Objawienia Faustyny Kowalskiej: Błędy dogmatyczne Dzienniczka (6 z 19)

middleham-exorcism

Recenzja teologiczna treści Dzienniczka Faustyny

Jak już podaliśmy powyżej dla zdyskredytowania czyichś objawień prywatnych wystarczy odnalezienie w nich jednego dogmatycznego błędu, by udowodnić, że są wbrew wierze (contra fidem). Jest to wielka ulga, gdyż zasada ta zwalnia nas z czytania całego Dzienniczka od deski do deski, czym zajęli się już inni.[1] Przyznać też trzeba, iż w piśmie Faustyny od błędów przeciw wierze (contra fidem) aż się roi. Z powodu tej klęski urodzaju przedstawimy jedynie niektóre z nich, wybierając zarówno cytaty bardziej jak i mniej znane.[2] W analizie tekstu opierać się będziemy na powszechnie zaaprobowanym wydaniu Dzienniczka z, pożal się Boże, imprimatur z roku 1995,[3] tak by nikt nie zarzucił nam, że fałszujemy ipsissima verba Faustinae. Podawać będziemy jednak numery Dzienniczka, a nie numery stron naszego wydania, by umożliwić wszystkim szybkie identyfikowania cytatów.[4]

Błędy dogmatyczne:

Pierwszy błąd dogmatyczny dyskwalifikujący całość znajduje się już w zeszycie pierwszym, a brzmi on następująco:

(20) „Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe.”

Zatem domniemany „Pan Jezus” jest sam ze sobą w sprzeczności, gdyż doznaje On rozterki pomiędzy swoimi boskimi przymiotami miłosierdzia i sprawiedliwości. Czy jest to z punktu widzenia nauki Kościoła, do której stosować się mają objawienia Faustyny, możliwe? Nie, to jest niemożliwe. Chrystus, Bóg-Człowiek, poprzez unię hipostatyczną jest Bogiem i stąd posiada On Boską naturę.[5] Kwestią Bóstwa Chrystusa, Jego Boskiej i ludziej natury, zajmowały się pierwsze Sobory Starożytności, a także kwestia unii hipostatycznej była w nauczaniu Kościoła bardzo rozlegle przedstawiana i dyskutowana. Nie zamierzamy prezentować tutaj całej nauki na temat unii hipostatycznej, a przedstawimy jedynie dwa twierdzenia dogmatyczne na ten temat.

I tak „anatematyzmy” św. Cyryla Aleksandryjskiego stanowią:

  1. Jeśli ktoś mówi, że Słowo Boga-Ojca jest Bogiem i Panem Chrystusem, ale nie wyznaje, że ten sam jest jednocześnie Bogiem i człowiekiem, ponieważ „Słowo stało się ciałem” według Pisma [J 1, 14] – niech będzie wykluczony ze społeczności wiernych. (DH 257, BF VI. 217)

Natomiast w liście papieża Jana II do Senatu w Konstantynopolu (534) czytamy:

„Chrystus jest rzeczywiście Jednym z Trójcy Świętej, tj. z trzech osób Trójcy jedną świętą osobą, czyli subsystencją, którą Grecy nazywają hipostazą.” (DH 401, BF VI. 228)

Zatem Chrystus jest Bogiem, a sposób Jego połączenia z Bogiem Ojcem nazywany jest unią hipostatyczną. Dlatego też prawdziwy Chrystus, który się komuś ewentualnie objawia, objawia się zawsze jako Ten, którym jest, a jest On jednocześnie Człowiekiem i Bogiem, Logosem, Synem Ojca oraz Jednym z Trójcy Świętej. Stąd też Chrystus jest zawsze pełen swojej Boskości i swoich Boskich przymiotów, które są od Niego nieoddzielne. Objawia się także jako Jeden z trzech Osób Trójcy, która jest  numerycznie czymś jednym, gdyż jest jeden Bóg (DH 172, 176, 75, 535) i jako taki, jeden w Trójcy, jako Jedność działa.

I tak Symbol Toledański (675) mówi:

„3. Również wierzymy, że Ojciec i Syn i Duch Święty są jednej substancji […] Trzeba także wierzyć, że Wcielenia Syna Bożego dokonała cała Trójca, jako że jej dzieła są nierozdzielne. […] To znaczy Chrystus, mając te dwie natury [boską i ludzką], jest złożony z trzech substancji: substancji Słowa, którą należy odnieść do istoty samego tylko Boga, oraz substancji ciała i substancji duszy, należących do prawdziwego człowieka.” (DH 535, BF VI. 44)

Powyższy tekst mówi nie tylko to, że Trójca jest „jednej substancji”, ale także to, że cała Trójca dokonała Wcielenia, to jest aktu na zewnątrz (ad extra) siebie, skoro Jej dzieła są nierozdzielne. Ponieważ zatem Chrystus jest współistotny Bogu, to znaczy tej samej istoty co Bóg, skoro jest Bogiem, to jego istota Boska jest czymś jednym i jako taka jest niepodzielna.

I tak Sobór Watykański I (1870) naucza:

„ […] [Bóg] jest jednostkową, zupełnie niezłożoną i niezmienną duchową substancją […]” (DH 3001, BF V. 18)

Natomiast Sobór Laterański IV (1215) mówi:

„ […] trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona” (DH 800, BH IV. 33)

Skoro więc Bóg jest dokonale prosty, toteż wszystkie jego przymioty (attributa), które my uważamy za sprzeczne z sobą, są w Bogu czymś jednym. Dlaczego? Ponieważ w Bogu nie ma żadnego złożenia skoro jest On „niezłożoną i niezmienną duchową substancją” (DH 800, 3001). Dlatego też, jak ukazaliśmy w innym wpisie, żaden z 33 przymiotów Boga nie znajduje się z konflikcie z innym Boskim przymiotem. A ponieważ Chrystus jest Bogiem, toteż posiada On wszystkie 33 przymioty Boga, które ani same sobie nie przeczą ani też nie znajdują się ze sobą w jakimkolwiek konflikcie. W tym kontekście dodać trzeba, że chociaż w relacja wewnętrznotrynitarnych (ad intra) Osoby Boskie różnią się od siebie, gdyż Ojciec nie jest Synem, a Syn nie jest Duchem Świętym etc., to tym niemniej działanie na zewnątrz (ad extra) Osób Trójcy Świętej jest jednym jedynym aktem im przynależnym (DH 800, 1330, 501, 531, 535).[6] Zatem to cała Trójca Święta stwarza świat:

„[…] Są [Osoby Trójcy Świętej] jednym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego […].” (DH 800, BF IV. 33)

Cała Trójca też dokonała Wcielenia:

„[…] Trzeba także wierzyć, że Wcielenia Syna Bożego dokonała cała Trójca, jako że jej dzieła są nierozdzielne. […]”. (DH 535, BF VI. 44)

I tak Dekret dla Jakobitów (1442) podaje:

„[…] Te trzy Osoby są jednym Bogiem, a nie trzema bogami, ponieważ ci Trzej mają jedną substancję, jedną istotę, jedną naturę, jedno bóstwo, jedną niezmierzoność, jedną wieczność i wszystko jest [w nich] jednym, gdzie nie zachodzi przeciwstawność relacji (non obviat relationis oppositio)”. (DH 1330, BF IV. 43)

A przeciwstawność relacji (relationis oppositio) zachodzi tylko wewnętrz Trójcy Świętej (ad intra), stąd wszystkie czyny na zewnątrz (ad extra) jednej Osoby Boskiej są na mocy Boskiej natury czynami całej Trójcy Świętej. Nie jest zatem możliwe, by objawił się gdzieś Duch Św., a nie wiedzieli o tym Ojciec lub Syn lub komuś objawił się Chrystus bez jedności z Ojcem i Duchem oraz bez pełni wszystkich boskich przymiotów. Mówiąc inaczej Osoby Trójcy Świętej nie działają w odniesieniu do stworzenia (ad extra) w pojedynkę, bo jest to niemożliwe, gdy bowiem działa Jedna z Boskich Osób działają i wszystkie, gdyż Bóg jest Trójcą, a innego boga nie ma. Zatem prawdziwy Chrystus, który się komuś objawia, zawiera jako Bóg wszystkie Boskie przymioty w sobie, które w Nim, Chrystusie, jako w Bogu są czymś jednym. Stąd Chrystus nie może takich przymiotów jak miłosierdzie i sprawiedliwość różnicować, ani też być przez nie do czegoś przymuszany. Bo jak odczytać zdanie:

(20) „Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe.”

Można odczytać je w ten sposób, iż „miłosierdzie” i „sprawiedliwość” są czymś nadrzędnym wobec Chrystusa i jako takie prowadzą nad Jego głową same ze sobą ożywiony dialog. W tym rozumieniu „miłosierdzie” i „sprawiedliwość” nie byłyby przymiotami Chrystusa, ale oddzielnymi bytami, które Chrystusowi jako instancje zewnętrzne coś nakazują. To przecież absurd i ciąg dalszy nominalizmu, który tak bardzo różnicował przymioty Boże, iż faktycznie określił, iż „sprawiedliwość” jest czymś innym w samym Bogu aniżeli „miłosierdzie”. Zatem idąc tym tropem przyjąć trzeba, że

(a) Chrystus nie jest podmiotem swoich przymiotów

albo

(b) ich po prostu nie posiada, gdyż nie jest Bogiem.

Pierwsza interpretacja (a) świadczyłaby o negacji jedności duszy Chrystusa lub Jego Osoby, a druga (b) byłaby kwestionowaniem Bóstwa Chrystusa. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty przyjąć trzeba, że wypowiedź rzekomego Chrystusa z objawień Faustyny:

(20) „Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe.”

jest sprzeczne z wiarą katolicką (contra fidem).

[1] http://www.traditioninaction.org/HotTopics/f072_DivMercy.htm https://www.youtube.com/watch?v=bYhPncGDJBY

[2] Dobre i summaryczne ujęcie znaleźć można tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=yI5_4Pi0e8w

[3] Kowalska, Faustyna M., Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej, Warszawa: Promic 2016.

[4] Internetowe wydanie Dzienniczka znaleźć można choćby tu: http://www.zaufaj.com/dzienniczek-swietej/529-dzienniczek-zeszyt-pierwszy-rkopisu.html

[5] Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, Wil: Alverna 2011, 503.

[6] Tamże, 280-283.

Reklamy

44 thoughts on “Objawienia Faustyny Kowalskiej: Błędy dogmatyczne Dzienniczka (6 z 19)

  1. „Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe.”

    Całkiem jak słynne “nie chcem ale muszem”.

    Nie zwróciłam na to nigdy wcześniej uwagi, ale powyższa analiza jest faktycznie druzgocąca.

    1. @ viridis

      Cieszę się, że ten piątkowy wpis został wreszcie odkryty, ale wobec mantylek nie miał żadnych szans. :))) Tak, tak natura kobieca i inna hierarchia wartości. :)))

      Jakże ja złagodniałem :)))

      Ale rozumiem, że jak mantylka

      a. jest
      b. w odpowiednim kolorze
      c. ładna
      d. dobrze upięta

      to wtedy można
      e. zasiąść do analiz teologicznych.

      I tak kolejność jest nie do przeskoczenia:)))

      A swoją drogą z błędami można się osłuchać, jak sławne “bycie w temacie”….

  2. Raczej temat został wyczerpany i czytelnicy nie mają nic do dodania. Cierpliwie czekają na więcej …

    1. Oj, będzie, będzie, błędów ci u Faustyny dostatek

      Mam nadzieję, że pisze Pani o Faustynie, a nie o mantylkach, bo ten temat nigdy nie zostanie wyczerpany…:))

  3. A kto niby pod tematem Faustyny znow zaczął o mantylkach? I to jeszcze ciagle podkreslajac spinki, kolory i czy dobrze upiete?
    A zapomniał, ze to powazne NARZEDZIE KONTREWOLUCJI ?

    Szkoda ze kościół tradycyjny nie nakazywał nosić czegoś panom. Wtedy byście zobaczyli jak to jest nosic coś czego nikt nie nosi i ciekawe czy byście się nie przejmowali czy to cos dobrze leży 🙂 🙂

    A skoro Pan wywołał wilka z lasu, to śpieszę poinformowac że kupiłam dziś niebieską mantylke, która sie ponoc nie gniecie i nie zsuwa z głowy, co jest istotne, co najmniej tak jak dla żołnierza dobrze dopasowany karabin 🙂

    1. @ viridis

      Gratulacje. I pozdrowienia dla mantylki. Ja dosyć często różnię się ubiorem od reszty, jestem zwykle over dressed i niech się by tylko który spojrzał … oj…

      Ale jak Pani zacznie mantylkę asertywnie i z przekonaniem nosić, to inne Panie automatycznie zaczną Panią naśladować. :)))

      Mam nadzieję, że niebieska mantylka na soboty i święta maryjne, bo tyle liturgii musi być.

      Tutaj coś na temat błękitu, maryjności i zegarków Seiko, tudzież maryjnych, a co…
      https://traditionundglauben.wordpress.com/?s=Seiko&submit=Suchen

  4. @ viridis1234

    > A skoro Pan wywołał wilka z lasu, to śpieszę poinformowac że kupiłam dziś niebieską mantylke, która sie ponoc nie gniecie i nie zsuwa z głowy, co jest istotne, co najmniej tak jak dla żołnierza dobrze dopasowany karabin 🙂

    Ja bym powiedział … jak dla żołnierza dobrze dopasowany hełm, który nie zsuwa się na oczy podczas natarcia 😉

      1. @ mariuszjerzy,

        Panie Mariuszu, Pan to potrafi te “misie-patysie” przynosić. Dopiero dzisiaj zobaczyłam i mam nadzieję, że nie przypomnę sobie tego obrazka wtedy, kiedy to będzie najmniej odpowiednie. Moja mantylka jest tez w kolorze granatowym jak ten hełm…:):):) tylko nie spada mi aż tak na oczy:)

        W czasie Mszy jestem jednak bardzo skupiona na Panu Bogu i modlitwie——uspokajam trochę sama siebie, bo jednak nie chcę przypomnieć sobie tego obrazka w czasie mszy. Potwierdzają to relacje znajomych, którzy ani się ważą zaczepić mnie w czasie mszy w jakikolwiek sposób chociaż ich podobno korci….

        Mantylka, która “przysłania” mi boki, czyli ogranicza pole widzenia, jeszcze bardziej wyostrza moje skupienie.

        Jednym zdaniem: Panie Mariuszu, “misio-patysio” powyżej to strzał w 10-tkę!

      2. @ annajudyta

        Zatem mantylka u kobiety tym samym, co kaptur u mnicha, także zawęża pole widzenia i pozwala się skupić. I nie uchodzi za niedozwolone nakrycie głowy, bo w Fontgombault mnisi to mieli kaptur na głowie podczas modlitw, to głowę odkrywali. Są w pewnością jakieś przepisy lub zwyczaje, a bardziej twarzowe niż hełm.

        Ciekawe, ciekawe..

        A ponieważ czytają nas księża, to proponuję w przedsionku kościoła jakieś małe lustro umieścić, do właściwego wkładania mantylek, bo kobieta się martwi, że jest krzywo, że spinka źle przypięta i się na modlitwie skupić nie może …Tak, tak, to są problemy …jak się wcale nie wyśmiewam..

        Gdzieś czytałem, że ponoć w USA jest w tradycjonalistycznych kościołach lub kaplicach taki kosz za mantylkami do wypożyczenia, które się potem znowu do tego kosza wkłada. Zatem mantylkowy obowiązek najwyraźniej panuje. Jak w klasztorach w Grecji, jest kosz z chustami i szalami, żeby się Pani mogły przykryć. I dobrze w tym wyglądają.

        Zatem w przyszłości może i jakiś proboszcz mantylki do kosza zakupi, chociaż przewiduję problemy, bo nie taka, nie siaka, to to , to tamto, ale by przynajmniej dobrą wolę wykazał i przpomniał o Siódmym Przykazaniu, żeby mantylkę zostawić i do domu nie zabierać bo to grzech. I ciekawe, jak by się to w praktyce sprawdzało?

        Ale o parafianki dbać trzeba, bo to

        a. przyszłe
        b. obecne
        c. potencjalne

        matki katolików, przynajmniej duchowe. Mantylki górą!

  5. He he … nie wiem czy Faustyna spodziewała się, że będzie taka sławna 🙂 … nawet na blogu WOTIW tyle o niej 😉

    1. @ mariuszjerzy

      Jak nat ten zamknięty blog trafiła, to rzeczywiście osiągnęła wszystko … A jutro więcej…. napięcie rośnie….Będzie o Koronce, prawie 4000 słów. Wszyscy sobie poczytamy.

  6. @ Tr-O:)

    Bardzo ciekawe porównanie mantylki i kaptura.

    Mantylka zdecydowanie poprawia moją koncentrację. Boki mantyli w jakiś sposób skutecznie odseparowują od innych.
    Widzę tylko to, co przede mną. Zmniejszają możliwość rozproszeń. Myśli przez to jeszcze łatwiej wznoszą się ku Panu Bogu – jest głębsza intymność modlitwy.
    Tę ochronę od rozproszeń i separację od ludzi postrzegam tak, jakbym za sprawą mantyli pomimo bycia wśród ludzi była w “swojej izdebce”.
    “Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu”. Wydawać by się mogło, że to taka drobna, delikatna rzecz, ale jednak kryje w sobie moc.
    Widzę piękno mantyli ukryte w teologii, ale i odczuwam w mojej wierze praktyczne jej stosowanie.

    Polecam każdej katoliczce i byłoby wspaniale gdyby księża przypomnieli ogromne znaczenie mantyli.
    Na Mszy Trydenckiej, niestety, oprócz mnie widzę tylko jedną kobietę w mantylce.
    Na Novus O. jestem sama, ale coraz bardziej jest mi to obojętne chociaż jeszcze nie całkiem.
    Czasem bowiem, mam taką myśl, że wszyscy będą się wgapiać we mnie jakbym co najmniej Wieżę Eiffla miała na głowie i wtedy muszę właśnie zagryźć ząbki aby mieć mantylę na głowie.
    Jest to cały mozolny proces koncentracji na Panu Bogu przy jednoczesnym zobojętnianiu na to, co inni powiedzą. Uf!

      1. @ Traditio

        Mogę powiedzieć, że marzę o tym aby więcej kobiet zaczęło interesować się w poważny sposób mantylą. Dał by Pan Bóg aby były i mantylki i przyzwoity ubiór. W ostatnie lato byłam już umęczona strojami naprawdę wielu kobiet na mszach, które to stroje pozostawiały wiele do życzenia. Spódnice krótkie albo bardzo krótkie, dosłownie za 4ry litery, głębokie wycięcia, bluzki na ramiączka, wystająca znacząco bielizna, często tak zestawiana kolorystycznie, żeby zaakcentować to, co pod spodem, prześwitujące materiały, o mocnych makijażach. Kobiety ubrane w ten sposób maszerują nieskrępowanie do Komunii Św. Niektóre, będąc blisko ołtarza, pochylają się nad dziećmi przez co staje się jeszcze bardziej widoczne to, co powinno być zasłonięte. Powiem teraz bardzo poważnie, że jest to potworne i zgroza!!!
        W którymś momencie zaczęłam bardzo dziwić się, że księża nie reagują na aż tak wyeksponowany ubiór/bezubiór w miejscu świętym. Podaje prawie rozebranej kobiecie najświętszą Hostię i dosłownie nic, żadnej reakcji!
        Po pierwsze taki wygląd kobiet, których strój przypomina ubiór kobiet lekkich obyczajów obraża Pana Boga, a po drugie jest dla samych księży niebezpieczeństwem. Ich oczy, chciał-nie chciał patrzą na niebezpieczne miejsca, czym narażają się na problemy z czystością.
        Panowie ubierają się nie lepiej w pewnym sensie. Ubrania są wymemłane, a styl ubierania jest taki jak na plażę (widuję czasem ludzi w klapkach!) czy do rozpierania się na krześle żydowskiej herbaciarni. Gacie w wojskowe plamy, buciszony jak na poligon i często zwyczajnie brudne, T-shirty z przygłupawymi rysunkami i napisami.
        Mam coraz bardziej dosyć tych ubiorów, które mówią wiele o stanie duchowym tych osób i ich odniesieniu do Pana Boga. Dla mnie takie ubiory to brak szacunku, lekceważenie Pana Boga i ludzi. Zgroza!
        Mantylki wracajcie:)

      2. @annajudyta
        Cieszę się, że to pisze kobieta. Czasami zastanawiałem się nad odpowiedzialnością kobiet za swój strój. Konkretnie: za wyzywający strój i reakcje jakie to budzi u mężczyzn. Bo albo te kobiety są:
        a) nieświadome w swoim braku wyobraźni, albo
        b) robią to specjalnie, bo mają z tego satysfakcję.
        Nie wiem co gorsze. Kiedyś podjąłem temat w konfesjonale, ale dostałem mało wyczerpującą odpowiedź, że wszelka nieczystość pochodzi z naszego wnętrza, a nie z tego co wchodzi do naszego wnętrza (czyli też przez oczy). Odpowiedzi samych kobiet z reguły oscylują wokół tego, że “chcą się podobać”. Przecież takie “podobanie się” ostatecznie dramatycznie odwraca się przeciwko nim samym!

      3. @ efati

        Robią to świadomie, bo daje im to wielką przewagę nad mężczyzną. Niektóre kobiety są bardzo obrażony, gdy się mężczyzna nimi seksualnie nie interesuje, a zwykle nie są pod innym interesujące.

      4. W przypadku niektórych kobiet to z pewnością jest działanie celowe i faktycznie daje pewną władzę, ale jak to możliwe w przypadku kobiet wierzących, ba, religijnych? Tu musi działać jakiś nieuświadomiony mechanizm (pozyskiwania tej przewagi strategicznej). No bo nie wierzę, że nie ma świadomości skutków. Więc musi powstać w głowie pytanie o odpowiedzialność za swój strój. A może jestem naiwny? Może takich pytań nie ma?

        A wykład o Faustynie faktycznie nie pozostawiający pola do dyskusji. No niestety…

      5. @ efati

        To jest bardzo proste. Mechanizm nie jest nieuświadomiony.

        1. Jak mu krew z głowy w dół spłynie.
        2. I rozum straci.
        3. To może da pieniędzy.
        4. Będzie dziecko i alimenty
        5. Może się ożeni

        Złapie się po prostu. Kobieta po prostu biologicznie chce zostać matką i wabi. A czym? A ciałem. Ot co!

        Większość kobiet sobie takich pytań nie zadaje, najwyżej po nawróceniu. Czytałem na jednej stronie internetowej, gdzie kobieta po nawróceniu pytała ojca, wiadomo jakiego zakonu, czy ma wyrzucić te wyzywające stroje, w które się ubierała, a trochę jej szkoda pieniędzy, czy sprzedać, ale wtedy, tak ona, ta broń trafi w inne ręce. Nie napisała tego w ten sposób, ale o to chodziło i trochę zrelatywizowała, że można to kombinować inaczej i mniej wyzywająco.

        Ja bym kazał wyrzucić, a ojciec oczywiście pokrętnie nie zajął stanowiska.

      6. @ Efati- tu nie działa nieuświadomiony mechanizm lecz tylko zły duch który pewne osoby w konkretnym czasie popycha w tym kierunku.

      7. A ja bym powiedziała że to wszystko powinno iść do pieca na spalenie 🙂 Marność nad marnościami.

  7. @ Efati,
    ubiór kobiet do kościoła to dramat. Chyba już tu wspominałam, że byłam latem na ślubie koleżanki, która amerykańskim wzorem miała trzy towarzyszące jej “druhny”. Dziewczyny z mocnym makijażem i ubrane w takie sukienki, że nie ośmieliłabym się tutaj pokazywać przykładu. Wystarczy wspomnieć, że choć były długie, rozcięcie z boku miały do pasa a góra to tylko zarzucone na ramiona dwa paski materiału, więc dekolt też do pasa z przodu i z tyłu a po bokach także było wszystko widać. Choć lubiłam się kiedyś dość odważnie ubierać, na żadną okazję takiej sukienki bym nie założyła. Ksiądz był bardzo młody, dziewczyny siedziały w pierwszym rzędzie i na koniec nie omieszkał podziękować pięknym druhnom zamiast je wyprosić z kościoła. Ja gotowałam się całą mszę, na nikim innym nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Komentarze owszem były ale tylko takie: “och, jak te druhny pięknie wyglądały!”

    @ Traditio
    A w Grecji (w Meteorach) to i spódnice do kostek wypożyczali, bez tego nie było szansy wejść. Zawsze zastanawiało mnie, jak to jest, że w innych krajach nawet zwiedzać kościoła nie można było bez stosownego ubioru (nie wiem jak jest teraz, bo dawno za granicą nie byłam) a w Polsce te same osoby nie miały nigdy oporów przed ubieraniem się na Mszę św. jak na plażę…

    1. Wydaje mi się, że przyczyną tego stanu jest podkreślanie ważności tego co w środku człowieka a nie na zewnątrz. Jeżeli ciągle się słyszy, że ważne jest przede wszystkim to co masz w sercu , co wiesz, co myślisz a nie jak wyglądasz to takie są efekty.
      Widoczne jest to w szkole i to na wszystkich poziomach nauki przy czym o ile w przypadku mężczyzn funkcjonuje jeszcze wzorzec odpowiedniego i przyzwoitego ubioru to w przypadku dziewcząt i kobiet ten wzorzec zanika albo już zanikł.
      Natomiast w Kościele i na katechezie nie ma żadnej nauki o wymogach dotyczących ubioru. Wręcz przeciwnie przeciwnie, nacisk kładzie się na to, że:
      dobrze, że przyszedłeś,
      Panu Bogu to wszystko jedno,
      stroisz się dla ludzi,
      masz się czuć dobrze,
      nieważne jak wyglądasz Pan Bóg cię kocha.
      Wydaje mi się, że wiele ludzi po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy i dlatego są oburzeni, gdy czasami ksiądz nie udzieli im Komunii św.

      1. @ quaerere

        To prawda poczucie wstydu jest subiektywne i bardzo uwarunkowane kulturowo.

        Miałem znajomego fotografika, który dla jakiegoś klienta robił zdjęcie tancerce go-go przy rurze. I dziewczyna ta była w toplesie, dół semi-bikini był zakryty jakimś rodzajem paska, więc miała naprawdę mniej na sobie niż w tradycyjnym bikini, ale fotografikowi powiedziała z pretensją w głosie:

        – Ale nie ma mowy, żebym się rozebrała!

        I nie był to żart, ani ironia, jej wydawało się, że jest ubrana, bo miała ubiór z pracy i uważała, że jest ubrana.
        Zatem poczucie przyzwoitości to kwestia przyzwyczajenia. I jak się o tym nie słyszy, to się nie wie. A kobieta pyta najpierw>

        a. koleżanek
        a potem ewentualnie
        b. matki

        jak wygląda, b. jest zwykle konserwatywna, a a. mają swoje wzorce.

    2. Odnośnie konserwatyzmu matek bym się spierała. Młode współczesne matki zakładają na siebie ( w Polsce ) stroje bardzo gorszące. Patrzę na te mamy i w pracy i po drodze do pracy. Nie napiszę co mi się nasuwa na myśl, bo: ” nie oceniajmy”
      Przy okazji- śmiać mi się chce, bo fejsbook już raz zablokował coś, co opublikowałam na swoim profilu z portalu bodajże “obrona wiary’, nie pamiętam o co poszło, ale fb jest bardzo wyczulony na to, aby osoby sexualnie zorientowane w inny sposób chronić i bronić. Nie pisałam w tym temacie, bo mnie nie interesuje, ale i tak dostałam bana 🙂

      A małe córeczki naśladują swoje mamusie. I tyle. Kółko się zamyka.

      Poza strojami, pamiętam dawną tak zwaną “kindersztubę”, zapis fonetyczny, która głosiła wszem i wobec, że to co wolno chłopakowi, dla dziewczyny jest niedozwolone właśnie dlatego, że jest dziewczyną. I dziewczyny “trzymały szpan”, czyli słuchały co matki mówią, naśladując je w sposobie bycia i życia. “Kindersztuba” dotyczyła nie tylko stroju, który był skromny, zachowania, które też powinno być skromne, ale głównie dotyczyła wychowania. A dzisiaj… Ech.. Ciśnie się na usta tylko to:

      1. @ Oksana

        Miałem na myśli matki z córkami nastoletnimi, które są przynajmniej po czterdziestce.

        A tutaj coś dla pań:

        Tak, tak kontrkultura, kontrkultura

        Ojciec “Dyrektor” Rydzyk promuje moherowe berety, a my gustowne, oczywiście mantylki oraz kaplice domowe, jak w dobrych szlacheckich czasach. Redakcja przejmuje rydzykowe babcie, jak te wpisy pójdą na stronę ogólnodostępną.

        Strach się bać … :))))

  8. @Efati
    O odpowiedzialności można mówić wtedy, kiedy jest jakaś dojrzałość, która wiąże się z wartościami, a żyjemy w codzienności antywartości, czyli nurzamy się w antymiłości (egoistycznej, mdłej, sztucznej, wyuzdanej imitacji miłości pod szyldem np. walentynek), nieuczciwości, manipulacjach sobą i innymi, pozornej odpowiedzialności, albo w ogóle jej braku itd.
    Kobiety i mężczyźni nie wiedzą ani co oznacza być kobietą i mężczyzną ani co oznacza być żoną i mężem. Większość chce tzw. samorealizacji, spełniania swoich zachcianek, także tych związanych ze sferą seksualną, bo jak wiele razy słyszę “coś mi się od życia należy” i “przecież tak robią wszyscy” i “jak miałem tego/tamtego/tą/tamtą” i “to jest to nie wiem jak niewyobrażalny skarb, coś jest na zawsze moje i nikt mi tego nie odbierze i nawet zabiorę to ze sobą jak już będę odchodził/odchodziła z tego świata”- tworzenie wykolejonych własnych kolekcji rzeczy, przeżyć, przygód seksualnych etc.
    Nagminnie miłość, atrakcyjność, poczucie własnej wartości są utożsamiana ze sferą seksualną.
    Kobiety w zdecydowanej większości wypadków ubierają się perwersyjnie z premedytacją. Dobieranie bielizny i ubrań na zasadzie kontrastów i wystawania intymnych części garderoby na widok publiczny odbywa się zatem nie przypadkowo. Trzeba bowiem podniecać, nakręcać, być gotowym na flirt, zdradę.
    Niech Pan przyjrzy się treściom filmów i książek, które bezrefleksyjnie wkładają w siebie kobiety. To one uczą kobiety jakie mają być, co jest sensem życia, jak mają wyglądać relacje.
    Kobiety chcą być w centrum uwagi jak największej liczby mężczyzn.
    Zazwyczaj nie chcą należeć do jednego mężczyzny na płaszczyźnie seksualnej nawet jak są już mężatkami i zdarzają się np flirty. Jeśli nie zdradzają fizycznie to zdradzają w myślach, wyobrażeniach, bo są rozczarowane mężem, który staje się nudny i przewidywalny, a przecież czytają i oglądają rzeczy w których mężczyźni są bez końca przystojni, czarujący, romantyczni, adorujący, uwodzący, pomysłowi etc. Ja czasem słyszę jak kobiety, które chodzą do kościoła i uważają się za osoby wierzące, a są np. rozwiedzione mówią, że potrzebują przytulania, mocnych doznań, że czas ucieka i trzeba coś robić!, telefonów, wyjazdów, burzy uczuć! i dokładnie sięgają po to, a jednym z narzędzi jest ubiór, bo trzeba kogoś przyciągnąć, zainteresować. Czasem nie ma znaczenia, że mężczyzna jest żonaty (a czasem to dodatkowo kręci) czy jest księdzem (takie przypadki także niestety znam).
    Ostatnio znajomi wrócili z sanatorium i opowiadali o czymś takim jak przełamywanie tabu, a chodzi o coś takiego, co nazywa się swingiem, czyli uprawianie seksu iluś par małżeńskich wg konkretnych zasad. Tyle zdołałam znieść opisu.
    Moim zdaniem rzeczywistość jest taka, że jeśli ktoś ubiera się nieprzyzwoicie a drugi patrzy się na to i się cieszy to znaczy, że jedno i drugie ma poważne problemy z czystością.
    Ksiądz z którym Pan rozmawiał natomiast mówi piramidalne bzdury, jak mawiał niejaki Duduś.
    Gdyby oczy nie miały nic wspólnego z wpuszczaniem do wnętrza grzesznych obrazów, które przekładają się na myśli i konkretne czyny to oznaczałoby to, np., że można oglądać nieprzyzwoite filmy wyłączając dźwięk.
    A w kwestii perwersyjnego (mniej czy więcej) ubierania się jednych i gapienia się drugich, moim zdaniem na płaszczyźnie duchowej, także na mszy, przed obliczem Pana Boga zachodzi masowa rozpusta.
    Grzech, bowiem oślepia, ogłusza, usypia i wykoślawia rzeczywistość. Człowiek nie ma świadomości obecności Pana Boga. Sacrum w kościele staje się niewidoczne, czego dowodami są dokładnie 1. nieprzyzwoite i niechlujne ubieranie się (patrz bardziej mężczyźni) 2. przyglądanie się/zerkanie czy co tam przewrotnie ubranym kobietom 3. Nieczyste myśli.

  9. @ efati @annajudyta

    Tak sobie ostatnio myślałem, że dzisiejsi mężczyźni są dużo bardziej pobudzani seksualnie-wzrokowo poprzez:

    a. billboardy
    b. telewizję
    c. filmy
    d. żeński ubiór

    niż pokolenia przed 1989 rokiem, nie mówiąc już o tym, którzy konsumują lub konsumowali pornografię. Myślę, że to ostatnie tak niesamowicie wypacza postrzeganie kobiet, że do końco pozostanie, tak iż reakcja na bodźce zawsze będzie ponadprzeciętnie silna.

    A kobiety też nigdy przedtem się tak wyzywająco nie ubierały. Więc jest to pewnego rodzaju spirala.

    Polecam film ‘Thanks for sharing” https://en.wikipedia.org/wiki/Thanks_for_Sharing nie wiem, czy był w Polsce. Na temat seksoholizmu, dla dorosłych, ale w sumie budujący. Mnie to całe szczęście nigdy nie dotyczyło, ale okazuje się, że ci ludzie mają zupełnie inną percepcję rzeczywistości i jak alkoholik wszędzie widzi alkohol, tak oni co innego. Ale to się zawsze zaczyna o wieloletniej konsumpcji pornografii niestety.

