Opętani i demoniczne postrzeganie rzeczywistości

el greco zwiastowanie

Demony udzielają swojej „osobowości”

W jednym z naszym wpisów sugerowaliśmy,[1] że niektóre osoby prowadzące strony religijne, ale także różni duchowni od księdza wzwyż, zatem także biskupi i kardynałowie, mogą być opętani. W niektórych przypadkach wiemy to na pewno, gdyż osoby te posiadają umiejętności paranormalne, których zwykli ludzie nie mają. Jak to możliwe? Po prostu byt duchowy, zwany demonem, posługuje się nimi użyczając im swoich własnych cech. Po prostu anioł zły przychodząc do duszy przychodzi z całym bagażem swojej „osobowości”, bo demony są bytami osobowymi, a nie żadną energią, czyli z całą nienawiścią, z lękiem, z zawiścią, pośpiechem etc. I dlatego też człowiek zdążający od dobrego do lepszego, jak pisze św. Ignacy z Loyoli, zawsze będzie odczuwał takie odwiedziny jako coś przykrego. Patrz reguła 7 rozeznawania duchów:

Reguła 7. U tych, co postępują od dobrego do lepszego, anioł dobry dotyka takiej duszy słodko, lekko i łagodnie, jakby kropla wody wnikała w gąbkę; duch zaś zły dotyka takiej duszy ostro, z odgłosem i niepokojem, jak kiedy kropla wody spada na kamień. U tych zaś, co postępują od złego do gorszego, te same duchy dotykają duszy w sposób odwrotny. Powodem tego jest usposobienie duszy aniołom tym przeciwne lub podobne. Kiedy jest im przeciwne, wchodzą do duszy z hałasem, dając się odczuć wyraźnie; kiedy znów jest im podobne, wchodzą w milczeniu, jak do własnego domu przez drzwi otwarte.[2]

Demony aniołami upadłymi

Jednak opisane w regule siódmej postępowanie jest jedynie kuszeniem, czyli działaniem od zewnątrz. W przypadku opętania mamy działanie od wewnątrz, w którym demon posługuje się ciałem tej osoby użyczając jej, jak już stwierdziliśmy powyżej, swoich cech i umiejętności. Oczywiście najpełniej widać to podczas egzorcyzmu, ale i poza nim można spostrzec pewne dziwne właściwości. Jedną z cech opętania jest postrzeganie rzeczywistości niejako „okiem demona”, który się w danym momencie daną osobą posługuje. Aby to właściwie zrozumieć, trzeba wiedzieć, że anioł, a człowiek to dwa różne gatunki. Człowiek może stawać się „aniołopodobnym” (izosángelos), jak mawiali Ojcowie Wschodu, jedynie w rozumieniu metaforycznym, a mianowicie przybliżając się do Boga i wielbiąc go. Człowiek pozostanie jednak zawsze człowiekiem, nawet w niebie i nie stanie się aniołem. Także tutaj na ziemi, człowiek nigdy anielskiego postrzegania rzeczywistości, ani innych anielskich umiejętności nie posiądzie. A jakie będzie postrzeganie człowieka, to sami zobaczymy, jak nieba dostąpimy.

Czym jest anielskie postrzeganie rzeczywistości?

Pisze o tym św. Tomasz z Akwinu dosyć obszernie w swojej angelologii (Summ. Theol. I, q. 54-58), co daje w naszym wydaniu 31 stron gęstego druku na wzór książki telefonicznej. Poznanie aniołów kiedyś szerzej zrelacjonujemy, ale zajmowanie się angelologią wymaga kilku wpisów przygotowawczych dotyczących tomistycznej teorii poznania, logiki, a przede wszystkim nauki o gatunkach, co jest suche, mało poczytne i wdzięczne, ale konieczne. Krótko i obrazowo rzecz ujmując: anioł widzi niejako w innym paśmie aniżeli człowiek i nie rozumuje przez wnioskowanie,[3] jeżeli A, to wówczas B, a potem C, a widzi niejako wszystko naraz poza czasem.[4] Jest to postrzeganie intuicyjne, ale w teologicznym, a nie w psychologicznym tego słowa znaczeniu. Dlatego też św. Tomasz nazywa aniołów intellectuales, czyli bytami intelektualnymi lub inteligencjami, a ludzi rationales, czyli bytami wnioskującymi lub racjonalnymi.[5]

