afer politycznych oraz stałego zagrożenia niemieckiego, co jest w naszym narodzie punktem stałym i integrującym różne frakcje polityczne, następuje chwila religijna na przypomnienie sobie wyroczni, przepowiedni i proroctw. Nie chcąc nikogo urazić, obrazić ani wyśmiewać się z literatury apokaliptycznej, która jest w chrześcijaństwie dosyć obszerna, rzec można, że opowieści te spełniają dokładnie tę samą funkcję co opowieści o duchach na koloniach. Trochę się ludzie postraszą, trochę pokrzepią, że to jeszcze nie już i nie tak strasznie, trochę poprzytulają, a rano przy brzasku dnia okaże się, że jeszcze wszystko na miejscu i nie jest tak źle, jak przypuszczaliśmy.

Na naszym blogu zamieszczamy apokaliptykę i objawienia prywatne bardzo oszczędnie licząc na zdrowy rozsądek czytelników. Zamieszczamy ją jednak wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, bo jesień nadchodzi i wieczory coraz to dłuższe.

Uważamy jednak, że będzie jak będzie, a przyszłość zna tylko Bóg. Przypuszczalnie grozi nam schizma, którą też przeżyjemy. Trzeba trwać w łasce i robić to, co do nas należy. Na koniec pewna anegdota. Ponieważ pewien samolot miał już spore opóźnienie, dlatego załoga chcąc wystartować, zapytała pasażerów, czy nie zgodzili by się pominąć instrukcję bezpieczeństwa, która w każdym samolocie przed każdym lotem przebiega dokładnie tak samo. Wszyscy się zgodzili, oprócz jednej Amerykanki. Wtedy podeszła do niej jedna stewardessa, potrząsnęła nią i rzekła:

„Listen lady, we crash – you die.”

„Słuchaj Pani, rozbijemy się, a Pani umrze”.

I tak można by podsumować wszelką apokalitpykę. Obojętnie co będzie, czy smok zamiatać będzie ogonem dosłownie czy w przenośni, my umrzemy i staniemy przed obliczem Boga. Wtedy zdamy rachunek z własnych spraw i zaniedbań. Może także z tego, że marnowaliśmy czasy na rzeczy niepotrzebne zamiast poczytać św. Tomasza i odmówić różaniec. Więc z apokaliptyką ostrożnie i z umiarem.

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 


Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk