
14-go Lipca. Żywot św. Bonawentury, Doktora Kościoła św.
System teologiczny św. Bonawentury, oparty na św. Augustynie i mniej na Arystotelesie, bywa często przedstawiany jako alternatywa do św. Tomasza.

System teologiczny św. Bonawentury, oparty na św. Augustynie i mniej na Arystotelesie, bywa często przedstawiany jako alternatywa do św. Tomasza.

Post i umartwienia służą poznaniu woli Bożej. Tak w przypadku św. Prokopa, jak i w naszym.

Św. Jan Gwalbert był żołnierzem i przebaczył nie ze słabości czy tchórzostwa, ale „dla miłości Chrystusa”.

Św. Piotr Fourier chodził po grzeszników do karczmy lub nachodził ich w domu, by się nawrócili. Niejeden pomyślał: „Pójdę do kościoła, bo przyjdzie po mnie”.

Chociaż rodzice wykosztowali się na wykształcenie św. Jana z Dukli ten początkowo został pustelnikiem, a następnie kilka razy zmieniał zakon i regułę.

Tak jak św. Jan Chrzciciel zginął przez Herodiadę, tak św. Kilian zginął przez Gelianę. Wszystko się powtarza.

Św. Ulrich, bo tak po niemiecku brzmi jego imię, marzył o życiu duchownego biskupa, a żył w czasach, w których trzeba było dosłownie mieczem robić. Czy czekał na cud Niepokalanego Serca? Nie, kobietom kazał się modlić, a mężczyzną walczyć, a bitwa była długa, krwawa i zwycięska.

św. Otton zanim ruszył do Niemiec studiował w Polsce, gdzie uczył się pobożności. Pocieszające, że nawet na początku XII wieku Polska miała taką reputację.

Św. Rumold miał żywot tak niezwykły, że trudno było by sobie to wymyśleć. Instruowany był przez anioła, a można by sądzić, że sabotuje sam siebie. Pragnął męczeństwa, przeżył niejedno i padł ofiarą banalnego, zdawać by się mogło, napadu rabunkowego.

Św. Ferdynand całe życie strawił na wojnie z muzułmanami, tj. Maurami wyzwalając z ich władania Hiszpanię. Nie prowadził „dialogu międzyreligijnego w duchu Abu Zabi”.

Dwunastoletni św. Cyryl został wyrzucony z domu przez ojca, nie za niecnotę, ale za pobożność. Wkrótce poniósł też męczeństwo ku zbudowaniu innych. Śmierć w młodości i w stanie łaski jest rzeczywiście dobrodziejstwem, bo człowiek męczy się krócej i ma mniej szans i czasu na grzeszenie.

Św. German przeżył otrucie przez własną matkę jeszcze w łonie i przez własną ciotkę, gdy już z łona wyszedł. Żył w czasach rozpasanych zbrodni rodzinnych i namiętności i nie tylko zachował cnotę, ale innych jeszcze nawracał i uzdrawiał. A my narzekamy, że nam ciężko i źle.

Św. Filip Neri zaczął swoją działalność, gdy Kościół był w opłakanym stanie: renesansowi papieże, Sacco di Roma, prostytucja uliczna chłopców. Doczekał jednak Soboru Trydenckiego i niestrudzenie pracował nad nawracaniem dusz łagodnością, nie groźbą, chociaż pośrednio odmówił rozgrzeszenia papieżowi w sprawie politycznej. Więc wpływ miał i to duży.

Spór o inwestyturę, który za Grzegorza VII sięgnął zenitu cechował prawie całe średniowiecze. Ponieważ biskupi byli też władcami terytorialnymi, toteż władcy świeccy uważali, że to oni powinni wprowadzić ich na urząd. Wybierali więc duchownych spolegliwych i często skompromitowanych. Grzegorz VII chciał położyć temu kres i wyklął Henryka IV, chociaż potem zmiękł, co przypłacił wygnaniem. Grzegorz VII był zdecydowany: składał z urzędu biskupów, wyklinał kogo trzeba i takiego by nam dzisiaj papieża trzeba. Niestety reforma gregoriańska do dziś raczej nie zawitała w Niemczech, gdzie biskupi są nadal urzędnikami państwowymi, co tłumaczy ich wysokie pobory. Każdy biskup ma również państwowy samochód służbowy z szoferem. Święty Grzegorz w grobie się przewraca, przypuszczalnie nie tylko z tego powodu.

I jak tu wierzyć w ekumenizm, skoro św. Andrzej Bobola został zamęczony i to jak okrutnie przez prawosławnych Kozaków. Niestety ciało złożone na warszawskim Mokotowie jakoś na tamtejszych jezuitów nie promieniuje. Święci też mają ograniczone pole działania, gdy w grę wchodzi wolność ludzka.

„Zakonnik dwóch rzeczy unikać powinien: niewiast i Biskupów”, rzekł św. Pachomiusz i nadal ma rację. Praktykował to, co posoborowie określa, jako „egoizm zbawczy”, gdyż uważał, że zbawienie samego siebie jest tak trudne, że mnich winien koncentrować się wyłącznie na nim. On się koncentrował, a do niego przybywali uczniowie, których miał pod koniec życia 1400, więc aż taki egoistyczny nie był.

św. Klemens Maria Hofbauer jak chyba nikt inny nie doświadczył zmienności kolei politycznych w Warszawie …,

Okres działalności św. Bernardyna to okres Renesansu włoskiego, owego wraz u upadkiem obyczajów, Czarną Śmiercią, osłabieniem papiestwa i przysłowiowymi książętami renesansowymi, którzy sprawili, że we Włoszech panowała permanentna wojna między miastami-państwami.
Zatem okoliczności niesprzyjające świętości, a głos słaby. Św. Bernardyn 12 lat głosił kazania po wsiach, aż trafił do miasta i zyskał sławę kaznodziei. Więc święci też się muszą uczyć.

Św. Iwonowi tak długo matka do głowy kładła, że ma zostać świętym, że został. Gdzie dziś takie matki?

Chociaż o św. Feliksie z Kantalicjo (Cantalice) w naszym czasach nie słyszał prawie nikt, to był on tak popularny, że namalował go sam Rubens. Swoją „karierę” duchową zaczynał, jak wielu świętych od wypasu bydła. Praca uchodzi za upokarzającą, ale w sumie dlaczego? Piszący te słowa jeszcze tego nie próbował, ale chętnie spróbuje. Wyliczmy jej zalety:
1. Na łonie natury wśród zwierząt.
2. Nadmiar słońca i witaminy D
3. Brak złego towarzystwa lub towarzystwa w ogóle
4. Można rozmyślać medytować się i modlić się, bo poza sprowadzeniem w wprowadzeniem bydła na pastwisko ma się „wolne”.
5. Część aktywną przejmuje pies.
6. Wiele się od życia nie oczekuje, bo się mało co zna.
7. Żadne „ciężary i niedogodności życia zakonnego” nie są straszne.
Jednakże św. Feliks wstąpienia do klasztoru jako awansu społecznego nie traktował i cierpiał chociaż nie musiał. Doświadczył tzw. „drogocennej śmierci”, to jest z objawieniem Matki Boskiej i aniołów.

Św. Paschalis zarówno w życiu świeckim jak i w zakonnych słuchał się przełożonych we wszystkim, chyba że go namawiali do grzechu.

A dlaczego król Wacław IV podejrzewał żonę? Bo sam był rozwiązły i niewierny i miał nadzieję, że ona nie jest lepsza od niego, a dokładnie taka sama, bo jeszcze hipokrytka. Niestety pobożny małżonek współmałżonka niepobożnego straszne drażni. Sama jego obecność jest przykra, bo przypomina własną niecnotę. Królowa Zofia to przeżyła, a jej spowiednik niestety nie. Za to został świętym.

Chociaż Agla i Bonifacy żyli w konkubinacie, to nie popełnili oni grzechu, za który popadli by w ekskomunikę to jest: 1. apostazję, 2. cudzołóstwo, 3. morderstwo. Dla zadośćuczynienie za grzechy i zyskanie przebaczenia, skoro spowiedzi usznej i odpukania jeszcze nie było, chcieli (a) dawać jałmużnę i (b) grzebać ciała męczenników, gdyż te uczynki miłosierdzia gładziły grzechy. Bonifacy sam został męczennikiem, a Agla nawróciła się i 15 lat spędziła na pokucie. Bardzo wzruszające i ukazujące, że nawet dla żyjących w konkubinacie nigdy nie jest za późno.

We pewnej sztuce Oskara Wilde’a pada zdanie: „Ona używa tak wielu słów, by powiedzieć tak mało”. I oczywiście tak jest, że każdy słowotok ma się odwrotnie proporcjonalnie do treści. Nic dziwnego, że św. Jan Biskup milczał i swoją godność zataił, bo wiedział, że jak odkryją, to go ponownie do posługi biskupiej zagonią, która przyjemna nie jest, bo trzeba mówić, politycznie manewrować i mieć wszystkich na głowie. Ciekawe jest też wyrzucanie opata przez zbuntowanych zakonników, którzy go sami sobie wybrali i przyjmowanie go na nowo. Św. Saba i św. Jan z pewnością na pustyni byli szczęśliwi, ale musieli wrócić.
You cannot copy content of this page
You must be logged in to post a comment.