Otóż człowiek postrzega i myśli inaczej aniżeli anioł, a dobry anioł nigdy nie przekaże człowiekowi swojego sposobu poznania, gdyż dobry anioł pełni wolę Bożą i akceptuje odrębność człowieka. Dobry anioł człowieka miłuje i pomaga mu. Dlatego idąc drogą Bożą nie powinniśmy spodziewać się przeżyć nadprzyrodzonych pochodzącym od Boga, ani też otrzymywania na etapie X jakiejś umiejętności Y, która stanie się naszą własnością. Jak pisze kardynał Bona np. stały dar rozeznawania duchów jest tak rzadki, że trzeba się z tym pogodzić, że go nie ma, gdyż Pan Bóg udziela go jedynie od czasu do czasu. Także nie należy oczekiwać jakichś stałych stanów lewitacji, telepatii czy telekinezy. Tak rzeczy się mają w chrześcijaństwie i w prawdziwej mistyce. Natomiast zupełnie inaczej jest niestety w ezoteryce i okultyzmie oraz w różnego rodzaju szkołach doskonalenia umysłu. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że chociaż umysł potrafi sporo, a ćwiczony jeszcze więcej, to jednak gdzieś się te umiejętności ludzkie kończą, a zaczyna sfera paranormalna będąca udzielaniem gospody demonom, które się danym człowiekiem, często na początkowym etapie bez jego wiedzy, posługują. Chociaż aniołowie upadli, czyli demony, także poprzez kuszenie ludzi na swój perwersyjny sposób pełnią wolę Bożą, to czynią to ewidentnie na doczesną i wieczną szkodę każdego człowieka. Podobnie jak każde państwo ma swoich katów, czy inny aparat ucisku, tak w stworzeniu demony są niejako bytami „od brudnej robory”. Wola Boża na pewne rzeczy im pozwala, a na inne nie. Dlaczego? Ponieważ bez kuszenia nie byłoby zasług. Jednak upadli aniołowie Boga nienawidzą i boją się Go i dlatego nienawidzą wszelkiego stworzenia, bo nie mogą dosięgnąć Stwórcy. Nienawidzą więc wszystkiego, co stworzone od minerałów począwszy, poprzez rośliny i zwierzęta aż do ludzi i oczywiście tych ostatnich nienawidzą najbardziej. I dlatego demon biorąc w posiadanie ciało człowieka, co dzieje się najczęściej w konsekwencji inicjatywy tego człowieka, posługuje się nim, żeby męczyć, dręczyć i zgubić. I dlatego zdolności paranormalne niektórych osób nie są ich pochodzenia, co niekiedy przyznają sami, kiedy po nawróceniu lub chrzcie je tracą. To demon przez nich widzi, myśli, poznaje, leczy etc. Nie są to też żadne „wyższe stany umysłu” czy „wyższe stany mistyczne”, ale po prostu albo dręczenie, albo opętanie.

Surin_miniO tym, jak wygląda świat okiem demona powiedzieć mogą aktualnie opętani lub byli opętani i polecamy w tym względzie konferencje księdza Rajchela, który takie świadectwa czyta. Jest to bardzo ciekawe i pokrywa się z wizją teologii. Istniało także kilka osób, które przeżyły okresowe opętanie wynagradzające i te doświadczenia opisały. Jedną z nich był o. Jean-Joseph Surin SJ (1600-1665) egzorcysta sławnego klasztoru w Loudun,[6] gdzie w latach 1634-1640 doszło do masowego opętania żyjących tam Urszulanek.[7] Wydarzenia te zostały wielokrotnie opisane, służyły jako wzorzec powieści Aldousa Huxleya „Diabły z Loudun” i opery Krzysztofa Pendereckiego pod tym samym tytułem. Ale od strony teologicznej ciekawe jest to, że o. Surin SJ oddał się jako ofiara zadośćuczyniająca za opętane zakonnice.[8] Jego ofiara została przyjęta, zakonnice uwolnione, a on sam został opętany w latach 1637-1654, co sam opisał w swoich listach.[9] Istnieje zatem możliwość przeczytania, choćby u o. Surina, jak świat widziany oczami opętanego wygląda. Redakcja się z tym jeszcze nie zapoznała, ale gdyby ktoś z czytelników znał francuski i sam chciał poczytać, to ma ku temu sposobność. Na temat samego ks. Surin, jak i zakonnic z Loudun zostało przelane morze atramentu interpretując to wydarzenie zwykle jako nierozeznane objawy psychiatryczne. Ale nie o tym teraz mowa. Chodzi o to, że osoby opętane, które być może często same o tym nie wiedzą, mają inną percepcję rzeczywistości, aniżeli zwykli ludzi, bo patrzą przez nie demony. Przy solidnym „przysiadzie”, czyli godzinach, a raczej latach spędzonych w bibliotekach, chyba głównie starodruków, przy znajomości różnych języków i przy dostępnie do literatury typu korespondencja księdza Surin można z pewnością naukowo wydedukować tę demoniczną percepcję. Częściowo zrobił to już o. Poulain SJ w rozdziale na temat dręczeń w swojej książce Łaski modlitwy wewnętrznej, gdzie jednak akcent położony został na dręczenia jako skutki poboczne towarzyszące stanom mistycznym, a nie na demoniczną percepcję rzeczywistości. [10] Mimo to, to właśnie ta pozycja i jej obszerna literatura może stanowić punkt wyjścia do badań w tym zakresie.

Okiem demona lub wywiad z demonem

Na czym polega zatem krótko i węzłowato owa demoniczna percepcja rzeczywistości? Na tym, że widzi się różne symbole, które nie tyle, że istnieją, ale po prostu działają komunikując się niejako z postrzegającym je. Co to znaczy? To, że symbole „wibrują”. Kilka słów wyjaśnień. Piszący te słowa napotkał w internecie bardzo ciekawy wykład byłego zakonnika, który opuścił swój zakon, kapłaństwo, katolicyzm i chrześcijaństwo. Został ezoterykiem, który chce wyzwolić ludzi spod władzy Kościoła, a zważając na treści jego wypowiedzi oraz ogólny sposób bycia przyjąć można, że jest on opętany. Linka z powodu dużej szkodliwości tego materiału nie podamy, ale zrelacjonujemy jego wypowiedzi. Jest rzeczą bardzo ciekawą, że właśnie ten człowiek tłumaczy ludziom z okultystycznego punktu widzenia, dlaczego chrześcijańskie rytuały, czy symbole, które jako kapłan poznał, są takie szkodliwe. Wszystko wskazuje na to, że człowiek ten rzeczywistość znaków odbiera właśnie „intuicyjnie” w rozumieniu poznania anielskiego, a nie ludzkiego. W jednym z wywiadów eks-zakonnik stwierdził, że poprzez chrzest „Kościół dokonuje magicznych obrzędów”, co z punktu widzenia demonów jest nawet prawdą, i jako przykład takich obrzędów podał uczynienie na głowie dziecka znaku krzyża. Co się przez to dzieje?

„Zamykany jest przez to czakram bezpośredniego, intuicyjnego kontaktu z bóstwem.”

Przyjrzyjmy się temu sformułowaniu: Kto ma „bezpośredni i intuicyjny kontakt” z Bogiem? Anioł przecież, nie człowiek. Człowiek rozumuje poprzez wnioskowanie i nikt intuicyjnego kontaktu nie posiada. Żaden nieochrzczony ateista intuicyjnego kontaktu z Bogiem nie ma, a uważa myślenie religijne albo za bzdurę, gdyż świat albo powstał sam z siebie, jak jego zdaniem tłumaczy nam nauka, albo się tym nie interesuje. Co najwyżej przejdzie na pozycje agnostyczne i powie, że „coś może tam jest”. Jednak wszelka tego rodzaju rozmowa zaczyna się od ukazania skutków, np. istniejąca doskonale regulująca się przyroda, do szukania przyczyny, np. doskonały Stwórca.

Zatem mówiąc o „intuicyjnym kontekście z bóstwem” demon poprzez tego człowieka odsłania swoją prawdziwą naturę bytu poznającego bezpośrednio i intuicyjnie, a nie ze skutków przyczynę za pośrednictwem wnioskowania. Jako pierwsze działanie chrztu ów były ksiądz podaje, że „człowiek przestaje być dzieckiem szatana”. Jest to prawdą, ale aż tak wyraźnie Kościół tego nie mówi, ale diabeł widocznie tak to pojmuje, że przez chrzest traci dusze, które, znowu cytat,

„jak ryba na haczyku wyławiane są z morza, które stanowi ich naturalne otoczenie, a tym, co jest hakiem w rybie u człowieka jest chrzest”.

I znowu słuszne stwierdzenie, chociaż ex contrario, że obszar działania złego ducha to morze, o tym mówi nam księga Apokalipsy (Ap 15,2; 16,3; 18,21; 20,13), a że przez chrzest jesteśmy rzeczywiście przenoszeni z podwodnego królestwa złego ducha do królestwa światłości, to też prawda. Zatem w jakiś sposób demon prawdę ci powie, nie zrobi tego wyłącznie cyganka. W dalszym ciągu tej wypowiedzi dowiadujemy się, że po usunięciu z siebie znamiona chrztu, które jest „raną” – dla szatana na pewno,

„otwiera nam się nasze zamknięte trzecie oko, w które wierzy hinduizm”.

Zatem człowiek opętany za pośrednictwem tego dodatkowego „oka”, po usunięciu „jarzma chrztu”, co dzieje się, jak uczy teologia, poprzez grzech śmiertelny, wchodzi pod władzę szatana, który może w nim zamieszkać i przez to dodatkowe oko na świat spozierać. Zatem w tym punkcie okultyzm głosi dokładnie to samo, co Kościół, tylko odwrotnie.

Ale przejdźmy teraz do interesującej nas części wywiadu. Wypowiadający się ezoteryk twierdzi, że

„każdy symbol ma inne wibracje, a symbol krzyża jest drganiem lub wibracją śmierci, gdyż już przez chrzest człowiek jest chrzczony na śmierć Chrystusa, nie na Zmartwychwstanie, tylko na śmierć.”

Jest ciekawa wypowiedź i częściowo prawdziwa. Prawdą jest, że diabeł pokonany został na krzyżu poprzez doskonałe posłuszeństwo Chrystusa, poprzez Odkupienie i ofiarę przebłagalną. To właśnie krzyż jest największą porażką szatana. Odkupienie dokonało się przez śmierć, natomiast Zmartwychwstanie nie było dziełem Syna, ale Ojca. Niejako nagrodą na mękę i potwierdzeniem Bóstwa Chrystusa. I co ciekawe w posoborowym Kościele panuje pogląd, że Zmartwychwstanie, jako mniej krwawe, jest czymś ważniejszym w Odkupieniu aniżeli męka i śmierć. Otóż tak nie jest i jest to, czego dowodzi powyższy cytat, argumentacja diabelska. Podobnie jak te wszystkie „krzyże zmartwychwstania”[11] najwyraźniej diabłu odpowiednio wibrują, bo się ich nie boi. Można swobodnie przyjąć, że większość „reform liturgicznych” powstała z diabelskiego natchnienia, gdyż usunięte zostało wszystko, co „wibruje nie tak”, czyli to, co demonom szkodzi.

Przyjrzyjmy się następnym wywodom eks-księdza i okultysty:

„Religia chrześcijańska jest religią śmierci.”

Dla diabła na pewno.

„Ale cierpiący Chrystus na krzyżu może oznaczać pokonaliśmy go.”

I dlatego Kościół zabraniał przed Soborem zbyt krwawego przedstawiania Ukrzyżowanego. Ten brak umiaru i krwawość ukazuje właśnie diabelską inspirację, która chce powiedzieć: „Patrzcie jak żeśmy sobie na nim używali!”

„Odkupienie dzieje się poprzez Zmartwychwstanie, a nie poprzez krzyż.”

Nieprawda.

„Bycie przybitym do krzyża oznacza bycie przybitym do ziemi, do materii do cierpienia.”

No właśnie, diabeł nienawidzi Wcielenia i tego, że został pokonany przez Człowieka, który też był Bogiem, ale w swoim człowieczeństwa był związany z ziemią, z materią, którą anioł upadły po prostu gardzi.

„Jeżeli wszędzie widzę tego Ukrzyżowanego to udziela mi się jego drganie śmierci i powstaje zależność.”

I prawdę mówi i dlatego trzeba mieć w domu krucyfiksy i patrzeć szczególnie w momencie gniewu na wizerunek Ukrzyżowanego, aby ta zależność powstała. Proszę zauważyć, że sporo osób, także duchownych, na widok krucyfiksu, reaguje wstrętem.

„Krzyż chrześcijański [w przeciwieństwie np. do krzyża ankh][12] ukazuje odcięcie od wymiaru boskiego i umiejscowienie w ziemi. Kiedy czynię na sobie znak krzyża to przywołuję to do siebie i pozostaję związany.”

Poprzez „wymiar boski” diabeł ma na myśli siebie i nawet nie kłamie, bo jako anioł upadły jest bardziej w wymiarze boskim aniżeli my-ludzie. Jako anioła drażni go to umiejscowienie w ziemi. I dlatego, diabłu na złość, powinniśmy często żegnać się, aby ten znak i tę prawdę Odkupienia przywołać.

„Nie muszę iść do kościoła, by przed Bogiem się pokłonić lub uklęknąć.”

Diabeł nie ma kolan.

„Jeżeli się komuś pokłonię to przed Tobą, gdyż ty nosisz boską iskrę w sobie. Chcę Bogiem żyć i iskrzyć.”

I to jest to antropocentryczne, posoborowe pochlebstwo, że w religii chodzi o człowieka. W religii chodzi o Boga. Anioł upadły rzeczywiście żyje Bogiem bardziej niż człowiek, bo podobnie jak Bóg, jest istotą czysto duchową, chociaż jest stworzeniem. A Lucyfer, jako „nosiciel światła” dokładnie to robi – iskrzy.

„Jezus znajdował opętanych zawsze w kościele. Kościół posiadł, z rozumieniu opętał (possessio) ludzi, czyli tam był diabeł. Diabła spotyka się w kościele. Jezus nie chciał założyć Kościoła, ale uwolnić nas od religii.”

Ciekawy zlepek prawdy i fałszu. Jezus czasami wypędzał duchy w synagodze, nie w Kościele, a czasami nie. Ale diabeł chce tutaj powiedzieć: „Nie chodź to kościoła, bo zostaniesz opętany przez znajdującego się tam diabła”, a przecież jest dokładnie odwrotnie. Oczywiście swojego rodzaju kulminacją jest stwierdzenie, że Jezus chciał nas uwolnić od religii. Ponieważ ten eks-ksiądz działa na mocno zsekularyzowanym Zachodzie, dlatego cieszy nas, że także tam resztki świętości trwają w Kościele, a diabeł złości się próbując usunąć znamię chrztu, co jest przecież niemożliwe.

Wibrujące symbole

Porzucając ten poboczny, choć ciekawy wątek wypowiedzi demona, pragniemy powrócić to drgających lub wibrujących symboli. Kwestia ta nie jest w tym wywiadzie z eks-księdzem pogłębiana, ale najwyraźniej pewne symbole jak krzyż wibrują demonom ujemnie, a inne, jak z pewnością pentagram, wibrują dodatnio i zachęcająco. Zatem symbolika działa i nie jest bez znaczenia. Jednakże „działanie symboli” nie jest wiedzą dostępną człowiekowi rozumującemu poprzez wnioskowanie. Możemy tutaj napisać, że egipski krzyż ankh symbolizuje to, a to, występował w takich, a takich kultach, odżył w tym i tym, a o tym i o tym już pisali ci, a ci, nie mówiąc już o tym, że jest jest w poważaniu u okultystów, o czym świadczą te, a te wypowiedzi. Jest to wnioskowanie racjonalne i człowiekowi dostępne ukazujące pewien fenomen od zewnątrz i jego odbiór w kulturze możliwy do zweryfikowania w literaturze przedmiotu kierującej się pewną metodologią. Ale nie możemy napisać, że krzyż ankh wibruje inaczej, aniżeli krzyż chrześcijański, bo żaden człowiek takich wibracji nie odczuwa. Odczuwa je demon oraz ci, którymi się posługuje. I dlatego widzenie „niewidzialnych pentagramów na guzikach”, jak określiła to nasza czytelniczka,[13] świadczy po prostu o opętaniu osoby, która takie rzeczy widzi lub odczuwa, bo niestety innej możliwości racjonalnie i teologicznie rzecz biorąc nie ma. Podobnie jak żadne życiorysy świętych lub pisma Ojców Kościoła nie piszą o tym, że jakiś święty nagle odczuwał drganie symboli, a co najwyżej czuł grzeszność różnych ludzi (np. świętej Katarzynie ze Sieny pewna osoba bardzo cuchnęła), tak człowiek nie opętany żadnych ukrytych symboli w koszulce Hello Kitty nie widzi, względnie nie odbiera ich działania. Można co najwyżej argumentować, że po co przyzwyczajać dzieci do kotka, który znajduje się potem na „zabawkach dla dorosłych”, że jest to przedwczesna seksualizacja, co będzie prawdą. Ale od sprośności do opętania, to jeszcze daleka droga. Wydaje nam się, że skoro okultyści, tajne kulty lub ezoterycy różnych znaków używają, to robią to po to, aby demony przyciągnąć. Ale sam znak jeszcze niczego nie powoduje, gdyż potrzebne są do tego różne rytuały, których tutaj nie podamy. A ponieważ osoby do tych kultów należące z dużym prawdopodobieństwem same są opętane, to one te znaki widzą i czują, czego człowiek „niewtajemniczony” nie widzi. I dlatego konieczne jest wtajemniczenia poprzez jakiś otwierający na demona rytuał, który wywierca człowiekowi „trzecie oko”. Tematykę tę jeszcze kiedyś pogłębimy. A na razie wniosek jest taki, że należy uważać na różnych księży charyzmatyków widzących wszędzie różne demoniczne znaki, bo nie jest to żadem charyzmat, a możliwe  opętanie.

[1] https://wobronietradycjiiwiary.com/2016/01/21/zly-duch-aniolem-swiatlosci-lub-zwodzenie-poboznych/

[2] http://www.okiem.pl/bog/reguly_loyoli.htm

[3] Summ. Theol. I, 1. Q. 58, a. 3 corp.

[4] Summ. Theol. I, Q. 58, a. 2-4.

[5] Summ. Theol. I, 1. Q. 58, a. 3 corp.

[6] https://fr.wikipedia.org/wiki/Jean-Joseph_Surin https://en.wikipedia.org/wiki/Jean-Joseph_Surin https://de.wikipedia.org/wiki/Jean-Joseph_Surin

[7] http://egzorcyzmy.strefa.pl/opetanie-w-loudun.html

[8] Correspondance de Jean-Joseph Surin, Paris, Desclée de Brouwer, 1966 http://egzorcyzmy.strefa.pl/opetanie-ojca-surin.html

[9] Wydanych przez Michel de Certeau, Correspondance de Jean-Joseph Surin, Paris, Desclée de Brouwer, 1966 Ostatnio pozycja ta została wznowiona i można ją nabyć choćby tutaj: http://www.amazon.de/Triomphe-puissances-exp%C3%A9rimentale-%2522Jean-Joseph-Surin%2522/dp/2905614471/ref=sr_1_4?ie=UTF8&qid=1457814658&sr=8-4&keywords=Surin

[10] https://wobronietradycjiiwiary.com/2015/05/09/augustyn-poulain-sj-notka-biograficzna/

[11] https://www.google.de/search?q=Auferstehungskreuz&newwindow=1&client=firefox-a&rls=org.mozilla:de:official&channel=nts&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwij-67uhu7KAhUBWSwKHUs0C8EQsAQIHg&biw=1344&bih=708

[12] https://www.google.de/search?q=ankh&newwindow=1&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiwlOOoiO7KAhUJDCwKHReUApEQ_AUIBygB&biw=1344&bih=708

[13] https://wobronietradycjiiwiary.com/2016/02/08/hello-kitty-i-demony/

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Fides

    Szczęść Boże,

    wpis ten pokazuje jak ważna jest wiedza teologiczna po to aby nie pobłądzić. Mam wobec tego następujące pytania:

    1) czy diabeł zna ludzkie myśli?

    2) czy można stwierdzić, iż wiedza księży charyzmatyków prowadzących „modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie” na temat „uzdrowionych osób” (zakładając oczywiście, że nie jest to ustawione spotkanie) pochodzi od demona. Np. byłem świadkiem jak podczas takiej modlitwy ksiądz przytoczył informacje, iż pewna osoba nie jest chora na raka, bo pomylono jej wyniki badań i żeby jak najszybciej zgłosiła się do lekarza i on to potwierdzi. Następnie ta osoba na kolejnym spotkaniu opowiedziała o tym zdarzeniu i potwierdziła wersję księdza. Była to osoba wykształcona, piastująca prestiżowe stanowisko. Oczywiście nie ma tutaj mowy o „uzdrowieniu” jednak pokazuje to pewny mechanizm: skąd ksiądz „x” wiedział, że świecki „y” jest tak naprawdę zdrowy. Czy to poznanie mogło pochodzić od diabła. Była to prawda zakryta o której tak naprawdę nikt nie wiedział, no może oprócz pracownika laboratorium i chyba lekarza który też się zorientował.

    3) wracając do wpisu o ks. Kostrzewie i Hello Kitty, wysłuchałem jeszcze przed wpisem opowieści księdza. Opowiada, iż dziecko któremu rzekomo objawił się Pan Jezus poznało imiona nienarodzonych, bodajże czwórki dzieci swojej mamy (nadała je jedynie w myślach nigdy nie zapisywała ani nikomu nie mówiła).
    Czy małe dziecko może być opętane?

    1. Traditio et Fides

      @ Fides

      Ad 1.
      Krótka i ogólna odpowiedź: tak.

      Wśród teologów istnieją dwie opinie, że
      a) tak, zna same myśli, na ile mu Pan Bóg pozwala,
      b) nie zna samych myśli, ale może je wydedukować po skutkach, czyli po mowie ciała i innych objawach i dlatego nam się zdaje, że je zna.

      Naszym zdaniem na jedno wychodzi, ale aby na to jeszcze lepiej odpowiedzieć, musielibyśmy przeczytać całą angelologię św. Tomasza, do czego w tej chwili nie jesteśmy w stanie.

      Skoro jednak Rituale romanum mówi, że oznaką opętania jest znajomość rzeczy zakrytych (occulta), to do tego muszą należeć myśli. Ponieważ istnieje zjawisko telepatii, gdzie ludzie ewidentnie odgadują myśli innych osób, to ta paranormalna umiejętność ma miejsce.

      Ja sam miałem tego rodzaju przeżycie, którym się teraz podzielę. Stałem wieczorem na przystanku tramwajowym i patrzyłem na kwitnące drzewo, a poprzez nie na gwiazdy. Wtedy podeszła do mnie pani w średnim wieku, co do której jedynie pamiętam, że była bardzo niska i korpulentna, a która nawiązała dosłownie do mojej ostatniej myśli. Aby ukazać, jak to mogło wyglądać, bo moich ówczesnych myśli już nie pamiętam, ale przeskoki pomiędzy różnymi tematami mi się często zdarzają, tak iż przypadkowe odgadnięcie, o czym akurat myślę, jest dosyć trudne. Tok myśli mógł wyglądać następująco:

      a. Piękna noc.
      b. Jak to drzewo okazale kwitnie.
      c. Gwiazdy świecą, chociaż niektórych z nich już nie ma, a światło potrzebuje sporo czasu, zanim do nas dojdzie.
      d. Ciekawe jak tam na Andromedzie lub Kasjopeji, gdzie, według Szymborskiej, nie występuje żadna rozpacz Pascala.
      e. Szkoda, że Pascal był jansenistą, a z klasztoru Porte Royale pozostała tylko stacja metra, którą widziałem podczas mojego ostatniego pobytu w Paryżu.

      I wtedy ta Pani, która przedtem mnie obserwowała, podeszał do mnie i rzekła.

      „A propos Paryża – piękne miasto..”. Punkty a. do e. są przykładowe, ale w samym wydarzeniu było dokładne nawiązanie do ostatniej myśli, której w normalny sposób domyśleć się nie sposób. Co ciekawe sprawa działa się poza Polską, ja myślałem po polsku, a Pani odezwała się do mnie w innym języku nawiązując do ostatniej polskiej myśli. Jeżeli to nie jest paranormalne, to co jest? Następnie opowiedziała mi, że i ona interesuje się religią, a podczas pobytu w USA czy w Kanadzie urzestniczyła w jakichś rytuałach pewnego szamana. Po czym wsiadła do tramwaju i odjechała. Wydawało mi się to mocno dziwne.

      Jest to jak na razie jedyne przeżycie tego typu w moim życiu dowodzące tego, że telepatia jest możliwa i najwidoczniej diabeł zna myśli. Bo to były moje myśli.

      ad 2)
      Tego, że coś na pewno pochodzi od demona stwierdzić nie łatwo. Demon będzie się ukrywać i swoich ludzi chronił. Często oni sami tego nie wiedzą. Dopiero wtedy, gdy oni sami zorientują się, że nie jest to rzeczywisty anioł światłości i będą chcieli odejść, da się we znaki. Proszę pod tym kątem posłuchać raz jeszcze konferencji ks. Rajchela https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/01/21/zly-duch-aniolem-swiatlosci-lub-zwodzenie-poboznych/ i przeczytać nasz wpis. Nasz wniosek: na 99,9% Pan niczego nie rozpozna, ani nikt inny także. W historii Kościoła bywało tak, że opętanie pozostawało bardzo długo niezauważone, a dopiero jakiś święty, po korowodzie innych fachowców, opętanie rozpoznał, bo akurat w jego obecności doszło do manifestacji. Jeżeli jakiś ksiądz charyzmatyk jest opętany, a na pewno wielu jest, to diabeł bardzo dobrze będzie go do czasu chronił, by przez niego działać.

      No niestety, ale charyzmatycy i na manifestacje mają odpowiedź, że jest ona w „duchu świętym”, albo nie jest to manifestacja demona, który w człowieku tkwi, tylko atak z zewnątrz na świętość. Patrzy argumenty „siostrzanej strony”.

      ad 3) Tak, małe dziecko może być opętane. Być może zostało przeklęte, może przez rodziców ofiarowane albo z innych nieznanych nam przyczyn.

      Proszę pamiętać, że demonologia jest naprawdę mało zdogmatyzowana, liczą się tam opinie szkół teologicznych, czy doświadczenie własne, a teologia naprawdę długo się tym już nie zajmowała, bo ostatni ojciec Menghi, którego też musimy dalej tłumaczyć. Więc trudno tutaj o wiedzę pewną. Należy także pamiętać o tym, że opętanie czy dręczenie nie jest chorobą, która ma zawsze takie same albo podobne symptomy. Mamy do czynienia z osobowym, bardzo inteligentnym bytem, który będzie chciał nas zwodzić. Czyli w jednym wypadku będzie tak, a w innym, bo inny demon, tam też jest hierarchia, inaczej.

      Zatem nie ma „jednego sposobu na demona”, np. pokropić wodą święconą i będzie dobrze. Jest to dosyć mozolne i męczące, z tego, co piszą egzorcyści.

      Proszę poczekać do cyklu o wiedzy i postrzeganiu aniołów, który kiedyś nastąpi, ale obecnie nasze pozablogowe życie daje nam się we znaki i mamy mniej czasu na blog, a szczególnie na teologicznie bardziej wymagające wpisy.

  2. Jan

    Witam serdecznie. Nie jestem pewien czy dostali Państwo mój mail. Mógłbym pomóc w tłumaczeniu o. Surin.
    Pozdrawiam!

    1. Traditio et Fides

      Niestety nie. Główny komputer a naprawie i nie mamy obecnie dostępu do naszej skrzynki. Na początku przyszłego tygodnia powinno być już dobrze, zakładając optymistycznie, że wszystko nareperują. Widocznie demonom przeszkadzało, chociaż przyczyny mogły być naturalne, tj. windows 10 przed którym przestrzegamy. Odezwiemy się do Pana.

      1. Jan

        Polecam w takim razie zamieścić parę skanów, albo na waszej stronie, albo na Google Drive lub innym serwerze i podać link. Dlaczego teraz? Ponieważ mam teraz parę dni, że mógłbym się tym trochę zająć 🙂

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: