Ten post ma 20 komentarzy

  1. Czytelnik

    Rozważałem kiedyś co robić, jeśli dojdzie do schizmy. Doszedłem do tego samego wniosku co szanowna Redakcja, czyli po prostu kontynuować trwanie w wierze, spowiadać się, przyjmować Komunię, itd. Jedno mnie tylko dalej męczyło, a mianowicie co się stanie z poszczególnymi kościołami parafialnymi? Będą się musiały jakoś „przypisać” do jednej ze stron? Jak to może wyglądać w praktyce? Pytam z punktu widzenia życia zwykłego, prostego katolika.

    1. Traditio et Fides

      Chyba będzie tak, że decydować będą konferencja episkopatów i poszczególne diecezje. I chyba jak podczas Wielkiej Schizmy Zachodniej będą tzw. obediencje, czyli terytoria uznające tego lub innego papieża.

      Por. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_schizma_zachodnia#/media/File:Great_schism_1378_1417-C2.jpg

      Ale dla zwykłego wiernego nic się nie zmieni, bo sakramenty przyjmowane od schizmatyków są ważne, ale niegodziwe. A jeżeli jest konieczność, bo nie można lecieć na drugi kontynent na mszę, to trzeba iść, gdzie można i w takim wypadku obowiązuje zasada Ecclesia supplet.

      Artykuł wart lektury: http://remnantnewspaper.com/web/index.php/fetzen-fliegen/item/2788-a-new-schism-for-a-new-church

      Możliwy scenariusz:

      a) Część kardynałów „wyklnie” papieża Franciszka jako heretyka i ogłosi jego złożenie z urzędu. (Na temat terminu „wykląć” patrz film „Kogel mogel”. Co ty ojca nie znasz? Jak wyklął, to i odeklnie.)

      b) Papież Franciszek „wyklnie” tych kardynałów ogłaszając ich schizmatykami.

      c) Oni ogłoszą heretykiem i schizmatykiem papieża.

      d) Większość ludzi będzie w zamęcie, kogo słuchać: Czy papieża złożonego z urzędu? Czy karynałów wyklętych przez papieża?

      e) Albo będzie tak, że katoliccy kardynałowie wybiorą nowego papieża, bo starego, jako heretyka nie będzie, w co jednak wątpimy, albo poczekają na śmierć Franciszka.

      f) Na konklawe po śmierci Franciszka albo
      i) (wersja optymistyczna) zostanie wybrany wspólny kandydat możliwy do zaakceptowania przez kardynałów dubiatariuszy, jeśli można ich tak określić i karynałów „franciszkowych”

      ii) Kardynałowie „dubiatariusze” i ich zwolennicy zostaną przez Franciszka za życia ekskomunikowani, a po jego śmierci nie dopuszczeni do konklawe, wówczas „dubitariusze” wybiorą sobie swojego papieża, a „franciszkowi” swojego i wtedy będzie Nowa Wielka Schizma Zachodnia.

      Miejmy nadzięję, że do najgorszego nie dojdzie. Nie wiemy, ilu kardynałów rzeczywiście sprzyja „dubitariuszom”, pośród których jest jedyny jeden – Burke – który będzie na nowym konklawe, a Franciszek kreuje swoich.

      Ale dla Pana się praktycznie nic nie zmieni, bo wymogi ważności, nie godziwości sakramentów są minimalne.

  2. Czytelnik

    Dobra wiadomość, bo – o ile dobrze rozumiem – będę mógł nadal chodzić do tego samego kościoła parafialnego i w gruncie rzeczy nie przejmować się po której stronie on jest w wyniku decyzji konferencji lub diecezji. Zatem rozumiem, że fakt schizmy pozostanie bez wpływu na moje relacje z Bogiem. Na logikę tak powinno być, bo czemuż by zwykły wierny miał zaciągać jakieś winy za zamieszanie na najwyższym szczeblu Kościoła. Oczywiście mam nadzieję, że to schizmy nigdy nie dojdzie. Pan Bóg to wszystko widzi i miejmy nadzieję jakoś temu zaradzi. No, chyba że Jego święta wola jest inna…

    1. Traditio et Fides

      Dokładnie tak. Pan tej schizmy nie wywołał, więc Pan konsekwencji nie ponosi.

      Przy ocenie moralnej czynów liczą się dwa aspekty:

      a) Wiedza
      b) Możliwość wyboru.

      Chyba nasze relacje z Bogiem mocno się pogłębią, bo nie ma nas kto prowadzić. Ze wszystkiego Pan Bóg wyprowadzi stopniowo dobro, oczywiście przy naszej współpracy.

  3. Piotr

    Lefebrysta Siscoe jest znanym oszustem w USA. Dobiera cytaty pod swoją tezę.
    Zapomniał o tym:

    „Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony [jako były papież] i ukarany przez Kościół.Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. (św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice II, 30)

    1. Traditio et Fides

      Oj, Panie, Panie. Radio Erewań pozdrawia.

      1. Nie Lefebrysta.

      2. Nie znanym.

      3. Nie oszustem.

      A tego cytatu z Bellarmina by Pan nie znał, gdyby nie Siscoe.

      Przecież pisze, że może sądzić. Bo pomiędzy automatycznie stracić władzę, a znieść z urzędu istnieje różnica.

  4. Augustinus

    Ta cała sytuacja to jednak zgubny owoc Vaticanum II. Zaczęło się od ekumenizmu, Kościół dobrodusznie nazwał sekty „kościołami”, odrzucając odwieczne nauczanie Kościoła na temat dogmatu „Extra Ecclesiam nulla salus”. Nauczanie Piusa IX jak i Piusa XI uznano za okrutne i popełniono najgorszy błąd jaki można było popełnić, zaczęto dialog ekumeniczny. Dialog, który jest prowadzony w sposób równouprawniony, co oznacza, że Katolicy po prostu przestali wierzyć w naukę kościoła, bo uznali ją za omylną, a prawdę za względną. I tak mijały lata, Papież Polak mówił o wiośnie kościoła i jednał się z heretykami.Potem modlił się z kapłanami fałszywych religii, pokazując, że człowiek nie potrzebuje objawienia od Boga, bo sam z siebie jest na niego wewnętrznie ukierunkowany, jednak tak naprawdę to chodziło tylko o człowieka. Bo jedno słowo, które opisuje dzisiejszy Kościół i świat to antropocentryzm, który zawsze przechodzi w egocentryzm, bądź jest jego drugim obliczem. Humanitaryzm, obrona ubogich, dzieła miłosierdzia, ekumenizm, msza z LUDEM to wszystko to oblicze antropocentryzmu. Proszę mnie źle nie zrozumieć, uczynki miłosierdzia są ważne, bardzo ważne, zazwyczaj były jednym z wyznaczników heroiczności cnót, jednak one muszą wypływać z MIŁOŚCI BOGA, bo inaczej z Kościoła czyni się tylko organizację charytatywną. A zadaniem Kościoła jest głoszenie PRAWDY o Bogu, odkupieniu i człowieku w tej kolejności oraz sprawowanie kultu Bożego. Sprzedanie papieskiej tiary było spełnieniem marzeń socjalistów, człowiek i walka z wyzyskiem stały się ważniejsze od Boga.

    1. Traditio et Fides

      Ma Pan rację, ale naszym zdaniem zaczęło się jeszcze wcześniej od aggiornamento, to jest od dostosowania formy przekazu do „mentalności nowoczesnego człowieka”. A jak się najpierw zmieni formę, to z czasem i treść.

      Od 3 stycznia będzie cykl na temat Jana Pawła II i tam te sprawy zostaną omówione.

      Czytam teraz Dörmanna i niestety myśl teologiczna JP2 jest głęboko heretycka i stawia znak równania pomiędzy antropocentryzmem a teocentryzmem, co pomijając Chrystusa, Drugą Osobę Trójcy Świętej, jest możliwe tylko wtedy, gdy uzna się, że człowiek jest Bogiem i to każdy człowiek.

