Tradycja i Wiara

Przed Nim kroczą majestat i piękno”. Wizualne wprowadzenie do Mszy Trydenckiej. (cz. 16 z 16)

Posłuchaj
Oceń post

Zamieszczamy obrzędy końcowe Mszy Trydenckiej, która jako ostatnią ewangelię zawiera prolog Ewangelii św. Jana sławiący Wcielenie Słowa, które przecież dopiero co na mszy stało się ciałem. Oczywiście „reformatorzy” tego znieść nie mogli i ostatnia Ewangelia była jednym z pierwszych elementów z którego zrezygnowano w trakcie reform mszy między 1962 a 1969, czyli jeszcze przed Novus Ordo Missae. Co ciekawe prolog św. Jana stanowi także część wielkiego egzorcyzmu, więc domyśleć się można, jakie siły za tą reformą stały. No niestety, nie boże.

 

S. Dominus vobiscum.
M. Et cum spiritu tuo.
S. Ite, missa est.
M. Deo gratias.
K. Pan z wami.
W. I z duchem twoim.
K. Idźcie, Msza się skończyła.
W. Bogu niech będą dzięki.

41. Placeat Tibi – Ostatnia modlitwa

Pochylając się nad ołtarzem, kapłan mówi:

Placeat tibi, sancta Trinitas, obsequium servitutis meae: et praesta, ut sacrificium quod oculis tuae maiestatis indignus obtuli, tibi sit acceptabile, mihique, et omnibus pro quibus illud obtuli, sit te miserante propitiabile. Per Christum Dominum nostrum. Amen. O Trójco Przenajświętsza, niechaj Ci miłym będzie hołd służby mojej i spraw aby ta ofiara, którą ja niegodny zaniosłem przed oczy majestatu Twego, była Tobie przyjemna, mnie zaś i wszystkim, za których ją złożyłem, stała się przejednaniem dzięki Twemu miłosierdziu. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Błogosławieństwo
Kapłan całuje ołtarz, a na słowo „Pater” odwraca się do wiernych.

S. Benedicat vos omnipotens Deus, Pater, et Filius (+), et Spiritus Sanctus.
M. Amen.
K. Niech was błogosławi wszechmogący Bóg, Ojciec i Syn (+), i Duch Święty.
W. Amen.

42. Ostatnia Ewangelia
Kapłan przechodzi na stronę Ewangelii. Czyni znak krzyża najpierw na ołtarzu, potem na swym czole, ustach i sercu.

S. Dominus vobiscum.
M. Et cum spiritu tuo.
S. (+) Initium sancti Evangelii secundum Ioannem.
M. Gloria tibi Domine.
K. Pan z wami.
W. I z duchem twoim.
K. (+) Początek świętej Ewangelii według Świętego Jana.
W. Chwała Tobie Panie.
In prinicipio erat Verbum, et Verbum erat apud Deum, et Deus erat Verbum. Hoc erat in principio apud Deum. Omnia per ipsum facta sunt, et sine ipso factum est nihil, quod factum est. In ipso vita erat, et vita erat lux hominum: et lux in tenebris lucet, et tenebrae eam non comprehenderunt. Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono to było na początku u Boga. Wszystko przez nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a Życie było Światłością ludzi, a Światłość w ciemnościach świeci, a ciemności Jej nie ogarnęły.
Fuit homo missus a Deo, cui nomen erat Ioannes. Hic venit in testimonium, ut testimonium perhiberet de lumine, ut omnes crederent per illum. Non erat ille lux, sed ut testimonium perhiberet de lumine. Był człowiek posłany od Boga, a na imię mu było Jan. Ten przyszedł na świadectwo, aby świadectwo dąć o Światłości, aby przezeń wszyscy uwierzyli. Nie był on Światłością, ale miął świadczyć o Światłości.
Erat lux vera, quae illuminat omnem hominem venientem in hunc mundum. In mundo erat, et mundus per ipsum factus est, et mundus eum non cognovit. In propria venit, et sui eum non receperunt. Quotquot autem receperunt eum, dedit eis potestatem filios Dei fieri, his qui credunt in nomine eius. Qui non ex sanguinibus, neque ex voluntate carnis, neque ex voluntate viri, sed ex Deo nati sunt. Było Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na ten świat przychodzi. Ono było na świecie, a świat przez nie został uczynion, a świat Go nie poznał. Do swego przyszło, a swoi Go nie przyjęli. Tym zaś wszystkim, którzy Go przyjęli, dało moc, by się stali synami Bożymi, tym co wierzą w Imię Jego, którzy nie ze krwi, ani z pożądliwości ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
(hic genuflectitur) ET VERBUM CARO FACTUM EST, et habitavit in nobis et vidimus gloriam eius, gloriam quasi Unigeniti a Patre, plenum gratiae et veritatis. (tu wszyscy klękają) A SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO i mieszkało między nami. I oglądaliśmy chwałę Jego, chwale jako Jednorodzonego od Ojca, pełnego łaski i prawdy.
M. Deo gratias. W. Bogu niech będą dzięki.

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Niska skuteczność egzorcystów - czy musi tak być?
Ponowne święcenia kapłańskie ks. Jacka Bałemby SDB. Kapłaństwo jako takie (1 z 4)
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
Bractwo św. Piusa X nie jest wyjściem: Przyczyny moralne (3 z 3)
15-go Sierpnia. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
O. Wojciech Gołaski OP odchodzi do FSSPX lub "gdy zabraknie cukierków".

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

8 odpowiedzi

  1. W dzisiejszych czasach próbujemy odzyskać Mszę Trydencką, którą zachwycamy się jak utraconym i odnalezionym skarbem. Przybywa w Polsce miejsc gdzie odprawiana jest Tridentina, coraz więcej księży uczy się odprawiać „po staremu”. Przez przypadek trafiłem na artykuł jakby „z drugiej strony barykady”, wspominający czasy wprowadzania nowej mszy i jestem trochę zszokowany tym jak widzieli to niektórzy ówcześni księża.
    Wyłania się z tego raczej smutny obraz młodych duchownych lat 50-tych i 60-tych. Ja sądziłem że takie modernistyczne myślenie wśród zwykłych kapłanów przyszło do Polski kilkadziesiąt lat później, a tu się okazuje że to dużo wcześniejsze.

    Trzy cytaty obrazujące mentalność ówczesnych młodych księży:
    „Najlepiej zmiany przyjęła młodzież. Zawsze najwięcej zależało od proboszcza. – My, młodzi wówczas kapłani, zmiany wprowadzaliśmy dość energicznie i śmiało. Ludzie dobrze odbierali Msze św. w języku polskim. Była ogólna akceptacja i nie było większych oporów.”
    „Stopniowo przygotowywaliśmy lud Boży, podkreślając, że idą nowe czasy i Kościół przystosowuje się do ich wymogów. Najpierw odprawiałem Msze św. w języku polskim, dopiero później ustawiliśmy ołtarz w ten sposób, aby kapłan był zwrócony twarzą do wiernych. Uważam, że wprowadzanie reformy stopniowo, rozważnie, było owocne i słuszne.”
    „My, młodzi kapłani byliśmy pełni entuzjazmu do wprowadzania zmian liturgicznych. Wprowadzenie języka polskiego do liturgii było wielkim darem. Nie trzeba już było komentować czynności liturgicznych, wszystko stało się zrozumiałe.”

    Artykuł pt. „Twarzą do ludu” http://niedziela.pl/artykul/22862/nd/Twarza-do-ludu

    Dziś Mszę Trydencką odprawiają przeważnie młodzi kapłani (przynajmniej ja na takich trafiam) a wśród wiernych na tych mszach zdecydowanie przeważa młodzież.
    Wychodzi z tego taki pokoleniowy przekładaniec. Wnuki zbuntowały się przeciw swoim dziadkom, tak jak kiedyś ich dziadkowie zbuntowali się przeciw poprzednim pokoleniom, czyli rewolucja wreszcie zrodziła kontrrewolucję.

    1. @ mirasso

      Doniesienia „Niedzieli” należy traktować krytycznie. Jeśli przyjmiemy, że w Kościele epoki Franciszka panuje totalitaryzm miłosierdzia, to Niedziela jest prasą reżimową. Skoro Franciszek ogłosił, że reforma liturgii jest, jak socjalizm, nieodwracalna, to dziennikarz na etacie słyszy na konferencji redakcyjnej, że trzeba poprzeć jedyną słuszną linię Franciszka.

      Więc odgrzebuje się stary zestaw posoborowych zmian w Polsce, w kolejności:
      – Wyszyński
      – Laski
      – Oazy

      brakowało mi jedynie Tygodnika Powszechnego i Wojtyły. A jak było naprawdę tego się nie dowiemy, bo księża nie prowadzili statystyk, jak któryś stwierdza, przypuszczalnie dlatego, że „nie było rozkazu” i im się nie chciało.

      Zmiany liturgiczne zaczęły następować sukcesywnie od 1962, a ich kolejność ukazuje Michael Davies w Mszy papieża Pawła VI dla krajów anglojęzycznych. Jak było w Polsce nie wiem. Nie dodarłem na razie do żadnych wiarygodnych źródeł. Zatem przed Novus Ordo było mnóstwo „dzikich zmian”, które niby Novus Ordo miał utemperować.

      Msze dialogowane, czyli te, w którym lud odpowiadał to, co mówił ministrant i przodem do ludu odprawiane były już w latach 1920-tych w Niemczech i gdzieniegdzie we Francji. Niestety w latach 1950 powstało monstrum mszy komentowanych, gdzie ksiądz robił swoje, a jakiś świecki czytał komentarze, mniej więcej jak podczas naszej Wigilii Paschalnej lub Triduum w Novus Ordo. Martin Mosebach, niemiecki pisarz i tradycjonalista, pisze, że on jeszcze takie msze z lat 1950-tych pamięta i zupełnie z nimi nie tęskni, bo nie były liturgiczne, ale dążące w kierunku katechezy, czynnego uczestnictwa etc.

      Skoro wszędzie na świecie kościoły wyludniały się z powodu nowej mszy, pisarz francuski Julien Green w swoich pamiętnikach opisuje, czego był świadkiem, to w Polsce uczestnictwo też musiało spaść. Kropka. Tyle, że w Polsce gotowano żabę pomału i trwało to kilka lat, więc ludzi ubywało stopniowo, a inni się stopniowo przyzwyczajali. To, że ks. Blachnicki w latach 1960-tych chciał zagospodarować młodzież świadczy, że ta ostatnia do Kościoła się nie garnęła. Dlaczego? Być może przez Nową Mszę. Argument pojawiający się wszędzie brzmi: „Ludzie nie rozumieli”. Nie rozumieli od zawsze, ale im to nie przeszkadzało, mogli czytać sobie mszalik. Chyba żaden wierny nie wpadł na pomysł, by proboszcz tak odprawiał, by on rozumiał. Ja sam bardzo długo myślałem, bo tak mnie uczono, że Novus Ordo to jest po prostu tłumaczenie dotychczasowej Mszy z kilkoma drobnymi zmianami. Nie miałem pojęcia, że to się tak absolutnie różni. Ale jaką sytuację mieliśmy w Polsce lat 1960/1970?

      Totalitaryzm, Gomółka, Gierek,
      Kościół oazą wolności, wielki, święty, nieomylny.
      Cokolwiek zrobi czy powie papież jest święte, tym bardziej Sobór. Wyszyński jest za, Wojtyła też.
      Nie wypada krytykować przełożonych etc.

      To kto mógł się oburzać, szczególnie wśród księży? Ale jacyś niezłomni byli. Ja wiem, z pewnego źródła, że na KULu nawet pod koniec 1980-tych były rodzaje ołtarzy bocznych, dla księży, którzy odprawiali, ale nie wiem, czy Novus Ordo czy Tridentinę, bo uważali, a byli to profesorowi KULu, że koncelebracja jest nieważna.

      Proszę pamiętać, że naprawdę mało który ksiądz tak się kwestiami duchowymi czy liturgicznymi przejmuje jak my tutaj i jest im po prostu to obojętne. Nowa Msza lepsza, bo krótsza, może koncelebrować, pełne stypendium mszalne pobrać, zgodnie z prawem, jest w centrum zainteresowania, na dziewczyny sobie popatrzy i dwójeczeką odmówi, to jest Drugą Modlitwę Eucharystyczną, bo najkrótsza. A przy Tridentinie to się namęczy i nawet spoci.

      Księża myślą korporacyjnie, bo jak w korporacji trwają, to mają zarobek i naprawdę mało kto potrafi iść całkowicie pod prąd. Więc można przyjąć, że wszyscy lub prawie wszyscy tak myślą. A jak który myśli inaczej, bo się boi, że na niego doniosą i będzie miał rozmowę w kurii: Co ustrój wam się nie podoba?

      Ale myślę, że większość księży jest o wyższości Novus Ordo przekonana, bo tak brzmi oficjalna linia od 1962, z małym załamaniem w 2007 Summorum pontificum, bo tak ich uczyli i uczą.

      Oczywiście, że moderniści byli zawsze. Pius X. napisał Pascendi w rozku 1907 i niektórzy twierdzili, że zbyt późno, bo sprawa zaczęła się w sumie od 1789 roku.

      Ann Barnhardt cytując kogoś stwierdziła, że Kościół Chrystusa i anty-kościół istnieją w tej samej sakramentalnej, liturgicznej i prawnej przestrzeni.

      https://www.barnhardt.biz/2017/09/05/the-catholic-church-and-the-anti-church-currently-co-exist-in-the-same-sacramental-liturgical-and-juridical-space/

      To prawda, bo od Summorum ten paralelizm staje się coraz bardziej widoczny i od Bergoglio oczywiście też.

    2. Ja wyzbyłem się tego przekonania, gdy zobaczyłem mszał z 1925 roku, który przeżył „reformy”. Poskreślane fragmenty ewangelii w obrzędzie Wielkiego Tygodnia, poskreślane modlitwy, tak jakby były nic nie ważne. Chociaż prawdziwy cios nadszedł, gdy otworzyłem kanon i zobaczyłem misternie pozaklejane znaki krzyża, poskreślane rubryki i żałosne wkładki z melodią do Per ipsum. Gdy to zobaczyłem byłem po prostu zszokowany, jak ktoś mógł zrobić coś takiego, bo te wszystkie gesty to przecież największy skarb Kościoła. Jak można skreślić Ewangelię i to tak niedbale, jak to zrobiono w tym mszale?! Nie bez powodu Maryja ukazała się w Fatimie w 1917 roku, a nie w ’50. Kąkol już wtedy dojrzewał i dalej był zasiewany między pszenicą, tak iż w końcu ją zagłuszył. Dlatego my musimy pokutować, jeszcze mocniej i czynić zadość Boskiej Sprawiedliwości.

      1. Mam podobne przeżycia. Mam kilkanaście egzemplarzy brewiarzy, z których wycięto skalpelem niepotrzebne strony, oficja, inne przekreślono, bo nie były już potrzebne. Jakby właściciele czuli się wyzwoleni, że tego już nie trzeba. Tak robiłem jako dziecko lub nastolatek pozbywając się podręczników z nielubianych przedmiotów, że nigdy więcej…

        Ci ludzie nienawidzili Kościoła i Boga i cieszyli się, że mogą coś zniszczyć.
        Ann Barnhardt w najnowszym wpisie przytacza relację kogoś, kto donosił, że członkowie wymierających zakonów cieszą się z tego, że giną, że nie mają powołań, bo to taki rygor i niesprawiedliwość. Słyszałem zakonników mówiących to samo, a jeden, jezuita, opowiadał mi, jak w latach 1970 tych palili w seminarium książki, między innymi św. Tomasza, że już nigdy więcej …

        Trudno mi było zrozumieć, dlaczego ktoś niszczy własne książki, ja co najwyżej podkreślam, więc przy zakupie kolejnego brewiarza pytałem, czy są wszystkie strony, czy wycięte.

        Czytając Ratzingera, jego ostatni wywiad, też opowiada o tej strasznie zastęchłej teologii scholastycznej, tej męczącej liturgii, że musiało nadejść coś nowego, a przecież jest już nad grobem.

        Widać jest tak, że jak się Boga nie kocha, to się go nienawidzi, jak demony. Opcja zero-jedynkowa.

  2. @mirasso
    Być może ówczesne pokolenie przestało doceniać ten skarb Kościoła jakim jest Msza Wszechczasów. Stąd musiał być on zabrany. Może w seminariach przewagę zdobyli już wykładowcy liberalni i młodzi chętniej przestawiali się na nowości.

    Tak czy siak wszystko wraca do normy. Tylko Kościół będzie pomniejszony. Miejmy nadzieję, że nie wróci do do stanu pierwotnego tj. tylko do 12 apostołów.

    A Polska była zawsze „dziwnym” krajem. Podczas reformacji na zachodzie wojny religijne, a u nas wolność religijna wprowadzona w 1573 przez Zygmunta Augusta.
    W tamtym roku byłem w Kwidzynie. Przewodnik wskazał nam w Kontrkatedrze św. Jana (która po reformacji przeszła w ręce protestantów) jakieś dziwne bogato zdobione dwa jakby konfesjonały. Zapytał się co to jest? Okazało się to konfesjonały, które początkowo służyły protestantom do spowiedzi. Ludzie byli tak przyzwyczajeni do spowiedzi, że nie wyobrażali sobie życia bez spowiedzi. Taka tradycja przez małe „t” protestantów.

    Nasuwa to analogię z rewolucją SWII, gdzie na zachodzie spowiedź też z czasem zanikła, z taką różnicą że w Kościele Katolickim.

    W Polsce znów inaczej. Zmieniono liturgię a spowiedź uszna pozostała.

    Na Zachodzie seminaria posoborowe wymierają. Za 20 lat może nie będzie już komu odprawiać NOM, będzie tylko Tridenta, ale oczywiście w mniejszym zakresie. W Polsce młodzi wstępują dalej do seminariów.

    Trwa wojenka miedzy „tradsami” a „odnowowcami” w Internecie. Ojciec Remigiusz Recław „uczył ostatnio dzieci swoje” jak „banować tradsów”.

    1. @ fide12wppl
      Tak, wojna coraz bardziej staje się widoczna, a Remigiusz Recław zaostrza sprawę: „Tradycjonaliści to terroryści?” https://www.pch24.pl/tradycjonalisci-to-terrorysci—-takie-tresci-udostepnia-polski-jezuita-i-katolicki-portal,54564,i.html
      Remigiusz Recław SJ przyrównuje katolików broniących Tradycji i Wiary do terrorystów islamskich.

      Tak jak piszesz Kościół będzie pomniejszony, ale sądzę że mimo wszystko obok niego będzie istniał większy sprotestantyzowany posoborowy twór takich Remigiuszów Recławów SJ i NOM będzie jakoś odprawiany. W Ameryce taki supermodernistyczny mix protestancko-byłokatolicki cieszy się jednak dużą popularnością. Na mszach w Kolumbii w czasie wizyty Franciszka w tym kraju były miliony ludzi. Chociaż właściwie to nie były msze, tylko popowy show taneczno-wokalny. Podobnie na ŚDMach. Ludziom się to podoba, bo chcą coś przeżyć i dobrze się bawić, więc to się będzie rozwijać i raczej nie zaniknie. Jak nie będzie powołań NOM, to zliberalizują, zniosą celibat, dopuszczą kobiety, potem LGBTQitd, potem powiedzą że świeccy mogą odprawiać, a potem może nawet dzieci będą mogły. Postęp nie ma końca.

      1. @ mirasso

        W sumie to wielki komplement oraz dowód na moc prawdy. Bo jeśli to mała banda wariatów, to po co się nimi przejmować i ich bełkotem. Bzdura się nie obroni, a prawda owszem.

        Jak to mawia Ann Barnhardt: W życiu chodzi o to, by nienawidzieli nas właściwi ludzie.

        A O. Recław SJ jest z pewnością właściwy.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj
Tradycja i Wiara