Ten post ma 5 komentarzy

  1. Meteoros

    Myślę, że gnoza i czy też inne rozważania nad chrześcijaństwem się nie skończą, ponieważ powszechna dostępność Pisma Świętego pozwala na osobistą jego rewizję. Człowiek obdarzony dociekliwym rozumem nie będzie wyłącznie wykonywał tylko zadane formułki i polecenia. Pismo jest jednolite tylko wtedy, gdy jest wykładane przez apologetów kościoła, a inaczej kiedy podmiot sam odczytuje jego treść. Czy kościół, by trwać, za wszelką cenę mysi zachować swą doktrynalność, która u ludzi inteligentnych często wzbudza podejrzliwość?

    1. Traditio et Fides

      Musi, musi. Proszę przeczytać choćby ten wpis: https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2015/12/08/protestanckie-czyli-zle-a-dlaczego-3-z/

      lub ten https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2015/11/04/czysciec-istnieje-2-protestanci-a-czysciec-lub-katolicyzm-to-nie-sola-scriptura/

      To, że ktoś zestawi sobie swój religijny światopogląd nie znaczy jeszcze, że będzie on prawdziwy w rozumieniu odzwierciedlania tej jednej Prawdy i tego jednego Boga.

      Założenia:
      1. Jeżeli Bóg jest, to jest doskonały i też prawdziwy.
      2. Zatem jest prawda i jest jedna.
      3. Zatem religia prawdziwa może być tylko jedna.
      4. Jeżeli jest ich wiele, to któreś mogą być fałszywe.

      Gnoza nie równa się rozważania chrześcijańskie, gnoza jest wizją zbawienia poprzez wiedzę i własnym wysiłkiem człowieka. On sobie odkupienie swoją wiedzą „wyrabia”, a nie doświadcza go jako daru Chrystusa-Odkupiciela. Taka jest różnica.

      Proszę sobie przeczytać cały dotychczasowy cykl o gnozie, to się sporo wyjaśni:

      https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/category/gnoza-2/

      a szczególnie pierwsze trzy, bo gnoza to nie poznanie racjonalne, co zdaje się Pan tutaj zakładać. To wszystko trochę bardziej skomplikowane.

      Chodzi o te wpisy:

      https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2015/12/30/gnoza-1-aktualnosc-gnozy-czym-jest-filozofia/
      https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/01/03/gnoza-2-czym-jest-poznanie-religijne-racjonalizm-a-demonologia/
      https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/01/20/gnoza-3-gnoza-w-oczach-gnostykow/

      Pozdrowienia

  2. Meteoros

    Gnoza i racjonalność – tego nie zakładam, lecz z tego co wiem opiera się głownie na symbolice i mistyce.
    Na pewno skomplikowaność gnozy, jest nie mniejsza niż skomplikowaność genezy teologi chrześcijańskiej – dla przykładu np. wpływ platonizmu Pseudo-Dionizego itd. Pytanie, czy w dzielniejszych czasach da się sztywno bronić jakiś zasad dla tradycji, która przecież przez lata i tak nasiąka – czy tego ktoś chce, czy nie – „naleciałościami”. Prawda jest jedna, lecz interpretacji wiele.

    Pozdrawiam

    1. Traditio et Fides

      Proszę sobie podane artykuły poczytać, to się Pan dowie, że gnoza właśnie nie opiera się głównie na „mistyce (a co to?) i symbolice”.

      Także drugie twierdzenie jest błędne.

      Na Pseudo-Dionizego nie wpłynąl platonizm, a neoplatonizm, a to zupełnie inny kierunek filozoficzny, a konkretnie wpłynęły nań „Izagogi” Porfiriusza, ucznia Plotyna, nie Platona! Plotyna i Platona dzieli dobre sześćset lat rozwoju filozofii.

      Jeżeli zasada jest zasadą, to trzeba jej bronić, obojętnie w jakich czasach.

      A czym się różni jedna prawda od jej interpretacji? Jeżeli interpretacja jest fałszywa, to jest to fałsz, a nie prawda.

