Poulain SJ: V. Próby zsyłane przez Boga kontemplatykom. Rozdział XXVIII. Stany mistyczne – zjawisko rzadkie czy częste? (110) § 2. Czy wszyscy święci są w stanie mistycznym? (II)

Data

W niniejszym wpisie zostaje udowodniona teza, że więcej świętych miało wyższe stany modlitwy oraz łaski nadzwyczajne niż można przeczytać w żywotach.
Oceń post

14. Tak więc teza historyczna nie może wprowadzić do dusz żadnego niepokoju. Z drugiej strony ma ona tę korzyść, że zwalcza naturalistyczną tendencję naszego czasu. W żywotach świętych pisanych współcześnie często wysuwa się na plan pierwszy rolę człowieka, jego przymioty naturalne, jego umysłowość, jego środowisko. Nie jest to źle, jeśli się oczywiście na tych punktach widzenia nie poprzestaje. Lecz trzeba też podkreślić udział Boży. Dawni pisarze pod tym względem przesadzali. W ich opisach fakty nadprzyrodzone występują nieprzerwanie. Święty był od początku obdarzony całym skarbem, wystarczyło mu rękę wyciągnąć, aby zeń czerpać. Za wyjątkiem kilku silniejszych pokus, które pokonał, życie jego duchowe było tylko odbieraniem zsyłanych łask. Nie popadajmy jednak w drugą skrajność i uznajmy szczerze, co Bóg robił dla swych przyjaciół, i to bez żadnego zobowiązania.

15. Przystąpmy do udowodnienia tezy. Rzuca się ona w oczy, gdy się przegląda jakiś zbiór żywotów świętych. Jeśli niektórzy z nich zdawali się nie mieć łask nadzwyczajnych, widać od razu, że zabrakło dokumentów w tej sprawie. Nie ma więc pozytywnych dowodów sprzeciwiających się powyższej konkluzji.

Ten większy lub mniejszy brak dokumentów łatwo jest wytłumaczyć, jeśli idzie o kapłanów. Mają oni w swej kapłańskiej wiedzy pewne oparcie, które pozwala im często obchodzić się bez kierownika. O ile więc nie doszli do ekstazy, która byłaby na nich zwróciła uwagę, większość faktów z ich wewnętrznego życia nie ujawnia się. Kobietom trudniej jest pozostać w cieniu. One muszą szukać porady. Często nawet na rozkaz swych kierowników spisywać musiały całe autobiografie, oddające szczegółowo ich wewnętrzne dzieje.

16. Przykłady świętych, których niekiedy uważano za mniej obdarzonych nadzwyczajnymi łaskami. Zacznijmy od św. Wincentego à Paulo. Nie opowiadano o nim prawie żadnego nadzwyczajnego faktu. Wiadomo tylko, że pozostawał po kilka godzin nieruchomy, z oczyma utkwionymi w krucyfiks, co zdaje się przemawiać za wyższym rodzajem modlitwy. Przytacza się jeszcze dwie jego wizje, dotyczące św. Chantal; jedna miała miejsce w ostatniej jego chorobie, druga przy śmierci. Przyznaję, że są to bardzo szczupłe wiadomości, ale też jego pierwszy historyk, Abelly, stwierdza, iż nie pozwalał on nikomu wglądać w swoje wewnętrzne życie (ks. 3, r. 7).

17. Podobnie bardzo mało znana jest modlitwa św. Jana Chrzciciela de la Salle. Tylko ks. Blain, jeden z pierwszych jego historyków, pisze, że jako młody kapłan miewał często zachwycenia przy odprawianiu mszy św. Nigdy także nie miał roztargnień (ks. 1, r. 4, 88 4 i 5). Chociaż był człowiekiem czynu, większą część dni i nocy spędzał na modlitwie (ks. 2. r. 1, § 4). Te ostatnie szczegóły dowodzą, że musiał wznieść się ponad poziom zwykłej modlitwy.

18. Można jeszcze przytoczyć proboszcza z Ars. Wiele razy starano się zręcznymi pytaniami badać naturę jego modlitwy, ale nigdy nie dał się on podejść. Były jednak inne dowody jego mistycznego stanu: wygląd jego na modlitwie, wypowiedzi prorocze lub słowa pełne tej miłości, której nie mógł w sercu ukryć. Tak np. mawiał:

Nigdy nie można znużyć się na modlitwie, godziny płyną jak minuty, to prawdziwy przedsmak nieba.

Albo:

Są kapłani, którzy codziennie widzą Zbawiciela przy mszy.

Albo:

Po Komunii św. dusza zanurza się w balsam miłości jak pszczoła w kwiatach. Przyjmując Komunię św. czuje się coś nadzwyczajnego; jakieś dobro obejmuje całe ciało; to nasz Pan się udziela!

19. Słyszałem czasem, jakoby inni jeszcze święci nie miewali łask nadzwyczajnych, np. bł. Faber, św. Piotr Kanizy, św. Jan Berchmans, albo prócz tych trzech jezuitów, św. Franciszek Salezy. Gdyby to nawet było prawdziwe, bardzo umiarkowana teza, jaką postawiłem, nie uległaby zachwianiu, bo powiedziałem, że prawie wszyscy święci dostępowali łask. Uznałem więc pewne wyjątki za możliwe. Jest wszakże faktem, że i ci czterej wymienieni słudzy Boży potwierdzają ogólne prawo.

20. Mamy mało wiadomości o wewnętrznym życiu bł. Piotra Fabera, jakkolwiek napisał on pamiętnik, w którym zamieścił swoje refleksje, postanowienia i prośby w ciągu trzydziestego szóstego roku życia. Jego biograf Orlandini tłumaczy to niezmierną skromnością tego świętego człowieka, który o sobie bardzo mało opowiedział, a także ogromem prac ludzi jemu bliskich, które nie pozwalały im o nim pisać… Istnieje jednak tradycja, że miał on dar cudownego uzdrawiania chorych (Życiorys, ks. 2, r. 16). W pamiętniku zaś przyznaje, że często słyszał nadprzyrodzone słowa, których też pewną liczbę przytacza. Jedna grupa tych słów stanowi objawienie zajmujące kilka stron.

21. Św. Piotr Kanizy dawał nieraz wyraźne dowody, że nie prowadzi go Bóg zwykłą drogą. Mimo ogromnych zajęć poświęcał zwykle cztery pierwsze godziny dnia rozmyślaniu innym ćwiczeniom pobożnym. Wielu świadków zeznaje, że widywano go nieraz z twarzą jaśniejącą takim blaskiem, że olśniewał oczy (Żywot, Michel, ks. 6, r. 2). Pewnego wieczoru w jednym z kościołów fryburskich widziano go w zachwyceniu z kulą ognistą nad głową. Po mszy św. widywano go kroczącego do domu jakby w ekstazie, z oczyma pełnymi łez. Ten stan nadprzyrodzony trwał po kilka godzin, a kiedy przechodził, Święty szedł tak szybko, że towarzysz nie mogąc za nim nadążyć, musiał go potrząsać, by go do przytomności przy wrócić (tamże). Opowiada on sam w swoich Wyznaniach, że w wigilię dnia, w którym na ręce św. Ignacego miał złożyć uroczystą profesję, otrzymał dwie wizje: jedną Chrystusa, który okazując mu swe serce, kazał pić z tego świętego źródła, drugą anioła stróża, który miał mu nadal pomagać i oświecać go (tamże, ks. 1, r. 5). Inny historyk opowiada, że nieraz oglądał chwałę, którą pewne święte dusze cieszyły się w niebie, oraz cierpienia, jakie inne znosiły w czyśćcu (Żywot, Dorigny, ks. 6).

22. Przejdźmy do św. J. Berchmansa, patrona wierności dla wspólnego życia. Byłoby błędem sądzić, że jego modlitwa była zwykła. Kwestia ta była badana na procesie beatyfikacyjnym i kard. referent stwierdził, że ten młody Święty był ekstatykiem.

Bo czyż to nie ekstaza – mówił – rozpromieniała jego twarz podczas modlitwy i robiła go nieczułym na ukłucia owadów i na zimno? Czy to nie ekstaza, z której jego bracia zakonni musieli go wyprowadzać potrząsaniem i głośnym wołaniem? (Życie, Cros., ks. 2, r. 18).

Poza pewnymi okresami oschłości, nie miał roztargnień na modlitwie. Wreszcie jęki, jakie wydawał, były niekiedy tak silne, że budziły mieszkających w sąsiednich pokojach. Gdyby Święty mógł zapanować nad tymi ruchami, byłby te głosy stłumił z pokory i w trosce o to, by w niczym się od innych nie wyróżniać (tamże, r. 2).

Tak więc wśród świętych Towarzystwa Jezusowego, nie męczenników, nie było żadnego, który by stanowił wyjątek od tezy.

23. Co do św. Franciszka Salezego, wiadomości o jego wewnętrznym życiu są nieliczne, gdyż nie chciał odpowiadać na pytania, jakie mu stawiano. Św. Chantal pytała go nieraz, lecz on, jak opowiada w swoich zeznaniach, poprzestawał na takim powiedzeniu:

„Są to rzeczy tak proste, a tak delikatne, że nie można powiedzieć, jak one się odbyły” (zeznania kanon., art. 33).

Mówi ona jeszcze:

“To, co Bóg działał w nim, objawiało się przez zrozumienie i uczucia, którymi Bóg obdarzał wyższą część jego duszy, a niższa nie miała w tym żadnego udziału” (tamże).

Te cechy nie należą do modlitwy zwykłej, zresztą wiemy, że Święty miał ducha proroczego, znajomość sumień i dar czynienia cudów (tamże, art. 40). Przeżył również dwie ekstazy na oczach świadków: pierwsza, trwająca pół godziny, miała miejsce w czasie jego konsekracji biskupiej (1602); widział wtedy trzy Osoby Boskie, dokonujące tego aktu. Ta wizja bez ekstazy towarzyszyła mu aż do końca obrzędu i był zatopiony’ w jej wspomnieniu przez sześć tygodni. Przedtem miał już wizję św. Antoniego Padewskiego oraz przywołał do życia jednego umarłego (Życiorys, przez Pérennés, ks. 5, r. 11 i ks. 3, r. 15).

W drugiej ekstazie Bóg pokazał mu zakon, jaki miał założyć, i przyszłą współpracowniczkę, św. Chantal, której wówczas (1604) jeszcze nie znał (tamże, ks. 6, r. 1).

[the_ad id="53440"]

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 


Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page

pl_PLPolski
×
×

Koszyk