Pozasakramentalne możliwości odpuszczenia grzechów lekkich (9 z 12)

Data

Spowiedź z grzechów już odpuszczonych

Św. Tomasz rozważa kwestię kar doczesnych w przypadku, gdy ktoś wielokrotnie spowiada się z jednego raz popełnionego grzechu. Założenie to jest trochę dziwne, bo czynią tak zwykle jedynie skrupulanci, ale czasami po latach odkrywamy jakiś aspekt już dawno popełnionego grzechu, który też wyznać można. Akwinata pisze:

W pierwszym rozgrzeszeniu darowane są komuś kary w mniejszym lub większym stopniu mocą władzy kluczy, wedle tego o ile bardziej dysponuje się do przyjęcia łaski. I możliwą jest taka dyspozycja, iż siłą żalu doskonałego (vi contritionis) odpuszczana jest cała kara. Stąd też nie jest rzeczą niestosowną, jeśli przez częstą spowiedź odpuszczana jest i cała kara. (In Sent. 4 d. 18 q. 1 a. 3 sol. 2 ad 4; por. d. 17 q. 3 a. 3. Sol. 5 ad 4; a. 5 sol 2 etc.)[1]

Jak często ktoś spowiada się u licznych księży, o tyle więcej odpuszczana jest jego kara, tak z powodu zawstydzenia ze spowiedzi, które zaliczane jest do kary wysługującej zbawienie (poena satisfactoria), jak i na podstawie władzy kluczy. Stąd też tak często ktoś może się spowiadać, aż od wszelkiej kary uwolniony będzie (In Sent. 4 d. 17 q. 3 a. 3 sol. 5 ad 4)

Spowiadanie się z grzechów już raz odpuszczonych ma miejsce w spowiedzi generalnej, która w różnych traktatach ascetycznych jest zalecana. Piszący te słowa nie zetknął się przed powyższymi fragmentami Akwinaty z jakimkolwiek uzasadnieniem, dlaczego taką spowiedź odprawiać należy, pomijając aspekt pokory. W niektórych poradnikach dla zakonników autor zetknął się z poradą regularnego spowiadania się z już wyznanych grzechów, co uważał za praktykę dziwną. Nie rozumiał też, dlaczego niektórzy święci, jak np. św. Elżbieta z Turyngii, spowiadali się rzeczywiście codziennie. I okazuje się, że nie dlatego, że ciągle grzeszyli, ale dlatego, że w ten sposób gładzili kary za popełnione grzechy. Skoro każde wyznanie grzechów powoduje pomniejszenie kary doczesnej to taka praktyka ma rzeczywiście sens. I tak dawny kodeks prawa kanonicznego (CIC 1917) podaje:

Grzechy popełnione po chrzcie, czy to śmiertelne bezpośrednio odpuszczone na władzy kluczy, czy to powszednie, są wystarczającą materią, lecz nie konieczną, sakramenty pokuty.

Peccata post baptismum commissa, sive mortalia directe potestate clavium iam remissa, sive venialia, sunt materia sufficiens, sed non necessaria, sacramenti poenitentiae. (CIC 902)

Zatem przed Soborem każdy skrupulant lub też nieskrupulant miał na mocy prawa możliwość spowiadania się z tych samych grzechów aż do końca życia, swojego lub spowiednika. Tego ani podobnie brzmiącego kanonu w nowym kodeksie (1983) nie ma. Stąd też biorąc pod uwagę, jak niechętnie spowiadają księża w ogóle, jak bardzo zniechęceni są do osób, które grzechów ciężkich nie popełniają i jak bardzo nie lubią spowiadać skrupulantów trudno powyższą praktykę komuś faktycznie doradzać, chyba że ten dobrze trafi.

