Ten post ma 27 komentarzy

  1. Mirek

    Źle jest kiedy duchowni tracą wiarę, ale jeszcze gorzej, kiedy straciwszy ją pozostają duchownymi. Józef Mackiewicz pisząc o Kościele Katolickim lat 60-tych i 70-tych XX wieku, przytacza określenie „chrześcijańskiego ateizmu”, które to zjawisko zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej przybrało ogromne rozmiary. Kościół Katolicki zaczął tańczyć do muzyki skomponowanej przez Karola Marksa – przepraszam za taką metaforę. Watykan niestety zgadzał się na traktowanie Ewangelii jako protokomunistycznego manifestu przez swoich księży i hierarchów w różnych krajach, natomiast (o zgrozo!) ganił i karał tych którzy się temu sprzeciwiali.

  2. Marek

    Pytanie odrobinę „z czapy” – co jest nie tak z Matką Teresą z Kalkuty? Z całą pozostałą treścią przedstawioną w tym cyklu się zgadzam – bo i trudno się nie zgodzić.

    Godne polecenia ( z przymrużeniem oka 🙂

    1. Traditio et Fides

      Była ateistką, prawie od samego początku zakładania swojego zakonu, bo wystąpiła z dawnego. Cierpiała z powodu tego ciągłego kłamstwa, a jej spowiednicy mówili jej, żeby kontynuowała. To najpoważniejszy zarzut: bo jakie to dzieło Boże?

      Następnie głosiła i praktykowała równość wszystkich religii.

      Nigdy nie rozliczała się z pieniądzy, które do niej trafiały, a były to miliony, nie wiadomo, na co poszły. Podobno wspierała finansowo Watykan (sic!).

      Chorzy i umierający byli trzymani tam w strasznych warunkach, „by mogli ofiarować swoje cierpienie Jezusowi”, to mocno sadystyczne podejście, nie otrzymywali koniecznych leków ani środków przeciwbólowych, na które były przecież pieniądze.

      Brak konwersji i jakiś „bilet do nieba”, niby chrzest.

      Ojciec duchowny jej sióstr w USA, którego sama znała i broniła do końca, okazał się notorycznym pederastą, czyli molestował dorastających chłopców. Gdzie to rozeznanie duchów.

      Poznałem pewną lekarkę, która także pracowała jako woluntariuszka w krajach Trzeciego Świata, była t u Matki Teresy w Kalkucie, a pracowała w innej organizacji również w tym miejscu, i była absolutnie przerażona i oburzona panującymi tam warunkami do tego stopnia, że wściekłość zabierała jej mowę i nie była w stanie się wysłowić. Powtarzała zdanie o „kombinacie do robienia pieniędzy”.

      Matka Teresa kolejną patronką posoborowia. Religia jest nieważna, trzeba być dobrym, uśmiechać się i ludziom pomagać.

      Cykl o tym też będzie, ale bardzo prosimy do wpłaty, żeby było za co książki sprowadzić i kupić.

  3. Petrus Vratislaviensis

    Jan XXIII, Matka Teresa, JPII okazują się taką głębią sprzeczności z Tradycją Katolicką, że w zasadzie coraz trudniej jasno ocenić co się dzieje w KK i od kiedy się to zaczęło.

    Jak czyta się Iota Unum Romano Amerio to ma się nieodparte wrażenie, że kolejni papieże od Jana XXIII zaprzeczali sobie samym. Już sam przykład z synodem Rzymskim versus SW II. I jak tu sobie wyrobić dobrą opinię co się wydarzyło?

    (a) Czy Papieże od Jana XXIII do JPII (ewentualnie B XVI) byli po prostu ignorantami i głupcami
    (b) Czy może w niespotykany sposób wcześniej sterowanymi marionetkami przez modernistycznych kardynałów
    (c) Czy to tylko wykrzywienie dokonane przez podpisywanie nieprzeczytanych dokumentów i oczywiście odpowiednie media
    (d) Czy jawnie wilkami w owczej skórze

    Oczywiście co do Papieża Franciszka to w zasadzie nie ma chyba pytań. On sobie nie zaprzecza, konsekwentnie postępuje w zniszczeniu wszystkiego wokoło.

    Jeszcze chwilę i trudno będzie się opierać przed sedewakantyzmem.

    Jak się słucha nauk SPPX to ma się wrażenie jakby rozum wracał na miejsce, ale jak tu się przekonać do nich mając w głowie „extra ecclesiam nulla salus”. A może redaktor The Remnant Michael Matt ma rację Marcel Lefebvre = św. Atanazy? Czy po tym co dzieje się ostatnio w KK za Franciszka redakcja nie jest skłonna zmienić swojego dość mocnego zdania względem SPPX? (oczywiście proszę mnie nie posądzać o członkostwo w Bractwie – bo nie jestem tam). Ale ciężko mi się pogodzić, że nie ma żadnego jasnego remedium w zasięgu ręki przed tym potopem. A św. Atanazy także był ekskomunikowany i wielokrotnie wypędzany z KK. A jednak miał rację…

    No bo co ma zrobić w tej sytuacji człowiek wierzący, który w widzialnym kościele już coraz mniej dostrzega tego co Boże, a dusza wewnętrznie aż wyje z pragnienia do sacrum.

    1. efati

      Dodałbym jeszcze jedną opcję (życzliwą):
      (e) oni w to autentycznie wierzyli
      Redakcja opisywała postawę wewnętrznego „przeprogramowania” siebie na takie myślenie, które będzie „nieznacznie” wykraczało poza ortodoksję, ale pozwoli tolerować w sobie np. jakiś „mały” grzech. A jak się zrobi jeden krok, dwa, sto, to dochodzą zależności, uwikłania i… trudno się wyplątać.

      1. Traditio et Fides

        Z pewnością w to wierzyli, ale na tyle znali przedsoborową teologię, pomijając Bergoglio, by wiedzieć od czego odstąpili. Więc było to świadome i dobrowolne. Papieża nie spadają z choinki, zaczynają jako księża.

        Kolejny mocny tekst Barnhardt jest w korekcie.

    2. Traditio et Fides

      Gdyby Bractwu naprawdę zależało na Kościele, a nie na samych sobie, to by przecież oni najgłośniej krytykowali Franciszka. A co robią? Pertraktują, podobno umowa jest tuż przed podpisaniem. To jest skandal. I odpowiedź na Pana pytanie. Ważne jest, co się mówi, ale o wiele ważniejsze, co się robi. Jak można pertraktować z Franciszkiem? Benedykt nie był wystarczająco katolicki, ani JP2 też nie. Zgoda nie byli, ale otwarcie formalnych herezji jednak nie głosili, tylko zasługiwali na cenzury niższego rzędu.

      Gdyby od Bractwa biła świętość i jasność, to Franciszek by ich unikał jak diabeł wody święconej, proszę rozumieć dosłownie, bo prawdopodobnie jest on opętany, ten wstęt do sacrum jest bardzo charakterystyczny. A tymczasem on niszczy Tradycję i cokolwiek katolickie w Kościele i ciągnie go do Bractwa. Dlaczego? Ciemność ciągnie do ciemności.

      1. Jeżeli Franciszek nie jest papieżem, bo papieżem jest nadal Benedykt, gdyż
      a. Franciszek był formalnym heretykiem przed wyborem,
      b. rezygnacja Benedykta była nieważna.
      c. była zmowa przed konklawe
      d. Franciszek popełnij najpóźniej od Amoris Laetitia herezję formalną i stał się apostatą

      to

      2. Jego decyzje nie mają żadnej mocy wiążącej pod względem prawnym ani duchowym, a zatem

      a. nadane przez niego odpusty w Roku Miłosierdzia nie mają żadnych skutków
      b. jurysdykcja dana Bractwu także niczego nie zmienia,
      c. ani jurysdykcja rozgrzeszania aborcji dana wszystkim księżom

      3. Jeżeli Bergoglio okaże się antypapą, to także jego decyzja rekoncyliacji Bractwa nie będzie wiążąca, może ją uważnić prawdziwy przyszły papież.

      Jeżeli by przyjąć naszą argumentację oraz argumentację Ann Barnhardt, że Franciszek nie jest papieżem,

      to grzechy w Bractwiem nie są odpuszczane, a po rekoncyliacji ich status się praktycznie nie zmieni, więc jeszcze więcej ciemności wtargnie do Kościoła.

      Nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego dowieść, ale są to konsekwencje twierdzenia : Bergoglio nie jest papieżem. Papieżem jest nadal Benedykt, chociaż on tego nie chce. Ale, za Ann Barnhardt, to nie ma żadnego znaczenia i nie zmienia rzeczywistości.

      1. Traditio et Fides

        Małe uzupełnienie naszej tezy o rezygnacji Benedykta pod przymusem:

        https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/07/18/czujemy-pismo-nosem-lub-kard-brandmuller-kan-188-i-rezygnacja-benedykta/

        https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/07/04/no-i-wykrakalismy-lub-czy-benedykt-xvi-ustapil-pod-naciskiem/

        https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/06/22/franciszek-antypapiezem-wedlug-ann-barnhardt/

        Bardzo trzeźwy i ostrożny blog Rorate Caeli pisze co następuje:
        http://rorate-caeli.blogspot.com/2017/01/francis-pontificate-of-violence-and.html

        The violence, irrationality, and resentment that led to this forced resignation (by its very nature not free, and invalid, as all forced resignations) make one wonder if perhaps another resignation, that of Pope Benedict XVI, announced surprisingly to the astonishment of all on February 11, 2013, was not obtained with the use of similar methods.

