Sakramentalia (7 z 10). „Kilołaskogodzina”, sakramentalia i Sobór.

Data

Posłuchaj
Oceń post

all saints

„Kilołaskogodzina”, sakramentalia i Sobór

Po krótkim omówieniu działań egzorcyzmów wracamy do tekstu biskupa Müllera, który podaje:

Prawdą jest, że skutków swoich sakramentalia nie wywierają ex opere operato i nieomylnie (infallibiliter) wyjąwszy egzorcyzm uroczysty (exorcismus solemnem) (por Lib. II §. 62 n. 4.).

Dlatego też

  1. Ceremonie (ceremoniae) do ofiary Mszy Świętej i sakramentów przyłączone same z siebie są jak najbardziej odpowiednie do wzbudzenia wiary i pobożności, mimo to nie mają na mocy ustanowienia swojego siły powodowania w sposób nieomylny (ineffabiliter) tego rodzaju skutku jak ex opere operato.

  2. Pobożne ćwiczenia (pia exercitia) wspomniane powyżej posiadają

    1. swoją skuteczność (efficacia) jedynie ex opere operantis na mocy boskiej obietnicy, jako dzieła miłosierdzia lub

    2. posiadają ją z powodu swojego boskiego pochodzenia, tak jak Modlitwa Pańska, znak krzyża, imię Jezus lub

    3. posiadają ją na mocy autorytetu i pośrednictwa Kościoła, w którego imieniu mają miejce, tak jak godziny kanoniczne mają swoją moc, lecz nie inaczej jak drogą błagania (impetrandi).

  1. Ponadto błogosławieństwa (benedictiones) i rzeczy pobłogosławione (res benedictae) mają moc (virtus) na równi poprzez autorytet i pośrednictwo Kościoła, w którego imieniu poprzez ministrów rzeczy świętych [kapłanów Red.] błogosławieństwa są przeprowadzane i upraszane jest to, o co Kościół poprzez dane błogosławieństwo prosi.

Lecz wielka skuteczność (magna efficacia) zawiera się w modlitwach Kościoła, który jako Oblubienica jest przez Chrystusa Pana miłowany. „Jeśli bowiem nauczamy, że modlitwy pojedynczych ludzi, o cokolwiek właściwie proszą, są wysłuchiwane, to jakże to, o co prosi Kościół Oblubienica  nie zostanie wysłuchane?”[1] Stąd np. modlitwy wiernych zanoszone w miejscu świętym (loco sacro) posiadają szczególną moc upraszania pomocy Bożej z powodu poświęcenia [tegoż świętego miejsca Red.] i modlitw, które Kościół podczas poświęcenia tego miejsca przeprowadził.[2]

Cytowany powyżej fragment traktuje właśnie o tym, co nazywamy za o. Markiem Blazą SJ „kilołaskogodziną”.[3] Jak widać „łaskonośnie” działają (1) ceremonie (ceremoniae) Mszy Św. i sakramentów, (2) pobożne ćwiczenia (pia exercitia) i (3) błogosławieństwa (benedictiones) i rzeczy pobłogosławione (res benedictae). Zestawienie to daje także odpowiedź, dlaczego po Soborze źródła łaski zostały zatamowane. Działo i dzieje się tak dlatego, ponieważ albo zrezygnowano albo unieskuteczniono sakramentalia na poziomie (1) do (3). Piszący te słowa nie może nie dać upustu swojej radości z powodu cytowanego powyżej tekstu biskupa Müllera, który dowodzi, że prawdziwie katolicka teologia zna pojęcia zarówno skuteczności (efficacia), siły (vis) lub mocy (virtus) rzeczy świętych (res sacra) lub błogosławionych (res benedicta). A ponieważ teologia mówi o różnych stopniach skuteczności świętości, to w jakiś sposób zakłada ich odczuwalność, bo przecież na jakiejś podstawie rozróżnienie pomiędzy ex opere operato i ex opere operantis powstać musiało, a każda teoria, także teologiczna, jest kondensacją przeżyć i sprowadzeniem ich do jasnej formuły. Zatem, czego powyżej niewprost dowodzi biskup Müller, „kilołaskogodzina” istnieje. Jeżeli jednak zadamy pytanie przeciętnemu albo nawet ponadprzeciętnemu księdzu:

„Co działa mocniej i dlaczego?”

To ksiądz ten nas wyśmieje lub w najlepszym razie odpowie, że to nie fizyka, że tak nie można, bo to zabobon, że to zależy od wiary jednostki. Zatem odczuwalność tego, co zewnętrzne i obiektywne przekłada się do wnętrza jednostki czyniąc w ten sposób z prawd wiary lub odczuwalności rzeczy świętych swoiste placebo, wedle zasady:

„Jak ktoś w to wierzy, to może i odczuwa. Zależy”.

A tymczasem teologia różnicuje pomiędzy stopniami skuteczności rzeczy świętych przedstawiając:

  1. Skuteczność nieomylną lub niezawodną (eficacia ineffebiliter) ex opere operato sakramentów, egzorcyzmu uroczystego i błogosławieństw konstytuujących oraz

2. Skuteczność prostą i niedoskonałą (efficacia simplex et imperfecta) ex opere operantis, która charakteryzuje wszystkie sakramentalia.

Ponieważ jednak sakramenty, pomijająć chrzest niemowląt, udzielane są ludziom różnie dysponowanym, toteż należy różnicować pomiędzy sakramentem jako takim, a jego skutkami, które zależą od dyspozycji i od współpracy z łaską. Można rzec, że sakrament lub sakramentale jest jakby kapitałem, który pomnażamy i pomniejszamy poprzez własną współpracę z łaską, ale jednak odgrywa rolę, czy suma wyjściowa wynosi 1000 zł czy 10 zł, które następnie pomnożę. Wszystko wygląda na to, że kwotę wyjściową mszy i sakramentaliów Novus Ordo bardzo odniżono, a my chociaż się bardzo staramy, nie jesteśmy w stanie jej zwiększyć, co tłumaczy nasz smutny stan duchowieństwa. Bo czym się duchowni żywią? Słabymi sakramentami, słabymi sakramentaliami, tj. posoborowym brewiarzem i słabymi rzeczami świętymi. Sobór Watykański II niestety expressis verbis nakazał w swojej konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilium zmianę wszystkich sakramentów lub sakramentaliów. I tak  rozdział II nakazuje zmianę Mszy Świętej, a wszystko z punktu widzenia współczesności, gdyż naczelna zasada brzmi:

KL 1. Ponieważ Sobór święty postawił sobie za cel: przyczynić się do coraz większego rozwoju życia chrześcijańskiego wśród wiernych, lepiej dostosować do potrzeb naszych czasów podlegające zmianom instytucje, popierać to, co może ułatwić zjednoczenie wszystkich wierzących w Chrystusa, i umocnić to, co prowadzi do powołania wszystkich ludzi na łono Kościoła, dlatego uznał że w szczególny sposób należy zatroszczyć się także o odnowienie i rozwój liturgii.

Zatem celem nadrzędnym jest:

  1. Rozwój jako ciągła ewolucja życia chrześcijańskiego, tak że nie znamy dnia ni godziny, kiedy papież Franciszek nam z czymś nowym wyskoczy,
  2. Potrzeby czasów, naszych oczywiście, patrz punkt a. ciągła ewolucja,
  3. Ekumenizm
  4. Otwartość na niewierzących.

I dlatego wychodząc z tego nowego paradygmatu zmienia się dokumentnie wszystko, co dotychczasowe. Stąd niestety neokonserwatywni apologeci Vat. II nie mają racji mówiąc, że sam Sobór tego nie planował. Nie planował w szczególe, ale w ogóle owszem, o czym świadczą rozdziały II i III Sacrosanctum concilium nakazujące zmianę wszystkich sakramentów i sakramentaliów od Mszy Świętej począwszy (wytłuszczenia nasze, Red.):

KL 50. Porządek Mszy należy tak przerobić, aby wyraźniej uwidocznić właściwe znaczenie i wzajemny związek poszczególnych części, a wiernym bardziej ułatwić pobożny i czynny udział.

W tym celu obrzędy należy uprościć, zachowując wiernie ich istotę, należy opuścić to, co z biegiem czasu stało się powtórzeniem lub dodatkiem bez większej korzyści. Natomiast pewne elementy, zatracone w ciągu wieków, należy przywrócić stosownie do pierwotnej tradycji Ojców Kościoła, o ile to będzie pożyteczne lub konieczne.

Następnie mowa o sakramentaliach:

KL 62. Ponieważ z biegiem wieków do obrzędów sakramentów i sakramentaliów przedostały się elementy, które w naszych czasach nie dość jasno wyrażają ich naturę i cel, i ponieważ nadto niejedno w nich należy dostosować do potrzeb naszych czasów, Sobór święty ustala następujące zasady krytycznego ich rozpatrzenia.

KL 63. Ponieważ niejednokrotnie przy udzielaniu sakramentów i sakramentaliów może być bardzo pożyteczne użycie języka ojczystego, należy mu przeto przyznać więcej miejsca według następujących zasad:

a) przy udzielaniu sakramentów i sakramentaliów można używać języka ojczystego stosownie do art. 36,

b) na podstawie nowego wydania Rytuału rzymskiego, kompetentna kościelna władza terytorialna, o której mowa w art. 22, §2 tej Konstytucji, niech jak najrychlej przygotuje rytuały krajowe, dostosowane do potrzeb miejscowych także pod względem języka. Po zatwierdzeniu przez Stolicę Apostolską należy ich używać w okręgach, dla których są przeznaczone.

Przy układaniu tych rytuałów czy poszczególnych zbiorów obrzędów nie należy opuszczać instrukcji, umieszczonych w Rytuale rzymskim przed poszczególnymi obrzędami, czy to o charakterze duszpasterskim i ceremonialnym, czy też o szczególnym znaczeniu społecznym.

KL 79. Sakramentalia należy starannie rozpatrzyć w duchu naczelnej zasady o świadomym, czynnym i łatwym do zrealizowania udziale wiernych i z uwzględnieniem potrzeb współczesnych. Przy reformowaniu rytuałów zgodnie z art. 63, w miarę potrzeby można również dodać nowe sakramentalia.

Zastrzeżone błogosławieństwa powinny być bardzo nieliczne, i to tylko na rzecz biskupów lub ordynariuszów.

Należy przewidzieć możność udzielania niektórych sakramentaliów przez posiadających odpowiednie kwalifikacje ludzi świeckich, przynajmniej w wyjątkowych przypadkach i za zgodą ordynariusza.

Piszący te słowa jeszcze kilka lat temu, w swoim okresie „przeddemonicznym”, czyli zanim poznał działanie i skuteczność złego ducha, zastanawiałby się nad tym, czy teologowie piszący te dokumenty w ogóle znali katolicką naukę o sakramentaliach w tradycyjnym ujęciu choćby biskupa Müllera, żeby takie bzdury powypisywać. A dzisiaj przyznać musi, że znali ją bardzo dobrze, podobnie jak zasadę „kilołaskogodziny” i przepływ łaski, by dokładnie wiedzieć, gdzie przykręcić śrubę i przepływ łaski zatamować.  Ale tak dobry sensus fidei ma być może jakiś święty tuż przed śmiercią, bo przecież ciało, szatan i świat bardzo zaciemniają nasz duchowy odbiór, więc zdroworozsądkowo przyjąć trzeba, że żaden człowiek tak dobrego i stałego zmysłu wiary w rozumieniu odczuwalności łaski po prostu w sposób stały, to jest habitualny, nie posiada. Zmysł ten posiada natomiast demon, ale w sposób odwrotny, im więcej świętości, tym bardziej go ona odrzuca. Oczywiście, aby to twierdzenie empirycznie udowodnić, należałoby złapać demona i go przepytać, ale nie musimy tego osobiście robić, ponieważ w dosyć znanym Szwajcarskim egzorcyzmie, o którym już wspominaliśmy, demony właśnie w ten sposób się wypowiadają, mówiąc, że:

W każdym razie nie możecie ani na jotę odejść od starej wiary. Chcę powiedzieć, albo raczej muszę powiedzieć, że Sobór Watykański II nie był tak bardzo dobry, w części pochodził z piekła […].[4]

Czegoś jest brak przy dzisiejszej (posoborowej) Mszy, przy dzisiejszej Mszy. Spływało wiele błogosławieństwa przy Mszy, kiedy była jeszcze właściwie odprawiana. Msza jest głównym źródłem łask. Msza i Komunia są największymi wartościami jakie istnieją dla was katolików. Wszelka mistyka, wszelkie objawienia MatkiBoskiej – nie są tak wartościowe jak Ona. Msza ma nieskończoną wartość, natychmiastową wartość. Sam Chrystus zstępuje na ołtarz z całą pełnią błogosławieństwa, której my tak bardzo nienawidzimy… Przy mszy, która jest dobrze odprawiana musimy my odejść. Odejść na samym początku już przy Asperges. Mówiąc obrazowo możemy się tylko przyglądać przez jakąś szparę! Natomiast przy nowej Mszy możemy na samym przedzie tańczyć dokoła aż… Ja nie chcę tego powiedzieć…[5]

Z pewnością ktoś może się żachnąć, jak poważny blog teologiczny może cytować takie „bzdury”. Otóż, jak się dowiedzieliśmy w poprzednim wpisie, wielki egzorcyzm działa ex opere operato, więc jest skuteczny, bo zakładamy, co wiemy z różnych źródeł, że ten Egzorcyzm Szwajcarski rzeczywiście miał miejsce i wypowiedzi demonów poprzez usta opętanej oczywiście, były protokułowane. A nawet odrzucając to wydarzenie jako niewiarygodne przyznać trzeba, że podobne wypowiedzi o skuteczności sakramentaliów można usłyszeć i obecnie z ust licznych opętanych, o czym donoszą egzorcyści, którzy samych siebie przypuszczalnie w wypowiedziach publicznych cenzurują. Wypowiedzi demonów z Wielkiego Egzorcyzmu są jak najbardziej zgodne z tradycyjną, to jest przedsoborową nauką Kościoła. Więc demony akurat w tym punkcie mówią prawdę. Z pewnością prawda, że Sobór Watykański II powstał z inspiracji demonów, które inspirowały bardzo skutecznie autorów soborowych konstytucji jest szokująca, ale odrzucając nawet na chwilę istnienie demonów rzec trzeba, że jeśli Sobór przeprowadzony został dla wzmocnienia Kościoła, to poniósł on absolutną klęskę na wszystkich polach, czego o żadnym dotychczasowym Soborze rzec nie można, o ile jednak Sobór został skonstruowany dla zniszczenia Kościoła, to odniósł zamierzony skutek. Naprawdę łatwo racjonalnie udowodnić, że główni teologowie Soboru głosili tezy i nauki przed Soborem bardziej wprost lub niewprost potępione oraz to, że prowadzili dziwne „życie prywatne”, o czym będzie jeszcze mowa. A na heretyka i grzesznika demon, którego istnienie znowu zgodnie z naszą wiarą przyjmujemy, ma po prostu wpływ. I w ten sposób właśnie odpowiedzieć można na pytanie, skąd posiadali oni to odwrotne paranormalne odczucie skuteczności sakramentów i sakramentaliów, najwyraźniej po to, by skonstruować Konstytucję o Liturgii tak, by skutecznie z pośrednictwem liturgii Novus Ordo ludzi łaski pozbawić. Na naszym niemieckojęzycznym blogu piszący te słowa stwierdził, że on ze swoim obecnym wyrzuciem liturgicznym i teologiczną wiedzą jako Ojciec Soboru  by w życiu Konstytucji o Liturgii nie podpisał, bo dlaczego zmieniać coś dobrego i jak Msza doskonałego na coś gorszego i niepewnego? I dlatego zastanawiał się, jaki to zmysł wiary (sensus fidei) mieli Ojcowie Soboru i to sami Ojcowie, nie periti lub eksperci. Na to jakiś czytelnik zapytał:

Jak można być tak bezczelnym, by uważać, że ma się lepszy sensus fidei od Ojców Soboru?

Po pierwsze można, jak się jest, a po drugie brak sensus fidei Ojców Soboru jest stwierdzeniem faktu. Po pierwsze sama Konstytucja o Liturgii jest na poziomie teoretycznym znacznym odejściem od tradycji i Tradycji, a po drugie została napisana najwyraźniej przez ludzi, którzy pozytywnie działania przedsoborowych brewiarzy nie doświadczali, przypuszczalnie dlatego, że nie byli w stanie łaski i ich nie odmawiali.

Jeżeli przyjmiemy, że tradycyjna teologia prezentowana przez nas w ujęciu biskupa Müllera, którą cytujemy dlatego, ponieważ jest bardzo solidna i obszerna podając dorobek innych przedsoborowychy teologii moralnych daje nam do ręki prawdziwą formułę np. sakramentaliów, na podobieństwo załączonej poniżej newtonowskiej formuły grawitacji, to każda zmiana tejże formuły spowoduje szkody.

gravtyequation

A czy można teologię porównywać z fizyką? Można, bo Bóg Stwórca Wszechświata jest bardzo precyzyjny także w tym, co nadprzyrodzone, a Kościół w swojej historii do 1962 te zasady poznał i precyzyjnie ustalił. Przecież grawitacja istniała również przed Newtonem, który jako pierwszy ją sprecyzował i ujął w powyższej formule. Jeśli zatem teologia przedsoborowa jest prawdziwa, bo działa uświęcająco, to teologia posoborowa, która działa desakralizująco, jest po prostu fałszywa. Tak, takie to proste.

KL 79. Sakramentalia należy starannie rozpatrzyć w duchu naczelnej zasady o świadomym, czynnym i łatwym do zrealizowania udziale wiernych i z uwzględnieniem potrzeb współczesnych. Przy reformowaniu rytuałów zgodnie z art. 63, w miarę potrzeby można również dodać nowe sakramentalia.

Zastrzeżone błogosławieństwa powinny być bardzo nieliczne, i to tylko na rzecz biskupów lub ordynariuszów.

Należy przewidzieć możność udzielania niektórych sakramentaliów przez posiadających odpowiednie kwalifikacje ludzi świeckich, przynajmniej w wyjątkowych przypadkach i za zgodą ordynariusza.

Przecież w świetle przedstawionej już nauki o sakramentaliach punkt 79 Konstytucji o Liturgii jest bzdurą, bo w sakramentaliach nie chodzi o „świadomość czy udział wiernych”, ale o wykonywanie praktyk, które same w sobie są skuteczne, ponieważ działają na mocy świętości Boga i Kościoła. Aby modlić się przed poświęconym obrazem Matki Boskiej trzeba wzbudzić odpowiednią intencję i to po prostu to robić. Nie trzeba natomiast znać katolickiej nauki o obrazach podanej najtrafniej przez św. Jana Damasceńskiego, teorii sakramentów i sakramentaliów, nauki o łasce etc. „Świadomość” to nie wiara, ale nowomodne, nieteologiczne określenie, którym się jeszcze, w kontekście fenomenologii Karola Wojtyły zajmiemy. Niestety faktem jest, że Konstytucję o Liturgii popełnili intelektualistyczni „sprawcy zza biurka”, którzy byli niewierzący albo słabo wierzący i którzy po prostu nie mieli kontaktu ze zwykłymi ludźmi, bo nie pracowali w duszpasterstwie. Istnieją ludzie, których intelektualne sprawy wiary interesują, ale nie są oni ani nigdy nie byli w większości, co można stwierdzić również po ilość czytelników naszego bloga. „Siostrzana strona” ma ich dokładnie dziesięć razy więcej od nas, czego nie zazdrościmy, bo takie są fakty. Prezentowane u nas teksty są po prostu dla większości katolików za trudne, chociaż staramy się pisać prosto. Tak zawsze było i będzie i dlatego żądanie „świadomości” i „aktywnego udziału” od wiernych jest po chybione, niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, jak i doświadczeniem i praktyką Kościoła. Bo co mamy po tych 50 latach „świadomości i aktywnego udziału”? Puste lub pustoszejące kościoły, jeśli chodzi o wiernych oraz kler pozbawiony sensus fidei, wiedzy teologicznej i moralności.

Punkt 79 sugeruje ponadto, że to ludzie sobie te sakramentalia czynią i stąd dodane być mogą sakramentalia nowe lub mogą być one udzielane przez świeckich, co jest zupełnie niezgodne nie tylko z przedsoborową praktyką, ale i nauką Kościoła. Przez świeckich, którzy nie są kapłanami i jako tacy nie są ontycznie złączenie z Chrystusem, nie przepływa w tym samym stopniu łaska stanu jak przez kapłanów. Jak świecki pobłogosławi obrazek, to się nic nie stanie, bo nie jest kapłanem stety lub niestety. Podobnie ma się sprawa z błogosławieństwami zastrzeżonymi (benedictiones reservatae), to jest takich, które sprawować może:

  1. Biskup lub jego delegat (w Rituale romanum jest ich 13)
  2. Kapłan z indultem apostolskim (5 w Rituale)
  3. Przedstawiciel jakiegoś zakonu z indultem apostolskim (52 w Rituale)
  4. Kapłanów z indultem apostolskim w niektórych miejscach (9 w Rituale)

Pomijamy tutaj błogosławieństwa zastrzeżone dla samego papieża, a skupimy się jedynie na tzw. rezerwatach z Rituale, których jak widać jest aż 79, natomiast błogosławieństw zwykłych jest jedynie 72. Dlaczego nie każdy ksiądz mógł błogosławić wszystko i skąd ta restrykcyjność? Przypuszczalnie dlatego, by zapewnić odpowiednio czysty kanał łaski, skoro błogosławieństwa konstytucyjne działają ex opere operato. Najwyraźniej błogosławieństwa zastrzeżone są po prostu bardziej skuteczne od niezastrzeżonych lub dotyczą rzeczy bardziej ważkich. Biskupi, według nauki o Hierarchii kościelnej św. Pseudo-Dionizego-Areopagity, znajdują się wyżej w nadprzyrodzonej duchowej hierarchii, gdyż posiadają większą ilość święceń. Natomiast na świętość np. błogosławieństw udzielanych przez jakieś zgromadzenia „pracowali” i „pracują” wszystkie zasługi tegoż zgromadzenia od jego założyciela począwszy. I tak człowiek przyjmujący jakieś sakramentalium z rąk przedstawiciela jakiegoś zakonu jest po prostu do tego zakonu „wszczepiany”. Świadczy o tym choćby Błogosławieństwo i nałożenie szkaplerza, obrzęd własny zakonu Karmelitów Bosych (Alia Benedictio et Impositio Scapularis B. Mariae Virg. De Monte Carmelo, Propria Ordinis Carmelitarum Calceatorum),[6] gdzie czytamy między innymi:

Et sicut nos hodie fraterna caritas spiritualiter jungit in terris, ita divina pietas, quae dilectionis est auctrix et amatrix, nos cum fidelibus suis conjungere dignetur in caelis.

I tak jak łączy nas dzisiaj miłość (caritas) braterstwa duchowo na ziemi, tak niechaj boska pobożność, która jest miłości (dilectio) powiększycielką i miłośnicą raczy nas ze swoimi wiernymi połączyć w niebie.

Poprzez miłość braterską tekst rozumie miłość jako caritas i dilectio pomiędzy braćmi to jest członkami zakonu Karmelitów Bosych. Zauważmy, że tekst nie posługuje się terminem amor, inaczej niż Amoris Laetitia, gdyż słowo amor oznacza po łacinie po prostu seks. Dalej w tym błogosławieństwie czytamy:

[…] hunc famulum tuum quem (hanc famulam tuam, quam) in tuo sancto nomine ad participationem omnium bonorum spiritualism, et fraternitatem recipimus hujus sacrae Religionis

[…] tego sługę Twojego, którego (tę służebnicę Twoją, którą) w Twoim świętym imieniu do uczestnictwa we wszystkich dobrach duchowych i do braterstwa tego świętego Zakonu przyjmujemy[7]

Zatem ponieważ tylko niektórzy duchowni lub zakony wymienione w błogosławieństwach dobra duchowe przekazać mogli, toteż właśnie im tzw. rezerwaty były zastrzeżone. Ale czytalmy Konstytucję o Liturgii dalej:

KL 80. Należy rozpatrzyć krytycznie obrzęd konsekracji dziewic, znajdujący się w Pontyfikale rzymskim.

Oprócz tego należy ułożyć obrzęd profesji zakonnej i odnowienia ślubów, który by przyczynił się do większej jednolitości, prostoty i dostojeństwa, powinni go przyjąć ci, co podczas Mszy świętej składają lub odnawiają śluby, z zachowaniem jednak prawa partykularnego.

Godny pochwały jest zwyczaj składania profesji zakonnej podczas Mszy świętej.

Punkt 80 ukazuje nam, jak bardzo diabeł nie znosi dziewictwa, gdyż zmieniony został zarówno obrzęd konsekracji dziewic, jak i zmienione zostały profesje, to jest śluby, zakonne. Ponieważ obydwa sakramentalia są sakramentaliami konstytującymi, to trzeba niestety przyjąć, że posoborowe konsekracje i profesje same w sobie zawierają mniej łaski niż przedsoborowe.[8] Mówiąc obrazowo: taka konsekracja lub profesja niejako impregnuje dziewicę, zakonnicę lub zakonnika od zewnątrz zapewniając jej czy mu Boże błogosławieństwo i ochronę. Nad wnętrzem musi pracować sama lub sam. Jednakże, jak się mniej zaimpregnuje, to kornik – zły duch – się szybciej przedrze, co także tłumaczy smutny stan współczesnych stanów duchowych Kościoła. Piszący te słowa czytał niedawno, że pewna opatka niemieckich benedyktynek wystąpiła z zakonu i powróciła do życia świeckiego. Osoba ta, pomijając zwykłe sakramenty, miała za sobą przecież zarówno profesję zakonną wieczystą, to jest śluby wieczyste, jak i dodatkową konsekrację opatki, gdyż benedyktyńska opatka ma rangę równą biskupowi, zatem miała jakby dodatkową monastyczną „konsekrację biskupią”. Zakładając optymistycznie, że ta siostra się jako tako pilnowała zapytać można, na co się jej te dodatkowe sakramentalia zdały, skoro tak się jej powołanie skończyło. Być może do większej świętości doszłaby pozostając w świecie. Odpowiedź jest prosta, ponieważ posoborowe sakramentalia tak słabo działają.

[1] Conc. Prov. Coloniensa 1858 P. II Tit. II cap. 18.

[2] Müller, Theologia moralis, Vol. III,  538-539.

[3] https://wobronietradycjiiwiary.com/2017/04/07/zarys-angelologii-20-z-23-wladza-diabla-i-sakramentalia/ https://wobronietradycjiiwiary.com/2017/04/25/pobyt-w-le-barroux-1-z-poznanie-realizm-i-idealizm/

[4] Ostrzeżenie z zaświatów, Część Modernizm. Całość przeczytać można tu: Ojciec-Bonawentura-Meyer-Ostrzezenie-z-zaswiatow.pdf-3Vn3H4GVKA6EDoTFvZoS7LTqH

[5] Tamże, Część: Stara Msza przynosi nieskończone łaski.

[6] Rituale romanum, Roma 1944, Appendix 12, 519.

[7] Rituale romanum, 518.

[8] Zdaje się to potwierdzać „filmowe sprawozdanie” ze ślubów wieczystych pewnej Karmelitanki Bosej z Ełku. Uderza posoborowy kicz i duża świeckość tego obrzędu. Miejmy nadzieję, że siostra „normę wyrobi” w takim rozumieniu spełni normę świętości wymierzoną jej przez Boga, a my wszyscy na tym skorzystamy oraz że wytrwa .https://gloria.tv/video/6Ce2vxXXCgzcDsrTnPdYeiv39

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page
×
×

Koszyk

Tradycja i Wiara