    Ale jak to było:

    1. Sobór Vat. II
    2. 1968
    3. Nowa Msza 1969/1970
    4. Likwidacja cenzury wszędzie na Zachodzie
    a. Hollywood kodeksu Haysa
    b. Dopuszczenie pornografii najpierw w krajach skandynawskich
    c. W reszcie zachodniej Europy
    d. W Polsce po 1989

    I jest równia pochyła. Ja kiedyś pod koniec lat 1990-tych pomagałem sprzedać zbiory pewnego muzyka i kolekcjonera, który kolekcjonował prawie wszystko od lat 1940-tych. Wśród tych zbiorów była tzw. gadzinówka, to jest “pornografia” produkowana przez Niemców i rozprowadzana niby to nielegalnie na okupowanych terenach. I jak to wyglądało? Tak, że nawet tego nie pamiętam. Panienka albo była w bikini, albo w toplesie, estetyczne kolorowe obrazki w technikolorze lat 1940-tych, porządne i schludne. Sławna reklama sławnego mydelka Fa była bardziej rozwiązła. I co chcę przez to powiedzieć? Że to było wtedy pornografią i było nielegalne. A co mamy teraz? Więc trudno tę biedną naturę męską winić, skoro zewsząd jest tak bombardowana. Oczywiście sama szukać nie powinna.

  10. @Efati

    Odnośnie jeszcze tematu——–w kwestii sfery seksualnej nawet w kościele mówi się, jak wiemy, że wolno wszystko, bo seks jest boski, aby tylko w małżeństwie (co od czasu do czasu podkreśla nawet moja ponad 70-cioletnia znajoma), a przecież jest to kłamstwo. Granice sfery seksualnej człowieka są bardzo wąskie wg prawa Pana Boga, bo ta sfera służy super konkretnemu celowi. Człowiek zaś zrobił z tej sfery źródło niekończących się doznań, rozrywki, sensu życia o zgrozo (wszyscy muszą kopulować i w każdym wieku!). I przy takim podejściu znajduje to wyraz m.in., bo nie tylko, w nieskromnym ubiorze. Jedna wielka nieczystość rozlewa się wszędzie więc jak mamy mieć świadomość obecności Pana Boga, obecności Pana Jezusa w Hostii, Jego kultu, życia sakramentami, grzechu i demonów, szacunku, godności, wierności, bycia kobietą, mężczyzną, matką, ojcem itd. W głównym nurcie lecimy do piekła. Nieczystość to trąd zabijający duszę i super oślepiający, kładący się cieniem na zbawieniu. Może i ktoś się oburzy, ale przy odpowiednim zrozumieniu problemu, bo inaczej można zrobić sobie krzywdę, nie widzę nic niestosownego w biczowaniu, bo to niszczy pożądliwości a więc i nieczystość. Jak mawiał Loyola: “Dzisiaj post i biczowanie”. Amen!

    1. Podobno św. Benedykt rozbierał się i rzucał się nagi w pokrzywy 😉

      1. @ efati

        A z braku pokrzyw w zimie i to zupełnie serio, bardzo pomaga pokropienie miejsca, w którym się człowiek znajduje i samego siebie wodą święconą przy bardzo ostrych pokusach przeciw czystości. Od razu działa, co jest zastanawiające, jeśli by przyczyny były naturalne. A nie zawsze przyczyny są naturalne, czasami demoniczne. Nie wchodząc w szczegóły, ale dokładnie sam to wczoraj wypróbowałem, może dlatego musiałem tego doświadczyć, by móc dziś o tym napisać. Możliwe, bo woda święcona działa na demona, który nas atakuje oraz jako sakramentalne udziela nam łaski uczynkowej (gratia actualis) do poradzenia sobie z pokusą. I rzeczywiście działa. Zatem mały flakonik z wodą święconą nosić przy sobie.

        I co ciekawe ten “atak” nastąpił w części mojego mieszkania, które nie jest co tydzień kropione wodą święconą. Więc kropić trzeba absolutnie wszystko z korytarzem i łazienką włącznie, żeby się nie “nie zalęgło”.

        Zasada:
        1. Najpierw rozważać przyczyny duchowe.
        2. Potem fizyczne.

      1. @Traditio

        Od lat żyję w czystości i czasem chce mi się śmiać diabłu prosto w pysk, jak mnie usiłuje kusić i zwodzić w tej materii..
        Wiedząc już dobrze czym jest czystość, doświadczając spokoju jaki z niej wypływa – za nic nie pozwolę sobie na najmniejsze zabrudzenie tej sfery, o nie..
        Kiedyś – a było to przed okresem mojej świadomości dotyczącej demonów, które sie plątają obok mnie- zdarzyło mi sie coś, co ukazuje jak beznadziejnie czepliwe potrafią one być; zrobią cokolwiek, co – według nich – może mnie wytrącić z równowagi.
        Jechałam samochodem do pracy; przejechałam,dość szybko obok bilboardu, który mijam codziennie. To, co zobaczyłam na bilboardzie zaszokowało mnie – koszmarna, obsceniczna scena. “Czy oni oszaleli ?” – pomyślałam. “Jak można cos takiego pokazywać publicznie?”
        Wracając z pracy zobaczyłam,że na plakacie jest zupełnie normalna reklama jakiegoś produktu.

        Nigdy nie miałam halucynacji, prowadząc samochód musiałam być przytomna.

        Jest też druga strona medalu.
        Czasami przekonuję się, że mój Anioł Stróż dobrze wykonuje swoja pracę.
        Kiedyś koleżanka, skądinąd mocno stojąca nogami na ziemi namówiła mnie na “wielbienie Boga” w jednym z krakowskich klasztorów.
        Były modlitwy, śpiew; dobrze. Ale jak sie zaczęło klękanie niektórych a inni nakładali na nich swe ręce i modlili się, to ja poczułam,że po prostu przyrosłam do ławki i nie byłam w stanie brać udziału w tej szopce.

        A kiedyś znowu, w Łagiewnikach odbywały sie jakieś uroczystości w stylu “Milosierdzie dla rodzin”; dawanie świadectwa, śpiewy, tanców chyba nie bylo.. Nagle poczułam obezwładniającą senność i stwierdziłam,że natychmiast musze wracać do domu.

        Nazajutrz koleżanka bardzo mnie żałowała, ponieważ najbardziej wartościowa część uroczystości, po moim wyjściu – polegała na tym,że każdy mógł dotknąć Monstrancji!
        Wtedy ze zdziwieniem dowiedziałam się .że Kościół Katolicki, w swej łaskawości dopuszcza wiernych do takiej poufałości z Bogiem!

        Tak, zaraz przygotuję flakonik z woda święcona do torebki.

      2. @ ewamaria

        Ciekawe doświadczenia ma Pani. Ale “Podręcznik diagnostyczny”, to jest apoftegmaty ojców pustyni znają takie przypadki omamów wzroku, życiorysy świętych też. Ja jeszcze nie miałem, ale człowiek sobie tego nie wybiera. Tak jest, wodę święconą przy sobie nosić i znak krzyżą czynić.

        A odnośnie dotykania monstrancji to skandal. Monstrancja się desakralizuje, a ludzie materialnie grzeszą. Ech …posoborowie …

  11. Zapomniałam, bo chronię moje uszy (wg tego księdza, nie powinnam zapewne) i nie słucham niczego poza muzyką pobożną, chorałem, jeszcze o jednym mocnym punkcie, a wartym uwagi, a mianowicie o muzyce, która także przyczynia się do nieodpowiedniego ubioru i nieczystości. Teledyski zachęcają i do szukania wrażeń i do rozwiązłości. Trzeba się bronić przed złem i m.in. nie oglądać, spuszczać wzrok i zatykać uszy:)—-jak szybko wychodzi się ze sklepów gdzie tłuką tę wykolejoną muzę….:)

    1. @ annajudyta

      Ale i sama muzyka działa pobudzająco.

      Coś innego, Ann Barnhardt mówi to bez ogródek, jak ujmę to bardziej powściągliwie, że przez ten seks to się ludziom na mózg rzuca, tak iż nie są w stanie myśleć logicznie i nie razi ich oczywista logiczna sprzeczność zawarta np. w Amoris Laetitia. Zatem przez seks ludzie nie potrafią już myśleć.

      Myślę, że tak jest i jest to też ujęcie tomistyczne, gdyż św. Tomasz wśród pierwszych cór nieczystości (luxuria) wylicza (hebetudo mentis). Już o tym było.

      Zatem czy ludzie żyjący w czystości są inteligentniejsi?

      IQ im nie rośnie, ale lepiej potrafią posługiwać się tym, co mają, gdyż lepiej potrafią panować nad wszelkimi działaniami impulsywnymi. Bo jak się seks uprawia, to się przecież za impulsem podąża, przynajmniej w tej sferze, więc i w innej nie jest inaczej.

      I co ciekawe te same obszary mózgu, które odpowiedzialne są za myślenie abstrakcyjne, są też odpowiedzialne za opanowanie impulsów lub popędów.

      I dlatego jest też tak, że ludzie z wyższym IQ później zaczynają życie seksualne.

      http://www.gnxp.com/blog/2007/04/intercourse-and-intelligence.php

      http://www.medicaldaily.com/research-links-high-sex-drive-high-iq-brainiacs-still-have-less-sex-everyone-else-246164

      https://www.elitedaily.com/life/smart-people-less-sex/1349657

      Myślę, że tak jest, bo potwierdzają to inne badania. Kiedyś może będzie wpis, ale w sumie po co, skoro to żadna teologia.

      A dlaczego?

      1. Bo mają inne zainteresowania.
      2. Bo są bardziej wybredni w doborze drugiej osoby.
      3. Bo przewidują konsekwencje.
      4. Bo są w stanie się opanować.

      Ale przy zgłębieniu wszelkiej dziedziny liczy się tzw. przysiad, a nie sama inteligencja, a jak kogoś nosi, to nie przysiądzie, a tak sobie organizuje życie, żeby mógł poc.rl…ać. (mówiąc Kingsajzem, oczywiście)

      Więc ta degeneracja intelektualna jest faktem, szczególnie wśród duchownych, szczególnie wśród jezuitów, szczególnie wśród księży sodomitów.

      Nie znaczy to, że niektórzy nie są inteligentni, bo są, ale chodzi o niezdolność myślenia zasadą wyłączonego środka, na zasadzie jeśli a, to b. Tylko jest kombinowanie, obejście na druciku, żeby pod koniec poc…., patrz Amoris Laetitia będąca przecież homoerotykiem.

      Bo amor to seks i raczej seks homoseksualny, bo heteroseksualny to raczej dilectio, jako tłumacznie greckiego storge. I dlatego się w Watykanie tak z tego dokumentu tak cieszą, bo wiedzą, jaki ludziom “kit wciskają”, mówią kolokwialnie.

      Patrz trzecie zdjęcie:

      https://traditionundglauben.wordpress.com/2017/11/25/christopher-a-ferrara-3-von-das-naechste-stadium-im-bergoglio-debakel-das-coming-out-der-homo-kirche/

  12. Sięgnęłam wczoraj po kazania Św. Jana Vianney i oto, co ten Święty człowiek w kazaniu na temat pokusy mówił o czystości, a mantyle także wpisują się w zagadnienie ubioru, skromności i czystości:
    “Przyjrzyjmy się jeszcze św. Hieronimowi, który opuścił Rzym, udał się do Ziemi Świętej i tam, w jaskini, prowadził życie pokutnicze. Szatan (…) używał strasznych pokus (…) W jednym ze swoich listów Hieronim szczerze opisuje, jak ciężką walkę musiał toczyć ze złym duchem:
    “W tej rozległej pustyni, spalonej od nieznośnych żarów słonecznych, rzucają się na mnie często rozkosze i przyjemności Rzymu. We dnie i w nocy wylewam potoki łez, moja dusza jest pełna goryczy i smutku. Kryję się w najbardziej niedostępnych miejscach, walczę z pokusami i opłakuję swoje grzechy. Moje ciało jest bezkształtne i okryte ostrą włosienicą. Moje łóżko to goła ziemia, a mój pokarm, nawet w chorobie to korzonki i woda. Pomimo tych surowości, dręczy mnie WSPOMNIENIE brudnych, cielesnych rozkoszy, którymi zarażony jest Rzym. Mój duch przebywa jeszcze w tamtych towarzystwach , w których tyle razy obraziłem dobrego Boga. Na tej pustyni, wśród ponurych skał, gdzie za towarzystwo mam skorpiony i dzikie zwierzęta , ciało moje już na WPÓŁ UMARŁE, DOZNAJE nieczystych żądz. Zły duch ośmiela się jeszcze stawiać mi przed oczy brudne przyjemności. UMIERAM z przerażenia na samą myśl o pokusie, czuję się upokorzony. Używam wszelkich surowości przeciwko zmysłom, żeby nie stracić Boga. Klękam na ziemi przed Ukrzyżowanym, skrapiam łzami ten znak zbawienia, a kiedy nie mogę już płakać, to biorę do ręki kamienie, biję się nimi w piersi, aż nieraz krew wybucha ustami, wołam o miłosierdzie, żeby Pan zlitował się nade mną. Jak nieszczęśliwy jest mój stan , jak wielkie jest moje utrapienie – i dlatego tylko, że gorąco pragnę podobać się Bogu i Jego tylko kocham! Martwi mnie bardzo myśl, że mógłbym ulec pokusom i obrazić Boga. Dopomagaj mi swoimi modlitwami, drogi przyjacielu, żebym dzielniej odpierał czarta, który poprzysiągł mi wieczną zgubę”.
    W tym samym kazaniu Proboszcz mówi: „Naśladujmy świętych, którzy tak dzielnie walczyli z pokusami. Święci Bernard, Martynian, Tomasz z Akwinu pokonali najbardziej dotkliwe pokusy nieczystości. Święci Benedykt i Franciszek z Asyżu NIERAZ TARZALI SIĘ W CIERNIACH , żeby POKONAĆ DUCHA NIECZYSTEGO.
    Można by pomyśleć, że ci mężczyźni to jacyś niespełna rozumu ludzie! No, bo kto tarza się dobrowolnie w cierniach, okłada kamieniami, śpi na glebie albo nosi włosienicę? Tylko jednostki wywrotowe! Współczesny świat nie ma zrozumienia dla takiego zachowania. Kult ciała, wygody, ludzkiego piękna, samozadowolenia jest ważniejszy niż miłość do Pana Boga i walka do krwi z grzechem.
    A tymczasem jest tak, że to głęboka świadomość kim jest Pan Bóg, kim człowiek, demony i czym jest grzech skłania ludzi do tak ciężkiej pokuty, co uważam jest łaską. Człowiek aby wyzwolić się spod buta ucisku demonów musi podążać za Panem Jezusem, a więc krzyżować swoje wady. Niech każdy zwróci uwagę jak demon nieczystości jest silny skoro, za przyzwoleniem Pana Boga, na wpół żyjącego człowieka potrafi jeszcze tak dotkliwie dręczyć. Pan Bóg jest twardym wychowawcą, co jest ku dobru człowieka, a co trudno jest zrozumieć jak przychodzi na człowieka fala cierpienia. Pan Bóg dopuszcza ciężkie sytuacje w których człowiek może przekonać się jak dalece ukochał Pana Boga, a przejawem tego jest walka z pokusami czasem do krwi aby nie ulec grzechowi i aby nie złorzeczyć Panu Bogu.
    Z powodu grzechu nieczystości należy głęboko zastanawiać się, jakie treści w postaci obrazów, tekstów czy muzyki wkładamy do naszego wnętrza lub próbujemy serwować innym ludziom w tym naszym najbliższym. Ubiór a także prowadzenie rozmów są tak samo istotne. Ileż dzisiaj mamy w konwersacjach dwuznaczności, nieprzyzwoitych dowcipów, flirtu, które stały się normalnością. Demony są bardziej inteligentne od ludzi i dostarczając im pożywki mamy jak w banku, że będą one to wykorzystywały przeciwko nam chcąc nas przywieść do upadku. Ponadto Pan Bóg w swoich przykazaniach czyni nas odpowiedzialnymi i w tej kwestii i jeśli ktoś dopuszcza do siebie jakiekolwiek niestosowne treści, które są niemoralne winien jest grzechu, a więc zdrady Pana Boga.
    Myślę, że w czasie Wielkiego Postu dobrze jest sobie porozmyślać nad trądem nieczystości w którym żyjemy, co częstokroć czyni nas niewystarczająco wrażliwymi i czujnymi w tej kwestii.
    Jak mówi Św. Proboszcz: „Walczymy aż do samej śmierci, bo dopiero ze śmiercią ustaną ataki piekła”.
    „Bardzo groźna jest dla złego ducha cnota pokory. Dlatego Św. Antoni w czasie pokusy głęboko się uniżał i wołał do Boga: Boże mój, miej litość nade mną, wielkim grzesznikiem. Po tej pokornej modlitwie czart zazwyczaj od razu uciekał”.

    Św. Jan Maria Vianney KAZANIA PROBOSZCZA Z ARS, Kazanie o pokusach.
    Serdecznie polecam.

    PS. @ Traditio
    Wszystkie te zdjęcia są bardzo wymowne. Można powiedzieć, że tak wyglądają zaślepieni grzechem ludzie. Prowadzi ślepy głuchego i obydwaj w ten sam dół wpadną!
    Grzech nieczystości z pewnością powoduje, że ludzie nie rozumieją i nie są w stanie pojmować spraw Pana Boga i wiary. Wiele rzeczy dotyczących ubioru, sposobu mówienia, poruszania się, wycofywania się z towarzystwa, w którym akceptuje się dwuznaczności, podteksty wydają się im przesadą! Granice akceptowalności są przesuwane coraz dalej. Do Nieba idzie się pod prąd!

    1. «Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.»
      [1Tes 5,22]
      Obrazek z życia wzięty: próba chóru przed Triduum. Pieśni dotykające największych tajemnic naszej wiary. Męska część chóru korzystając z przerw dowcipkuje dwuznacznie w kontekście seksualnym. Wszyscy się śmieją…

  13. @ Efati

    Panowie są tak przesiąknięci trądem nieczystości, że nawet nie potrafią wyczuć w takiej sytuacji wielkiej niestosowności jakichkolwiek aluzji w tym temacie o żartach nie wspomnę. Wymowny znak naszych czasów.

    Za naszą każdą jedną nieczystość Pan Jezus był katowany.

    Kiedy się nawróciłam zobaczyłam przepaść pomiędzy Panem Bogiem a współczesnym społeczeństwem w kontekście także obyczajów, rozwiązłości jaka panuje wszędzie gdziekolwiek nie spojrzałam: film, teatr, książki, kabaret, stroje, rozmowy, taniec, muzyka, spotkania towarzyskie, szkoła, praca. Przez te cztery lata widok przepaści pogłębił się jako że cały czas pracuję aby poznawać Pana Boga i Jego przykazania, także w kontekście czystości, jak każdy z nas na tym blogu. Może i dlatego nie szokuje mnie aż tak kazanie o najmniejszej liczbie zbawionych Św. Leonarda.
    Myślę, że w kontekście tego kazania duch nieczystości zbiera wprost niewyobrażalne żniwo.

    Kto ma uszy niechaj słucha:
    “Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła”.
    [1Tes 5,22]
    Amen

    1. Ma Pani rację. Chciałem dzisiaj obejrzeć jakiś film z tych tak zwanych ambitniejszych. Miał być to thriller, praca kamery cudna, aktorstwo na poziomie, myślę sobie, że będzie to przyjemny seans, a tu nagle akcja przenosi się do klubu dla sodomitów. No cóż, wyłączam. Postanawiam, że może wybiorę jakiś film akcji. Wybieram jakiś pierwszy lepszy, a tu nachalne religie wschodu. No cóż, wyłączam. Skończyło się na tym, że włączyłem jakąś komedię, ale mnie wynudziła i wróciłem do lektury Leona Wielkiego.

  14. @ Augustinus

    Może poniższe linki będą sensowną alternatywą dla filmów.
    To Pan chyba dziwił się, że czuje Pan w kościele komunizm, więc jeśli chce Pan zrozumieć dlaczego niech Pan obejrzy linki poniżej i inne konferencje, które są na stronie
    http://www.prisonplanet.pl/
    wstukując hasło “religia” – pokaże się lista linków z tematami.

    http://www.prisonplanet.pl/audycje/audycja_prisonplanetpl_,p87724049
    i
    http://www.prisonplanet.pl/audycje/audycja_prisonplanetpl_,p99584868

    Lektor doskonale tłumaczy co z czego, dlaczego i po co?:)
    Sporo mówi o źródłach kabalistycznych tego, co widzimy dzisiaj pod postacią technologii, a więc i gier. Wspomina rabina z XVII w niejakiego Gaona z Wilna, rabina, kabalistę.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Vilna_Gaon
    który opracował koncepcję budowy raju na ziemi przy pomocy technologii (XVII w!), dzięki której człowiek będzie mógł się samozbawić. Dlatego mamy taki nacisk na tę technologię. Zbliżamy się do finału planu chyba już sporymi krokami.

    Polecam także konferencje Centrum Edukacyjnego Powiśle. Pani Aldona Ciborowska mówi o “zrównoważonym rozwoju” ——- koncept komunistyczny, w które wpisują się “smart city”, które już zaczynają funkcjonować np w Norwegii:

    Może chociaż trochę będzie można od-uniezależnić się od technologii jak się pozna źródło i zamysł tfu-rców;)

Komentarze są wyłączone.