        Who knows?… What once sounded like an insane conspiracy theory does not look so impossible anymore. These are the methods the mafia currently in power use. It looks indeed not unlike what is being done to the Grand Master and the Sovereign Order of Malta. Honestly: would you doubt anything now?
        – See more at: http://rorate-caeli.blogspot.com/2017/01/francis-pontificate-of-violence-and.html#sthash.erzzShfs.dpuf

      2. ana

        Bractwo krytykuje cały czas Franciszka – proszę zajrzeć na ich stronę internetową. Jednocześnie rozmawiają z nim, tak samo jak rozmawiali z JPII i BXVI. Kontakty z Franciszkiem są po prostu kontynuacją wcześniejszych rozmów mających na celu uregulowanie statusu Bractwa w Kościele. A więc nie krytykowała bym ich za te rozmowy, bo w ich trakcie biskup Pozzo – reprezentujący stronę papieską – przyznał wreszcie, że dokumenty soboru watykańskiego II w sprawie ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego nie miały i nie mają rangi doktrynalnej!
        Zatem już sam ten fakt, iż Watykan w końcu uznał, że SVII nie był Super Dogmatycznym Soborem , jest sukcesem wynikającym z dialogu z Bractwem. Watykan, a przynajmniej niektórzy jego przedstawiciele, zaczynają dostrzegać, że nie wszystko co jest owocem soboru jest takie doskonałe i obowiązujące. To duży postęp i odmiana, że hierarchom otwierają się oczy na rzeczywistość.
        A co do ewentualnego podpisania jakiegoś porozumienia z Franciszkiem, to nie wierzę, że Bractwo to uczyni, ani w to, że pójdzie na jakieś ustępstwa, byle tylko uregulować swój status.
        A to, że Franciszek nie unika Bractwa, nie wypływa raczej z faktu, że „ciągnie go” do Bractwa. Po prostu widzi, że pali mu się grunt pod nogami, więc szuka sprzymierzeńców i na lewicy i na prawicy.

      3. Petrus Vratislaviensis

        Właśnie ja dostrzegam to podobnie. Bractwo nie zmieniło poglądów. Dowodzą temu chociażby poniższe wypowiedzi Bp. Fellay’a:

        Tutaj okazują obłudę Watykanu, jedno obiecują im, a co innego opowiadają na zewnątrz: http://rzymski-katolik.blogspot.com/2017/01/z-boza-pomoca-nie-skapitulujemy.html
        A tu wypowiedź oceniająca Papieża Franciszka: http://rzymski-katolik.blogspot.com/2013/10/mamy-do-czynienia-z-prawdziwym.html

        Zrozumiałym jest, że wypowiedzi na forum publicznym nie będą tak zaciekłe jakbyśmy oczekiwali tego my. Choć i tak każdy przyzna, że są to wypowiedzi zdecydowanie bardziej stanowcze niż nawet Kard. Burke’a.

        Zmierzam do tego, że i tak nauki (i kapłani) Bractwa SPPX są dalece bardziej prawowierne, jasne i zachowanie godniejsze niż to co mamy możliwość odebrać w naszych parafiach i regularnej hierarchii KK. Po prostu wygłupy SPPX wydają się igraszką względem tego co wyprawiają „nasi” kapłani. Jęsli grzech zaciemnia oczy, to kto tu się bardzie wydaje ubłocony i zagubiony.

        Proszę rozważyć poniższą sytuację, jeśli na najbliższym synodzie w 2018 roku wprowadzą możliwość wyświęcania np. kobiet (co chyba nie wydaje się już tak nie możliwe dzisiaj) to jak mamy się zachować, jak przyjdzie nam uczestniczyć we mszy (nawet jeśli byłaby to msza trydencka) ale ofiarowywanej przez taką kapłankę? Czy dalej mam wierzyć „ecclesia supplet” i ufać, że doszło do przeistoczenia?

        Co do rozmów Papieża Franciszka i jak to nazywacie nie unikaniem SPPX, to jednak uważam, że Franciszek nie kieruje się logiką, a przynajmniej nie taką, która była by możliwie łatwa do wychwycenia w widocznych powszechnie gestach. To jest taka wojna informacyjna. Z jednej strony coś poluzuje i wprowadza zamęt. Nagle wszyscy podnoszą larum, że to herezja i modernizm. A następnie wykonuje gest zamykający (a przynajmniej mocno ograniczający) krzyk tez oskarżycieli. Klasyczny przykład wojny informacyjnej. A i tak to co chciał na prawdę osiągnąć jest mało dostrzegalne i już przeforsowane.

        I tak dostrzegam wszelkie gesty „miłośmierdzia Franciszka” (jak to określił mój kolega) względem SPPX. A niech się tradsy troszkę ucieszą i skonsternują.

      4. Traditio et Fides

        @ Petrus Vratislaviensis

        Co będzie w roku 2018 tego nie wiemy. Franciszek może zemrzeć, trafiony piorunem z jasnego nieba.

        Księża Bractwa żyją od lat w grzechu śmiertelnym, patrz nasz cykl, i dlatego administrowane przez nich sakramenty są niegodziwe lub niegodziwe lub nieważne. Przyjmowanie sakramentów z ich rąk jest także grzechem śmiertelnym. Nic się nie zmieniło.

        Ponieważ mamy mocne wątpliwości, czy Franciszek w ogóle jest papieżem, a zakładamy, że raczej nie jest, więc po co z nim rozmawiać.

        On wie dokładnie czego chce. Chce zniszczyć Kościół. Wszystkie jego działania były antykatolickie, a lubi się jedynie z przeciwnikami Kościoła, ateistami, heretykami, etc. Wśród nich czuje się dobrze.

        Bractwo nie jest rekoncyliowane, więc nadal jest suspendowane.

        Tradycjonaliści mówią, byle tylko Msza Trydencka była, a będzie dobrze. Msza jest początkiem, ale także zwieńczeniem doktryny. Bez doktryny i moralności katolickiej w całym Kościele, sama Msza Trydencka mało co zmieni, najwyżej ubogaci tych, którzy w niej uczestniczą. Będzie małym zoo i skansenem, jak ma to miejsce od Summorum.

        A ponieważ bywający na Missa Tridentina zadają sobie pytania, o sensowność Soboru, toteż Msza Wszechczasów jest niewygodna. Nie tylko duchowo, ale i intelektualnie.

        Z Bractwem jest niestety jak z fałszywymi objawieniami. Diabeł zasadza się na pobożnych nie poprzez ateizm a więcej pobożności, tyle że zgubnej. Niech Pan chodzi na Msze regularnie kanoniczne. Bo będzie miał Pan duchowe problemy.

      5. Traditio et Fides

        No i wykrakaliśmy: porozumienie FSSPX z Franciszkiem będzie. Brakuje tylko pieczęci na dokumencie. http://rorate-caeli.blogspot.com/2017/01/sspx-superior-general-fellay-agreement.html

        Bractwo straciło naprawdę wszelką wiarygodność jako organizacja katolicka. Z Franciszkiem ……

        Nie chodźcie na msze nieregularne kanoniczne, drogie dzieci, bo się wam na mózg rzuci i zaczniecie różne rzeczy podpisywać. Życie w grzechu niestety zaciemnia duchowe poznanie. A zupełnie pragmatycznie, jak oni sobie zagwarantowali, ze nie zostaną zniszczeni i rozwiązani, rokując z człowiekiem, który nie ma żadnych zasad, bo on jest zasadą. Patrz Ile palców etc.

        Ten pomysł jest tak chybiony pod względem:
        a. doktrynalnym, bo nie wiadomo, czy to w ogóle papież,
        b. duchowym, bo gdyby mieli wyczucie świętości, to by od niego w podskokach uciekali
        c. praktycznym, bo nie wiadomo, czy nie rozwiąże komisarycznie

        Oj, Fellay, Fellay, może nikt nie uwierzy, ale redakcja miała okazję poznać go osobiście i niewesoło…..

        Nie powiemy o co chodzi, bo nikt nam nie uwierzy, ale chodzi o kwestie duchowe, nie moralne (oprócz zaglądania do kieliszka, spider naevi), przynajmniej tyle.

        Źle jest za dużo wiedzieć i znać za dużo ludzi.

      6. Traditio et Fides

        @ ana

        Tak, wypowiedź abp. Pozzo jest pewnym zwrotem, ale już kard. Ratzinger powiedział podczas swojego wystąpienia do biskupów Chile w roku 1988, że Vat. II to żaden supersobór.

        http://sanctus.pl/index.php?grupa=66&podgrupa=409&doc=359

        FSSPX mówi jedno po cichu dla swoich, względnie na swojej stronie, a głośno mało co. Przecież jest mnóstwo blogów Bractwu przychylnych, Rorate, one peter five, the eponymous flower, katholisches.info które by coś mocniejszego kolportowały, gdyby było. A nie ma.

        Franciszek postanowił zniszczyć Kościół. On nie potrzebuje żadnych sprzymierzeńców, bo robi, co chce. Patrz Zakon Maltański. Chce niszczyć i niszczy.

  4. Marek

    Dziękuję za link! Cóż…. prawda wyzwala.
    Aż boję się zapytać: abp. Fulton Sheen – czy na niego też są jakieś „kwity”?

    1. Traditio et Fides

      O „kwitach” nie wiemy, ale Sobór poparł. To jest zawsze mocno niebezpieczna droga, taka radiowo telewizyjna sława. Jak „kwity” są to wypłynął i stąd urząd „obrońcy wiary” wzgl. adwokata diabła na procesach kanonizacyjnych do 1983 roku. Nie każdy, kto się świętym wydaje nim jest, wszystko ma drugie dno i dlatego świętych tak mało, prawdziwych.

    2. Karol

      Gwiazdor telewizyjny Abp. Fulton Sheen był ekumenistą, zwolennikiem herezji Wolności Religijnej, czcicielem judaizmu, modernistą. Kopia Jana Pawła II.

      Radiowca księdza Charlesa Coughlina usunęli a ksiądz Sheen był nietykalny. Daje do myślenia.

      Naraził się żydom i musiał zostać usunięty (rękami formalnych katolików!), drugi był poprawny.