Odpuszczenie kar doczesnych

Piszący te słowa zawsze dziwił się temu, że otrzymuje tak małe pokuty za swoje grzechu, które może i wielkie nie były, ale przez to nie czuł się traktowany poważnie. Zanim odkrył naukę o karach doczesnych, której mu na studiach nie przedstawiono, uważał, chyba jak większość katolików, że „jedno Zdrowaś” zadane za pokutę po spowiedzi załatwia sprawę. Ale mimo wszystkoe jakoś nie był przekonany o tym, że gdyby po takiej spowiedzi umarł poszedłby prosto do nieba. Odkrywszy prawdę o karach doczesnych zaczął pokutować poza spowiedzią i zdobywać odpusty, ale nie bardzo wiedział jak odpuszczenie sakramentalne części kar na spowiedzi ma się do odpokutowania pozasakramentalnego.

Otóż odpuszczenie sakramentalne w każdej spowiedzi miejsce ma zawsze i jest pewne na mocy samego (ex opere operato). Procent odpuszczonych automatycznie na spowiedzi kar doczesnych nie jest nam niestety znany, chociaż ma ono zawsze miejsce. Załóżmy, że mamy dług a jakaś czynność np. wejście do banku i rozmowa z kasjerką automatycznie by nam go pomniejszała np. każdorazowo przynajmniej 5% a czasami i więcej. Pozostałą część długu należałoby spłacać w konwencjonalny sposób wykonując pewne prace – tj. akty pokute (modlitwa, post, jałmużna) – i wpłacając pozyskane w ten sposób kwoty na konto. Oczywiście każdy w takiej sytuacji chętnie by do danego banku zaglądał i z kasjerką rozmawiał, tym bardziej, gdyby ciągle zadłużał się na nowo, co czynimy przez każdy grzech. Zaletą spowiedzi jest zatem to, że przez nią za każdym zyskujemy jakieś pomniejszenie kar doczesnych i to nie tylko za grzechy wyznane w danej spowiedzi, ale za wszystkie grzechy w ogóle. Natomiast przy odpuszczeniu pozasakramentalnym takiego pomniejszenia kar automatycznie nie otrzymujemy, a ich pomniejszenie musimy pozyskać innymi środkami pokuty (modlitwa, post, jałmużna) wraz z intencją ich pozyskania.

Likwidacja pozostałości grzechu (reliquiae peccati)

Ale praktyka spowiadania się z grzechów już raz odpuszczonych ma jeszcze inne uzasadnienie teologiczne.[2] Już Benedykt XI. (1304) pisał, że dobrze jest spowiadać się z grzechów już odpuszczonych propter erubescentiam, quae magna est poenitentiae pars – „z powodu zawstydzenia, które jest wielką częścią pokuty” (DH 880). Co prawda można kogoś wielokrotnie za raz wyrządzaną krzywdę przepraszać, ale jaki skutek ma ponawiane rozgrzeszenie?  Jeśli słowa absolucji nie mają tracić swojego znaczenia, to każde rozgrzeszenie musi powodować zmazanie grzechu. I tak św. Tomasz pisze:

Jak usunięcie (ablatio) cienia nie powoduje jedynie usunięcia mroku, lecz usunięcie przeszkadzającego ciała [które cień rzucało], tak też odpuszczenie winy nie powoduje jedynie usunięcia braku łaski (ablatio absentiae gratiae), ale i usunięcie przeszkody łaski (ablatio impedimenti gratiae), która zaistniała na mocy przeszłego aktu grzesznego; nie tak jakby ten akt [grzeszny] nie miał miejsca, gdyż to jest niemożliwe, lecz by z jego powodu nie był hamowany wypływ łaski (influx gratiae) (De verit. q. 28 a.6)

Zatem rozgrzeszenie powoduje oprócz (1) przypływu łaski (influx gratiae) także (2) usunięcie przeszkody dla łaski (impedimentum gratiae). Gdyż po każdym grzechu pozostają w nas pozostałości grzechu (reliquiae peccati), które osłabiają skłonność do dobrego, a skłaniają do konkretnego złego. I tak grzech oglądania pornografii, choć odpuszczony, pozostawia po sobie skłonność do pornografii. Dzieje się tak dlatego, że każdy grzech związany jest z wolną wolą, natomiast całkowite zniesienie reliquiae peccati przez spowiedź równoznaczne byłoby z przekreśleniem wewnętrznych konsekwencji naszych czynów. Trudno wyobrazić sobie, by ktoś, kto pił przez 20 lat, po jednej spowiedzi nagle pociągu do alkoholu nie miał. Dlatego też dawny grzech, nawet odpuszczony i jego pozostałości tamują przyszłą łaskę. Ta przeszkoda dla łaski (impedimentum gratiae) znoszona jest przez każdą spowiedź, na której się ten grzech wyznaje, przez każdy akt żalu oraz przez zwiększenie sakramentalnej łaski. Także  bardzo zabrudzoną bieliznę trzeba prać ją po kilka razy. Przy czym odróżnić trzeba sam grzech, który odpuszczany jest od razu, od wspomnianej przeszkody dla łaski (impedimentum gratiae) będącej konsekwencją grzechu, którą zmazywać trzeba stopniowo. I tak Akwinata pisze:

W drugim rozgrzeszeniu udzielany jest wzrost łaski, a im częściej jest łaska przyjmowana, tym mniej pozostaje z nieczystości poprzedniego grzechu (In Sent. 4 d. 18 q. 1 a. 3 sol. 2 ad 4)

Nauka ta jest bardzo pocieszająca dla wszystkich, którzy spowiadają się ciągle z tego samego grzechu, w który ciągle popadają, jak niektórzy mężczyźni w nieczystość. Czują się źle, że nie są w stanie wykrzesać z siebie wystarczającego postanowienia poprawy lub wątpią o ważności swojej spowiedzi. A tymczasem Kościół zakładał już dawno, że nawet po raz popełnionym i wyspowiadanym grzechu, w który się nawet już nigdy nie popadło, pozostają pozostałości (reliquiae peccati), które gładzą kolejne rozgrzeszenia. Po Soborze naucza się, że „jedna szczera spowiedź” naprawia wszystko, co jest często sprzeczne w doświadczeniami penitenta, który czuje, że zrobił coś nie tak. Piszący te słowa nigdy się z powyższą nauką nie spotkał, a był straszony tym, że można popaść w skrupuły, a często rzeczywiście obawiał się tego, że nie otrzyma rozgrzeszenia z braku materii grzechu, gdyż taką opcję przedstawiano mu również na studiach. Trudno wyrazić, ile szkód powoduje fałszywa teologia. Po prostu księża sami tego nie wiedzą, a ci, którzy może wiedzą, nie mają ochoty na wysłuchiwanie grzechów. Ludzie są przekonani o tym, że do spowiedzi można przystępować jedynie wtedy, gdy się na nowo nagrzeszyło, gdy ma się grzechy odpowiednio ich do spowiedzi kwalifikujące oraz takie, które nie znudzą lub nie rozdrażnią księdza. Niektórzy często słyszą zarzut, że się za często spowiadają i to od księży, którzy naprawdę nie mają nic innego do roboty. Zwłaszcza ludzie, którzy wyszli z grzechów ciężkich, nie wiedzą, że mogą spowiadać się raz jeszcze z tych samych grzechów, chociaż może czują, że ta uczynić powinni. Księża są tresowani na to, by „nie wpędzać nikogo w skrupuły” będąc przekonani „o mocy kapłańskiego rozgrzeszenia”. A tymczasem sprawa nie jest tak prosta, o czym wiedział już św. Tomasz z Akwinu.

[wpedon id=”24285″ align=”left”]


[1] Za Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, Wil 2012, 1021.

[2] Za Diekamp-Jüssen, 1052-1053.

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

en_USEnglish
×
×

Cart