
4-go Grudnia. Żywot świętej Barbary, Panny i Męczenniczki.
Ojciec św. Barbary był ciężkim psychopatą i „diabolicznym narcyzem”, ale właśnie dzięki niemu nawróciła się i zdobyła palmę męczeństwa. Już Pan Bóg wie, co komu służy.

Ojciec św. Barbary był ciężkim psychopatą i „diabolicznym narcyzem”, ale właśnie dzięki niemu nawróciła się i zdobyła palmę męczeństwa. Już Pan Bóg wie, co komu służy.

Rodzice i siostra św. Bibiany także zginęli jako męczennicy, a ona sama została zatłuczona na śmierć. Jej ojciec nie pomyślał, że jeśli wyprze się wiary ocali rodzinę, „która jest najważniejsza”, ale w ten sposób ocalił rodzinę na życie wieczne.

św. Katarzyna Aleksandryjska przedstawiana jest z kołem nie tylko dlatego, że było to narzędzie jej niedoszłej tortury, ale także dlatego, że swoją wiarą, wymową i wykształceniem pokonała filozofów neoplatońskich, dla których koło symbolizowało wychodzenie wielości z jedności. Kościół część rozwiązań neoplatońskich przejął, być może dzięki św. Katarzynie, która tę filozofię swoim chrztem krwi ochrzciła.

Mąż św. Cecylii Walerian widział jej anioła, a jego brat poczuł zapach róż i lilii. Zatem przeżycia nadprzyrodzone nie są zarezerwowane wyłącznie dla świętych.

Wyszła za mąż w wieku 12 lat, sześcioro dzieci, polityka, najazd tatarski, wojny i świętość. A my się skarżymy, że nam ciężko.

Św. Tekla przeżyła za sprawą Boża wszystkie swoje męczeństwa i dożyła późnego wieku.

Benedykt XVI. wyniósł św. Hildegardę do godności Doktora Kościoła, co zdaniem piszącego te słowa, nie było dobrą decyzją. Św. Hildegarda w swojej bujnej wizjonerskiej literaturze

(Żyła około roku Pańskiego tysiąc trzysta trzynastego). Pobożna ta dziewica urodziła się w Rottenburgu (w Tyrolu) w roku tysiąc dwieście sześćdziesiątym piątym jako córka zamożnych

Animowany Żywot św. Róży (Rozalii) z Viterbo.

Animowany Żywot bł. Bronisławy Norbertanki.

Błog. Bronisława pochodziła ze świętej rodziny, nie, nie z tej z Nazaretu, als a rodziny Odrowążów, gdyż jej kuzyni św. Jacek i św. Czesław zostali kanonizowani. Czy istnieją „geny świętości”? Raczej nie, ale istnieje wpływ środowiska, z których najbliższym jest rodzina. I tak jak jej bracia stryjeczni promieniowali na nią, tak ona i później na swoje zgromadzenie. Czasami mamy wpływ na innych.

Mąż św. Elżbiety Portugalskiej miał za żonę świętą, a mimo to ją zdradzał i miał nieślubne dzieci, o które ona się troszczyła. Została skazana na wygnanie, a mimo to zapobiegła wojnie domowej. A nam źle i źle.

Św. Godolewa powinna być patronką wszystkich żon, które mają ciężkie życie z mężem i z jego rodziną. Mąż znienawidził jej od chwili ślubu, kazał ją głodzić i w końcu zamordować. Jednak pod koniec życia nawrócił się u jej grobu, a i jego niewidoma córka odzyskała wzrok. Trzeba więc myśleć długoterminowo, bo nie wiemy, na co się nasze obecne cierpienie jeszcze przyda.

Gdyby Apostołowie słuchali posoborowia, to chrześcijaństwo, zakładając historyczną egzystencję Chrystusa, nigdy by nie powstało ani by się nie rozpowszechniło. Dlaczego? Bo wszyscy, pomijając św. Jana byli żonaci, niektórzy też dzieciaci, jak św. Piotr. I co zrobili? Opuścili rodzinę. Zbrodnia. Porzucili żony, dzieci, obowiązki małżeńskie i na żebranych chlebie głosili Ewangelię. Niepodobna! Św. Piotr miał przynajmniej jedną córkę i tak została świętą. Słusznie stwierdził Książę Apostołów, że ta choroba pochodzi od Boga i uniemożliwia córce ewentualne grzeszenie. Uzdrowił ją raz, a po jego śmierci ponownie została uzdrowiona. I tak niekiedy choroby przyczynia się więcej do cnoty niż zdrowie, bo jak ciało jurne, to i durne.

„Plusy ujemne” stanów mistycznych, to jest oczyszczenia, których doświadczała św. Magdalena da Pazzis mogą skutecznie zniechęcić do drogi mistycznej. Cierpiała na bulimię, bicie przez złe duchy, napady myśli samobójczych i czynów, dręczenia i osaczenia i chwilowe opętanie, tak iż nie miała władzy nad swoim ciałem. Ponadto jej współsiostry uważały ją za histeryczkę i symulantkę. Doświadczała także ekstaz, zachwytów i wiedzy wlanej, ale próby były straszne. To informacja na wypadek, gdyby ktoś myślał, że w zakonie kontemplacyjnym to się ma spokój.

Chyba mało kto z nas wie, że poganie krzyżowali także kobiety, jak św. Julię. Męczeństwo przyszło znienacka podczas nieprzytomności jej właściwego pana, którego była niewolnicą. To, że Konstantyn przyjął chrześcijaństwo nie oznaczało, że na Korsyce nie było pogaństwa, bo było i ukrzyżowało.

NIc dziwnego, ze posoborowy Kościół wyrzucił św. Zofię i jej córki męczenniczki z kalendarza, bo jest to tak wielkim zaprzeczeniem tego, co się teraz głosi, że lepiej nie mieć tego punktu odniesienia. Św. Zofia wychowała córki tak, że poniosły męczeństwo, a ona je przeżyła. Antioch zabijając córki chciał ugodzić w matkę. A ona wiedziała, że one wybrały lepszy los, bo trafiły od razu do nieba i mogą za nią orędować. A co się liczy obecnie? Rodzina i to ta żyjąca. Żeby córki za mąż wydać i to dobrze. Żeby wszyscy zdrowi byli. A tutaj nic z tego.

Realistycznym przedstawieniem małżeństwa pogan i nie tylko (” […] a odtąd w małżeństwie obcemu człowiekowi jako niewolnica się sprzedasz […] Oblubieńcy przed ślubem zwykle są ludzkimi i skromnymi, ale potem są niepowściągliwi, żonami wzgardzają, a do służebnic się udają, u których potem żona własna jest wzgardzoną, a mąż ich broni i rychlej żonę połaje, a nawet wybije, niż one.”) niewolnicy Achilej i Nereusz przekonali Domicyllę do dziewictwa, wiary, co ostatecznie zowocowało męczyństwem. Czasami ma się wpływ na swoich pracodawców.

Św. Monika miała żywot, oj miała. Mąż niewierny, utracjusz i poganin. Syn Augustyn, zdolny, ale rozwiązły i właśnie te okoliczności wyrobiły jej własną świętość i wytrwałość, do której przy lepszym mężu i synu by nie doszła. Św. Monika była roztropna i akceptowała politykę małych kroków. Syn był tak rozwiązły, że w pewnym okresie jej marzeniem było, by miał tylko jedną stałą konkubinę naraz. Pan Bóg jej nie tylko wysłuchał, ale rozwój syna przeszedł jej najśmielsze oczekiwania, jego własne też. Razem z synem miała wizję nad Ostią.

Zanim św. Katarzyna Sieneńska otrzymała stygmaty, korespondowała z papieżem, którego nakłoniła do powrotu do Rzymu i egzorcyzmowała jako świecka, musiała stoczyć mając lat 12 boje ze swoją rodziną, która chciała ją wydać za mąż. I tak diabeł broni początkom, a Pan Bóg i tak przy współpracy z łaską wszystko na dobre obraca. I to, co dla św. Katarzyny miała być karą, zamknięcie w izdebce, stało się nagrodą.

Św. Zyta będąc służącą prowadziła życia zakonnicy kontemplacyjnej, choć bez uznania dla stanu tej ostatniej.

Św. Opportuna, której relikwiarz w Moussy, widzimy powyżej, na łożu śmierci widziała szatana, którego przegoniła egzorcyzmem. I to bez zezwolenia biskupa na piśmie. Więc można? Można. Skoro nawet świętych na łożu śmierci atakuje, to co dopiero nas.

Trudno nie wzruszyć się czytając żywot św. Lidwiny, po holendersku Liduiny. Chora, wzgardzona, zapoznana i jeszcze kłuta nożem przez gapiów.

Św. Mechtylda miała nie tylko wczesne powołanie, ale także wizje Najświętszego Serca Jezusa, całe wieki przed wprowadzeniem tego święta.
You cannot copy content of this page
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.