Spowiedź przed świeckim (Laienbeichte) (3 z 3)

Data

Spowiedź przed świeckim

Także świeccy w Średniowieczu w przypadkach konieczności słuchali spowiedzi i udzielali rozgrzeszenia, gdy nie było możliwości spowiedzi u księdza. Niektórzy teologowie uznawali tego rodzaju rozgrzeszenie za sakramentalne, ponieważ utrzymywali, iż moc sakramentu (vis sacramenti) leży w skrusze i w wyznaniu grzechów.[1] Św. Tomasz (Suppl. Q. 8 a. 2 ad 1 et 3), jak jeszcze zobaczymy, twierdził inaczej, pisząc o tego rodzaju spowiedzi jako o „swojego rodzaju sakramentalnej” (quodammodo sacramentalis). Termin konieczność (necessitas) był interpretowany dosyć szeroko i nie chodziło jedynie o niebezpieczeństwo śmierci, ale o konieczność spowiedzi przy braku kapłana. I tak Adolf Franz w swoim rozdziale o egzorcyzmach przytacza przykład spowiedzi przed świeckim znaleziony w Dialogach Cezarego z Heisterbach.[2] Pewien kapłan został poproszony przez rycerza o egzorcyzmowanie opętanego. Ponieważ dokładnie ten sam kapłan grzeszył z żoną wspomnianego rycerza, toteż obawiając się upublicznienia swoich grzechów przez demona podczas egzorcyzmów, wyspowiadał się słudze w stajni. I rzeczywiście rycerz zapytał demona podczas egzorcyzmu, czy wie on coś negatywnego na temat danego kapłana. Na co demon odparł najpierw po niemiecku: „Nie wiem nic o nim”, a następnie dodał po łacinie In stabulo iustificatus est – „W stajni został usprawiedliwiony”.[3] Jeśli zatem ten grzech ciężki został zakryty przed demonem, o ile uwierzymy w historyczność historii Cezarego z Heisterbach, to przyjąć trzeba, że tego rodzaju spowiedź jest ważna. Być może rycerz umyślnie przyprowadził opętanego, by dowiedzieć się czegoś na temat kapłana i swojej żony, ale tą drogą jednak niczego się nie dowiedział.

Spowiedź przed świeckim uznawano, co potwierdza też św. Tomasza, za pragnienie sakramentu (votum sacramenti), gdyż twierdzono, iż grzesznik zwłaszcza w niebezpieczeństwie śmierci musi uczynić wszystko, co może, by pojednać się z Bogiem.[4] Dopiero Scotus (1266-1308) był zdania, iż nie tylko nie ma obowiązku tego rodzaju spowiedzi, to jeszcze uważał on, iż trzeba od niej odwodzić, gdyż jest to jedynie forma bezcelowego samoobnażania (In 4, dist. 14, q. 4). Z czasem spowiedź przed świeckim (Laienbeichte) stała się coraz rzadsza, ale miała ona miejsce aż do XVI wieku.  I tak jeszcze w roku 1524 ugodzony śmiertelnie rycerz Pierre du Terrail, Chevalier de Bayard  (1476-1524) wyspowiadał się na polu bitwy, z braku księdza, swojemu giermkowi.[5]

Na Wschodzie, a konkretnie u Greków, praktyka spowiedzi u świeckich mnichów, którzy nie byli kapłanami była bardzo rozpowszechniona i trwała przynajmniej pomiędzy 800 do 1300. Mnisi uważali byli za nosicieli Ducha Św. (pneumatyków lub pneumaforów), którym przysługiwał przywilej odpuszczania grzechów. Jednakże po roku 1300 praktyka ta zaczęła zanikać, gdyż także na Wschodzie zaczął przyjmować się pogląd, iż władza odpuszczania grzechów związana jest z kapłaństwem.[6]

Reasumując kwestię spowiedzi przed świeckim (Laienbeichte) na Zachodzie stwierdzić trzeba, że rzeczywiście praktyka ta dosyć długo istniała, została teologicznie usankcjonowana między innymi przez św. Tomasza (Suppl, q. 8, a. 2) i co najważniejsze nigdy nie została oficjalnie potępiona. Co prawda Kościół nigdy nie używał sformułowania, iż diakon lub świecki jest „nadzwyczajnym szafarzem sakramentu spowiedzi”, ale w praktyce na to samo wychodziło. Spowiedź przed świeckim traktowano jako pragnienie sakramentu (votum sacramenti) i uważano za ważne. Premm twierdzi, co prawda, że scholastyka wreszcie właściwie określiła punkt ciężkości części spowiedzi (partes poenitentiae) kładąc go na rozgrzeszeniu (absolutio).[7] Ale choćby u św. Tomasza widać, co przedstawimy w kolejnym wpisach, że tak nie jest, a sformułowanie

forma sakramentu pokuty, w której szczególnie zawiera się jej siła (in qua praecipue ipsius vis sita est), jest słowach [rozgrzeszenia] kapłana (DH 1673)

występuje dopiero w roku 1551 w postanowieniach Soboru Trydenckiego, co naszym zdaniem, kwestii ważności poszczególnych części spowiedzi (partes poenitentiae) nie rozstrzyga. Spowiedź przed świeckim (Laienbeichte) uznawano za ostateczność, ale za dopuszczalną ostateczność, którą być może w przyszłości trzeba będzie ponownie restytuować. Potępienie poglądu, iż świeccy mogą odpuszczać grzechy przytoczone powyżej (DH 1260, 1710) nie są sprzeczne z tą praktyką, gdyż to nie świeccy te grzechy odpuszczają, lecz opuszczane są one na mocy pragnienia sakramentu (votum sacramenti) żałującego i wyznającego je penitenta.


[1] Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, Wil 2012, 1068.

[2] Franz, Die kirchlichen Benediktionen im Mittelalter, T. II, Bonn 2006, 557; por. Caesarius, Dialog. Dist. III, c. 2, I 112.

[3] Tamże.

[4] Premm, Katholische Glaubenskunde. Ein Lehrbuch der Dogmatik, T. III/2, Wien 1957, 141.

[5] Tamże, 142.

[6] Tamże, Diekamp-Jüssen, 1068.

[7] Premm, 142.

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 


Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

en_USEnglish
×
×

Cart