Jak donosi amerykański portal The Hill powołując się na ustalenia amerykańskiego profesora Harvardu Gatesa, które opublikował w The New York Times, „papież” Leon XIV jest spokrewniony z takimi postaciami życia publicznego jak:
- Pierre i Justin Trudeau (premierzy Kanady),
- Angelina Jolie (aktorka),
- Hillary Clinton (polityk),
- Justin Bieber (piosenkarz),
- Jack Kerouac (pisarz),
- Madonna (piosenkarka).
Jest to bardzo zastanawiające i każe myśleć o teorii tzw. linii krwi. Według tej teorii jedynie ludzie należący do pewnych rodzin, wyposażonych w odpowiednie DNA mogą robić karierę.
Jeśli tak jest niekoniecznie dziwi fakt, że mnóstwo ludzi sławnych i wpływowych jest ze sobą spokrewnionych, chociaż sami o tym nie wiedzą.
To, że ktoś w wieku 40 lub 50 lat jest na jakimś stanowisku często świadczy o tym, że został on na nie przez kogoś wypromowany i to z takich, a nie innych względów.
Pewna amerykańska uczennica w ramach szkolnego projektu odkryła i udowodniła, że Obama jest spokrewniony z większością swoich poprzedników. To bardzo dziwne, jeśli faktycznie jest on synem kenijskiego imigranta.
O ile więzy pokrewieństwa łączące europejską arystokrację łatwo wytłumaczyć tym, że małżeństwa zawierano tylko wśród swoich, a ludzie mało się kiedyś przemieszczali, o tyle pokrewieństwa w narodach imigrantów, którymi są przecież Kanada (40 milionów ludności) i USA (340 milionów ludności) budzą zdziwienie, tym bardziej, że w Stanach władza jest teoretycznie wybierana, nie dziedziczona.
Zasada linii krwi panuje jednak w okultyzmie, gdzie trzeba z konkretnego, wyposażonego w rodowe przekleństwo rodu pochodzić, by pewne okultystyczne dary posiadać.
I faktycznie istnieją rody okultystów lub czarownic, czego dowodzą również akta procesów o czary. I tak węgierska arystokratka Elżbieta Batory (1560-1614) została oskarżona i stracona za wampiryzm i czarnoksięstwo, gdyż kąpała się w ludzkiej krwi, by zachować młodość.
Niestety tego rodzaju praktyki trwają i dzisiaj i z pewnością ludzie należący do pewnych linii krwi oddają się im bardziej niż inni.
Jeśli to prawda, że Robert Prevost jest faktycznie z tymi ludźmi, których o katolickie poglądy posądzać nie można, spokrewniony, to świadczy to tym, że został wybrany właśnie dlatego, że odpowiednie DNA posiada.
Naszym zdaniem wybór Leona XIV był nieważny i nie jest on papieżem, a Bergoglio wyznaczył go właśnie dlatego na swojego następcę, ponieważ właśnie do danej linii krwi przynależy.
Z czysto racjonalnego punktu widzenia to pokrewieństwo jest bardzo dziwne, z okultystycznego jak najbardziej wskazane.
[ays_poll id=149]

Jak podobał Ci się ten wpis?
Kliknij na gwiazdkę, by go ocenić!
Średnia ocena / 5. Policzone głosy:
Jeszcze bez oceny. Bądź pierwszy!

















Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.