      Posługuje się Pan terminami, które, ujmując kwestię bardzo delikatnie, nie do końca Pan poznał i zgłębił.

      Z Bogiem

  3. Meteoros

    Drogi Traditio et Fides, na neoplatonizm wpłynął platonizm, bo czym są nauki neoplatonizmu jak nie rozwinięciem nauki platońskiej o Jedni i „wielości”?

    Teologia, w wielkim skrócie, to „wiara poszukująca zrozumienia”, czyli jest to relacja rozumu do wiary. Człowiek ma skłonność do rozmyślań nad wiarą, i zawsze będzie stawiać pytania. Rozum ma to do siebie, że zasady też podlegają jego rewizji.

    Czym jest jedna prawda, i czy można poznać ją całkowicie be żadnych definicji?

    Niektóre terminy są mi zrozumiałe, a niektóre mniej. Człowiek uczy się całe życie.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Poglądy gnostyków. Lektura uzupełniająca do Amoris laetitia. 1 z 5. Niebezpieczeństwo gnozy pierwotnej i współczesnej

Ponieważ prace nad krytyką drugiego rozdziału Amoris laetitia nadal trwają, gdzie zagęszczenie cenzur rośnie, toteż aby skrócić okres oczekiwania prezentujemy kilka wpisów przygotowujących, stanowiących lekturę wprowadzająco-uzupełniającą do ostatniej papieskiej, pożal się Boże, adhortacji. To co miało być krótkim wstępem do fragmentu Adversus haereses św. Ireneusza z Lyonu ilustrującego nasze tezy, rozrosło się do kilku wpisów ukazujących, taką mamy nadzieję, gnostycki kontekst współczesnego katolicyzmu oraz próbujących odpowiedzieć na pytanie, jak i dlaczego gnoza trafiła do oficjalnego przepowiadania Kościoła, co jest herezją, a nie czymś dobrym.

Wpis ten będzie miał kilka wątków, różne stopnie trudności, ale nie straci z pola widzenia głównego celu, którym jest odparcie herezji Amoris laetitia. Prosimy zatem o cierpliwość i wyrozumiałość oraz o wnikliwą lekturę.

Szkodliwość gnozy i gnoza pierwotna

W naszym wpisie pt. Gnoza w pigułce jako wprowadzenie do Amoris laetitia napisaliśmy:

  • […] i niestety gnozą jest chrześcijaństwo Franciszka.

Oczywiście, aby tego dowieść, należałoby ukazać, że papież Franciszek mówi dokładnie to lub rzeczy podobne, co ten a ten fragment tekstów gnostyckich. Wydaje nam się, że takie porównanie jest możliwe, ale dowiedzenie tej tezy zajmie nam to trochę czasu.” [1]

Czasu zajęło nam to mniej niż przypuszczaliśmy, gdyż ostatnio argumenty wpadają nam niejako same w ręce. Zanim je przedstawimy, odpowiemy na być może rodzące się pytanie:

„A co to szkodzi, że gnoza?”

Ano to, że gnoza była rzeczywiście jadem i trucizną, z którą zmagać się musiało wczesne chrześcijaństwo, która towarzyszyła mu aż do czwartego wieku, kiedy większym niebezpieczeństwem stał się kryzys ariański, chociaż gnoza podskórnie działała dalej tworząc demoniczny przekaz swojej gnostyckiej tradycji, gdyż w przeciwnym razie poglądy gnostyków nie mogłyby odżywać do kilkaset lat w mało zmienionej formie, jak u bogomiłów w VIII wieku Bułgarii, wśród katarów i albingensów w Południowej Francji czy we Włoszech w XIII wieku oraz w różnych innych czasach i miejscach. Ponieważ naprawdę mało kto zna język łaciński i grecki na tyle, by źródła gnozy czytać i tworzyć gnozę niejako teoretycznie i autodydaktycznie, gdyż źródła te były przecież przed XX wiekiem były mało komu dostępne, toteż zdroworozsądkowo przyjąć należy, że tradycja gnostyków, niejako tradycja żywa, istniała i istnieje do dziś. Wydaje nam się, że rejonem, w którym gnoza przetrwała od czasów św. Ireneusza z Lyonu jest Południe Francji, gdyż co jakiś czas właśnie tam dochodzi do powstawania sekt i związanych z tym problemami.[2] Nazewnictwo się zmienia, a heretycki nurt trwa.

Gnoza pierwotna

Przeciwko gnozie pierwotnej, czyli gnozie pierwszych wieków występowali prawie wszyscy apologeci i pisarze chrześcijańscy drugiego i trzeciego wieku, tacy jak św. Justyn (zm. 165), św. Ireneusz z Lyonu (zm. 220), Klemens Aleksandryjski (zm. 215), Hipolit Rzymski (zm. 235), Tertulian (zm. 220) i inni. Ewangelia św. Jana powstała między innymi dlatego, by ukazać dogmat Wcielenia i jego teologiczne znaczenie, który tak mocno kwestionowała gnoza. Na czym polegało niebezpieczeństwo gnozy? A w sumie powinniśmy napisać, polega jej niebezpieczeństwo, bo gnoza ma się obecnie lepiej niż kiedykolwiek. Niebezpieczeństwo polegało na podobieństwie gnozy do chrześcijaństwa oraz na tym, że prezentuje ona niechrześcijański, bo z pochodzenia demoniczny, obraz Boga oraz inną, bo demoniczną drogę, odkupienia i zbawienia. Gnoza głosi bowiem, że odkupienie nie dokonało się drogą Wcielenia Chrystusa i Męki, w którym mamy udział między innymi poprzez naśladowanie Człowieczeństwa Syna Bożego, ale gnostycka droga odkupienia dokonuje się za pośrednictwem tajemnej wiedzy, dzięki której człowiek zbawia się sam stając się własnym sumptem bogopodobny. Świat jest, zdaniem gnostyków, co prawda z gruntu zły, ale grzechu osobistego nie ma, więc niepotrzebna też łaska, czyli darmowy dar wyniesienia człowieka na wyżyny Boga i dlatego człowiek osiąga swoją boskość, która jest mu własna, za pośrednictwem różnych praktyk. Jest to także z grubsza pogląd samozbawiającego się buddyzmu. W większości odłamów gnozy dużą rolę na drodze wtajemniczeń odgrywał seks. Dlaczego? Ponieważ w ten sposób gnostycy naśladowali kopulujące ze sobą najwyższe byty utożsamiające dualizm bytu, czyli tego, co żeńskie z tym, co męskie. Teoria kryjąca się za tym była mocno skomplikowana, podszyta średnio- lub neoplatońską filozofią i dosyć niejednolita, ale w sumie wychodziło na jedno. Nie jest przecież możliwe, by pogląd na naturę Boga nie wpłynął na moralność jego wyznawców. I dlatego

„poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32),

mówi Chrystus.

Gnoza była tak bardzo szkodliwa dla wczesnego chrześcijaństwa z tych względów, ponieważ przed jego legalizacją i wyjściem z katakumb, co zaczęło się w roku 313 Edyktem Mediolańskim, a zakończyło w roku 380, kiedy to chrześcijaństwo stało się religią państwową, zdecydowane oddzielenie poglądów gnostyckich od katolickich było prawie niemożliwe, właśnie na skutek konieczności ukrywania się Kościoła. Gnostycy uważali się za chrześcijań i za takich byli też postrzegani. I to właśnie z powodu braku środków dyscyplinarnych w okresie prześladowań w Kościele przed Soborem Nicejskim w 325 roku istniała tak wielka bujność różnorakich herezji, w większości pochodzenia gnostyckiego, której w późniejszym okresie historii Kościoła długo nie było. Neokatechumenat między innymi dlatego tak ubolewa nad „przewrotem konstantyńskim”, jak to nazywa, ponieważ jest on jest z gruntu gnostycki, a to właśnie gnoza ucierpiała na „przewrocie konstantyńskim” najbardziej. Gnostycy korzystali z Ewangelii Apostolskich, czyli z czterech ewangelii kanonicznych, ale pisali także swoje Ewangelie, które oczywiście były prawdziwsze, lepsze i dostarczały więcej dreszczy, coś na wzór naszych objawieniowców i twierdzili, że to oni reprezentują tę prawdziwą chrześcijańską tradycję, która została im przekazana bezpośrednio przez aniołów lub inne wiarygodne źródła. Też skądś to znamy. To właśnie w celu walki z gnozą Kościół ustanowił kanon Nowego Testamentu, co zakończone zostało około roku 130 oraz pytał gnostyków:

„Skąd pochodzi wasza tradycja? Na którego apostoła się powołujecie?”

A gnostycy powoływali się albo na Judasza, bo istnieje gnostycka Ewangelia Judasza, która swego czasu narobiła w Polsce sporo szumu, albo na Mikołaja, jednego z pierwszych diakonów. Oczywiście gnostycy pisali swoje ewangelie podszywając się pod apostołów lub inne osoby z otoczenia Chrystusa lub pierwotnego Kościoła. Dzięki temu mamy różne ewangelie gnostyckie, o których można sobie, jeżeli nas to interesuje, poczytać.[3]

Gnoza współczesna

O ile z punktu widzenia tzw. herezjologii, czyli nauki o herezjach i historii kultury jest to ciekawe, to jednak dla wiary, o ile chciałoby się potraktować te treści poważnie, jest to zabójcze. I dlatego całkowicie gnostyckie jest nastawienie, np. naszej „siostrzanej strony”, która nie jest w tym jedyna, kiedy zakłada się, że:

  1. Kościół fałszuje prawdę albo się od niej oddalił,
  2. I dlatego Matka Boska, Pan Jezus albo ewentualnie Anioł
  3. Przekazali objawienie mistyczce (najchętniej polskiej), które
  4. Wszystko wyjaśnia i które
  5. Trzeba czytać, przekazywać i głosić, bo
  6. Inaczej będzie wielkie nieszczęście.

Schemat (a) do (f) spełniają wszystkie objawienia prywatne, a od Marii od Bożego Miłosierdzia począwszy, a na objawieniach na „siostrzanej stronie” proponowanych skończywszy. Ponieważ punkt (a) jest fałszywy, bo autentyczny Urząd Nauczycielski Kościoła niczego nie fałszuje, toteż reszą punktów (b) do (f) nie należy się przejmować, ani tych objawień czytać. A kiedy Magisterium jest autentyczne? Wtedy, gdy głosi, to, „co wszędzie, wszyscy i zawsze głosili” (św. Wincenty z Lerynu)[4] i dlatego Amoris Laetitia do tego Magisterium nie należy. Dlatego też odkrycie w adhortacji papieża Franciszka myśli gnostyckiej nie tylko tę adhortację dyskredytuje, ale ukazuje także jak bardzo przedstawiciele współczesnego Kościoła odeszli od prawdy Ewangelii i powrócili do najgorszych gnostyckich herezji. Czy nie jest to punkt (a) inkryminowany powyżej? Nie jest, ponieważ ci przedstawiciele nie są prawdziwym Magisterium, a my nie przedstawimy tutaj żadnych objawień prywatnych, a orzeczenia doktrynalne z Denzingera lub inne rzeczowe i teologiczne argumenty. Dlaczego? Ponieważ ponad 2000 letnia Tradycja znaczy więcej niż poglądy jednej osoby.

[1] https://wobronietradycjiiwiary.com/2016/04/21/gnoza-w-pigulce-jako-wprowadzenie-do-amoris-laetitia/

[2] W najnowszych czasach Zakon Świątyni Słońca https://fr.wikipedia.org/wiki/Ordre_du_Temple_solaire https://en.wikipedia.org/wiki/Order_of_the_Solar_Temple https://de.wikipedia.org/wiki/Sonnentempler

[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Ewangelie_gnostyczne Lepiej po angielsku, bo po polsku jak zwykle mało co jest: https://en.wikipedia.org/wiki/Category:Gnostic_Gospels

[4] Porównaj ostatnio wystąpienie biskupa Schneidera: http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/04/official-response-of-bishop-athanasius.html

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: