Ludzie pobożni bardzo często spotykają się z zarzutem: „Nic nie robi, tylko się modli względnie do Kościoła lata”. Kryje się za tym diabeł, który tej pobożności zazdrości, do której sam już nie jest zdolny. Mniej drażnią wyjazdy na działkę, uprawianie sportu lub leżenie na tapczanie przed telewizorem. A modlitwa, Msza wiadomo, to nieróbstwo. Okazuje się jednak, że ludzie, którzy się regularnie modlą i to nawet dużo, jak św. Izydor, są w pracy także z przyczyn naturalnych bardziej wydajni, bo ją po prostu lepiej wykonują, mniej marnują czasu i są bardziej ekonomiczni. Od lat 1990-tych wiemy, że medytacja, to jest rozmyślanie, bardzo aktywuje części mózgu odpowiedzialne za czynności poznawcza oraz za samodyscyplinę. Niektórym i aniołowie dosłownie pomagają, ale modlitwa ma także bardzo pozytywne działanie naturalne, co dotyczy nawet modlitw najprostszych i najbardziej „mechanicznych”. Każdy kiedyś dochodzi przynajmniej do rozmyślania nad tym, co mówi lub myśli, a to już pierwszy krok wzrostu.
You must be logged in to post a comment.