      Early in his radio career, Coughlin was a vocal supporter of Franklin D. Roosevelt and his New Deal. By 1934 he had become a harsh critic of Roosevelt, accusing him of being too friendly to bankers

      In 1934, when Coughlin began criticizing the New Deal, Roosevelt sent Joseph P. Kennedy, Sr. and Frank Murphy, both prominent Irish Catholics, to try to tone him down.[19] Ignoring them, Coughlin began denouncing Roosevelt as a tool of Wall Street. Coughlin supported Huey Long until Long was assassinated in 1935, and then supported William Lemke’s Union Party in 1936. Coughlin opposed the New Deal with increasing vehemence. His radio talks attacked Roosevelt, capitalists, and Jewish conspirators. Another nationally known priest, Monsignor John A. Ryan, initially supported Coughlin, but opposed his efforts after Coughlin turned on Roosevelt.[20] Kennedy, who strongly supported the New Deal, warned as early as 1933 that Coughlin was „becoming a very dangerous proposition” as an opponent of Roosevelt and „an out and out demagogue”. Kennedy worked with Roosevelt, Bishop Francis Spellman and Cardinal Eugenio Pacelli (the future Pope Pius XII) in a successful effort to get the Vatican to silence Coughlin in 1936.[21] In 1940–41, reversing his own views, Kennedy attacked the isolationism of Coughlin.[22][23][19]
      http://www.fathercoughlin.org/father-coughlin-activism-and-political-views.html

      Like many American Prelates of the time, he championed freedom of religion and liberty of conscience as established in the Declaration of Independence of our country, a liberal position that had earned the condemnation of pre-Conciliar Pontiffs (see condemantion of religious liberty here; of liberty of conscience here).

      In promoting Vatican II decisions, Sheen was highly active in the area of inter-confessional relations. For example, on January 30, 1967 as Bishop of Rochester, he addressed a crowd of 2,300 in a Jewish synagogue. It is good to remember that at that time to visit a synagogue was a very bold step that only a few ardent promoters of Progressivism would dare to take.

      Fulton Sheen with Billy Graham

      In 1979 with Billy Graham
      A month later, he addressed an audience of 900 Jewish and ‘Christian’ leaders, sharing the platform with a rabbi. In his speech he stated: ”We have the same God and we are His people.” (Reeves, pp. 306-307).

      As Bishop of Rochester, he promoted many inter-faith meetings and events. He was one of the main speakers, for example, at the second annual Ecumenical Day of Prayer for Christian Unity held at Eastman Theater in 1967. When Billy Graham came to Rochester to preach, Sheen urged all his staff to attend as a gesture of good will.

      He personally owned some 3,000 books on Scripture by Protestant scholars, which he read and encouraged his priests to use. When a priest argued that they were taught in seminary not to read Protestant commentators, Sheen laughed and responded, “Vicar, you’ve got to remember that the Holy Spirit works through them too.” (Reeves, pp. 307, 309)

      In order to encourage good will with other religions he founded the Sheen Ecumenical Housing Foundation that exists to this day.

      Not accepting the Council is demonic

      http://www.traditioninaction.org/HotTopics/f041ht_Sheen_VatII.htm

  5. paparatzi

    Benedykt XVI Ratzinger był niewierzący na Soborze Watykańskim II. Wyznaczony został na papieża posoborowego dlatego, że nie był katolikiem. To że lubi Mszę Trydencka to taki jego estetyczny starczy sentymentalizm albo rola do odstawienia dla katolików tradycyjnych.
    Ks. Ratzinger sutanny też nienawidził, chodził w garniturze i krawacie na Soborze, ale gdy robił karierę jako hierarcha to sutannę włożył bo musiał poudawać konserwatystę.

    To samo jego brat ks. dyrygent George Ratzinger. W jego chórze Regensburg choir byly oskarżenia o wykorzystywanie seksualne. Czy Józef Ratzinger to wyjaśnił czy ewentualnie krył?

    Pedofilia to także sposób na moralne i finansowe zrujnowanie kościoła. Możliwość legalnego wyprowadzenia pieniędzy z kościoła. Przecież prawnicy (często zakochani w judaiźmie jak np Benedykt XVI) reprezentujący ofiary (biednych naiwnych katolików) nie pracują za „Bóg zapłać”.

    At least 231 children abused at Catholic boys’ choir run by Pope Benedict’s brother
    George Ratzinger, Benedict’s older brother, ran the famous Regensburg choir from 1964 to 1994.
    thejournal.ie/regensburg-domspatzen-ratzinger-benedict-choir-child-abuse-scandal-2538826-Jan2016/

    http://www.traditioninaction.org/religious/m016rpBenedictAbuseCrisis.html

    BXVI – Józef Ratzinger
    „Jest on aniołem śmierci FSSPX”.

    Arcybiskup Marcel Lefebvre. Pewnego dnia wobec seminarzystów.

    Lata 60-te. Józef Ratzinger, pracuje w postępowym czasopiśmie Concilium. Przyjaźni się z tymi którzy tam piszą. Są to: Karl Rahner, Edward Schillebeeckx, Hans Küng, Johann Baptist Metz.
    Podczas SW2 Ratzinger jest doradzcą (peritus) Józefa kardynała Fringsa – przywódcy sił postępowych. Pomaga Rahnerowi w opracowaniu nowego tekstu o naturze Kościoła. Yves Congar uznał ten tekst „za zbyt postępowy”.

    Dla przypomnienia: Yves Congar, podejrzany o herezję, otrzymał zakaz nauczania, jego pozycje były na indeksie. Zwolennik herezji kolegializmu. Znaczny wkład w 10 z 16 dokumentów SW2. Przywrócony do łask przez Roncalliego. W 1962 wysłany przez kardynała Bea do Strasburga na sekretne spotkanie w podziemiach synagogi. Po jego powrocie do Rzymu – ogłoszono Nostra Aetate.

    Rok 1968. Najlepiej sprzedająca się książka Ratzingera zostaje wydana. W Warszawie została zakazana przez Stefana kardynała Wyszyńskiego. Tego samego roku, wraz z 1 360 teologami podpisuje petycją by procesy teologów oskarżonych o niezgodność z Rzymem były jawne.

    W latach 70-ych Ratzinger udziela regularnych letnich wykładów dla grupy osób żyjących wg tzw. objawień z Garabandal.
    http://semperfidelisetparatus.blogspot.com/2012/12/no-popatrz-kilka-faktow-z-zycia-jozefa.html

    1. Traditio et Fides

      No, czy Ratzinger Joseph nie był katolikiem? Był ochrzczony w Kościele katolickiem, formalnym aktem z niego nie wystąpił, więc katolikiem był, ale bardzo modernistycznym.

      Zarzutów jego bratu nie przedstawiono. Molestowania były, ale nie wiadomo względnie nie udowodniono, czy brat Benedykta o tym wiedział. Najwyraźniej Pan też czytał książkę ks. Spadafory, a jak nie, to zachęcamy.

      Benedykt by powiedział, że po swojemu wierzył, ale nie fundamentalistycznie i nie średniowiecznie.

  6. Lukasz

    Dzięki za tę analizę! Smutne to ale prawdziwe… na szczęście prawdziwe… dzięki takim tekstom można zrozumieć, że Kościół nie powinien być taki jaki niestey jest… letni, jakiś taki bezpłciowy.

    Chciałem zwrócić uwagę na pewną prawidłowość. Jakimś dziwnym trafem główni przedstawiciele neo-katolicyzmu są też zwolennikami (bądź liderami) biologicznego „kato-ewolucjonizmu” (Pierre Teilhard de Chardin > de Lubac; Rahner > PVI; JPII; BXVI; Schönborn etc).
    Ta nieszczęsna teoria ewolucji w XIX wieku stała się usprawiedliwieniem dla ateizmu; w XX/XXI wieku najwyraźniej usprawiedliwia ateiz/deizm/panteizm w Kościele.

    1. Traditio et Fides

      Trafna obserwacja. Ale zaczęło się od Blondela, a potem przez de Lubaca nastąpiła „naturalizacja nadprzyrodzoności”. A co to znaczy? To, że odrzucono rzeczywistość łaski i sama natura wystarczy, w rozumieniu natury jako przeciwieństwa łaski. Lektury: De Lubac „Surnaturelle”, kardynał Siri „Gethsemani”, Spadafora, „Sie glauben gewonnen zu haben”, pozycja już cytowana. Jest to pokłosie omawianego już ewolucjonizmu, ale w rozumieniu teologicznym i ontologizmu. Niedługo będzie tłumaczenie Don Pietro Leone na temat gnozy, gdzie także to stwierdza.

  7. Traditio et Fides

    Z innej beczki.

    Kilku katolików ze środowiska The Remnant poprosiło Trumpa o zbadanie, czy administracja, to jest rząd Obamy, nie uczestniczyła w obaleniu Benedykta mając na celu wprowadzenie „katolickiej wiosny”. Zamiar ten wynika z ujawnionych emaili Hilary Clinton. http://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/3001-did-vatican-attempt-to-influence-u-s-election-catholics-ask-trump-administration-to-investigate

    Wszystko to ciekawe. Może mafia St. Gallen współpracowała z rządem Obamy, bo jedni i drudzy gay friendly, a CIA wspierało od strony technicznej.

    Ale jak niczego na kogoś nie mają, to zaszantażować nie mogą. Benedykta nam nie żal, bardziej już koni.

  8. Mirek

    Ciekawa recenzja „Opera omnia” Josepha Ratzingera tutaj http://gosc.pl/doc/3627616.Po-co-byl-sobor .”Dla aktualnej sytuacji Kościoła najciekawsze wydają się teksty zebrane w rozdziale zatytułowanym „Recepcja”. Pokazują one, jak Ratzinger, początkowo zwolennik reform, z biegiem lat wykazywał coraz więcej trzeźwego sceptycyzmu. Kościołowi posoborowemu i sobie samemu także zadawał coraz więcej trudnych pytań.” Plus ciekawe komentarze pod recenzją.

  9. Zebedeusz

    Czy Jan Paweł II nie wyprzedził Franciszka z herezjami encykliki Amoris laetitia?
    Też stwierdził, że można udzielać świętokradzką Komunię Św cudzołożnikom ponieważ pozwolił udzielać Komunii Św. niekatolikom gdy zmienił Kodeks Prwa Kanonicznego wraz z następstwami:

    1993 r. Jan Paweł II Dyrektorium dla wykonywania zasad i norm o ekumenizmie
    131.w określonych przypadkach również protestanci mogą przyjmować komunię w katolickim kościele.

    A sekt/kościołów protestanckich są tysiące więc sumarycznie dawno zanegowali już Dekalog.

    1. Traditio et Fides

      Cudzołożnikom, ale pod warunkiem, że nie cudzołożą, przynajmniej w praktyce.

      Dyrektorium z 1993 jest dla nas czymś nowym. Sprawdzimy.

      Jak już pisaliśmy, naszym zdaniem, JP2 herezji w teologicznym rozumieniu tego terminu, nie popełnił. Głosił natomiast poglądy z gatunku haeresim proxima, czyli bliskie herezji.

      Z pewnością prekursorem Franciszka był, ale naszym zdaniem był w tym bardziej samodzielny, bo rzeczywiście nabyliśmy i czytamy jego dzieła z lat 1970-tych, których założenia potem jako papież realizował. Zatem JP2 działał dużo bardziej świadomie niż Bergoglio, za którym stoi z pewnością jakiś jezuicki think tank lub trust mózgów, bo on tak sam od siebie, to jednak nie za bardzo….

      I dlatego ta szybka ścieżka kanonizacyjna JP2.

      Zaryzykujemy twierdzenie, które nam popularności nie przysporzy, że jeżeliby szukać apokaliptycznego fałszywego proroka, to był nim właśnie Jan Paweł II, a nie Bergoglio. Dlaczego? Ponieważ JP2 pod płaszczem konserwatyzmu i katolicyzmu zwodził właśnie pobożnych i to w bardzo przebiegły sposób. Ukazuje to Prof. Dörmann i niestety ma rację. Ale może fałszywy prorok to będzie jeszcze inny kaliber od Papieża Wszechczasów, który jednak gromadził większe tłumy, niż wszyscy poprzedni papieże razem wzięci. Więc moc rażenia była, a szczególnie gestów: nagie tancerki, całowanie Koranu, bratanie się, jazda na nartach, papież na wyciągnięcie ręki, gwiazda estrady. Ten bardzo długo pontyfikat niestety bardzo podkopał papiestwo, gdyż każdy kolejny papież miał być popularny i dobrze wypadać w mediach, a przecież to żadna katolicka cnota.

      Przecież Bergoglio miał już nastąpić w 2005, co byłoby bardziej konsekwentne.

      Ale niech się Pan nie martwi, zanim będzie lepiej musi być gorzej.

      Niestety jak te wszystkie kwestie janopawłowe wyjdą, bo ludzie jednak myślą i zadają sobie pytania, jak na przykład z Familiaris Consortio, które według kardynałów dubitariuszy jest już tradycją Kościoła, to mnóstwo ludzi straci wiarę, nie będzie wierzyło nikomu i w nic. I dlatego ten balon papiestwa, a w sumie super-papiestwa Wojtyły był tak pompowany, przez niego samego i jego zaplecze.

      Niedawno oglądałem jakiś reportaż z rozpraw sądowych w USA, gdzie dlatego vipy są rzadziej skazywani przez przysięgłych, przecież zwykłych ludzi, bo sędzia pilnuje tylko procedury, ponieważ przysięgłym wydaje się, że znają oskarżonego. Widzieli go w telewizji, lubili, filmy jego czy jej oglądali, kupowali płyty, ukuli sobie pogląd i wydaje im się, że go znali i że on by takich rzeczy zrobić nie mógł, bo go znają. Przy wyborze przysięgłych są pytani, czy oskarżonego znają, a jeżeli tak są wykluczani ze składu z powodu niebezpieczeństwa stronniczości. I tak trochę jest z nami, Polakami z JP2. Wydaje nam się, że znaliśmy go, a tymczasem nic podobnego.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

JP2 źródłem i szczytem posoborowia lub z janopawłowego na nasz (8 z 8). Wnioski.

fra_angelico_-_entombment_-_wga0515

Wnioski praktyczne

Zdajemy sobie sprawę, że zadajemy wielu czytelnikom ból, gdyż wszyscy mamy uczucia, a przekaz wiedzy także te uczucia powinien uzględniać. I dlatego na glorii.tv najpopularniejsze są te wpisy, z którymi większość użytkowników może się emocjonalnie utożsamić, a nie te które są prawdziwe, bo to trzeba być w stanie w jakichś kategoriach ocenić. Oczywiście zapytać można, że, jeżeli z rozwoju posoborowego nie ostał się nawet Jan Paweł II, nie ostała się Matka Teresa z Kalkutty (bo niestety też nie), nie ostał się Benedykt/Ratzinger, to co się ostało? No niestety, zgliszcza i ruina.

A im szybciej przeprowadzi się prawdziwą inwentaryzacją Kościoła, która przypominać będzie inwentaryzację w stanie wojennym: „nie ma nic”, tym szybciej będzie można zacząć tworzyć cokolwiek, z łaską Bożą, od nowa. Na naszym niemieckojęzycznym blogu przedstawiliśmy jako jedyni w internecie tłumaczenie Listu 45 (Bractwo św. Piusa X uczyniło to w swoim piśmie dla prenumeratorów Kirchliche Umschau) i zapytaliśmy, dlaczego nikt tego nie publikuje i dlaczego nikt się na to nie oburza? A jeden czytelnik odpisał:

„Bo mają takie same poglądy jak Franciszek”.

Jest to oczywistość, która nie przyszła nam po prostu do głowy, może dlatego, że jesteśmy wierzący. Zatem tę przyszłą inwentaryzację Kościoła musieliby przeprowadzić wierzący duchowni. Czy takich mamy? Wydaje się, że niestety bardzo niewielu, a im wyżej w hierarchii, tym ich mniej. A co to jest wiara? Mówiąc pragmatycznie to, czy znają i podpisują się pod 245 dogmatami Kościoła Katolickiego i to w tym rozumieniu, jak rozumie je Kościół? Przecież jeżeli czegoś nie uznaję, czyli nie wierzę w rozumieniu takim, że nie daję przyzwolenia rozumu na prawdę przedkładaną przez Kościół, to muszę, jeżeli to przyzwolenie jest wymagane np. dla święceń kapłańskich, a ja nie chcę trwać w sprzeczności, jakoś to sobie przedefiniować, bym mógł się z tym pogodzić i żyć. I dokładnie to robiło mnóstwo teologów tak przynajmniej od roku 1800, z których większość została potępiona, a oficjalnie robi się to od Soboru Watykańskiego II. Robił to Ratzinger, którego ostatnią książkę piszący te słowa właśnie przeczytał, a na podstawie, której trudno przyjąć, chociaż także zupełnie wykluczyć nie można, czy Ratzinger rzeczywiście w cokolwiek wierzył, bo o tym, że redefinicji tych 245 dogmatów jako dogmatyk głównie w swojej wczesnej książce Wprowadzenie do chrześcijaństwa dokonał, o tym wiadomo. I słusznie napisał inny komentator na glorii. tv, że nic dziwnego, że Benedykt ustąpił, skoro nie wierzył i dlatego nie odczuwał ani odczuwa żadnej sprzeczności, ani bólu, a jest z siebie zadowolony, co z książki-wywiadu jednoznacznie wynika. Czy papież musi być wierzący, by być papieżem? Dobrze by było, ale z pewnością także w przeszłości przynajmniej kilku było niewierzących, a urząd niezgorzej pełnili, zamykając po prostu swoje osobiste ja, w zastanych, tradycyjnych strukturach.

Martin Mosebach, pisarz i tradycjonalista niemiecki, opisując szaty tradycyjnego biskupa porównuje go do opatulonego w różne szaty szamana, który był tak „święty”, że nie mógł dotknąć ziemi i dlatego musiał być niesiony przez szczep. I rzeczywiście szaty pontyfikalne, biskupa, kardynała i papieża, będące przecież sakramentaliami, stanowią nie tylko „kostium”, ale, jak to mówią budowlańcy, „szalunek” okrywające człowieka. Jak papież, nawet niewierzący, robi to, co mu Tradycja nakazuje, jeżeli kuria działa, jeżeli prawdy wiary są głoszone, to niewierzący papież narobi szkód co najwyżej polityczno-obyczajowych, o których ludzie szybko zapomną, bo będą nowe skandale. Natomiast rozchwiana po ostatnim Soborze doktryna katolicka, rozchwiana kuria, całkowity upadek dyscypliny wśród kleru (patrz pedofilia lub inne skandale obyczajowe) sprawia, że nawet bardzo święty papież poruszając się w tych strukturach skazany będzie na niepowodzenie, a co dopiero papież niewierzący.

Piszący te słowa zastanawiał się, jak Benedykt XVI. poprzez swoją abdykację mógł tak „napluć Bogu w twarz”, który go przecież wybrał? Książka Benedykta nie udziela odpowiedzi, ani też nie ukazuje żadnego kryzysu. Jeżeli bowiem religia jest nie pochodną Objawienia transcendentnego Boga, a wynikiem natury ludzkiej, która się pod wpływem zmian społecznych zmienia, to forma religii, czy katolicka, czy muzułmańska, czy inna, też się zmieni i nic na to nie poradzimy, bo to „sekularyzacja”, a winna jest „prasa”. Można sobie powspominać, jak było dawniej i umrzeć spokojnie, skoro się w nic nie wierzy. Na pytanie, czy obraz Boga Benedykta odpowiada obrazowi Boga Kościoła? Sam Benedykt by chyba odpowiedział, że posoborowego to owszem, ale nie scholastyki, bo to było dawno i na tamte czasy. Zatem Benedykt nie ma tych problemów, które mają tradycyjni katolicy, bo wychodzi z innego paradygmatu i jest mu z tym dobrze. Jest to także bolesna, ale chyba wewnętrznie spójna próba wyjaśnienia obecnego stanu Kościoła oraz odpowiedzi na pytanie:

„Dlaczego Benedykt nie krytykuje Franciszka? Dlaczego go chwali? Dlaczego nie protestuje przeciwko Amoris Laetitia?”

Ponieważ pogodził się z tzw. koniecznością dziejową, jak większość intelektualistów polskich do wkroczeniu Armii Czerwonej, a ponieważ jest prawdopodobnie niewierzący, więc nie ma w Bogu niezmiennego gwaranta niezmiennej prawdy. Smutne to, ale prawdziwe.

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: