Papież heretyk automatycznie traci urząd lub błędy biskupa Schneidera. I. Zniesienie z urzędu. Koncyliaryzm (2)

Błąd nr. 2: „Herezja koncyliaryzmu”

Biskup Schneider pisze:

„[…] średniowieczni i późniejsi teologowie hipotetycznie zakładali możliwość istnienia papieża-heretyka. Ewentualne potępienie papieża przez tak zwany niedoskonały sobór biskupów w związku z popadnięciem przez niego w herezję jest jedną z postaci złagodzonego koncyliaryzmu. Heretycka teza koncyliaryzmu głosi, że sobór jest nadrzędny wobec papieża.”

Niestety i tym razem biskup z Astany miesza stwierdzenia prawdziwe, nieprawdziwe i prawdopodobne. Otóż wszyscy teologowie zakładający możliwość zniesienia papieża-heretyka z urzędu, a było ich wielu (św. Robert Bellarmin SJ, doktor Kościoła (†1621), Franciszek Suarez SJ (†1617), św. Franciszek Salezy, doktor Kościoła, (†1622), Jan od św. Tomasza (†1644), Paul Laymann S.J. (†1635) oraz ks. Pietro Ballerini (†1769)), argumentują, że papież popadając w herezję formalną papieżem być przestaje, stąd Kościół znosi nie papieża, ale uzurpatora. Teoria tzw. „niedoskonałego soboru biskupów” potępiająca papieża jest opinią mniejszości teologów, w tym Kajetana, a obecnie przedstawiana jest głównie przez Roberta J. Siscoe prawnika i autora The Remnant, stąd nie jest ona stałym nauczaniem Kościoła, a raczej pojedynczym głosem w opinii. Jak ukazaliśmy w naszych materiałach większość teologów na temat, jak konkretnie papieża-heretyka potępić należy głosu nie zabiera. Zatem:

  • nie papieża, ale uzurpatora,
  • nie poprzez „niedoskonały sobór”.

I jako trzecie dodać trzeba, że to żaden „koncyliaryzm”, nawet w złagodzonej formie.

Koncyliaryzm

Czym jest koncyliaryzm?

Prawdziwy koncyliaryzm potępiony przez papieża Piusa II w bulli Exsecrabilis 18. stycznia 1460 zakłada odwoływanie się od decyzji aktualnie panującego papieża i to papieża nie-heretyka, bo bywają i tacy, do przyszłego Soboru. I tak w Denzingerze czytamy:

Bezecne i niesłychane w dawnych czasach nadużycie wyrosło w naszej burzliwej epoce; niektórzy nasiąknięci duchem buntu, kierując się żądzą płynącą z zepsutego poglądu, co więcej, z powodu rozpowszechnienia popełnionego błędu ośmielają się odwoływać do przyszłego soboru od Biskupa Rzymskiego, Zastępcy Jezusa Chrystusa, do którego w osobie Piotra powiedziano: „Paś owce moje” (J 21, 17) oraz: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie” (Mt 16, 19). Chcąc przeto odpędzić od Chrystusowego Kościoła tę zgubną truciznę […] potępiamy tego rodzaju wystąpienia i odrzucamy je jako błędne i ohydne. (DH 1375, Brewiarium Fidei [2007] 300)

Koncyliaryzm był swoistą konsekwencją Wielkiej Schizmy Zachodniej (1378-1417), kiedy to Kościół podzielił się na trzy obediencje:

  1. rzymską
  2. awiniońską
  3. pizańską

w których to każda w wyżej wymienionym okresie występowali następujący pretendenci do papieskiego tronu:

ad 1. Obediencja rzymska

Urban VI

Bonifacy IX

Innocenty VII

Grzegorz XII

ad 2. Obediencja awiniońska

Klemens VII – antypapież

Benedykt XIII – antypapież

Ad 3. Obediencja pizańska

Aleksander V – antypapież

Jan XXIII – antypapież

Okres Schizmy Zachodniej był więc okresem występowania w sumie aż ośmiu papieży względnie antypapieży i wobec tego zamętu i niepewności dogmatycznej i dyscyplinarnej niektórzy teologowie szukali jakiegoś stałego punktu odniesienia, którym byłby obecny lub przyszły Sobór. Jednak myśl o wprowadzeniu możliwości odwołania się od decyzji papieża do przyszłego lub obecnego Soboru doprowadziłaby do tego, że żadna decyzja w Kościele nie byłaby ani ostateczna ani stała. A w każdej chwili mogłaby ulec zmianie poprzez demokratyczne rządy większości ojców soboru. Byłoby to nie tylko zaprzeczeniem Prymatu i hierarchicznej struktury Kościoła, a prowadziłoby wprost do anarchii lub do obecnej praktyki wyrosłej na modernizmie ciągłej ewolucji i zmiany, która z A z biegiem czasu tworzy nie-A. Teoria koncyliaryzmu była błędna i słusznie została potępiona, ale zakładała ona istnienie rzeczywistego papieża, a nie papieża heretyka, który poprzez herezję swoje papiestwo utracił. Poza tym praktyka potępienia papieża heretyka przez przyszły Sobór miała rzeczywiście raz miejsce i nie była jedynie teorią. Działo się tak w przypadku papieża Honoriusza potępionego po śmierci i 47 po fakcie herezji przez Sobór Konstantynopolitański (680-681). Zatem wspomniany Sobór nie odwołał się od decyzji byłego papieża, ale herezję rzeczywistego papieża, nie antypapieża, potępił. Co ciekawe Sobór ten nie unieważnił całego pontyfikatu Honoriusza ani jego innych decyzji, chociaż ogłosił go heretykiem i wykluczył pośmiertnie z Kościoła, a potępił jedynie jego jedną jedyną herezję pisząc:

Skoro zbadaliśmy dogmatyczne listy, napisane przez Sergiusza, byłego patriarchę tego cesarskiego miasta powierzonego opiece Boga […], lecz także do Honoriusza, byłego papieża dawnego Rzymu, tak samo jednak także list od owego, tj. Honoriusza, odpisany do tegoż Sergiusza, i kiedy znaleźliśmy, że te sprzeciwiają się całkowicie apostolskim naukom i postanowieniom świętych synodów i wszystkich uznanych świętych Ojców, a przyłączają się raczej do fałszywych nauk heretyków, odrzucamy je całkowicie i mamy wstręt do nich jako do szkodliwych dla duszy.

Z tych zaś porzucamy bezbożne nauki, tj. tych właśnie, z których według naszego osądu zostały wyrzucone także ze świętego Kościoła Bożego […]. Razem zaś z tymi powinien, tak postanawiam, być wyrzucony ze świętego Kościoła Bożego także Honoriusz, były papież dawnego Rzymu, i obłożony anatemą, ponieważ w jego liście napisanym do Sergiusza znaleźliśmy, że poszedł za jego poglądem i umacniał jego bezbożne nauki.  (DH 550, BF 198)

Nikt się za życia Honoriusza, o ile nam wiadomo, od jego decyzji nie odwoływał, więc Sobór działał motu proprio, to jest swoją własną decyzją. Zatem potępienie papieża heretyka nie narusza widzialnej struktury Kościoła, a raczej ją wzmacnia.

I tak w przypadku popadnięcia papieża w herezję Kościół pozostaje bez widzialnej głowy i dlatego krótkotrwałe wkroczenie w tym miejscu władzy zastępczej, aż do wyboru nowego papieża – rodzaj interregnum lub quasi sedewakancji – wydaje się zasadne. Stąd decyzja o zniesieniu papieża-heretyka, który przestał być nawet katolikiem, nie tylko papieżem, nie ma nic z koncyliaryzmem wspólnego, o czym biskup Schneider powinien wiedzieć. Nie ma ona nic wspólnego z rzekomym „kryptokoncyliaryzmem”, który biskup pomocniczy Astany określa następująco:

Nawet jeżeli przyjmiemy, że – zgodnie z opinią o automatycznej utracie papiestwa z powodu herezji – wyrok o utracie urzędu papieskiego zostanie ogłoszony przez papieża-heretyka i będzie dotyczył jego samego i jeśli automatycznie straci on urząd bez wyroku wydanego przez Kościół, to takie założenie zawiera w sobie sprzeczność i zdradza rys kryptokoncyliaryzmu. Albowiem zgodnie z tą opinią, Kolegium Kardynalskie lub grupa biskupów musiałyby wydać oficjalną deklarację na temat automatycznej utraty urzędu papieskiego. Zgodnie z inną opinią, automatyczna utrata urzędu papieskiego z powodu herezji musiałaby być tożsama z rezygnacją z tego urzędu. Jednakże należy mieć na uwadze nieuniknioną możliwość rozbieżności opinii wśród członków Kolegium Kardynalskiego lub episkopatu odnośnie do tego, czy dany papież jest winny herezji, czy też nie. Dlatego zawsze będą istniały wątpliwości odnośnie do automatycznej utraty urzędu papieskiego.

Opinia, iż papież heretyk automatycznie traci urząd żadnego „rysu kryptokoncyliaryzmu” nie zdradza, bo heretyk nie jest papieżem i kolegium kardynałów lub sobór z papieżem jako papieżem już do czynienia nie ma. Papież-heretyk potępia się sam, a urząd traci automatycznie, o czym piszą takie autorytety jak wyżej wymienieni Doktorzy Kościoła i teologowie, a o czym świadczą także przysięga koronacyjna św. papieża Agatona, Si papa i Dekret Gracjana, kazania koronacyjne Innocentego III lub św. Antonin z Florencji. Stąd też kolegium kardynałów wydaje jedynie deklarację o stanie formalnym, a nie jest przyczyną sprawczą utraty urzędu. Także sędzia orzekający o wyroku nie jest przyczyną sprawdzą przestępstwa, a jedynie po stwierdzeniu faktu przestępstwa instancją orzekającą o karze na podstawie kryterium prawa. I dlatego „wątpliwości odnośnie do automatycznej utraty urzędu papieskiego”, jak ujmuje to biskup Schneider, nie będą istniały wtedy, gdy herezja lub herezje zostały jednoznacznie stwierdzone, co ponad wszelką wątpliwość dotyczy pontyfikatu Bergoglio. W sumie w przypadku papieża heretyka zastosować można wszystkie zasady prawa kanonicznego według kodeksu z 1917, bo nowy kodeks jest niestety mało pod tym względem precyzyjny, odnoszące się do stwierdzenia przestępstwa herezji lub apostazji. Tyle że w przypadku papieża gronem opiniującym byłoby grono kardynałów, gdyż ono odpowiadałoby rangą temu, kto po zdjęciu z urzędu stałby się automatycznie kardynałem.

Reklamy