Ten post ma 8 komentarzy

  1. Dlaczego wpisów pewnego rodzaju jest mniej po polsku? Bo są bardziej praco- i czasochłonne.

    1. Po niemiecku mam program dyktujący, który prawie bezbłędnie piszę. Oszczędność czasu, ze trzy razy szybciej niż pisanie.
    2. Mogę wkleić Denzingera, który jest po niemiecku. Po polsku większość rzeczy muszę sam przetłumaczyć.
    3. Sporo dokumentów jest dostępnych po niemiecku jak Instrumentum laboris, a nie ma ich po polsku. Muszę tłumaczyć z niemieckiego lub angielskiego.
    4. Ponieważ różnice pomiędzy angielskim a niemieckim są mniejsze niż pomiędzy angielskim a polskim mogę korzystać z autotranslatora google, który w 90% tłumaczy pięknie i wiernie z angielskiego na niemiecki. Pozostają kosmetyczne zmiany. Na polski muszę tłumaczyć wszystko sam.
    5. Korektę po niemiecku mi ktoś robi, a po polsku też muszę sam. Błędy widzi się dopiero świeżym okiem, a moje jest mało kiedy świeże.

    Zatem proszę o cierpliwość i wyrozumiałość.

  2. Janie

    Bóg zapłać!

  3. Efati

    Mocne!

    1. Dzisiaj przyszło mi do głowy, że skoro takie ceremonię odbywają się otwarcie, to jakie ceremonię muszą się odbywać w podziemiach Watykanu?

      1. Traditio et Fides

        Ciekaw jestem, jak zostanie rozwiązania kwestia domniemanego pochodzenia żydowskiego matki papieża? Może rodzina w Izraelu się odezwie? A tak na serio ja tego nie wykluczam, ani nie przyjmuje. Może coś w tym być ze względu na niebywały filosemityzm and i „starszych braci”.

        Z teologicznego punktu widzenia pochodzenie żydowskie jest zupełnie bez znaczenia, o ile ktoś został ochrzczony, jest katolikiem. Kropka. Gdzieś czytałem, że przy chrzcie dorosłych były Żyd musi wygłaszać jakąś specjalną formułę. Jest to częściowo prawdą, ale dotyczy to także:

        1. byłych pogan
        2. byłych mahometan
        3. byłych heretyków, u których nie przestrzegano wymaganej formy chrztu.

        Różni się tylko formuła, żydowska nie jest większa lub mniejsza od innych.

        Natomiast wydaje się, że ludzie chcący należeć do różnych okultystycznych lub tajnych stowarzyszeń mają łatwiej jeśli są pochodzenia żydowskiego, bo zakłada się, ża mają jakieś „wrodzone okultystyczne dary” lub są do tego jakoś bardziej predestynowani. Za mało jeszcze o tym wiem, ale mnóstwo czołowych okultystów lub ezoteryków było Żydami, co nie jest dziwne, bo kabała to przecież magia.

        W sumie to straszny cyrk. Bergoglio zaprzecza Bóstwu Chrystusa, pogańskie rytuały w watykańskich ogrodach, a nasz episkopat kochany stawia na rodzinę JP2, nie na Tolka Banana.

        Tak, tak, niemiecki jeszcze gorszy, bo w całości heretyckie i w schizmie, ale go naprawdę nikt poważnie nie traktuje.

        Co w tych księżowsko-biskupich głowach się dzieje? W książce I Millenari napisanej przez pracowników kongregacji watykańskich podane jest, że jest pewien stopień grzechu i podłości, do której zdolni są tylko duchowni. I to prawda. Jak miałem jeszcze więcej kontaktów, stwierdzałem, że zupełnie inaczej myślą, ale nie tak, że bardziej duchowo, ale w inny sposób są pokręceni niż świeccy. Ale naprawdę jest tak, że idzie się albo w stronę Boga, albo diabła, a takiego duchownego to sobie diabeł chętnie trzyma. Trzeba się bardziej pilnować, bo jadąc na rowerze mniejsze szkody poniosę jadąc z szybkością 20 km/h niż 45 km/h.

        Już dawno Ann Barnhardt pisała, że oni nie wierzą w Bóstwo Chrystusa. No nie wierzą, ale po co o tym trąbić? Żeby zgorszyć.

        A czy Benedykt wierzy? Sądząc po jego najgłośniejszej pozycji „Wprowadzenie do chrześcijaństwa” może nie wierzyć, bo są tam fragmenty przynajmniej semi-ariańskie. Ale pisał to w latach 1967, więc może zmądrzał.

        W sumie to naprawdę przerażające: nie wierzą, chcą „pociurlać”, to zmieniają doktrynę i moralność, żeby IM było wygodnie. Niesamowity narcyzm. Jeśli ja wiem, że jestem w czymś słaby np. w bieganiu maratonów, to albo więcej trenuję, albo zmieniam dyscyplinę. A tutaj nie, to dyscyplina musi się zmienić w odniesieniu do nich. Diaboliczne. Ale taki jest modernizm przynajmniej od lat 1880-tych.

      2. Janie

        Gdzieś widziałam, że wniesiono do Watykanu o beatyfikację państwa Wojtyłów.

      3. Oksana

        Którego papieża? JPII? Pochodzenie oczywiste. Kto ma matkę Żydowkę, jest Żydem. Dlatego właśnie pracy obiecanej i niby zagwararantowanej przez pana Dyrektora nie dostałam. Nie jestem z tego plemienia, a poklepują się po plecach i całują jak misie właśnie oni. Z kochankami proboszczów włącznie. I z księżmi Proboszczami zwłaszcza włącznie. Nie szkodzi, znajdę pracę gdzie indziej, gdzie polerki się nie kręcą na abarot a pracownicy są szanowani, Krzyż Św jest nad drzwiami wejsciowymi w tych miejscach pracy, a nie są to Zakony ani plebanie. Mam dodatkowe atuty, znajomość języków, angielski, francuski, łacina, praca na programach a nie tylko fejs i net, dobry kontakt z pacjentem, klientem, myślenie logiczne, przestrzenne, zarządzanie i umiejętność pracy w zespole, z wykluczeniem wariatów. Ostatni warunek trudny do wykluczenia, ale da się opracować metodę. Ostatnie miejsce pracy było właśnie dla mnie szkołą pracy z takimi osobami. Potrzebna mi tylko nauka podstaw prawnych, lecz to pikuś mały. Odpocznę, głównie psychicznie i dam radę. Jeszcze wczoraj mnie pogryzlo w byłej pracy, lecz to ostatni raz, wyliżę się jak pies.

      4. Oksana

        A czytalam, że Żyd choćby się i ochrzcic dał, to mentalnie zawsze jest Żedem i ma obowiazek o żydowskie interesy dbać. Inna sprawa, co po śmierci będzie skoro ochrzczony. Lecz jako Żyd w Chrzest Św niekoniecznie wierzy, po śmierci i tak zda sprawę z tego.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Synod amazoński lub „do przodu w przeszłość” (1 z 4)

Synod lub masońskie spełnienie marzeń

Uważna lektura Instrumentum laboris, dokumentu, który dostępny jest tu po angielsku, ukazuje jego wolnomularskie korzenie. Jak trafnie stwierdzają Dr. Taylor Marshall i Matt Gaspers wskazanym byłoby równoległe czytanie Instrumentum laboris oraz antymasońskich encyklik papieży XIX wieku, gdyż niestety większość zasad masonerii trafiła nie tylko do polityczno-intelektualnego mainstreamu (wolność sumienia, rozdział Kościoła od państwa, etc.), lecz także po Vat. II do Kościoła. Niniejszym przedstawione zostaną fragmenty:

odnoszące się do treści Instrumentum laboris (=IL) oraz samego synodu. Nasze tłumaczenie IL dokonane będzie z języka niemieckiego, a wersja angielska, która nieco od niemieckiej odbiega, będzie załączona dla porównania. Zmiany są większe niż idiomatyczne, stąd też przypuszczać można, że z braku normatywnego tekstu w języku łacińskim każda wersja językowa IL trochę się od siebie różni, by ludzi skłócić i zdezorientować.

Mirari vos (1832) – Grzegorz XVI.

Co zamierza znieść obecny synod? Celibat. A już IL informuje:

129.

a)

  1. W przekonaniu, iż celibat jest darem dla Kościoła, prosi się odnośnie najbardziej oddalonych zakątków o sprawdzenie możliwości wyświęcenia starszych osób na księży. Najlepiej, by osoby te były Indianami akceptowanymi i szanowanymi w swoich wspólnotach. Mają zostać wyświęceni, chociaż posiadają już ukonstytuowaną i stabilną rodzinę w celu zapewnienia udzielania sakramentów, które towarzyszą i wspierają życie chrześcijan i chrześcijanek.
  1. Affirming that celibacy is a gift for the Church, it is requested that, for the most remote areas of the region, the possibility of priestly ordination be studied for older people, preferably indigenous, respected and accepted by their community, even if they have an existing and stable family, in order to ensure availability of the Sacraments that accompany and sustain the Christian life.

Zauważmy, że obydwie wersje mówią o „osobach”, a nie o mężczyznach. Zatem tymi „osobami” mogą być także kobiety lub tzw. trzecia płeć, której ostatnio coraz więcej. Biorąc pod uwagę, iż synod ten jest synodem dla całego Kościoła, a nie synodem lokalnym biskupów Amazonii, przypuszczać trzeba, że chociaż osoby do wyświęcenia winne być preferably / vorzugsweise „najlepiej”, „raczej” Indianami, to z braku takich Indian, np. w Niemczech, wyświęcić można każdą „osobę”. Niemiecki tekst mówi o udzielaniu sakramentów, angielski o ich dostępności. Jeśli jednak pewien misjonarz z Amazonii chwalił się tym, że w ostatnich 50 latach nie ochrzcił nikogo, to dla kogo mają być te sakramenty? Na pewno nie dla Indian amazońskich lasów tropikalnych, którzy nadal są poganami. Chodzi o masowe świętokradztwo (sacrilegium) oraz o profanację. O ile sakramenty żonatych mężczyzn będą ważne, choć naszym zdaniem niegodziwe, bo zamężnych kobiet lub kobiet w ogóle będą nieważne. Szkodliwy efekt placebo.

O jakim spisku lub „sprzysiężeniu” pisał Grzegorz XVI.? O tym, zdążającym do zniesienia celibatu.

Obrona celibatu duchownych

  1. W tym miejscu pragniemy pobudzić Wasze męstwo w obronie religii wobec najbardziej przewrotnego sprzysiężenia, zmierzającego do zniesienia celibatu duchownych, szerzy się ono jak sami wiecie, coraz bardziej, popierają je wraz z najbardziej przewrotnymi filozofami naszych czasów nawet niektórzy z duchownych, którzy zapomniawszy na samych siebie i swój stan, uwiedzeni pożądliwością cielesną, doprowadzili się do takiej zuchwałości, że w niektórych miejscach nie wstydzili się składać u panujących wielokrotnych próśb o zniesienie tej najświętszej dyscypliny. Ale przykro dłużej rozwodzić się nad tymi sprośnymi zamierzeniami, ufając raczej Waszej gorliwości, polecamy Wam, abyście to prawo o tak wielkim znaczeniu, które zewsząd atakują rozwiąźli, starali się z całą mocą bez naruszenia zachowywać, strzec i bronić wedle przepisów kanonicznych.

Niestety przyjąć trzeba, że domena seksu jest ulubioną bronią szatana, bo gdyby była obojętna nie walczyłby tak o zniesienie celibatu. Z pewnością w żadnym okresie historii Kościoła celibat nie był przez 100% duchowieństwa przestrzegany, ale jego istnienie ukazywało hierarchię wartości:

  1. Najpierw celibat i życie dla Boga
  2. Potem życie seksualne i rodzina.

O ile Vat. II praktycznie te dwie formy życia zrównał, wprowadzając nietradycyjne pojęcie „powołanie do małżeństwa”, to następująca po nim praktyka duszpasterska związana była z mocnym wskazaniem na wyższość małżeństwa i to tego stosującego „naturalną antykoncepcję”. Akty małżeńskie, patrz Teologia ciała JP2, są rzekomo wartością samą w sobie, „sakramentem”, wspomnieniem raju oraz drogą do Boga, więc im częściej, im bezpłodniej, tym lepiej. Zdaniem Ann Barnhardt i również naszym skromnym zdaniem to ujęcie seksu (dozwolone jest wszystko, co przyjemne i co służy seksualnemu „dobru małżonków”) prowadzi wprost nie tylko do akceptacji konkubinatów heteroseksualnych, bo czyni Amoris Laetitia (Bo dlaczego małżonków?), jak i to akceptacji homoseksualizmu (Bo dlaczego ograniczać przyjemność do partnerów płci odmiennej?). Zniesienie celibatu kapłanów ukaże, że seks rządzi wszystkimi i wszystkim, skoro do „zdrowego związku” przynależy „zdrowy seks”.

Ale ofiarą spisku, o którym mowa powyżej, miał paść nie tylko celibat, ale także nierozerwalność małżeństwa, o której poniżej:

Obrona świętości i nierozerwalności małżeństwa

  1. Również czcigodne małżeństwo chrześcijańskie, które św. Paweł nazwał wielkim sakramentem „w Chrystusie i w Kościele” (Hbr 13, 4) wymaga naszej wspólnej obrony, aby nic nie usiłowano zamierzyć i przedsięwziąć przeciw jego świętości i nierozerwalności. Już Wam to usilnie zalecał w swoim skierowanym do Was liście, śp. poprzednik Nasz Pius VIII, jednak dotąd knują przeciw tej sprawie podstępne zamysły. Potrzeba więc nieustannie nauczać lud, że małżeństwo raz ważnie zawarte, nie może być potem nigdy rozwiązane, że małżonkom Bóg przykazał wspólne pożycie do śmierci, i że ten związek może być rozwiązany jedynie śmiercią. Pamiętając, że małżeństwo jest rzeczą świętą a tym samym podlegającą władzy Kościoła, niech mają przed oczyma prawa tegoż Kościoła dotyczące małżeństwa, niech je wiernie i święcie wypełniają, ponieważ od ich zachowywania zależy siła, skutek i uczciwe pożycie małżeńskie. Niech się wystrzegają w czymkolwiek uchybić świętym nakazom i postanowieniom soborów, dobrze wiedząc, jak są nieszczęśliwe skutki tych małżeństw, które były zawarte przez narzeczonych wbrew dyscyplinie kościelnej, albo bez pojednania się z Bogiem, albo tylko z powodu podniet lubieżności, bynajmniej nie myśląc o sakramencie i tajemnicach w nim zawartych.

Co zostało praktycznie zniesione w Amoris Laetitia oraz w dokumencie Mitis Dominus Iudex dotyczącym nowych zasad unieważnienia małżeństwa? Nierozerwalność małżeństwa właśnie.

Zanim przejdziemy do kolejnej encykliki papieskiej kilka cytatów z IL, które twierdzi (Nr. 120, 121, 50), iż to sam Duch Święty działa w amazońskiej dżungli:

120.

Duch Stworzyciel, który napełnia okrąg ziemi (por. Mdr 1,7) przez wieki utrzymywał żywotność duchowości tych ludów, zanim dotarła do nich Ewangelia i [tak] doprowadził ich do tego, by czciły go za pomocą swych własnych kultur i tradycji. Rozpoznawalne w nich „nasiona słowa” winne być uszanowane w głoszeniu Ewangelii. Ewangelizacja uzna również także, iż w wielu z nich [tych kultur] nasiono już urosło i przyniosło owoce. Z tego względu wymagane jest uważne i pełne szacunku wsłuchiwanie się, które nie dyktuje żadnych sformułowań wiary pochodzących z innych kontekstów kulturowych i z tych względów nie odpowiadających kontekstowi życiowemu tych ludów. W przeciwieństwie do tego głoszenie Ewangelii słucha „głosu Chrystusa […], który mówi przez całe ludy (Episcopalis Communio[1] 5).”

The Creator Spirit who fills the universe (Wis 7:1) is the one that has nurtured the spirituality of these peoples for centuries, even before the proclamation of the Gospel, and moves them to accept it from within their own cultures and traditions. This proclamation must take into account the “seeds of the Word”[56] present in them. It also recognizes that the seed has already grown and borne fruit in many of them. It presupposes respectful listening that does not impose formulations of faith expressed with other cultural referents that do not respond to their lived reality. On the contrary, listen to “the voice of Christ speaking through the entire People of God” (EC 5).

W kolejnym fragmencie czytamy:

121.

Jest konieczne pojąć, czego Duch Pana nauczył te ludy w przeciągu wieków. [Jest to] wiara w Boga Stwórcę, który jest ojcem i matką [sic!], odczuwanie wspólnoty i harmonii z ziemią, poczucie solidarności z towarzyszami i towarzyszkami, projekt „dobrego życia”, mądrość tysiącletnich cywilizacji, która żyje w starcach i wywiera wpływ na zdrowie, wspólne życie, wychowanie, gospodarowanie ziemią, żywa relacja z przyrodą i z matką ziemią […]

  1. It is necessary to grasp what the Spirit of the Lord has taught these peoples throughout the centuries: faith in the God Father-Mother Creator; communion and harmony with the earth; solidarity with one’s companions; striving for “good living”; the wisdom of civilizations going back thousands of years that the elderly possess and which influences health, life together, education, cultivation of the land, the living relationship with nature and “Mother Earth”, the capacities of resistance and resiliency of women in particular, rites and religious expressions, relationships with ancestors, the contemplative attitude, the sense of gratuity, celebration and festivity, and the sacred meaning of the territory.

Dowiadujemy się również, iż

„przypisywanie zbawienia wyłącznie własnemu Credo jest nastawieniem narcystycznym” (IL 39).

Tymczasem Grzegorz XVI. przestrzega w roku 1832 przed religijnym indyferentyzmem:

Błąd indyferentyzmu

  1. Teraz przejdźmy do innej przyczyny wielu nieszczęść, które wraz z Naszym żalem dotykają Kościół to jest do indyferentyzmu, czyli przewrotnej opinii bezbożnych, wszędzie podstępnie rozpowszechnianej, że w każdej religii można dostąpić wiecznego zbawienia duszy, jeśli się uczciwie i obyczajnie żyje.

Ponieważ porównaniem tekstu IL z prawowierną nauką Kościoła zajmiemy się w następnych odcinkach, dlatego przechodzimy do następnej encykliki.

Quanta cura (1864)- Pius IX.

W Quanta cura Pius IX. potępia naturalizm. W teologicznym rozumieniu naturalizm oznacza pogląd, wedle którego natura ludzka sama w sobie jest dobra i stąd zdolna do tworzenia np. idealnego państwa. Naturalizm zapoznaje się w ten sposób istnienie grzechu pierworodnego oraz konieczność Odkupienia. Jeśli człowiek jako taki, a szczególnie ten dziki w dżungli, jest dobry, to nie potrzebuje on misji, ewangelizacji, sakramentów i Kościoła, a może zbawić się słuchając swoich pogańskich przodków, chociaż zbawienia w sumie też nie potrzebuje, skoro jest dobry, patrz pierwsza przesłanka. Naturalizm odrzuca więc Objawienie i prawdziwość jednej religii, jak i to, co nadprzyrodzonego w religii lub to, co do życia nadprzyrodzonego przez religię i w religii prowadzi. O ile późniejsze potępienia ukazują naturalizm bardziej w ujęciu indywidualnym, to Quanta cura ujmuje jego społeczne i państwowe wymiary:

Jak bardzo dobrze wiecie, Czcigodni Bracia, że w naszych czasach nie mało takich się znajduje, którzy, stosując bezbożne i niedorzeczne zasady naturalizmu, jak nazywają, do społeczeństwa publicznego, odważają się nauczać, że „najlepszy stan społeczeństwa publicznego i postęp społeczny wymaga koniecznie, aby społeczeństwo ludzkie było ustanowione i rządzone bez żadnego odniesienia do religii, jakby wcale nie istniała, albo przynajmniej bez czynienia żadnej różnicy pomiędzy prawdziwą religią a fałszywymi”.

A także nie wahają się twierdzić wbrew nauce Pisma Świętego, Kościoła i świętych Ojców, „że najlepszy stan społeczeństwa jest taki, w którym władzy nie przyznaje się obowiązku powstrzymywania ustawowymi karami przeciwników religii katolickiej, jeżeli nie wymaga tego pokój publiczny”.

Konsekwencją naturalizmu jest odrzucenie i zniesienie zakonów, co ma miejsce podczas obecnego pontyfikatu, które samym swoim istnieniem się naturalizmowi przeciwstawiają, a przynajmniej czyniły tak do Vat. II.

  1. I z tego powodu tacy ludzie z uporem i nienawiścią prześladują zgromadzenia zakonne, chociaż tak zasłużone zarówno dla chrześcijaństwa, jak i w dziedzinie społecznej i kulturalnej, rozpowszechniają opinię, że zakony nie mają słusznego powodu do swego istnienia, a w ten sposób przyklaskują urojeniom heretyków. Jak mądrze nauczał świętej pamięci Nasz poprzednik, Pius VI: „zniesienie zakonów krzywdzi publiczne wyznawanie rad ewangelicznych, krzywdzi sposób życia zalecony w Kościele jako zgodny z nauką apostolską, krzywdzi samych przesławnych założycieli, których czcimy na ołtarzach, a którzy z samego Boskiego natchnienia ustanowili te zgromadzenia” (8).

Następnym krokiem jest likwidacja rodziny na rzecz kolektywnego lub amazońskiego wychowania dzieci:

Ponieważ ucząc i rozpowszechniając najbardziej zgubny błąd, komunizm i socjalizm, twierdzą, że „społeczeństwo domowe, czyli rodzina istnieje tylko na mocy prawa cywilnego, i że tylko od tego prawa cywilnego pochodzą i zależą wszystkie prawa rodziców względem dzieci, a więc przede wszystkim prawo do wychowania i edukacji dzieci”. Tymi bezbożnymi zdaniami i manipulacją dążą przede wszystkim, owi podstępni ludzie, aby zbawienna nauka i wpływ Kościoła katolickiego zostały zupełnie uchylone od kształcenia i wychowania młodzieży, tak aby delikatne i podatne dusze młodzieży zostały nieszczęśliwie zatrute i zdemoralizowane wszelkimi zgubnymi błędami i występkami.

Natomiast ostatnim punktem jest podporządkowanie Kościoła państwo lub ONZ, do czego ostatnio wzywa Franciszek:

Inni znowu, ponawiając niegodziwe i tylekroć potępione poglądy nowatorów, odważają się bezwstydnie podważać autorytet Kościoła i Stolicy Apostolskiej nadany jej przez Chrystusa Pana i poddawać osądowi świeckich opinii, oraz odmawiać wszystkich praw, należących do porządku zewnętrznego temu Kościołowi i Stolicy Apostolskiej. […]

Wszyscy, którzy popierają rozdział Kościoła od państwa, zamiast katolickiego podporządkowania państwa Kościołowi i katolickiej religii, nie rozumieją, że początkowy rozdział prowadzi do przejęcia Kościoła przez państwo i poprzez ustanowienie Kościoła państwowego jak w Niemczech lub Chinach, a w końcu prowadzi do uczynienia z Kościoła jednego z ramion ateistycznego państwa. Zaczęło się tak dziać w Europie poprzez protestanckie kościoły państwowe, których głową był każdorazowo monarcha, następnie Rewolucja Francuska utworzyła tzw. kler konstytucyjny, to jest zaprzysiężony na republikańską konstytucję, a w komunizmie występował słynny pomysł „księży patriotów” i PAXu. Dekoracja zmienna, a zasady te same. Vat. II doprowadził do tego, z wydatnym udziałem „naszej papuni kochaniej” – Jana Pawła II – do tego, iż Kościół stał się kościołem globalistycznym z pod szyldu Soroza i spółki, jak trafnie ujął to Michael Voris, a nie jest już Kościołem Katolickim zobowiązanym do wierności Chrystusowi. A jak do tego doszło?

  1. Poprzez wymianę personelu drogą infiltracji.
  2. Poprzez zmianę doktryny.

Humanum genus (1884) – Leon XIII.

Potępieniem naturalizmu w ujęciu indywidualistycznym zajął się Leon XIII. To właśnie naturalizm jest patronem wypowiedzi typu:

To co, że niewierzący, ale dobry człowiek.

Różnicę pomiędzy wierzącym, a niewierzącym ukazuje czas, gdyż ludzie niewierzący lub żyjący w grzechu ciężkim pozbawieni łaski nie są po prostu do pewnej skali dobra zdolni, bo nie mają nadprzyrodzonej pomocy, ani wizji nadprzyrodzonego celu swojego życia. Stąd życie ich cechują następujące wartości: pieniążki, wygoda, coś dla dzieci zrobić i oczywiście „pociurlać”.

  1. Głównym zaś założeniem naturalistów, jak już sama ich nazwa wskazuje, jest to, że natura ludzka i rozum ludzki mają być we wszystkich sprawach naszym nauczycielem i przewodnikiem. Przyjąwszy takie założenie, albo mniej dbają o obowiązki względem Boga, albo też pojmowanie tych obowiązków wypaczają błędnymi i chwiejnymi teoriami. Zaprzeczają bowiem, jakoby jakakolwiek tradycja Boski miała początek, nie uznają w religii żadnego dogmatu, żadnej prawdy, która byłaby niezrozumiała dla ludzkiego umysłu, nie przyjmują żadnego nauczyciela, któremu obowiązani byliby wierzyć dla samego autorytetu jego urzędu.

Ponieważ zaś szczególnym, jemu tylko właściwym zadaniem Kościoła katolickiego jest  naukę od Boga sobie powierzoną jak również autorytet Urzędu Nauczycielskiego wraz z innymi środkami zbawienia w całej pełni posiadać i w stanie nieuszczuplonym przechowywać, stąd też przeciwko niemu zwraca się najgwałtowniej nienawiść i napastliwość nieprzyjaciół.

Skoro każdy człowiek jest dobry, to dobrą jest każda religia, także ta w amazońskich lasach, patrz cytowane już powyżej fragmenty IL 120 i 121.

  1. A chociaż ci, co do masonerii wstępują, nie są zmuszani do formalnego wyrzeczenia się katolicyzmu, ta okoliczność nie tylko nie przynosi szkody ogólnym planom masonów, lecz jest nawet dla nich korzystna. Pozwala im bowiem łatwiej oszukiwać osoby naiwne i łatwowierne i ułatwia wciąganie do sekty większej liczby ludzi. Przyjmując do swego grona kandydatów bez względu na ich wyznanie, osiągają to, że praktycznie mogą propagować wielki błąd współczesny, jakoby religia była sprawą nieważną i że pomiędzy poszczególnymi wyznaniami nie ma żadnej różnicy. Takie zaś postępowanie prowadzi do upadku wszystkich religii, a szczególnie religii katolickiej, która sama jedna wśród wszystkich będąc prawdziwą, bez największej ujmy dla siebie z innymi zrównaną być nie może.

Skąd bierze się tolerancja religijna? Z praktyki masonerii. Oni rzeczywiście przyjmują wszystkich, gdyż masoneria jest celem nadrzędnym, a każda religia jest przez jej rzekomych wiernych, np. księży, od środka po masońsku rozkładana, stąd przyjmowanie ludzi religijnych jest jak najbardziej w interesie wolnomularstwa. Wracając do naturalizmu to rzekomy brak grzechu pierworodnego prowadzi z jednej strony do rezygnacji z wszelkiej ascezy, z drugiej strony do akceptacji wszelkich pogańskich obyczajów, zwłaszcza tych seksualnych, bo skoro dobre, to dobre.

  1. Ponieważ nadto duch ludzki, skazą grzechu pierworodnego dotknięty, skłonniejszy jest do złego niż do cnoty, przeto aby żyć uczciwie, koniecznie potrzeba poskramiać burzliwe namiętności i żądze poddawać pod władzę rozumu. W tej walce często trzeba się wznosić aż do pogardy rzeczy doczesnych i podejmować niemałe trudy i uciążliwe wysiłki, aby w każdym wypadku zapewnić zwycięstwo rozumowi. Naturaliści zaś i masoni, nie wierząc bynajmniej w te prawdy, któreśmy za sprawą Boga poznali, zaprzeczają jakoby pierwsi rodzice upadli, i twierdzą że wolna wola wcale nadwerężona i osłabiona nie została. Co więcej, przeceniając dzielność i doskonałość natury ludzkiej i uważając ją za jedyne źródło i normę moralności, wyobrazić sobie nawet nie mogą, iżby do uśmierzania popędów tej natury, do poskramiania pożądliwości, potrzeba było ustawicznej walki i jak największej wytrwałości.

Celem wolnomularstwa jest przywrócenie pogaństwa, patrz ceremonia w ogrodach watykańskich oraz odrzucenie Odkupienia przez Chrystusa. Jeśli bowiem człowiek sam z siebie jest dobry, to:

  • Bóg niepotrzebnie się objawił,
  • Bóg niepotrzebnie się wcielił,
  • Chrystus – Bóg i Człowiek – niepotrzebnie cierpiał,
  • Chrystus niepotrzebnie założył Kościół.

A w sumie może nawet Boga nie ma, więc po co nam to wszystko?

  1. Istotnie, chcieć zniszczyć religię i Kościół, które sam Bóg założył i którymi aż do skończenia świata opiekować się obiecał, po to, by po osiemnastu stuleciach przywrócić na nowo obyczaje i instytucje pogańskie, to szczyt szaleństwa i najzuchwalszej bezbożności. Lecz nie mniej straszne jest i nie do zniesienia, że się ze wzgardą odrzuca dobrodziejstwa miłościwie wysłużone przez Jezusa Chrystusa nie tylko dla poszczególnych ludzi, lecz także dla ludzi zespolonych w rodzinach i narodach, dobrodziejstwa, którym sami nawet wrogowie przyznają wartość nieocenioną. W tych szalonych i godnych napiętnowania zamiarach widoczna jest ta sama nieubłagana nienawiść i żądza odwetu, jaką Szatan pała przeciw Jezusowi Chrystusowi.

Obecny synod amazoński zdaje się wskazywać na to, że masoneria swój cel osiągnęła. I to nie tylko cel infiltracji Watykanu, ale doprowadzenia ludzkości za pośrednictwem Kościoła – światłości narodów – do pogaństwa, gdyż jak pamiętamy z posoborowego rozwoju, najpierw następuje akceptacja, a następnie asymilacja, a kolejno przymus. Język narodowy w liturgii, komunia na rękę, świeccy szafarze, postawy przyjęcia komunii, homoseksualizm etc.

[1] Episcopalis Communio – Konstytucja Apostolska Franciszka na temat synodu biskupów, (15. Sept. 2018)

Tradycja i Wiara – Prenumerata

Automatyczna 19,90 zł lub 29,90 zł miesięcznie

Manualna 160 lub 90 zł co 3 miesiące

Manualna 2120 zł lub 180 zł co 6 miesięcy

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: