Tradycja i Wiara

Carol Byrne, „Msza dialogowana”. (156 z 162). Prawdziwa i fałszywa reforma liturgiczna.

Utrzymywanie obecności w internecie kosztuje. Nic nie jest darmowe, lecz opłacane przez kogoś innego. Czytasz ten post za darmo, ponieważ inni za niego płacą. Rozważ subskrypcję lub jednorazowy datek dla twórców. Wśród pierwszych pięciu dawców co miesiąc rozlosujemy kody rabatowe na subskrypcję lub produkty z naszego sklepika. Zwycięzca zostanie ogłoszony na stronie. Bóg zapłać!

Posłuchaj
()

Ruch Liturgiczny nie wywodzi się z zasad Dom Prospera Guérangera. Jego zasady różniły się zasadniczo od zasad reformatorów liturgicznych XX wieku w trzech kluczowych kwestiach:

  1. Jak wyjaśnił w przedmowie do swojej „Obrony instytucji liturgicznych” (1844), jego celem było przywrócenie jedności obrządku rzymskiego w całej Francji poprzez stosowanie jednego języka liturgicznego, wykluczającego wieżę Babel w językach narodowych. Jednak ta jedność liturgiczna została zachwiana, gdy łacina została zastąpiona wielością języków, wyrażających uczucia współczesnego człowieka;[1] 
Porzucenie łaciny i przyjęcie języka ojczystego
tworzy wieżę Babel języków.
  1. Dom Guéranger przywrócił chorałowi gregoriańskiemu jego pierwotną i autentyczną formę, tworząc faksymile oryginalnych rękopisów, które znajdowały się w bibliotekach całej Europy. Jednak wszystkie żmudne i skrupulatne badania poszły na marne, jeśli chodzi o późniejszych reformatorów, którzy schlebiali współczesnym w zakresie muzyki prozaicznej i zmysłowej;
  2. Sprzeciwiał się używaniu dwujęzycznych mszałów przez wiernych świeckich – cecha ta zajmowała ważne miejsce w żądaniach późniejszych reformatorów benedyktyńskich, którzy sporządzali ich duże ilości w swoich klasztorach w Belgii.

Dla Dom Guérangera używanie łaciny w obrządku rzymskim było święte i nie mogło zostać zastąpione bez negatywnych skutków:

„Tłumaczenia Mszy i Oficjum na języki narodowe z natury rzeczy powodują tę niedogodność, że izolują wiernych od modlitwy publicznej pod pretekstem bliższego z nią związania”. [2]

Kwestią nie jest, czy Dom Guéranger miał rację w tym konkretnym przypadku, czy nie; ale podstawy, na których oparł swoją opinię, były bezsprzecznie prawdziwe – że tłumaczenie wzniosłych tajemnic sprawowanych w liturgii na języki narodowe nie jest niezbędne, aby umożliwić wiernym duchowe uczestnictwo w publicznym kulcie Kościoła. Umiłowanie wiary Kościoła jest nieodzownym wymogiem.

Biskup Pierre Louis Parisis

W tym celu zacytował list napisany przez prałata Parisisa, biskupa Langres, w 1846 r. na temat uczestnictwa wiernych:

„Najlepiej byłoby, gdyby wierni, podczas gdy kapłan śpiewa, trzymali się wewnętrznie jego słów, nawet ich nie rozumiejąc; pytali o to, o co prosi, nawet nie wiedząc o tym; to jest wszystko, co robili pierwsi chrześcijanie, najpierw przez wszystkie wieki, kiedy liturgia była przekazywana tylko przez tradycję ustną, a następnie przez lata później. To jest powód, dla którego na tajemnicze modlitwy odmawiane w ciszy przez kapłana odpowiadali: Amen , niech tak będzie! akt wiary wzniosły w swojej prostocie.

„Jak gdyby powiedzieli: „Nie wiemy, co jest dla nas najbardziej pożądane, ale Bóg wie; nie wiemy, co najlepiej chwali Pana, ale Kościół wie; teraz to Kościół przemówił, ponieważ to w jego imieniu i jako jego szczególny przedstawiciel przemówił kapłan; to Kościół włożył mu w usta modlitwy, które właśnie powiedział; trzymamy się ich, czymkolwiek by one nie były, ponieważ nie możemy prosić o nic lepszego niż to, o co prosi Kościół, nie możemy powiedzieć nic lepszego niż to, co mówi Kościół: Niech tak będzie, niech tak będzie! Amen! Amen! ” [3] 


Ta fundamentalna zasada katolickiego kultu nie jest już rozumiana przez większość katolików dzisiaj.

Rozwiązanie duszpasterskie

W przeciwieństwie do późniejszych reformatorów, Dom Guéranger nie uważał używania języka ojczystego za niezbędny środek zrozumienia; nie widział też łaciny jako przeszkody w uczestnictwie dla tych, którzy nie rozumieli języka. Za jego czasów dosłowne tłumaczenia tekstów liturgicznych nie były ani dozwolone, ani uważane za konieczne. Istniały inne alternatywy, za pomocą których można było przekazać wiernym znaczenie liturgii, w tym jego własna inicjatywa duszpasterska:

„Aby dostosować się do życzeń Stolicy Apostolskiej, nie podajemy w żadnym z tomów naszego Roku Liturgicznego dosłownego tłumaczenia Ordinarium i Kanonu Mszy; i w zamian starali się dać świeckim, którzy nie rozumieją łaciny, sposób na zjednoczenie się w możliwie najściślejszy sposób ze wszystkim, co kapłan mówi i czyni przy ołtarzu”.[4] 

Odnowa prawdziwa a fałszywa

Podsumowując, Dom Guéranger podjął się prawdziwej odnowy. Budował, podczas gdy neomoderniści rujnowali. Potępiał protestantyzm („sekty”) jako fałszywą religię, ale progresiści dążyli do asymilacji z nimi. Ułatwił ogłoszenie Niepokalanego Poczęcia i dekretu o supremacji papieskiej, podczas gdy niektórzy wpływowi reformatorzy Soboru Watykańskiego II promowali maryjny „minimalizm” i kolegialność. Propagował ścisłe przestrzeganie oficjalnych rubryk, ale progresywistyczni reformatorzy zniweczyli jego dzieło, promując ich luźność, inkulturację i różnorodność.

Gdyby postępowcy byli konsekwentni, powinni dostosować się do każdej z 51 314 istniejących obecnie sekt protestanckich.

Jak zobaczymy na kolejnych stronach, historia Ruchu Liturgicznego od początku XX wieku do przedednia Soboru Watykańskiego II dowodzi, że reformatorzy progresywistyczni realizowali własny program, który miał niewiele, jeśli w ogóle, wspólnego z myślą i dziełem Dom Guérangera. Nawet jego nacisk na nieodzowność śpiewu gregoriańskiego – będącego dumą i radością jego pracy założycielskiej w Solesmes – znalazł niewielki oddźwięk wśród reformatorów neomodernistycznych, poza nielicznymi w pierwszej połowie XX wieku, którzy jedynie składali mu deklaracje, jednocześnie tolerując jego upadek.

Poparcie Pawła VI, cytowane w poprzednim artykule , gdy rozpoczynaliśmy tę analizę, jest nie tylko obciążeniem dla naszych zdolności rozumowania, ale także zdradą naszego odziedziczonego dziedzictwa. To właśnie triumf Ruchu Liturgicznego, umożliwiony przez Pawła VI, w którym Tradycja została poświęcona w imię nowoczesności, doprowadził do samozniszczenia katolickiego życia liturgicznego i pobożności, o czym ten sam papież trafnie zauważył w następujących słowach:

„Kościół znajduje się w godzinie niepokoju, w niespokojnym okresie samokrytycyzmu, a nawet w tym, co lepiej byłoby nazwać samozniszczeniem. To wewnętrzny wstrząs, ostry i skomplikowany”.[5] 


[1] Aby wzmocnić swoją tezę, zacytował Rdz 11:1: „Erat autem terra labiis unius et sermonum eorundem!” (A ziemia miała jeden język i tę samą mowę). P. Guéranger, Défense des Institutions: Lettre à Mgr. l’Archêveque de Toulouse, Le Mans: Fleuriot, 1844, s. 25. XIII.

[2] P. Guéranger, Institutions Liturgiques, Paryż: Société Générale de Librairie Catholique, tom. 3, 1883, s. 3. 167.

[3] Tamże.

[4] P. Guéranger, Rok liturgiczny, tom 1, Adwent, Dublin: James Duffy, 1870, s. 16.

Spodobało się? Wspieraj nas!

Kartą, paypalem lub bezpośrednim przelewem.

Datki

Jak podobał Ci się ten wpis?

Kliknij na gwiazdkę, by go ocenić!

Średnia ocena / 5. Policzone głosy:

Jeszcze bez oceny. Bądź pierwszy!

Jeśli podobał Ci się ten wpis ...

Obserwuj nas na mediach społecznościowych!

Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp
Email

Translate

Ostatnie wpisy

Popularne

Św. Maria Magdalena de Pazzi
O redukcji redukcji lub czemu służą wigilie
Ks. Ripperger - Spiritual Warfare Prayers - Modlitwy Walki Duchowej
Czy ks. Dariusz Olewiński - "Katolicki teolog odpowiada" - jest rzeczywiście kapłanem archidiecezji wiedeńskiej?
O co chodzi z tymi oktawami?
Rady dla skrupulantów

Nasz youtube

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Nasze Produkty

Datki

Możliwość komentowania dla zalogowanych użytkowników.

Odwiedź nas na:

Carol Byrne, „Msza dialogowana”. (156 z 162). Prawdziwa i fałszywa reforma liturgiczna.

You cannot copy content of this page

en_USEnglish