      To równanie przeprowadził już kardynał Siri w swoim dziele „Gethsemani”. Zastanawiam się, skąd JP2 miał takie poglądy, bo są one całkowitym novum, są niekatolickie i nawet niechrześcijańskie. Chyba z kabbały, czyli z gnozy, ale jaką drogą ona do niego dotarła? Nie wiem.

      Proszę poczekać, cały cykl będzie w styczniu.

  5. Piotr

    Pan Siscoe manipuluje cytatami św. kardynała Roberta Bellarmin, kłamie o jego opinii nt „papieża heretyka”, „aktualizuje” do obecnej sytuacji dokumenty jak w „Roku 1984” George Orwella. P. Robert Siscoe jest osobą bez sumienia. Katolicy powinni go omijać.

    Kard. Bellarmin cytuje w swoim dziele przeciwne mu stanowiska, opinie aby się do nich odnieść a później je obalić.
    Taka to nikczemność p. Roberta Siscoe. Wykorzystuje niewiedzę ludzi dobrej woli. Jest tak zdolny, że wielokropkiem (…) w jednym cytacie potrafi zastąpić stronę A4. Każdy w taki sposób udowodni wszystko.

    Jest różnica sądzić heretyka, osobę prywatną usuniętą automatycznie z funkcji papieża a sądzić „urzędującego” „papieża-heretyka”.

    Pan nie czytał kard. Bellarmin więc pan może nie wiedzieć. 5 opinię poparł, 4 odrzucił. Gdzie te pozostałe opinie w tym tekście?!

    „W konsekwencji, to piąta opinia jest prawdziwa, według której Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (tzn. katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców (Kościoła), którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. De Romano Pontifice. II, 30

    kontra

    1″Widzimy zatem, że według Bellarmina, Kościół nie tylko ma prawo wydać wyrok w sprawie heretyckiego papieża, ale papież pozostaje papieżem przynajmniej do czasu osądzenia go jako heretyka przez tenże Kościół. Wynika to jasno z faktu, że stwierdza on, że herezja jest jedyną przyczyną pozwalająca podwładnym (Kościołowi) sądzić zwierzchników (papieża).” Wówczas „w przypadku herezji” Biskup Rzymu (nie były Biskup Rzymu) może być sądzony.”

    2″Bellarmin naucza podobnie w De Romano Pontifice, odrzucając wspomniany już „drugi pogląd”. Ta druga opinia, którą Bellarmin nazywa także „skrajną”, utrzymuje, że heretycki papież traci urząd z powodu pogwałcenia prawa Bożego poprzez popełnienie grzechu herezji, bez wymogu uprzedniego osądu Kościoła. Bellarmin odrzuca tę opinię argumentując, że tak jak Bóg nie łączy człowieka z urzędem papieża bez wydania ludzkiego wyroku (przez elektorów), także Chrystus nie usunie heretyckiego papieża, jak tylko „przez ludzi” (stosowne władze), którzy najpierw go osądzą. Poniższy cytat ponownie potwierdza, że Bellarmin utrzymywał, iż urzędujący papież może być sądzony przez Kościół, a także, że nie utraci on urzędu, dopóki odpowiedni wyrok nie zostanie wydany:”

    P. Siscoe zrobił ze świętego kłamcę a z katolika idiotę.
    Zmienił numer opinii św Bellarmina z nr 5 na nr 2.
    Skandaliczne, że pan broni i popiera oszustów.

    Nawet sedewakantyści np ksiądz Anthony Cekada obalili kłamstwa tego lefebrysty o nauczaniu św. Bellarmin.

    Bellarmin nawiązał więc do Tytusa III, 10-11 tylko po to, aby ustalić przesłankę większą swego argumentu: Herezja jest rodzajem samosądu, która stawia kogoś (i przez rozszerzenie, heretyckiego papieża) poza Kościołem. W rzeczywistości katolickie komentarze jak Challoner-Haydock-Gnass w wydaniu Nowego Testamentu Douay Bible House z 1935 roku wysuwają ten sam ogólny wniosek o tym ustępie:

    „Swoim własnym osądem. Inni przestępcy są osądzani i wyrzuceni z Kościoła orzeczeniem pasterzy tego samego Kościoła. Heretycy, bardziej nieszczęści, uciekają z Kościoła dobrowolnie i czyniąc podobnie, wydają osąd i orzeczenie przeciwko swoim własnym duszom” (s. 732).

    Używając Tytusa III jako swego punktu wyjścia święty nie mówi nic więcej o correptiones („przestrogi” czy „nagany”), gdy przechodzi do obszernego rozpracowywania Kajetana.

    Po drugie, w piątej opinii, swojej własnej, Bellarmin podobnie nie mówi niczego o correptiones wobec heretyckiego papieża. Gdyby były takie ważne dla niego, Bellarmin zdefiniowałby nam termin bardzo, bardzo dokładnie i wyczerpująco nakreślił sposób, w jaki miałyby być doręczone heretyckiemu papieżowi.

    Lefebrysta Siscoe napisał książkę z byłym masonem 32 st. John Salza z wprowadzeniem lefebrysty bp Fellay.

    Robert Siscoe and John Salza are putting out a book entitled True or False Pope, Refuting Sedevacantism and Other Modern Errors. The foreword is written by Bp. Bernard Fellay, General Superior of the Society of St. Pius X (SSPX).
    Mr. Salza, co-author of True or False Pope claims to be a former 32nd degree Freemason who left to join the Vatican II sect. He has written several books including Why Catholics Cannot Be Masons.
    święty po prostu stosował typową normę w argumencie teologicznym: użycie ustępu z Pisma świętego jako pierwszy dowód gdziekolwiek to możliwe.

    Popierać fałszerstwa w nauczaniu świętego, Doktora Kościoła?!
    Widzę że pan wyznaje zasadę „po trupach do celu”.

    1. Traditio et Fides

      @ Piotr

      Nie widzimy za bardzo celu i sensu Pana wypowiedzi, oprócz tego, że obraża Pan pana Siscoe.

      1. Bellarmin nie jest jedynym przytaczanym przez niego źródłem.
      2. Jest zabiegiem dozwolonym cytować jakieś dzieło wybiórczo lub odnosić się do jednego z pięciu punktów.
      3. Jeżeli Salza był masonem, to najwyraźniej już nie jest.
      4. Książki „True or false Pope” jeszcze nie czytaliśmy, ale dotychczas przeczytane artykuły Siscoe są jak najbardziej polecenia godne, więc w tej książce też źle nie będzie.
      5. Ludzie krytykujący go po prostu mu zazdroszczą, bo nie mają się do czego przyczepić.
      6. Czytaliśmy niekiedy fora sedewakantystyczne, gdzie mielony jest naokrągło Bellarmin i Suarez i w sumie dwa czy trzy cytaty, bo nikt niczego innego nie zna opierając się wyłącznie na internetowej urban legend a nie na własnej kwerendzie.
      7. Niech Pan napisze swoją kontrpropozycję obalającą Siscoe wyda jako książkę lub założy własny blog. To będzie rozwiązanie i może niektórych przekona.
      8. Bellarmin nie jest jedynym źródłem Siscoe, więc innych najwidoczniej, Pańskim zdaniem, też fałszuje.

      Ale o co chodzi?

      a. Mamy papieża heretyka.
      b. Trzeba sprawdzić, co podaje na ten temat tradycja i Tradycja.
      c. Siscoe to robi i zdaje się jako jedyny lub jeden z niewielu.
      d. Reszta nie potrafi i zazdrości.
      Ot, co!

      Skoro będzie za niedługo upomnienie kanoniczne kardynałów „dubitariuszy”, to możemy odczekać i zobaczyć, jakich argumentów oni użyją, czy takich jak Siscoe czy innych.

      1. Rick

        Państwo niezupełnie trafnie okreslają antypapieża Franciszka jako heretyka. Bo ten antykatolik antyPapież nie jest tylko heretykiem – jest apostatą.
        Odrzuca on bowiem wszystko to co jest istotą religii katolickiej. A istotą jej jest Bezkrwawa Ofiara. Skoro ten „heretyk” za przyjaciół bierze protestantów, którzy te Ofiarę odrzucają oznacza to, że i on te Ofiarę odrzuca. Staje się więc nie heretykiem, ale apostatą.
        Bergoglio nie odrzuca jednego z dogmatów, ale odrzuca wszystkie. Gdyż jawnie wskazuje, że ma boga innego niż Ten objawiony przez święty Kościół. Jego bóg ma inne prawa, inne wymagania i inną sprawiedliwość niż Ten biblijny.
        Mało tego, antypapiez ma wśród swych przyjaciół nie tylko protestantów, którzy fałszują obraz Boga, ale też ma przyjaciół wśród Żydów, którzy naszego Boga nienawidzą i oczerniają.
        Jak więc ten człowiek nielegalnie okupujacy Stolicę Piotrową może być tylko heretykiem?

      2. Traditio et Fides

        @ Rick

        Trochę ma Pan racji, że na określenie Bergoglio brakuje już przymiotników, tymniejmniej

        a. antypapa
        b. heretyk
        c. apostata

        to różne kwalifikacje prawne.

        Ten artykuł zajmuje się b., my uważamy, że zachodzi a., ale jak na razie Bergoglio formalnego aktu apostazji nie dokonał. Jeszcze na ten temat poczytamy i coś napiszemy.

        Można być
        a. papieżem
        i
        b. haretykiem

        można być antypapieżem i nieheretykiem etc. Wszystkie możliwe kombinacje a., b. i c. są możliwe.

        Też się nad tym zastanawiałem, czy antypapieże głosili herezje? Wydaje się, że nie, albo się tym nie zajmowano, ponieważ kładziono akcent na ważnym lub nieważnym wyborze. I tak w okresie Wielkiej Schizmy nikt, jak się zdaje, antypapieżom herezji nie zarzucał.

      3. Zawisza

        Można być
        a. papieżem
        i
        b. haretykiem

        Czyli można być i katolikiem i niekatolikiem? Głupstwa Pan pisze.
        Jeśli papież może być heretykiem to niczym się nie różni od antypapieża. Osobliwa ta Pańska teologia.

        Bergoglio formalnego aktu apostazji nie dokonał.

        Czeka Pan aż Bergoglio uda się do proboszcza i wypisze się formalnie z „kościoła”?

      4. Traditio et Fides

        @ Zawisza

        Ale przecież Jan XXII nie został z Kościoła wykluczony, a i Honoriusza potępiono jako heretyka, a nie wykluczono go z Kościoła.

        Katolikiem jest ten, kto został w Kościele katolickim ochrzczony i nie wystąpił z niego formalnym aktem prawnym.

        Tak stanowi prawo kanoniczne: kan. 1117, 1086, § 1 i 1124.

        http://gosc.pl/doc/1051791.Nie-da-sie-formalnie-wystapic-z-Kosciola

        Omnium in mentem znaleźć można tutaj: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/motu/omnium_26102009.html

        Podaję określenie apostazji według Peeters, Hermas, Manuale theologiae moralis, Vol. II, Roma 1962, 116.

        Apostasia est reiectio totius religionis Christianae ab illo qui in Ecclesia Catholica fuit baptizatus vel ad eam ex haeresi conversus; ad apostasiam non requiritur transitus ad aliam sectam, sed sufficit reiectio religionis catholicae.

        „Apostazja jest odrzuceniem całej religii chrześcijańskiej przed tego, kto został w Kościele Katolickim ochrzczony lub zawrócił się do niego z herezji [tj. był konwertytą Red.]. Do apostazji nie jest wymagane przejście do innej sekty, lecz wystarcza odrzucenie religii katolickiej.

        Unde apostata stricte loquendo non est qui in aliqua secta baptizatus religionem christianam (acatholicam) reiicit: nam veram fidem non reiicit. Attamen et ipse graviter peccat contra fidem, si ita implicite saltem reiiciat infallibilitatem et credenditatem Dei.

        Apostasia est peccatum ex toto genere suo mortale.

        Stąd apostatą w sensie ścisłym nie jest ten, kto ochrzcony w jakiejś sekcie (niekatolickiej) odrzucił religię chrześcijańską, gdyż wiary prawdziwej ni eodrzucił. Mimo to grzeszy on [apostata niekatolik] ciężko wbrew wierze, gdyż w ten sposób implicite odrzuca on nieomylność i wiarygodność Boga.

        Apostazja jest w całym swoim rodzaju grzechem ciężkim. [tj. wszystkie formy apostazji są grzechem ciężkim]

        Zatem apostatą jest:

        1. Katolik, który
        2. odrzuca całą wiarę, w rozumieniu wszystkich aktów wiary.

        Rozum nakazuje, by uczynił to jakimś publicznym aktem prawnym, jak dokonała tego np. Ivanka Trump przechodząc na judaizm. Por. http://www.barnhardt.biz/2017/04/10/abu-ivanka-and-their-women-have-ruled-over-them/

        Franciszek tego (jeszcze?) nie dokonał, więc naszym skromnym zdaniem, apostatą w ww. rozumieniu nie jest.

      5. Zawisza

        Ale przecież Jan XXII nie został z Kościoła wykluczony, a i Honoriusza potępiono jako heretyka, a nie wykluczono go z Kościoła.

        To jest nieprawdziwe, niegodne katolika. Wprowadzili Pana w błąd na posoborowej teologii. Tym samym zaprzecza Pan nieomylności Papieża, Kościoła. Jest to niemożliwe do pogodzenia z nieomylnością i niezniszczalnością Kościoła, a także z misją Papieża, którą jest nauczanie, rządzenie i uświęcanie Kościoła, mistycznego Ciała Chrystusa. Nie ma takiej możliwości aby Papież w publicznym nauczaniu wprowadzał w błąd katolików. Nielogiczne. Wszystkie książki katolickie z imprimatur przedsoborowym zaprzeczają że antypapieżem czy heretykiem jest Papież Jan XXII czy papież Honoriusz bo zaprzeczałyby Dogmatowi o Nieomylności Papieża. Posoborowe udowodnią wszystko.

        Rzeczywiste zaistnienie sprzeciwu i stałego oporu katolików świadczy o braku stałej (habitualnej) intencji, zewnętrznie wyrażonej słowem i czynem, u Franciszka w zabieganiu o dobro wspólne Kościoła, czyli chwałę Bożą i zbawienie dusz. Owa stała intencja dbania o dobro czyli cel Kościoła jest warunkiem koniecznym otrzymania władzy papieskiej od Chrystusa, czyli prawowitości władzy papieskiej. A że w słowach i czynach Franciszka przebija się obiektywna wola szkodzenia chwale Bożej i zbawieniu dusz, tego nie trzeba dowodzić, to widać na co dzień.

        Papież Jan XXII

        „Stwierdzamy i wyraźnie protestujemy, że cokolwiek powiedzieliśmy w naszych kazaniach i rozważaniach w kwestii czy też materii widzenia przez dusze, a więc czy dusze oczyszczone od win i kar za grzechy będą oglądać istotę Bożą tym widzeniem, o którym święty Paweł mówi, że jest to widzenie twarzą w twarz, albo w jakiejkolwiek innej materii, to przedstawiliśmy albo przedłożyliśmy bez zamiaru wydawania jakiegokolwiek rozstrzygnięcia, decyzji czy przyjęcia do wierzenia, które byłoby w jakikolwiek sposób przeciwne Pismu świętemu, albo wierze katolickiej, ale chcemy utrzymywać i wierzyć tylko w to, co może i mogłoby być zgodne z Pismem świętym i wiarą katolicką. Powiadamy i stwierdzamy, że gdyby zaś cokolwiek w naszych kazaniach i rozważaniach w jakikolwiek sposób sprzeciwiało się, lub wydawało się sprzeciwiać Pismu świętemu albo wierze katolickiej, to było to przez nas wyrażone mimo woli i wyraźnie to odwołujemy nie mając zamiaru przyjmować takich opinii, ani ich bronić, czy to teraz, czy też w przyszłości”.

        „Oto jest nasze rozumienie, które podzielaliśmy i podzielamy ze świętym Kościołem katolickim, a które niniejszym wyjaśniamy w następujący sposób: Wyznajemy mianowicie i wierzymy, że dusze oczyszczone z grzechów, oddzielone od ciał, przebywają w niebie, w Królestwie Niebieskim i raju wraz z Chrystusem, w towarzystwie aniołów widząc Boga i istotę Bożą jasno, twarzą w twarz, w takim stopniu i w takich warunkach jak mogą doznawać dusze oddzielone od ciał, itd.”

        Sobór VI w kwestii Papieża Honoriusza jako heretyka nie został zatwierdzony przez Papieża, może mieć tylko historyczne znaczenie,nie ma znaczenia prawnego, a tym bardziej dogmatycznego.

        Co do formalnego zgłoszenia apostazji przez Franciszka u proboszcza.
        Prawo jest odzwierciedleniem rzeczywistości, a rzeczywistość nie przestanie być rzeczywistością tylko dlatego, że władza nie zawrze tego w prawie.

        Na czasy obecnego zamętu jest jeszcze cnota epikei, nadprawności ale jeśli ktoś czeka, że Franciszek zgłosi swoją apostazję to może liczyć tylko na „błędne koło”.

      6. Traditio et Fides

        @ Zawisza

        Niestety sporo rzeczy Pan miesza, było tutaj sporo wpisów na temat nieomylności papieża etc. Amerykanin rzekłby, że pokrywa Pan wszystko zbyt grubym pędzlem.

        Jak np. to zdanie:

        Sobór VI w kwestii Papieża Honoriusza jako heretyka nie został zatwierdzony przez Papieża, może mieć tylko historyczne znaczenie,nie ma znaczenia prawnego, a tym bardziej dogmatycznego.

        Oczywiście, że 3. Sobór Konstantynopolitański lub 6 Ekumeniczny, który potępił Honoriusza, został uznany przez papieża, a mianowicie przez papieża Leona II, który w kilku listach te postanowiania uznał. Są one w Denzingerza, numery DH 561, 563.

        Potępienie Honoriusza tegoż Soboru zawiera Fides papae z Liber diurnus Romanorum pontificum (formula 84 Codes Vaticanus).

        A informuje o tym wszystkich Denzinger-Hünermann, Enchiridion symbolorum etc., Freiburg 2010, wyd. 43, str. 237.

        I tego rodzaju „jakości” są też inne fragmenty Pańskiego komenatrza. Sugerujemy wykupić abonament i sobie poczytać, bo tego rodzaju argumenty świadczą o czytaniu stron sedewakantystycznych bez przygotowania teologicznego.

        I tak posługuje się Pan terminem epikeia w niewłaściwy sposób, gdyż epikeia to:

        Epikeia (gr. ἐπιείκεια – racjonalność) – termin stosowany w prawie kanonicznym, oznaczający możliwość zwolnienia z wierności prawu, gdy słuszność moralna dyktuje niezachowanie prawa. Wówczas wykładni przepisu dokonuje się w myśl domniemanego zamiaru prawodawcy, a nie według samej litery prawa[1].
        Przykładem stosowania epikeii może być zwolnienie z obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy Św. podczas klęski żywiołowej.

        Termin ten w ogóle nie ma zastosowania do Franciszka, co by Pan wiedział, gdyby Pan nas czytał, gdyż:

        a. Franciszek jest antypapieżem, więc w ogóle żadnych aktów prawnych jako papież wydawać nie może i one nie obowiązują
        b. Amoris Laetita jest sprzeczna z prawem Bożym i Tradycją więc też nie obowiązuje

        Zatem praktycznie żadnych aktów prawnych, wobec których by epikeię zastosować by było można nie ma.

        My z pewnością się z tym nie liczymy, że Franciszek „swoją apostazję zgłosi”, cokolwiek by to znaczyło, chyba, że ma Pan na myśli, że ogłosi. A tego ostatniego też nie uczyni, bo chce ludzi przez dwumowę wprowadzać w błąd.

        Uważam, że dalsza dyskusja nie ma sensu, gdy obydwie strony musiałyby posługiwać się prawidłową terminologią ustalając znaczenie terminów na początku oraz tę samą metodologią.

        Z Bogiem

      7. Zawisza

        Sugeruję Panu studiowanie teologii katolickiej bo teraz Pan propaguje teologię protestancką, modernistyczną. Nieomylny Papież a zarazem heretyk to szkoła protestancka.

        Niech sobie Pan doczyta, Gallikanie również zarzucali herezję Honoriuszowi.
        Nie odróżnia Pan potępienia przez Sobór bez zatwierdzenia Papieża, brak potępienia za herezję przez Papieża, potępienie za zaniedbanie wobec herezji przez Papieża.

        Jeśli przedkłada Pan wydanie z 2010r nad wydanie wcześniejsze z imprimatur z przeciwnym stanowiskiem to efekt jest taki jaki Pan prezentuje. Jest Pan w błędzie, dlatego ta upartość i „wycieczki osobiste”.

        Wypowiedź papieża Jana XXII ostatecznie ukazała jakość Pańskiej „teologii”.
        Pana komentarz jak i inne opublikowane teksty prezentują wątpliwą jakość teologii, bardziej przypominają ataki na Papiestwo niż jego obronę. Ofiąrę wolę złożyć na dzieło katolickie a nie atakujące Papieży Honoriusza, Jana XXII służące do obrony „papieża-antypapieża???” Franciszka więc żadnych Pan pieniędzy nie dostanie.

        Musi się Pan wspomagać Wikipedią, żeby zrozumieć to pojęcie. W kontekście antypapieża nie rozumie Pan czym jest epikeia.

    1. Traditio et Fides

      Burza nie przeminie, a te zamknięte drzwi, to chyba będzie pierwszy etap.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Robert J.Siscoe, Czy Kościół ma prawo sądzić heretyckiego papieża?

hadrian_vi

Niniejszym przedstawiamy polskie tłumaczenie artykułu Roberta Siscoe, zamieszczonego w The Remnant. Artykuł przedstawia opinie teologów na temat możliwości sądzenia heretyckiego papieża przez Kościół.

Przedstawiamy go w wyśmienitym przekładzie naszej czytelniczki Hanny, za który bardzo dziękujemy i która dowodzi, że z Polską nie jest tak źle, jak przez chwilę myśleliśmy. Siscoe jako świecki i nie-teolog prezentuje ostatnimi czasy najbardziej konkretne i dopracowane artykuły na tak rzadkie i zawiłe tematy, jakimi są herezje papieży lub zniesienie papieża heretyka z urzędu. Czy można mu zatem wierzyć? Owszem, bo ma logiczne spojrzenie z zewnątrz, jest wierzący oraz inteligentny i oczytany, a logika działa zawsze. Piszący te słowa wie, że dotarcie do źródeł prawa kanonicznego i pisanie innowacyjnych artykułów na mało omawiane tematy jest bardzo czasochłonne i trudne, a pewne wypowiedzi, tak mało znanych autorów jak Maciej z Kortony, po prostu mało gdzie można znaleźć. To naprawdę owoc lat spędzonych w bibliotekach i archiwach, więc brawo Siscoe! Ponadto nad kwestią herezji papieża od Soboru Watykańskiego I. mało też kto się zastanawiał, robili to co najwyżej teologowie okresu poreformacyjnego, jak św. Robert Bellarmin czy Paul Layman, bo pamiętali czasy renesansu. Natomiast od Hadriana VI., którego przedstawiamy na powyższym obrazku, nastali godni papieże, a przynajmniej nie tak niegodni jak osławieni papieże renesansu i saeculum obscurum, którzy jednak heretykami nie byli. Jak podaliśmy we własnym artykule na temat Nieomylności papieskiej w długiej historii Kościoła tylko jeden papież był pośmiertnie sądzony za herezją, a jeden upomniany za życia. Czy to dużo czy mało na 269 papieży, każdy może rozstrzygnąć sam. Papież Franciszek ma szanse być pierwszym papieżem potępionym za życia za herezję i być może zniesionym z urzędu. Ponieważ The Remnant przed faktem informował o planach kardynałów, w które osobiście nie wierzyliśmy, więc przyjąć można, że artykuł Siscoe ukazuje przyjętą strategię kardynałów oraz zręb ich argumentacji. Wydaje nam się, że formalna korekta nastąpi, ogłoszenie papieża heretykiem również, formalne zniesienie z urzędu także, ale Bergoglio się nie podda, nie ustąpi i nastąpi schizma i to nie dlatego, że Maria od Bożego Miłosierdzia to wyprorokowała, ale dlatego, że jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Proroctwa MBM są pochodzenia demonicznego, a demon częściowo przyszłość znać może, w rozumieniu futura contingentia, jak pisze św. Tomasz z Akwinu (Summ. theol. 1a q. 57. 3. c. et q. 86. 4. ad 2). A na ile ziszczą się pozostałe proroctwa MBM? W małym stopniu albo i wcale, skoro się już nie ziściły, więc schizma będzie, ale nie koniec świata w rozumieniu dosłownym. I co robić? A nic, trwać w łasce uświęcającej, modlić się, wspierać katolickie inicjatywy płacąc np. za czytanie tego bloga, to będzie się pocieszanym i informowanym, co w kościelnej i teologicznej trawie piszczy. A jak nie, to nie.

Więcej o możliwych konsekwencjach „formalnego upomnienia” papieża Franciszka przez czterech kardynałów

W katolickim świecie zawrzało po opublikowaniu listu z 19 września podpisanego przez czterech kardynałów (Carlo Caffarra, Walter Brandmuller, Joachim Meisner oraz Raymond Burke) do papieża Franciszka. List zawierał prośbę wyjaśnienia przez papieża jawnie heterodoksyjnych poglądów w posynodalnej adhortacji Amoris Laetitiae, która to przyczyniła się do powstania ogromnego zamieszania w Kościele.

Papież Franciszek odmówił odpowiedzi, w związku z czym 14 listopada kardynałowie podali treść listu do publicznej wiadomości. Nazajutrz „The National Catholic Register” opublikował wywiad z kardynałem Burke (jednym z sygnatariuszy) dotyczący wspomnianego listu. W wywiadzie tym dziennikarz zadał pytanie: „Co stanie się, jeśli Ojciec Święty nie odpowie … i nie poda wyjaśnienia nauczania Kościoła?” Kardynał odpowiedział, że kolejnym krokiem byłby „formalny akt korekty poważnego błędu (error)”. Innymi słowy, następnym krokiem byłoby wystosowanie do papieża formalnego upomnienia.

To oznacza ogromny postęp w sprawie, jako że, według niemal wszystkich teologów, formalne upomnienie jest jednym z koniecznych kroków w kierunku pozbawienia heretyckiego papieża urzędu, ponieważ służy ono ustaleniu, czy papież trwa w heretyckich poglądach uporczywie (co jest koniecznym elementem herezji) czy popadł  jedynie błądzi i w związku z tym myli się w dobrej wierze.

W dalszej części wywiadu, kardynałowi Burke zadano pytanie:

„Gdyby papież podawał do wierzenia poważny błąd lub herezję, kto z prawomocnych władz może to stwierdzić i jakie byłyby tego konsekwencje?”

Kardynał nie odpowiedział na to pytanie wprost, powiedział jedynie:

„Obowiązkiem w takiej sytuacji należącym do kardynałów i biskupów jest upewnienie się, że papież naucza błędu (error) i wezwać go do jego sprostowania, co w historii miało [już] miejsce.”

Cóż stanie się jednak, jeśli papież nie zmieni swojego stanowiska? Co wtedy? Niestety, to pytanie nie padło. Z pewnością jednak jest ono rozpatrywane, jako że Kościół może wkrótce stanąć przed tym scenariuszem. W świetle powyższego, odniesiemy się do problemu, czy Kościół ma prawo sądzić papieża w przypadku herezji, ponieważ byłoby to kolejnym krokiem w procedurze następującej po kanonicznym upomnieniu.

Jedną z trudności, przed którą często staje Kościół oceniający papieską herezję, jest nauka licząca dwa tysiące lat, wielokrotnie powtarzany podczas I Soboru Watykańskiego, że „Stolica Apostolska nie może być przez nikogo sądzona” (prima sedes a nemine iudicatur). Na podstawie tego nauczania, wielu uważa, że Kościół nie ma prawa sądzić papieskiej herezji czy też oświadczać, że papież popadł w herezję, ponieważ ustanowiłoby to „sąd” nad papieżem, który, jak wierzą, jest niedopuszczalny. Nie tak jednak pogląd prima sedes a nemine iudicatur był tradycyjnie rozumiany. Jak wykażemy w artykule, istnieje jednoznaczny wyjątek od tej zasady w przypadku papieża oskarżanego o herezję. Ten wyjątek był częścią prawa kanonicznego od XII wieku aż do wieku XX (przed, w trakcie oraz po I Soborze Watykańskim) i był nauczany przez co najmniej jednego papieża, jak również od stuleci przez niektórych najbardziej uznanych teologów i kanonistów.

Kanon, w którym znajduje się ów wyjątek, pochodzi z Dekretu Gracjana (Decretum Gratiani), który jest pierwszą częścią zbioru sześciu tekstów prawnych, które łącznie znane są jako Corpus Juris Canonici. W szczególności chodzi tu o kanon Si Papa dist 40, rozdział 6, który stwierdza:

Jeśliby papież, nie dbając o zbawienie własne oraz swych braci, okazał się być bezużytecznym i niedbałym w swoich dziełach oraz, co więcej, nieskory do czynienia dobra (co skutkuje jeszcze większą szkodą dla niego samego oraz innych) i przecież doprowadzał do upadku niezliczone rzesze ludzi … Niechaj żaden śmiertelnik nie ośmiela się piętnować jego błędów, jako że on [papież] sądzi wszystkich i nie może być przez nikogo sądzony, o ile nie zostanie przyłapany na odstępstwie od wiary (nisi deprehendatur a fide devius).[1]

Zauważyć należy, że po zdaniu „nie może być przez nikogo sądzony”, które jest równoważne opinii „Stolica Apostolska nie może być przez nikogo sądzona” następuje wyjątek: „o ile nie zostanie przyłapany na odstępstwie od wiary”. Jak zobaczymy, kanon Si Papa jest regularnie cytowany przez kanonistów i teologów, którzy rozważają przypadek usunięcia heretyckiego papieża z urzędu i rozumieją je jako przyzwolenie na wydawanie wyroków przez Kościół przeciwko urzędującemu papieżowi, czyli w czasie, gdy pozostaje on papieżem.[2]

Ponadto, możemy sięgnąć do nauczania papieża Innocentego III (zm. w 1216 r.), który wyraźnie głosi, iż papież może być „sądzony przez Kościół” za grzechy przeciwko wierze. Oto cytat z jego Kazania Konsekracyjnego, nr 2:

Jako, że wiara jest mi tak niezbędna, podczas gdy dla innych grzechów tylko Bóg jest moim sędzią, jedynie z powodu grzechu popełnionego przeciwko wierze mogę być sądzony przez Kościół.[3]

Św. Robert Bellarmin naucza tak samo i cytuje powyższe zdanie z Si Papa oraz papieża Innocentego jako autorytety w obronie swojego stanowiska. Rozpoczyna stwierdzeniem:

Papież może być osądzony oraz usunięty z urzędu przez Kościół w przypadku herezji, jak to jasno wynika z dist. 40 kanonu Si Papa: dlatego też papież podlega ludzkiemu sądowi, przynajmniej w pewnym przypadku. Odpowiadam: jest pięć poglądów w tej sprawie.[4]

Poniżej przedstawiamy odrzucenie trzeciego ze wspomnianych pięciu poglądów. Trzeci z nich, który Bellarmin nazywa skrajnym, brzmi, iż heretyk nie może być sądzony, tak więc heretycki papież nie może utracić urzędu. Bellarmin obala tę opinię następująco:

Turrecremata w uprzednio wspomnianym cytacie odnosi się do tej opinii odrzucając ją, i słusznie, ponieważ jest wielce nieprawdopodobna. Po pierwsze dlatego, że możliwość sądzenia heretyckiego papieża jest jednoznacznie określona w kanonie, Si Papa dist. 40 oraz przez Innocentego. Co więcej, podczas IV Soboru w Konstantynopolu (Act 7), przytoczono akta Synodu Rzymskiego zwołanego za (papieża) Hadriana, z których wynikało, że papież Honoriusz został legalnie obłożony anatemą, ponieważ został on oskarżony o herezję, co jest jedynym powodem, dla którego prawnie dozwolonym jest podwładnym sądzić zwierzchników. Musimy tu podnieść fakt, że … nadal nie można zaprzeczyć, że Hadrian wraz z Synodem Rzymskim oraz całym VIII Synodem rozeznał, że w przypadku herezji, Biskup Rzymu może być sądzony.[5]

Widzimy zatem, że według Bellarmina, Kościół nie tylko ma prawo wydać wyrok w sprawie heretyckiego papieża, ale papież pozostaje papieżem przynajmniej do czasu osądzenia go jako heretyka przez tenże Kościół. Wynika to jasno z faktu, że stwierdza on, że herezja jest jedyną przyczyną pozwalająca podwładnym (Kościołowi) sądzić zwierzchników (papieża).” Wówczas „w przypadku herezji” Biskup Rzymu (nie były Biskup Rzymu) może być sądzony. Cytuje on także Si Papa i Innocentego III (którzy obaj podkreślają ten wyjątek) jako poparcie  dla swojego zdania.

Ojciec Paul Layman, jezuita – podobnie jak Bellarmin , który był uważany za „jednego z największych kanonistów oraz moralistów swoich czasów”[6], naucza tak samo. W obronie swojego stanowiska przywołuje te same autorytety co Bellarmin, a nawet cytuje samego Bellarmina. Ojciec Layman mówi także, kto w Kościele byłby odpowiedzialny za wydanie stosownego wyroku oraz co nastąpiłoby (lub nie) gdyby Kościół wyroku nie wydał, lecz zamiast tego uważał za bardziej roztropne tolerować heretyckiego papieża. Zacytujemy ojca Laymana w całości:

Jest bardziej prawdopodobnym, że Najwyższy Pasterz, jeśli chodzi o jego osobę, mógłby popaść w herezję, nawet notoryczną, z powodu, dla którego zasługiwałby na pozbawienie go urzędu przez Kościół, lub raczej stwierdzenia jego odpadnięcia od Kościoła. …  Założenia tego dowodzi, że ani Pismo Święte, ani Tradycja Ojców nie sugeruje, aby taki przywilej (czyli niemożność popadnięcia w herezję wówczas, gdy nie są dokonywane rozstrzygnięcia dogmatyczne) był dany papieżowi przez Chrystusa: tak więc istnienia przywileju takiego nie można wykazać.

Pierwsza część dowodu wynika z faktu, że obietnica dana przez Chrystusa św. Piotrowi nie może zostać przeniesiona na innych papieży na tyle na ile pozostają osobami prywatnymi, lecz tylko jako następców Piotra w ich mocy duszpasterskiego nauczania, itd. Druga część  dowodu wynika z faktu, iż znajdujemy raczej przeciwne stanowisko w pismach Ojców Kościoła oraz dekretach: nie, żeby Biskupi Rzymu byli kiedykolwiek heretykami de facto (ponieważ trudno byłoby to wykazać), jednakże panowało przeświadczenie, że mogłoby się zdarzyć, by popadli oni w herezję, a w związku z tym, gdyby taka rzecz się wydarzyła, rolą pozostałych biskupów byłoby zbadanie i osądzenie sprawy; jak można zauważyć w dokumentach VI Soboru, Act 13, VII Soboru, ostatni Act, VIII Soboru, Act 7, w liście apostolskim (papieża) Hadriana … Także w Si Papa d. 40, przytacza się za arcybiskupem Bonifacym: „Ten, który ma władzę sądzić wszystkich ludzi, nie może być sądzony przez nikogo, chyba, że zostanie przypadkiem przyłapany na odstępstwie od wiary”. Także sam Bellarmin (księga 2, rozdz. 30) pisze: „Nie możemy zaprzeczyć, że (papież) Hadrian z Synodem Rzymskim, jak też i całym VIII Soborem Powszechnym, wierzył, że w przypadku herezji Biskup Rzymu może być sądzony”, jak to można zobaczyć u Melchiora Cano w De Locis Theologicis (księga VI, ostatni rozdział).

Ale  zauważmy, że, chociaż  wykazujemy, że papież jako osoba prywatna mógłby stać się heretykiem … niemniej jednak tak długo, jak długo jest on tolerowany przez Kościół (czyli zanim biskupi wydadzą wyrok) oraz jest publicznie uznawany jako powszechny pasterz, pozostaje nadal obdarzony, w rzeczy samej, papieską władzą w taki sposób, że wszelkie jego postanowienia mają nie mniej mocy i autorytetu, niż gdyby był on prawdziwie wierzący, jak Dominic Barnes słusznie zauważa (q.1, a.10, wątpl. 2, ad.3) Suarez Ks. 4, O prawach, rozdz. 7. powód tego jest następujący: Podobnie jak w innych dobrze-ukonstytuowanych społecznościach, z przewodniego charakteru w rządzeniu Kościołem wynika, że akty publicznego nauczania pozostają w mocy tak długo, jak długo pozostaje on (papież) u władzy i jest publicznie tolerowany.[7]

Zauważmy, że tak długo, jak heretycki papież jest tolerowany – czyli zanim zostanie za heretyka uznany przez biskupów – pozostaje on prawdziwym papieżem, z papieską władzą.

Dominikanin kardynał Tomasso de Vio Gaetani Cajetan, podobnie przywołuje kanon Si Papa oraz stwierdza, że Kościołowi wolno sądzić papieża w przypadku herezji. Wyjaśnia także, że trybunałem kompetentnym do wydania takiego wyroku byłby sobór powszechny („sobór niedoskonały”):

Z kolei Bonifacy, papież i męczennik, jak znajdujemy w Si Papa (D 40, c. 6), mówi „O ile papież nie odstąpił od wiary, niech żaden śmiertelnik nie waży się przekonywać go o swoich błędach, jako, że wyłącznie przestępstwo przeciwko wierze pociąga za sobą poddanie się osądowi tych, przez których papież może być sądzony, a za których uznaje się powszechny Kościół lub sobór powszechny.[8]

Jan od św. Tomasza, uważany za jednego z największych tomistów, nazywany, nawet w swoich czasach, „drugim Tomaszem”, cytuje Si Papa i otwarcie określa, że kanon ten przewiduje wyjątek dla zasady, że papież nie może być przez nikogo sądzony:

Biorąc pod uwagę przypadek herezji, teologowie i kanoniści podjęli wielkie dysputy (dotyczące tego, w jaki dokładnie sposób pontyfikat może zostać utracony). Nie jest koniecznym zagłębiać się teraz w to pytanie. Jednakże, panuje zgoda pośród Doktorów Kościoła co do faktu, iż papież może zostać pozbawiony urzędu w przypadku herezji. (…)

Konkretny tekst odnaleźć można w Dekrecie Gracjana, distinctio 40, rozdział 6 „Si Papa”, który mówi: „Na ziemi, niech żaden śmiertelnik nie waży się zarzucać papieżowi żadnych win, ponieważ ten, który ma władzę sądzić innych, nie powinien być sądzony przez nikogo, chyba, że winny jest odstąpienia od wiary (cz. I, D 40, rozdz. 6). Ten wyjątek w sposób oczywisty oznacza, że w przypadku herezji sąd nad papieżem może zostać wydany.

 

Znajduje to potwierdzenie w liście papieża Hadriana, przytoczonym podczas VIII Soboru Powszechnego (IV Sobór w Konstantynopolu, w latach 869-870) w trakcie siódmej sesji, który mówi, że Biskup Rzymu nie może być sądzony, jednakże Kościoły Wschodnie obłożyły anatemą Honoriusza, ponieważ został on oskarżony o herezję – jedyny powód, dla którego prawnie dopuszczalne jest przeciwstawienie się podwładnych swoim zwierzchnikom. Także papież św. Klemens stwierdza w swoim pierwszym Liście Apostolskim, że św. Piotr nauczał, iż heretycki papież musi być zdetronizowany.[9]

Następnie mamy Franciszka  Suareza, który także naucza, że herezja jest wyjątkiem dla ogólnej zasady, że „papież nie może być przez nikogo sądzony”. Napisał on:

Zadając pytanie, co daje nam pewność, że, zgodnie z prawem Bożym, papież zostaje usunięty gdy tylko wyrok zostanie przez Kościół wydany: Odpowiadam, że, po pierwsze, przytoczyłem już świadectwo (papieża) Klemensa, które pochodzi z ust Piotra; po drugie … panuje w tej mierze jednomyślność Kościoła i papieży. (…) Po czwarte: poza przypadkiem herezji, prawowity i niekwestionowany papież, choćby był najbardziej nikczemny, nie może zostać pozbawiony swojej godności. (…) Dlatego też wszyscy Ojcowie Święci przywoływani powyżej, zapewniając, iż Kościół ma prawo osądzać Biskupa Rzymu w przypadku herezji, całkowicie zaprzeczają możliwości sądzenia papieża poza tym przypadkiem; i tylko w tym sensie często mówi się, że papież nie może być przez nikogo sądzony.[10]

Należy jednakże zauważyć, jak Suarez wyjaśnia w przytoczonym cytacie, że nawet w przypadku herezji Kościół nie ma władzy zwierzchniej nad papieżem (byłby to błąd koncyliaryzmu). Raczej Kościół jedynie osądza i stwierdza jego winę, w czasie gdy Chrystus osobiście prawomocnie usuwa papieża. Przestępstwo herezji osądzone przez Kościół jest dyspozytywną przyczyną utraty urzędu; Chrystus we własnej Osobie jest przyczyną sprawczą, jako, że jedynie Chrystus może prawomocnie przeciąć więź łączącą człowieka z urzędem papieskim, tak jak tylko Chrystus posiada władzę wyniesienia człowieka na ten urząd po jego wyborze. Suarez wyjaśnia:

A więc inni (np. Azorius) utrzymują, że Kościół ma władzę nad papieżem w przypadku herezji, jednakże trudno tak powiedzieć. Ponieważ Chrystus Pan ustanowił papieża najwyższym sędzią w sposób oczywisty; nawet prawo kanoniczne pobieżnie i ogólnie to potwierdza; i wreszcie, Kościół nie dokonuje prawomocnie żadnych czynności prawnych w stosunku do papieża; ani władza nie jest przekazana mu poprzez elekcję, to raczej (Kościół) desygnuje jedynie osobę, której władzę przekazuje sam Chrystus; Tak więc, usuwając heretyckiego papieża, Kościół nie zachowałby się jako zwierzchnik, ale zgodnie z przyznanym prawem sądzenia oraz za zgodą Chrystusa, nazwałby go heretykiem i z powodu tego niegodnym pontyfikatu; byłby on wówczas mocą samego faktu (ipso facto) natychmiast usunięty przez Chrystusa[11]

W powyższym cytacie Suarez rysuje analogię pomiędzy sposobem, w jaki człowiek zostaje papieżem po orzeczeniu Kościoła (wyborze), a sposobem utraty stanowiska przez heretyckiego papieża, która także następuje po wydaniu przez Kościół orzeczenia. Podczas konklawe, człowiek wybierany jest ludzkim osądem odpowiednich władz. Jeśli zaakceptuje on wybór, Chrystus łączy go z urzędem, czyniąc go w ten sposób papieżem. Ta czynność Chrystusa, następująca po obustronnej zgodzie (zgody Kościoła oraz zgody elekta), jest analogiczna do sposobu, w jaki Bóg łączy męża i żonę w sakramencie małżeństwa po uzyskaniu ich obustronnej zgody (przysięgi). W przypadku utraty urzędu z powodu herezji, także występuje obustronna zgoda: wola papieża jest ujawniana przez uporczywe trwanie w herezji (w obliczu kanonicznego upomnienia), natomiast zgoda Kościoła wyrażana jest w woli usunięcia papieża. Po wyrażeniu tej obopólnej zgody, Chrystus zrywa więź łączącą człowieka z papiestwem, tak samo jak połączył go z urzędem papieża po uzyskaniu obustronnej zgody wyrażonej w wyborze i jego przyjęciu.

Bellarmin naucza podobnie w De Romano Pontifice, odrzucając wspomniany już „drugi pogląd”. Ta druga opinia, którą Bellarmin nazywa także „skrajną”, utrzymuje, że heretycki papież traci urząd z powodu pogwałcenia prawa Bożego poprzez popełnienie grzechu herezji, bez wymogu uprzedniego osądu Kościoła. Bellarmin odrzuca tę opinię argumentując, że tak jak Bóg nie łączy człowieka z urzędem papieża bez wydania ludzkiego wyroku (przez elektorów), także Chrystus nie usunie heretyckiego papieża, jak tylko „przez ludzi” (stosowne władze), którzy najpierw go osądzą. Poniższy cytat ponownie potwierdza, że Bellarmin utrzymywał, iż urzędujący papież może być sądzony przez Kościół, a także, że nie utraci on urzędu, dopóki odpowiedni wyrok nie zostanie wydany:

Władza sądzenia jest z pewnością dana papieżowi przez Boga, jednakże dzieje się to w wyniku porozumienia ludzi (którzy go wybrali), co jest oczywiste; ponieważ człowiek, który wcześniej nie był papieżem, zawdzięcza ludziom to, że nim zostanie; tak więc nie jest on usuwany przez Boga, o ile nie stanie się to przez ludzi. Jednakże niejawny heretyk nie może być osądzony przez ludzi, ani też nie byłby skłonny zrzec się władzy z własnej woli.[12]

Możemy zobaczyć, w jakim błędzie są ci, którzy interpretują słowa Bellarmina jakoby nauczał, że Bóg niejawnie usunie papieża bez uprzedniego osądzenia go przez Kościół oraz, że każdy musi samodzielnie rozstrzygnąć, czy do takiej utraty urzędu doszło. Jan od św. Tomasza właściwie interpretuje słowa Bellarmina, że Chrystus usuwa papieża po tym, gdy zostanie on osądzony jako heretyk przez Kościół. Stwierdza on:

Nie da się utrzymać poglądu, że papież, z samego faktu bycia heretykiem, przestałby być papieżem, uprzedzając tym samym oświadczenie Kościoła. (…) Właściwym przedmiotem rozważań jest czy papież po ogłoszeniu go przez Kościół heretykiem, zostaje usunięty na mocy samego faktu (ipso facto) przez Chrystusa Pana, czy jednak to Kościół powinien pozbawić go urzędu. W każdym razie, tak długo jak Kościół nie wydał wyroku, musi on być zawsze uważany za papieża.[13]

Nieco dalej, odnosząc się do opinii Bellarmina, Jan od św. Tomasza pisał:

Bellarmin i Suarez wyrażają opinię, że z samego faktu, że papież jest jawnym heretykiem, którego uznano za niezdolnego do poprawy, zostaje on usunięty przez Chrystusa Pana bez żadnego pośrednictwa, a nie przez jakąkolwiek władzę kościelną.[14]

Następnie przyjrzyjmy się nauczaniu brata Macieja z Korony S.T.D., który także wyjaśnia, że papież może być sądzony i pozbawiony urzędu w przypadku herezji bądź schizmy, jednakże nie za lżejsze przewinienia.

Papież, który popadł w herezję, może zostać jak najbardziej słusznie usunięty. Zobacz Duvallius, powyżej w cyt.10. Powodem tego jest, iż nie jest wiarygodnym, aby Chrystus chciał utrzymywać jako Wikariusza Swojego Kościoła tego, który permanentnie oddziela się od niego w całości, ponieważ Chrystus szczególnie nakazał Kościołowi słuchać Swojego Głosu, jako wiernemu ludowi, a także podporządkować się Mu, tak jak owce słuchają głosu swojego pasterza. „Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają.” (J 10, 3-4). Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że Kościół powinien słuchać papieża, który popadł w herezję. Kościół zobowiązany jest raczej zamknąć swe uszy na jego gwałtowna mowę, aby nie został skażony trucizną jego poglądów, zrzucić go z urzędu i dokonać niezwłocznie nowego wyboru podczas konklawe. … jeśli pozostanie przy swoim po tym, kiedy zostanie zdemaskowany jako heretyk, powinien on natychmiast zostać pozbawiony pontyfikatu, jeśli herezja jest jawna i potwierdzona faktami (stwierdzonymi przez Kościół), oraz/lub postanowieniem soboru. … Po drugie, żaden papież nie został dotąd usunięty ani sądzony, z wyjątkiem przypadku herezji i/lub schizmy.”[15]

Zauważmy ponownie, że urzędujący papież może zostać pozbawiony urzędu wyłącznie po uprzednim „orzeczeniu popadnięcia w herezję”[16]. Widzimy także, iż herezja jest przedstawiona jako przypadek, w którym prawnie dozwolonym jest, aby Kościół sądził papieża. Natomiast tym, którzy błędnie wierzą, że słynna zasada „Stolica Apostolska nie może być sądzona” ukształtowała się dopiero podczas I Soboru Watykańskiego, a także, że w związku z tym po tymże soborze żaden teolog ani kanonista nie nauczał, iż Kościół może sądzić papieża w przypadku herezji, przedstawimy fragment książki opublikowanej dwie dekady po zamknięciu Soboru. Odnotujemy także, że przed pierwszym wydaniem, książka była skrupulatnie recenzowana przez dwóch kanonistów w Rzymie. W ich drobiazgowych recenzjach, które zostały umieszczone w przedmowie w kolejnych wydaniach, znajdujemy pięć lub sześć nieścisłości wymagających korekty, jednakże wspomnianego cytatu nie było wśród nich. Pokazuje to, że cytowane poniżej nauczanie (które jest zgodne z tym, czego nauczali teologowie i kanoniści od stuleci) w żadnej mierze nie jest sprzeczne z nauką I Soboru  Watykańskiego. Poniżej cytujemy dziewiąte wydanie Elements of Ecclesiastical Law księdza S.B. Smith, D.D, opublikowane w 1893 roku:

Pytanie: Czy papież, który popada w herezję zostaje pozbawiony urzędu z mocy prawa (ipso jure)?

Odpowiedź: Istnieją na ten temat dwa zdania: według jednego z nich, z racji boskiego mianowania, jest on zdejmowany z pontyfikatu przez sam fakt (ipso facto) herezji, według drugiego zaś, jest on usuwalny wyłącznie mocą bożego prawa (jure divino). Obie opinie są zgodne co do tego, że papież musi zostać przynajmniej uznany winnym herezji przez Kościół – czyli przez sobór ekumeniczny albo przez kolegium kardynałów.[17]

Obie powyższe opinie, do których aluzję czynił ks. Smith, mogą być sklasyfikowane jako Opinia Jezuicka (broniona przez Suareza i Bellarmina) i Opinia Dominikańska (broniona przez Cajetana i Jana od św. Tomasza). Jak Smith zauważa oraz Jan od św. Tomasza potwierdza w uprzednim cytacie, obie opinie są zgodne co do faktu, że heretycki papież musi zostać przynajmniej uznany winnym popełnienia herezji przez Kościół, zanim ipso facto nastąpi utrata urzędu (Opinia Jezuicka) lub też zanim Kościół będzie mógł dokonać „depozycji” papieża (Opinia Dominikańska).

W świetle tego, co zobaczyliśmy, jeśliby papież Franciszek uporczywie trwał w herezji po tym, gdy zostanie mu dane jedno (bądź dwa) kanoniczne upomnienie, słynna zasada „Stolica Apostolska nie może być przez nikogo sądzona” nie powstrzyma stosownych władz od poczynienia koniecznych kroków  w celu ustalenia popełnienia przestępstwa herezji, co najprawdopodobniej pociągnie za sobą, i to dość szybko, usunięcie papieża z urzędu. Jakkolwiek wydarzenia się potoczą, jesteśmy świadkami historycznych czasów.

[1]   Si Papa, dist. 40, ch. 6; Latin found in Brian Tierney, The Crisis of Church and State (Englewood Cliffs, New Jersey: Prentice-Hall, 1964), p. 124.

[2]   Jest pewien niuans w pojęciu sądzenia papieża. Kościół sądzi materię (pogląd) a później podejmuje konieczne środki dla ustalenia, że jest on uporczywy, a tym samym, że „dowodzi, iż został już osądzony”. Więcej na temat tego niuansu, zobacz: Salza & Siscoe, True or False Pope, wydanie pierwsze. (Winona Minnesota, St. Thomas Aquinas Seminary, 2016) str. 258-260.

[3]   Serm. Consecrat. Pontif. Rom., P. L. CCXVII, col. 656.

[4]   Bellarmine, De Romano Pontifice, bk. 2, ch. 30.

[5]   Tamże.

[6]  Catholic Encyclopedia, 1913, Vol. IX (Fr. Paul Laymann), p 95.

[7]   Laymann, Theol. Mor., bk. 2, tract 1, ch. 7, p. 153 (emphasis added).

[8]   Cajetan, De Comparatione Auctoritatis Papae et Concilii, English Translation in Conciliarism & Papalism, by Burns & Izbicki (New York: Cambridge University Press, 1997), p. 103.

[9] Cursus Theologici II-II De Auctoritate Summi Pontificis, Disp. II, Art. III, De Depositione Papae, p. 133 (emphasis added); translated by Albert Doskey.

[10] Saurez, Tractatus De Fide, Disp. 10, Sect. 6, n. 10, p. 318.

[11] Tamże.

[12] Bellarmine, De Romano Pontifice, ch. 30.

[13] John of St. Thomas, Cursus Theologicus, Tome 6. Questions 1-7 on Faith. Disputation 8., Article 2

[14] Tamże.

[15] Ecclesia Sancta A Potestate Et Dignitate, S.R.E. Cardinalium, Legatorum Apostolicorum, &C, (1677) R. P. Matthiae a Corona Leod. Carm. S. Th. Doctr. Paris, tract I, caput XXI, p. 80. Translated by Brother Alexis Bugnolo.

[16] Niektórzy teologowie utrzymują, że odpadnięcie z urzędu nastąpiłoby po stwierdzeniu przez Kościół popełnienia przestępstwa, jednakże przed wydaniem wyroku w tej sprawie. Opinia ta powodowana jest chęcią uniknięcia ewentualności niewłaściwego osądzenia papieża przez Kościół. Jednakże bardziej popularna opinia zakłada, że Kościół nie tylko jest w stanie stwierdzić popełnienie przestępstwa uporczywej herezji, ale jest także w stanie wydać deklaratywny wyrok, ponieważ podobny wyrok nie pociąga za sobą zastosowania przymusu ani kary. O tym zagadnieniu Cajetan pisał: „Ponieważ ani Bóg ani natura nie zawodzi w sprawach koniecznych, ta sama władza rozciąga się na wszystkie warunki wstępne (dla usunięcia papieża). Żaden z tych warunków nie wymaga władzy zastosowania przymusu wobec papieża, wystarczającym jest, aby władza miała charakter deklaratoryjny, upominawczy i tym podobnie. Sąd oparty (o)… ewidentny fakt lub jawne wyznawanie nienaprawialnej herezji … co ma miejsce bez zastosowania środków przymuszających.” (Cajetan, De Comparatione Auctoritatis Papae et Concilii, ch. XXI).

[17] Elements of Ecclesiastical Law, Rev. SB Smith DD (Benzinger Br., New York, 1893), 9th ed., p 240.

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: