Papież heretyk automatycznie traci urząd lub błędy biskupa Schneidera (1 z 4)

Opublikowany dnia 28. lutego 2020 tekst biskupa Schneidera pt. W kwestii prawdziwego papieża w świetle opinii o automatycznej utracie urzędu papieskiego z powodu herezji oraz domysłów odnośnie do ustąpienia Benedykta XVI stanowi zlepek półprawd, błędów i poszlak i służy utrzymaniu status quo bezczynności w Kościele. Biskup pomocniczy Astany twierdzi, iż:

  1. Nie ma wystarczających przesłanek, by uznać tezę o zniesieniu papieża-heretyka z urzędu za katolicką.
  2. Benedykt XVI nie jest nadal papieżem.
  3. Próba działania jest skazanym na niepowodzenie pelagiańskim-kryptokoncyliaryzmem.
  4. Należy oczekiwać nadprzyrodzonej interwencji Boga.

Zanim przejdziemy do zbicia powyższych argumentów warto zauważyć, że stanowią one bardzo subtelną i przemyślaną apologię reżimu Bergoglio. O ile bowiem przed wywodami biskupa Schneidera myśleć było można, iż:

  • nikt nie składa papieża-heretyka z urzędu, bo się boi,

to biskup Schneider dowodzi nam, iż

  • sama myśl o złożeniu papieża-heretyka z urzędu jest niekatolicka i niezbożna.

Ale obalmy twierdzenia biskupa Schneidera punkt po punkcie:

Ad a. Nie ma wystarczających przesłanek, by przyjąć tezę o zniesieniu papieża-heretyka z urzędu za katolicką.

Biskup Schneider sukcesywnie odmawia autorytetu i ważności wszystkim dokumentom i osobom, które w historii Kościoła głosiły tezę Schneiderowi przeciwną. Innymi słowy ci wszyscy, którzy twierdzili, że heretyk automatycznie przestaje być papieżem i papieża-heretyka z urzędu znieść trzeba nie są (a) wystarczająca reprezentatywni, (b) nie oddają Magisterium lub (c) nie są dobrymi katolikami.

Błąd nr. 1 „Dekret częściowo Gracjana nieautentyczny”

Biskup pomocniczy Astany pisze:

Hipoteza o możliwości istnienia papieża-heretyka pochodzi z dwunastowiecznego dekretu Gracjana (dist. XL, cap. 6, col. 146). Zgodnie z opinią wyrażoną w tym dekrecie, papież nie może być sądzony przez nikogo, chyba że okazałoby się, iż odstąpił od wiary (a nemine est iudicandus, nisi deprehendatur a fide devius). Opierając się na tym nieautentycznym dekrecie, fałszywie przypisywanym św. Bonifacemu (+ 754), a przyjętym przez Gracjana średniowieczni i późniejsi teologowie hipotetycznie zakładali możliwość istnienia papieża-heretyka.

Reasumując biskup Schneider twierdzi, iż:

  1. dekret Gracjana jako taki jest autentyczny,
  2. ale akurat ten dokument, fałszywie przypisywany św. Bonifacemu, w którym omawiany jest papież heretyk autentyczny nie jest.

To bardzo ciekawe rozwiązanie zakładające bardzo szczegółowe studia źródłowe nad źródłami dekretu Gracjana. Piszącemu te słowa nie jest znany fakt, jakoby św. Bonifacy – Apostoł Niemiec – wniósł cokolwiek do Dekretu Gracjana, ani nawet to, że się prawem kanonicznym interesował. Oczywiście może być inaczej, ale osoby, które źródłami Dekretu Gracjana się od strony naukowej zajmowały można policzyć na palcach jednej ręki. Zatem biskup Schneider wysuwa mocną tezę, którą mało kto potrafi zweryfikować, jednakże wątpliwość dotycząca akurat dekretu Si Papa stanowi dla autora tych słów podejrzane novum.

Osoby nieobeznane z prawem kanonicznym czytając powyższe zdania mogłyby sądzić, iż Dekret Gracjana stanowi zbiór kilku kartek, z których jedna jest rzekomo nieautentyczna. Nic bardziej mylnego. Dekret Gracjana jest pierwszym zbiorem prawa kanonicznego, które mnich boloński o imieniu Gracjan sporządził w XII wieku. Jego znaczenie dla prawa kanonicznego można porównać do Praw Dwunastu Tablic dla prawa rzymskiego lub do Konstytucji Amerykańskiej dla prawodawstwa amerykańskiego. Słowem: w prawie kanonicznym nie ma nic bardziej podstawowego i ważniejszego. Twierdzenie jakoby dekret Gracjana był częściowo nieautentyczny wyciąga rzeczywiście dywan spod nóg każdemu kanoniście, gdyż Dekret Gracjana nie tylko uchodzi za takowe, ale po prostu jest pierwszym i podstawowym źródłem prawa kanonicznego.

Do roku 1917, kiedy to sporządzony został pierwszy Codex Iuris Canonici (CIC), zastąpiony w roku 1983 nowym Codex Iuris Canonici (CIC 1983) – Kodeksem Prawa Kanonicznego, prawo kanoniczne w Kościele orzekane było w oparciu o Corpus Iuris Canonici (CICa), to jest w oparciu o zbiór różnych dekretałów. CICa składa się z sześciu części i są nimi:

Gracjan zebrał w swoim dziele, które sam nazwał Concordia Discordantium Canonum – „Zgoda niezgodnych kanonów” dotychczasowe prawodawstwo kościelne przeciwstawiając sobie także sprzeczne orzeczenia, na zasadzie „jedni mówią tak, inni tak”. Zatem zebrane przez Gracjana treści stanowią podwaliny dalszego prawa kanonicznego i stąd ich autentyczność, szczególnie kanonu Si Papa, cytowanego między innymi przez św. Roberta Bellarmina – Doktora Kościoła – oraz św. Franciszka Salezego – Doktora Kościoła – nie była przez nikogo kwestionowana. To właśnie na Dekrecie Gracjana nabudowano inne dekrety i dekretały stanowiące Corpus Iuris Canonici, który obowiązywał do chwili wprowadzenie Codex Iuris Canonici w 1917 roku. Gdyby części Dekretu Gracjana uchodziły za wątpliwe, dzieło to nie cieszyłoby się aż takim autorytetem i nie weszłoby w skład dzieł późniejszych.

Biskup Schneider twierdzi:

Opinia św. Roberta Bellarmina oraz inne podobne opinie o utracie urzędu papieskiego z powodu herezji opierają się na błędnym dekrecie Gracjana zawartym w Corpus Iuris Canonici.

Przeciwnie, Magisterium Kościoła od czasów Piusa X i Benedykta XV zdawało się odrzucać taką opinię, ponieważ owo sformułowanie, wywodzące się z błędnego dekretu Gracjana, zostało usunięte z Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. Kanony odnoszące się do automatycznej utraty urzędu kościelnego z powodu herezji z Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kanon 188 §4) oraz z Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. (kanon 194 §2) nie odnoszą się do papieża, ponieważ Kościół umyślnie usunął z Kodeksu Prawa Kanonicznego następujące sformułowanie wzięte z poprzedniego Corpus Iuris Canonici: „chyba że papież zostanie złapany na odstępstwie od wiary (nisi deprehendatur a fide devius)”.

Zatem mylili się ci, którzy zestawili Corpus Iuris Canonici obowiązujący do roku 1917 włączając doń kanon Si papa, mylił się św. Robert Bellarmin tenże kanon komentując, myliły się inne autorytety, nie myli się najwyraźniej sam biskup Schneider, który dogmatyzuje Kodeks Prawa Kanonicznego z roku 1917, nie mówiąc już o Kodeksie Prawa Kanonicznego z roku 1983. Dlaczego? Bo pasują do jego własnej tezy. Argument, że akurat Si papa nie wszedł do Kodeksu z roku 1917 o niczym nie świadczy, bo nie weszło do niego mnóstwo zawartości uprzednich zbiorów zawartych w Corpus Iuris Canonici. Papieżom zestawiającym kodeks z roku 1917 po prostu nie przyszło na myśl, by wprowadzić ten kanon, gdyż wizja papieża-heretyka wydawała się zbyt fantastyczna i odległa. Bisku Schneider doskonale wie, że chociaż prawo kanoniczne zawiera prawo boskie, to zawiera ono również prawo ludzkie, a każdorazowa kodyfikacja prawa nie nosi znamion dogmatu. Każdorazowy kodeks prawa kanonicznego stanowi najwyższą normę prawa stanowionego w Kościele, co nie znaczy, że to, co się w danym kodeksie nie znajduje nie jest katolickie.  Reasumując rzec można, że podważanie autorytetu i integralności Dekretu Gracjana stanowi pierwszy widoczny ślad czarciego ogona w argumentacji biskupa pomocniczego z Kazachstanu, gdyż wedle najlepszej wiedzy piszącego te słowa autentyczności kanonu Si papa przed biskupem Schneiderem nikt nie kwestionował.

Reklamy